Był Śmiercią, która przyszła ją zabrać. W każdym razie tak wyglądał, schodząc z wielkich schodów do sali balowej w czarnej falującej pelerynie, sunąc czubkami palców po eleganckiej marmurowej poręczy. Allegra poczuła, jakby dotykał nimi jej skóry, a wspomnienie tego urzekającego wrażenia miało pozostać w jej pamięci na zawsze.
Twarz miał zakrytą maską, podobnie jak wszyscy obecni, ale na tym kończyło się podobieństwo między nim a pozostałymi gośćmi, a może i nawet wszystkimi innymi śmiertelnikami.
Nie przywdział jedwabnego stroju w jasnych kolorach jak wielu mężczyzn na sali, lecz był ubrany zupełnie na czarno. Maska zakrywająca twarz, wykonana z połyskującego materiału, nadawała jego obliczu kształt trupiej czaszki. Skóra pod nią została pokryta jakimś ciemnym barwnikiem, ponieważ nie można było dostrzec mężczyzny, schowanego za maską, ani nawet śladu człowieczeństwa w niewielkich otworach misternie ukształtowanego metalu.
Nie tylko Allegrę zatkało na jego widok – szum przebiegł po całej sali. Olśniewające istoty w szykownych sukniach zadrżały w oczekiwaniu, rzucając zaciekawione spojrzenia. Allegra nie należała do wyjątków. Niewidoczna za pięknie udekorowaną maską, napawała się do woli widokiem niezwykłego przybysza.
Bal maskowy, odbywający się w jednym z najwspanialszych starodawnych hoteli w Wenecji, urządzał jeden ze wspólników jej brata. Wszyscy z wyższych sfer chcieli dostać zaproszenie na to przyjęcie, a zgromadzeni goście należeli do elity. Pochodzili z najstarszych i najbardziej zamożnych włoskich rodów. A wśród nich znajdowały się dziedziczki wielkich fortun, przykuwające uwagę. Allegra najwyraźniej była jedną z nich. Jej ojciec odziedziczył majątek po arystokratycznej rodzinie, której korzenie sięgały epoki renesansu. Jednak w odróżnieniu od własnego ojca nie spoczął na laurach, tylko rozkręcił własny interes. Przejął rozpadające się nieruchomości, otrzymane w spadku, i odnowił je, wchodząc dzięki temu na najwyższy poziom zarówno pod względem finansowym, jak i towarzyskim. Brat Allegry, Renzo, jeszcze bardziej rozwinął firmę rodziny Valentich, przenosząc ją na arenę międzynarodową i znacznie zwiększając zyski.
Allegrze wydawało się jednak, że nie ma nic wspólnego z kobietami zgromadzonymi na sali balowej. Nie czuła się ani ponętna, ani podekscytowana. Miała wrażenie, jakby żyła w klatce. A ten bal miał być dla niej szansą. Na to, żeby stracić dziewictwo z mężczyzną, którego sama wybierze, a nie z księciem, któremu obiecano ją za żonę, nieczyniącym nic, by rozgrzać jej krew i pobudzić wyobraźnię.
Taki grzech mógłby zawieść ją prosto do piekła. A któż lepiej ją tam zaprowadzi niż sam diabeł? Właśnie się tu zjawił. Swoim wejściem na salę zrobił na niej o wiele większe wrażenie niż wybrany przez rodziców narzeczony.
Ruszyła w stronę schodów, ale zaraz się zatrzymała. Nie w jej stylu było podchodzić do obcych mężczyzn na przyjęciu. Odwróciła się. Nie zamierzała umizgiwać się do Śmierci na tym balu, w żadnym znaczeniu tego słowa. Owszem, wyobrażała sobie, że spotka kogoś tego wieczoru, kto jej się spodoba, ale gdy przyszło co do czego, po prostu nie miała odwagi.
Tak czy inaczej, brat zabrał ją na to przyjęcie niechętnie i jeśli przysporzy mu kłopotów, Renzo pewnie się wścieknie. Nie miał łagodnego charakteru. Jednak Allegra musiała się nauczyć powściągać emocje.
W dzieciństwie sprawiała problemy, ale rodzice cierpliwie wpajali jej dobre maniery i uczyli stosownego zachowania, by uczynić z niej prawdziwą damę, która coś w życiu osiągnie.
