Ostatnia wdowa | Karin Slaughter | Książka + Prezent | Booktime.pl
SUPER CENA

Ostatnia wdowa

Karin Slaughter

02-10-2019

Wydawnictwo: HarperCollins

Oprawa: Miękka

ISBN: 9788327644640

Cena normalna:39,99 zł

Ostatnia wdowa
39,99 zł

Cena promocyjna:

22,90

Taniej o: 17,09 zł

Wysyłamy w 48h + czas dostawy

Koszt dostawy:

  • Odbiór w kiosku Ruchu6,90 zł
  • Odbiór w Paczkomacie8,90 zł
  • Odbiór na Poczcie8,90 zł
  • Kurier Pocztex10,90 zł
  • Kurier InPost11,90 zł
  • Kurier DPD12,90 zł

Przy zakupach powyżej 150 zł dostawa GRATIS!

Dodaj książkę do koszyka
i wybierz bezpłatny upominek

Opis książki

Porywający thriller kryminalny autorki światowych bestsellerów.
Z udziałem Willa Trenta i Sary Linton

Rutynę rodzinnych zakupów przerywa uprowadzenie Michelle Spivey, matki opuszczającej sklep z jedenastoletnią córką. Śledztwo trwa, policja szuka porwanej, a partner błaga o jej uwolnienie. Bez powodzenia. Jakby Michelle rozpłynęła się w powietrzu.
Miesiąc później, w senne niedzielne popołudnie lekarka sądowa Sara Linton jest na lunchu ze swoim chłopakiem, Willem Trentem,... ...czytaj więcej

Porywający thriller kryminalny autorki światowych bestsellerów.
Z udziałem Willa Trenta i Sary Linton

Rutynę rodzinnych zakupów przerywa uprowadzenie Michelle Spivey, matki opuszczającej sklep z jedenastoletnią córką. Śledztwo trwa, policja szuka porwanej, a partner błaga o jej uwolnienie. Bez powodzenia. Jakby Michelle rozpłynęła się w powietrzu.
Miesiąc później, w senne niedzielne popołudnie lekarka sądowa Sara Linton jest na lunchu ze swoim chłopakiem, Willem Trentem, agentem Georgia Bureau of Investigation. Spokój letniego dnia przerywa gwałtowne wycie syren.
Oboje Sara i Will to profesjonaliści. Ale tego jednego dnia instynkt zawodzi ich oboje. W ciągu kilku godzin sytuacja wymyka się spod kontroli: Sara staje się zakładniczką, a Will musi pracować pod przykrywką. Wydarzenia tego dnia zaprowadzą ich w odległe tereny Appalachów, ku przerażającej prawdzie o tym, co rzeczywiście stało się z Michelle Spivey.

...zwiń
Recenzje
12-01-2020

Korzystając z mojej trwającej styczniowej zabawy #wyzwanienaczytanie i ja postanowiłam wreszcie zapoznać się z twórczością Karin Slaughter i przeczytać jej“Ostatnią wdowę“.
.
Jest to już co prawda 9 tom kryminalnych przygód z udziałem Willa Trenta i Sary Linton a ja niestety nie miałam do tej pory przyjemności zapoznać się z jej wcześniejszymi częściami,to muszę przyznać,że tu autorka w sprytny sposób przemyca nam informację o życiu głównych bohaterów przez co nie czujemy się tak,jakby nas coś ważnego ominęło.Wszystko jest spójne i bez obawy możemy sięgnąć po dowolną część pisarki,gdyż każda z nich opisuje zupełnie inną historię.
.
Akcja tej powieści rozpoczyna się w momencie,gdy pewnego dnia na parkingu w pobliżu sklepu dochodzi do porwania pewnej kobiety.Okazuje się,że jest nią Michelle Spivey i jest ona pracownikiem naukowym w agencji rządowej.Policja robi wszystko,by odnaleźć uprowadzoną Michelle,ale bez większego skutku.Dopiero miesiąc później,w senne niedzielne popołudnie kiedy dochodzi do tajemniczego wybuchu i porwania kolejnej kobiety,lekarki sądowej Sary Linton pracownicy agencji orientują się,że coś jest na rzeczy.Sytuacja zaczyna wymykać się im z rąk a przecież od teraz liczą się każde cenne minuty.Co łączy obie te kobiety ze sobą?
.
“Ostatnia wdowa“to bardziej thriller sensacyjny z wątkiem kryminalny.Z początku jakoś nie mogłam się wczuć w tą historię z uwagi na to,że akcja toczy się tu dość niespiesznie i stopniowo rozbudza napięcie.Rozdziały zostały trochę rozwleczone przez co bywały lekko nużące i monotonne.Jednak fabuła jaką stworzyła autorka jest przemyślna.Dodatkowo toczy się ona dwutorowo a brutalne opisy dodają tej powieści smaczku.Z pewnością zostaniecie wciągnięci w świat pełnego okrucieństwa,terroryzmu,zagrożeń biologicznych i porwań.I choć książka jest dobra i uważam ją za miłe poznanie się ze stylem autorki to chyba spodziewałam się jakiegoś większego zaskoczenia.Myślę również,że fani tego gatunku z pewnością sięgną po ten tom.
.
Dziękuję @harpercollinspolska

