Rosyjski romans - Rachael Thomas

Nikołaj Cunningham kulił się odruchowo przed lodowatym wiatrem, tak charakterystycznym dla jego prawdziwej ojczyzny, której wyparł się wiele lat temu. Teraz jednak zmuszony był wrócić na chwilę do Rosji i czekać na przyjazd pociągu Emmy Sanders. Ciężkie, przepowiadające śnieżycę chmury pasowały doskonale do jego ponurego nastroju, czy nawet narastającego gniewu. Czekał tu na obcą kobietę, która wymusiła tę wizytę w kraju, w miejscu i u ludzi, których wyrzekł się, jak mu się zdawało, raz na zawsze, gdy wraz z matką wyjechał z Włodzimierza do Nowego Jorku, kiedy miał dziesięć lat. Czyżby koszmar miał powrócić po latach? Był tu właśnie po to, by za wszelką cenę do tego nie dopuścić.
Nareszcie na stację wtoczył się z łomotem masywny pociąg, niczym ze starego czarno-białego filmu. Nikołaj wiedział, że oto przed nim parę trudnych do wyobrażenia dni. Bo jego życie rozgrywało się od dawna w Ameryce i powrót do Rosji nie mieścił się w żadnych planach… Tak było, dopóki nie odezwały się duchy z przeszłości w postaci jego babki, nadal tam mieszkającej, która nieoczekiwanie zgłosiła się do amerykańskiej redakcji „Świata na Fotografiach”, gotowa opowiedzieć wszystkim historię swej rodziny.
Wtedy właśnie go odszukano. Babka usłużnie musiała im podać nazwisko, którego obecnie używał. W pierwszym momencie odmówił. Potem zrozumiał, jaki szum wokół jego osoby wywoła historia, przed którą zawsze uciekał, przedstawiona w odpowiednim świetle przez matkę ojca. Później pomyślał o mamie i to przeważyło. Nigdy nie pozwoli, by jeszcze raz połączono ich z rodzinnym nazwiskiem Pietruszow, więc nie ma opcji: musi sam udać się do Rosji.
Z pociągu zaczęli mozolnie wysiadać pasażerowie okutani w futra, kożuchy i palta. Wpatrywał się w nich intensywnie, starając się jak najszybciej wychwycić postać młodej reporterki, znanej mu wyłącznie z internetu. Zauważył ją praktycznie od razu, bo rozglądała się nerwowo po peronie, jak człowiek, który znalazł się w kompletnie nowym miejscu. Sądząc z ubioru, mogła spokojnie uchodzić za lokalną Rosjankę, z bardzo małym bagażem, w grubym zimowym płaszczu i rosyjskiej czapce uszatce ze sztucznego futra.
Nikołaj odruchowo postawił kołnierz i ruszył w jej stronę.
Niech się dzieje, co chce. Wszystko dla ratowania spokoju matki.
‒ Witam… Oczywiście pani Sanders? – Zatrzymał się tuż przed nią i nie wiedzieć czemu z dużą przyjemnością odnotował, że kobieta jest bardzo wysoka, prawie jego wzrostu.
‒ Owszem, witam. Czyli pan… Pietruszow?
Miała wysoki, ostry głos, lecz dla kontrastu jej oczy były ciepłe, intensywnie zielone. Przypomniały mu odcień bujnej rosyjskiej tajgi w środku lata.
Dlaczego nagle do głowy przychodzą mu takie głupoty? Nowo przybyła najwyraźniej już na samym początku wybiła go z rytmu. Rozzłościł się jeszcze bardziej. Urodziwa czy nie, ale na pewno zbyt dobrze się nie przyłożyła do swych wstępnych poszukiwań. Od siedemnastu lat nie posługiwał się już nazwiskiem Pietruszow. Przyjął nazwisko ojczyma, Cunningham.
‒ Nikołaj Cunningham – poprawił ją. – Miło mi. Mam nadzieję, że podróż z Moskwy przebiegła bez zakłóceń?
‒ O, tak, dziękuję… i przepraszam za pomyłkę. – Patrzyła nań wyraźnie zmieszana, ale nie zamierzał jej tłumaczyć, dlaczego Rosjanin używa popularnego anglosaskiego nazwiska. Nie zamierzał też sensacjami ze swego bolesnego dzieciństwa torować nikomu kariery w dziennikarstwie. – Proszę, niech mi pan mówi po imieniu. Emma.
Nie zwrócił uwagi, że wyciągnęła do niego rękę, bo znów, pomimo całej złości, jak zahipnotyzowany wpatrywał się w jej przepiękną twarz i zgadywał, jaki ma kolor włosów. Internet nie oddawał sprawiedliwości pani Sanders nawet w jednej dziesiątej. Irytacja mieszała się z gniewem. Naprawdę nie chciał mieć nic wspólnego akurat z tą kobietą. Już sam fakt, że po tylu latach i całkowicie wbrew woli znalazł się z nią na stacji we Włodzimierzu, świadczył o tym, jaką miała nad nim władzę, choć być może nie zdawała sobie z tego kompletnie sprawy. Teraz zależy wyłącznie od niego, czy pozna prawdziwą historię jego rodziny. Należy podsunąć jej do fotografowania tyle, ile trzeba, oczarować niezaprzeczalnym urokiem rosyjskiej zimy, zorganizować czas, odsunąć lub zminimalizować znaczenie spotkania z babką.
