Całe High Harrogate wrzało z podniecenia. Tego wieczoru bal w hotelu Granby miał zaszczycić niezwykły gość. Co prawda plotki nie zostały jeszcze potwierdzone, ale był on starym przyjacielem jednego z miejscowych dżentelmenów, więc owe wielkie nadzieje były uzasadnione. Do tego z Londynu właśnie wróciła złota wdówka. Tak atrakcyjna i bogata młoda wdowa jak pani Ellen Furnell musiała mieć powód, aby wyjechać ze stolicy i zrezygnować ze statusu atrakcji sezonu. Tymczasem jej adoratorzy, na przykład stary generał Dingwall, bardzo się cieszyli, że tak się nie stało, i szarmancko twierdzili, że co Londyn stracił, High Harrogate zyskało.
Rzeczona dama siedziała właśnie przy biurku w swoim domu przy Paradise Row i przeglądała listy, jakie nagromadziły się podczas jej nieobecności. Ellen dopiero wczoraj wróciła z corocznej wyprawy do Londynu. Wynajęła dom tuż pod stolicą, w Kensington, i prowadziła tam bardzo spokojne życie, nie przyjmując żadnych gości ani nawet zaproszeń. Mogła jednak stamtąd dotrzeć do miasta pieszo, jeśli miała takie życzenie, wybrać się do teatru czy do muzeum, a także odwiedzać sklepy i modne krawcowe, by odświeżyć garderobę.
Rachunki i wiadomości od kupców odłożyła na bok, by zająć się nimi innego dnia. Po krótkim wahaniu dorzuciła do nich także list od lady Phyllidy Arrandale. Ellen była szczerze przywiązana do macochy, ale jej listy zwykle emanowały spokojnym domowym szczęściem, na co tego ranka Ellen nie miała ochoty. Od kilku miesięcy bowiem zmagała się z niejasnym poczuciem niezadowolenia. Nie zamierzała jednak użalać się nad sobą. Sama wybrała swój los i nie żałowała niczego, co zrobiła od dnia, gdy cztery lata temu zeszła z pokładu statku w Portsmouth. Naprawdę była bardzo szczęśliwa w High Harrogate.
Zabrała się za przeglądanie pozostałych papierów i biletów wizytowych. Znalazła zaproszenie na letnie domowe przyjęcie w Leicestershire, uprzejmą wiadomość od wielebnego Roberta Mittona – zaproszenie na recital, na którym naturalnie powinna złożyć hojny datek na naprawę dachu na kaplicy, oraz liczne zaproszenia na herbaty, śniadania, bale i wieczorki. Postanowiła odrzucić zaproszenie do Leicestershire, a pozostałe propozycje przyjąć, włącznie z zaproszeniem na dzisiejszy bal w hotelu Granby. W końcu tym właśnie zajmowała się w Harrogate: chodziła na wykłady i dyskusje, wspierała dobroczynne cele i brała udział w przyjęciach. Jako bogata i niezależna kobieta wszędzie była mile widziana i wielu adoratorów uznawało ją za klejnot, najpiękniejszą ozdobę towarzystwa w Harrogate. Obdarzano ją komplementami, podziwiano jej cięty dowcip, adoratorzy rozpływali się nad jej złocistymi włosami i błękitnymi oczami. Ellen tylko się z tego śmiała, ale okazałaby fałszywą skromność, gdyby próbowała zaprzeczać własnej urodzie.
– I powinnaś się z tego cieszyć – mruknęła do siebie, zgarniając zaproszenia na kupkę. – Ładna twarz bardzo ułatwia życie.
Tylko raz stało się inaczej. Na myśl o tym gardło jej się ścisnęło. Zamrugała, by odpędzić łzy. Może jednak powinna zostać w domu, wymawiając się zmęczeniem po podróży…
– Ale kto by w to uwierzył? – powiedziała głośno do siebie. Od czterech lat, odkąd pojawiła się w Harrogate, ciężko pracowała nad swoim wizerunkiem. Stała się ważnym gościem na wszystkich miejscowych zgromadzeniach, zachowując zarazem nieskazitelną reputację. Wszyscy wiedzą, że pani Ellen Furnell nie zna słowa „zmęczenie”.
Podniosła się i poszła na górę do pokoju dziecinnego, gdzie kierowało ją serce. Na tym powinna się skupić, a nie na jakichś odległych wspomnieniach.
Siwowłosa kobieta siedziała na podłodze w towarzystwie kilkuletniego chłopca i pomagała mu zbudować zamek z drewnianych klocków. Klocki rozsypały się, gdy chłopiec zerwał się na nogi i podbiegł do Ellen.