18-12-2019

Trzy książki pani Slaughter już za mną i jak na razie - prócz "Moich ślicznych" - każda mi się podobała. Dlatego też z chęcią sięgnęłam po jej najnowszą powieść, "Ostatnią wdowę", choć postać Willa Trenta była mi całkiem obca. Sięgnęłam i cóż... Chyba nie do końca tego się spodziewałam... :/ Zwyczajny dzień. 40-kilkuletnia Michelle Spivey robi zakupy ze swoją córką. Wychodzi ze sklepu i... znika. Policja szybko rozpoczyna poszukiwania zaginionej, które jednak - niestety! - nie przynoszą żadnego efektu. Miesiąc później spokojny poranek Willa Trenta i Sary Linton przerywa wycie syren. Mimo doświadczenia agenta Trenta, sytuacja bardzo szybko wymyka się spod kontroli. Linton zostaje porwana, a oprawcy stają się niemożliwi do namierzenia. Will Trent zmuszony zostaje do pracy pod przykrywką, a prawda o losie Spivey okazuje się nad wyraz brutalna... Nie będę Was oszukiwać - początek książki (ha, a raczej pierwsza jej połowa) jest zwyczajnie słaby. Jest nudno, a akcja ślimaczy się bardziej niż drepcząca mucha przyczepiona do lepu. Później jest już na szczęście lepiej, tempo przyspiesza i gdzieś ginie obecny wcześniej chaos. Od samego początku fabuła prowadzona jest dwutorowo - towarzyszymy zarówno Willowi, jak i Sarze. Przez pewien czas jest to nużące, wszak Sara i Will są razem, w zasadzie czytamy dwa razy to samo, z niewielkimi jedynie modyfikacjami. Dalej sytuacja ulega zmianie, więc i wprowadzona przez Slaughter dwutorowość plusuje. Co zaś do samej fabuły... Hm. Koncept może był i dobry, ale zabrakło mu jakiejś ikry. Elementu, który zwaliłby czytelnika z nóg. Czegoś, przez co trudno byłoby się oderwać od lektury. A tak niby jest w porządku, niby czytasz dalej, ale w gruncie rzeczy nie czujesz potrzeby, by MUSIEĆ to robić dalej. Niektóre rozdziały są niemożliwie rozwleczone i nużące, a choć zdarzają się też te nieco ciekawsze to - niestety - jest ich zdecydowanie mniej niż być powinno. W ostatecznym rozrachunku książka rozczarowuje. A przynajmniej mnie. Choć Slaughter bywa nazywana "mistrzynią/królową thrillerów", to "Ostatnia wdowa" - w moim mniemaniu - jest bardziej powieścią sensacyjną niźli soczystym thrillerem. Jeśli więc liczycie na, kolokwialnie mówiąc, ostrą jazdę bez trzymanki to... To możecie się porządnie rozczarować.

18-12-2019

Są tacy autorzy, po których książki sięgam bez czytania opisu. I tak było z książką Slaughter. Autorka przekonała mnie do siebie książką 'Moje śliczne' i od tamtej pory trafiła na listę moich ulubionych autorów thrillerów zaraz obok Becketta, Gerritsen oraz tego pana w długich włosach, którego nazwiska zapomniałam

09-12-2019

Kryminały Karin Slaughter odkryłam kilka lat temu i polubiłam tak bardzo, że sięgam po nie bez sprawdzania o czym są. Świat thrillerów wykreowany przez autorkę wciąga, więc nie mogłam odmówić sobie przeczytania ,,Ostatniej wdowy'', która jest dziewiątą częścią serii ,,Will Trent".

Michelle Spivey robi zakupy ze swoją jedenastoletnią córką w centrum handlowym. Rozmyśla o tym, że jej córka zaczyna dorastać i zastanawia się, jak uchronić ją przed niebezpieczeństwami. Nie przypuszcza, że jej także grozi niebezpieczeństwo. W biały dzień zostaje uprowadzona z parkingu i nikt nie wie, dlaczego ktoś to zrobił. Agent Will Trent łączy sprawę porwania Spivey w momencie, gdy zostaje porwana lekarka sądowa Sara Linton, prywatnie jego dziewczyna.

