Zbłąkany syn | Rainbow Rowell | Książka + Prezent | Booktime.pl
Bestseller
SUPER CENA

Zbłąkany syn

Rainbow Rowell

13-03-2020

Wydawnictwo: HarperCollins

Oprawa: Miękka

ISBN: 9788327647597

Inne wersje:  Ebook 21,90 zł

Cena normalna:38,99 zł

Zbłąkany syn
38,99 zł

Cena promocyjna:

23,90

Taniej o: 15,09 zł

Wysyłamy w 48h + czas dostawy

Koszt dostawy:

  • Odbiór w kiosku Ruchu6,90 zł
  • Odbiór w Paczkomacie8,90 zł
  • Odbiór na Poczcie8,90 zł
  • Kurier Pocztex10,90 zł
  • Kurier InPost11,90 zł
  • Kurier DPD12,90 zł

Przy zakupach powyżej 150 zł dostawa GRATIS!

Dodaj książkę do koszyka
i wybierz bezpłatny upominek

Opis książki

To miał być koniec opowieści.
Simon Snow zrobił wszystko, co powinien. Pokonał złoczyńcę. Wygrał wojnę. A nawet się zakochał… W tym miejscu powinien nastąpić happy end, prawda? Coś w stylu „I żyli długo i szczęśliwie...”.
Dlaczego więc Simon Snow popadł w apatię i nie może zejść z kanapy? Zdaniem najlepszego przyjaciela potrzebuje zmiany. Nowych bodźców, które sprawią, że ujrzy siebie w innym świetle i odzyska chęć do życia.
Przyjaciele ze szkoły dla czarodziejów wpadają na... ...czytaj więcej

To miał być koniec opowieści.
Simon Snow zrobił wszystko, co powinien. Pokonał złoczyńcę. Wygrał wojnę. A nawet się zakochał… W tym miejscu powinien nastąpić happy end, prawda? Coś w stylu „I żyli długo i szczęśliwie...”.
Dlaczego więc Simon Snow popadł w apatię i nie może zejść z kanapy? Zdaniem najlepszego przyjaciela potrzebuje zmiany. Nowych bodźców, które sprawią, że ujrzy siebie w innym świetle i odzyska chęć do życia.
Przyjaciele ze szkoły dla czarodziejów wpadają na genialny pomysł: wyjazd do Ameryki jest tym, czego potrzeba Simonowi. Przy okazji odwiedzą starą znajomą.
Zabytkowym kabrioletem jeżdżą po zachodnich stanach w poszukiwaniu przygód. Oczywiście dopadają ich też kłopoty – smoki, wampiry, śmiercionośne indywidua… Stawiają im czoła, ale w pewnym momencie się gubią. Gubią się tak bardzo, że zaczynają się zastanawiać,
czy kiedykolwiek w ogóle wiedzieli, dokąd zmierzają…
Kontynuacja bestsellerowej powieści „Nie poddawaj się” o znanym z „Fangirl” Simonie Snow.

