Angelique Sauveterre odebrała telefon od strażnika, który poinformował ją, że chce się z nią spotkać Kasim ibn Nour, następca tronu Zhamairu, i z westchnieniem opadła na krzesło. Po dzisiejszym dniu nie miała już ochoty z nikim się spotykać.
– Oczywiście. Wprowadź go do mojego gabinetu – powiedziała, bo musiała tak powiedzieć. Hasna wspominała, że jej brat wpadnie tu, gdy będzie w Paryżu.
Angelique nie miała pojęcia, po co brat panny młodej chce się spotkać z projektantką jej sukienki ślubnej. Być może chciał zamówić prezent niespodziankę. Nie sądziła, by to spotkanie miało potrwać długo, nie powinno być również szczególnie nieprzyjemne. W każdym razie dzień, który spędziła z księżniczką Hasną i jej orszakiem, nie był nieprzyjemny; przeciwnie, okazał się całkiem miły. Tylko że Angelique była introwertyczką, a taki dzień pełen był ludzi i zgiełku. Gdy komuś o tym wspominała, zawsze słyszała: „Przecież ty nie jesteś nieśmiała”. Była chorobliwie nieśmiała w dzieciństwie, a potem musiała to przezwyciężyć. Teraz potrafiła pracować wśród ludzi, ale bardzo ją to wyczerpywało.
Nie mogła się już doczekać, kiedy jej siostra Trella będzie mogła się stać twarzą Maison des Jumeaux. Ironia sytuacji polegała na tym, że ich twarze były identyczne. Poprawiając szminkę, Angelique pomyślała, że wolałaby, by to Trella przyjmowała nowych klientów i spotykała się z braćmi panny młodej. Ale nie mogła naciskać. Trella w ciągu ostatniego roku i tak przezwyciężyła wiele swoich fobii. Bardzo chciała być na ślubie Hasny i Sadika i zanosiło się na to, że jej się to uda. A tymczasem... Angelique poruszyła ramionami, próbując rozpędzić napięcie nagromadzone w ciągu całego dnia. Na szczęście nie wyglądała na zmęczoną. Szybko obróciła się przed dużym lustrem w kącie gabinetu. Czarne spodnie układały się nienagannie, lekki żakiet haftowany na brzegach odsłaniał srebrną kamizelkę, makijaż jakoś się trzymał i trzeba było tylko poprawić włosy. Wyciągnęła szpilki z węzła i szybko przeczesała je palcami. Czarne pasma opadły na ramiona w luźnych falach. Może ta fryzura była zbyt swobodna?
Strażnik zastukał do drzwi i Angelique nie miała już czasu, by się uczesać inaczej. Otworzyła drzwi i pod spojrzeniem ciemnych, niemal czarnych oczu poczuła się tak, jakby ktoś mocno uderzył ją w głowę. Następca tronu był niewiarygodnie przystojny. Miał piękną strukturę kości twarzy, prosty nos i idealnie odmierzoną szczękę. Kraj, z którego pochodził, uważany był za ultrakonserwatywny, książę jednak był z gołą głową i w doskonale skrojonym garniturze.
Angelique przełknęła.
– Wasza wysokość – odezwała się, zbierając myśli. – Jestem Angelique Sauveterre. Proszę wejść.
Nie wyciągnęła ręki, bo wiedziała, że w Zhamairze byłoby to uważane za gafę, on jednak to zrobił. Od dotyku jego palców Angelique przeszył dreszcz.
– Dzień dobry – powiedział, zamiast „dziękuję, że zechciała się pani ze mną zobaczyć” albo „proszę mnie nazywać Kasim”.
– Dziękuję, Maurice – powiedziała Angelique do strażnika. Zwykle nie pozostawała sama z nieznajomymi, ale ze względu na więź z Hasną i Sadikiem książę wydawał się zupełnie niegroźny. Był zbyt znaną osobą, by poważyć się na nieodpowiednie zachowanie, a poza tym Angelique miała wisiorek z przyciskiem alarmowym.
– Proszę usiąść. – Wskazała mu miejsce, gdzie zwykle przyjmowała gości. Pokój nie miał okien, toteż Angelique nie mogła się poszczycić pięknym widokiem na Paryż, ale lubiła to miejsce, bo mogła się tu odciąć od całego świata. Bardzo dużo czasu spędzała przy swoim biurku i sztalugach do szkicowania. – Właśnie zaparzyłam kawę. Napije się pan?
– Nie zostanę tu długo.
– Chciał pan porozmawiać o jakiejś sprawie związanej ze ślubem?
