Dante Mancini próbował otrząsnąć się ze stanu, w jaki wprowadził go nadmiar whisky poprzedniego wieczoru. Był wściekły, że jego życie nie układa się najlepiej od przeszło dwóch tygodni. Starał się nie myśleć o tej oburzającej propozycji, jaką złożył mu Benjamin Carter w związku ze szkalującym artykułem w „Paparazzi”.
Publikacja wskazywała jego, Bena i ich dwóch znajomych jako najbardziej rozpustnych kawalerów, co godziło w reputację fundacji Nadzieja, której patronowali. Autorzy domagali się, aby patroni zrezygnowali ze swojej funkcji i oczyścili się z zarzutów. Na domiar złego, te doniesienia mogły też wpłynąć na transakcję biznesową, na którą długo pracował – grał na kilka frontów, a teraz wszyscy o tym wiedzieli.
Czy pomysł Bena ma szanse powodzenia? Czy tak drastyczny krok jak małżeństwo odwróci uwagę od fundacji i jednocześnie pomoże w dokończeniu transakcji? Możliwe. Tylko czy był gotowy podjąć takie ryzyko?
Dante wszedł do biurowca, nie zdejmując okularów słonecznych. Nie był gotowy przyznać się, że to hektolitry whisky, które wypił wczoraj z Benem, były odpowiedzialne za ból głowy i fatalny nastrój. Czekając na windę, westchnął głęboko, wściekły, że Bettino D’Antonio chciał wycofać się z umowy, bo jego kontrahent nie wyznawał wartości rodzinnych. Dante cieszył się tą chwilą samotności w windzie przed wejściem do biura, które było główną siedzibą jego międzynarodowego koncernu z branży energii odnawialnej. Odetchnął głęboko jeszcze raz, żeby zapobiec nadchodzącemu bólowi głowy.
Kiedy usłyszał dźwięk zasuwających się drzwi, jego zmysły się wyostrzyły. Pamięcią sięgnął do tej nocy w Londynie, pełnej gorącego seksu z nieznajomą rudowłosą kobietą, która od tego czasu codziennie pojawiała się w jego snach i myślach. Była dzika i namiętna, a jednak zawładnęła nim, kiedy tylko zorientował się, że jest dziewicą. Zaklął w pustej windzie – to wspomnienie tylko pogorszyło jego już i tak kiepski humor. Te zielone oczy ciągle go prześladowały. Mimo że alkohol wciąż krążył w jego ciele, poczuł przypływ pożądania. Jeszcze nigdy nie myślał o żadnej kobiecie po tym, jak romans się skończył. A tamta noc dwa miesiące temu nie miała przecież dalszego ciągu.
Zacisnął pięści. To nie był najlepszy moment na rozpamiętywanie nic nieznaczącego spotkania. Musiał się kontrolować, skupić na bieżących problemach. Nie mógł pozwolić, żeby jakiś głupi artykuł w brukowcu przeszkodził w podpisaniu najbardziej lukratywnej umowy w historii jego firmy albo zniszczył wysiłki fundacji, którą wspierał. Z drugiej strony nie powinien ulegać sugestii Benjamina Cartera. Nie miał zamiaru zawierać związku małżeńskiego tylko po to, żeby poprawić swoją reputację. Musiał być jakiś inny sposób – tego był pewien.
Dokładnie wtedy rozsunęły się drzwi windy i Dante ruszył do gabinetu, pozostawiając te myśli za sobą. Sekretarka aż podskoczyła, kiedy wszedł do biura, ale nie uraczył jej tradycyjnymi uprzejmościami. Nie miał do tego głowy. Chciał tylko całkowitej ciszy i kawy, czarnej i mocnej.
– Proszę mi nie przeszkadzać – poinstruował sucho, przechodząc koło biurka kobiety. Pragnął zamknąć się samotnie w gabinecie z widokiem na najstarszą dzielnicę Rzymu.
– Panie Mancini… – zaczęła, nie zważając na jego słowa. Zatrzymał się z ręką na klamce i spojrzał na nią przez okulary słoneczne, które na szczęście wciąż miał na nosie. Nie chciał, żeby sekretarka wiedziała o jego dolegliwościach. Po spotkaniu z Benem i kolegami spał jakieś dwie godziny na pokładzie prywatnego odrzutowca w drodze do Rzymu. To jednak niewiele pomogło, potrzebował teraz trochę spokoju.
– Żadnych telefonów. Odwołaj spotkania – rzucił, a kiedy chciała coś powiedzieć, odwrócił się, wszedł do gabinetu i trzasnął drzwiami. Westchnął zrezygnowany. Świat oszalał – wszystko, na co pracował latami, mogło się rozpaść w mgnieniu oka.