...zwiń
Recenzje
17-06-2020

Simon pokonał Szarobura, wygrał wojnę, zakochał się... powinien teraz żyć spokojnie i szczęśliwie, ale zalamal sie po ostatnich wydarzenia. Jego przyjaciele stwierdzili, że Simon potrzbuje zmian w swoim życiu, dlatego postanowili pojechać na spontaniczną wycieczkę do Ameryki, a przy okazji odwiedzić znajomą że szkoły. Nie jest dane im jednak spokojnie jeździć kabrioletem po amerykańskich ulicach, wpadają w kłopoty, muszą poradzić sobie z wieloma przeciwnościami losu, niebezpiecznymi, magicznymi stworzeniami...
Ta książka była niepotrzebna. Przez całą książkę tylko ta myśl mi towarzyszyła, Cały czas miałam nadzieję, że jeszcze zmienię zdanie, ale niestety Rainbow Rowell mnie zawiodła. "Nie poddawaj się" UWIELBIAM!❤ cały czas polecam i będę to robić, nie wiem czy po pierwszej części miałam zbyt duże oczekiwania i się zawiodłam, czy może Rainbow Rowell nie zdołała utrzymać poziomu i napisała "zbłąkanego syna", żeby zaspokoić potrzebę czytelników o więcej hisotrii z Bazem i Simonem.
Wszystko w tej książce było inne, nie takie jak powinno. Wiedzialam, że teraz nie mogę oczekiwać historii o nastolatkach chodzących do szkoły magii i w międzyczasie walczącymi z Szaroburem, dlatego byłam ciekawa jak będzie wyglądało życie głównych bohaterów po wojnie, w dorosłym życiu. To nie było to. Simon przez pierwsze pięćdziesiąt stron pogrążony w smutku, ewidentnie przechodził załamanie, leżał tylko na kanapie, nie odzywał się do nikogo, było to zrozumiałe patrząc na wydarzenia z poprzedniej książki, ale ten wątek na tym się skończył, na simonie leżącym na kanapie. Rainbow Rowell mogła zdecydowanie bardziej rozbudować ten wątek, pokazać przez co przechodził Simon, bo to była dla niego bardzo ciężka sytuacja, dlaczego chciał zerwać z Bazem, jak wyobrażał sobie to wszystko, ale to zostało totlanie pominięte, jednego dnia Simon leżał na kanapie, a kolejnego był w drodze do USA, następnego jeździł niebieskim kabrioletem i nagle jego życie znowu było pełne radości, jakby nic się nie wydarzyło. I moze nie byłabym aż taka krytyczna, gdybym chociaż poczuła ten klimat USA, chciałam sobie wyobrazić trójkę przyjaciół w środku lata, jeżdżących kabrioletem po amerykańskich ulicach, ale wszystko tam było tak przeciągane, opisy tak niepotrzebne, że zamiast być lepiej, było tylko gorzej.
Druga część książki trochę ją uratowała. Kiedy pojawił się plot twist z Agathą poczułam jakieś zaangażowanie, że ta historia nabiera sensu, ale po raz kolejny mnóstwo niepotrzebnych opisów spowalnialo akcję, przez co moje zaangażowanie też opadało.
Moja główny zarzut do tej książki brzmi: dlaczego tu nie ma Simona I Baza razem? Gdzie są ich urocze momenty? Dlaczego tutaj jest wszystko co niepotrzebne, ale nie ma głównego wątku, dla którego ja czytam tą książkę? Naprawdę, ja zaczynając tę książkę, byłam pełną nadziei, że będzie tu dużo cudownych chwil Simona i Baza, bo mimo wszystko czułam niedosyt i potrzebowałam więcej po "Nie poddawaj się", ale tutaj tego nie było, bardzo mi tego brakowało, bo jeśli czytaliście to wiecie, że Simon i Baz to chyba jedna z najbardziej uroczych książkowych par, ja potrzebowałam ich, a w tle reszty hisotrii, a na pierwszy plan weszła reszta hisotrii nie zostawiając miejsca na wyczekiwane przeze mnie chwilę Snowbaza... chociaż raz na 100 stron pojawiła się scena na pół strony, ale to wciąż jest za mało, to nie była historia o Simonie i Bazie, tylko o wszelkim innym zamiast Simona i Baza.
Na początku bardzo przeszkadzały mi rozdziały z perspektywy Aghaty. Nigdy nie przepadałam za tą bohaterką, po prostu nie była typem postaci, które lubię, przez pierwsze pół książki rozdziały z jej perspektywy zajmowały dużo miejsca, nie wiedziałam po co one są, strasznie mnie denerwowały, Ale w drugiej części książki kiedy nastąpił zwrot wydarzeń w głównej roli z Agathą, zaczęło się robić ciekawiej, to był chyba jedyny moment , kiedy faktycznie zaangażowałam się w tę historię i podniósł trochę moją ocenę.
Po przeczytaniu "nie poddawaj sie" ja wiedziałam, że jedna z moich ulubionych postaci jest Penelope. może nie była dokładnie typem bohatera, których ja lubię, ale miała w sobie coś takiego, że zdobyła moja sympatię. W tej książce okropnie mnie irytowała, nie wiem z czego do wynikało, ale była jak zupełnie inna osoba, w głównej mierze przeszkadzało mi to, że Penelope w pewnym momencie zaczęła być w jakimś stopniu narcystyczna. Bardzo przewartościowywała samą siebie. Wydaje mi się, że Penelope miała być trochę taka postacią, dumną, pewną siebie i swoich możliwości, ale w pewnym momencie granicą została przekroczona i jej zachowanie zraziło mnie do niej jako osoby/bohaterki.
Podobna kwestia dotyczy Baza. Był jak kompletnie inna postać. Nie widziałam w nim tego Baza-wampira, zakochanego w Simonie, ciągle rywalizujacego z Penelope. Rozumiem, że wiele rzeczy miało prawo się zmienić po ostatnich wydarzeniach z ich życia, ale naprawdę zmienili się aż tak, żeby zostać najlepszymi przyjaciółmi, przeżyć sobie dogryzac i rywalizować o jakieś głupoty, co robili przez prawie całą swoje życie?
Odnoszę wrażenie, że Rainbow Rowell "straciła" tych bohaterów. Wykorzystała ich potencjał w pierwszej części, a potem nie mogła wyciągnąć z nich tego co czytelnicy uwielbiają. Ta książka była po prostu niepotrzebna, a zakonczenie... sama nie wiem co mam myśleć. Czytałam ostatnia stronę i znowu coś się wydarzyło, więc przewraca kartkę, żeby wiedzieć co się stało i nie zobaczyłam żadnego ciągu dalszego. Musiała. Dwa razy przeczyta ostatnią stronę, żeby do mnie dotarło, że to koniec. Z tego co wiem, to Rainbow Rowell już pisze 3 część z cyklu o Simonie. Czuje, że kolejna część może być jeszcze bardziej niepotrzebna, chciałabym napsiać, że mam nadzieje, że następna będzie lepsza, ale wcale nie mam żadnej nadziei. Ja poczekam, przeczytam, ale dla mnie historia Simona i Baza kończy się na pierwszym tomie, tam są bohaterowie, których uwielbiam, mogłabym tę książkę czytać milion razy tylko dla scen z Bazem i Simonem, bo to co Rainbow Rowell stworzyła było naprawdę niesamowite, a o tej książce wolałabym zapomnieć.

