Opcja dostawy Płatność online Płatność przy odbiorze Czas dostawy
Paczka w ruchu 4,90 zł     - 2 dni
Paczka 48 do domu 11,90 zł 13,90 zł 2 dni
Odbiór w punkcie Poczty Polskiej 10,90 zł 12,90 zł 2 dni
Odbiór w paczkomacie InPost 9,90 zł     - 1-2 dni
Mini paczka do domu InPost 7,90 zł     - 1-5 dni
Przesyłka kurierska InPost 13,90 zł 15,90 zł 1 dzień
Kurier DPD 14,90 zł 16,90 zł 1 dzień
Opcje dostawy:
Paczka w ruchu
Płatność online:
4,90 zł
Płatność przy odbiorze:
    -
Czas dostawy:
2 dni
Opcja dostawy:
Paczka 48 do domu
Płatność online:
11,90 zł
Płatność przy odbiorze:
13,90 zł
Czas dostawy:
2 dni
Opcja dostawy:
Odbiór w punkcie Poczty Polskiej
Płatność online:
10,90 zł
Płatność przy odbiorze:
12,90 zł
Czas dostawy:
2 dni
Opcja dostawy:
Odbiór w paczkomacie InPost
Płatność online:
9,90 zł
Płatność przy odbiorze:
    -
Czas dostawy:
1-2 dni
Opcja dostawy:
Mini paczka do domu InPost
Płatność online:
7,90 zł
Płatność przy odbiorze:
    -
Czas dostawy:
1-5 dni
Opcja dostawy:
Przesyłka kurierska InPost
Płatność online:
13,90 zł
Płatność przy odbiorze:
15,90 zł
Czas dostawy:
1 dzień
Opcja dostawy:
Kurier DPD
Płatność online:
14,90 zł
Płatność przy odbiorze:
16,90 zł
Czas dostawy:
1 dzień

Czas dostawy deklarowany jest przez dostawcę. Wszystkie zamówienia złożone do godz. 14:00 są wysyłane w tym samym dniu.

Tytuł Chłopak, który wiedział o mnie wszystko
Autor Kirsty Moseley
Wydawnictwo HarperCollins
Data premiery 19-09-2018
Ilość stron 512
Oprawa Miękka
ISBN 9788327637918
Tłumaczenie Danuta Fryzowska
Projekt okładki Emotion Media
Ocena 
06-12-2018

ŚWIETNIE, JAK ZAWSZE.

Kirsty Moseley to autorka, której książki bardzo lubię, z lekkość i ciekawą fabułę. Z tego też powodu bardzo chętnie sięgnęłam po "Chłopak, który wiedział o mnie wszystko". Zauroczył mnie tytuł, który równocześnie kojarzy mi się z czymś bardzo osobistym.

Riley i Clay to para przyjaciół. Ona kocha go jak Brata, a on ją jak siostrę. Powiem szczerze, że zaintrygował mnie motyw damsko - męskiej przyjaźni, bo do tej pory trudno było mi uwierzyć w ten typ relacji. I miałam rację.

Co może wydarzyć się w miesiąc? Można wyjechać na wakacje, a po powrocie spojrzeć na swego przyjaciela całkowicie innym wzrokiem. On nie jest już jak brat, tylko staje się obiektem westchnień i pożądania. Riley jednak bardzo zależy na wcześniejszych relacjach i za nic w świecie nie przyzna się Clayowi, że zaczęła darzyć go uczuciem. Ba, nawet zacznie się umawiać z kimś innym i do tego starszym, byle tylko pozbyć się miłości. Na szczęście w książkach zazwyczaj wszystko kończy się szczęśliwie, a czasem wręcz cukierkowo.

Można się domyślić, że powieść napisana jest ciekawie, ale bardzo, bardzo przewidywalnie, ale przecież o to właśnie chodzi czytelnikowi, który sięga po książki Kirsty prawda? Szukamy pod świadomie czegoś, co oderwie nas od rzeczywistości i utrwali w nas przekonanie, że miłość zawsze zwycięża. I taka jest ta powieść, cukierkowa, romantyczna i na swój sposób piękna. Autorka potrafi bardzo obrazowo przekazać nam w słowach ogrom uczuć, jakie targają bohaterami. Nie ma też problemu z odpowiednim zrównoważeniem opisów i dialogów. Te ostatnie nie są może zbyt ambitne, ale czyta się je przyjemnie.

Co do bohaterów, to mam mieszane uczucia, bo zdecydowanie Kirsty mogła im nadać "mocniejsze" i bardziej oryginalne charaktery, ale ogólnie nie jest źle. Sama fabuła jest przerysowana i ciut naciągana. Pisarka rzuca nas wręcz z jednej skrajności w skrajność. Najpierw gorąca miłość, przesłodzona i słodka, a zaraz potem akcje pełne napięcia i dramatu. Wolałabym gdyby to wszystko było ze sobą bardziej połączone, a nie następowało jedno po drugim, czyli pół książki słodkie jak ulepek, a drugie pół dramatyczne.

Nawiążę jeszcze do tytułu - "Chłopak, który wiedział o mnie wszystko"... wiedział tak, jak mój zmarły mąż wiedział wszystko o mnie...

Ocena 
13-11-2018

Od przyjaźni po miłość

– A więc chcesz, żebym była twoją dziewczyną? […]
– Nie, Niedźwiadku. Chcę, żebyś była dla mnie wszystkim: moją bratnią duszą, moją dziewczyną, całym moim światem […]. *

Jeśli znamy kogoś od dzieciństwa i zawsze możemy na nim polegać, to oczywiste jest, że zaczyna tworzyć się przyjaźń. Taka jedyna, niepowtarzalna, w której wie się o sobie wszystko i wskoczy za sobą w ogień. Więź tak silna, że można przegapić zmianę relacji i swoich uczuć. Gdy to jednak dotrze do świadomości, budzi się lęk, bo czy to jest jednostronne, czy warto ryzykować utratę czegoś tak wspaniałego i wreszcie, czy da się patrzeć na związek kochanej osoby z kimś innym?

Riley i Clay spędzają razem czas niemal od zawsze. Już jako dzieci połączyła ich nić przyjaźni, która z dnia na dzień coraz bardziej się umacniała. Wiedzieli o sobie wszystko. Mieli swoje przyzwyczajenia i zawsze mogli na siebie liczyć. Do tej pory chodzili do innych szkół, ale po miesięcznych wakacjach dziewczyna przenosi się do szkoły, gdzie uczęszcza Clay. Z jednej strony jest przerażona, bo nie lubi być w centrum uwagi i poznawania nowych ludzi, a to ją właśnie czeka. Z drugiej jednak cieszy ją fakt, że będzie mogła spędzić więcej czasu z przyjacielem. To nie jest jedyna zmiana, jaka czeka nie tylko ją, ale i Claya, bo ich relacja wkracza na nowy, nieznany i chwiejny poziom, a reakcja uczniów na ich zażyłość pokazuje im, że nie wszyscy przyjaciele tak się zachowują. Czy przestaną zaprzeczać oczywistemu i zaryzykują?

Dość długo nie czytałam nic Kirsty Moseley, ale widząc zapowiedź jej nowej książki, coś mnie tknęło, by po nią sięgnąć. Czy Chłopak, który wiedział o mnie wszystko spełnił moje oczekiwania?

Z twórczością tej autorki mam taki problem, że nie wszystkie jej książki do mnie trafiają. Do tej pory najbliższy mojemu sercu był Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno, z pozostałymi przeczytanymi tytułami było różnie i potrzebowałam przerwy. Jednak sięgnęłam po jej najnowszą powieść i z radością stwierdzam, że Chłopak, który wiedział o mnie wszystko mnie nie zawiódł. Owszem to mocno słodka i romantyczna historia, trochę podobna do chłopaka od okna, może być odbierana jako opowieść zza dużą dawką cukru i może nawet nierealna. Dla mnie jednak nie było to problemem, bo nawet taka dawka słodyczy jest czasem potrzebna, Kirsty Moseley potrafi pisać lekko i przyjemnie, oczarować całą paletą emocji. Tworzy fabułę, która chwyta za serce i wprowadza lekki niepokój. Sprawia, że kartki przeważają się praktycznie same, a czytelnik zatraca się w losach bohaterów i pragnie jak najszybciej poznać zakończenie.

