– Mogę w czymś pomóc? – spytał uprzejmie Alekos Gionakis, gdy wchodząc do biura w poniedziałek rano, ujrzał nieznajomą kobietę stojącą przy ekspresie do kawy.
W ciągu ostatniego miesiąca miał już cztery asystentki na zastępstwie i żadnej z nich nie udało się zapanować nad jego szalonym grafikiem. Dziś rano z urlopu miała wrócić jego osobista, bardzo profesjonalna asystentka. Alekos nie mógł się doczekać, kiedy jego życie wróci do normy. Myśl o tym, że Sara mogła przedłużyć sobie urlop i będzie musiał spędzić choćby jeden dzień bez jej pomocy wprawił go w kiepski nastrój.
Przyjrzał się opadającym luźno włosom nieznajomej i zauważył, że mienią się wszystkimi odcieniami brązu. Jej urokliwie krągłą figurę opinała ciemnoróżowa bluzka i kremowa ołówkowa spódnica kończąca się dobrze powyżej kolan.
Wodząc wzrokiem coraz niżej, poczuł przyjemny dreszcz na widok jej zgrabnych nóg, których smukłość podkreślały szpilki z wycięciem na palce. Zauważył, że paznokcie u stóp miała pomalowane na różowo, bardziej stosownie na plaży niż w prestiżowym biurze Gionakis Enterprises w Piccadilly.
– Dzień dobry, Alekos.
Zmarszczył brwi na dźwięk znajomego głosu. Był niski i melodyjny i z jakiegoś powodu przywodził mu na myśl chłodny górski strumień.
– Sara? – głos rzeczywiście pozostał ten sam, w przeciwieństwie do całej reszty. Kiedy się odwróciła, wiedział już, że mózg nie płata mu figli. Stała dobry metr od niego, ale uderzyła go intensywność jej zielonych oczu. Były jej jedyną zaletą – przynajmniej do czasu, kiedy na garderobę Sary składały się granatowe garsonki i zapięte pod szyją białe bluzki, zamieniane ewentualnie na czarny golf podczas chłodu. Tak było przez ostatnie dwa lata.
Alekos opisałby styl swojej asystentki jako elegancki, praktyczny i nierzucający się w oczy, tak przynajmniej było przed jej miesięcznymi wakacjami w Hiszpanii. Kiedy nie chciał dać jej wolnego, przypomniała mu, że nie miała urlopu od momentu rozpoczęcia pracy, nie licząc dnia pogrzebu matki. Sara była wtedy bledsza niż zwykle. Alekos nie słynął z wrażliwości, ale zdawał sobie sprawę, że zajmowanie się śmiertelnie chorą matką musiało być dla niej wyczerpujące, więc niechętnie zgodził się na jej urlop.
Wyobrażał ją sobie podczas objazdowej wycieczki autokarem po Hiszpanii, wiedział, że interesują ją zabytki i historia. Pozostałymi uczestnikami z pewnością byli emeryci, a Sara pewnie zaprzyjaźniła się z jakąś starą panną lub wdową, która podróżuje samotnie i jest bardzo wdzięczna za tak miłe towarzystwo.
Obraz ten został zburzony w momencie, gdy oznajmiła mu, że jedzie na wycieczkę dla singli. Biuro specjalizowało się w wakacjach dla dwudziestoparolatków, którzy większość wieczorów spędzają w nocnych klubach lub na plaży. W mediach często pojawiały się zdjęcia pijanych turystów z Wielkiej Brytanii imprezujących w Benidorm. Kiedy zwrócił jej uwagę, że ta wycieczka to rodzaj seks-turystyki, Sara roześmiała się i oznajmiła zaskoczonemu Alekosowi, że już się nie może doczekać, żeby się trochę zabawić w Hiszpanii.
Znów spojrzał na jej włosy. W głowie wciąż miał obraz Sary, do którego przyzwyczaił się przez ostatnie dwa lata. Włosy zawsze miała ściągnięte na czubku głowy i solidnie przymocowane za pomocą całego arsenału wsuwek.
– Masz nową fryzurę – powiedział nagle. – Zastanawiałem się, dlaczego wyglądasz inaczej.
– Ścięłam włosy na wyjeździe. Były już za długie. – Przeczesała palcami jedwabiste pasma. Lśniły we wpadającym przez okno słońcu i Alekos nagle poczuł, jak budzi się w nim pożądanie.
– I w końcu zamieniłam okulary na soczewki, choć musiałam się do nich przyzwyczaić. – Głos Sary brzmiał dość smętnie. – Oczy mi od nich czasem łzawią.