Przycisnął guzik ekspresu do kawy. W oczekiwaniu na napój spoglądał na panoramę miasta, które z początku było nieprzyjazne, ale teraz czuł się tu swobodnie. Wciągając aromat kawy, usłyszał za sobą kroki i zastygł. Odwrócił się powoli, teraz świadomy, że sekretarka próbowała go uprzedzić o czekającym na niego gościu. Nie spodziewał się jednak zobaczyć tej rudowłosej kusicielki, która wypełniała jego myśli przez dwa miesiące, odkąd wymknęła się z jego łóżka nad ranem. Coś takiego raczej mu się nie zdarzało.
– Chyba się nie gniewasz, że czekałam tu na ciebie… – Jej miękki głos był niepewny. W dżinsach i ponczu z dzianiny nie wyglądała jak ta olśniewająca piękność, z którą poszedł do łóżka. Ale udawała przecież kogoś innego, prawda? Nie była doświadczoną uwodzicielką, ale dziewicą, o czym dowiedział się za późno.
Zdjął okulary i spojrzał na nią. Jak go znalazła? Skąd wiedziała, kim jest? Te kilka godzin w hotelu całkowicie wypełniła namiętność i pożądanie, więc nie przedstawili się sobie nawet, nie mówiąc o wymianie numerów telefonu.
Nagle zalał go zimny pot. Czy przyszła tu, żeby wykorzystać tę historię z „Paparazzi” do jakiegoś szantażu? Może chciała sprzedać jakąś łzawą historyjkę? Albo żądać od niego pieniędzy za milczenie?
– Szczerze mówiąc, gniewam się. – Gorycz i wściekłość w jego głosie ledwie maskowały rozczarowanie. Postawił ją sobie na piedestale tamtej nocy i wciąż o niej marzył, jak jakiś zakochany nastolatek. Żadna kobieta nie działała tak na niego. Nawet teraz zrobiło mu się gorąco na samą myśl, że była tak blisko, a ten ulotny zapach, który przed chwilą czuł w windzie, to rzeczywiście jej perfumy.
Wstał i przesunął wzrokiem po jej nogach, przypominając sobie, jak go oplatały. Gwałtownie wrócił jednak do teraźniejszości. Nie leżało w jego naturze rozpamiętywanie jednej nocy.
– Czego chcesz? – rzucił jej pytanie.
– Chciałam ci tylko coś powiedzieć, potem sobie pójdę.
Głos wciąż miała niepewny, na twarzy brakowało kolorów. Czy to dlatego, że nie miała zbyt intensywnego makijażu?
Wyglądała dziś całkiem inaczej, jak niewinna i niedoświadczona dziewica. Ale przecież już nią nie jest. Był jej pierwszym kochankiem i zastanawiał się, dlaczego go nie ostrzegła. Milczała. Patrzyła tylko na niego, a on wyczuwał, że to musi być coś poważniejszego.
– Ile? – zapytał, uważnie obserwując jej reakcję. Był wściekły, że dał się wciągnąć w coś takiego, nie zachowując ostrożności tak jak zwykle.
Ściągnęła delikatne brwi.
– Ile czego?
Przysunął się do niej, a jej zapach znów ożywił mu pamięć. Odciął się od tych obrazów, które prawie go zalały. Stała przed nim całkiem inna kobieta.
Westchnął i ruszył za biurko, rzucając okulary na blat. Oparł się na nim i utkwił w niej wzrok.
– Ile chcesz za milczenie?
– Nie mam zamiaru mówić o tym całemu światu – odparła urażona.
Ledwie zdołał zachować kamienną twarz. Zza maski niedoświadczonej dziewicy na chwilę wychylił się ognisty rudzielec z tamtej nocy.
– Więc po co przyszłaś, cara? I jak mnie w ogóle znalazłaś? – Był już znudzony tą rozmową. Głowa pulsowała mu z bólu i chciał tylko usiąść na chwilę w spokoju. Musiał ratować kontrakt, fundację i nie potrzebował do tego jeszcze Panny Nieśmiałej.
– Ukazał się taki artykuł… – powiedziała łagodnie, kiedy podchodził do okna.
Kiedy na nią spojrzał, zauważył, że odwróciła się tak, żeby patrzeć mu w twarz. To wzbudziło jego podejrzenia.
– Doskonale zdaję sobie sprawę, że o mnie napisali – odwarknął. Ta rozmowa powinna się skończyć na podaniu kwoty, po czym wyrzuciłby ją z gabinetu. Więc dlaczego nie podała ceny? I właściwie dlaczego jej stąd jeszcze nie wyprosił?