‒ Najlepiej zejdźmy z tego wiatru. Zarezerwowałem pokój w tym samym hotelu. W ten sposób będę bardziej pomocny.
Rzecz jasna jego autentyczne motywy były dużo mniej wzniosłe. Chciał, by dziennikarka zobaczyła tyle, ile powinna, nie zaś tyle i w takiej wersji, jak zechce babka.
‒ Dziękuję. Bardzo mądrze!
Niech sobie myśli, że kierował się rozsądkiem i wygodą. Najważniejsze, by ten nonsens skończył się bezpowrotnie za parę dni i żeby ujawnić jak najmniej okrutnej przeszłości. By ochronić dobre imię rodziny.
‒ Idziemy! Pomogę… ‒ Sięgnął po małą walizkę, ciesząc się w duchu, że z tak małym bagażem pani Sanders istotnie nie planuje zostać we Włodzimierzu dłużej niż zarezerwowane przez redakcję „Świata na Fotografiach” trzy dni.
‒ Dziękuję… ‒ uśmiechnęła się.
Nie czas jednak podziwiać jej nieziemski uśmiech czy zastanawiać się, jak całowałoby się te usta… Nie czas, nie miejsce, nie ta kobieta!
‒ Tędy, proszę pani… ‒ Wskazał jej drogę, celowo ignorując prośbę, by zwracać się do niej po imieniu.
Udawali się do hotelu, który wybrał, by mieć ją na oku przez całą dobę, czyli nie pozwolić, by grzebała w czymkolwiek na własną rękę. Czy podjął właściwą decyzję? Wiedział już, poznawszy młodą dziennikarkę, że raczej łatwo będzie mu ją oczarować i nakarmić wyłącznie odpowiednio wyselekcjonowaną romantyczną papką. Problem w tym, by on także nie dał się przy okazji oczarować!
‒ Pan jest pewnie przyzwyczajony do takich temperatur, ale dla mnie to szok! – westchnęła, gdy nareszcie znaleźli się w zacisznym wnętrzu hoteliku, który z zewnątrz bardziej przypominał kolonię połączonych ze sobą chatek z drewnianych bali, co dodawało mu wyjątkowego klimatu i mogło posłużyć sprawie.
‒ Moim domem jest Nowy Jork – powtórzył przeciągle.
‒ A no tak… ‒ zmitygowała się – a ja wciąż zakładam, że tu i tu…
Ściany holu hotelu również wykonano z bali, a w dużym kominku palił się ogień.
Nareszcie ujrzał jej długie, proste kruczoczarne włosy i na moment znów zapomniał o bożym świecie.
‒ Niech pani nigdy niczego nie zakłada na sto procent… ‒ przerwał cicho.
‒ Życie mnie już tego oduczyło… ‒ odpowiedziała z namysłem.
Uznał, że skoro chce ustrzec przed nią tajemnice rodzinne, powinien być… odrobinę milszy i sprowadzać rozmowę na inne tory. Nie odważył się jednak zapytać, skąd wzięła się u niej taka posępna refleksja. Przez lata nauczył się pytać i odpowiadać dokładnie tyle, ile trzeba.
‒ A więc wygląda na to, że myślimy podobnie – podsumował.
Sam także zdjął okrycie, i sięgnął po jej, by powiesić oba na wieszaku. Wtedy przypadkowo dotknął dłoni reporterki i poczuł niespodziewaną falę gorąca. Kobieta cofnęła rękę speszona, bezwiednie oblizując wargę, a Nikołaj z wielkim trudem powstrzymał się od… pocałunku. Nie nieśmiałego muśnięcia ust, lecz głębokiego, namiętnego pocałunku, który zazwyczaj od razu prowadził do szybkiego, gwałtownego seksu.
Do licha… o czym on myśli?!
Pani Sanders instynktownie cofnęła się o krok, a jej twarz poczerwieniała. Najwyraźniej musiała myśleć o tym samym.
Gdyby była kimkolwiek innym, nie zawahałby się, ale przyjechała tu w bardzo niebezpiecznej dla niego sprawie. Mogła zniweczyć z trudem odzyskane przez matkę poczucie szczęścia i stabilizacji, ale mogła też zrujnować jego reputację. Nie może do tego dopuścić.
‒ Tak… chyba tak… ‒ wyjąkała.
Uśmiechnął się z zadowoleniem. Jeśli ją peszy, to znakomicie. Bo na pewno da się wykorzystać wzajemne zauroczenie, by odciągnąć panią reporterkę od dochodzenia, kim naprawdę jest i skąd się wywodzi znany biznesmen Nikołaj Cunningham!
Emma czuła się kompletnie sfrustrowana, nie będąc w stanie wydusić nawet jednego sensownego zdania w towarzystwie Cunninghama. Odkąd spotkali się na stacji, nie potrafiła zebrać myśli. Wydawało jej się, że co chwilę następują między nimi wyładowania elektryczne. Że coś przyciąga ich ku sobie.