Nie mogłam nie polubić tej dwójki oraz ich znajomych. Ich relacja wywołuje uśmiech na twarzy i ściska za serce. Chociaż były momenty, kiedy miałam ochotę im czymś przyłożyć, to w większości czasu byli niesamowici. Polubiłam ich za ich poczucie humoru, dobre serce, podejście do siebie i swoich przyjaciół. Odwagę i to, że zrobią dla siebie wszystko. Nie są idealni, mają swoje wady i zalety, ale uczą się na błędach. Każda z postaci, to zupełnie inny charakter, który ma w sobie wszystko to, by zaciekawić i zapaść w pamięci.

Wystarczyło mi kilka godzin, by skończyć książkę i jedyne czego żałuję, to tego, że stało się to tak szybko. Chłopak, który wiedział o mnie wszystko całkowicie mnie sobą oczarował i najzwyczajniej w świecie nie mogłam oderwać się od tej szalenie słodkiej oraz romantycznej historii. Jak zaczarowana pochłaniałam kolejne zdania, wielokrotnie łapałam się na tym, że bezwiednie szczerze się do książki. Wraz z bohaterami przeżywałam wszystkie chwile, ich przekomarzania, wspieranie się i odnajdywanie w nowej sytuacji. Kirsty Moseley potrafi pięknie pisać o przyjaźni i miłości, pokazuje, że jedno nie wyklucza drugiego, a do tego wątki, które dostarczają trochę niepewności oraz niepokoju. Będę wracać do tej książki i ją polecać.

Wiem, że Chłopak, który wiedział o mnie wszystko zbiera dużo negatywnych opinii, ale w moim odczuciu, to idealna książka dla fanów pióra autorki, wszystkich romantyczek i tych, którzy potrzebują czegoś lekkiego, zabawnego i bardzo słodkiego, ale nic głupiutkiego.

http://zapatrzonawksiazki.pl/

Ocena 
12-11-2018

To nie przyjaźń, tylko miłość

Poznajmy historię Riley i Claya- pary nastolatków, którzy znają się od dziecka. Clay jest dla Riley niczym starszy brat. Ona jest dla niego kimś więcej. Chłopak w końcu wyznaje, co czuje i zostają parą. To tak w skrócie. Po drodze jest jeszcze ten trzeci. Początkowo go lubiłam, ale autorka szybko zmieniła moje uczucia, co do tej postaci. Dalej kibicowałam już głównym bohaterom.
Clay to chłopak ideał. Jest przystojny, wysportowany, opiekuńczy. Dla swojej wybranki jest w stanie zrobić wszystko. Chłopak oddany jest jej bez reszty. Momentami zazdrościłam Riley.
Książa od samego początku była bardzo słodka, chwilami aż za. Infantylność z każdą stroną przybierała na sile. Powoli zaczynała mnie denerwować. Czytałam i myślałam "no serio?!". Zastanawiałam się co będzie z nimi dalej. Nie potrafiłam zrozumieć, co autorka chce przekazać. Starała się naszych młodocianych bohaterów przedstawić jako dojrzałych. Niestety nie wyszło jej to najlepiej. Zakochana 16nastolatka i jej partner mogli robić wszystko, na co mieli ochotę a wszyscy w koło im klaskali. W realnym życiu ich pomysły absolutnie by nie przeszły. Przecież istnieją chociażby rodzice, którzy stoją na straży głupich pomysłów swoich dzieci.
Mimo tej nierealnej słodyczy chciałam czytać tę powieść dalej. Byłam ciekawa zakończenia i szczerze mówiąc wciągnęła mnie ta książka. Zresztą nie wymagajmy za dużo. To jest powieść dla młodzieży. Ma być lekka i przyjemna. Nastolatki chcą móc powzdychać i ta lektura im to umożliwi.
Jeżeli miałabym coś skrytykować to zdecydowanie okładkę. Jestem okładkową sroką a ta do mnie nie przemawia. Jest zbyt pospolita, za prosta. Okładka jakich wiele. Absolutnie nie przyciąga mojej uwagi. Gdyby nie lubiana przeze mnie autorka, to przeszłabym obok tej pozycji obojętnie.
Na szczęście to okazało się jedynym minusem, a jak wszyscy wiemy "nie oceniaj książki po okładce". Tak więc zapraszam byście zajrzeli do jej wnętrza.

Ocena 
08-11-2018

Od przyjaźni do miłości.

Chłopak, który wiedział o mnie wszystko to lektura idealna na chłodny wieczór, która pozwoli zapomnieć o obowiązkach i sprawi, iż czytelnik zrelaksuje się podczas czytania. Kirsty Moseley opisuje schematyczną historię dwójki przyjaciół, którzy po pewnym czasie zaczynają dostrzegać zmianę ich relacji. Czy jednak Riley oraz Clay pozwolą sobie na miłość? Tego dowiecie się z powieści!

Pełna recenzja na stronie: http://weronine-library.blogspot.com/

Ocena 
05-11-2018

Chłopak, który wiedział o mnie wszystko

Riley musi zmienić szkołę. Nie chce tego, nie lubi zmian. Nie chce być tą nową. Jest przerażona, boi się, że nie będzie miała nowych znajomych. Ale przecież tu jest Clay, jej najlepszy przyjaciel od dzieciństwa. Przy nim zawsze czuje się tak jak przy nikim, bezpiecznie, szczęśliwa, jakby znalazła swoje miejsce. Ale to tylko Clay, przyjaciel. I chociaż czuje do niego ogromne przyciąganie, którego wcześniej nie czuła, i jest zazdrosna o wszystkie inne dziewczyny, to przecież łączy ich tylko przyjaźń...

Clay jest szkolną gwiazdą. Nie ma takiej dziewczyny, która by go nie pragnęła, a on pomimo że zdobył ich już wiele, tak naprawdę nie jest żadną zainteresowany poza Riley, swoją przyjaciółką. Odstrasza od niej swoich przyjaciół i kolegów z drużyny futbolowej, ale nie może nic poradzić na chłopaków spoza szkoły, którzy również się nią interesują, bo trzeba przyznać, że z Riley jest niezła laska. No i do tego dziewczyna zdaje się nie interesować niczym poza przyjaźnią...

Kocham książki Kirsty Moseley, szczególnie Chłopak, który... i żałuję, że nie miałam jeszcze okazji przeczytać wszystkich, bo są takie cudowne. Chłopak, który wiedział o mnie wszystko jest niesamowita. Przyznam, że spodziewałam się, że będzie lżejsza. Autorka zaskoczyła mnie szczególnie pod koniec książki wplatając w fabułę takie poważne i dramatyczne wątki. Może dlatego też nie przeszkadzało mi sporadyczne lekkomyślne zachowania bohaterów. Bardzo polubiłam Riley, pomimo jej niezdecydowania. Bardzo dobrze ją rozumiałam i myślę, że w jej sytuacji zachowałabym się podobnie. A Clay? Jak ja kocham tego chłopaka. Jego zachowanie uświadomiło mi trochę czego sama szukam w życiu i jak powinna wyglądać prawdziwa miłość i oddanie się drugiej osobie.

Ocena 
29-10-2018

Najlepsi przyjaciele

Riley i Clay to dwójka najlepszych przyjaciół. Znają się od wczesnego dzieciństwa i są praktycznie nierozłączni. Do czasu, kiedy Riley wyjeżdża na miesięczne wakacje ze swoją mamą i ojczymem. Po powrocie dziewczyna odkrywa, że oprócz tęsknoty za przyjacielem obudziło się w niej coś więcej. Nagle, pomiędzy przyjaciółmi zaczyna się nawiązywać głębsze uczucie. Choć Riley uważa, że to zniszczy ich wieloletnią przyjaźń, nie może zaprzeczyć, że Clay stał się dla niej zdecydowanie kimś więcej niż tylko najlepszym przyjacielem. Także ze względu na jego reputację podrywacza nie chce pozwolić na to, aby doszło między nimi do czegoś więcej. Sprawy komplikują się jeszcze bardziej, gdy Riley poznaje Blake’a – starszego chłopaka, który robi na niej duże wrażenie. Choć Clay od początku ostrzegał ją, ze nie jest to materiał na faceta, Riley postanowiła zaryzykować. Szybko okazało się jednak, że jej przyjaciel i w tej kwestii miał rację. Jednak uwolnić się od Blake’a wcale nie będzie tak łatwo.
Całość recenzji pod adresem: http://zapach-ksiazek.pl/kirsty-moseley-chlopak-ktory-wiedzial-o-mnie-wszystko-tecza-i-jednorozce/

Ocena 
28-10-2018

Chłopak, który wiedział o mnie wszystko

Prawie rok musiałam czekać na kolejną powieść Kirsty Moseley, autorki, której książki bardzo lubię. W archiwum bloga znajdziecie sześć recenzji. W mojej kolekcji brakuje tylko tytułu, który jako pierwszy pojawił się na polskim rynku wydawniczym. Mam nadzieję, że niebawem nadrobię te braki.