02-06-2020

Kontynuacja "Nie poddawaj się" o Simonie Snow.
_____
Pierwszej części nie czytałam, więc nie będę porównywać.
Było czuć odrobinę moją głupotę w postaci nie zaznajomienia się, lecz nie przeszkadzało mi to. Między kartkami dało się napomknąć o poprzedniczce co mnie ogromnie cieszy. Jaką przygodę przedstawi nam tym razem autorka?
Simon po wojnie z złoczyńcą chcę odpocząć. Napomknął swojego rodzaju uczucia miłości, którą by chętnie chciał rozwinąć i poczuć do końca. Można powiedzieć, że chłopak układa sobie życie na spokojnym gruncie...
Nic podobnego! Wraz z przyjaciółmi wyrusza w podróż do Ameryki. Kabriolet pruje do przodu, wprost na nowe ścieżki dobrych wspomnień?
Wprost na smoki, wampiry czy śmiercionośne indywidua.
_____
Nazwałam to swego rodzaju pozycją dotykającą Harrego. Cofam i przepraszam za głupotę. Widać że nie czytałam klasyka.

25-05-2020

„Końca nie ma. Złe rzeczy się dzieją, potem mijają, ale sieją w ludziach zamęt”, s. 18.

Początkowo bałam się, że popełniłam błąd, decydując się na lekturę „Zbłąkanego syna” bez znajomości poprzedniej części („Nie poddawaj się”) czy nawet tak popularnej jakiś czas temu „Fangirl”. Po przeczytaniu mogę jednak z całą pewnością przyznać, że obawy były niepotrzebne. Nie wątpię, że spory fragment historii Simona uciekł mi sprzed nosa, ale dzięki wyjaśnieniom, które zawarte zostały w omawianej książce, miałam poczucie, że najważniejsze zostało przywołane przez samych bohaterów. Bezdyskusyjnie jest to wynik przepracowania przez nich zdarzeń czy pewnej refleksyjności, której poddają się postaci.

Głos w opowieści zostaje oddany bohaterom – to oni stają się narratorami własnej historii w zależności od tego, kogo wymaga dana sytuacja. W ten sposób czytelnik ma możliwość bliższego poznania Baza, Simona, Penelope, Agathy czy nawet Sheparda. Warto zaznaczyć, że w tej historii osobowości jest wiele i nie chodzi o sam wątek fantastyczny (skrzydła, ogon, wampiryzm lub magię). Obok wszystkich tych czarodziejskich zaklęć rzucanych na prawo i lewo „Zbłąkany syn” opowiada właśnie o tytułowym zagubionym chłopaku, który tkwi w apatii po tym, co przydarzyło mu się wcześniej. Mimo otoczenia przyjaciół i ich wsparcia nie jest w stanie wykrzesać z siebie żadnej energii, jednak nie jest to jego jedyny problem! Podobnie jest w przypadku pozostałych – każdy z grupy głównych bohaterów pomimo swojego nastawienia do otoczenia (czy to pozytywnego, czy negatywnego) ma za sobą jeszcze inne troski. Jedne są poważniejsze, drugie nie, ale są to nastolatkowie (co prawda z pewnym dużym bagażem przeżyć), więc można powiedzieć, iż wydaje się, że koniec końców poradzą sobie z tym, z czym przyszło im się zmierzyć.

