Jax Antonakos wysiadł z samochodu za linią mety. Zdjął kask, odsłaniając potargane czarne włosy i szmaragdowozielone oczy. Ignorując błyskające wokół flesze, dziennikarzy i cisnące się do niego tłumy kobiet, podszedł do zwycięzcy tego charytatywnego wyścigu.
– No, no, trudno uwierzyć, że od lat nie startowałeś w wyścigach! – pochwalił go Dirk. – Może zamiast tkwić przed monitorem, powinieneś się nadal ścigać.
– Nie, Jax to geniusz biznesu. – Jax usłyszał za sobą kobiecy głos i zanim zdążył zareagować, promienna brunetka oplotła go ramionami. – Dziękuję, że zastąpiłeś Stephana.
– Nie ma sprawy, Kat – uciął Jax, z niechęcią spoglądając na zbliżających się fotografów. Zapewne chcieli zrobić zdjęcie tej młodej i bogatej parze. Ale on i Kat Valtinos nie byli parą, niezależnie od tego, jak bardzo media i ich rodziny tego oczekiwały.
Odsunął się od Kat z ostrożnym uśmiechem. Lubił ją, ale nie chciał podsycać złudzeń ojca, wciąż liczącego na małżeństwo, które zjednoczyłoby olbrzymie imperia biznesowe ich rodziców.
– Chodź, pójdziemy po coś do picia – ponagliła go Kat. – Nawet nie wiesz, jak bardzo jestem ci wdzięczna, że zrobiłeś to dla mnie w tak krótkim terminie…
– To było w słusznej sprawie – zauważył Jax. – A ty jesteś moją przyjaciółką…
– Przyjaciółką, która mogłaby się stać dla ciebie kimś więcej – wyszeptała mu do ucha Kat.
– To był świetny wyścig – stwierdził Jax, dyplomatycznie ignorując jej komentarz. Nie widział sposobu, by powiedzieć Kat, dlaczego traciła na niego czas. Cieszył się reputacją kobieciarza, wobec czego jego niechęć do poślubienia kobiety, która przespała się z każdym z jego przyjaciół, mogłaby się wydać hipokryzją.
Zresztą w ogóle nie chciał się żenić, z nikim. Nie był też gotów zapewnić swojemu ojcu, Heraclesowi Antonakosowi, wnuków, których ten tak bardzo pragnął. Rodzicielstwo przypomina stąpanie po kruchym lodzie – Jax wiedział o tym lepiej niż ktokolwiek inny, ponieważ sam doświadczył dzieciństwa pełnego nieustannych zmian i emocjonalnych dramatów.
Jego rodzice rozwiedli się, gdy był bardzo małym dzieckiem, i przez następne dwadzieścia pięć lat jego ojciec właściwie ignorował istnienie swojego młodszego syna. Starszy syn Heraclesa, Argo, pochodził z pierwszego małżeństwa. Owdowiawszy, Heracles zbyt szybko ponownie się ożenił i nigdy nie wybaczył swojej drugiej żonie, matce Jaxa, jej późniejszej niewierności. Jax na wielu płaszczyznach zapłacił za pozamałżeński romans matki. Nie miał bezpiecznej przystani, do której mógłby uciec, gdy w jego życiu rozpętywało się piekło – po kolejnych rozwodach matki, jej próbach samobójczych i podczas jej regularnych pobytów w ośrodkach odwykowych.
Nie wspominał szczęśliwie dzieciństwa; pamiętał na przykład, z jakim przerażeniem ukrywał się w kredensie, gdy matka szalała w narkotycznym odurzeniu. Musiał mieć wtedy jakieś trzy lata, a wiedział już, że zostanie skopany i zbity, jeśli Mariana go znajdzie, zanim jej furia minie. Jego matka, powszechnie uwielbiana gwiazda filmowa, prywatnie była uzależnionym od narkotyków potworem. Na łasce tej oto kobiety ojciec zostawił go jako bezbronne dziecko.
Ich relacja zmieniła się, gdy Jax miał dwadzieścia sześć lat, a jego przyrodni brat, Argo, zginął napadnięty na ulicy. Ojciec zaskakująco szybko otrząsnął się ze smutku i przeniósł uwagę na swojego młodszego syna, którego odtrącał przez lata.
Jako jedyny dziedzic jednego z najbogatszych ludzi na świecie Jax miał więcej pieniędzy, niż byłby w stanie wydać. W każdym miejscu Europy traktowano go jak celebrytę, na każdym kroku czyhali na niego paparazzi. Tłumy adoratorek, manipulantek i drapieżnych kobiet próbowały go zdobyć. Ale odnowiona relacja z ojcem pozwoliła mu wejść do świata biznesu, który stanowił znakomitą stymulację dla jego bystrego umysłu.