– Chciałem tylko poprosić, żeby przysłała mi pani rachunek. – Położył wizytówkę na skraju biurka Trelli. Ruchy miał fascynująco oszczędne. Kto szył mu garnitury? Jego ubranie to było czyste dzieło sztuki.
Zauważył jej spojrzenie. Speszona, wsunęła kosmyk włosów za ucho.
– Jej wysokość też mi to proponowała. Nie musiał się pan kłopotać. Te stroje to ślubny prezent dla Sadika i księżniczki.
Zauważył, że użyła imienia Sadika, i lekko poruszył głową.
– Hasna mi o tym wspominała, ale wolałbym zapłacić.
W jego głosie zabrzmiał konfrontacyjny ton. Puls Angelique przyśpieszył. Dlaczego tak mu na tym zależało? Chyba nie sądził, że ona i Sadik mają romans? Choć z drugiej strony dlaczego nie? Według kolorowych gazet sypiała z połową Europy, oczywiście wtedy, kiedy nie brała narkotyków i nie kłóciła się z modelkami.
– Sadik od dawna jest przyjacielem naszej rodziny – powiedziała. – Chcemy to zrobić dla niego.
– My? – powtórzył, mrużąc oczy.
– Tak. – Nie wspomniała o swojej siostrze ani o tym, że jej rodzina zawdzięczała Sadikowi powrót Trelli. Sadik nigdy nie domagał się wdzięczności i chwały za swój wyczyn i właśnie dlatego tak bardzo cenili jego przyjaźń. – Jeśli to już wszystko, to chciałabym wrócić do pracy. Suknia pańskiej siostry wymaga jeszcze ostatnich poprawek.
 
Kasim musiał pochwalić gust przyszłego szwagra. Angelique Sauveterre z uroczej dziewczynki wyrosła na uderzająco piękną młodą kobietę, a na żywo wydawała się jeszcze piękniejsza. Długie ciemne włosy układały się w błyszczące fale, a oczy, na zdjęciach sprawiające wrażenie szarych, na żywo miały hipnotyzujący zielonkawy odcień. Była wysoka i szczupła, zbudowana jak modelka, o złocistej cerze, zapewne odziedziczonej po matce Hiszpance. Gdy się uśmiechnęła, jej oczy stały się nieco skośne jak u Mony Lisy. Dystans odziedziczyła zapewne po ojcu Francuzie. Była tak piękna, że Kasim na chwilę zapomniał, po co tu przyszedł.
– Co do ustaleń, czy dzisiaj wszystko poszło dobrze? – Wiedział, że miała to być ostatnia przymiarka sukni jego siostry oraz sukien druhen połączona z prywatnym pokazem ubrań przygotowanych dla Hasny. Wszystkie te rzeczy miały zostać zapakowane i wysłane do Zhamairu na ślub, który miał się odbyć w przyszłym miesiącu.
– Musiałby pan zapytać siostrę, ale wszystkie panie wydawały się zadowolone – odrzekła szybko.
Z tego, co Kasim zdążył usłyszeć, kobiety były zachwycone wszystkim, począwszy od ubrań, poprzez importowany kordiał, aż do maleńkich kanapek i ciasteczek.
– Hasna nie miała żadnych zastrzeżeń i właśnie dlatego chciałbym oszczędzić jej kłopotu z odsyłaniem całej wyprawy i kupowaniem jej po raz drugi gdzie indziej.
Angelique w butach na wysokim obcasie była wysoka. Nie tak wysoka jak on, ale wyższa niż większość kobiet, które znał. Teraz wyprostowała się jeszcze bardziej i zamrugała, jakby się zastanawiała, co odpowiedzieć.
– Wszystkie te rzeczy zostały uszyte specjalnie dla niej – stwierdziła swobodnie, ale pod lekkim tonem kryła się stal. – Dlaczego nie chce pan, żeby je nosiła?
– Może pani sobie darować ten ton urażonej niewinności. Ja pani nie osądzam. Ja też miałem kochanki. Ale w końcu przychodzi pora, gdy trzeba porzucić kochankę, i dla pani właśnie ta chwila nadeszła.
– Sądzi pan, że jestem kochanką Sadika, a mimo to zaoferowałam się uszyć suknię ślubną i wyprawę dla jego narzeczonej? To byłoby bardzo szlachetne ze strony kochanki, prawda?
Kasim wbił ręce w kieszenie spodni i zakołysał się na piętach.