Alekos poczuł ulgę, że jej mruganie nie jest oznaką flirtu, ale niewygodnych soczewek. Bez okularów w grubych oprawkach jej kości policzkowe były lepiej widoczne, a cała twarz wyglądała dużo przyjemniej, niż zapamiętał. Zastanawiał się, czy nie zrobiła czegoś z ustami. Z pewnością pamiętałby, że są tak pełne – lekko rozchylone, kuszące i miękkie. Odepchnął od siebie niedorzeczne myśli, przecież chodzi o Pannę Myszę – pseudonim ten nadała Sarze jedna z wielu długonogich blond kochanek Alekosa. Ksywka pasowała do jej niepozornego wyglądu, ale nie do poczucia humoru, bystrego umysłu czy ciętego języka. Sara była jedyną kobietą, która nie bała się powiedzieć, co myśli, nawet jeśli się z nim nie zgadzała.
– Napijesz się kawy? – nie czekając na odpowiedź, Sara postawiła kubek na jego biurku. Nie mógł oderwać wzroku od zmysłowo kołyszących się bioder, a gdy pochyliła się nad biurkiem, spódniczka opięła się jeszcze ciaśniej wokół jej pośladków.
Co się z nim działo, do cholery? Po raz pierwszy od miesiąca obudził się w dobrym humorze, wiedząc, że Sara wraca do biura i upora się ze wszystkimi zaległościami w pracy, które nagromadziły się podczas jej nieobecności.
Jednak nie praca była mu w głowie. Kiedy Sara obróciła się do niego, różowy materiał bluzki uroczo uwypuklił jej piersi. Dwa górne guziki były rozpięte, nie na tyle, aby wyeksponować zbyt wiele, ale wystarczająco, żeby przyprawić go o szybsze bicie serca. W wyobraźni zdejmował tę bluzkę i koronkowy stanik, który odznaczał się pod cienkim jedwabiem.
Z wysiłkiem oderwał wzrok od jej piersi, spojrzał na zaskakująco wąską talię i ponownie odchrząknął.
– Chyba… trochę schudłaś.
– Rzeczywiście, parę kilogramów. To pewnie dlatego, że na wyjeździe sporo ćwiczyłam.
Jakim ćwiczeniom mogła się oddawać na wakacjach dla singli? Alekos zwykle nie bujał w obłokach, ale w tym momencie jego wyobraźnia zaczęła pracować na najwyższych obrotach, a on ujrzał Sarę podczas upojnej nocy z jakimś latynoskim Lothario.
– Ach, tak, wyjazd. Mam nadzieję, że dobrze się bawiłaś?
– O tak.
Uśmiechała się zalotnie.
– Cieszę się – powiedział oschle – ale wakacje już się skończyły i powinnaś się ubierać bardziej stosownie. Nie jesteś na plaży.
Jego oschły ton zwykle budził w ludziach lęk, ale Sara tylko wzruszyła ramionami i wygładziła spódnicę.
– Na plaży miałam na sobie zdecydowanie mniej. Na Riwierze Francuskiej kobiety mogą chodzić topless i nikogo to nie dziwi.
Czyżby Sara paradowała topless? Próbował pozbyć się obrazu półnagiej asystentki eksponującej swe wdzięki w miejscu publicznym.
– Myślałem, że byłaś w Hiszpanii?
– W ostatniej chwili zmieniłam plany.
Alekos próbował oswoić się z informacją, że jego niezwykle zorganizowana asystentka zmieniła plany wakacyjne, ot tak sobie. Dlaczego nie zauważył wcześniej, że jej oczy lśnią jak szmaragdy, gdy się uśmiecha? Zirytowało go to poetyckie porównanie, ale nie mógł oderwać od niej wzroku.
Oprócz fryzury i stroju zmieniła również perfumy: uwodzicielska woń cytrusów i egzotycznych kwiatów działała na jego zmysły.
– Więc od czego mam zacząć? – wymruczała.
Nagle Alekos ujrzał Sarę na skórzanej sofie, ze spódnicą podciągniętą do talii i szeroko rozłożonymi nogami. Przeklinając w duchu, próbował walczyć z libido i zauważył, że asystentka dziwnie mu się przygląda.
– Mam zacząć od sterty dokumentów na moim biurku, które, jak się domyślam, są dla mnie? – spytała cierpliwie.
Oparła dłoń na biodrze, a Alekos spojrzał na jej wąską talię, która jeszcze bardziej uwydatniała krągłość biustu.
– Rozumiem, że osoba, którą załatwiłam na zastępstwo, przetrwała tu tydzień, a kolejne trzy przysłane z kadr zostały odprawione po paru dniach.