Opowieść ta skonstruowana jest trochę w taki sposób, by móc wierzyć, że bohaterowie dadzą sobie radę. Prawie cały czas są w drodze i, mimo wszelkich przeszkód oraz chwil zwątpienia, ciągle podążają naprzód. Może o to też chodzi w życiu? By iść dalej, akceptując nawet wciąż pojawiające się wątpliwości? Po zapoznaniu się z historią Simona i grupy jego przyjaciół odnoszę wrażenie, że to wybrzmiało dość mocno. Życie jawi się jako pasmo pełne niepowodzeń, sukcesów i nie ma zbytnio reguł nim rządzących, które zawsze by się sprawdziły. To nie miejsce na uniwersalizm. Każdy musi podążać swoją własną ścieżką bez względu na opinie pozostałych – biorąc pod uwagę kwestię orientacji, poglądów, pochodzenia czy wyglądu.

Okazuje się, że Rainbow Rowell stworzyła całkiem niezłą kontynuację opowieści z m.in. wątkiem lgbt i fantastycznie magiczną otoczką skierowanej głównie do młodzieży. Nie wolno zapomnieć też o tłumaczeniu, które nie utrudnia lektury – młodzi z pewnością nie natrafią na ścianę podczas poznawania historii. Tylko od Was zależy, czy poznacie dalsze losy Simona!

https://oxu-czytanie.blogspot.com/2020/05/zbakany-syn-rainbow-rowell.html

14-05-2020

Długo przyszło nam czekać na kontynuację "Nie poddawaj się" Rainbow Rowell i właściwie niewielu było przekonanych, czy część druga w ogóle powstanie. W końcu nadszedł happy end, wszystko zakończyło się tak jak powinno. O czym więcej pisać? O życiu. Wbrew tematyce i gatunkowi autorka pokazuje kulisy "żyli długo i szczęśliwie".

Pierwsza część tej serii budziła wiele wątpliwości. Powieść fantasy oparta na motywach wyciągniętych z Harry'ego Potter'a, magiczna, przygodowa i przy tym silnie nawiązująca do LGBT. Można się zastanowić czy coś takiego w ogóle ma sens. A jednak "Nie poddawaj się" okazało się historią błyskotliwą i dobrze napisaną, pełną humoru i wspaniałych bohaterów, więc cieszę się, że powstał sequel dla tej serii, mimo że nie jest on początkowo zbyt optymistyczny.

Byłam pewna, że losy bohaterów, których tak bardzo polubiłam zakończyły się w dobry sposób. Simon Snow, główny bohater, przecież osiągnął wszystko o czym marzył. A jednak dziś widzimy, że nawet szczęśliwe zakończenia mają swój termin ważności. Simon popadł w apatię i zaprzyjaźnił się z kanapą, której nie opuszczał. Wszystko przez brak motywacji, przez brak celu. W końcu ma to o co walczył, więc o co walczyć teraz? Przyjaciele ze szkoły dla czarodziejów zabierają Simona do Ameryk, by odwiedzić starą znajomą i po drodze natknąć się na kilka przygód. Ale czy na pewno wiedzą jaki jest cel ich podróży?

Podoba mi się, że ta historia jest o czymś. Znany z "Fangirl" Simon Snow jest bohaterem, który reprezentuje sobą wszystkie problemy ludzi wchodzących w dorosłe życie. Brak pewnej przyszłości, brak przekonania o tym co chcemy robić i kim chcemy być. Brak pomysłu na siebie. To problem przed którym stoi wielu, więc bardzo łatwo można utożsamić się z tą postacią i zrozumieć jej losy. Polubiłam tego chłopaka już przy pierwszej części i widzę, że nie stracił nic ze swojej charyzmy także teraz, ale tym razem wydał mi się bardziej wiarygodny przez wszystkie te dylematy choć tak naprawdę w tej historii jest go najmniej. Rowell wprowadza narrację z wielu perspektyw, pozwala nam bliżej poznać Baza oraz jego pochodzenie a także w odświeżający sposób prezentuje całą trójkę przyjaciół.

