Chłopiec pochłania wszechświat | Trent Dalton | Książka + Prezent | Booktime.pl
SUPER CENA

Chłopiec pochłania wszechświat

Trent Dalton

17-02-2020

Wydawnictwo: HarperCollins

Ilość stron: 432

Oprawa: Miękka

Cena normalna:39,99 zł

Chłopiec pochłania wszechświat
39,99 zł

Cena promocyjna:

22,60

Taniej o: 17,39 zł

Wysyłamy w 48h + czas dostawy

Koszt dostawy:

  • Odbiór w kiosku Ruchu6,90 zł
  • Odbiór w Paczkomacie8,90 zł
  • Odbiór na Poczcie8,90 zł
  • Kurier Pocztex10,90 zł
  • Kurier InPost11,90 zł
  • Kurier DPD12,90 zł

Przy zakupach powyżej 150 zł dostawa GRATIS!

Dodaj książkę do koszyka
i wybierz bezpłatny upominek

Opis książki

Przedmieścia Brisbane, 1983: nieobecny ojciec, uzdolniony niemy brat, matka narkomanka, handlarz heroiną w roli ojczyma... Czy życie dwunastoletniego Elego mogłoby być bardziej skomplikowane?
Dorastając w zaniedbanej dzielnicy, zamieszkałej przez polskich i wietnamskich uchodźców, Eli próbuje iść za głosem serca, żeby dowiedzieć się, co to znaczy być dobrym człowiekiem. Heroicznie próbuje ratować matkę przed pewną zgubą. Los ciągle jednak rzuca mu pod nogi nowe przeszkody. ...czytaj więcej

Przedmieścia Brisbane, 1983: nieobecny ojciec, uzdolniony niemy brat, matka narkomanka, handlarz heroiną w roli ojczyma... Czy życie dwunastoletniego Elego mogłoby być bardziej skomplikowane?
Dorastając w zaniedbanej dzielnicy, zamieszkałej przez polskich i wietnamskich uchodźców, Eli próbuje iść za głosem serca, żeby dowiedzieć się, co to znaczy być dobrym człowiekiem. Heroicznie próbuje ratować matkę przed pewną zgubą. Los ciągle jednak rzuca mu pod nogi nowe przeszkody.
Najbardziej niezawodnym dorosłym w życiu Elego okazuje się Slim Halliday, czuwający nad nim recydywista i za życia owiany legendą rekordzista udanych ucieczek z więzienia Boggo Road Gaol.

Ta pełna oryginalności i uroku historia, osadzona w Australii lat 80. XX wieku, stanowi wielowymiarową opowieść o braterstwie, prawdziwej miłości i nieprawdopodobnej przyjaźni, a także o zbrodni i magicznej sile umysłu, o rodzinie i przeznaczeniu – jest hipnotyzująca i poruszająca, poetycko przepiękna. Trent Dalton to bez wątpienia jeden z najciekawszych pisarzy australijskich ostatnich lat.

...zwiń
Przedsprzedaż w kategorii
Recenzje
04-04-2020

PATOLOGICZNY WSZECHŚWIAT


Im dłużej czyta się książki, ty trudniej jest znaleźć satysfakcjonującą lekturę. I jeszcze trudniej znaleźć jest dzieło oryginalne – tym bardziej we współczesnych pozycjach dostosowanych do gustu odbiorcy, który myśleć się boi, głębi unika, a na dobrą jakość zdaje się mieć chroniczna alergię. A mimo to wciąż można trafić na wartościowe dzieła, które swoją premierę miały nie dalej, jak kilka lat temu. I do nich właśnie należy „Chłopiec pochlania wszechświat”, sentymentalna opowieść o minionym świecie i przyjaźni, która trzyma zadziwiająco wysoki poziom, nie tylko jak na debiut.


Brisbane, 1983 rok. Eli nie ma łatwego życia. Ojciec jest nieobecny, matka pogrążyła się w uzależnieniu od narkotyków, a jej obecny facet zajmuje się handlem heroiną. Jedynie brat nie pasuje do tego wzorca, bo choć niemy, pozostaje uzdolniony, ale czy ma szansę rozwijać talent w takim środowisku? I właśnie z tego środowiska chce się wyrwać Eli. Chce pomóc matce, chce być dobrym człowiekiem, ale los mu tego nie ułatwia. Czy w brudzie chłopak może jednak znaleźć coś więcej? Wydaje się, że tak i to w postaci Slima Hallidaya, recydywista który nad nim czuwa. Ale czy ktoś taki naprawdę może być swoistym ratunkiem?


Pierwszym, co zwróciło moją uwagę w przypadku tego dzieła był opis fabuły. Lata 80., młodość, problemy, przyjaźń, polskie akcenty… Potem, kiedy już powieść trafiła w moje ręce, kupił mnie styl. Chwilę później wciągnęła fabuła i… Chyba możecie już domyślić się, co było dalej. Dałem się porwać. „Chłopiec…” kupił mnie aż zdziwiłem się, jak bardzo.