– Tak się dowiedziałam, kim jesteś. – Uniosła brwi i zarumieniła się. – Nie mieliśmy czasu, żeby się sobie przedstawić.
To ostatnia rzecz, o jakiej wtedy myślał. Chciał ją zobaczyć nagą pod sobą. Nie kontrolował się. Uwierzył jej nawet, że bierze pigułki. Coś, czego nigdy nie robił, nawet przy najbardziej kuszącej kobicie.
– To prawda, ale w ten sposób zabawa była lepsza, czyż nie? – uśmiechnął się na wspomnienie tego, jaka była chętna i jak szybko nagiął dla niej swoje zasady.
– Piper. – Utkwiła w nim wzrok, a w głębi zielonych oczu widać było iskry.
– Piper? – Powtórzył, wciąż skołowany. Zapomniał o kawie, która miała mu pomóc na kaca, chociaż jej aromat unosił się wokoło.
– Nazywam się Piper. Piper Riley.
Skinął głową.
– Skoro już znamy swoje personalia, to może wyjaśnisz mi, po co się tu pojawiłaś? – Znów przeszedł parę kroków, a ona odwróciła się za nim. Miał nadzieję, że teraz, kiedy już znał jej imię, przestanie go prześladować w snach.
– Musiałam się z tobą zobaczyć, bo… – zawahała się, a on skrzyżował ramiona na piersi. Irytowała go coraz bardziej.
– Po prostu wyduś to z siebie i znikaj. Nie mam czasu na takie gierki.
– Dobrze. – Wyprostowała się, uniosła brodę i spojrzała wprost na niego. – Jestem w ciąży.
Dante stwierdził, że ostatnia doba składała się chyba tylko z problemów. Nie spodziewał się, że kiedyś usłyszy te słowa, i wcale tego nie chciał. Nie mógł zostać ojcem – przecież nie był zdolny do opieki nad kimkolwiek.
– Jak? – rzucił, zanim przemyślał swoje słowa.
Piper nie dała się zbić z tropu i skierowała całą swoją uwagę na ojca dziecka, które w sobie nosiła. Człowieka, którego twarz nie schodziła z okładek tabloidów przez ostatnie miesiące, jednego z najbardziej rozchwytywanych i zepsutych kawalerów. Nie był zbyt dobrym materiałem na ojca, ale nie mogła przecież przemilczeć tego, że nim zostanie, a tym bardziej pozbawić dziecko taty.
Obserwowała, jak kręci się po gabinecie nieświadomy, że wyczekiwane espresso już się zaparzyło. Wyglądał równie nieskazitelnie, jak tamtej nocy. Jedyną różnicą był jednodniowy zarost i wyraźne napięcie na twarzy. Zrobiło jej się prawie żal Dantego. Ale nie mogła teraz dać za wygraną, kiedy wiedziała już, z kim ma do czynienia.
– Oboje chyba dobrze wiemy jak.
Nie mogła uwierzyć, że między jej słowami przebrzmiewał uwodzicielski ton. Ten mężczyzna wciąż przyspieszał bicie jej serca. Playboy, który szczycił się tym mianem, jeśli wierzyć artykułowi z „Paparazzi”.
– Pytam jak, skoro pozwoliłaś mi wierzyć, że nie muszę używać zabezpieczenia? – Mówił powoli i z mocnym włoskim akcentem, jakby trudno mu było przyjąć do wiadomości to, co mu powiedziała.
To samo pytanie zadawała sobie, kiedy robiła pierwszy test ciążowy – a za chwilę drugi. Przy trzecim zastanawiała się, jak mogła być taka głupia, a kiedy otwierała opakowanie czwartego, na usta cisnęły jej się słowa, których zwykle nie używała. Potem ogarnęła ją panika. Nie chciała być samotną matką. Wychowywał ją kochający ojciec i tego właśnie pragnęła dla swoich dzieci. A teraz była w ciąży z kimś takim.
– Gdybyś się jeszcze nie domyślił, nigdy wcześniej nie byłam w takiej sytuacji. Myślałam, że skoro wspomniałeś o zabezpieczeniu, to już się tym zająłeś – wysyczała, wściekła na siebie, ale jeszcze bardziej na niego, że wolał zrzucić z siebie całą odpowiedzialność.
Podszedł do niej, patrząc podejrzliwie.
– A skąd mam wiedzieć, że nie wlazłaś zaraz do łóżka innemu facetowi? Jaką mam mieć pewność, że to dziecko jest moje?