Akcja powieści rozkręca się stopniowo, by w kulminacyjnych momentach wywołać szereg emocji. Autorka przemyca różne informacje o bohaterach z poprzednich części, by bardziej zrozumieć ich postępowanie. Z tego też powodu można czytać kolejne części serii bez zachowywania chronologii, bo każdy tom stanowi odrębną historię, a spoiwem jest Will Trent. Bohaterowie są ciekawi, ale prym wiedzie wspomniany już agent specjalny Wilbur, który charakteryzuje się skromnością i umiejętnością wtapiania się w tłum, co pozwala mu na pracę pod przykrywką. Trent miał trudne dzieciństwo i kryminalną przeszłość w wieku młodocianym, a to wytworzyło w nim łatwość kontaktów ze światem przestępczym. Jako niemowlę został porzucony w śmietniku, a później pierwsze lata życia spędził w kolejnych rodzinach zastępczych. Od szóstego roku życia przebywał w domu dziecka w Atlancie, a po osiągnięciu osiemnastu lat zamieszkał w schronisku dla bezdomnych i pracował jako robotnik fizyczny. Skończył Two Egg University na Florydzie i wstąpił w szeregi GBI, gdzie zaczął z powodzeniem rozwiązywać trudne kryminalne sprawy. Metodycznie rozkłada przestępstwa na czynniki pierwsze, analizuje każdy z nich, odtwarza ich przebieg i podaje spójne logiczne rozwiązanie. Jest odporny psychicznie, krytycznie analizuje i kategoryzuje informacje, jest empatyczny, ma skłonności do niezależności i samotnego kroczenia przez życie. Will w każdym calu jest profesjonalistą i dostrzec to można na kolejnych stronach powieści.

,,Ostatnia wdowa" to wciągający kryminał z brutalnymi opisami przeplatanymi delikatniejszymi momentami. Przemyślana akcja, interesujący bohaterowie, terroryzm, pedofilia, porwania, broń biologiczna to tylko niektóre tematy poruszane w tej książce. Jeśli lubicie takie powieści sensacyjne, to sięgajcie śmiało po książki Karin Slaughter. Na zakończenie dodam, że dla mnie samo nazwisko autorki jest rekomendacją, by czytać jej kryminały.

https://magiawkazdymdniu.blogspot.com/

09-12-2019

Ostatnia wdowa.

Nie, wcale nie ostatnia! To pierwsza książka Karin Slaughter, która trafiła w moje ręce i z pewnością nie ostatnia.

Jak przebiegło moje pierwsze spotkanie z Willem Trentem i Sara Linton? Dobrze, choć przyznam się, że książka z powodzeniem mogłaby być znacznie krótsza. Dłużyły mi się wywody Dasha w obozie NAPu. Jednak do brzegu...

05-12-2019

Gdy widzę książkę, której autorką jest Karin Slaughter wiem, jestem przekonana, iż będzie ostro, mocno i krwawo. Tak myślałam dopóki nie sięgnęłam po Ostatnią wdowę. Niestety, ale ta książka mnie rozczarowała. Może autorka się trochę wyeksploatowała, może powodem jest fakt, iż to już 9. tom serii o Willu Trencie i Sarze Linton..
Serię znam od 1. tomu, lubię ją i tylko dlatego doczytałam tę książkę do końca. Ale wierzcie mi, nie było warto,.
Ostatnia wdowa w porównaniu do innych książek Slaughter jest słaba, mało ostra, mało krwawa, a fabuła ciągnie się niczym przysłowiowe flaki z olejem.Gdyby nie napis na okładce nie uwierzyłabym, iż autorką jest Slaughter. W pewnym momencie miałam odczucie, jakby autorka zapłaciła jakiemuś mało wyrobionemu pisarczykowi za stworzenie tej książki.
Książka jest przede wszystkim przegadana. Do usunięcia wg. mnie nadaje się ok. 100-120 stron. Gdyby dokonć takiego odchudzenia byłoby dużo lepiej, nie idealnie, ale zdecydowanie lepiej.
Całość sprawia wrażenie jakby autorka zbudowała dobry szkielet, dobry zarys historii, umieściła w tym bardzo dobrze skonstruowanych, pełnokrwistych bohaterów, a pozostałe miejsca wypełniła czym popadło. Niestety. Przez sporą część lektury po prostu się nudziłam. Nieliczne ciekawe, porywające momenty nie zmieniły tego wrażenia.
I do tego wielowątkowość. Sama w sobie nie jest czymś złym. To taki znak rozpoznawczy Slaughter, Z tym, że we wcześniejszych książkach autorka potrafiła z tego sensownie wybrnąć, dokończyć wątki. W Ostatniej wdowie jest wręcz odwrotnie.
Nawet nie wiem, co więcej mogłabym napisać. Bo co można napisać o książce, która sprawiła, iż jesteście źli, że nie rzuciliście jej w kąt, która kilkakrotnie mówiła do was...nie czytaj mnie dalej? Po prostu czytelnicza katastrofa poprzetykana kilkoma doskonałymi momentami zrywu akcji.
Niby o gustach się nie dyskutuje, ale jestem niesamowicie zdziwiona gdy czytam pochwalne peany dotyczące Ostatniej wdowy. Chyba czytaliśmy zupełnie inne książki.
Decyzja czytać czy nie należy do was. Ale ja odradzam. Jest tyle innych, ciekawszych, lepszych lektur.

02-12-2019

Michelle Spivey zostaje porwana, gdy wychodzi ze sklepu z jedenastoletnią córką. Kobieta rozpływa się w powietrzu, choć policja nie ustaje w poszukiwaniach. Miesiąc później w niedzielne popołudnie zostaje uprowadzona lekarka sądowa, Sara Linton, partnerka Willa Trenta. Czy uda się odnaleźć kobiety? Czy te sprawy są ze sobą połączone?