Jeden z ochroniarzy podał mu telefon z ponurym wyrazem twarzy. Jax zacisnął usta i odebrał połączenie od ojca. Heracles pienił się ze złości z powodu ryzyka, które podjął jego syn, uczestnicząc w wyścigu. Jax nic nie odpowiedział, bo przez ostatnie dwa lata nauczył się, że wszelkie próby dyskusji i załagadzania jedynie zaogniały wyrzuty. Od czasu wstrząsającej śmierci Arga Heracles wykazywał chorobliwy lęk, gdy tylko Jax miał uczestniczyć w jakiejkolwiek czynności, która mogłaby mu zaszkodzić. Ceniąc sobie świeżo zrodzoną miłość ojca, choć nie do końca jej ufając, Jax zżymał się na związane z nią restrykcyjne i ograniczające go oczekiwania.
Tylko dla świętego spokoju zgodził się na pięciu uzbrojonych po zęby ochroniarzy, którzy chodzili za nim krok w krok. Ale pozostał tak samo uparty i dumnie niezależny jak wcześniej, a gdy czuł potrzebę rozładowania stresu, nadal nurkował, wspinał się po górach i latał. Wciąż też sypiał z nieodpowiednimi kobietami…
Uwielbiał bycie singlem i nie znosił, gdy ktokolwiek mówił mu, co ma robić. Za każdym razem, gdy poważniej się angażował, kończył w beznadziejnych związkach, teraz więc ograniczał się jedynie do niezobowiązującego seksu.
 
– Denerwuje mnie, że musisz tu pracować – wysyczał Kreon Thiarkis, gdy jego córka przyniosła mu drinka. – To poniżające.
– Ciężka praca nigdy nie jest poniżająca, tato – odparła Lucy, uśmiechając się do niego uspokajająco. W jej policzkach ukazały się urocze dołeczki. – Nie bądź snobem.
Kreon powstrzymał się od cierpkich słów, ponieważ nie chciał zranić uczuć córki, zwłaszcza że dopiero od sześciu miesięcy była obecna w jego życiu i bał się ją do siebie zrazić. Z przykrością myślał o tym, że Lucy nigdy tak naprawdę nie miała rodzica, na którego mogłaby liczyć. W wieku dwudziestu jeden lat już od dawna była niezależna i dumna, choć gdy wreszcie zwróciła się do Kreona, znajdowała się w poważnym dołku – zjawiła się u niego, trzymając w ramionach jego wnuczkę, obie były nędznie ubrane i na wpół zagłodzone. Serce starszego mężczyzny złagodniało na myśl o małej Belli, przeuroczym maluchu, światełku w życiu jego i jego żony Ioli. Oni sami poznali się i pobrali zbyt późno, by założyć rodzinę. Cieszył się, goszcząc u siebie córkę i jej dziecko, ale uważał, że obie potrzebują mężczyzny, który będzie w stanie się nimi zaopiekować.
Łatwo dałoby się to załatwić, gdyby Lucy nie była taka wycofana i niepewna siebie – pomyślał z frustracją Kreon, obserwując córkę. Grzywa rudoblond loków sięgająca do połowy pleców, kremowobiała skóra i duże niebieskie oczy… Była klasyczną pięknością, delikatną jak lalka z porcelany. Zarabiała na napiwkach więcej niż jakakolwiek kelnerka w hotelu, który należał do jego przyjaciela.
Lucy zajęła się pracą, z żalem zdając sobie sprawę, że ojciec nie docenia jej zajęcia. Niestety, bycie samotnym rodzicem stanowiło kosztowne wyzwanie, nawet przy cudownym wsparciu, jakiego udzielili jej Kreon i Iola. Nie żałowała, że przyjechała do Grecji, by wreszcie poznać swojego dawno zaginionego ojca, i była wdzięczna za miłość, życzliwość i akceptację, których wraz z żoną udzielił jej i jej dziecku.
Jednak choć przyjęła darmowe zakwaterowanie oraz pomoc Ioli przy Belli, nie chciała stać się dla nich ciężarem ani zbytnio wykorzystywać hojności starszej pary. Kiedy przybyła do Aten, desperacko potrzebowała pomocy, ale bardzo się starała znów stanąć na własnych nogach.
Kiedy obsłużyła klienta, jej szef i właściciel hotelu, Andreus, dał znać, by podeszła.