Była w szoku. Przez ostatnie tygodnie odgrywała sobie w głowie różne scenariusze, ale w żadnym nie zaatakował jej tak bezwzględnie. Podjęła spontaniczną decyzję o zakupie biletu do Rzymu, bo chciała mu powiedzieć prosto w twarz, że zostanie ojcem. Niczego więcej nie oczekiwała. Z ojcem łączyła ją silna więź, dlatego czuła, że musi poinformować Dantego osobiście. Wierzyła jak głupia, że chciałby wiedzieć o owocu tych cudownych kilku godzin, które spędzili razem. O dziecku.
Jakże się myliła.
Poczuła zrezygnowanie i zmęczenie. Nie zarezerwowała nawet noclegu. Kiedy już podjęła decyzję o przylocie, chciała jak najszybciej znaleźć się w Rzymie i zrobić to, co uważała za słuszne, zanim straci pewność siebie.
– Są badania, które mogą potwierdzić ojcostwo. – Była zbyt wykończona, żeby się tym teraz zajmować. Mdliło ją przez całą podróż, kiedy powtarzała sobie w myślach to, co chce mu powiedzieć, próbując zgadnąć, jak zareaguje.
– Więc sprawdźmy to jak najszybciej.
Jego szorstkie słowa sprawiły, że znów skupiła na nim uwagę.
– Nie mam zamiaru wierzyć ci na słowo, jeśli chodzi o coś tak poważnego.
– W takim razie na pewno cię zainteresuje, że mogę zrobić te badania już za kilka tygodni. – Czuła satysfakcję, kiedy spojrzał na nią zdziwiony. Czyżby się spodziewał, że się wycofa i ustąpi mu pola?
Zbliżył się do niej – tak bardzo, że widziała ciemne kropki na jego jasnobrązowych tęczówkach. Czuła też ulotny zapach alkoholu i zastanawiała się, czy dziś rano wyszedł z łóżka innej kobiety. Na samą myśl zrobiło jej się niedobrze i ugięły się pod nią kolana. Jej idiotyczne marzenia legły w gruzach.
– Wyglądasz na całkiem przekonaną, że to ja jestem ojcem.
Z mocnym włoskim akcentem brzmiał, jakby jej nieszczęście było mu obojętne. Jego bliskość dodatkowo potęgowała mdłości. Szybko wzięła się w garść. Nie mogła się załamać. Nie tutaj, na jego oczach.
– Nigdy nie byłam z innym facetem. Ta noc, którą spędziliśmy ze sobą, to zupełnie nie w moim stylu. – Całkiem straciła głowę, bo między nimi tak mocno zaiskrzyło.
– Więc po co to zrobiłaś?
Okrążał ją powoli, a ona obracała się, żeby patrzeć wprost na niego. W duchu klęła, że od urodzenia nie widzi na lewe oko. Chciała go poprosić, żeby się zatrzymał, ale wolała, kiedy ludzie nie wiedzieli o tym defekcie, zwłaszcza że operacja i soczewki kontaktowe skutecznie go maskowały.
– To była pierwsza rocznica śmierci mojego ojca i chyba nie byłam sobą.
Przesunął wzrokiem po jej ciele, a ona starała się trzymać nerwy na wodzy.
– A teraz jesteś sobą?
– Tak – warknęła, urażona.
Wiedziała, że nie przypomina tamtej kokietki. Nie była nawet tą pewną siebie kobietą prosto z salonu piękności, ubraną w elegancki służbowy strój. To aż śmieszne, jak bardzo ten wizerunek odbiegał od prawdy, chociaż Dante nie wyglądał na zbyt rozbawionego.
– Va bene. To łatwo można zmienić. – Odgarnął włosy z jej twarzy niemal z czułością.
Zaskoczona ciepłem jego palców odsunęła się o krok.
– Co ty chcesz łatwo zmieniać?
– Kobieta, którą poznałem w Londynie, istnieje. Jej uśmiech i piękne zielone oczy są prawdziwe, przecież rozbierałem ją, całowałem i kochałem się z nią.
Chciała powiedzieć, że tamta dziewczyna nigdy nie istniała, ale się powstrzymała. Tamtej nocy była kimś innym. Potem straciła pracę przez flirt z klientem, a do tego okazało się, że zaszła w ciążę. Osoby, którą wtedy poznał, już nie było, bo ona sama się zmieniła.
– Może i tak, ale nie zamierzam już być tamtą dziewczyną. Chciałam tylko, żebyś wiedział, że zostaniesz ojcem. – W duchu przeklinała swoją decyzję o przyjeździe do Wiecznego Miasta. Co ona sobie myślała? Że znajdzie miłość i szczęście?