– Mamo!
– Jamie! – Ellen przykucnęła i rozpostarła ramiona. Chłopiec z okrzykiem radości wbiegł w jej objęcia. Niańka powoli się podniosła.
– Nie powinna go tak pani zachęcać. I tak jest trudny do okiełznania.
Ellen wzięła chłopca na ręce.
– Nonsens, Matty, on ma zaledwie trzy lata. To jeszcze małe dziecko. Prawda, kochany?
– Prawda. I nie pozwolę mu włożyć spodenek.
– I pewnie nie pozwolisz też obciąć mu włosów – roześmiała się Ellen, rozgarniając loki chłopca, jeszcze jaśniejsze niż jej własne. – Co tu robisz, Jamie? Budujesz dom? Pozwól, że mama ci pomoże.
 
Zabawa z synem podniosła Ellen na duchu. Pozostała w pokoju dziecinnym, aż nadeszła pora, gdy trzeba było przebrać się na bal. Zostawiała Jamiego w domu bez żadnych obaw. Matlock była kiedyś jej własną niańką, a potem pokojówką i kochała chłopca równie mocno jak matka.
Zjadła samotną kolację i znów wróciła do pokoju dziecinnego. Jamie spał już w swoim łóżeczku. Pochyliła się i ucałowała jego złocistą głowę.
– Wygląda jak aniołek – szepnęła, patrząc na syna z miłością. – Mogłabym tak na niego patrzeć w nieskończoność.
– I co by wam obojgu z tego przyszło? – zapytała Matlock. – Niech pani idzie i dobrze się bawi. Panicz James będzie tu zupełnie bezpieczny z Hannah i ze mną.
Ellen westchnęła.
– Ach, Matty, czy naprawdę myślisz, że te przyjęcia sprawiają mi przyjemność?
– No cóż, mówi pani, że nie, ale z pewnością dobrze jest spotkać się z ludźmi i porozmawiać z nimi. Trudno rozsądnie rozmawiać z trzylatkiem.
Ellen roześmiała się.
– Rozsądna rozmowa! Zapewniam cię, Matty, że w towarzystwie także o to bardzo trudno. Ale masz rację, nic nikomu z tego nie przyjdzie, jeśli zostanę pustelnicą.
Uśmiechnęła się, zeszła na dół i wsiadła do powozu.
 
– Wasza Wysokość?
Max drgnął. Był księciem Rossenhall już od ponad roku, ale jeszcze nie przywykł do tytułu. Szybko przeprosił, gospodyni jednak zupełnie nie wydawała się urażona jego brakiem uwagi.
– Chciałam tylko powiedzieć, Wasza Wysokość, że już czas jechać do Granby.
– Czy naprawdę musimy tam jechać, Georgiano? – Max skrzywił się, ale zaraz pokrył niezadowolenie uśmiechem. – Wolałbym spędzić spokojny wieczór tutaj, z tobą i Fredem.
– Ale to niemożliwe – odrzekł stanowczo Frederick Arncliffe. – Georgie obiecała, że przyprowadzi cię dzisiaj na bal.
Max popatrzył na niego z bolesnym grymasem.
– A ja myślałem, że jesteście moimi przyjaciółmi. Zaczynam żałować, że was odwiedziłem.
– Wiesz przecież, stary, że obydwoje z Georgie zrobilibyśmy dla ciebie wszystko, ale twoja obecność tutaj nie jest żadną tajemnicą. Do diabła, Max, przecież nawet zatrzymałeś się w Granby!
– Nie miałem wyboru – odparował Max. – Gdyby nie to, że interesy w Yorku zajęły mi mniej czasu, niż sądziłem, w ogóle bym tu nie przyjechał.
Wszyscy troje wiedzieli, że to nieprawda. Georgie napisała do niego, że zdrowie Freda gwałtownie się pogarsza, dlatego Max od początku zamierzał skrócić pobyt w Yorku i odwiedzić przyjaciela. Oczywiście nie zamierzał przyznać się do tego przed Fredem, toteż znów się skrzywił i dodał:
– Gdybym wiedział, że będziecie mnie traktować jak obwoźny eksponat w cyrku, to nawet nie zbliżyłbym się do Harrogate.
– Po co komu znajomość z księciem, jeśli nie można z tego skorzystać? – uśmiechnął się Fred szeroko.