– Jutro w sali konferencyjnej odbędzie się ważne spotkanie biznesowe – poinformował ją. – Chciałbym, żebyś podawała napoje i przekąski. Potrzebuję cię tylko przez kilka godzin, ale zapłacę ci za całą zmianę.
– Jeszcze porozmawiam z Iolą, ale powinno być  to możliwe, bo ona zwykle nie wychodzi przed południem – powiedziała Lucy, po czym wzięła się do obsługi klienta, który machał ręką w powietrzu, by zwrócić na siebie jej uwagę.
Próbował ją zagadać i wyciągnąć od niej numer telefonu, ale Lucy po prostu uśmiechnęła się grzecznie i zignorowała jego wysiłki. Nie była ani trochę zainteresowana randkami. Dowiadując się, że Lucy ma dziecko, większość mężczyzn zakładała, że będzie dobrą kandydatką na przelotny romans. Już raz to przerabiała. Niestety, jako zupełnie zielona dziewiętnastoletnia dziewica nie spostrzegła, że to tylko zwykły flirt, dopóki nie zrobiło się za późno. Została porzucona – ojciec Belli tak bardzo ją upokorzył, że to wspomnienie wciąż było głęboko wyryte w jej duszy i nie chciało się goić…
Lucy przywołała się do porządku – miała sobie za złe, że znów pogrążyła się w tym paskudnym wspomnieniu. Wstydziła się tego, jak bardzo była głupia i naiwna. Przecież nie wyrastała pod kloszem i wiedziała, jacy są mężczyźni. Mogła się zachowywać ostrożniej.
Ale pod koniec swojej zmiany, kiedy dotarła do bardzo wygodnego małego domu ojca i wślizgnęła się do pokoju, który dzieliła z córką, uświadomiła sobie, że nic nie jest tak do końca czarno-białe. Bella spała w łóżeczku, jej ciemne włosy odcinały się od pościeli, oliwkowa skóra zarumieniła się od snu, a długie rzęsy przesłaniały jasnozielone oczy. Bella jest cudowna, jak mały aniołek – pomyślała Lucy i natychmiast zapiekły ją oczy. Mogła chcieć zmienić wiele rzeczy w swoim życiu, ale nigdy nie żałowała tego, że Bella przyszła na świat.
– Chodź z nami na kolację w sobotę wieczorem – nalegała Iola następnego ranka podczas śniadania. – Sprawiłabyś tym wielką przyjemność ojcu.
Lucy, która ocierała z twarzy córki resztki śniadania, oblała się rumieńcem. Wiedziała, że wychodząc z nimi, sprawiłaby przyjemność Kreonowi, ale wiedziała też, że będzie się to wiązać z odrzuceniem awansów co najmniej dwóch starannie dobranych młodych mężczyzn, ponieważ głównym celem życia jej ojca stało się ostatnio znalezienie jej odpowiedniego chłopaka.
– Mama… Mama – zaintonowała radośnie Bella, gdy Lucy wyjmowała ją z wysokiego krzesełka, by mogła sobie niezdarnie podreptać po pokoju.
Lucy uspokoiła córkę, która niemal upadła na pudełko z zabawkami, i potargała jej niesforne loki, a potem spojrzała z zakłopotaniem na macochę.
– Rzecz w tym, że chwilowo nikogo nie szukam… – wyjaśniła i dodała bez szczególnego przekonania: – Może za kilka miesięcy poczuję się inaczej.
– Przeżyłaś ciężkie rozstanie, a potem sama wiele przeszłaś – przyznała łagodnie Iola. – Ale twój ojciec jest mężczyzną i tego nie rozumie. Próbowałam mu wytłumaczyć, że najpierw musisz wyleczyć rany…
– Dokładnie o to mi chodzi! – wykrzyknęła Lucy i w nagłym odruchu uściskała z uznaniem starszą kobietę. – Nie jestem teraz gotowa i nie wiem, czy kiedykolwiek będę…
– Nie wszyscy mężczyźni są tacy jak ojciec Belli. Można też znaleźć przyzwoitych i troskliwych partnerów – przypomniała jej delikatnie Iola. – Nikt nie wie tego lepiej niż ja. Musiałam ucałować wiele żab, zanim poznałam Kreona.
Lucy wesoło się roześmiała, ponieważ macocha naprawdę zrozumiała jej punkt widzenia. Kilka minut później opuściła kamienicę i udała się pieszo do niewielkiego hotelu Palati, w którym pracowała. Usytuowany w elitarnej dzielnicy Aten, hotel obsługiwał głównie klientów biznesowych.