– Prywatny pokaz dla tak dużej grupy w słynnym na całym świecie i bardzo ekskluzywnym paryskim domu mody to niewątpliwie wspaniałomyślny gest. – Oprócz jego matki i siostry w pokazie brały udział również matka i siostry Sadika, a także ich kuzynki i przyjaciółki. Naturalnie koszt takiego pokazu nie nadszarpnąłby budżetu Kasima ani rodziny pana młodego, Sauveterre’owie także byli bogaci i dla Angelique nie był to znaczący wydatek. – Gdyby chodziło tylko o dzisiejszy pokaz, to nawet nie mrugnąłbym okiem – ciągnął. – Ale suknia? Znam gust mojej siostry. I stroje na ślub dla wszystkich pozostałych, włącznie z matkami młodej pary?
– Rodzice i siostry Sadika również są przyjaciółmi naszej rodziny.
– A do tego jeszcze pełna garderoba dla Hasny na początek życia małżeńskiego? – dodał Kasim z niedowierzaniem. – Wszystko za darmo? To coś więcej niż tylko podarunek od przyjaciółki rodziny. Gdybym wiedział o tym wcześniej, już dawno podjąłbym jakieś kroki.
Hasna bezustannie opowiadała o swoim wielkim dniu, ale Kasim puszczał szczegóły mimo uszu. Cieszył się, że jego siostra wychodzi za mąż z miłości i życzył jej wszystkiego dobrego, ale detale dekoracji, menu i kolorów zupełnie go nie obchodziły. Dopiero gdy zwrócił uwagę, jak niewiele to wszystko miało kosztować, wypytał ją dokładnie o rachunek za suknię.
– Gdybym była kochanką Sadika, zażyczyłabym sobie wysokiej prowizji za te stroje, żeby sobie zrekompensować utratę jego wsparcia, którego zresztą i tak nie potrzebuję – syknęła Angelique. – Tymczasem to wszystko wygląda zupełnie inaczej. Hasna nawet nie wiedziała, że Sadik nas zna, powiedziała mu tylko, że marzy o naszej sukni. Sadik ustalił wszystko w tajemnicy, żeby zrobić jej niespodziankę. To my zdecydowaliśmy, że to będzie prezent.
– To ciekawe, że zachował tak bliską przyjaźń w tajemnicy przed kobietą, o którą ubiegał się od roku i którą rzekomo kocha. Zrozumiałbym, gdyby się okazało, że pani zapłacił.
– Czy rozmawiał pan o tym z Sadikiem? – zapytała lodowato, krzyżując ramiona na piersiach. – Bo czuję się urażona również w jego imieniu, nie tylko we własnym.
– Sadik najwyraźniej nie potrafi zrobić tego, co trzeba. Powiem mu, kiedy będzie już po wszystkim.
– Nie sypiam z Sadikiem! Nie sypiam z żonatymi ani zaręczonymi mężczyznami.
– Jestem niemal zupełnie pewny, że przestała pani z nim sypiać po ogłoszeniu zaręczyn, bo dobrze wiem, co robił od tamtej pory.
– A czy on wie, że pan go śledzi i że podejrzewa go pan o takie paskudne rzeczy?
– Nie osądzam go za to, że miał kochanki, zanim się zaręczył. Wszyscy tak robimy.
Irytowała go jednak myśl, że Sadik sypiał z tą właśnie kobietą, choć wolał się nie zastanawiać, dlaczego tak reaguje ani w jaki sposób tak łagodnemu mężczyźnie udało się ją uwieść. Kasim zawsze uważał Sadika za typ intelektualisty, człowieka, który czerpie mądrość z książek, a nie z życia, szczerego, pracowitego i niemal równie naiwnego jak Hasna. Ta kobieta miała zdumiewająco silny charakter i z pewnością zdominowałaby takiego mężczyznę jak Sadik. Być może dlatego Sadikowi nie udało się definitywnie zakończyć tej znajomości.
– Kim ja jestem według pana? – zapytała. – Próbuję zatrzymać go przy sobie, ubierając jego żonę? Coś jest nie tak z pańską logiką, wasza wysokość.
Jej impertynencja była zdumiewająca. Nie przywykł do tego. Angelique chyba nie rozumiała, z kim ma do czynienia.
– Dlaczego się pani ze mną kłóci? Przecież proponuję, że zapłacę za pracę, którą pani wykonała. Im dłużej będzie się pani wypierać, tym bardziej prawdopodobne, że stracę cierpliwość i odwołam całą tę imprezę bez względu na płacze Hasny.
– Zrobiłby pan to? – zapytała z niedowierzaniem. – Własnej siostrze?
Nie miała pojęcia, do czego Kasim gotów był się posunąć, by chronić rodzinę. Kiedyś już bezlitośnie zrobił to, co musiał zrobić, i gotów był to zrobić jeszcze raz. Nie chciał jednak znów łamać siostrze serca. Sadik będzie wiernym mężem, jakim powinien być, nawet jeśli Hasna w ekspresowym tempie będzie musiała zamawiać nową suknię ślubną.