– Wszystkie były bezużyteczne – warknął. Spoglądając na zegarek, Alekos zdał sobie sprawę, że stracił dziesięć minut na gapienie się na asystentkę. Nowa Sara wprawiała go w zakłopotanie. – Mam nadzieję, że jesteś przygotowana na to, że mamy masę pracy.
– Spodziewałam się, że po powrocie przywiążesz mnie do biurka – odparła lekko.
Alekos spojrzał na nią podejrzliwie. Czyżby była świadoma, jak na niego działa? Obraz Sary przywiązanej do biurka sprawił, że krew w nim zawrzała.
Przecież to tylko Sara. Musiał przyznać, że nigdy nie uważał jej za nudną. Gdy została jego asystentką, jasno dała mu do zrozumienia, że nie zamierza być potulna. Jej niechlujny wygląd był jednym z powodów, dla których ją wybrał. Był prezesem i musiał być w stu procentach skupiony na pracy, a Panna Mysza nie stanowiła żadnego zagrożenia dla jego uwagi.
Dwa lata temu, po śmierci ojca, Alekos został prezesem firmy produkującej luksusowe jachty i uznał wtedy, że nieciekawy wygląd Sary, niezwykłe umiejętności organizacyjne i doskonała etyka zawodowa uczynią z niej idealną asystentkę.
Usiadł za biurkiem i sięgnął po kawę.
– Muszę wykonać parę telefonów, a ty na pewno masz mnóstwo zaległej pracy, więc wróć za godzinę i przynieś dokumenty Viceroy.
– Nie zapomniałeś o czymś? Na przykład o „proszę”? – upomniała go oschle Sara. – Nie dziwię się, że wystraszyłeś cztery asystentki, jeśli tak się zachowywałeś w stosunku do nich. Znowu jakieś kłopoty z kobietami? Zwykle z tego powodu jesteś nie w sosie.
– Powinnaś się już zorientować, że kończę związki z kobietami, zanim zaczną się kłopoty – odparł Alekos. Rozparł się w fotelu i spojrzał na nią groźnie. – Przypomnij mi, Saro, dlaczego toleruję twoje zachowanie?
Zobaczył w jej oczach błysk, a na ustach pojawił się uśmiech, który nieoczekiwanie przeszył Alekosa na wylot.
– Ponieważ znam się na swojej pracy, a ty nie masz ochoty się ze mną przespać. To mi powiedziałeś podczas rozmowy kwalifikacyjnej i rozumiem, że nic się nie zmieniło?
Wyszła z gabinetu i zamknęła drzwi, zanim zdążył coś odpowiedzieć. Spoglądał w miejsce, w którym przed chwilą stała. Sara czasami naprawdę pozwalała sobie na zbyt wiele. Zmarszczył nos z niezadowoleniem. Był oszołomiony jej przemianą i przypomniał sobie, że przecież zawsze cenił ją właśnie za szczerość. Wątpił, by ktokolwiek z trzystu pracowników londyńskiej siedziby Gionakis Enterprises albo z trzech tysięcy w oddziałów na całym świecie odważył się odezwać do niego w ten sposób. Była to miła odmiana, ponieważ większość ludzi, w tym zwłaszcza kobiety, zawsze mu przytakiwała.
Zastanawiał się przez chwilę, co by powiedziała, gdyby jej oznajmił, że zmienił zdanie i teraz chce się z nią przespać. Zgodziłaby się, czy może byłaby jedyną kobietą, która mu odmówiła? Alekos prawie miał ochotę spróbować. Rozsądek wziął jednak górę. Tyle kobiet z chęcią pomoże mu zaspokoić seksualną frustrację, a dobra asystentka jest na wagę złota.
Terminarz na dzień dzisiejszy był wypełniony. Alekos włączył laptop, jednak trudno mu było wykrzesać z siebie normalny entuzjazm do pracy. Obrócił się na krześle i wyjrzał przez okno na ruchliwą ulicę pięć pięter niżej, gdzie tłoczyły się czerwone londyńskie autobusy, czarne taksówki i rowerowi kamikaze, którzy walczyli o uliczną przestrzeń. Lubił życie w angielskiej stolicy, choć zdecydowanie wolał obecną słoneczną, lipcową pogodę niż krótkie, zimne i dżdżyste zimowe dni. Po śmierci ojca członkowie zarządu oraz rodzina byli przekonani, że Alekos wróci do Grecji na stałe i będzie kierować GE z siedziby w Atenach, tak jak robił to jego ojciec Kostas Gionakis, a przed nim dziadek Alekosa, założyciel firmy.