Jej ojciec poznał Iolę, gdy zatrudniła się jako jego osobista asystentka w firmie wynajmującej nieruchomości, która ostatecznie zbankrutowała. Ale w tym czasie Kreon zaliczał nieustanne wzloty i upadki i miał już na swoim koncie jeden rozwód z powodu niewierności. Lucy szanowała jego szczerość. Ani razu nie wybielił własnych niepowodzeń ani nie ukrywał faktu, że figuruje w rejestrach karnych z powodu jakiejś piramidy finansowej, w którą dał się wciągnąć za młodu. Jednak mimo tej szczerości Lucy wciąż nie była do końca pewna, z czego jej ojciec tak naprawdę finansował swój wygodny styl życia.
Wiedziała, że Kreon uprawia hazard i że zawsze jest zaangażowany w jakiś biznes, który jego zdaniem dobrze rokuje. Cokolwiek robił, wydawał się osiągać niezłe rezultaty. Mimo to nie byłaby do końca zaskoczona, dowiadując się, że część jego przedsięwzięć niebezpiecznie ociera się o łamanie prawa. Ale on i Iola dali Lucy i jej córce schronienie i miłość, której Lucy nigdy wcześniej nie znała, dlatego odsuwała od siebie to podejrzenie i zajmowała się swoimi sprawami.
W końcu między bielą i czernią naprawdę istnieją rozmaite odcienie szarości. Nikt nie jest doskonały. Nawet gdy była namiętnie zauroczona Jaxem, widziała, że i on ma wady. Bywał kapryśny, kontrolujący, apodyktyczny i arogancki i regularnie kłócili się zażarcie, bo choć Lucy miała ledwie pięć stóp wzrostu, nie dawała sobie w kaszę dmuchać. W głębi serca była uparta, odważna i porywcza. Nawet gdyby Jax nie zawiódł mnie tak strasznie, to i tak by się nam nie ułożyło – myślała z filozoficznym pesymizmem, stanowczo tłumiąc leciutki smutek. Owszem, złamano jej serce – tak samo jak Ioli i tysiącom innych kobiet i mężczyzn. Dzięki temu stała się bardziej odporna, mniej głupia i naiwna.
Kierownik hotelu wskazał jej salę o podwyższonym suficie, która została kompleksowo odrestaurowana zaledwie kilka tygodni wcześniej i której bogaty wystrój miał trafiać w gusta bardziej wymagających klientów.
Czasami Lucy zastanawiała się, czy gdyby pochodziła z innego środowiska, stałaby się jedną z tych eleganckich, dobrze wykształconych młodych bizneswoman, które widywała w hotelu. Niestety, za dużo straciła na starcie. Małżeństwo rodziców rozpadło się, bo jej matka miała romans.
– Annabel zawsze myślała, że jakiś lepszy mężczyzna czeka na nią za rogiem – powiedział z przekąsem Kreon o matce Lucy. – Nie byłem bogaty i utrzymywałem się dzięki własnej pomysłowości, a ona miała wielkie plany. Mieszkaliśmy w Londynie, ale gdy zmarła moja matka, mój ojciec wrócił do Grecji i tu zachorował. Musiałem do niego pojechać. Kiedy wyjeżdżałem z Londynu, nie miałem pojęcia, że Annabel jest w ciąży. Przez telefon powiedziała mi, że wszystko między nami skończone, ponieważ poznała kogoś innego. Ale może dowiedziała się właśnie o tej strasznej chorobie i nie chciała, bym był w pobliżu, chociaż urodziła moje dziecko. Nie mogę tego zrozumieć…
Lucy też nie mogła tego zrozumieć, widać było, że Kreon kochał jej matkę i że planował wrócić do Londynu, by z nią być. Ale im więcej mówił o pięknie jej matki, o jej gorączkowej miłości i potrzebie męskiej uwagi, tym bardziej Lucy podejrzewała, że Annabel rzeczywiście poznała kogoś innego i dlatego na zawsze spaliła mosty między sobą a Kreonem. Dopiero później choroba okrutnie zmieniła jej życie.
Lucy miała dwa lata, gdy Annabel trafiła do szpitala, a ona sama została umieszczona w zakładzie opiekuńczym. Zachowała tylko jedno wspomnienie o matce: rudowłosa piękność leżąca w łóżku i krzycząca na nią – nie była pewna, czy matka, która oddała ją opiece społecznej, stanowiła dla niej tak wielką stratę. Według słów Kreona Annabel miała zmienny, samolubny charakter, a w takim wypadku trudno o osobiste poświęcenia, do których często zmuszona jest matka. Kreon wyjawił jej też, że Annabel miała już dwie inne córki z poprzednich związków. Wychowywała je babcia gdzieś w północnej Anglii. Ta wstrząsająca wiadomość ucieszyła Lucy – najwyraźniej miała dwie przyrodnie siostry.