Angelique wyzywająco uniosła głowę, bardzo się starając spojrzeć na niego z góry.
– Wystarczy, że powiem, że jestem kochanką Sadika, i zrezygnuje pan z tego pomysłu?
– Do tego jeszcze prześle mi pani rachunek i nigdy więcej nie będzie się pani kontaktować z Sadikiem.
– Mogę oddać te pieniądze na dobroczynność – zauważyła.
– Może pani. Chodzi tylko o to, że nie będzie pani mogła szantażować Sadika tym długiem.
– Ach, w końcu przeniknął pan moje prawdziwe motywy. – Ze zdumieniem uniosła ręce. – Zaczynałam już myśleć, że jestem najgłupszą kochanką na świecie.
– Ależ ja bardzo podziwiam pani inteligencję, Angelique.
Gdy zwrócił się do niej po imieniu, serce zabiło jej jeszcze mocniej.
– Czy jesteśmy już ze sobą po imieniu, Kasim? – odbiła piłeczkę.
Zamrugał.
– Twoja bezczelność nie może się z niczym równać. Uważaj, Angelique.
Omal nie wyszła z siebie. Wbiła paznokcie w przedramię, powtarzając sobie, że ma doświadczenie w tego rodzaju negocjacjach. Kasim sądził, że jedwab i perły mają być narzędziem szantażu, a tymczasem przykładał nóż do gardła siostry. Rodzina Sauveterre’ów bardzo wiele zawdzięczała Sadikowi i Angelique nie chciała w żaden sposób narażać ślubnych planów.
– Żeby wszystko było jasne – powiedziała z wymuszonym spokojem. – Według ciebie zorganizowałam to wszystko po to, żeby Sadik stał się moim dłużnikiem, tak?
 – Być może nie chodzi o pieniądze. Jego rodzina jest bogata, a do tego ma spore polityczne wpływy. Udało ci się przekonać moją siostrę, że nie jesteś groźna, więc gdybyś później próbowała w jakiś sposób wykorzystać Sadika, Hasna mogłaby nawet tego nie zauważyć.
– Czy mogę zapytać, na jakiej podstawie uznałeś mnie za tak bezlitosną osobę? Nawet internetowe trolle nie oskarżają mnie o tego rodzaju rzeczy. – Przyszło jej do głowy, że chyba traktuje go zbyt uprzejmie. Rodzina ciągle jej powtarzała, że zbytnio się stara być miła.
– Gdyby w grę wchodziły twoje uczucia, to w ogóle nie przyjęłabyś tego zlecenia, a gdybyś chciała się zemścić za złamane serce, to nie starałabyś się tak bardzo zadowolić Hasny. Nie, mówiłem ci przecież, że sam miałem kochanki i rozumiem praktyczne kobiety. To ma być inwestycja w twoją przyszłość. Rozumiem to na teoretycznym poziomie, ale nie mogę na coś takiego pozwolić, gdy chodzi o szczęście mojej siostry. A zatem – wskazał na wizytówkę leżącą na biurku – przyślij mi rachunek i nigdy więcej nie próbuj się z nim kontaktować.
Obrócił się do drzwi.
– Zaczekaj! – Angelique pochwyciła go za ramię.
Zastygł w miejscu, patrząc na jej dłoń spoczywającą na jego rękawie, a potem podniósł wzrok.
– Czyżbyśmy już osiągnęli taki stopień poufałości, Angelique? – Obrócił się na pięcie i ruchem drapieżnika, który dopada ofiary, pochwycił ją za drugą rękę.
Stali tak przez chwilę, która wydawała się wiecznością. Serce Angelique biło coraz szybciej.
– Jeszcze nie skończyliśmy rozmawiać... – wyjąkała żałośnie cienkim głosem. Wiedziała, że powinna go puścić i cofnąć się, ale sparaliżowało ją męskie zainteresowanie, które dostrzegła w jego wzroku. Nie była fałszywie skromna. Wiedziała, że jest piękna. Właśnie dlatego kamery tak często zwracały się w jej stronę. Mężczyźni przez cały czas patrzyli na nią z pożądaniem i nie było żadnego powodu, by miała zareagować na pożądanie płonące we wzroku akurat tego mężczyzny, a jednak tak się stało: poczuła bardzo pierwotne pobudzenie.