Nie jest to zbyt oryginalna. Autor, swoją drogą nagradzany dziennikarz, tworzy dzieło fabularnie znajdujące się na styku „Wielkich nadziei” z „Jasperem Jonesem” i licznymi opowieściami o dorastaniu w patologicznym otoczeniu (mi osobiście rzecz najbardziej pod tym względem kojarzyła się choćby z „8 milą”, bo niestety porównywanie jej do życiowych dramatów, jakich pełno, byłoby sporą krzywdą). Styl też nie jest zbyt oryginalny, bo chociaż podobne pisarstwo (oparte na powtórzeniach i pewnym ascetyzmie) spotyka się dość rzadko, autorzy tacy, jak Amy Hempel czy Chuck Palahniuk opanowali do mistrzostwa. A jednak „Chłopiec pochlania wszechświat”, jak pisałem, kupił mnie.


Czym? Prostotą, szczerością, klimatem i świetnym wykonaniem. Powieść jest życiowa, odpowiednio ciężka, ale niepozbawiona lekkości i satyrycznego, ciętego w swym brzmieniu humoru. Postacie i świat nakreślone są znakomicie, styl też trzyma poziom i wyróżnia się na tle współczesnych dzieł, a całość po prostu czyta się jednym tchem. Bywa nostalgicznie, bywa ponuro i nieprzyjemnie, bywa też zabawnie – przede wszystkim jednak jest życiowo i z pewną nutą głębi.


Dlatego polecam gorąco. „Chłopiec pochlania wszechświat” to świetna książka obyczajowa, z całkiem sporą dozą niebanalności. A sam Dalton, wielokrotnie zresztą za ten tytuł nagrodzony, zapowiada się bardzo ciekawym autorem. Oby tylko kolejne jego powieści utrzymały ten poziom.

19-03-2020

"Chłopiec pochłania wszechświat" pisarski debiut Trenta Daltona. Zaczynając ją czytać byłam troszkę zagubiona. Już dawno nie miałam w rękach tego rodzaju literatury. To nie kryminał, romans czy obyczajówka, którą czyta się szybko i po łebkach. Tą książką trzeba się delektować, dawkować sobie powoli, żeby jak najwięcej z niej wyciągnąć. A jest co! Dużo ważnych przemyśleń przychodzi do głowy po jej przeczytaniu. Coś czuję, że jeszcze przynajmniej raz wrócę do niej, żeby na spokojnie wszystko przetrawić i dłużej się nad nią zastanowić.
Akcja książki toczy się w australijskim Brisbane w latach 80. Głównym bohaterem jest kilkunastoletni chłopiec Eli, który dorasta w biednej dzielnicy emigrantów z mamą byłą narkomanką, starszym bratem Augustem, który od 6. roku życia się nie odzywa i konkubentem matki dilerem narkotykowym. W dodatku najlepszym przyjacielem chłopca jest mężczyzna, który odsiedział wyrok za morderstwo. Nie jest to idealne miejsce i towarzystwo dla dorastającego nastolatka, ale mimo wszystko udaje mu się dostrzegać rzeczy, które czynią go dojrzałym, odważnym, odpowiedzialnym, po prostu wyjątkowym w całym syfie, który go otacza.
Książka zrobiła na mnie ogromne wrażenie i polecam ją z czystym sumieniem, naprawdę warto wziąć ją do ręki i poświęcić trochę czasu na przeczytanie. Może wyciągniecie z niej coś dla siebie? Warto spróbować

03-03-2020

Jesteście dobrymi ludźmi? Gdyby zapytać o to kogoś z Waszego otoczenia, to co by powiedział? I co Wy w głębi serca myślicie o sobie?

Główny bohater powieści pt.: “Chłopiec pochłania wszechświat” autorstwa Trenta Daltona, próbuje odpowiedzieć na pytanie czy jest dobrym człowiekiem.

Jednak czy dorastając w rodzinie gdzie matka z ojczymem handlują narkotykami, starszy brat nie mówi, a przyjacielem jest osoba, która na swoim koncie ma kilkukrotną ucieczkę z więzienia można wyrosnąć na kogoś dobrego? W końcu czym skorupka za młodu nasiąknie…

Eliego poznajemy w wieku dwunastu lat i z każdym rozdziałem obserwujemy jego dorastanie i przemianę. W powieści widzimy jego miłość do swojej dysfunkcyjnej rodziny, gdzie czasem dochodzi do sprzeczek. Mimo tych trudnych momentów, a także gdy dobry los odwraca się od niego on się nie poddaje, próbuje ratować matkę – a także trwa w uporze by spełnić swoje największe marzenie.


Natomiast jeśli chodzi o jego starszego brata Gusa, to w trakcie czytania odniosłam wrażenie, że był dzieckiem autystycznym, co jednak nie zostało w tekście potwierdzone. Po prostu taki styl bycia wybrał, a jego postępowanie zrozumiałam gdzieś pod koniec powieści.


Książkę na początku trochę ciężko mi się czytało, choćby ze względu na dość szczegółowe opisy, a także dwie perspektywy – przeszłą i teraźniejszą.