Kirsty Moseley to angielska pisarka, która w 2012 roku zadebiutowała powieścią „Chłopak, który zakradł się do mnie przez okno”. Mieszka w Norfolk wraz z mężem i synem. Swoją przygodę na z pisaniem rozpoczęła na Wattpadzie. Dziś na swoim koncie ma już kilkanaście książek, z czego osiem zostało przetłumaczonych na język polski.
Riley po miesięcznym pobycie w Anglii wraca do Stanów Zjednoczonych i zmienia szkołę na tę, do której uczęszcza jej najlepszy przyjaciel od czasów wczesnego dzieciństwa – Clay Preston. Dwójka przyjaciół wie o sobie wszystko, zwierza się sobie z największych sekretów. Są ze sobą bardzo blisko i kierują do siebie śmiałe gesty. Przez to są przez niektórych z rówieśników uznawani nawet za parę. Riley zaczyna czuć do Claya coś więcej, ale obawia się, że wyznanie mu swoich uczuć zniszczy ich długoletnią przyjaźń. Nie ma pojęcia, że chłopak podkochuje się w niej od najmłodszych lat. Przecież uchodzi za wielkiego podrywacza, który sypia prawie z każdą dziewczyną. Na horyzoncie pojawia się Blake, absolwent szkoły, do której uczęszczają bohaterowie książki. Niezwykle przystojny, starszy chłopak odsuwa na moment myśli Riley o Clayu. Dziewczyna umawia się z nim na dwie randki, ale na każdej z nich wraca myślami do swojego najlepszego przyjaciela. Przy Blake’u nie czuje się tak swobodnie jak przy nim. Tymczasem Blake zakochuje się w Riley do szaleństwa, a Clay postanawia wyznać jej swoje skrywane przez lata uczucia. Jesteście ciekawi jak skończy się ten miłosny trójkąt? Oj, będzie się działo. Blake ma obsesję na punkcie Riley i jest przekonany, że po tych dwóch randkach są parą, a gdy dowiaduje się, że dziewczyna związała się z innym, próbuje stanąć na drodze tej miłości i za wszelką cenę odzyskać ukochaną.
Bardzo, ale to bardzo chciałam przeczytać nową książkę mojej ulubionej autorki powieści z gatunku new adult. Jej historie zawsze mnie wciągały i spędzałam miłe chwile podczas ich lektury. Tym razem było zupełnie inaczej. Bohaterowie są licealistami, zwykle u Kirsty Moseley mają troszkę więcej lat. Postanowiłam jednak, że nie będę marudzić i kręcić nosem na tę typową młodzieżówkę. Niestety pierwsze sto stron było dla mnie bardzo mozolne. Dopiero później akcja zaczęła nabierać tępa, ale wydarzenia były tak naciągane, nierealne, że czułam się, jakbym miała przed sobą marnego, opartego na schematach fanficka. Jestem przekonana, że znacie mnóstwo takich historii, które kończą się tragicznym w skutkach zdarzeniem, ale później wszystko znów układa się wręcz idealnie. A to kolejna taka mdła opowieść.
Więcej na: https://tamczytam.blogspot.com/2018/10/chopak-ktory-wiedzia-o-mnie-wszystko.html

Ocena 
27-10-2018

Chłopak, który wiedział o mnie wszystko

"Riley Tanner ma najlepszego przyjaciela, takiego przyjaciela, o którym marzy każda dziewczyna. Jest wspierający, lojalny, uczciwy, godny zaufania, dobry i troskliwy. Jest również najlepszym sportowcem w szkole.
Ich relacja była zawsze nieskomplikowana i ciepła, ale po miesięcznych wakacjach Riley, sprawy się skomplikowały. Zaczęła patrzeć na niego w sposób wykraczający poza strefę przyjaźni. Do tego na drodze pojawia się zainteresowany nią rywal jej przyjaciela i sprawy zaczynają wymykać się spod kontroli…"

Gdy w zapowiedziach wydawnictwa HarperCollins Polska dojrzałam kolejną powieść Kirsty Moseley, wiedziałam, że ją przeczytam, bo bardzo lubię twórczość tej autorki. Nastawiłam się na kolejną fajną historię, która dostarczy mi wielu emocji i wrażeń. I to był chyba mój błąd, bo książka okazała się totalnym rozczarowaniem… Kirsty Moseley to autorka, która pisze dość schematycznie i przewidywalnie, ale każda jej wcześniejsza książka potrafiła mnie zaciekawić i mimo jakichś niedociągnięć zawsze fajnie spędzałam przy niej czas. Niestety Chłopak, który wiedział o mnie wszystko to powieść, która autorce kompletnie nie wyszła, a szkoda, bo pomysł na fabułę był naprawdę fajny i gdyby całkiem inaczej pociągnęła niektóre wątki i inaczej przedstawiał bohaterów, to byłaby to historia bardzo, ale to bardzo dobra. Bardzo żałuję, że tak się stało, ale to książka, która naprawdę ogromnie mnie wynudziła i nie wzbudziła we mnie zupełnie żadnych emocji.

Uważam, że autorka przedobrzyła z dramatami i absurdalnymi sytuacjami, przez to książka straciła na wiarygodności i wszystko było takie wkurzające i nijakie. Kreacja bohaterów też taka sobie, często odnosiłam wrażenie, że autorka nie była do końca pewna jak ich przedstawić. Czasami zachowywali się jak osoby bardzo dorosłe, choć mieli tylko naście lat, a innym razem byli niczym dzieci z przedszkola. To samo tyczy się ich rodziców, którzy albo akceptowali czasami idiotyczne pomysły swoich dzieci, albo reagowali dość gwałtownie i agresywnie. Muszę jeszcze wspomnieć o Blake’u, czyli o tym drugim chłopku, który pojawił się w życiu w bohaterów. Ewidentnie chłopak miał jakiś problem ze sobą, ale autorka nie potrafiła tego dobrze opisać, przez to jego porywczość i gwałtowność była czasami wręcz śmieszna i nienaturalna.

Chłopak, który wiedział o mnie wszystko to powieść, która mnie rozczarowała. Szkoda, że tak się stało, bo liczyłam, że przy tej książce świetnie spędzę czas. Pomysł na fabułę był naprawdę bardzo fajny i gdyby wykonanie było lepsze, to wyszłaby z tego świetna książka, która wzbudzałaby wiele emocji. Niestety wyszło, jak wyszło…
To dopiero pierwszy tom serii i jak znam siebie, to na pewno sięgnę po kolejne części z nadzieją, że będzie lepiej.

Ocena 
27-10-2018

Powrót, ale w jakim stylu?

Przewidywalne książki potrafią się czasem uratować różnymi drobnostkami – szybko się czyta, można przy nich odpocząć, zająć myśli. Gorzej dzieje się, gdy lektura nie jest już tylko przewidywalna, ale aż za bardzo – zaczyna irytować, odruchem dla Czytelnika staje się przewracanie oczyma, a odkładanie książki po paru stronach to już nic dziwnego, bo chęć zagłębienia się w lekturze odlatuje w momencie.

Powieści Kirsty Moseley (a przynajmniej te, z którymi mogłam się zapoznać) mają to do siebie, że nigdy nie są bardzo wymagające. Wciągają, śmieszą, dają wytchnienie w cięższych chwilach, ale nic poza tym – bohaterowie dają się lubić, chociaż w większości wykreowani są na wszechobecnych schematach. Czasem to nie przeszkadza, bo ich zachowanie nie jest przejaskrawione i można całkiem spokojnie przymknąć na tę schematyczność oko.

Problem jednak zaczyna się wtedy, gdy coś robi się za bardzo i akurat „Chłopak, który wiedział o mnie wszystko” jest na to dobrym przykładem. Książka ta liczy ponad pięćset stron, z czego lekko mogłaby mieć tylko niecałe trzysta. Dlaczego? Opisana jest tu masa scen, bez których ta opowieść miałaby się lepiej, ponieważ albo były one po prostu dla fabuły niepotrzebne, albo wywoływały we mnie chęć zwracania wszelkiej słodkości, która z nich wypływała.