Motyw drogi, wiele lokalizacji, liczne przygody i napotkane podczas podróży niebezpieczeństwa składają się na bardzo przyjemną historię przy której czas nie ma znaczenia. "Zbłąkany syn" to dobra, o ile nie jeszcze lepsza kontynuacja, która nie tylko pozwala powrócić do losów świetnie wykreowanych bohaterów, ale na moment oderwać się od rzeczywistości i po prostu dobrze bawić. Cieszę się, że doczekaliśmy się kontynuacji i mam nadzieję, że trzecia część pojawi się jeszcze szybciej.

14-05-2020

Słyszałam wiele o powieściach Rainbow Rowell, że kiedy tylko pojawiła się okazja, postanowiłam z niej skorzystać i też coś przeczytać. Zbłąkany syn to drugi tom z serii o Simonie Snow. Nie miałam okazji poznać poprzednich losów bohatera, ale nie czułam się zagubiona w tej powieści. Autorka tworzy ciekawy klimat. Taki lekki i to wszystko wciąga. Nie była to porywająca lektura, ale była ciekawa i czytało się ją bardzo przyjemnie. Dzięki niej udało mi się odprężyć pomiędzy wykładami online. Dużą zaletą jest to, że nie ma tu długich niepotrzebnych opisów, a jest za to dużo dialogów, które uwielbiam. Książkę czytało się na prawdę przyjemnie i chętnie jeszcze kiedyś przeczytam coś spod pióra autorki.

13-05-2020

Wróg został pokonany, w świecie magi zapanował spokój, a Simon odnalazł swoją drugą połówkę. Powinien być szczęśliwy, wieść stabilne życie, cieszyć się czasem z przyjaciółmi. Niestety Simon czuje, że czegoś mu brakuje, czuje się pusty, nieszczęśliwy. Nie ma ochoty na nic, nawet wstanie z kanapy, czasem jest wysiłkiem ponad jego siły. Na szczęście nie wokół siebie ludzi, na których zawsze może liczyć. Również tym razem go nie zawiedli, nie pozwolili popaść w jeszcze większą apatię. Wspólnie wybierają się w podróż do Ameryki, po przygodę, a także, by odwiedzić starą znajomą. Jak uda się podróż? Jakie przygody przeżyją? Jak wpłynie to na ich przyjaźń? Czy Simon odzyska chęci do życia?
Cała recenzja na moim blogu - https://anka8661.blogspot.com/2020/05/harpercollins-polska-ksiazka-pt-zbakany.html

12-05-2020

To miał być koniec opowieści.
Simon Snow zrobił wszystko, co powinien. Pokonał złoczyńcę. Wygrał wojnę. A nawet się zakochał… W tym miejscu powinien nastąpić happy end, prawda? Coś w stylu „I żyli długo i szczęśliwie…”. Dlaczego więc Simon Snow popadł w apatię i nie może zejść z kanapy? Zdaniem najlepszego przyjaciela potrzebuje zmiany. Nowych bodźców, które sprawią, że ujrzy siebie w innym świetle i odzyska chęć do życia.
Przyjaciele ze szkoły dla czarodziejów wpadają na genialny pomysł: wyjazd do Ameryki jest tym, czego potrzeba Simonowi. Przy okazji odwiedzą starą znajomą.

"Zbłąkany syn" to drugi tom z serii o Simonie Snow. Zakończenie pierwszego tomu "Nie poddawaj się" raczej nie sygnalizowali, że będzie kolejny tom. Zakończył się w sposób idealny według mnie. Simon zrobił swoje i na tym mogłoby się zakończyć. A jednak nie! Autorka przybywa z kolejną dawką przygód Simona, Baza i Penny! Jednakże czy ta kontynuacja była potrzebna?

Szczerze mówiąc bardzo się cieszę, że mogłam jeszcze chwilę spędzić z bohaterami. Przy czytaniu nie odczułam, żeby ta historia była pisana na siłę czy coś w tym rodzaju. Uważam, że autorka wprowadziła powiew świeżości, lata do swojej powieści i stworzyła coś naprawdę wartego uwagi.

Niepowtarzalny klimat, wspaniali bohaterowie i ich niespotykane przygody! To wszystko znajdziesz w "Zbłąkanym synu"! A jak już sięgniesz to nie będziesz mógł się oderwać i będziesz czytać dopóki nie dowiesz się, jak zakończy się tym razem ta przygoda.