Jednak w pewnym momencie tak się wciągnęłam, że skończyłam czytać książkę nad ranem.



Autor świetnie wykreował cały świat, a także postacie, które potrafiły wyrażać swoje uczucia w każdym momencie. Czy to te pozytywne, czy wręcz przeciwnie, dzięki czemu nie były sztuczne, lecz pełne różnych emocji.


Jest to jedna z tych książek, z którymi warto się zapoznać samemu, ponieważ każdy prawdopodobnie odbierze ją inaczej. Inaczej też zrozumie powtarzające się zdanie: “Zabij czas, zanim on zabije ciebie”. Polecam tę książkę poświęconą rodzinnej miłości, przyjaźni i sile braterstwa.

18-02-2020

Wspaniała!
Bogata fabuła, piękna i liryczna. Tematy poruszane nie są łatwe. Jednak książkę czyta się cudownie. Nie chcę zdradzać więcej, ale książka naprawdę zapada w pamięć i w serce

16-02-2020

o w życiu ważne? Jakie są granice wytrzymałości człowieka? Ile jest w stanie znieść? Czy dzieciństwo warunkuje jego przyszłość, a jeśli tak, to co może się stać, kiedy maluch dorasta pod skrzydłami mordercy, a w domu ma matkę – narkomankę? Pytania o to, w jakim stopniu środowisko wychowawcze, a w jakim cechy naszego charakteru wpływają na nasze wybory, na subiektywne poczucie szczęścia czy sukces, od lat powraca w dyskusjach psychologów, socjologów czy pedagogów. I choć nikt do końca nie udzielił spójnej odpowiedzi pewne jest, że przeszłość nie pozostaje bez znaczenia. Liczy się jednak przede wszystkim to, co z takim „dziedzictwem” zrobimy. Dzieciństwo Elego Bella z pewnością nie było sielanką. Wychowujący się na przedmieściach Brisbane chłopiec, bez ojca, z narkotyzującą się matką i jej partnerem, handlarzem heroiną, niemym bratem – czy można trafić gorzej? Biorąc pod uwagę fakt, że faktyczną opiekę sprawuje nad nim niejaki Slim, skazany w przeszłości na dożywocie za brutalne pobicie ze skutkiem śmiertelnym, życie dwunastolatka jest dość osobliwym, ale jakże wdzięcznym materiałem na książkę. O Elim możemy rzeczywiście przeczytać – jest on bohaterem powieści autorstwa Trenta Daltona pt. „Chłopiec pochłania wszechświat”. Opublikowana nakładem Wydawnictwa Harper Collins książka, to niezwykle wciągająca historia, choć niestety jej potencjał nie został w pełni wykorzystany. Mimo tego, zarówno sama powieść, jak i płynące z niej przesłanie czynią ją niezapomnianą i wyjątkową. Dlatego też sięgnąć po nią mogą nawet najbardziej wymagający czytelnicy, poszukujący tekstów niebanalnych o nieco metafizycznym wydźwięku. Dysfunkcyjna rodzina sportretowana przez Daltona paradoksalnie nie jest źródłem cierpienia Elego. Co więcej, wydaje się on całkiem zadowolony z funkcjonowania w swoim niezwykłym świecie, a także z uczestniczenia w rzeczywistości kreowanej przez brata Augusta, prawdziwego geniusza, który kreśli odpowiedzi w chmurach zamiast wypowiadać słowa. Ponoć przestał mówić w wieku sześciu lat, kiedy matka odeszła od ojca, teraz pisze w powietrzu, co nie przeszkadza mu być najlepszym uczniem czy też zastępować młodszemu bratu matkę. W rzeczywistości jednak prawdziwym opiekunem – mentorem Elego jest wspomniany Artur „Slim” Halliday, najsłynniejszy uciekinier z więzienia, zwany „Zabójcą taksówkarza” lub też nieuchwytnym „Houdinim z Boggo Road”. To właśnie mężczyzna, którego Ele darzy szacunkiem, proponuje mu pisania listów do skazańców. Dla przebywających w więzieniu osób takie wiadomości są niekiedy jedynym łącznikiem ze światem, są też potwierdzeniem tego, że wciąż mogą być traktowani jak ludzie. W ten sposób chłopiec poznaje Alexa, który to stanie się nie tylko przyjacielem Elego, ale – podobnie jak Slim – swego rodzaju przewodnikiem. Pod ich wpływem chłopiec zacznie rozumieć, co tak naprawdę w życiu jest ważne, co powinno się liczyć. Ta opowieść o niezwykłej przyjaźni, o pogodzie ducha mimo trudów, a także o pozorach, na których niekiedy opieramy swoje sądy, bez wątpienia każde zwrócić uwagę na autora i bacznie obserwować jego karierę. I choć zdecydowanie bardziej do mojego serca „przemówił” August, brakło mi także płynności, która pozwoliłaby wciągnąć się w historię bez reszty, choć lektura pozostawiła wrażenie, że niekiedy tekst wymykał się Daltonowi z rąk, to bez wątpienia jest to ważna i piękna pozycja, która po prostu przeczytać trzeba!