– Poza tym wszyscy wiedzą, że przyjechał pan z wizytą do Fredericka, toteż spodziewają się, że wybierze się pan razem z nami na bal – dodała Georgie. – Proszę tylko pomyśleć, jaki to będzie zaszczyt dla hotelu.
– Właśnie o tym myślę – odrzekł Max gorzko.
Frederick roześmiał się.
– Wiem, przyjacielu, że nie przepadasz za tańcami, ale wyglądałoby to bardzo dziwnie, gdybyś zamknął się w swoich pokojach, gdy Georgie i ja będziemy na dole. – Na widok wyrazu twarzy Maksa spoważniał nieco. – Czy twoim zdaniem powinienem spędzić ostatnie miesiące życia w ukryciu?
– Nie, oczywiście, że nie – odrzekł Max natychmiast. – Najmocniej cię przepraszam, Fred. Zachowuję się okropnie egoistycznie, ale po przeczytaniu listu Georgie sądziłem, że zobaczę cię na łożu śmierci.
– Bo faktycznie tak jest – odparł przyjaciel z brutalną szczerością. – Taniec to dla mnie już zbyt wielki wysiłek, ale lubię patrzeć, jak Georgie dobrze się bawi.Max popatrzył na niego w milczeniu. Frederick Arncliffe był już tylko cieniem silnego żołnierza, jakiego Max znał kiedyś, ale choć lekarze dawali mu tylko kilka miesięcy, jego apetyt na życie nie przygasł i Max wiedział, że jakiekolwiek wyrazy współczucia byłyby dla niego obelgą, toteż ich nie oferował.
– A zatem mam zostać oprowadzony po pokojach – powiedział, gdy szli do powozu. – Jak jakieś dziwadło w menażerii!
– Właśnie tak – Frederick roześmiał się. – Będą się do ciebie umizgiwać, jakbyś był samym następcą tronu.
Max rzucił mu groźne spojrzenie.
– Zaczynam już do tego przywykać.
Jako młodszy syn nigdy nie spodziewał się odziedziczyć tytułu. Ojciec wykupił dla niego patent oficerski i przekonał, że jego obecność w Rossenhall nie jest konieczna. Po śmierci starego księcia to samo powtórzył brat. Rozdrażniło to Maksa, ale Hugo był wtedy świeżo po ślubie i Max rozumiał, że nowożeńcy chcą spędzić trochę czasu sami. Wszyscy oczekiwali rychłych narodzin potomka, ale pięć lat później nadal nie było dzieci, a przed rokiem wstrząsnęła wszystkimi przedwczesna śmierć Hugona. Przez pół roku Max nie chciał przyjąć do wiadomości, że odziedziczył Rossenhall, i nadal wypełniał swoje wojskowe obowiązki, przekonany, że posiadłość doskonale się bez niego obejdzie. Tę decyzję popierał jego zarządca Atherwell, który prowadził wszystkie sprawy, oraz owdowiała bratowa. Nowo mianowany książę Rossenhall był całkiem zadowolony, trzymając się na uboczu.
Niestety, świat miał na ten temat inne zdanie. Jeśli Max sądził, że służba w armii ochroni go przed intrygami rodziców, którzy mieli córki na wydaniu, wkrótce zrozumiał, że się pomylił. Wszędzie ubiegano się o niego, podejmowano go wystawnie i uznawano za najlepszą partię w Anglii. Nawet jego najlepszy przyjaciel próbował odgrywać rolę swata. Fred napisał do Maksa i dał mu do zrozumienia, że jego młodsza siostra doskonale nadawałaby się na księżną. Max zignorował tę sugestię, ponieważ Clare Arncliffe miała zaledwie szesnaście lat, o dziesięć mniej niż on sam. Niestety z kolejnych listów wynikało, że Fred uznał jego milczenie za zgodę.
Max zamierzał napisać Fredowi, że małżeństwo nie wchodzi w grę, ale nie mógł się na to zdobyć i w końcu uznał, że powie mu to osobiście. Wtedy jednak przyszedł list od Georgie z wiadomością, że lekarze dają Fredowi tylko kilka miesięcy życia. Max przybył do Harrogate, żeby spędzić z przyjacielem te ostatnie chwile, nawet jeśli to miało oznaczać, że od czasu do czasu musi wyjść z nim na bal.
Pogodził się zatem z tym, co nieuniknione, i wsiadł do powozu, którym udali się do Granby. Gdy dotarli na miejsce, plac przed hotelem był już zastawiony pojazdami.
– A niech to! Georgie, musiałaś chyba powiedzieć całemu światu, że jego wysokość książę Rossenhall dzisiaj tu będzie.