Decyzja o przeniesieniu głównej siedziby do Londynu miała w dużej mierze podłoże biznesowe. Londyn znajdował się bliżej rosnącej wciąż liczby klientów na Florydzie i Bahamach, a kosmopolityczny charakter angielskiej stolicy sprawdzał się idealnie, gdy trzeba było zabawić klientelę składającą się głównie z milionerów i miliarderów, którzy gotowi byli wydać zawrotną kwotę na super jacht, symbol powodzenia i luksusu.
Jeśli chodzi o pobudki osobiste, Alekos pragnął budować swoją pozycję z dala od greckiej bazy swojego ojca. Znajdująca się w Atenach główna siedziba GE wyglądała jak pałac, w którym niepodzielnie panował Kostas Gionakis, i Alekos nie potrafił pozbyć się wrażenia, że jest tam tylko uzurpatorem w walce o tron.
Zacisnął szczęki. To Dimitri powinien być prezesem, nie on. Jednak jego brat nie żył, zginął dwadzieścia lat temu, podobno w tragicznym wypadku. Rodzice Alekosa byli załamani, a on nigdy im nie powiedział o swoich podejrzeniach co do prawdziwych przyczyn śmierci brata.
Alekos miał wówczas czternaście lat, był najmłodszy w rodzinie, urodzony sześć lat po Dimitrze i trzech siostrach. Wszyscy podziwiali pierworodnego Gionakisa. Dimitri był przystojny, wysportowany i mądry. Od dziecka przygotowywano go do przejęcia rodzinnego biznesu. Alekos był „zapasowym” spadkobiercą, w razie gdyby coś się stało.
I to coś rzeczywiście się wydarzyło. Dimitri umarł, a Alekos nagle stał się przyszłością firmy, o czym ojciec nigdy nie pozwolił mu zapomnieć. Czy Kostas wierzył, że najmłodszy syn będzie dobrym prezesem GE? Alekos w to wątpił. Czuł, że ojciec nie dostrzega w nim potencjału. Wiedział, że niektórzy członkowie zarządu nadal widzą w nim jedynie playboya i imprezowicza.
On jednak udowodni im wszystkim, że się mylą. W ciągu dwóch lat od objęcia przez niego prezesury zyski zwiększyły się, a firma zaczęła podbijać nowe rynki. Być może ojciec byłby wreszcie z niego dumny. Alekos nigdy się tego nie dowie. Wiedział jednak, że nie może sobie pozwolić, by rozpraszała go asystentka tylko dlatego, że nagle zaczęła się seksownie ubierać.
Odwrócił się od okna i postanowił skupić się na pracy. Odziedziczył firmę trochę przez przypadek. Musiał zrobić wszystko, żeby prosperowała tak dobrze, jak pod rządami ojca, i zapewne brata, gdyby ten żył. Był to winien pamięci Dimitriego.
Sara tymczasem pobiegła do łazienki. Lustro nad umywalką potwierdziło jej obawy. Policzki jej płonęły, a źrenice były rozszerzone. Miała wrażenie, że przez cały czas pobytu w jego gabinecie wstrzymywała oddech. Serce zawsze biło jej szybciej na widok szefa, ale potrafiła nad tym zapanować. Gdy Alekos ją zatrudniał, nie owijając w bawełnę, powiedział, że nigdy nie miesza pracy z przyjemnością. Jego arogancja zirytowała Sarę i miała ochotę powiedzieć mu, że nie zamierza powtarzać błędów matki i wdawać się w romans z szefem.
Gdy pracowała w księgowości, sporo się nasłuchała o życiu Alekosa i jego sercowych podbojach, ale od asystentki oczekiwał jedynie profesjonalizmu, oddania i umiejętności wtapiania się w tło – a nijaka, skromnie ubrana Sara idealnie spełniała wszystkie kryteria.
Była gotowa założyć choćby habit, byle utrzymać tę pracę. Awans na asystentkę prezesa Gionakis Enterprises w końcu przyniosło jej uznanie matki. Pierwszy raz w życiu czuła, że spełniła oczekiwania Joan Lovejoy . Nazwisko było mylące, ponieważ w życiu jej matki nie było ani miłości, ani radości.
Zastanawiała się, czy jej matka kochała mężczyznę, który porzucił ją, kiedy była w ciąży. Joan nie chciała powiedzieć Sarze, kim był jej ojciec, ograniczyła się do ogólnikowych informacji – był wykładowcą na Oxfordzie i to wielka szkoda, że Sara nie odziedziczyła jego talentów akademickich.