16-02-2020

1983 rok. Dwunastoletni Eli Bell dorasta w jednej z dzielnic Brisbane, gdzie roi się od polskich i wietnamskich emigrantów. Mieszkając z matką narkomanką, starszym bratem Augustem, który nie mówi i ojczymem handlującym heroiną, często znajduje oparcie jedynie w swoim przyjacielu Arthurze „Slimie” Hallidayu - byłym osadzonym, który ze względu na liczne ucieczki z więzienia nazywany jest Houdinim z Boggo Road. Nim Eli wkroczy w dorosłość będzie musiał przekonać się czy jest dobrym człowiekiem, uratować mamę, zmierzyć się z szefem narkotykowego gangu i rozwikłać zagadkę czerwonego telefonu. Trent Dalton w swoim literackim debiucie „Chłopiec pochłania wszechświat” przeniósł mnie do lat 80-tych i przybliża losy rodziny Bell. Można spróbować oprawić tę historię w ramkę z napisem „powieść obyczajowa”, jednak nie będzie ona idealnie do niej pasowała, bowiem autor tworzy opowieść z pogranicza jawy i snu, z mnóstwem kolorów i detali, z księżycowym stawem i chłopcem, który zamiast mówić, woli pisać słowa w powietrzu. Momentami trudno było mi ustalić, co przeżywają bohaterowie, a co jest tylko wyobrażeniem Augusta i jego brata. Tę dezorientację potęgowało niespieszne tempo akcji. Odnosiłam również wrażenie, że liryzm płynąc z tej opowieści w pewnym stopniu łagodzi jej brutalność, bo takową w niej odnajdziemy. Muszę przyznać, że ja dałam się porwać tej opowieści ze względu na tę jej senność, na połączenie świata realnego z dziecięcymi iluzjami. Jednak nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że gdyby pozbawić tę historię tych melancholijnych warstw momentami byłaby po prostu nużąca. Ponadto o ile dziecięca naiwność głównego bohatera ma w sobie pewien urok kiedy ma trzynaście lat, o tyle jest ona nieco drażniąca kiedy staje się młodym mężczyzną. Dla mnie ta powieść jest niczym puzzle, które starannie dopasowywałam, ale nie jestem do końca pewna czy obraz, który wyłonił się z tej układanki odpowiada mi w stu procentach. Jednak nie sposób odmówić jej tego, że intryguje, bawi, wzrusza i dotyka rzeczy ważnych, które są obecne w życiu wielu z nas: o przyjaźni, miłości, rodzinie i próbie ucieczki przed szarą rzeczywistością w świat marzeń i iluzji. Poza tym nie stroni od trudnej tematyki, pisząc o handlu narkotykami, uzależnieniu czy rodzinnej przemocy. Co ciekawe, inspiracją dla autora stały się jego własne przeżycia. A Arthur „Slim” Halliday stanowił ważny, choć krótki rozdział jego dzieciństwa. Polecam tym, którzy szukają historii z nutą liryzmu, doprawionej bezwzględnością codziennego życia.

06-02-2020

Fenomenalna! Pena treści (nie, wcale nie o niczym), subtelnie doprawiona realizmem magicznym, wciągająca, nieprzewidywalna. Literatura z górnej półki.

04-02-2020

Zwlekałam prawie dwa tygodnie, ale nadal nie wiem. Tyle chciałabym napisać o tej książce, a jednocześnie wiem, że nie ma słów na opisanie tego, co wywołała we mnie ta powieść. Wszystko będzie wielkim niedomówieniem.

To nie jest ten rodzaj emocji jak przy przeczytanych przeze mnie książkach Jakuba Małeckiego, gdzie pod koniec zawsze chlipałam, gdzie temat utraty bliskich osób zawsze mnie rozkładał.

To raczej jakiś rodzaj mętliku, zadumania.
"Chłopiec pochłania wszechświat" to książka trudna (nie dajcie się zwieść kolorowej okładce!), urocza, głęboka i, mimo że dzieje się w Australii i opowiada o bardzo trudnym przypadku losowym - uniwersalna.

Moja podróż przez Australię razem z Trentem Daltonem i jego bohaterami nie była usłana różami. Z początku była to walka o każdą stronę. Aż nagle coś zaskoczyło. Nagle w jeden dzień pochłonęłam połowę zapominając o serialach czy innych rozrywkach. Byłam tylko ja, Eli Bell i Caitlyn Spies. Bo wiadomo - Caitlyn Spies sięga głębiej.

Australia. Eli Bell. Chłopiec. Cechy szczególne:
- brak ojca
- Matka narkomanka - Ojczym diler
- Niemy brat Gus
- Opiekun-były skazaniec - Dom na biednych przedmieściach.
Jak w takich warunkach dorosnąć na dobrego człowieka? Eli Bell próbuje właśnie takim być. Pomaga mu Arthur "Slim" Halliday (ciekawostka! Ten bohater powieści istniał naprawdę!