Pomyślała o Ryszardzie. O człowieku, z którym się przyjaźniła, zawsze marząc po cichu o czymś więcej. Odruchowo porównała go z Rosjaninem, niebezpiecznym uosobieniem samej męskości. Przecież Ryszard również był przystojny… ale zupełnie bezpieczny. Seksapil Cunninghama działał niczym śmiercionośna broń dalekiego zasięgu. W tym momencie jednak nie mogła zapominać o tym, że jest on kluczem do całej jej pomyślnej przyszłości finansowej: to od niego będzie zależało, czy z powodzeniem wykona zlecenie redakcji „Świata na Fotografiach” i czy zostanie reporterką na etacie, zapewniając sobie tym samym stały dochód. A czym byłaby stała pensja? Gwarancją utrzymania młodszej siostry Jess, która ma szansę rozpocząć karierę jako baletnica. Bo ma talent i balet ją uszczęśliwia. A po tym co razem przeszły, tułając się od jednej do drugiej rodziny zastępczej, zasłużyły sobie na odrobinę szczęścia i jeśli Jess nareszcie poczuje się pewna i szczęśliwa, to Emma także!
Póki co źródło jej aktualnych emocji, wysoki ciemnowłosy Rosjanin, znajdował się tuż obok, przestał być lodowato obojętny jak na samym początku i co chwilę przyprawiał ją o dziwne dreszcze, z którymi nie umiała sobie poradzić. Rozmyślania o Ryszardzie nigdy nie doprowadziły jej do takiego stanu.
‒ Wybierzemy się razem do Marii Pietruszowej, która jest moją babką, ale przedtem udamy się do paru innych miejsc, gdzie daje się robić wspaniałe zdjęcia. Oczywiście związane z tematem.
W jego nieznającym sprzeciwu tonie głosu usłyszała coś jeszcze: intonację, z jaką wymawiał imię i nazwisko babki. Nie wróżyło to niczego dobrego, a wolała na tym etapie nie zadawać żadnych pytań. Podejrzewała nierozwiązane kwestie z przeszłości i brak kontaktu pomiędzy członkami rodziny. Powstrzymała jednak ciekawość i delikatnie przedstawiła swoje warunki.
‒ Proszę pana, ja… potrzebne mi są zdjęcia nie tylko miejsc, ale także osób. Pana, babci, reszty rodziny…
Zlecenie, które dostała, obejmowało uzyskanie wglądu w życie rodziny rosyjskich emigrantów, którzy dorobili się fortuny na obczyźnie względnie niedawno, na przestrzeni ostatnich dwóch dekad. Jeśli go nie wykona, nikt nie przyjmie jej do redakcji na stałe, co będzie oznaczało niemożność utrzymania Jess w jednej z elitarnych szkół baletowych w Rosji. Sam fakt, że zlecenie dotyczyło miejsca, które od internatu Jess dzieliła zaledwie jedna noc jazdy pociągiem, Emma od razu uznała za dobry znak i palec Boży. Teraz widząc nastawienie Cunninghama, zaczęła znów powątpiewać, jednakże nie zamierzała okazywać mu uległości, do czego – sądząc z manier – przywykł. Wolała raczej być nieugięta jak on. Musiała jakoś zrealizować to zlecenie.
‒ Przykro mi, ale nie ma żadnej „reszty rodziny” – odrzekł sucho i odszedł w stronę stojących wokół kominka foteli.
Emma podążyła za nim, bo postanowiła nie dać się tak łatwo spławić. Miała tu w Rosji do dyspozycji wyłącznie tydzień, a przed powrotem do Londynu zaplanowała wizytę u Jess.
Gestem wskazał jej fotel i po chwili nie spuszczał już z niej oka. A ona pragnęła tylko jednego: odgadnąć jego myśli, lecz było to zupełnie niewykonalne.
‒ No to zdjęcie pana z babcią…
‒ Nie.
Jednoznaczne warknięcie pozbawiło ją złudzeń. Po chwili być może zorientował się, jak to zabrzmiało, bo zdobył się na krótkie wyjaśnienie:
‒ Nie widziałem się z nią od wielu lat, więc rodzinne zdjęcie nie wchodzi w grę.
Z każdą chwilą Emma traciła nadzieję na szybkie napisanie reportażu i zyskanie czasu na wizytę w Permie u siostry. Dziki wzrok Cunninghama potwierdzał, że nie będzie łatwo.
‒ Ależ, proszę pana… nie wiem już, na czym właściwie polega problem. Przyjechałam tu wykonać proste zlecenie. Pańska babcia ustaliła z moją redakcją, że zgadza się na wywiad i fotoreportaż. Moje zadanie ogranicza się do wykonania tych dwóch rzeczy – powiedziała poirytowana, sama w sumie nie rozumiejąc, dlaczego zgodziła się również pisać, jeśli normalnie zajmowała się tylko robieniem zdjęć. No tak… przecież chodziło o karierę Jess.
Mężczyzna nie zareagował, tylko przypatrywał jej się jeszcze dokładniej niż wcześniej, z rozmysłem dłużej zatrzymując się na ustach.
Starała się za wszelką cenę wytrzymać jego spojrzenie, bo wiedziała, że nie jest to pora na romans. I nie jest to odpowiedni mężczyzna. Zresztą już jako nastolatka ślubowała sobie trzymać się z dala od kłopotów z facetami i wytrwała w tym postanowieniu aż do dorosłości. Wtedy pojawił się Ryszard, kolega z pierwszej pracy, również fotograf, który niespodziewanie obdarzył ją sympatią. Po jakimś czasie zaczęła liczyć na więcej, lecz nic nigdy się nie wydarzyło. Pozbawiona złudzeń, podpatrywała ukradkiem, jak randkował z innymi dziewczynami z redakcji.