Sara spędziła większą część życia, porównując się do bezimiennego człowieka bez twarzy, który dał jej życie i którego nigdy nie spotkała. Do czasu. Sześć tygodni temu już wiedziała, że to po nim odziedziczyła zielone oczy. Mężczyzna miał już imię i twarz. Lionel Kingsley, znany polityk. Była zupełnie oszołomiona, kiedy zadzwonił do niej i powiedział, że istnieje możliwość, że jest jego córką. Zgodziła się na badania DNA, żeby potwierdzić ewentualne ojcostwo, ale znała odpowiedź, zanim przyszyły wyniki. Gdy patrzyła w lustro, widziała spoglądające na nią oczy ojca.
Pierwszy raz w życiu przestała odczuwać pustkę, a tak wiele rzeczy nagle zaczęło nabierać sensu, na przykład jej miłość do sztuki i pomysłowość, zawsze tłamszona przez matkę, która kazała jej skupić się na nauce.
Lionel był wdowcem i miał dwoje dorosłych dzieci. Jej przyrodnie rodzeństwo! Sara była podekscytowana i zdenerwowana perspektywą spotkania z bratem i siostrą. Rozumiała niepokój Lionela, który martwił się, jak dzieci zareagują na wieść o jego nieślubnej córce, i powtarzała sobie, że musi się uzbroić w cierpliwość, aż ojciec będzie gotów, żeby publicznie przyznać się do ojcostwa. W końcu to nastąpi. Lionel zaprosił ją na weekend do domu, żeby przedstawić Freddiemu i Charlotte Kingsley.
Podczas urlopu Sara postanowiła kupić nowe ubrania, głównie pod wpływem eleganckiej i modnej przyrodniej siostry, którą widziała na zdjęciach. Zakupy w ekskluzywnych butikach na Riwierze Francuskiej, gdzie jej ojciec miał letnią willę, były dla niej czymś nowym. Zrzuciła parę kilogramów dzięki pływaniu i grze w tenisa i cieszyła się, że może teraz podkreślić smuklejszą sylwetkę.
Przeczesała palcami włosy. Jeszcze nie przywykła do luźnych kosmyków wokół twarzy. Czuła się bardziej kobieco i… seksownie.
Jadąc rano do pracy, miała nadzieję, że Alekos zauważy jej przemianę. Cóż, życzenie się spełniło. Szef zamarł na jej widok, a szok ustąpił po chwili zainteresowaniu. Z zakłopotaniem zauważyła, że jego wzrok błądzi wokół jej piersi.

Opcja dostawy Płatność online Płatność przy odbiorze Czas dostawy
Paczka w ruchu 4,90 zł     - 2 dni
Paczka 48 do domu 11,90 zł 13,90 zł 2 dni
Odbiór w punkcie Poczty Polskiej 10,90 zł 12,90 zł 2 dni
Odbiór w paczkomacie InPost 9,90 zł     - 1-2 dni
Mini paczka do domu InPost 7,90 zł     - 1-5 dni
Przesyłka kurierska InPost 13,90 zł 15,90 zł 1 dzień
Kurier DPD 14,90 zł 16,90 zł 1 dzień
Opcje dostawy:
Paczka w ruchu
Płatność online:
4,90 zł
Płatność przy odbiorze:
    -
Czas dostawy:
2 dni
Opcja dostawy:
Paczka 48 do domu
Płatność online:
11,90 zł
Płatność przy odbiorze:
13,90 zł
Czas dostawy:
2 dni
Opcja dostawy:
Odbiór w punkcie Poczty Polskiej
Płatność online:
10,90 zł
Płatność przy odbiorze:
12,90 zł
Czas dostawy:
2 dni
Opcja dostawy:
Odbiór w paczkomacie InPost
Płatność online:
9,90 zł
Płatność przy odbiorze:
    -
Czas dostawy:
1-2 dni
Opcja dostawy:
Mini paczka do domu InPost
Płatność online:
7,90 zł
Płatność przy odbiorze:
    -
Czas dostawy:
1-5 dni
Opcja dostawy:
Przesyłka kurierska InPost
Płatność online:
13,90 zł
Płatność przy odbiorze:
15,90 zł
Czas dostawy:
1 dzień
Opcja dostawy:
Kurier DPD
Płatność online:
14,90 zł
Płatność przy odbiorze:
16,90 zł
Czas dostawy:
1 dzień

Czas dostawy deklarowany jest przez dostawcę. Wszystkie zamówienia złożone do godz. 14:00 są wysyłane w tym samym dniu.

Tytuł Asystentka doskonała
Autor Chantelle Shaw
Wydawnictwo Harlequin
Data premiery 17-08-2018
Ilość stron 160
Oprawa Miękka
ISBN 9788327636652

Napisz recenzję