Mówiąc o bohaterach – wolałabym tego nie robić. Riley jest przykładem typowej, irytującej nastolatki, która swoją głupotą przewyższa wszystko. Czasem nie łapie prostych rzeczy – parę razy zastanawiałam się, czy ona tak na serio, czy tylko udaje. Niestety, za każdym razem okazywało się, że to tak na serio. Clay również nie grzeszył za wielkim rozumem, ale nie chcę przytaczać przykładów, bo możliwe, że za dużo bym tu zdradziła.

Przygotujcie się na to, że w „Chłopaku, który wiedział o mnie wszystko” nie spotkacie za często logiki. Główni bohaterowie nie wiedzą za bardzo, jak to jest pracować na swoje utrzymanie, ponieważ autorka znalazła dla nich cudowne rozwiązanie, które niestety jest mało prawdopodobne. Wszystko po pewnej ilości przeczytanych stron wydaje się już być nierealne i zaczyna męczyć. Dlatego zastanówcie się, czy chcecie brnąć przez taką historię przez pięćset stron. Budujące jednak jest to, że ta powieść była pierwszą, która wyszła spod pióra autorki i została opublikowana (pierwotnie na Wattpadzie, co mnie wcale nie dziwi). Dzięki tej książce wiem, że pisarsko widać poprawę w pozostałych pozycjach (które u nas zostały wydane wcześniej).

Ocena 
26-10-2018

Słodko

Riley wraca z wakacji, spotyka Claya na parkingu szkoły, w której właśnie rozpoczyna naukę i największym z kłamstw okładkowych jest stwierdzenie, że ich relacja była nieskomplikowana. O ile z początku pomyślałam sobie, że super mieć przyjaciela, któremu można powiedzieć wszystko w tak oczywisty sposób, tak już pierwsze sceny z udziałem tej dwójki sugerują, że niewiele jest... przyjaźni w tej przyjaźni. Ona rzuca mu się na szyję, on robi jej malinki, by "oznaczyć swój teren". Nie trzeba być jednak jasnowidzem, by wiedzieć, że ta dwójka ma się ku sobie.


O ile z początku wydawało mi się to wszystko słodkie w taki oczywisty, nastoletni sposób, tak bardzo szybko nadmiar tej słodyczy zaczął wywoływać mdłości. Z przykrością stwierdzam, że jest to chyba opinia większości czytelników (sądząc po recenzjach), a szkoda...

Całość recenzji: http://www.mellod.pl/2018/10/kirsty-moseley-chopak-ktory-wiedzia-o.html

Ocena 
26-10-2018

Rozczarowana...

Zacznę od okładki, która przyznam szczerze - podoba mi się. Jakoś tak przyjemnie mi się na nią patrzy... Widzimy leżących na trawie młodych ludzi, kobietę i mężczyznę, którzy muszą być w bliskich stosunkach sądząc po tym jak niemal stykają się nosami i ustami. Bardzo zbliżona jest do poprzednich książek wydawanych przez HarperCollins. To znaczy, że wszystkie powieści Moseley mają ten sam styl, grzbiety również. Dlatego mogę śmiało położyć ją obok poprzednich lektur i z pewnością się wpasuje. Za to plus.
Kolejny plus za samo wydanie - duża czcionka dzięki której czyta się szybko, zachowane odstępy między wersami, marginesy. Brak literówek i innego rodzaju błędów.
Nie posiada skrzydełek - tak jak pozostałe książki wydawane przez to wydawnictwo. Jak dla mnie to wielka szkoda, ponieważ nie ma dodatkowego zabezpieczenia przed uszkodzeniami mechanicznymi.

Przechodząc powolutku do samej autorki... Tak bardzo czekałam na kolejną lekturę tej pisarki. Tęskniłam za jej wciągającym, lekkim i przyjemnym piórem, które się wręcz pożera w trybie zbyt szybkim. Czytając recenzowaną pozycję poczułam się tak, jakbym dostała obuchem w głowę. Albo największą, najcięższą książka na świecie. Do tej pory zastanawiam się, czy autorem tej powieści jest faktycznie Kirsty.
Oczywiście do pióra przyczepić się nie mogę, ale i tak czuję głębokie rozczarowanie. Czym? O tym już za moment.
Styl się nie zmienił, nadal szybko się czyta, lekko, przyjemnie, bez blokad. Przeszkodą tutaj jest inny wątek o którym zaraz napomknę słów kilka.
Jednak nie tego się spodziewałam. Oczekiwałam lektury, która zbije mnie z nóg. Która wywoła we mnie tryliard emocji, sprawi, że wszystko będę przezywać wraz z bohaterami. W tym przypadku nie mogę tego powiedzieć, niestety...
Niemniej pióro jest przystępne, więc jeśli nie zrazicie się tym, co mi nie pasowało, to jak najbardziej zachęcam po sięgnięcie tej lektury. Uwielbiam pióro jakim pisze Kirsty, ale uważam tę lekturę za... naprawdę kiepską. Ale i tak nadal kocham autorkę za jej powieści i mam nadzieję, że przy następnej zrewanżuje się tym... potknięciem.

Po pierwsze to główna bohaterka. Riley, to na swój sposób naprawdę inteligentna dziewczyna, ale niezmiernie... IRYTUJĄCA! NIEZDECYDOWANA!
Wybaczcie, ale wielokrotnie miałam ochotę ją zamordować. Ona była zwyczajnie głupia i nie wiedziała, czego chce. Skakała z kwiatka na kwiatek, mimo iż targały nią sprzeczne uczucia. Myślała jedno, drugie robiła, by za chwile ubolewać nad swoimi myślami i głupotą. LITOŚCI! Takiej bohaterki dawno nie spotkałam. Owszem, w ostatnim czasie było kilka takich, które miałam ochotę zamordować, ale Riley przebiła je wszystkie. Na samą myśl moje dłonie zaciskają się w pięści.
Z kolei Clay to chłopak, jakich mało w naszym codziennym życiu. W sumie gdyby było takowych zbyt dużo, świat byłby zbyt nudny, a związki wyglądałyby dziwnie mając u boku, takiego mega troskliwego faceta, przy którym idzie się... Po***gać tęczą. Zbyt słodko. Nie napiszę zbyt nieprawdziwie, bo być może są tacy faceci, ale nie jest ich dużo.
Pojawiają się również rodzice obojga, znajomi oraz pewien chłopak, który nieco namiesza swoim charakterem.
Reasumując przez bohaterów nie jest nudno, mamy niezłe urozmaicenie, ale przez większość czasu odczuwałam zbyt dużo lukru. Przeszkadzało mi to jak cholera. I w dodatku zachowanie naszych bohaterów... To było jeszcze gorsze. Bardziej opisałabym tę książkę, lub nadała jej tytuł friendzone? Może to byłoby właściwsze... Mimo ich różnorodnej charakterystyki, żadne z nich nie zyskało mojej sympatii, niestety. Chwilami zastanawiałam się, czy ci bohaterowie mają faktycznie siedemnaście, osiemnaście lat czy... dziesięć.

Emocje - jak widzicie irytacji, złości, agresji skierowanej przeważnie do głównej bohaterki mi nie brakowało. Ale to, co mogło zostać uchwycone, poszło na marne. Działo się w niej wiele i gdyby nie ten lukier, zbyt duża jego ilość, książka nabrałaby innego wyrazu i jestem pewna, że poczułabym znaczną większość emocji, jakie odczuwali bohaterowie. A tak... niestety i pod tym kątem jestem rozczarowana. Spodziewałam się, że będzie tutaj coś, co odwróci akcję do góry nogami. Dobra, było. Ale to i tak nie zmieniło nic. Nie poczułam dreszczy na skórze, nie poczułam szybszej akcji serca. Chce mi się płakać, że jestem tak zawiedziona i dlatego, że nie dostałam porządnie napisanej lektury, z dreszczykiem grozy, z przenikliwymi na wskroś emocjami... :(
Ale nie skreślam Kirsty, ABSOLUTNIE! Czekam na kolejne powieści i mam nadzieję, że będą o wiele lepsze niż ten egzemplarz, a szykuje się drugi tom, z tego, co widziałam na LubimyCzytać, więc zostaje mi się modlić lub prosić o coś znacznie pozbawionego lukru.

Mam wrażenie, że ta lektura jest jeszcze bardziej przesłodzona niż Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno. Strzelcie mi w łeb, bo uważam ją za najgorszą z dorobku pisarki. I ta też ląduje niżej, jako kiepska. Niestety, nie tego się spodziewałam...