– Ależ skąd… – odrzekła Georgie swobodnie. – Powiedziałam tylko lady Bilbrough.
– A to znaczy, że całe Harrogate wiedziało już po godzinie – odrzekł z uczuciem jej mąż. – No cóż, wejdźmy do środka. Nie przejmuj się, Max, możesz powiedzieć wszystkim, że nie tańczysz, i przesiedzieć cały wieczór ze mną.
– Absolutnie nie może tego zrobić – odrzekła żywo Georgie. – Max jest najlepszym tancerzem, jakiego znam, i zamierzam porwać go przynajmniej na pierwszy taniec!
 
Hotel Granby znajdował się ponad dwieście mil od Londynu, ale bal w niczym nie różnił się od innych balów, na jakich Max bywał – zbyt wielu ludzi stłoczonych w przegrzanej sali i mówiących zdecydowanie za głośno. Z natury był grzeczny, toteż uśmiechał się, gdy przedstawiano go niezliczonym gościom, wymieniał uprzejmości z wylewnymi matronami, unikał płaszczących się pochlebców i gdy już przetańczył z Georgie dwa pierwsze tańce, zajął się zabawianiem zarumienionych debiutantek. Gdy wreszcie nadeszła przerwa w tańcach, odnalazł Georgie i Freda, zastanawiając się, kiedy najwcześniej będą mogli stąd wyjść, żeby nikogo nie obrazić.
Właśnie wtedy usłyszał po drugiej stronie sali śmiech, radosny i czysty jak dźwięk dzwoneczków. Ten śmiech spowodował, że Max zatrzymał się, stanął jak wryty i poczuł się tak, jakby ktoś wbił mu sztylet w serce.
 
Gdy Ellen przybyła do Granby, zdumiała ją liczba powozów czekających przed podjazdem, a jeszcze bardziej tłum w sali balowej. Zapowiedziano ją i lady Bilbrough natychmiast do niej podbiegła.
– Droga pani Furnell, niezmiernie się cieszę, że mogła pani tu dzisiaj przyjść. Do tego w nowej sukni! Proszę pozwolić, że popatrzę… Ogromnie mi się podoba ta czerwona jedwabna siatka, spod której widać biały atłas. To piękna suknia i doskonale do pani pasuje. Jeśli się nie mylę, to jedna z pani nowych kreacji z Londynu? Jak się udał pobyt? Czy dobrze się pani bawiła?
– W mieście było bardzo gorąco i cieszę się, że już wróciłam – odrzekła Ellen, odsuwając się od drzwi, by przepuścić kolejną grupę gości. Rozejrzała się po sali. – Widzę, że Harrogate przybyło tu dzisiaj całą siłą.
– Rzeczywiście – zgodziła się lady Bilbrough, przebiegając wzrokiem twarze gości, jakby kogoś szukała. – Słowo daję, właściciele hotelu Pod Koroną i Smokiem będą sobie pluli w brodę, że to nie jest ich bal!
– Zaszczyt? – powtórzyła Ellen ze zdziwieniem. Lady Bilbrough nie mogła chyba mieć na myśli jej powrotu z Londynu?
Tamta jednak dotknęła jej ramienia i powiedziała głosem drżącym z podniecenia:
– Och, pani Furnell, nie mogę się już doczekać, kiedy usłyszy pani nowinę!
Ale zanim zdążyła powiedzieć coś więcej, podszedł do nich generał Dingwall.
– Droga pani Furnell, niezmiernie się cieszę, że wróciła pani do nas. Szukałem pani, bo przecież obiecała mi pani pierwszy taniec, gdy znów się spotkamy, a zaczynają już grać, więc lepiej się pośpieszmy. Wie pani dobrze, że nie lubię tańczyć z nikim innym, moja droga. Słowo daję, żadna inna kobieta nie tańczy tak lekko…!
Ellen zdążyła tylko uśmiechnąć się przepraszająco do lady Bilbrough i starszy dżentelmen poprowadził ją na środek. Zawsze było tak samo. Na żadnym balu nie brakowało jej partnerów do tańca, a dzisiaj tłum był jeszcze większy niż zwykle. Ledwie taniec się skończył, porwano ją do następnego. Cieszyło ją to powodzenie, ale poczuła ulgę, gdy muzyka na chwilę przestała grać. Mogła wreszcie złapać oddech i porozmawiać ze znajomymi. Wciągnięto ją do rozgadanej grupki stojącej z boku. Opowiadała im o pobycie w Londynie, gdy naraz uświadomiła sobie, że nikt jej nie słucha. Mężczyźni stanęli na baczność i poprawili krawaty, a damy bez wyjątku zarumieniły się, patrząc na kogoś za jej plecami.