02-02-2020

Dwudziesty wiek, Australia, małe miasteczko. Życie Eliego nie jest łatwe nieobecny ojciec, przybrany ojczym, który sprzedaje narkotyki i niemy, wyjątkowy brat. Młody chłopak stara się znaleźć sens życia i być dobrym człowiekiem. Na drodze staje mu wiele przeszkód, jednak spotka też ludzi, którzy pomogą mu się odnaleźć w świecie. Czy zostanie dobrym człowiekiem? Czy zło zostanie ukarane? Jakie przeszkody pojawią się na jego drodze?

Czytając opis tej powieści nie spodziewałam się nawet, że będzie ona tak wyjątkowa i niepowtarzalna. To zdecydowanie nie jest książka, którą czyta się lekko i przyjemnie. Ona piekielnie wciąga, jednak nie jest prosta. Jest w niej wiele przemyśleń, metafor i nawiązań. Przez co czytanie nie idzie szybko, ale czerpie się z niej jeszcze więcej przyjemności. Historia wielokrotnie wzrusza, rozbawia i straszy.

Każdy z bohaterów jest inny, wyjątkowy i niepowtarzalny. Eli stara się zrozumieć siebie i świat. Jako dwunastolatek nie rozumie wielu spraw i nie wie do końca co jest dobre, a co złe. Stara się za wszelką cenę ratować bliskich i sprawić by byli szczęśliwi. August, brat Eliego, to chłopak, który nie mówi, ale z własnej woli. Jest osobą specyficzną, ale mądrą, widzi rzeczy, które inni pomijają lub nie dostrzegają. Zawsze gdy coś przekazuje, to ma coś głębszego do przekazania.


Książka ma swój specyficzny charakter i ma wiele ważnych wartości do przekazania. Autor bawi się słowem i lubi koloryzować całą opowieść. Dostosowuje ją do dorastającego chłopca i to jest piękne.


Naprawdę brakuje mi słów, by opisać, jak ta książka jest wyjątkowa. To powieść trudna i niełatwa. Jednak wiem, że każdy kto ją przeczyta, zachwyci się nią. Wiadomo nie przeczytacie jej za jednym posiedzeniem, ale docenicie ją z czasem. Nie dziwię się, że książka odniosła wielki sukces za granicą i dostała tyle nagród, bo na to ogromnie zasługuje.

01-02-2020

Eli ma dwanaście lat i życie, któremu bardzo daleko do ideału. Mieszka w obskurnym miejscu, jego matka interesuje się głównie narkotykami, a on za wszelką cenę chce ją chronić, pomóc jej. Ojczym jest dilerem, jego brat nie mówi, kontaktuje się z otoczeniem poprzez rysowanie palcem, a przy tym jest bardzo inteligentny. Jedyne wsparcie, jakie otrzymuje jest od Slima, mężczyzny, który został legendą po wielokrotnej ucieczce z więzienia.
Chłopiec marzy o innym życiu, jest wrażliwy, dobry mimo tego, co przeszedł. Z jednej strony nie widzi szans na lepsze jutro, z drugiej mocno pragnie, aby w końcu nadeszło. Niestety życie dalej go nie oszczędza, popychając kolejne kłody pod nogi. Czy uda mu się dać rady, przezwyciężyć przeciwności? Czy ma szansę na lepsze jutro? Jak wielką rolę w jego życiu odegra Slim?
Cała recenzja na moim blogu - https://anka8661.blogspot.com/2020/02/harpercollins-polska-ksiazka-pt-chopiec.html

31-01-2020

,,Chłopiec pochłania wszechświat" premierę będzie miał 19 lutego, a więc już za nieco ponad miesiąc. Czy warto wyczekiwać tej daty?

Czasami bywa tak, że pewna książka jest bardzo zachwalana i wtedy my jako czytelnicy także się na nią kusimy. W Polsce nie ma jeszcze za wielu opinii o tej powieści, jednak zagraniczne opinie mówiły same za siebie - debiut jest naprawdę świetny. Z tego też powodu postanowiłam się na niego skusić i niestety nie poczułam wielkiego efektu wow.

12-letni Eli Bell nie ma najłatwiejszego życia. Ojciec nie mieszka już z matką, w domu jest brat, który z własnego wyboru przestał się odzywać i także ojczym, który jest dilerem narkotykowym. Chłopiec zadaje się także z człowiekiem o szemranej reputacji, który prawdopodobnie popełnił jakieś przestępstwo. Mimo wszystko Eli nie widzi świata w czarnych barwach, jak można by się tego spodziewać.

,,Chłopiec pochłania wszechświat" Trenta Daltona to powieść, którą czyta się dość trudno ze względu na nagromadzony ciasno tekst. Nie ukrywam, że całość także za bardzo mnie nie porwała, aczkolwiek na pewno znajdą się osoby, które zachwycą się tym tytułem.