Sam pomysł na książkę nie był zły, w sumie taki specyficzny dla tej pisarki. Ona lubi pisać o cudownych facetach, którzy lubią zaliczyć x lasek, za którymi każda laska się ugania. To trochę nudne, ale wiem, że pisarka potrafi ubarwić każdą historię, więc dotrwałam do samego końca oczekując przełomu. Niestety, nie doczekałam się. To strzała prosto w moje serce, które teraz wykrwawia się na śmierć. Jednak tak jak pisałam już bodaj dwukrotnie - daruję to autorce i czekam na coś, co faktycznie zbije mnie z nóg, a nie sprawi o przedawkowanie cukru.

Reasumując jestem lekturą rozczarowana, niemniej jednam mam nadzieję, że drugi tom okaże się inny, mniej cukierkowy, bo taki właśnie styl Kirsty kocham. Każdemu z autorów zdarzają się gorsze powieści - zdaje sobie z tego sprawę i nie każda będzie zdobywać złote laury. Sama jako początkowy pisarzyna wiem, że nie ma co się spodziewać na czerwone dywany, natychmiastową sprzedaż nakładu i same maksy w ocenach. Dlatego wybaczam i czekam.
Nie wiem, czy znacie pióro autorki i czy wiecie na co ją stać, ale uważam, że seria Nic do stracenia była chyba najlepszą ze wszystkich, jakie napisała. Dlatego jeśli nie mieliście okazji poznać jej pióra zachęcam do sięgnięcia po tamtą duologię. Ale nie zaczynajcie od tej. :)

Ocena 
25-10-2018

Wiedział wszystko

Kirsty Moseley powraca z kolejną serią o wielkich miłościach i jeszcze większych tragediach. Czy i tym razem rozczuli nas słodką historią pełną nadziei i niegrzecznych chłopców?

Książki Kirsty Moseley albo się lubi, albo nie. Ja osobiście stoję gdzieś pośrodku, ponieważ uważam, że napisała kilka ciekawych historii, ale nie wszystkie przypadły mi do gustu. Były też takie opowieści, które właściwie nie zaciekawiły mnie ani na moment a wydarzenia kompletnie mnie nie przekonały. Dlatego "Chłopak, który wiedział o mnie wszystko" to powieść, która była dla mnie zagadką do samego końca. I niestety niekoniecznie pozytywną.

Historię czyta się błyskawicznie. Napisana prostym, zupełnie nieskomplikowanym stylem charakterystycznym dla autorki przenosi nas w jeden główny motyw: miłość, która potęguje się wraz z wprowadzaniem na główny plan kolejnych bohaterów. Najpierw bowiem pojawiła się Riley - prosta dziewczyna bez większych oczekiwań w stosunku do życia i Clay, jej przyjaciel, który był przy niej zawsze. Przyjaźniąc się od dzieciństwa zawsze mogli na siebie liczyć i spędzali wspólnie każdą wolną chwilę. Jednak gdy zaczęli dorastać ich uczucia zaczęły się zmieniać, szczególnie świadomość Riley, która w Clay'u zaczęła dostrzegać kogoś więcej niż zwykłego chłopaka. Do momenty, gdy w jej życiu pojawia się ktoś jeszcze...

Pojawia się tutaj jedno chwytliwe hasło: "co za dużo, to nie zdrowo". Tym razem Moseley przesadziła z dawką emocji a zapomniała skupić się na kreacji głównych bohaterów. Riley - zakompleksiona, wycofana, kompletnie nieświadoma tego co dzieje się dookoła nie dostrzega uroku Clay'a, który moim zdaniem był trochę za słodki. Uroczy, sympatyczny, bardzo przyjacielski chłopak grający w szkolnej drużynie rozczulał serca wszystkich rówieśniczek nie dostrzegając tego co czuje jego przyjaciółka. Potrafię to zrozumieć, w końcu nie każdy jest świadom uczuć innych, ale pytanie dlaczego Riley tak długo zwlekała z ujawnieniem swoich zamiarów było dla mnie całkowicie niezrozumiałe. Jakby dziewczyna zapomniała, że życie ma się jedno i warto walczyć. Jakby czekała, aż szczęście samo do niej przyjdzie. Osobiście bardzo nie lubię takich bohaterek i tym sposobem postanowiłam przyjrzeć się bliżej męskim bohaterom - którzy wypadli trochę ciekawiej, ale wciąż nie idealnie.

Zbyt idealne jest wszystko w tej historii, nawet jak dla mnie. Zbyt dużo sielanki, wspaniałych perspektyw na przyszłość, planów które realizują się na mrugnięcie oka. Bardzo lubię szczęśliwe zakończenia, ale opierające się na rzeczywistych wydarzeniach, nie na cukierkowej historii, która nie ma żadnego poparcia w realnym życiu. W dodatku sam styl Moseley tym razem też okazał się dla mnie nijaki - ni to sympatyczny, ni niegrzeczny. Bo chociaż starała się stylizować dialogi pod charaktery swoich bohaterów, nie wypadło to w żadnym stopniu ciekawie.

"Chłopak, który wiedział o mnie wszystko" Kirsty Moseley to książka dla fanów autorki. Jeśli lubicie jej historie, na pewno odnajdziecie się w wydarzeniach. Jeśli jednak nie ciągnie as do słodko-gorzkich miłosnych dramatów: ta książka na pewno nie przekona Was do gatunku. Zero motywów New Adult za to dużo nastoletnich przepychanek i niepewnych wyborów w bardzo lekkiej powieści o miłości dojrzewających bohaterów. Wybór pozostawiam Wam.

Ocena 
23-10-2018

Najlepszy przyjaciel

Opis fabuły



Po okropnie nudnych wakacjach Riley idzie do nowej szkoły. Na całe szczęście, będzie się tam cieszyć towarzystwem najlepszego przyjaciela, Claya. Oboje nie spodziewają się jednak, że ich zażyłe relacje wzbudzą falę zazdrości i nieprzewidzianych reakcji na szkolnych korytarzach. Całość staje się jeszcze bardziej skomplikowana, gdy Riley zacznie patrzeć na Claya inaczej, a u jej boku pojawi się tajemniczy i czarujący Blake. Czy dziewczyna ma szanse być szczęśliwa podczas gdy targają nią sprzeczne uczucia do obu chłopaków?







Opinia



To już było. Zakochujący się w sobie najlepsi przyjaciele to jeden z najbardziej utartych schematów na świecie. Kirsty Moseley udaje się jednak odświeżyć całą historię w typowym dla siebie stylu.

Relację głównych bohaterów poznajemy z perspektywy Riley w dniu, gdy idzie ona do nowej szkoły. Co jakiś czas wspomina o początkach swojej przyjaźni z Clayem lub ich wakacyjnej rozłące. Co jakiś czas, na bardzo krótko, do głosu dochodzi chłopak, dzięki czemu opowieść staje się bardziej kompletna. Autorka wiarygodnie przedstawiła wiele problemów, z którymi borykają się nastolatkowie. Oprócz typowych szkolnych spraw, czytelnik spotyka się też z miłością, przyjaźniami, konfliktem z rodzicami oraz zazdrością.







Riley to bardzo uczuciowa bohaterka, która czasem nie myśli racjonalnie (chociaż zdarzają się przebłyski geniuszu). Trochę wiarygodności odejmował jej wiek - ma dokładnie tyle lat, co ja i patrząc na zachowanie moich rówieśniczek a głównej bohaterki nie widzę żadnych elementów wspólnych. Może to z nami jest coś nie tak? Nie ukrywam, że momentami jej porównania oraz myśli przepełnione romantyzmem i erotyzmem działały mi na nerwy - no bo ileż można? Momentami jej obawy były dość pocieszne i mimo że wiem, że ona traktowała je poważnie, ja nie mogłam powstrzymać się od uśmiechu. Jej relacje z Clayem są bardzo rozwinięte, co często zdarza się tylko w książkach. Nie ukrywajmy, przyjaźń damsko-męską jest bardzo trudno utrzymać, zwłaszcza przy tak odmiennych charakterach, jakie prezentują bohaterowie tej powieści. Kirsty zastosowała tutaj dobrze znany nam układ: grzeczna, mało doświadczona dziewczyna + szkolny playboy słynący z bogatych przeżyć łóżkowych. Czy to zaczyna się przejadać? Być może troszkę, ale ja, jako ogromna fanka Kirsty Moseley, jestem w pełni usatysfakcjonowana, ze względu na ciekawie rozwiniętych bohaterów drugoplanowych. Pojawia się nam tutaj relacja Riley z jej ojczymem, stanowiąca cudowny przykład miłości rodzicielskiej. Pisarze rzadko skupiają się na tym aspekcie, a tutaj czytelnik uświadamia sobie, jak ważni są rodzice i ich wsparcie w naszym życiu.