Od razu powinna zaznaczyć, że jeśli nie czytaliście poprzednich części z cyklu o Willu Trencie, to nie wiem, czy jest sens, żebyście zabrali się za lekturę tej. To 9. już część cyklu, więc możecie poczuć się nieco wyautowani z opowieści. I przede wszystkim - nie będziecie czuli więzi z bohaterami.

Ja mam za sobą wszystkie części, więc szybko odnalazłam się w tej opowieści i nie denerwował mnie Will, co może się zdarzyć, jeśli nie poznaliście wcześniej. Ucieszyłam się na kolejne spotkanie z nim, a jednocześnie nieco się go bałam. Nie wiedziałam, czy Karin Slaughter utrzyma poziom poprzednich powieści. Moim zdaniem udało się jej to zrobić.

Książka zaczyna się sielsko. Mamy matkę, która boi się o dorastającą córkę. Nawet nie zdaje sobie sprawy z tego, że za moment będzie miała poważniejsze problemy. Niedługo potem uczestniczymy w rodzinnym spotkaniu w domu ciotki Sary. Ono również zostaje przerwane przez pewne niespodziewane wydarzenie.

Od samego początku dzieje się wiele i raczej nie można narzekać na nudę. Autorka nie traci czasu na przybliżanie czytelnikom sylwetek bohaterów powieści, zakłada raczej, że są oni dobrze znani. Oczywiście tłumaczy, skąd wzięli się pozostali, a resztę po prostu trzeba znać. Inaczej, o czym już wspomniałam, nie będziecie czuli z nimi żadnego związku, będą Wam nawet obojętni. I nie chcę, żebyście zrozumieli przez to, że brakuje emocji między bohaterami, bo akurat relacje między nimi są przedstawione bardzo dobrze i wierzy się w nie, ale po prostu nie będziecie znali ich przeszłości, a ta w dużej mierze wpłynęła na to, kim są.

Spodobał mi się wątek dotyczący osady. Niby był używany już w wielu tworach kultury, ale zawsze mnie z jednej strony przeraża, a z drugiej - fascynuje. Nie chcę za bardzo opisywać, o co mi chodzi, bo wejdę w spojlery, ale to moim zdaniem był jeden z mocniejszych punktów w tej historii. Autorka przemyciła tu też dość ważny wątek dotyczący zdrowia dzieci. Oby komuś dało to do myślenia.

Karin Slaughter po raz kolejny mnie nie zawiodła. Liczyłam na krwawą jatkę i ją dostałam. Moja żądza krwi została póki co zaspokojona. Jeśli jeszcze nie znacie Willa - polecam rozpocząć przygodę od pierwszego tomu. Rozpoczynania czytania od tej części raczej nie polecam.

29-11-2019

Jednego dnia zburzono cały pozorny spokój jednej rodziny. Dlaczego to właśnie ich dotknęła tragedia?

Wielu chwali, wielu poleca, więc i ja postanowiłam w końcu zapoznać się z twórczością Karin Slaughter, autorki cenionych thrillerów. "Ostatnia wdowa" to dziewiąty już tom w serii kryminalnej, ale właściwie nie musicie zamartwiać się, jeśli nie mieliście okazji poznać wcześniejszych tomów. Osobiście zaczęłam od końca i nie czuję się szczególnie poszkodowana. Wydaje się, że to niezależne historie połączone prowadzącym śledztwa jak to teraz często bywa.

Intrygująca fabuła nie gna może na złamanie karku, ale na pewno nie można powiedzieć o niej, że jest nudna. Autorka postawiła na opowieść mocno opartą na prawdziwym życiu, wplotła w to wszystko dużo realności, więc i sceny nie były przesadzone a co za tym idzie - nie skakały od jednego wątku do drugiego a balansowały pomiędzy dwoma wybranymi scenami, które powoli prowadziły do spójnego finału. Spodobało mi się takie poprowadzenie akcji, bo wszystko było mądre i przemyślane, więc śmiało mogłam spróbować utożsamić się z bohaterami.

Michelle Spivey ginie bez śladu w biały dzień. Nikt nie spodziewał się, że kobieta zostanie uprowadzona podczas codziennych zakupów, w biały dzień. Dlaczego właśnie ona padła ofiarą? Tego nie wie nikt, ale śledztwo trwa. Jej partner załamuje ręce, policja niewiele może a dopiero miesiąc później zaczynają dziać się dziwne rzeczy, w które wplątani zostają lekarka sądowa Sara Linton i jej chłopak Will Trent, agent Georgia Bureau of Investigation. Ona jest zakładniczką, on nie spocznie póki jej nie uwolni. Dziwnym trafem jednak podczas pościgu odkryją prawdę na temat zaginięcia Michelle.