Ellen odwróciła się i stanęła twarzą w twarz z człowiekiem, o którym tak bardzo starała się zapomnieć.
Sala zawirowała jej w oczach. Jak przez mgłę słyszała głos lady Bilbrough, która dokonywała prezentacji. A zatem był teraz księciem Rossenhall. To znaczyło, że kłamał tylko w kwestii małżeństwa i uczucia do niej. Ale po co ją odnalazł?
Naraz uświadomiła sobie, że są sobie przedstawiani, jakby byli sobie zupełnie obcy. To dlatego że nikt nie wiedział o ich znajomości.
Dygnęła, jak należało, zastanawiając się, czy uda jej się znów podnieść, bowiem ze zdenerwowania zatrzęsła się w kolanach.
– Wasza Wysokość.
Nadludzkim wysiłkiem woli udało jej się opanować drżenie głosu. Podniosła się i spojrzała na księcia. Refleksy światła w jego złocistych włosach na chwilę ją oślepiły. Wydawało się, że jego głowę otacza aureola, choć wiedziała, niestety, że nie jest święty. Na jej twarz wypłynął wystudiowany uśmiech. Jego oczy, zielone jak u kota i zimne jak lód, przenikały ją na wylot. Przystojna twarz była boleśnie znajoma, teraz jednak skamieniała w obojętnym wyrazie. Sprawiał wrażenie, jakby to spotkanie nie sprawiło mu żadnej przyjemności, podobnie jak i jej. W tej chwili Ellen zrozumiała, że on tego nie planował i wcale jej nie szukał. Zacisnęła palce na wachlarzu tak mocno, że listewka pękła.
– Pani Furnell. – Nikt chyba nie zauważył stalowego tonu w tym cichym głosie, ale też nikt nie znał księcia tak dobrze jak ona. – Jeśli jest pani wolna w tej chwili, to może zechciałaby pani wyrządzić mi ten zaszczyt i zatańczyć ze mną następny taniec?
Tylko nie to, jęknęła w duchu.

Opcja dostawy Płatność online Płatność przy odbiorze Czas dostawy
Paczka w ruchu 4,90 zł     - 2 dni
Paczka 48 do domu 11,90 zł 13,90 zł 2 dni
Odbiór w punkcie Poczty Polskiej 10,90 zł 12,90 zł 2 dni
Odbiór w paczkomacie InPost 9,90 zł     - 1-2 dni
Mini paczka do domu InPost 7,90 zł     - 1-5 dni
Przesyłka kurierska InPost 13,90 zł 15,90 zł 1 dzień
Kurier DPD 14,90 zł 16,90 zł 1 dzień
Opcje dostawy:
Paczka w ruchu
Płatność online:
4,90 zł
Płatność przy odbiorze:
    -
Czas dostawy:
2 dni
Opcja dostawy:
Paczka 48 do domu
Płatność online:
11,90 zł
Płatność przy odbiorze:
13,90 zł
Czas dostawy:
2 dni
Opcja dostawy:
Odbiór w punkcie Poczty Polskiej
Płatność online:
10,90 zł
Płatność przy odbiorze:
12,90 zł
Czas dostawy:
2 dni
Opcja dostawy:
Odbiór w paczkomacie InPost
Płatność online:
9,90 zł
Płatność przy odbiorze:
    -
Czas dostawy:
1-2 dni
Opcja dostawy:
Mini paczka do domu InPost
Płatność online:
7,90 zł
Płatność przy odbiorze:
    -
Czas dostawy:
1-5 dni
Opcja dostawy:
Przesyłka kurierska InPost
Płatność online:
13,90 zł
Płatność przy odbiorze:
15,90 zł
Czas dostawy:
1 dzień
Opcja dostawy:
Kurier DPD
Płatność online:
14,90 zł
Płatność przy odbiorze:
16,90 zł
Czas dostawy:
1 dzień

Czas dostawy deklarowany jest przez dostawcę. Wszystkie zamówienia złożone do godz. 14:00 są wysyłane w tym samym dniu.

Tytuł Poślubić księcia
Autor Sarah Mallory
Wydawnictwo Harlequin
Data premiery 03-08-2018
Ilość stron 272
Oprawa Miękka
ISBN 9788327637901

Napisz recenzję