Akcja powieści toczy się w typowych realiach amerykańskiego liceum. Pod tym względem powieść nie różni się od innych młodzieżówek na rynku, ale autorka ponownie daje radę wprowadzić coś nowego. Pojawia się tutaj powiem wspólna przeszłość Claya i Blake'a, która może zaważyć na relacjach głównych bohaterów. Podobało mi się to, że w pewnym momencie czytelnik i bohaterowie zostają odcięci od wszystkich problemów i mogą się cieszyć cudowną, cukierkową miłością, której doświadczają. Nie wiem, czy prawdziwa miłość wygląda tak, jak autorka ją przedstawia, ale wydaje mi się, że ta pierwsza, młodzieńcza właśnie taka jest. W tej książce wszystko jest świeże, bohaterowie okrywają siebie na nowo, nie zważając na przeciwności losu. I właśnie to jest tu niesamowite - mimo przeraźliwego przesłodzenia całej historii, czytelnik wsiąka w nią i kompletnie nie wyobraża sobie, żeby było inaczej. Ci bohaterowie i ich świat zostali stworzeni do dokładnie takiego uczucia - szalonego, uroczego, ale jednocześnie (irytująco) idealnego.







Jak to bardzo często w romansach młodzieżowych bywa, ilość dialogów znacznie przewyższa ilość opisów, mimo że autorka wyraźnie chciała wyrównać tę dysproporcję. Objętość książki jest dość spora, bo ponad 500 stron, a jak na historię miłosną Kirsty Mosely to dotychczas najwięcej. Nie wszystkie sceny erotyczne zostały dokładnie opisane (właściwie to mniejszość) i jedyne, co mogłoby urazić bardziej pruderyjne osoby to sprośnie myśli bohaterów. Chociaż, umówmy się, pruderyjni raczej nie sięgają po tego typu książki. Język i styl autorki pozostaje bardzo przyjemny, ponadto wydaje mi się, że wraz w objętością do góry poszły umiejętności pisarki, ukształtowane sporym już doświadczeniem. Widać ogromną różnicę między Chłopakiem, który zakradał się do mnie przez okno, a Chłopakiem, który wiedział o mnie wszystko.

Na początku muszę bardzo pochwalić wydawnictwo za zrobienie specjalnych kubków i zakładek z okazji premiery tej książki. W dodatku, korekta spisała się naprawdę dobrze. Wydanie pasuje do pozostałych powieści autorki i oczywiście został popełniony ten sam błąd w postaci złego doboru modeli na okładkę. Nie zgadza się po prostu nic.

Polecam tę pozycję wszystkim, szukającym pięknej książkowej miłości, pełnej wzlotów i uniesień oraz, rzecz jasna, fanom Kirsty Moseley.

Ocena 
22-10-2018

Chłopak, który wiedział o mnie wszystko

Sporo czasu minęło od ostatniego mojego spotkania z Kirsty i muszę przyznać, że lekko mi się za nią stęskniło. Choć pisze książki stricte młodzieżowe, to mogłabym je polecić chyba każdej kobiecie, a nie tylko nastolatce. Moseley lubi wplatać w codzienne życie bohaterów jakieś ludzkie dramaty czy codzienne problemy. Z jednej strony to wszystko znam, a z drugiej lubię o tym czytać bez końca. Szczególnie w przypadku niektórych autorek, czyli np. Kirsty.

Riley Tanner jest zupełnie zwyczajną nastolatką, która niestety musi przenieść się do nowej szkoły. Zdecydowanie nie ma na to ochoty, ale jest jedna rzecz, a raczej osoba, która wszystko zmienia. Otóż będzie przy tam jej najlepszy przyjaciel Clay! A ona nie może sobie wyobrazić niczego lepszego. Chłopak od zawsze był lojalny i wspierał Riley we wszystkim, co robiła. Szczerego, uczciwego i godnego zaufania chłopaka pokochali nawet jej matka i ojczym. Niestety ich nieskomplikowana do tej pory relacja ulega zmianie. Dziewczyna spędziła miesiąc wakacji u ciotki i po tym czasie rozłąki dotarło do niej, że uczucia, którymi obdarza Claya, to nie jest przyjaźń, a coś, co wykracza poza jej granice.
Okazuje się, że nastolatka nie jest w tym osamotniona i jej przyjaciel czuje dokładnie to samo. Tyle że oboje nie wiedzą co z tym zrobić, a na ich drodze pojawia się ktoś trzeci. Zakochany w Riley młody mężczyzna, który przy okazji jest wrogiem Claya, nie poprzestanie na spławieniu go przez nastolatkę dla której zrobił by chyba wszystko...

Co ciekawe już od początku książka nie szła mi tak, jak się spodziewałam. Długo nie umiałam się w nią wczytać, a w głowie pojawiały się dwie myśli na zmianę. Albo wydoroślałam i już nie wszystkie młodzieżowe pozycje będę w stanie czytać, albo coś z tą powieścią jest bardzo nie tak. Po umęczeniu (tak po umęczeniu, a nie skończeniu!) obstawiam wersję drugą. Cukier to biała śmierć. Moseley w tej książce przedawkowała go kilkadziesiąt razy. Zabiła mnie wielokrotnie. Bohaterowie, którzy najpierw zachowują się jak dzieciaczki z podstawówki, a potem nagle w momencie stają się dorośli, to za dużo nawet na historię tej objętości. Ta pozycja poległa na całej długości. Słodkie romanse są fajne, ale nie w formie ulepu gdzie wręcz wszystko się do siebie od słodyczy lepi. Ja pasuję i nie wiem, czy jeszcze sięgnę po Kirsty. Do tej pory mnie nie zawiodła, więc myślę, że szansę jej dam. Tylko jak pomyślę, że do trzech razy sztuka i trzykrotnie zabije mnie śmiertelne stężenie węglowodanów, to robi mi się nieswojo...

Ocena 
18-10-2018

Mogło być lepiej...

Powieść jest według mnie zbyt cukierkowa, naiwna i wypełniona mocno wyidealizowanymi bohaterami. Czytałam sporo podobnych opinii na jej temat, więc może nie mam aż takiego kręćka w głowie i nie jestem zbyt czepliwa. Uwierzcie mi, w tej powieści czasem wszystko jest po prostu nierealne. Dawka miłości, którą nam tutaj zaserwowano, zemdliłaby nawet największego fana ckliwych historyjek. Bohaterowie zachowują się jak dzieci we mgle, nie mają w sumie własnego rozumu. Riley tak mnie denerwowała swą naiwnością i świętością, iż po prostu już pod sam koniec nie mogłam jej znieść. Black w sumie też jest bezbarwny jak cała reszta, a o Clayu już nie będę wspominała. Szkoda, ponieważ cała historia miała całkiem fajny potencjał i mogło powstać z niej naprawdę świetne dzieło.

https://czytambolubieo.blogspot.com/2018/10/chopak-ktory-wiedzia-o-mnie-wszystko.html

Ocena 
15-10-2018

Czy przyjaciołom może się udać być czymś więcej?

Kirsty Moseley znam jedynie z książki "Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno", którą czytałam dawno, dawno temu. Chociaż chodziły o niej różne opinie to ja byłam w tej części, której książka się podobała i właśnie dlatego skusiłam się na nowość autorki, a mianowicie "Chłopaka, który wiedział o mnie wszystko". Miałam nadzieję na coś lekkiego, przyjemnego i dobrego, a dostałam... cóż, czytajcie dalej.

Historia rozpoczyna się w momencie kiedy główna bohaterka, Riley, powraca z miesięcznych wakacji w Anglii i rozpoczyna naukę w nowej szkole. Jest niezadowolona, że musiała pozostawić wszystkich swoich przyjaciół, ale jej oparciem jest jej o rok starszy, najlepszy przyjaciel (a zarazem sąsiad), Clay. Już od razu zauważamy, że ta dwójka jest sobie aż nadzwyczaj bliska - i mam tu na myśli wskakiwanie sobie w ramiona, robienie malinek i otwarte filtrowanie. Riley jako piękna nowa dziewczyna w szkole wzbudza wielkie zainteresowanie nie tylko u płci przeciwnej, ale też u dziewczyn, które nie pałają do niej sympatią, ze względu na to, jak blisko jest z Clayem - najprzystojniejszym chłopakiem w szkole i zarazem najbardziej pożądanym przez kobiety.