Warto też bliżej przyjrzeć się kreacji postaci, ponieważ każda z pojawiających się osób odegrała w tej historii kluczową rolę. Z jednej strony mamy zwykłą rodzinę dotkniętą niezwykła tragedią, z drugiej prowadzących śledztwo którzy tym razem nie mogli polegać na swojej intuicji. Każdy więc zadręcza się w jakiś sposób, walczy z prywatnymi demonami i skrajnymi myślami, dzięki czemu nie tylko sam pościg za nieuchwytnym napędza emocje, ale właśnie bohaterowie którzy dzielą się z nami wszelkimi rozterkami. Nie ma w tym oczywiście przesady, nie uderza w nas lawina żalu czy rozgoryczenia - wszystko jest zrównoważone, tak by czytelnik łatwo mógł zrozumieć ich działania oraz wybory.

"Ostatnia wdowa" to lektura w sam raz na leniwe popołudnie. Ciekawa propozycja dla fanów gatunku, którą miło są czytało. Czasami zaskakuje, przez cały czas wciąga. Miło było poznać styl i podejście autorki, wiem też że chętnie dam szanse innym jej powieściom. To taki thriller i kryminał w jednym w wersji dla osób o słabych nerwach, ale nie nudzi - co to, to nie!

25-11-2019

Karin Slaughter to amerykańska autorka powieści kryminalnych i thrillerów, która w 2001 roku zadebiutowała powieścią „Zaślepienie”. Książka ta została nominowana do Nagrody Sztyletu przyznawanej przez międzynarodowe Stowarzyszenie Pisarzy Literatury Kryminalnej za literacki debiut.
Jej powieści przetłumaczone zostały na 36 języków, a liczbę sprzedanych egzemplarzy szacuje się na 35 milionów. Przeszło trzy lata temu recenzowałam na blogu książką z cyklu z policjantem Willem Trentem „Ofiara”. To było moje pierwsze spotkanie z twórczością tej autorki. Oczywiście nie miałam kiedy nadrobić zaległości. Na początku października premierę miała dziewiąta już powieść z tej serii „Ostatnia wdowa”, na szczęście jest ona kolejną zaraz po „Ofierze”.

Michelle Spivey zostaje uprowadzona na parkingu przed centrum handlowym na oczach swojej jedenastoletniej córki. Kobieta wiodła dotąd spokojne życie w szczęśliwym związku, nie z mężczyzną, lecz z kobietą. Prowadziła aktywny tryb życia, biegała maratony, opiekowała się córką i pracowała naukowo w agencji rządowej CDC – Centrach Kontroli i Prewencji Chorób jako specjalistka od chorób zakaźnych, a także oficer Służby Nadzoru Epidemiologicznego, jednostki szybkiego reagowania w stałym kontakcie z centrum operacji nadzwyczajnych. To dlatego śledztwo po jej porwaniu przejęło FBI. Komu jednak mogło zależeć na uprowadzeniu Michelle? O jej porwaniu jest głośno w mediach przez następne kilka tygodni. Kobieta zapadła się pod ziemię, ale śledztwo toczy się dalej i nie zwalnia tempa.

Miesiąc później na kampusie uniwersyteckim dochodzi do niespodziewanego wybuchu, w którym zranionych zostaje wiele osób, są też ofiary śmiertelne. Syreny alarmu w mieście wyją jak oszalałe. Sara Linton, specjalistka z dziedziny medycyny sądowej i pediatrii, która rozpoczęła współpracę z Biurem Śledczym Stanu Georgia wraz z agentem GBI Willem Trentem spędzają wspólnie niedzielne popołudnie. Gdy tylko dochodzą do nich sygnały syreny alarmowej w Emory University, która zwiastuje naturalną katastrofę, postanawiają udać się do kampusu na miejsce tragedii. Po drodze jednak natrafiają na grupę mężczyzn, a wszystko dookoła wskazuje na to, że ucierpieli oni w wyniku wypadku samochodowego. Niestety szybko okazuje się, że wypadek został upozorowany, a groźni przestępcy porywają Sarę, choć Will robi wszystko, aby ją uratować. Czy porwania obu kobiet oraz wybuch na kampusie mają ze sobą jakiś związek?

Gdy tylko zobaczyłam, że Karin Slaughter wydała nową książkę, uznałam, że koniecznie muszę ją przeczytać. Braki mam ogromne i pewnie długo ich nie nadrobię, ale to nie przeszkadza mi w czytaniu kolejnych książek z serii, w której pojawia się Will Trent.

Pierwsze kilkadziesiąt stron „Ostatniej wdowy” czytałam z mozołem. Choć książka napisana jest w narracji trzecioosobowej, to mogliśmy poznać te same wydarzenia z perspektywy różnych osób. Wobec tego miałam wrażenie, że czytam dwa razy zupełnie to samo. Nawet niektóre dialogi zostały powtórzone. Autorka jednak w dalszej części powieści odeszła od takiego układu, akcja rozkręciła się na dobre i fabuła pochłonęła mnie bez reszty. Choć z początku wiało nudą, to warto było przez nią przebrnąć. Obok porwań i terroryzmu, przez książkę przetacza się również temat pedofilii oraz organizacji paramilitarnej. Mowa tu o Niewidzianej Armii Patriotów, której członkowie żyją w osadzie z dala od cywilizacji.