‒ A moim obowiązkiem jest dopilnować, by moja rodzina nie ucierpiała z powodu niczyjej ingerencji.
O jakiej ingerencji można tu mówić, skoro starsza pani sama zgłosiła się do „Świata na Fotografiach”?
‒ Dobrze się składa, bo nie zamierzam w nic ingerować… ‒ odgryzła się, a potem spojrzała mu w twarz. Dopiero wtedy jakby ją olśniło. Przypomniała sobie życie ze swoją matką, zanim oddano je do pierwszej rodziny zastępczej. Można było z nią wyłącznie walczyć oko za oko, ząb za ząb. I nic z tego nie wynikało. Jeśli teraz zacznie wojować z Cunninghamem, nigdy nie wykona zlecenia. Opuściła wzrok, westchnęła i popatrzyła nań ponownie. – Przepraszam… Możemy spróbować jeszcze raz?
Nieoczekiwana zmiana frontu Emmy całkowicie zdumiała Nikołaja. Przed chwilą siedziała przed nim wzburzona, gotowa do walki, kipiąca od emocji, co prowokowało go tylko do myśli o namiętnym pocałunku. Sekundę później bez widocznej przyczyny zmiękła i przygasła. Tak radykalne zmiany zazwyczaj budziły w nim wyłącznie najgorsze podejrzenia. Starała się nim manipulować?
‒ Czyli chce pani wrócić na stację w ten ziąb i jeszcze raz się przywitać? – Nie mógł się powstrzymać od ironii.
‒ Nie! – Nagrodziła go szczerym uśmiechem. – Chodziło mi o naszą rozmowę. Napijmy się czegoś gorącego i ustalmy wersję najlepszą dla nas obojga.
Czuł się jeszcze bardziej zaskoczony. Przypominała mu teraz kobietę, z którą kiedyś się zaręczył, a potem był zmuszony zerwać zaręczyny. Ona właśnie próbowała manipulować nim zawsze tak, by uzyskać od niego dokładnie to, czego chciała. Tylko po to go potrzebowała.
‒ Nie wydaje mi się, żeby mogła mi pani zaoferować cokolwiek, co mi odpowiada, ale chętnie się napiję i podam jedyną możliwą wersję wydarzeń na najbliższe dni.
Zanim zdążyła się odezwać, przywołał kelnera i zamówił herbatę. Ostatnią rzecz, jaką zamówiłby kiedykolwiek w Nowym Jorku… jednak przyjazd do Rosji obudził dziwaczne, dziecięce wspomnienia. Zauważył też, że jego rozmówczyni obserwuje go z rosnącym zainteresowaniem. A no tak! Przecież zamówienie złożył po rosyjsku! Bezwiednie posłużył się językiem, którego ostatnio używał jako dziecko. Zanim jego świat uległ wielkim zawirowaniom przez sekrety dorosłych, które teraz powróciły doń po latach. Okropne tajemnice, które być może jego okrutna babka, przypominająca swego syna, a jego potwornego ojca, zechce ujawnić w wywiadzie...
‒ Proszę ponownie, niech mi pan mówi po imieniu… a czy i ja mogę zwracać się do pana „Nikołaj”?
Zamiast słuchać, przypatrywał się jej długim wysmukłym nogom w obcisłych dżinsach.
‒ A tak… Nikołaj… proszę bardzo – odpowiedział w końcu.
Pamiętał, że po przylocie do Ameryki chciał od razu zmienić imię na Nick. To matka ubłagała go, by pozostał przy swoim prawdziwym imieniu, które sama dla niego wybrała. Uprosiła go wtedy, by nie odżegnywał się całkowicie od rosyjskich korzeni.
‒ A więc, Nikołaj, mam dziwne wrażenie, że nie masz wcale ochoty na moje spotkanie z twoją babką, a to przecież ona sama zwróciła się do redakcji. Czyżbyś miał coś do ukrycia?
‒ Cóż za bystre spostrzeżenie. ‒ Znów nie umiał się powstrzymać od ironii. Nie doceniał tej młodej reporterki, tymczasem wszystko, co robiła, było przemyślane. Jeśli uznała, że opłaci się udawać nieśmiałą, udawała nieśmiałą. Zupełnie jak jego niedoszła małżonka. Gotowa zrobić wszystko, by dopiąć swego.
‒ Może dojdziemy jednak do jakiegoś porozumienia: tak żebym miała dość informacji do wykonania zlecenia, a twoja rodzina – święty spokój.
Wyglądało, że triumfuje. Postanowił, że przez chwilę pozwoli jej tak myśleć.
‒ Pod jednym warunkiem… ‒ Sięgnął po herbatę. Zdawało mu się, że widzi w jej oczach nie tylko pozę. Zdenerwowanie? Strach?
‒ Jakiż to warunek?
‒ Powiesz mi, dlaczego akurat to zlecenie jest dla ciebie tak ważne.


Ostatni spektakl - Chantelle Shaw

Znów tu był.
Mina obiecywała sobie, że nie będzie szukać go wzrokiem, jednak gdy wyszła zza kulis, mimowolnie zerknęła w kierunku miejsc stojących przed sceną, a gdy go zobaczyła, szybciej zabiło jej serce.