Kiedy sięgałam po tę książkę, byłam przekonana, że spędzę przy niej miło czas. Zaskoczyło mnie to, jaką cegiełką się ta powieść okazała, bo ma ona ponad 500 stron i chociaż zastanowiło mnie, o czym autorka tyle mogła pisać, to nie pozwoliłam, by mnie to zraziło. Do czytania podeszłam z naprawdę dobrym nastawieniem, no ale niestety szybko wszystko zaczęło się sypać. Książka skupiła w sobie praktycznie każdy schematyczny, przewidywalny wątek, jej czytanie ciągnęło mi się tydzień, miałam wrażenie, że napisana została ręką dwunastolatki (nie obrażając dwunastolatek) i była chyba najbardziej nierealistyczną i absurdalną książką, jaką dane mi było przeczytać w ostatnim czasie. Nienawidzę pisać negatywnych opinii, ale ta powieść aż się o taką prosi.

Jeśli chodzi o bohaterów, to niesamowicie irytowała mnie główna bohaterka. Znacie te wszystkie tandetne amerykańskie filmy, w których w szkole pojawia się nowa dziewczyna i nagle chłopcy padają jej u stóp, staje się popularna, a na końcu i tak zdobywa tego najpopularniejszego niegrzecznego chłopca? (I oczywiście nie mówię tu, że wszystkie filmy tego typu są złe, bo ja sama z chęcią niektóre oglądam). Tak, Riley jest właśnie taką postacią. Ledwo pojawia się w szkole, a każdy chłopak pragnie się z nią umówić, jest najpiękniejsza w całej szkole, a każda inna dziewczyna jest ble. Nagle ugania się za nią tajemniczy, seksowny i także popularny Blake, który skończył już liceum, do którego teraz uczęszcza Riley, a skrycie kocha ją także Clay, obiekt westchnień zdaje się całej żeńskiej populacji w szkole (a także poza nią). Zważywszy na to, że prawie cała książka napisana jest z jej perspektywy, miałam wrażenie, że umieszczona byłam w umyśle dziecka, które ciągle tylko na coś narzekało i beczało. Paradoksem było to, że miała siedemnaście lat, autorka na siłę pragnęła zrobić z niej dorosłą, a zachowywała się jak bachor. I wielka szkoda, że nie dowiedziałam się o niej nic, poza tym, że lubi kolor różowy.

Jeśli chodzi o Claya, to on jest takim perfekcyjnym chłopakiem, który nie ma żadnych wad. Mogłabym się do tego przyczepić, ale patrząc na całą książkę, to jego postać nawet umiliła mi czytanie. Chociaż autorka chyba chciała wykreować go na badboya, to tak naprawdę był bardzo kochany, troskliwy no i oczywiście nieziemsko przystojny. Poza tym, również nie dowiedziałam się o nim nic - może tylko tyle, że gra w futbol. Każda dziewczyna zasługuje na takiego chłopaka, jak Clay, więc zdecydowanie był on jasnym punktem tej książki.

Podczas lektury robiłam sobie notatki, żeby wspomnieć o tych najbardziej absurdalnych sytuacjach, ale w pewnym momencie zaczęło przybywać ich tyle, że przestałam. Największy problem miałam z przejściem przez pierwsze dwieście stron, gdzie Riley kręciła z Blakiem, jednocześnie wiedząc, że czuła coś do Claya. Żeby nie zaspoilerować całego wątku, wspomnę tylko o jednym fragmencie - rozmowie, w której powiedziała Blake'owi, że nie może zabronić jej przyjaźni z Clay'em i wspomniała coś jeszcze o tym, że nie zaakceptuje zdrady. Śmiech na sali. Sam fakt, że wybrała przyjaciela ponad chłopaka może i byłby uroczy, ale kurde - kto chciałby, by jego druga połówka spała półnago z innym facetem, robiła mu malinki (i vice versa) i rzucała się w jego ramiona, jak jakaś przylepa? Bo ja na pewno nie chciałabym, by mój chłopak zachowywał się tak z inną dziewczyną. Już nie wspominając o jej hipokryzji, gdy mówiła o zdradzie, gdy sama skakała z kwiatka na kwiatek. Jej zachowanie było złe, niewłaściwie i ukazało zupełny brak poszanowania dla Blake'a, który był, jaki był, ale jednak się z nim umawiała.

Kolejna sprawa - rodzice. A raczej ich brak. Który rodzicom o zdrowym umyśle pozwala swojej siedemnastoletniej córce robić takie rzeczy? Rodzice Riley byli równie niepoważni, co ona sama, a o rodzicach Claya to nawet szkoda wspominać, bo ręce opadają.

Już pomijając niektóre absurdalne zachowania, czy sytuacje, ta książka ma w sobie pełno ogromnych i poważnych błędów, które wręcz rażą w oczy. Może się nie znam i nie powinnam wypowiadać na ten temat, ale od kiedy przy przesłuchaniu na policji niepełnoletniej osobie może towarzyszyć zupełnie przypadkowa dorosła osoba? O ile mi wiadomo, to powinien być to rodzic, opiekun - osoba prawnie odpowiadająca za osobę niepełnoletnią - a nie osiemnastoletni sąsiad. Druga sprawa - wygrana pieniężna w kasyno nie wpada nam od tak do kieszenie! Tutaj również nie mam żadnego doświadczenia, ale czy nie wymaga to jakiejś papierkowej roboty?

Naprawdę byłam przekonana, że książka mi się spodoba, a zawiodła mnie w tak wielu aspektach. Strasznie wymęczyło mnie to pięćset stron i wielokrotnie byłam bliska odłożenia tej książki nieskończonej. Jednak brnęłam dalej z nadzieją, że dalej będzie lepiej. Głupia ja... Zawsze staram się znaleźć jakiś pozytywny aspekt w książkach, które mi się nie podobają, dlatego powiem, że książka napisana jest lekkim językiem i rzeczywiście jest bardzo urocza. Może spodoba się osobom, które lubią przerysowane historie typu "od przyjaciół do kochanków". Myślę, że podeszłabym do niej zupełnie inaczej lata temu, kiedy nałogowo czytałam fanfiction, bo ta książka bardzo mi przypominała takie właśnie zakręcone opowiadania z młodzieńczych lat.

"Chłopak, który wiedział o mnie wszystko" napisany jest bardzo prostym, łatwym w odbiorze językiem. Niepotrzebnie autorka rozciągnęła akcję na pięćset stron, bo spokojnie dałoby radę skrócić to nawet o połowę - może wtedy książka nie ciągnęłaby mi się tak długo. Gdyby nie to, że od lektury wymagam jednak kilku rzeczy, może i przymrużyłabym oczy na te niedociągnięcia i skupiła się na tym, że to słodka historia o przyjaźni, która przeobraża się w wielką miłość. Niestety mnie ta historia nie kupiła.

Ocena 
13-10-2018

Przyjaźń czy miłość?

Nie ma chyba na świecie osoby, która nie lubi słodyczy. Łakocie poprawiają nam nastrój, choć czasem robi nam się niedobrze po zjedzeniu ich w nadmiarze.
W książkach od czasu do czasu też szukamy powieści przepełnionych cukierkowością, takich które poprawiają nam samopoczucie...
"Chłopak, który wiedział o mnie wszystko" jest powieścią "kaloryczną" tak dużo w mniej cukru, że po skonsumowaniu połowy odczuwa się jego nadmiar, dlatego też reszta jest polana gorzką czekoladą...

Riley i Clay są przyjaciółmi od dziecka. Znają swoje upodobania, sekrety...Gdy Riley wraca po miesięcznej nieobecności zmienia szkołę i zaczyna uczyć się w tej samej placówce co Clay. Niby na pierwszy rzut oka nic się nie zmieniło a jednak...Riley odczuwa coraz większe pożądanie względem Claya, nie chce jednak zniszczyć ich przyjaźni więc zaczyna umawiać się ze starszym chłopakiem.
Clay nie wytrzymuje napięcia i wyznaje Riley że ją kocha od lat...wszyscy o tym wiedzieli tylko nie sama zainteresowana.
Nastolatkowie decydują się zaryzykować swoją przyjaźń i zostać parą.
Niestety Blake - chłopak, z którym zaczęła umawiać się Riley ma obsesję na jej punkcie i nie dociera do niego, że dziewczyna umawia się z innym.
Czy związek Riley i Claya będzie w stanie pokonać przeszkody?