I to się opłaciło. Przynajmniej z ich punktu widzenia. Dzięki bliskiej, sięgającej czasów szkolnych przyjaźni Renza z Cristianem Acostą, hiszpańskim markizem, ojciec poznał księcia Raphaela De Santis z Santa Firenze.
Z tej znajomości, pod wpływem nalegań kochanego Cristiana – którego Allegra miała ochotę utopić w morzu – narodził się pomysł zaaranżowania małżeństwa i tak oto Allegra została obiecana księciu na żonę, co jej rodzice uznali za sukces.
Wmawiano jej, że powinna się cieszyć. Przyrzeczono ją księciu, gdy miała szesnaście lat, a teraz, kiedy skończyła dwadzieścia dwa, wcale nie pociągał jej bardziej niż na początku. Dziwne. Był niewątpliwe przystojny, ale mimo to wcale jej się nie podobał.
W przeciwieństwie do jej starszego brata, starał się nie przyciągać uwagi reporterów z plotkarskich gazet. Wydawał się obrazem przyzwoitości i męskiego wdzięku w garniturach, jakie nosił, lub bardziej nieformalnych strojach, w których lubił się pojawiać, gdy jej rodzina odwiedzała go podczas wakacji w którejś z jego rezydencji w różnych rejonach świata.
Zmienny charakter Allegry sprawił, że nigdy jej nie kusiło, by posunąć się dalej poza zdawkowe pocałunki w policzek. Książę nie pociągał jej pewnie dlatego, że chciała się zbuntować przeciwko temu, co jej narzucano. Albo też wina leżała po jego stronie. Może był po prostu... oziębły.
A może pragnęła kogoś z większym temperamentem, takim jak jej własny?
Chociaż jej zamiłowanie zarówno do mężczyzn, jak i do życia wydawało się czysto teoretyczne. Sprawiało jednak, że chciała się uwolnić, uciec od tego, co ją czekało.
Cristian z pewnością uznałby ją za samolubną. Zawsze zachowywał się tak, jakby osobiście zależało mu na jej zaręczynach. Pewnie dlatego do nich doprowadził.
Zastanawiała się, co jeszcze zyska z jej małżeństwa. Może liczne przysługi ze strony samego księcia Raphaela. Prawdopodobnie dlatego Cristian tak często pojawiał się na obiedzie w domu jej rodziców. Był jedynym człowiekiem, przy którym puszczały jej nerwy. Jedynym, który sprawiał, że przestawała się kontrolować i wpadała w furię, kiedy ją rozzłościł.
Przy rodzicach, gdy przychodziło co do czego, stawała się potulna. Jej życie było stateczne. I wciąż się przeciw temu buntowała lub przynajmniej miała taki zamiar. Wyrazić w jakiś sposób to, że czuje się nieszczęśliwa.
Otrząsnęła się z rozmyślań i rozejrzała się wokoło, starając się nie spoglądać w kierunku człowieka przebranego za Śmierć. Przeszła na drugą stronę sali balowej, wzięła talerz i nałożyła sobie trochę różnych smakołyków. Skoro nie mogła pofolgować sobie z mężczyznami, postanowiła delektować się czekoladą. Gdyby matka była tutaj, przypomniałaby jej pewnie, że za niespełna kilka miesięcy Allegra musi zmieścić się w suknię ślubną, a objadanie się słodyczami z pewnością jej w tym nie pomoże.
Matce zawsze zależało na tym, żeby wszystko było jak trzeba. Dzieci powinny słuchać rodziców i przynosić zaszczyt rodzinie i mnóstwo innych tego rodzaju rzeczy, do których Allegra nabierała coraz większej odrazy.
Pod wpływem buntowniczego nastroju wzięła jeszcze jednego ptysia z kremem. Matki tutaj nie było, a krawcowa zawsze może przecież poszerzyć suknię.
Renzo by jej nie powstrzymał. Ale nie sprzeciwiał się rodzicom nakłaniającym ją do małżeństwa z księciem, tylko czasem śmiał się z jej napadów buntu. Swoje obowiązki przyjmował bez problemu. To dziwne. Był mężczyzną i musiał prowadzić interesy. Przejął firmę ojca zajmującą się nieruchomościami, a poza tym nikt mu nie dyktował, co ma w życiu robić.