W tym tomie poznajemy bohaterów jeszcze lepiej, a przede wszystkim z innej strony oraz bardziej się z nimi zżywamy powodując że stają się częścią naszego życia. Przeżywamy z nimi wszystko to co oni. Cierpimy wtedy kiedy oni, płaczemy, smucimy się, a także śmiejemy na cały głos! Coś niesamowitego!

Szczerze powiem, że nie sądziłam, że uda się mnie na końcu zaskoczyć i że ta seria tak bardzo przypadnie mi do gustu.

Serdecznie polecam wszystkim!

11-05-2020

„Nigdy nie wiadomo, kiedy ktoś wpędzi was w poczucie winy za to kim jesteście.", czyli pełna przygód podróż przez Amerykę.

Zbłąkany syn to kontynuacja przygód Simona i Baza, których poznaliśmy w Nie poddawaj się. Pierwszy tom przeczytałam w grudniu. Miałam do niego kilka uwag m.in. to, jak wiele jest nawiązań do Harry'ego Pottera. Ogólnie cała książka wydawała mi się jak historia rodem z fanfiction z uniwersum Pottera. Sama jestem wielką fanką serii J. K. Rowiling, dlatego w niektórych momentach było dla mnie za dużo tego podobieństwa. Czy w drugim tomie jest podobnie?

Simon Snow zrobił wszystko, co powinien. Pokonał złoczyńcę. Wygrał wojnę. A nawet się zakochał… W tym miejscu powinien nastąpić happy end, prawda? Coś w stylu „I żyli długo i szczęśliwie...”.
Dlaczego więc Simon Snow popadł w apatię i nie może zejść z kanapy? Zdaniem najlepszego przyjaciela potrzebuje zmiany. Nowych bodźców, które sprawią, że ujrzy siebie w innym świetle i odzyska chęć do życia.
Przyjaciele ze szkoły dla czarodziejów wpadają na genialny pomysł: wyjazd do Ameryki jest tym, czego potrzeba Simonowi. Przy okazji odwiedzą starą znajomą.

Zbłąkany syn zawiera już dużo mniej powiązań z Potterem. Raz tylko nie mogłam uwierzyć, że autorka postanowiła nazwać jedną z postaci (jest ona tylko wspomniana) Beatrix Potter (która wymordowała wszystkie wampiry w pewnym miasteczku). Brzmi znajomo? Na szczęście był to jedyny moment w tej historii, gdzie tak jawnie nawiązano do Pottera.

Sama historia jest trochę w innym klimacie, niż to miało miejsce w Nie poddawaj się. Autorka w tej części skupiła się na Bazie, który odkrywa świat wampirów. Zbłąkany syn to powieść drogi – bohaterowie wybierają się na wycieczkę po Stanach Zjednoczonych. Na swojej drodze nie raz spotykają wrogów, narażają się na niebezpieczeństwo, ale i też walczą z tajemniczą organizacją o nazwie Następne Pokolenie.

Relacja Simona z Bazem jest tutaj dosyć chłodna. Wydaje mi się, że zarówno jeden, jak i drugi jest dosyć niezdecydowany. Przyciągają się i jednocześnie odpychają. Mamy niby przejawy zazdrości ze strony Simona i troskę Baza, ale jednak nie zachowują się jak para. Właściwie momentami wydaje się, jakby ciągle się nienawidzili. Dosyć pesymistycznie przedstawia się ten związek. Bohaterowie w tej części są strasznie zagubieni – to widać w ich zachowaniu.

Ogólnie historia jest ciekawa i dobrze ją czyta. Początek jest trochę oporny, ale potem kiedy już czytelnik wkręci się w akcję, strony umykają nie wiadomo kiedy. Książkę czyta się błyskawicznie – mnie to zajęło dwie godziny. Nie znajdziecie tutaj długich opisów, a krótkie konkretne zdania i sporo dialogów. Krótkie rozdziały przyśpieszają czytanie. Zbłąkany syn zawiera wątek LGBT, więc jeśli komuś to przeszkadza, to niech po prostu nie czyta tej książki. Zakończenie sprawia, że nie mogę się doczekać kolejnego tomu. Zapowiada powrót do Anglii, gdzie bohaterowie chyba bardziej pasują. Miejmy nadzieję, że Simon i Baz wkrótce wrócą...

06-04-2020

Simon!!! :) uwielbiam

06-04-2020

W końcu doczekałam się kontynuacji "Nie poddawaj się"!

Schowaj

Oceń książkę i napisz recenzję