Kristy Moseley należy do pisarek, które tworzą powieści o ciekawej fabule, do życia powołuje interesujących i sympatycznych bohaterów, zwraca uwagę na ważne problemy, ale jej styl pisania niestety jest bardzo prosty, często odczuwam zgrzyty i niedociągnięcia i do tej pory trudno mi się czytało jej książki.
W przeciwieństwie do mojej nastoletniej córki - której styl autorki odpowiada. Młodzi mają mniejsze wymagania, a że utwory tej autorki są im przeznaczone... więc nic dodać, nic ująć. Moja córka jest fanką literatki.
"Chłopak, który wiedział o mnie wszystko" okazała się dla mnie pozytywnym zaskoczeniem. Zauważyłam dużą poprawę w warsztacie pisarki. Powieść jest bardziej dopracowana, jest mniej zgrzytów a czytanie jest przyjemniejsze i mocniej przykuwa uwagę.

Jeśli chodzi o bohaterów mam mieszane odczucia. Fakt, że ich polubiłam, są ciekawie ale cukierkowo wykreowani. Ich zachowanie czasem nie pasuje do wieku. Raz podejmują decyzje jak osoby dużo starsze a innym razem zachowują się jak dzieci z przedszkola. Trudno mi ocenić taką kreację postaci.
Riley bardzo często przyprawia o ból głowy, ale w odpowiednich momentach - rehabilituje się.
Nie mam też pojęcia co sadzić o rodzicach bohaterów, którzy byli niesamowicie wyrozumiali względem niektórych sytuacji...aż nierealne takie postępowanie. Sama jako matka nastolatków w życiu nie byłabym taka wyrozumiała - nie zdradzę jednak o co chodzi, aby nie robić spamów.

Jeśli chodzi o samą fabułę to muszę ją podzielić na pół. Pierwsza część jest strasznie romantyczna, słodka. W trakcie czytania buja się w obłokach...ale odczuwa się też niepokój, napięcie - gdyż sielanka nie może być wieczna.
Druga połowa jest melodramatyczna. Pełna stresów, obaw o bohaterów.
Cała powieść jest klimatyczna, przyjemna w czytaniu. Tempo wydarzeń jest odpowiednio dopasowane do sytuacji. Gdzie trzeba autorka przyśpiesza, a gdzie potrzeba zwalnia.

Fabuła pomimo swojej cukierkowości pokazuje także czytelnikom jak potrafimy być ślepi, jak szybko wyrabiamy sobie opinię patrząc na wygląd zewnętrzny, jak samolubni potrafimy być. Autorka poprzez bohaterów robi czytelnikom pstryczek w nos.

Opisane wydarzenia poznajemy poprzez Riley, ale czasem twórczyni oddaje dowodzenie Clayowi, więc momentami poznałam jego tok myślenia.

"Chłopak, który wiedział o mnie wszystko" to powieść, która zaskoczyła mnie pozytywnie. Pomimo wad, których niestety nie udało się pisarce uniknąć, fabuła wypada dobrze. Literatka poprawiła swój styl, stworzyła powieść, która oprócz słodyczy ma drugie gorzkie dno.
Największym plusem było dla mnie czytanie z dużym zaciekawieniem. Nie potrafiłam odłożyć książki, gdyż ciągle działo się coś, co mi na to nie pozwoliło.
Powieść jest dla nastolatków, nie każdy dorosły odnajdzie w niej swoją ścieżkę...ja znalazłam odpowiednią trasę.
Dużym, nawet bardzo dużym zaskoczeniem jest dla mnie to, że odnalazłam się w tej powieści i nie miałam problemów ( tak jak we wcześniejszych książkach autorki) wczuć się w rolę bohaterów.
Książkę albo pokochasz i dodasz do ulubionych, albo znienawidzisz i rzucisz w kąt...decyzja należy do ciebie.

Ocena 
12-10-2018

Czy historia Riley i Claya jest lepsza od poprzednich?

Riley i Clay to przyjaciele niemal od kołyski. Sąsiedzi, wspólnie wychowywani, którzy przez 17 lat wyhodowali przyjaźń, godną pozazdroszczenia. Jednak w liceum Riley zaczęła postrzegać Claya nie tylko jako przyjaciela, bliskiego jej jak brat, ale i jako obiekt westchnień. Zaczyna się gryźć z myślami, ponieważ nie chce utracić przyjaźni na rzecz miłości, która może się nie udać, ale czy będzie w stanie wyłączyć emocje? Jednocześnie na horyzoncie pojawia się Blake, dawny rywal Claya, który jest ewidentnie zainteresowany Riley...

Historia przyjaźni Riley i Claya jest jak z filmu. Niesamowicie przystojny przyjaciel, który znając Riley od małego zna ją na wylot, a jednocześnie w szkole jest gwiazdą futbolu o opinii podrywacza. Niestety pojawienie się Blake'a nie mogło zwiastować niczego dobrego, szczególnie w relacji tejże dwójki.

Autorkę znam z wielu wcześniejszych książek, m.in. z Chłopaka, który zakradał się do mnie przez okno, Zdobyć Rosie. Początek gry, Zdobyć Rosie. Czas próby, Chłopaka, który chciał zacząć od nowa, Chłopaka, który o mnie walczył, Nic do stracenia. Początek i Nic do stracenia. Wreszcie wolni. Jej książki oceniałam różnie, jednak zawsze udało się mnie czymś pozytywnie zaskoczyć, więc ich czytanie wspominam naprawdę przyjemnie. Niestety wydaje mi się, że Chłopak. który wiedział o mnie wszystko jest póki co historią najsłabszą. Nie można jednak zapomnieć o tym, że w oryginale książka wydana została w 2012r., a od tego czasu pani Moseley zdecydowanie poprawiła swój warsztat, jak i zdecydowała się na lepiej rozwijane wątki.

Historia sama w sobie nie jest zła, przeczytałam ją szybko, bowiem przez książki tej autorki się płynie. Są więc idealnym towarzystwem zarówno na jesienne lub zimowe wieczory, wiosenne czytanie w ogródku lub letnie zaczytywanie się na plaży. Pomysł na tę książkę nie jest zbytnio oryginalny i już po pierwszych stronach można się zacząć domyślać jak potoczą się dalsze losy bohaterów, jednak im dalej, tym autorka skutecznie to uniemożliwia. Tym razem również zostałam zaskoczona, chociaż nie aż tak przyjemnie, jak mogłabym się spodziewać.

Były momenty, gdy infantylne zachowanie bohaterów - czyt to Riley i Claya, czy bohaterów pobocznych - mnie wyjątkowo drażniło. Na kartach tej historii zostało podjętych mnóstwo naprawdę nieprzemyślanych decyzji i staram się wierzyć, że w rzeczywistości ludzie myślą nieco bardziej nad decyzjami, które mają dość duży wpływ na ich dalsze życie.

Nie mogę skupiać się jedynie na wadach bohaterów, bo cechy pozytywne także się pojawiały. Wydaje mi się, że każdy na świecie zasługuje na tak, niemal idealnego, przyjaciela jakim jest Clay. Chłopak o swojej przyjaciółce wie wszystko - począwszy od ulubionych smaków jedzenia na niezdecydowaniu i myślach kłębiących się w jej głowie kończąc. Jestem świadoma tego, że autorka specjalnie pod pewnym względami go wyidealizowała, choć z pewnością nie jest on stuprocentowym aniołkiem!, ale tym razem z chęcią czytałam o takiej postaci.

Pierwszoosobowa narracja, początkowo jedynie z perspektywy Riley, pozwoliła na dokładne poznanie bohaterów i towarzyszących emocji. Autorka dobrze opisała to jak młodą osobą władają przeróżne uczucia i to, jak ciężko jest się im czasem oprzeć.

Chociaż nie uważam tej książki za objawienie, ani za najlepszą historię Kirsty Moseley, to zachęcam Was do przeczytania, szczególnie, gdy potrzebujecie luźniejszej książki, przy której można się pośmiać, jak i smucić. Z pewnością odnajdą się w niej fani twórczości autorki, ale i młodzi ludzie, w wieku zbliżonym do wieku głównych bohaterów.

cos-o-ksiazkach.blogspot.com

Napisz recenzję

Napisz recenzję