- Nie wiem, co potraktować jako większą zdradę, czy to, że bez porozumienia ze mną zadzwoniłaś do mojego szefa, czy to, że każesz mi z nim rozmawiać o tak wczesnej porze. - Phoebe Mars energicznym ruchem odgarnęła włosy z twarzy i wbiła wściekły wzrok we współlokatorkę.
Na Gwen nie wywarło to jednak żadnego wrażenia. Usiadła na brzegu łóżka Phoebe i wręczyła jej słuchawkę telefonu bezprzewodowego.
- Wolno mi do niego dzwonić – oświadczyła. – Nie zapominaj, że znam go dłużej od ciebie.
Prawda. Phoebe odchrząknęła i starając się mówić, jak gdyby była w pełni obudzona i przytomna, odezwała się do słuchawki:
- Słucham?
- Dlaczego mi nie powiedziałaś, że dziś są urodziny jednej z twoich najlepszych przyjaciółek? – James napadł na nią. – Bierzesz wolne i maszerujesz na przyjęcie.
Gwendolyn Yeager, jesteś trupem, pomyślała Phoebe. Przecież doskonale wiesz, dlaczego nie chcę tam iść!
- Ale w sobotę wieczorem zawsze mamy największe urwanie głowy – zaczęła protestować – i...
- Uwielbiam cię prawie tak samo, jak goście twoje desery, ale przedtem dawaliśmy sobie radę bez ciebie, więc i ten wieczór jakoś przeżyjemy. Po ostatnich przejściach powinnaś się rozerwać.
Gwen najwyraźniej zataiła przed Jamesem fakt, że na przyjęcie wybiera się były narzeczony przyjaciółki. Od zerwania minęło zaledwie dziesięć dni, zdecydowanie za mało, aby zapomnieć o bólu.
- Może przyszłabym na dwie godziny, podszykowała wszystko i dopiero...
- Wykluczone. Gwen potrzebuje czasu, żeby zrobić cię na bóstwo. Musisz pokazać byłemu, co traci. – Aha. Czyli James wie o wszystkim. Zmówili się i urządzili na nią zasadzkę, pomyślała Phoebe. – Muszę pędzić – kończył James – ale razem ze Steve’em czekamy na smakowitą relację.
Po tych słowach w telefonie zaległa martwa cisza.
Phoebe cisnęła słuchawkę na kołdrę, odwróciła się do Gwen i syknęła:
- Nienawidzę cię.
- Jakoś to przeżyję.
- I zakładam zasuwkę na drzwi mojej sypialni.
- Świetnie. Dopiszę ją do listy zakupów. A teraz bierz prysznic, a ja zaparzę kawę. Potem ruszamy w miasto.
- Nie! – Phoebe opadła na plecy i zakryła twarz poduszką. Lubiła buszować po sklepach w poszukiwaniu składników do deserów i rozmaitych gadżetów kuchennych, wątpiła jednak, że Gwen będzie szukała z nią dzisiaj termometru na podczerwień do piecyka.
Gwen stuknęła ją w ramię.
- Pamiętasz, jak się zawzięłaś, że mnie przygotujesz do egzaminu z geometrii? Teraz ja się zawzięłam. Dla mnie wygląd dziewczyny, która ma się spotkać z byłym chłopakiem, jest tak samo ważny jak wygląd panny młodej podczas ślubu.
Ślub. Ostateczny finał narzeczeństwa. Oczy Phoebe zwilgotniały. Wróciły wspomnienia.
Przez ostatnie dwa lata ona i Cameron Pala byli nie tylko kochankami, lecz kolegami pracującymi w kuchni Piri, modnej restauracji w Atlancie. Miesiąc temu Cam zaczął przebąkiwać, że jeśli mają razem zamieszkać albo się pobrać, to nie powinni pracować w jednym miejscu. Dlatego przeniosła się do baru tapas o nazwie Ale Muzyka. Kilka dni później Cam zabrał ją na spacer do Piedmont Park, gdzie się poznali. Kiedy z poważną miną wziął ją za rękę, naprawdę wierzyła, że...
Gwen odchyliła róg poduszki.
- Przepraszam. Nie powinnam używać porównania z panną młodą, ale przecież ty wcale nie chcesz wyjść za mąż, prawda? Masz zaledwie dwadzieścia pięć lat. Ustatkujesz się dopiero po trzydziestce. Teraz jest czas na szalone przygody i gorący seks!