Choć wielu doskonale wykreowanych bohaterów zasługuje na uwagę, skupię się na Willu. Z poprzedniej powieści wiem, że Trent nie miał łatwego dzieciństwa, spędził je w rodzinach zastępczych, a gdy w wieku osiemnastu lat wyrósł z systemu opieki zastępczej nad dziećmi, miał trafić do schroniska dla bezdomnych. Był bity i poniżany, a ślady blizn nosi nie tylko na ciele, ale i w duszy. Z trudem ufa ludziom, nie potrafi otwarcie mówić o swoich uczuciach. Cierpi, lecz nikt z bliskich nie jest w stanie tego dostrzec. Nawet jego była żona poniżała go i wykorzystywała jego emocje przeciwko niemu.

Dalsza część recenzji na: http://tamczytam.blogspot.com/2019/11/ostatnia-wdowa.html

21-11-2019

Już po rozpoczęciu przygody z "Ostatnią wdową" dowiedziałam się, że powinnam znać Willa Trenta. Ponoć zna go cały #bookstagram, a ja jak to ostatnie cielątko pojęcia nie miałam, kto to jest. I tym sposobem zaczęłam flirt z Willem od dziewiątego tomu. Dziewiątego! A to oznacza, że mam osiem książek do nadrobienia. Jak gdybym nie miała dość zaległości do czytania...
Ale przejdźmy do tego tytułu. Will jest tym typem faceta, który raczej milczy, niż rozprawia wesoło o pogodzie. Nosi w sobie dużo przeszłości, mrocznej i bolesnej, dlatego jest człowiekiem skrytym i nie szafuje swoimi emocjami. W końcu jednak się zakochał, w lekarce sądowej, Sarze, która też swoje przeszła i która swojego czasu poczuła, jak mocno życie potrafi kopnąć w tyłek. I mogliby żyć długo i szczęśliwie, gdyby nie byli bohaterami książki Karin Slaughter.
Spokojne, sielskie popołudnie, które oboje spędzali u rodziny kobiety, przerywają dwa głośne wybuchy. Niemal natychmiast wsiadają w samochód, żeby udać się na miejsce zdarzenia; po drodze są świadkami kolizji drogowej i zatrzymują się, żeby pomóc poszkodowanym. I wtedy zaczyna się ich koszmar.
Sprawcy wybuchów na nieodległym kampusie porwają Sarę, a Willa ciężko ranią. Jednak złamane żebra i poobijane ciało nie zatrzymuje mężczyzny przed ruszeniem ukochanej na ratunek. Chociaż nie jestem pewna, czy gdyby Will znał zakończenie tej historii, drugi raz postąpiłby na samo...
Powiem wam, co takiego jest w tej książce, że wyróżnia się spośród innych kryminałów - akcja opisywana jest równolegle z perspektywy Willa i Sary. Na początku to nieco denerwujące, bo oboje rozprawiają o herbatce u bogatej ciotki Sary, ale z czasem ten zabieg literacki nabiera sensu i smaku. Rozdzielają się, a my jako czytelnicy, możemy z powodzeniem śledzić akcje z pierwszego rzędu, wczuwać się w ich lęki i ekscytację, gdy odkrywają kolejne karty fascynującej i niebezpiecznej historii. "Ostatnią wdowa" to stuprocentowa książka akcji, która pędzi na łeb na szyję i ani na chwilę się nie zatrzymuje.
Naprawdę, jak zawsze podczas czytania przegryzam sobie ciasteczka i sączę kawę, tak tutaj nie miałam na to czasu. Kawa wystygła, ciastka zjadł mąż, a ja siedziałam zszokowana tym, co właśnie przeczytałam.
I niech to będzie najlepszą rekomendacją.

18-11-2019

Kiedy słyszę Slaughter myślę rzeź. Będzie brutalnie, krwawo i zaskakująco. Po przeczytaniu "Ostatniej wdowy" mam baaaardzo mieszane odczucia.
Niewątpliwie Slaughter potrafi porwać czytelnika.
Przede wszystkim plusują główni bohaterowie. Z Sarą i Willem jestem w sumie od samego początku i strasznie ich polubiłam.
Niestety "Ostatnia wdowa" nie zrobiła na mnie takiego wrażenia jak dotychczasowe książki autorki. Nic mnie nie zaskoczyło na tyle, by zrobić głośne "wow!". Nawet miałam lekkie wrażenie, że Slaughter 'jedzie" na już wyrobionym nazwisku. Takie to było momentami na siłę, ale patrzę na to przez pryzmat tego, że jestem wielką fanką autorki, a po tej książce jestem troszkę zawiedziona.

16-11-2019

Ten moment, kiedy po przeczytaniu książki uświadomisz sobie, że to był 9 tom serii, o której nigdy wcześniej nie słyszałeś...

Podejrzewam, że gdybym znała poprzednie części cyklu o Willu Trencie, trochę inaczej odebrałabym "Ostatnią wdowę". Niestety, tak bardzo chciałam przeczytać kolejną książkę od Slaughter, że nie zawracałam sobie głowy sprawdzaniem czegokolwiek i tym sposobem pięknie wkopałam się w ten 9 tom.