Wyjątkowa aranżacja wnętrza londyńskiego teatru Shakespeare’s Globe oznaczała, że aktorzy byli w stanie dostrzec ze sceny twarze konkretnych widzów. Teatr był współczesną rekonstrukcją słynnego elżbietańskiego amfiteatru, a niebo widoczne przez szklany dach stopniowo robiło się coraz ciemniejsze. Aby lepiej oddać atmosferę oryginalnej budowli, oświetlenie ograniczono do minimum, dzięki czemu Mina wyraźnie widziała kunsztowne rysy tego mężczyzny, jego wyrzeźbione kości policzkowe i mocną szczękę pokrytą zarostem, który tylko podkreślał jego agresywną męskość.
Nie była w stanie dostrzec koloru jego oczu, ale zauważyła jaśniejsze pasemka rozświetlające włosy w kolorze ciemny blond. Miał na sobie tę samą czarną kurtkę ze skóry, w której przyszedł na trzy poprzednie spektakle, i był nieziemsko seksowny.
Zastanawiała się, dlaczego znów pojawił się na widowni. Owszem, sztuka Romeo i Julia w reżyserii Joshuy Harta otrzymała fantastyczne recenzje, ale kto chciałby stać pod sceną przez dwie i pół godziny trzy wieczory z rzędu? Uznała, że być może nie było go stać na miejsce na jednym z balkonów. Miejsca stojące były niedrogie i popularne. Zapewniały najlepszy widok na scenę i oferowały wyjątkowe poczucie bliskości z aktorami.
Mina starała się na niego nie patrzeć, jednak jej głowa mimowolnie obracała się w jego kierunku. Wpatrywał się w nią z intensywnością, która pozbawiła ją tchu. Publiczność, reszta obsady i wszystko inne zniknęło.
Z trudem zdała sobie sprawę z coraz dłuższej ciszy. Wyczuła rosnące napięcie wśród otaczających ją aktorów i zrozumiała, że czekali, aż się odezwie. Miała pustkę w głowie. Spojrzała na widownię i poczuła paraliżujący strach, dostrzegając setki wpatrzonych w nią par oczu.
Trema była najgorszym koszmarem aktora. Instynktownie przyłożyła ręce do uszu, by sprawdzić, czy jej aparat słuchowy był na miejscu.
‒ Skup się, Mina! – Surowy szept jednego z aktorów uchronił ją przed totalną paniką. Wzięła się w garść i rozpoczęła dialog.
‒ Czy mnie kto wołał?
Kat Nichols, która grała Martę, odetchnęła z ulgą.
‒ Mama.
‒ Jestem, pani. Co mi rozkażesz?
Dialog Lady Kapulet i Marty dał Minie chwilę, by się pozbierać. Modliła się, by widzowie nie zauważyli jej problemów z koncentracją. Joshua na pewno ich jednak nie przegapił. Reżyser stał na balkonie i nawet bez patrzenia w jego kierunku Mina wyczuwała poirytowanie. Joshua Hart wymagał perfekcji od całej obsady, najbardziej jednak od swojej córki.
Mina wiedziała, że zignorowała jedną z kluczowych zasad aktorstwa, gdy zburzyła „czwartą ścianę” – wymyśloną barierę pomiędzy aktorami i publicznością. Na kilka chwil wyszła z roli nastoletniej Julii i pozwoliła widzom dostrzec fragment prawdziwiej siebie – Miny Hart, dwudziestopięcioletniej niedosłyszącej aktorki.
Było mało prawdopodobne, że ktokolwiek z widzów zdawał sobie sprawę, że miała wadę słuchu. Niewiele osób spoza kręgu jej rodziny i bliskich przyjaciół wiedziało, że w rezultacie zapalenia opon mózgowych, które przeszła w wieku ośmiu lat, w dużej mierze straciła słuch. Jej cyfrowy aparat słuchowy był na tyle mały, że trudno byłoby go zauważyć, zwłaszcza że uszy Miny były zasłonięte jej długimi włosami. Nowoczesny aparat umożliwiał jej rozmowy przez telefon i słuchanie muzyki. Czasami niemal zapominała, jak samotna czuła się jako głuche dziecko, które starało odnaleźć się w świecie, w którym z dnia na dzień zapadła cisza.
Choć Mina nie wątpiła w skuteczność aparatu, nadal nie uwolniła się od starych nawyków. Była specjalistką w zakresie czytania z ust, przez co instynktownie obserwowała wargi Lady Kapulet.
‒ Powiedz mi, Julio, co myślisz i jakie są chęci twoje we względzie małżeństwa?
‒ O tym zaszczycie jeszcze nie myślałam.
Występ kontynuowano bez dalszych przeszkód, jednak Mina nadal była świadoma faktu, że mężczyzna z widowni nie odrywał od niej wzroku.
Szekspirowska opowieść o niespełnionej miłości zbliżała się do tragicznego końca. Po dwóch i pół godzinach nogi księcia Aksela Thoresena zaczynały boleć, jednak ledwo zarejestrował ten dyskomfort. Wpatrywał się w scenę, patrząc, jak Julia klęka przy zmarłym Romeo, podnosi sztylet i wbija ostrze w swoje serce.
Zbiorowe westchnięcie uniosło się w teatrze niczym żałobna bryza. Choć wszyscy byli świadomi końca tej historii, gdy ciało Julii bezwładnie opadło obok zwłok Romea, Aksel poczuł ukłucie w gardle. Wszyscy członkowie obsady byli zdolnymi aktorami, ale Mina Hart, która grała Julię, była wręcz wybitna.