A Allegra... wyobrażała sobie, że mogłaby mieć taką pracę, jaką chce, gdyby nie musiała poświęcać życia dla męża wybranego przez rodziców. Może dlatego Renzo był dla niej o wiele bardziej wyrozumiały. Widział rozbieżność w wymaganiach, jakie mieli wobec nich rodzice.
Dla Allegry nie byli pobłażliwi. Podobnie jak Cristian, wspierający ich w staraniach wydania jej za mąż. Poza tym był zawsze pod ręką, gotów wciąż się z nią spierać. Wiedziała jednak, że miał za sobą ciężkie przeżycia i niemal wpadała w poczucie winy, znajdując w nim tyle wad. Jednak jego osobiste tragedie życiowe i udział w zaaranżowaniu jej zbliżającego się ślubu nie dawały mu prawa do znęcania się nad nią.
Zamrugała, przyglądając się smakołykom na talerzu. Nie miała pojęcia, dlaczego rozmyśla o nim teraz. Może dlatego, że gdyby był w pobliżu, uniósłby z ironią brew, patrząc, jak siostra przyjaciela pochłania słodycze. I pewnie utwierdziłoby go to jeszcze bardziej w przekonaniu, że Allegra jest tylko rozpieszczonym dzieckiem. Z kolei ona uważała go za osła, a więc w pewnym sensie byli kwita.
Zabrzmiała muzyka. Porywające dźwięki walca otoczyły ją łagodną zmysłowością. Odwróciła się i spojrzała na pary wirujące na parkiecie, obejmujące się i poruszające z naturalnym wdziękiem.
A gdyby tak i ją jakiś mężczyzna prowadził w tańcu? Trzymał w objęciach blisko siebie? Jej przyszły mąż z pewnością potrafił tańczyć – ostatecznie był księciem, a tacy ludzie biorą lekcje tańca od chwili, gdy nauczą się chodzić.
Nagle w polu widzenia pojawiła się dłoń w czarnej rękawiczce. Allegra uniosła wzrok i przestała na moment oddychać. Otworzyła usta, żeby coś powiedzieć, ale człowiek, który do niej podszedł, przyłożył palec wskazujący do zimnych, nieruchomych ust swojej maski.
A więc on także ją zauważył. Nie tylko ona zwróciła na niego uwagę. Fala gorąca i podekscytowanie, jakie poczuła, gdy schodził ze schodów, jakby dotykał jej skóry, a nie poręczy, pojawiły się nie bez powodu. Naprawdę coś ich do siebie przyciągało.
Wstała z krzesła i pozwoliła się prowadzić. Dłoń odziana w skórzaną rękawiczkę nie dotykała bezpośrednio jej skóry, ale Allegra poczuła dziwne podniecenie.
To śmieszne. Przecież to mógł być ktokolwiek, w dowolnym wieku, o szpetnej twarzy zakrytej maską. To mogłaby być nawet sama Śmierć. Wrażenie, jakiego doznała, wydawało się jednak zbyt wyraźne i przejmujące, by mogła je zignorować.
Kiedy ją objął i przyciągnął do siebie, wiedziała już instynktownie, że jest tym, którego pragnie bez względu na to, kim się okaże.
Porwał ją na parkiet, jakby nic nie ważyła, i wirowali między innymi parami, nie zwracając uwagi na nic poza sobą. Wszystko inne przestało mieć znaczenie. Uniosła wzrok i uchwyciła spojrzenie jego ciemnych oczu. Każde otarcie się o jego ciało wprawiało ją w drżenie. Każdy dotyk dłoni w rękawiczce na jej plecach wywoływał falę tęsknoty. To nie był zwykły taniec, lecz wstęp do czegoś o wiele bardziej zmysłowego.
Nigdy wcześniej nie zareagowała tak na żadnego mężczyznę. I nigdy w taki sposób z nikim nie tańczyła. To było takie zniewalające. I nie miało nic wspólnego z muzyką ani tańcem, tylko z nim, od pierwszej chwili, kiedy wszedł do sali.