Było mocno średnio.
Osobiście wywaliłabym co najmniej 100 ston tej powieści. Niektóre rozdziały ogromnie mi się dłużyły, nudziłam się i zastanawiałam się, gdzie się podziała Slaughter, którą poznałam w "Dobrej córce".

Sam pomysł był ciekawy. Niesamowicie wciągnął mnie wątek tajnej organizacji-sekty, zakończenie było raczej niecodzienne, nieco dziwne, ale na plus. Nie mogłam jednak nawiązać bliższej relacji z bohaterami, fabuła przeciekała mi przez palce, no zupełnie nie potrafiłam się wczuć.
Owszem, były świetne momenty, szokująco-wciągające, przywracające wiarę w tę historię, ale jednak przeważały te nijakie i męczące.

Nie tego się spodziewałam po "Ostatniej wdowie". Zawiodłam się, myślę, że trochę przez własną nieuwagę, no bo od 9 tomu zwykle się nie zaczyna... Tragedii nie było, jednak wiem, że ten tytuł za długo w mojej głowie nie zostanie.

14-11-2019

Dwóch głównych bohaterów poczytnych serii autorstwa Karin Slaughter zamiast stawać w szranki  złączyło siły, przy okazji  tworząc bardzo  zgranych duet śledczych. Sara Linton o serii traumatycznych wydarzeń odnalazła szczęście w ramionach  Will'a Trent'a. Nie bójcie się- w Wasze ręce nie trafił romans roku, Karin  Slaughter ani na minutę nie przestała być amerykańską królową thriller'a w najmroczniejszym wydaniu. Szykujcie się na serię obezwładniająco mocnych bodźców!

Miał być to kolejny spokojny dzień w życiu Michelle Spivey. Szybkie zakupy z jedenastoletnią córką dla badaczki zakończyły się tragicznie- uprowadzona została z parkingu przed centrum handlowym. Policja nadała sprawie najwyższy priorytet, prowadząc zakrojone na szeroką skale śledztwo. O porwaniu kobiety huczą media, snując coraz to  bardziej  elektryzujące domysły, jaki miałby być cel porywaczy. Miesiąc później, w słoneczne niedzielne popołudnie nagły wybuch i wycie syren alarmowych w pobliskim kampusie akademickim zakłóca spokojny lunch Sary Linton i Will'a Trenta. Agent specjalny wraz ze swoją dziewczyną, uznaną lekarką medycyny sądowej, postanawiają sprawdzić, co wydarzyło się w sąsiedztwie. Spotkanie z grupą nieznajomych mężczyzn, pierwotnie uznanych za ofiary nieszczęśliwego  wypadku, przeradza się w brutalne porwanie- ofiarą tym razem zostaje Sara. Rozpoczyna się wyścig z czasem, a Will zrobi  wszystko by uratować swoją dziewczyną. Niecodzienny zamach terrorystyczny  najprawdopodobniej powiązany jest z niedawnym porwaniem Michelle Spivey...

Karin Slaughter do  perfekcji  opanowała sztukę zaskakiwania czytelnika, z książki na książkę podnosi poprzeczkę coraz wyżej. Czy aby  tym razem nie przedobrzyła? Obawiałam się trochę tego połączenia- za Sarą nie przepadam, Will'a Trent'a dla odmiany ubóstwiam za ciekawy miks osobowościowy. Ten  duet o  dziwo sprostał moim oczekiwaniom i  dal niezłe show, leciały iskry! Fabuła była mroczna i ekstremalnie rozbudowana, główny wątek okazał się do  bólu popaprany, momentami  byłam nawet nieco zniesmaczona. Slaughter poświęciła tyle samo  uwagi Sarze, jak i Will'owi, chociaż niektóre wątki z doktor Linton były nieco usypiające. W prowadzeniu fabuły  dostrzegłam dziką konsekwencje, bez momentów zapalnych, przez o  zakończenie książki było do przewidzenia na długo przed finałem. Psychologia postaci najoględniej rzez ujmując była satysfakcjonująca- sporo miejsca poświęcone zostało życiu emocjonalnemu i przeszłości (przyszłości  zresztą też...) głównych bohaterów i ich rodzin.

Rozwój akcji przypominał nieco sinusoidę- po wartkich wzlotach, dzięki którym czułam to  charakterystyczne czytelnicze flow, przyszedł  czas na boleśnie nudne upadki, które wprowadzały mój mózg w stan bolesnego odrętwienia. Sposób  komunikacji Sary z ekipą śledczych zasługiwał na Oscara,nigdy nie podejrzewałam, że ta niepozorna lekarka ma większe jaja, niż niejeden  facet. Postać Will'a też została nieco rozbudowana, bo trochę więcej  mogłam  w końcu się dowiedzieć co  nieco o emocjonalnej sferze życia agenta. Dialogi w większości dodawały  akcji  dynamizmu i  podkręcały tempo, chociaż niektóre były nazbyt makabryczne i popaprane. Niestety  z bólem  serca muszę przyznać, że kilka wątków, szczególnie tych  związanych z aktywnością terrorystów zostało niedopracowanych i nadmiernie przegadanych. Czasem miałam  takie dziwne przeświadczenie, że pisarka wie jak zacząć dany wątek, ale nie do końca ma pomysł na jego zakończenie.