Kąciki ust Phoebe drgnęły. Przyjaciółka już jako nastolatka głosiła podobną filozofię życiową. Jej poglądy stanowiły zdrową przeciwwagę dla surowych zasad wpajanych Phoebe przez zgorzkniałą matkę.
- Zgoda. Zrób mnie na bóstwo.
Nie mogła oddać się w lepsze ręce. Gwen, z zawodu stylistka i wizażystka, na stałe współpracowała z telewizją. Od czasu do czasu angażowała się przy produkcji filmów kręconych w Atlancie i okolicach.
Teraz z triumfującym uśmiechem wstała z łóżka Phoebe.
- Już się nie mogę doczekać, kiedy znajdę dla ciebie idealną sukienkę. Cameron padnie przed tobą na kolana i będzie błagał, abyś do niego wróciła.
W sercu Phoebe zapaliła się iskierka nadziei.
- Naprawdę uważasz, że to możliwe?
- Absolutnie. Zapragnie znowu być z tobą. Jak nie dziś, to wkrótce. – Urwała i zmarszczyła czoło. – Pytanie brzmi: potrafisz mu wybaczyć, że tak bardzo cię zranił?
- Nie wiem – szczerze odpowiedziała Phoebe.
Bardzo chciałaby się tego dowiedzieć.

- No nareszcie! – Bobbi Barrett, ulubiona blogerka kulinarna Heatha Jensena, wspięła się na palce i pocałowała go w policzek.
- Sto lat, ślicznotko! – życzył jej Heath i ponad jej ramieniem powiódł wzrokiem po niewielkim mieszkaniu Bobbi i jej partnera. Goście szczelnie wypełniali salon i kuchnię, kilka osób stało też na balkonie. – Nie boisz się, że sąsiedzi będą się skarżyć? – zapytał.
- Sąsiadów zaprosiliśmy w pierwszej kolejności – odparła Bobbi.
- Sprytna zagrywka – pochwalił Heath. – Gdzie mam to położyć? – zapytał, podniósł rękę i pokazał złote pudełeczko z prezentem.
Błysk ciekawości pojawił się w oczach Bobbi, niemniej odparła:
- Niepotrzebnie się wykosztowałeś. Wystarczyłaby rezerwacja. Zamówienie stolika w Piri graniczy z cudem. Odnieśliście z Camem spektakularny sukces.
Heath zawsze wierzył, że ekskluzywna restauracja, którą otworzył razem z szefem kuchni Cameronem Palą, odniesie sukces. Inaczej nie zainwestowałby pokaźnych sum w to przedsięwzięcie.
- Ty nie potrzebujesz rezerwacji – oświadczył. – Zawsze jesteś mile widzianym gościem.
- W takim razie wpiszę cię na swoją oficjalną listę ulubieńców. Tylko nikomu nie mów. – Bobbi zniżyła głos do szeptu. – A propos gości, uprzedzam, że są tu obie siostry Kemp. Przyjmują zakłady, którą zaprosisz dziś do siebie.
- Jaka jest stawka? Nie chciałbym, żeby ktokolwiek był stratny z mojego powodu. Powinienem chyba zachować się jak dżentelmen i zaprosić obie.
Bobbi dała mu kuksańca w bok.
- Jesteś okropny.
- A może po prostu nikt mnie nie rozumie? – Heath zajrzał swojej rozmówczyni głęboko w oczy. – Skąd wiesz, że moje podboje to nie próba szukania pocieszenia, bo pragnę tylko ciebie i przeklinam Matta, że mnie ubiegł?
- Czyżby o mnie była mowa? – Matt Grantham objął Bobbi w talii i przytulił policzek do jej szyi.
- Zawsze powtarzam Bobbi, że wszyscy heteroseksualni samotni faceci w Atlancie ci zazdroszczą – oświadczył Heath. – Bobbi to wyjątkowa kobieta.
- Uhm. Piękna, inteligentna, mądra, dowcipna, gejzer sek... Auć! – wykrzyknął, gdyż Bobbi wbiła mu łokieć pod żebra.
- Przestań mnie wychwalać i daj Heathowi coś do picia, a ja tymczasem zajmę się gośćmi, dobrze, Matt?
Matt zaprowadził Heatha do barku.
- Czym się trujesz?