Pewnego dnia Lucy zamierzała przyjrzeć się temu bliżej, ale nie wiedziała nawet, od czego zacząć poszukiwania, ponieważ nie tylko nie miała na to pieniędzy, ale nie znała nawet żadnych nazwisk, od których można by zacząć. Naturalnie przez wszystkie te lata Kreon zapomniał sporo szczegółów. Nigdy nawet nie spotkał matki Annabel, przypomniał sobie tylko, że Annabel nigdy nie odwiedzała swoich małych córek, i dziwił się, że nie potraktował tego jak ostrzeżenie, które pozwoliłoby mu dostrzec, jak płytkie jest przywiązanie Annabel.
Lucy cieszyła się, że sama nie jest równie powierzchowna, ponieważ uwielbiała Bellę i oddałaby życie za swoje dziecko. Z drugiej strony, gdyby mniej się zaangażowała w związek z Jaxem, byłaby mniej zdruzgotana, gdy zniknął. Kompletnie się wtedy rozkleiła i popełniła parę głupot. Wyrzucono ją z jachtu jego ojca i ostrzeżono, by nigdy więcej nie pokazywała się na przystani. Ktoś z załogi wyzwał ją od tanich dziwek i zepchnął z wypolerowanego pokładu i trapu. Upadła, skaleczyła się i posiniaczyła, a była wtedy w ciąży. Między innymi dlatego nigdy nie powiedziała ojcu całej prawdy o pochodzeniu Belli. Wiedziała, że Kreon szukałby zemsty i rekompensaty, gdyby kiedykolwiek opowiedziała mu całą historię.
W pewnym sensie poprzez swoje milczenie chroniła ojca przed jakimś pochopnym czynem. Kreon wpadłby w szał, gdyby zdał sobie sprawę, że Lucy była bezdomna, choć ojciec Belli dysponuje ogromnym bogactwem i łatwo mógłby jej pomóc. W dodatku ten bogacz był Grekiem. Ta informacja także nie poprawiłaby sytuacji, bo Kreon czuł się niezwykle dumny ze swojego pochodzenia.

Opcja dostawy Płatność online Płatność przy odbiorze Czas dostawy
Paczka w ruchu 4,90 zł     - 2 dni
Paczka 48 do domu 11,90 zł 13,90 zł 2 dni
Odbiór w punkcie Poczty Polskiej 10,90 zł 12,90 zł 2 dni
Odbiór w paczkomacie InPost 9,90 zł     - 1-2 dni
Mini paczka do domu InPost 7,90 zł     - 1-5 dni
Przesyłka kurierska InPost 13,90 zł 15,90 zł 1 dzień
Kurier DPD 14,90 zł 16,90 zł 1 dzień
Opcje dostawy:
Paczka w ruchu
Płatność online:
4,90 zł
Płatność przy odbiorze:
    -
Czas dostawy:
2 dni
Opcja dostawy:
Paczka 48 do domu
Płatność online:
11,90 zł
Płatność przy odbiorze:
13,90 zł
Czas dostawy:
2 dni
Opcja dostawy:
Odbiór w punkcie Poczty Polskiej
Płatność online:
10,90 zł
Płatność przy odbiorze:
12,90 zł
Czas dostawy:
2 dni
Opcja dostawy:
Odbiór w paczkomacie InPost
Płatność online:
9,90 zł
Płatność przy odbiorze:
    -
Czas dostawy:
1-2 dni
Opcja dostawy:
Mini paczka do domu InPost
Płatność online:
7,90 zł
Płatność przy odbiorze:
    -
Czas dostawy:
1-5 dni
Opcja dostawy:
Przesyłka kurierska InPost
Płatność online:
13,90 zł
Płatność przy odbiorze:
15,90 zł
Czas dostawy:
1 dzień
Opcja dostawy:
Kurier DPD
Płatność online:
14,90 zł
Płatność przy odbiorze:
16,90 zł
Czas dostawy:
1 dzień

Czas dostawy deklarowany jest przez dostawcę. Wszystkie zamówienia złożone do godz. 14:00 są wysyłane w tym samym dniu.

Tytuł Pewnego lata w Atenach
Autor Lynne Graham
Wydawnictwo Harlequin
Data premiery 05-10-2018
Ilość stron 160
Oprawa Miękka
ISBN 9788327637192

Napisz recenzję