– Skoro już mi o tym powiedziałaś, zrobimy po mojemu.
– Nie pozwolę na to. Nic od ciebie nie chcę. Możesz sobie wrócić do swoich hulanek. Do widzenia, Dante.
Szybko ruszyła do drzwi. Chciała stąd uciec i schować się gdzieś, gdzie będzie mogła dojść do siebie. Jak mogła w ogóle pomyśleć, że wesprze ją i podejmie rolę ojca. To, co przeczytała o nim w brukowcach, powinno było dać jej do myślenia, zanim weszła na pokład samolotu.
Najpierw usłyszała przekleństwo, a dopiero potem zobaczyła, jak wciska się między nią a klamkę. Czyżby się domyślił, że nie widzi lewym okiem, a teraz wykorzystuję tę słabość?
– Przepuść mnie – domagała się stanowczo. Była zła i rozczarowana.
– Nigdzie nie pójdziesz. Musimy jeszcze porozmawiać o kilku sprawach.
– O czym na przykład?
Dante spojrzał na Piper i walczył z chęcią ustąpienia jej. Wiedział, że jest zdolna odejść z czymś, czego nigdy nie chciał – z dzieckiem. Ale jego mózg biznesmena pracował. Nosiła jego dziecko, które może się okazać rozwiązaniem wszystkich problemów wywołanych przez ten paskudny artykuł.
– O moim dziecku.
Nie mógł i nie miał zamiaru myśleć bardziej szczegółowo o planie, który zrodził się w jego głowie.
– O tym, którego tak bardzo chciałeś się wyprzeć, dopóki nie wspomniałam o badaniach na ojcostwo?
– Nosisz moje dziecko i nieważne, jak to się stało. Będę cię wspierać. Co do tego nie ma wątpliwości. – Wyglądało, jakby kontrolował sytuację, a tak naprawdę czuł się schwytany w sieć swoich dawnych błędów. Ale jak mógłby odwrócić się od własnego potomka? – Oczywiście będą się z tym wiązać pewne warunki.
– Nie chcę twojego wymuszonego wsparcia, Dante. Chcę dla naszego dziecka o wiele więcej.
Widząc jej dzikie spojrzenie, miał ochotę ją pocałować.

Opcja dostawy Płatność online Płatność przy odbiorze Czas dostawy
Paczka w ruchu 4,90 zł     - 2 dni
Paczka 48 do domu 11,90 zł 13,90 zł 2 dni
Odbiór w punkcie Poczty Polskiej 10,90 zł 12,90 zł 2 dni
Odbiór w paczkomacie InPost 9,90 zł     - 1-2 dni
Mini paczka do domu InPost 7,90 zł     - 1-5 dni
Przesyłka kurierska InPost 13,90 zł 15,90 zł 1 dzień
Kurier DPD 14,90 zł 16,90 zł 1 dzień
Opcje dostawy:
Paczka w ruchu
Płatność online:
4,90 zł
Płatność przy odbiorze:
    -
Czas dostawy:
2 dni
Opcja dostawy:
Paczka 48 do domu
Płatność online:
11,90 zł
Płatność przy odbiorze:
13,90 zł
Czas dostawy:
2 dni
Opcja dostawy:
Odbiór w punkcie Poczty Polskiej
Płatność online:
10,90 zł
Płatność przy odbiorze:
12,90 zł
Czas dostawy:
2 dni
Opcja dostawy:
Odbiór w paczkomacie InPost
Płatność online:
9,90 zł
Płatność przy odbiorze:
    -
Czas dostawy:
1-2 dni
Opcja dostawy:
Mini paczka do domu InPost
Płatność online:
7,90 zł
Płatność przy odbiorze:
    -
Czas dostawy:
1-5 dni
Opcja dostawy:
Przesyłka kurierska InPost
Płatność online:
13,90 zł
Płatność przy odbiorze:
15,90 zł
Czas dostawy:
1 dzień
Opcja dostawy:
Kurier DPD
Płatność online:
14,90 zł
Płatność przy odbiorze:
16,90 zł
Czas dostawy:
1 dzień

Czas dostawy deklarowany jest przez dostawcę. Wszystkie zamówienia złożone do godz. 14:00 są wysyłane w tym samym dniu.

Tytuł Małżeństwo z włoskim arystokratą
Autor Rachael Thomas
Wydawnictwo Harlequin
Data premiery 18.05.2018
Ilość stron 160
Oprawa Miękka
ISBN 9788327634405

Napisz recenzję