31-01-2020

Zwlekałam prawie dwa tygodnie, ale nadal nie wiem. Tyle chciałabym napisać o tej książce, a jednocześnie wiem, że nie ma słów na opisanie tego, co wywołała we mnie ta powieść. Wszystko będzie wielkim niedomówieniem.

To nie jest ten rodzaj emocji jak przy przeczytanych przeze mnie książkach Jakuba Małeckiego, gdzie pod koniec zawsze chlipałam, gdzie temat utraty bliskich osób zawsze mnie rozkładał.

To raczej jakiś rodzaj mętliku, zadumania.
"Chłopiec pochłania wszechświat" to książka trudna (nie dajcie się zwieść kolorowej okładce!), urocza, głęboka i, mimo że dzieje się w Australii i opowiada o bardzo trudnym przypadku losowym - uniwersalna.

Moja podróż przez Australię razem z Trentem Daltonem i jego bohaterami nie była usłana różami. Z początku była to walka o każdą stronę. Aż nagle coś zaskoczyło. Nagle w jeden dzień pochłonęłam połowę zapominając o serialach czy innych rozrywkach. Byłam tylko ja, Eli Bell i Caitlyn Spies. Bo wiadomo - Caitlyn Spies sięga głębiej.

Australia. Eli Bell. Chłopiec. Cechy szczególne:
- brak ojca
- Matka narkomanka - Ojczym diler
- Niemy brat Gus
- Opiekun-były skazaniec - Dom na biednych przedmieściach.
Jak w takich warunkach dorosnąć na dobrego człowieka? Eli Bell próbuje właśnie takim być. Pomaga mu Arthur "Slim" Halliday (ciekawostka! Ten bohater powieści istniał naprawdę!

30-01-2020

Trent Dalton to dziennikarz magazynu „The Weekend Australian”, jego pierwsza powieść nosi tytuł "Chłopiec pochłania wszechświat", a określa się ją mianem "Błyskotliwego, bluźnierczego i dowcipnego debiutu".

Głównym bohaterem książki jest Eli, dwunastoletni chłopiec, wychowywany w patologicznej rodzinie. Jego matka jest narkomanką i obraca się w gronie handlarzy heroiną. Wszystkie charaktery składające się na fabułę budują jej mroczny, ale wciągający czytelnika klimat. Skomplikowane życie nastolatka pozwala utożsamiać się z jego osobą i wczuć się w sytuację chłopca. Eli za wszelką cenę próbuje uchronić swoją matkę przed złem, jednak przez niewiedzę wpada w jeszcze większe tarapaty. Marzeniem chłopaka okazuje się zrozumienie, jak to jest być dobrym człowiekiem i w jaki sposób pielęgnować ten stan, aby nieść bezinteresowną pomoc innym.

Czy młoda osoba potrafi uporać się z tak trudnym problemem?
Czy znajdzie w kimkolwiek wsparcie?

Powieść Trenta Daltona otworzyła mi oczy na wiele niezauważanych dotąd problemów dotykających ludzi. Rodzina, przyjaźń, powołanie to główne hasła kojarzące się z omawianą książką. Wydarzenia są oparte na doświadczeniach autora, co wywołuje jeszcze większą siłę przyciągania do lektury. Przedmieścia Brisbane z lat 80. XX wieku mają specyficzną atmosferę i bardzo, aż nieprawdopodobnie, nierealną społeczność.

Polecam tę pozycję wszystkim czytelnikom potrafiącym borykać się z trudnymi przeżyciami innych osób. Na pewno nie jest to książka dla wrażliwych ludzi, ze względu na wyciskający łzy klimat. Jednak, chcąc bardziej otworzyć się na ludzi, zapoznać się z problemami nie tylko dzisiejszej populacji i stać się empatycznym czytelnikiem, warto sięgnąć po "Chłopca pochłaniającego wszechświat".
Zuzia, lat 17
źródło: www.szkolnyklubrecenzenta.pl

28-01-2020

Ta książka jest o czymś, choć momentami zapominałam o czym.
Ta książka jest niecodzienna, choć chwilami czułam, że czegoś jej jednak brakuje, bym mogła nazwać ją wyjątkową.
Tę książkę polecam każdemu, choć uprzedzam, że nie każdy się w niej odnajdzie.

Chłopiec pochłania wszechświat a fabuła pochłania czytelnika. Dużo w niej i gęsto tematów trudnych, ponurych, przytłaczających, ale napisana jest z humorem, który łagodzi mrok. Narkotyki, rozbita rodzina, więźniowie, dilerskie porachunki; obok tego miłość dziecka do rodzica, braterska sztama, przyjaźń, która nie powinna się nigdy narodzić, a jednak jest, kwitnie i pokazuje światu środkowy palec.

Głównym bohaterem jest nastoletni Eli, który opisuje nam swój szary świat, w barwny sposób, przedstawia nam swoją, mówiąc brutalnie, patologiczną rodzinę, wprowadza nas w kryminał swojego życia.
Książką ma sens i ma przesłanie. Początkowo czytelnik może błądzić we mgle, ale zaręczam, warto brnąć w to dalej, bo ostatecznie, każdy drobny szczegół rozkwita w coś znaczącego.