Trzy dni temu Aksel wpadł na pomysł, by odwiedzić Shakespeare’s Globe po kolejnym trudnym dniu rozmów prowadzonych przez rządy Storhval i Wielkiej Brytanii. Storhval było księstwem rozciągającym się nad Norwegią i Rosją na kole podbiegunowym. Przez osiemset lat władała nim dynastia Thoresenów, a Aksel, jako monarcha i głowa państwa, nadzorował radę ministrów. Piastowanie tego stanowiska oznaczało wielki przywilej i odpowiedzialność, którą przejął po śmierci ojca, księcia Geira. Nigdy nie przyznał się nikomu, że rola, która od dziecka była mu przeznaczona, czasami wydawała się ciężarem.
Londyn odwiedził, by przedyskutować projekt nowej umowy handlowej pomiędzy Wielką Brytanią i Storhval, jednak negocjacje utknęły w miejscu z powodu niekończącej się biurokracji. Udanie się do teatru wydawało się dobrym sposobem na zrelaksowanie się po kolejnej turze dyplomatycznych rozmów. Aksel z pewnością nie spodziewał się, że aktorka grająca główną rolę stanie się dla niego obiektem fascynacji.
Sztuka dobiegła końca, a gdy aktorzy weszli na scenę, by się ukłonić, Aksel nie mógł oderwać wzroku od Miny. To był ostatni występ w The Globe i jego ostatnia noc w Londynie. Po tym, jak wreszcie przypieczętował umowę handlową z Wielką Brytanią, miał wrócić do Storhval, by w dalszym ciągu pełnić książęce obowiązki, co oznaczało, że musiał znaleźć kandydatkę na księżną i spłodzić potomka, o czym niezmiennie przypominała mu babcia.
‒ Zapewnienie kontynuacji dynastii Thoresenów jest twoim obowiązkiem – naciskała księżna Eldrun, wyjątkowo stanowczo jak na dziewięćdziesięcioletnią schorowaną kobietę. – Moim największym życzeniem jest, byś ożenił się przed moją śmiercią.
Emocjonalny szantaż w wydaniu kogoś innego nie ruszyłby Aksela. Od dzieciństwa wpajano mu, że obowiązki i odpowiedzialność były ważniejsze niż jego uczucia. Tylko raz pozwolił, by serce zawładnęło jego rozumem. W wieku dwudziestu kilku lat zakochał się w pięknej rosyjskiej modelce. Gdy odkrył, że Karena go zdradziła, zbudował szczelny mur wokół własnych emocji.
Babcia stanowiła jedyną szczelinę w jego zbroi. Księżna Eldrun pomagała mężowi, księciu Fryderykowi, rządzić Storhval przez pięćdziesiąt lat, a Aksel darzył ją bezgranicznym szacunkiem. Gdy zachorowała, a lekarze ostrzegli go, by przygotował się na najgorsze, zdał sobie sprawę, jak bardzo cenił jej mądre rady. Nawet na jej prośbę nie zamierzał jednak spieszyć się z ożenkiem. Uznał, że znajdzie żonę, gdy będzie na to gotowy, ich relacja nie będzie natomiast oparta na miłości. Jako książę Storhval Aksel mógł cieszyć się wieloma przywilejami, ale miłość do nich nie należała.
Być może to właśnie świadomość pogarszającego się stanu zdrowia babci spowodowała nietypową w jego przypadku emocjonalną reakcję na tragedię Romea i Julii. Dziś przypadała dwunasta rocznica śmierci jego ojca, który zginął w wypadku helikoptera w Monako – placu zabaw dla sławnych i bogatych, gdzie ku trwodze swoich poddanych spędzał najwięcej czasu. W przeciwieństwie do ojca Aksel poświęcił się sprawom swojego kraju i stopniowo zyskiwał poparcie, jednak jego popularność miała swoją cenę.
W Storhval rzadko udawało mu się uciec przed blaskiem jupiterów. Media śledziły jego każdy ruch, by znaleźć dowód na to, że podobnie jak ojciec stawał się playboyem i imprezowiczem. Za nic nie mógł pozwolić sobie na samotne wyjścia, którymi cieszył się w Londynie. Gdyby udał się do teatru, musiałby siedzieć w królewskiej loży i byłby na oczach wszystkich. Nie mógłby anonimowo stać w tłumie i niemal do łez wzruszyć się najwznioślejszą historią miłosną na świecie.
Wpatrywał się w Minę Hart. Prosta biała suknia ze zwiewnego materiału podkreślała jej szczupłą figurę. Długie kasztanowe włosy okalały jej twarz, sprawiając, że wyglądała niewinnie i zmysłowo. Aksel poczuł przypływ pożądania. Przez chwilę wyobraził sobie, co mogłoby się stać, gdyby bezkarnie mógł ją odnaleźć. Jego życiem władały jednak obowiązki. Przez trzy ubiegłe wieczory uciekał w świat fantazji, teraz musiał wrócić do rzeczywistości.
Tego wieczoru ostatni raz widział Minę. Badawczo przyglądał się jej twarzy, jak gdyby mógł wyryć jej rysy w swojej pamięci.
‒ Żegnaj, słodka Julio – wyszeptał z bólem serca.