Heath zlustrował baterię butelek i wybrał bourbona. Wymieniając z Mattem uwagi o rozpoczętym właśnie sezonie rozgrywek baseballu, rozglądał się dookoła. Nagle przez otwarte drzwi balkonowe kątem oka dostrzegł znajomą burzę złotorudych włosów. Phoebe? Kiedy ostatni raz z nią rozmawiał, oznajmiła, że nie przyjdzie, bo pracuje. A jednak to ona...
- Przepraszam, właśnie mignęła mi Phoebe Mars. Powinienem się z nią przywitać.
- Oczywiście. Pracowała w Piri, nie mylę się, prawda?
- Tak. Jako cukiernik.
Dopóki jego wspólnik nie namówił jej, aby odeszła. Heath zdusił w ustach przekleństwo. Stracili wielokrotnie wyróżnianą i nagradzaną specjalistkę, bo palant krępował się pracować razem z byłą narzeczoną. Kiedy Cameron zerwał z Phoebe, Heath musiał się siłą powstrzymywać, aby nie spuścić mu łomotu za to, że złamał dziewczynie serce.
Niemniej mimo całej empatii, jaką czuł wobec Phoebe, Heath w głębi duszy cieszył się, że odzyskała wolność.
- Masz wermut i zielone oliwki? – zwrócił się do Matta.
Kilka minut później, z kieliszkiem bourbona w jednej ręce i kieliszkiem martini z wódką w drugiej, wchodził na balkon.
Phoebe stała sama przy balustradzie, w pewnym oddaleniu od innych, patrzyła na miasto, a wiatr lekko poruszał końcówkami jej włosów. Miała wspaniałe blond włosy z rudym odcieniem, które w kuchni nosiła ciasno związane, i tylko przy rzadkich okazjach rozpuszczała. Jak na gust Heatha zbyt rzadkich.
Podszedł do balustrady. Czerwiec w Atlancie jest upalny i parny, lecz nawet gdyby padał śnieg, na widok Phoebe w połyskującej granatowej króciutkiej sukience zrobiłoby mu się gorąco.
- Skusisz się na drinka? – zapytał.
- Heath! – wykrzyknęła Phoebe, zarzuciła mu ręce na szyję i mocno uścisnęła.
Pachniała cudownie. Przez jedno mgnienie miał ochotę upuścić kieliszki, ująć jej twarz w dłonie i wargami przywrzeć do jej ust, aby sprawdzić, czy smakuje równie cudownie.
Tymczasem Phoebe odsunęła się od niego i uśmiechnęła z zażenowaniem.
- Przepraszam za tę napaść. Omal cię nie przewróciłam.
- Nie skarżę się.
Nie miałby nic przeciwko temu, aby przewróciła go na plecy, pod warunkiem, że nakryłaby go swoim ciałem.
- Strasznie się ucieszyłam na widok znajomej twarzy. - Heath zdziwiony uniósł brwi. Phoebe znała przynajmniej połowę gości. – Znajomej twarzy w pojedynkę – wyjaśniła Phoebe. – Miło wiedzieć, że nie tylko ja przyszłam bez pary. Ale może jesteś z kimś? – Obejrzała się za siebie.
- Przyszedłem sam. – Z wdzięcznością pomyślał o tym, że stewardesa, którą miał zamiar przyprowadzić, znajduje się teraz gdzieś w przestworzach. – Usłyszałem z pewnego źródła, że siostry Kemp również przyszły same i polują na mnie. Błagam o ratunek.
- Nie żartuj. Doskonale potrafisz radzić sobie z kobietami.
To prawda, ale z siostrami Kemp nie chciał mieć do czynienia.
Phoebe odstawiła niedopity kieliszek wina na stolik.
- Nie będę więcej tego piła – stwierdziła. – Życie jest zbyt krótkie, aby pić poślednie trunki. Co mi przyniosłeś?
- Martini z wódką, dwiema oliwkami i kroplą zalewy. – Puścił oko do Phoebe. – Wiem, że lubisz szczyptę pikanterii.
- Brzmi to pysznie – odpowiedziała, lecz zauważył, że policzki lekko się jej zaczerwieniły.
Kiedy brała od niego kieliszek, jej palce musnęły jego dłoń, on zaś poczuł falę pożądania. W kuchni Piri często wpadali na siebie albo ocierali się o siebie, lecz wtedy jego ciało nigdy nie reagowało w taki sposób!
No tak, ale wtedy ona nie była singielką.
- Wyglądasz fantastycznie – oświadczył. Na jedno mgnienie opuścił wzrok na jej odsłonięte piersi, potem podniósł wzrok i ich oczy się spotkały. – Inaczej, ale fantastycznie.