Mocna fabuła, silni bohaterowie, satysfakcjonujące zakończenie. Czasem trochę rozwlekła, ale finalnie warta cennego ludzkiego czasu. Raczej do rozsmakowania się, niż pochłonięcia w jednen dzień. Zostaje w mojej głowie i na mojej półce!

26-01-2020

Co to była za fantastyczna przygoda z książką Trent Dalton „ Chłopiec pochłania wszechświat” Jest to świetna książka. Widać że autor bardzo dużo czasu poświęcił na jej napisanie. Co ciekawego w tej książce i co przykuwa uwagę czytelnika to to że fabuła książki wydaje się nierealna a jednak autor oparł ją o swoje doświadczenia z dzieciństwa. Nieobecny ojciec, uzdolniony niemy brat, matka narkomanka, handlarz heroiną w roli ojczyma... Czy życie dwunastoletniego Elego mogłoby być bardziej skomplikowane? Jeśli jeszcze zastanawiacie się czy sięgnąć po tą książkę to już dziś możemy wam powiedzieć że nie macie nad czym. Jest warta każdego poświęconego czasu na jej przeczytanie. Autor zadbał o najdrobniejsze szczegóły w tej książce. Uwielbiam książki które poruszają bardzo duże tematy. Które tak naprawdę wielu są bliskie o których nie mówi się głośno. Książę czyta się bardzo szybko a mogę nawet powiedzieć że pochłania się ją z prędkością światła. Autor zadbał o to aby dostarczyć nam podczas czytania wielu emocji. Przygotujcie się na wstrząsające realia które nie są łatwe do przyswojenia. Nie jest łatwa do ocenienie. Dość długo zastanawiałem się co o niej tak naprawdę napisać. Dość długo po przeczytaniu jej będą nasuwać wam się refleksje na jej temat oraz nie pozwoli przez długi czas zapomnieć o sobie. Na pewno nie należy ona do łatwych książek. Za egzemplarz dziękujemy wydawnictwu HarperCollins

22-01-2020

To była jedna z tych książek, które czytało mi się dość opornie. I nie, nie chodzi o to, że to paździerz i macie się od niej trzymać z daleka. Raczej mam na myśli to, że musiałam robić sobie przerwy, by przemyśleć to, co autor ma mi do powiedzenia. To nie była łatwa książka. Nie mamy tutaj kochającej się rodziny, w której wszystko świetnie się układa. Eli wychowuje się w mocno dysfunkcyjnym domu.

Niektóre opisy były dla mnie trudne do przejścia, brutalne niemal. I raczej nie polecam jedzenia w trakcie czytania, bo momentami żołądek może fiknąć koziołka. Mówię to z własnego doświadczenia. Mam tu na myśli choćby fragment dotyczący "odwyku" matki Elego. Kto czytał, będzie wiedział, o co mi chodzi.

To debiut literacki. Nie jest idealny. Niektóre fragmenty są mocno przegadane. Na szczęście nie ma ich porażająco wiele, więc nie musicie obawiać się tego, że zostaniecie nimi przytłoczeni. Ta powieść daje do myślenia, nie można wobec niej przejść obojętnie, choć myślę, że może dość mocno podzielić czytelników. Mimo wszystko uważam, że autor ma potencjał i jestem ciekawa, co będzie jeszcze w stanie mi zaoferować.

Polubiłam Elego, ma w sobie coś, co sprawia, że chce się z nim spędzać czas. Z jego bratem zresztą też. Może i był niemy, ale miał coś do powiedzenia. Intrygowała mnie też relacja Elego i Augusta ze Slimem. Nie przypominam sobie, bym z czymś podobnym się kiedyś spotkała w literaturze. Za to autor ma u mnie ogromnego plusa.

Reasumując, jest to dość specyficzna książka, ale to nie oznacza, że jest zła. Jest wymagająca, ale nie żałuję, że po nią sięgnęłam. Jeśli szukacie powieści, która zmusi Was do refleksji, myślę, że to może być dobra propozycja dla Was.

22-01-2020

Kiedy rzeczywistość okazuje się inna niż wszyscy zakładali - pozostaje jedynie się dostosować. Lub walczyć, o siebie, o szczęście, o własne miejsce.

Trent dalton podarował czytelnikom swoją debiutancką powieść, która zachwyciła wielu poza granicami. Dziś dotarła i do nas, więc z przyjemnością sięgnęłam po tak dobrze rekomendowaną lekturę. Lubię wyzwania, powiewy świeżości i oryginalność, więc nie było mowy żebym zrezygnowała z jak najszybszego poznania tej historii, ale to co w niej otrzymałam i tak mnie zaskoczyło. Nie spodziewałam się tak mądrej, głębokiej i poruszającej opowieści o prawdziwym życiu oraz wiarygodnych bohaterach.