‒ Idziesz na drinka? – zapytała Kat Nichols, wychodząc z Miną z teatru. – Zamierzamy uczcić nasz sukces z resztą obsady.
Mina miała zamiar iść po występie prosto do domu, ale zmieniła zdanie na widok przekonującego uśmiechu Kat.
‒ Dobrze. Jeden drink. Dziwnie się czuję, wiedząc, że nie wystąpimy już w The Globe.
‒ Ale za to być może wkrótce pojawimy się na Broadwayu – odparła Kat. – Wszyscy wiedzą, że twój ojciec prowadzi w tej sprawie negocjacje. Mówił ci coś na ten temat?
Mina pokręciła głową.
‒ Wiem, że wszyscy myślą, że Joshua mi się zwierza, bo jestem jego córką, ale nie mam u niego specjalnych względów. Musiałam trzy razy wziąć udział w castingu, by dostać rolę Julii.
W gruncie rzeczy ojciec traktował ją surowiej niż resztę obsady. Joshua Hart sam był genialnym aktorem, a przy tym także wymagającym perfekcjonistą. Niełatwo było się z nim dogadać, a jego stosunki z Miną były napięte, odkąd wzięła udział w amerykańskiej produkcji i niefortunnie zszargała dobre imię Hartów.
Kat się nie zniechęcała.
‒ Wyobraź sobie tylko, co się stanie, jeśli naprawdę pojawimy się na Broadwayu! Kto wie, może nawet zauważy nas wiodący reżyser filmowy i zabierze do Los Angeles.
‒ Uwierz, Los Angeles wcale nie jest takie wspaniałe – odparła Mina.
Kat badawczo się jej przyjrzała.
‒ Słyszałam jakieś plotki, ale do czego naprawdę doszło w Ameryce?
Mina się zawahała. Bardzo zaprzyjaźniła się z Kat, a mimo to nie była w stanie opowiedzieć jej o najmroczniejszym etapie w swoim życiu. Wspomnienia o reżyserze Dexterze Prisie nadal były dla niej bolesne, choć minęły już dwa lata, odkąd ich relacja dobiegła końca. Nie wiedziała, jak mogła być tak łatwowierna, by zakochać się w Dexterze, była wtedy jednak sama w Los Angeles w celu zagrania swojej pierwszej poważnej roli w filmie. Była młoda i naiwna, a jej pewność siebie została nadszarpnięta przez problemy ze słuchem.
‒ Mina?
Głos Kat sprowadził ją na ziemię. Gdy dotarły do pubu, posłała przyjaciółce skruszony uśmiech.
‒ Opowiem ci o tym następnym razem.
W pubie było tłoczno i głośno, a hałas na całe szczęście uniemożliwił Kat kontynuowanie tematu. Mina zauważyła członków obsady przy jednym ze stolików.
‒ Zamówię pierwszą kolejkę – powiedziała. – Zajmij mi miejsce.
Próbując dopchać się do baru, uznała, że wypije jednego drinka i pójdzie do domu. Głośny pub sprawiał, że czuła się zdezorientowana i tęskniła za ciszą i spokojem swojego mieszkania. Przecisnęła się przez tłum ludzi stojących przy barze i próbowała nawiązać kontakt wzrokowy z barmanem.
‒ Przepraszam!
Barman bez słowa ją ominął, a ona zastanawiała się, czy ją usłyszał. Przez hałas z trudem słyszała własny głos i ciężko było jej regulować poziom jego głośności. To w takich momentach była świadoma swoich problemów ze słuchem. Jej aparat działał bez zarzutu, ale gdy obsługa w dalszym ciągu jej nie zauważała, dawne lęki na nowo wypłynęły na powierzchnię.
Nagle za jej plecami pojawiła się nowa postać. Zamarła, gdy napotkała jego spojrzenie, od razu go rozpoznając. To był on – mężczyzna z widowni – a z bliska był nawet bardziej zachwycający.
‒ Może się przydam?
Jego niski głos sprawił, że przeszył ją dreszcz. Nie była w stanie rozpoznać jego akcentu. Powoli odwróciła się w jego stronę, świadoma swojego przyspieszonego pulsu.
‒ Jedną z zalet mojego wzrostu jest fakt, że zwykle potrafię zwrócić uwagę barmanów – wymruczał. – Mogę postawić ci drinka?
‒ Właściwie to próbuję zamówić drinki dla moich znajomych, ale dziękuję za propozycję.
Badawczo przyglądała się jego przystojnej twarzy. Czy właśnie tak czuła się Julia, gdy pierwszy raz ujrzała Romea? Ucząc się roli, Mina próbowała wyobrazić sobie uczucia nastolatki, która od pierwszego wejrzenia zakochała się w młodym mężczyźnie. Wcielenie się w tę rolę było dla Miny trudniejsze, niż myślała. Czy naprawdę nowo poznany człowiek mógł wzbudzić w kimś tyle emocji?
Zdrowy rozsądek odrzucił ten pomysł. Teraz natomiast, w przeciągu jednej chwili, Mina zrozumiała, że nawiązanie obezwładniającej więzi z nieznajomym było możliwe. Co więcej, była pewna, że ten mężczyzna również to czuł.
Ktoś wepchnął się przed nich, sprawiając, że Mina wpadła na nieznajomego. Cicho westchnęła i oderwała się od niego. Przyglądał jej się w skupieniu, jak gdyby był w stanie czytać jej w myślach. Wreszcie odezwała się do niego, rozpaczliwie pragnąć powrotu do normalności.