Przesunęła dłoń, którą obejmowała go za szyję, i położyła mu na piersi, by przyciągnąć jego wzrok. Wyraz ciemnych oczy wydawał się pod maską nieodgadniony. Może żałował, że zaprosił ją do tańca? Nie przypuszczał, że Allegra potraktuje to jako zapowiedź czegoś więcej.
Chwycił jej rękę i odciągnął. Zamarła, myśląc, że popełniła straszny błąd. Ale w tym momencie pogładził powoli kciukiem wrażliwą skórę po wewnętrznej stronie nadgarstka. Przeszedł ją dreszcz, a ciało zareagowało na jego dotyk tak, jakby wyrażało przyzwolenie.
Rozejrzała się po sali, szukając wzrokiem brata. Nigdzie go nie było, co oznaczało, że prawdopodobnie oddalił się już z kobietą, która mu się spodobała. To dobrze... przynajmniej nie będzie jej pilnował.
Nie wiedziała, jak to wszystko się potoczy. Zwłaszcza bez rozmowy. A wydawało się, że tajemniczy nieznajomy wyraźnie chce zachować milczenie. Nie miała nic przeciwko temu. To nawet jeszcze bardziej ją podniecało.
Nie wiedziała, kim jest ten człowiek, a on również nie znał jej prawdziwej tożsamości. Całe szczęście. O jej zaręczynach z księciem z Santa Firenze było głośno. Może nie na całym świecie, ale z pewnością w Wenecji ją rozpoznawano.
Nie było już jednak czasu na podejmowanie decyzji, ponieważ nieznajomy nagle wyprowadził ją z sali tanecznej na pusty korytarz, z dala od tłumu. Wystraszyła się przez chwilę, że chce ją porwać. Nie sądziła, że może mieć to tak wiele wspólnego z uwodzeniem.
Wciągnął ją do zacienionej wnęki, gdzie prawie nie docierały już dźwięki muzyki. Nie było słychać nikogo. W chwili, gdy przesłonił jej całe pole widzenia, miała wrażenie, że są jedynymi istotami na ziemi.
Przyłożył kciuk do jej ust i przesunął po ich krawędzi, a potem powędrował palcami w dół szyi w stronę dekoltu. Dotknął delikatnie pełnych piersi, lecz to podziałało na nią bardzo mocno, całkowicie pochłaniając jej uwagę.
Wtedy zdała sobie sprawę, że wcale nie oceniła mylnie sytuacji. Nie miała wątpliwości, że chce ją uwieść. Ale czy mu na to pozwoli?
Choć to pytanie przyszło jej do głowy, uświadomiła sobie, jak bardzo jest niedorzeczne. Przecież już na to przyzwoliła. W chwili, gdy ujęła podaną jej rękę, wyraziła swoje „tak”.
Przesunął rękę na jej biodro i zaczął podciągać do góry ciemnofioletowy materiał sukni, odsłaniając uda. Musnął czubkami palców rozpalające się miejsce między jej nogami i powędrował dłonią wyżej, do dekoltu. Odgarnął na bok suknię, obnażając jedną pierś, a potem drugą. Jęknęła, z trudem uzmysławiając sobie, że to się dzieje naprawdę. Pozwalała mu na wszystko. Czuła się zupełnie zniewolona i nie miała nie przeciwko temu. Zupełnie nic.
Pogładził kciukiem wrażliwy czubek piersi, aż westchnęła, po czym ucisnął go dwoma palcami. Wyprężyła się jeszcze bardziej, domagając się, by jej dotykał, a wtedy objął ją w pasie i jeszcze bardziej podciągnął suknię do góry, odsłaniając jej ciało. I zaczął ją pieścić przez bieliznę, a potem pod nią, dotykając w taki sposób, jakiego dotąd nie znała.
Zupełnie się w tym zatraciła. Nigdy wcześniej nie doznała takiej rozkoszy. Czuła się jak w środku zmysłowej burzy. Dotkał jej wszędzie, podniecał, prowadząc na szczyty ekstazy.
Uniosła ręce i rozpięła mu guziki koszuli, po raz pierwszy dotykając palcami jego nagiej skóry i twardych mięśni, tak zniewalających, że omal nie osunęła się na podłogę. Nie mogła jednak tego zrobić, bo wtedy zorientowałby się, jaka jest niedoświadczona, i pewnie zostawiłby ją tam, niezaspokojoną.