Karin  Slaughter nigdy dotąd nie miała problemu z budowaniem napięcia, w tej  odsłonie pojawiło się kilka lekkich  zgrzytów.Pomimo kilku fabularnych niedociągnięć bawiłam się dobrze. Co ciekawe mam ochotę na więcej i z chęcią poznam dalsze losy tego wybuchowego duetu charakterologicznego.








14-11-2019

Oto i ona, moja ulubiona autorka płci żeńskiej, w swojej najnowszej książce z cyklu, w którym głównym bohaterem jest Will Trent. Niestety dalej nie uporałam się z jej wszystkimi starszymi książkami, ale cały czas dążę do tego. Dzisiaj mam dla Was Ostatnią wdowę, która jest chyba najlepszą, którą do tej pory przeczytałam z tego cyklu.

Uprowadzenie Michelle Spivey odbiło się szerokim echem. Niestety śledztwo nie przyniosło rozwiązania, a sama kobieta jakby rozpłynęła się w powietrzu. Miesiąc później podczas lunchu Sarę i Willa zawodzi ich instynkt i nagle kobieta staje się zakładniczką, a Will musi działać pod przykrywką. Czy to wydarzenie jakoś wiąże się z zaginięciem Michelle?

Każda nowa książka Karin Slaughter, która pojawia się w zapowiedziach, automatycznie powoduje, że chcę ją mieć. No i mam i od razu przeczytałam. Uwielbiam jej książki i zawsze mi szkoda, kiedy się kończą. A muzę przyznać, że ta była wyjątkowo dobra i trzymała w napięciu do ostatnich stron.

Tak jak już wspomniałam, nie czytałam wszystkich książek Karin Slaughter, zwłaszcza tych pierwszych. W tym gronie niestety znajdują się pierwsze części książki z Willem Trentem w roli głównej. Jednak chyba już od trzech jestem na bieżąco i daję radę spokojnie ogarniać co i jak. Wydaje mi się, że niezależnie po który tom sięgnięcie i tak się nie pogubicie, także śmiało.

Dawno nie miałam okazji czytać książki, która wzbudziłaby we mnie takie emocje. W sumie nie było ich wiele, ale praktycznie przez całą książkę cały czas czułam pewien rodzaj zdenerwowania i chęci, żeby w końcu się wszystko skończyło dobrze. I właśnie dlatego ta książka jest taka dobra, bo ja, jako czytelnik żyłam tym co dzieje się z bohaterami.

Swoją drogą, bardzo lubię postać Willa Trenta a także Sary. Bardzo mocno im kibicowałam, więc może dlatego ten tom wzbudził we mnie takie zainteresowanie. Pozostałe postaci, choć zostały przyćmione przez tę dwójkę, wciąż są świetnie wykreowane i nadają charakteru tej historii.

Twórczość Karin Slaughter bardzo mi odpowiada. Uwielbiam jej styl pisania i to jak buduje napięcie i klimat w swoich książkach. Nie można się od nich oderwać i nierzadko zaskakują swoim rozwiązaniem i zakończeniem. Jeśli szukacie dobrych książek z efektem wow, to koniecznie musicie sięgnąć po którąś z książek autorki.

Wydaje mi się, że spokojnie doczekamy się kontynuacji i już teraz nie mogę się na nią doczekać. Mam nadzieję, że chociaż odrobinę udało mi się Was zachęcić do sięgnięcia po tę, lub którąkolwiek z książek Slaughter.

12-11-2019

Fabuła to 4 dni pełne napięcia. Wybuchy, porwania, przemoc. Terroryzm i związane z nim dziesiątki ofiar. Świat służb specjalnych i świat ludzi nauki. Broń biologiczna. Biała supremacja. Pedofilia. Grupy paramilitarne, czyli ładna nazwa na nic innego jak zorganizowane grupy przestępcze. Ale też zaufanie, oddanie, przyjaźń, miłość, które nakrecają do działania. Wszystko jest w tej książce powiązane, wszystko się przenika.
Jak na moje oczekiwania to całkiem sprawnie napisana sensacja. Można uznać, że straszna bo zupełnie realna ale bez przesadnie okrutnych scen, bez wszechobecnych wulgaryzmów. Byłam ciekawa, co na kolejnych stronach. Byłam zaangażowana w historię. Nie nudzilam się. Nawet denerwowałam. W klimacie, można porównać do produkcji rodem z Hollywood.
To moja pierwsza książka autorki, nie mam skali porównania. Ale podobało mi się na tyle, że przy okazji coś jeszcze przeczytam. Jej styl trochę opisowy, ale i tak czytało się lekko. Jak ktoś chętny na sporo akcji a nie na wielce ambitne dzieło, myślę, że będzie zadowolony. Mnie się podobało

Schowaj

Oceń książkę i napisz recenzję