‒ Widziałam cię dziś w teatrze. Podobało ci się?
‒ Byłaś… nadzwyczajna.
Mina z zaskoczeniem dostrzegła cień rumieńca malujący się na jego twarzy. Miała wrażenie, że słowa same wymknęły się z jego ust.
‒ Wczoraj też przyszedłeś… I przedwczoraj.
‒ Nie mogłem się powstrzymać.
Patrzył jej głęboko w oczy, omotując ją swoją zmysłową magią. Zbliżyła się do niego, nie będąc w stanie kontrolować reakcji swojego ciała na niewidzialną poświatę złożoną z feromonów i seksualnego napięcia.
Potrząsnął głową, jak gdyby próbował wrócić do rzeczywistości.
‒ Powiedz, czego napiją się twoi znajomi, złożę zamówienie.
Jakimś cudem udało jej się zebrać myśli i wymienić konkretne drinki. Nieznajomy bez problemu przykuł uwagę obsługi, a chwilę później Mina płaciła już za drinki, zastanawiając się, jak uda jej się przejść z tacą wśród tłumu.
Nieznajomy raz jeszcze przybył jej na ratunek.
‒ Pomogę ci. Pokaż mi, gdzie siedzą twoi znajomi.
Kat szerzej otworzyła oczy, gdy zobaczyła, że Mina zbliża się do stolika w towarzystwie wysokiego blondyna. Nieznajomy postawił tacę na stole, a Mina zastanawiała się, czy powinna zaproponować mu, by się do nich dosiadł.
‒ Dzięki za pomoc. Swoją drogą, jestem Mina.
‒ Wiem. Twoje imię było w programie. – Wyciągnął dłoń. – Aksel.
‒ To nie jest angielskie imię – wymamrotała Mina, starając się nie myśleć o dotyku jego dłoni.
Zawahał się, zanim odpowiedział.
‒ Masz rację. Pochodzę ze Storhval.
‒ To niedaleko Rosji, prawda? Na kole podbiegunowym?
Uniósł brwi.
‒ Jestem pod wrażeniem. Storhval to bardzo mały kraj, większość ludzi nie ma pojęcia, gdzie się znajduje.
‒ Jestem uzależniona od quizów z wiedzy ogólnej. Często pojawia się w nich pytanie o Storhval.
O rany, czy właśnie zabrzmiała jak nudna kujonka, która większość czasu spędza w samotności? Ludzie często wychodzili z założenia, że aktorzy prowadzili ekscytujące, prestiżowe życie, co było dalekie od prawdy. Często zdarzało się, że akurat nigdzie nie grała i była zmuszona zatrudnić się jako sprzątaczka lub kasjerka w supermarkecie. Większość aktorów, o ile nie odnieśli sukcesu w amerykańskiej branży filmowej, z trudem wiązała koniec z końcem. Miny nie motywowały jednak pieniądze, a scena przyciągała ją, bo aktorstwo miała we krwi.
Hartowie byli poważaną teatralną rodziną, na czele której stał Joshua Hart uznawany za najlepszego szekspirowskiego aktora ostatnich trzydziestu lat. Mina od dziecka chciała zostać aktorką i nie pozwoliła, by utrata słuchu pozbawiła ją tego marzenia. W Los Angeles zderzyła się jednak z rzeczywistością. Pobyt tam otworzył jej oczy i sprawił, że znienawidziła kulturę celebrytów, plotek i pomówień. Gdy wróciła do Anglii, zrewidowała swoje plany na życie i w rezultacie zdobyła niedawno uprawnienia dramaterapeutki.
Postanowiła, że jej życie prywatne nigdy więcej nie będzie roztrząsane na łamach brukowców. Nadal pamiętała upokorzenie, którego doświadczyła, czytając nieprawdziwe informacje na temat swojego związku z Dexterem Price’em. Paparazzi zdawali się nie przejmować prawdą, a Mina padła ofiarą ich bezwzględnych poszukiwań skandalu. W rezultacie straciła zaufanie do prasy – a zwłaszcza do mężczyzny, którego właśnie dostrzegła w pubie.
Zamarła, gdy go rozpoznała. Steve Garratt był dziennikarzem, który ujawnił jej romans z Dexterem.

Opcja dostawy Płatność online Płatność przy odbiorze Czas dostawy
Paczka w ruchu 4,90 zł 7,90 zł 2 dni
Paczka 48 do domu 8,90 zł 10,90 zł 2 dni
Odbiór w punkcie Poczty Polskiej 7,90 zł 9,90 zł 2 dni
Odbiór w paczkomacie InPost 9,90 zł     - 1-2 dni
Mini paczka do domu InPost 7,90 zł     - 1-5 dni
Przesyłka kurierska InPost 13,90 zł 15,90 zł 1 dzień
Kurier DPD 14,90 zł 16,90 zł 1 dzień

Czas dostawy deklarowany jest przez dostawcę. Wszystkie zamówienia złożone do godz. 14:00 są wysyłane w tym samym dniu.

Tytuł Rosyjski romans, Ostatni spektakl
Autor Chantelle Shaw, Rachael Thomas
Wydawnictwo Harlequin
Data premiery 15-06-2018
Ilość stron 320
Oprawa Miękka
ISBN 9788327635501

Napisz recenzję