Jego wzrok zatrzymał się na jej ustach i jego usta drgnęły. Wiedziała, że on ocenia jej reakcję i poczuła się rozbawiona, ale zarazem dziwnie obnażona, jak zawsze, gdy emocje brały w niej górę nad rozsądkiem.
– Owszem, skończyliśmy rozmawiać. – Oparł dłoń na jej talii, a drugą ręką przysunął ją o pół kroku bliżej. – Ale gdybyś miała ochotę na coś innego….
Nie rób tego, powiedziała sobie, ale było już za późno. Opuścił głowę i jej wargi natychmiast rozchyliły się zapraszająco.
 
Wiedział, jak używać tych ust, zupełnie jakby miał do tego święte prawo. Natychmiast zrozumiała, że to ma być kara, chociaż nie próbował stosować brutalnej siły. Chciał, żeby mu się poddała, uznała go za pana sytuacji. Powoli zwalczał jej opór, dążąc do jej zupełnego poddania.
Resztki instynktu samozachowawczego Angelique próbowały odeprzeć ten atak. Oddawała mu pocałunek z oburzeniem, sfrustrowana wpływem, jaki na nią wywierał. Nie przyjmowała go, lecz atakowała z równą siłą. Weszła w jego przestrzeń na tyle blisko, że przez jedwabne ubranie poczuła ciepło jego ciała, zacisnęła zęby na jego dolnej wardze i wbiła palce w jego włosy. Nigdy nie była agresywna seksualnie, ale jak on śmiał oskarżać ją i zastraszać?
Poczuła jego zdziwienie i jeszcze większe podniecenie. Jej reakcja napędzała jego reakcję. Gdy trąciła biodrami jego biodra, zacisnął ramiona na jej ciele i zaczął ją całować jeszcze mocniej. Przesunął rękę na jej pośladek i ścisnął go przez jedwabną spódnicę. Wrażenie było tak niesłychane, że Angelique zakręciło się w głowie i cofnęła się, żeby zaczerpnąć powietrza.
Mruknął coś i przywarł ustami do jej szyi, przyciskając do siebie jej biodra. Pozwoliła mu na to, zupełnie oszołomiona tym, co się działo. Przywykła do tego, że traktowano ją jako coś w rodzaju trofeum albo też czczono niczym boginię na piedestale. Jeszcze żaden mężczyzna nie całował jej jak kobiety, której po prostu pragnął do szaleństwa, tak jak teraz. To było czyste, niezmącone, pierwotne pożądanie.


Opcja dostawy Płatność online Płatność przy odbiorze Czas dostawy
Paczka w ruchu 4,90 zł     - 2 dni
Paczka 48 do domu 11,90 zł 13,90 zł 2 dni
Odbiór w punkcie Poczty Polskiej 10,90 zł 12,90 zł 2 dni
Odbiór w paczkomacie InPost 9,90 zł     - 1-2 dni
Mini paczka do domu InPost 7,90 zł     - 1-5 dni
Przesyłka kurierska InPost 13,90 zł 15,90 zł 1 dzień
Kurier DPD 14,90 zł 16,90 zł 1 dzień
Opcje dostawy:
Paczka w ruchu
Płatność online:
4,90 zł
Płatność przy odbiorze:
    -
Czas dostawy:
2 dni
Opcja dostawy:
Paczka 48 do domu
Płatność online:
11,90 zł
Płatność przy odbiorze:
13,90 zł
Czas dostawy:
2 dni
Opcja dostawy:
Odbiór w punkcie Poczty Polskiej
Płatność online:
10,90 zł
Płatność przy odbiorze:
12,90 zł
Czas dostawy:
2 dni
Opcja dostawy:
Odbiór w paczkomacie InPost
Płatność online:
9,90 zł
Płatność przy odbiorze:
    -
Czas dostawy:
1-2 dni
Opcja dostawy:
Mini paczka do domu InPost
Płatność online:
7,90 zł
Płatność przy odbiorze:
    -
Czas dostawy:
1-5 dni
Opcja dostawy:
Przesyłka kurierska InPost
Płatność online:
13,90 zł
Płatność przy odbiorze:
15,90 zł
Czas dostawy:
1 dzień
Opcja dostawy:
Kurier DPD
Płatność online:
14,90 zł
Płatność przy odbiorze:
16,90 zł
Czas dostawy:
1 dzień

Czas dostawy deklarowany jest przez dostawcę. Wszystkie zamówienia złożone do godz. 14:00 są wysyłane w tym samym dniu.

Tytuł Prosto z Paryża
Autor Dani Collins
Wydawnictwo Harlequin
Data premiery 12-10-2018
Ilość stron 160
Oprawa Miękka
ISBN 9788327637215

Napisz recenzję