- Nie sztuka wyglądać fantastycznie, jeśli się mieszka z profesjonalną stylistką. Gwen zadbała o moją garderobę, kosmetyki, fryzurę, że nie wspomnę o zmuszeniu mnie do przyjścia tutaj.
- Namówiła cię do zmiany dyżurów?
Heath nie przepadał za Gwen, zresztą ona za nim również nie, lecz potrafił docenić jej wysiłki.
- Raczej mi je zmieniła. Sama zadzwoniła do Jamesa, który jest najmilszym z szefów. Bez obrazy.
Heath wyszczerzył zęby w uśmiechu.
- Nie obraziłem się.
Miły nie było przymiotnikiem, który do niego pasował.
- Cieszę się, że dałam się namówić. Żałowałabym, że nie byłam na przyjęciu urodzinowym Bobbi. Uczepiłam się wymówki o pracy, bo... – Nagle zamilkła. Zbladła, wzrok wbiła w punkt za plecami Heatha.
Heath nie musiał się oglądać, aby wiedzieć, że na horyzoncie pojawił się Cam, a sądząc z reakcji Phoebe, prawdopodobnie nie był sam. Byłoby naiwnością myśleć, że skoro przyszła na imprezę, wyglądając jak spełnienie wszelkich męskich marzeń, to znak, iż pogodziła się z rozstaniem i ruszyła do przodu. Nie, nie. Phoebe nie jest tak płytka, aby w kilka dni otrząsnąć się po rozstaniu z partnerem, z którym kilka lat byli w związku.
- Phoebe? – Wyjął jej kieliszek z ręki i razem ze swoim odstawił na szeroką balustradę. – Ufasz mi?
Gwałtownie odwróciła głowę w jego stronę.
- Oczywiście.
Przyłożył dłoń do jej policzka. Ratowanie jej dumy było znakomitym pretekstem, by jej dotknąć, a doświadczenie w biznesie nauczyło go chwytać okazję, kiedy się trafiała. Pasemka jej płonących włosów muskały mu skórę, gdy nachylając się, szepnął:
- Mam pewien plan.
Mocno przyciągnął ją do siebie i pocałował.

Opcja dostawy Płatność online Płatność przy odbiorze Czas dostawy
Paczka w ruchu 4,90 zł     - 2 dni
Paczka 48 do domu 11,90 zł 13,90 zł 2 dni
Odbiór w punkcie Poczty Polskiej 10,90 zł 12,90 zł 2 dni
Odbiór w paczkomacie InPost 9,90 zł     - 1-2 dni
Mini paczka do domu InPost 7,90 zł     - 1-5 dni
Przesyłka kurierska InPost 13,90 zł 15,90 zł 1 dzień
Kurier DPD 14,90 zł 16,90 zł 1 dzień
Opcje dostawy:
Paczka w ruchu
Płatność online:
4,90 zł
Płatność przy odbiorze:
    -
Czas dostawy:
2 dni
Opcja dostawy:
Paczka 48 do domu
Płatność online:
11,90 zł
Płatność przy odbiorze:
13,90 zł
Czas dostawy:
2 dni
Opcja dostawy:
Odbiór w punkcie Poczty Polskiej
Płatność online:
10,90 zł
Płatność przy odbiorze:
12,90 zł
Czas dostawy:
2 dni
Opcja dostawy:
Odbiór w paczkomacie InPost
Płatność online:
9,90 zł
Płatność przy odbiorze:
    -
Czas dostawy:
1-2 dni
Opcja dostawy:
Mini paczka do domu InPost
Płatność online:
7,90 zł
Płatność przy odbiorze:
    -
Czas dostawy:
1-5 dni
Opcja dostawy:
Przesyłka kurierska InPost
Płatność online:
13,90 zł
Płatność przy odbiorze:
15,90 zł
Czas dostawy:
1 dzień
Opcja dostawy:
Kurier DPD
Płatność online:
14,90 zł
Płatność przy odbiorze:
16,90 zł
Czas dostawy:
1 dzień

Czas dostawy deklarowany jest przez dostawcę. Wszystkie zamówienia złożone do godz. 14:00 są wysyłane w tym samym dniu.

Tytuł Lekcje seksapilu
Autor Tanya Michaels
Wydawnictwo Harlequin
Data premiery 09-03-2018
Ilość stron 160
Oprawa Miękka
ISBN 9788327631800

Napisz recenzję