Ciało miał doskonałe, pociągające, tak że nie była w stanie się od niego oderwać. Pochyliła się i pocałowała go w szyję, bo usta miał zakryte maską. Wkrótce podjął to, co ona zaczęła, i sięgnął do rozporka spodni, przyciskając ją jeszcze mocniej do ściany. Wyczuła jego gorącą i twardą erekcję dokładnie w tym miejscu swojego ciała, które na niego czekało.
Naparł na nią biodrami, a wtedy odchyliła głowę do tylu, wydając z siebie cichy jęk. Podciągnął jej nogę i owinął sobie wokół bioder, a potem stanął pewniej i wniknął w nią głębiej. Tym razem krzyknęła z bólu. Wiedziała, że utrata dziewictwa będzie bolesna, ale nie przypuszczała, że aż tak.
Jej partner zdawał się nie zauważać zmiany w brzmieniu jej głosu, ponieważ powoli się wycofał i znowu nią wszedł. Tym razem już tak mocno nie zabolało. I z każdym następnym pchnięciem bolało coraz mniej, aż w końcu przyjemne uczucie powróciło, zamieniając się po chwili w dziką rozkosz. Zaczęła się kołysać wraz z nim, obejmując go za ramiona, gdy naraz całe jej ciało ogarnęła ekstaza. Niekończący się szturm pozbawiający ją tchu.
Wtedy on wydał z siebie zduszony jęk, gdy wraz z ostatnim pchnięciem odnalazł własne uwolnienie, opierając się dłońmi o ścianę.
Przez chwilę zdawało się, jakby świat wokół nich wirował. Allegra była oszołomiona z rozkoszy i pożądania. I czuła... że ma jakiś związek z tym mężczyzną, którego nie zna.
Wysunął się z niej i zrobił krok do tyłu. Zaczął zapinać z powrotem koszulę i spodnie, wciąż z maską na twarzy. Wydawał się taki sam mroczny i tajemniczy jak w chwili, gdy ujrzała go po raz pierwszy. Gdyby nie czerwone i białe ślady na jego szyi od szminki i barwnika maski, nie wiedziałaby, że go dotykała.
Ale miała dowód na to, gdyby te ślady nie wystarczyły: ból pulsujący w głębi jej brzucha. Przypominał o tym, co się wydarzyło.
Mężczyzna spojrzał na nią przez moment, po czym naciągnął mocniej rękawiczki, odwrócił się i odszedł z powrotem w stronę sali balowej, zostawiając ją samą.
Opuszczając Allegrę Valenti, która dotąd jedynie po cichu narzekała na swoją życiową sytuację i nigdy nie potrafiła się naprawdę zbuntować. Stała teraz tutaj, utraciwszy dziewictwo z obcym człowiekiem. Bez żadnego zabezpieczenia, nie myśląc o konsekwencjach ani... o niczym innym.
Podekscytowanie zamieniło się w strach.
Patrząc, jak nieznajomy znika z widoku, nie wiedziała, czy się załamać, czy też z ulgą pogodzić się z tym, że już nigdy go nie zobaczy.

Opcja dostawy Płatność online Płatność przy odbiorze Czas dostawy
Paczka w ruchu 4,90 zł     - 2 dni
Paczka 48 do domu 8,90 zł 10,90 zł 2 dni
Odbiór w punkcie Poczty Polskiej 7,90 zł 9,90 zł 2 dni
Odbiór w paczkomacie InPost 9,90 zł     - 1-2 dni
Mini paczka do domu InPost 7,90 zł     - 1-5 dni
Przesyłka kurierska InPost 13,90 zł 15,90 zł 1 dzień
Kurier DPD 14,90 zł 16,90 zł 1 dzień

Czas dostawy deklarowany jest przez dostawcę. Wszystkie zamówienia złożone do godz. 14:00 są wysyłane w tym samym dniu.

Tytuł Mężczyzna w masce
Autor Maisey Yates
Data premiery 26-01-2018
Ilość stron 160
Oprawa Miękka
ISBN 9788327632326

Napisz recenzję