Pierwsze co rzuca się w oczy to początkowa normalność tej historii. Wszyscy mówią o dramacie i trudnym dzieciństwie a my widzimy radosnego, pełnego energii chłopca, który kocha swoją rodzinę. Gdzie zatem te problemy, smutki i bezwzględność świata? Odpowiedź przychodzi dopiero z biegiem fabuły, gdy poznajemy głębiej nastoletniego Eliego oraz jego rodzinę. Faktycznie pojawiają się wtedy oznaki niezdrowego środowiska, w którym dorasta dwunastolatek, ale co najdziwniejsze on nie wydaje się tym przejęty. Wręcz przeciwnie. To dziecko zachwyca odwagą wobec przeciwności losu, wielką miłością jaką obdarza swoją pokiereszowaną rodzinę oraz pewnością swego w dążeniu do realizacji założonych w tak młodym wieku marzeń. Dalton wykazał się wielką klasą kreując tak świadomego a przy tym niezwykle wiarygodnego młodego bohatera, którego bez problemu każdy, nawet a może przede wszystkim dorosły, mógłby sobie postawić za wzór.

Eli jest centralnym punktem tej powieści, ale warto zwrócić uwagę na wszystkich bohaterów. W tej książce każdy odgrywa konkretną rolę, jest mentorem, wyznacznikiem pewnych zasad czy po prostu pełnowymiarową postacią, której poznania historii nie można się oprzeć. Chłopiec bowiem mieszka w pozornie normalnej rodzinie, która skrywa wiele sekretów zaczynając od jego brata Gusa, który przez trudne doświadczenia zdecydował się pozostać niemową, przez rodziców handlujących narkotykami po opiekunkę w roli pełnoprawnego przestępcy. Brzmi niesamowicie, prawda? Tak jest, ponieważ to wyjątkowa książka. Jest w niej tyle brudu, nieszczęścia i oczywistości a jednak główny bohater tryska energią, uśmiech nie schodzi mu z ust a humor wydaje się przeganiać wszelkie troski.

Dalton otwiera przed czytelnikiem tunel w czasoprzestrzeni zapraszając nas do powrotu ku przeszłości. Lata 80. w jego powieści to wszystko co przeszłe a jednak ówczesne zasady i wartości moralne nie wydają się wcale inne niż te, które mamy obecnie. Klimat za to ładnie komponuje się z przygodami młodego bohatera, ważne przesłanie wyłowi ten, kto lubi czytać między wierszami a wielowymiarowa plejada przeróżnych bohaterów na pewno nie pozwoli nikomu nudzić się podczas lektury.

To wyjątkowa powieść pod każdym względem. Wcale nie dziwią mnie wszechobecne głosy podziwu, ponieważ Trent Dalton zadebiutował w pięknym stylu. Pozostaje mi jedynie życzyć sobie i Wam, by nie spoczął na laurach i zaserwował nam jeszcze nie jedną tak smaczną, mądrą i świeżą lekturę. Tymczasem mam nadzieję, że "Chłopiec pochłania wszechświat" nie stanie się Wam obojętny i zdecydujecie się poznać losy młodego Eliego. Gwarantuję - nie zapomnicie tej powieści przez długi czas, będziecie mieli ochotę do niej wrócić jeszcze po latach a głos rozsądku kryjący się gdzieś na drugim planie być może odmieni Wasze postrzeganie świata.

21-01-2020

Staram się nie kierować okładkami przy wyborze książki, jednak czasem pozwalam sobie na złamanie tej zasady. Szata graficzna powieści Trenta Daltona od razu przypadła mi do gustu, choć o samym autorze nie wiedziałam nic. Również z opisem fabuły zapoznałam się już po zamówieniu egzemplarza. W końcu zasiadłam do lektury, bez stawiania żadnych konkretnych wymagań — zwyczajnie nie byłam pewna, czego mogę się spodziewać. Aczkolwiek całość mnie jakoś zauroczyła. Zaczęłam rozumieć fenomen tego australijskiego pisarza, zaznajomiłam się z kilkoma artykułami na jego temat. „Dziennikarz magazynu The Weekend Australian. Za swą pracę dwukrotnie otrzymał Walkley Award for Excellence in Journalism, trzykrotnie Kennedy Award for Ecellence in NSW Journalism i czterokrotnie narodową News Awards Features Journalist of the Year” — robi wrażenie, prawda? „Chłopiec pochłania wszechświat” to bardzo interesujący debiut, możemy się cieszyć, iż został wydany w Polsce.

Uważam, że tę książkę należy czytać bez pośpiechu. Zawiera w sobie sporo prawd życiowych, które trzeba odpowiednio przemyśleć, pochylić się nad nimi, skupić. Tak właśnie uczyniłam, normalnie skończyłabym lekturę w ciągu dwóch dni, ale rozłożyłam to na dwa tygodnie, czego absolutnie nie żałuję. Tym sposobem czuję, iż fabuła głębiej wnika, chociaż potem na długo tkwi w głowie. A to słodko-gorzka powieść, z niezwykle wyrazistymi bohaterami, istniejącymi w dysfunkcyjnych rodzinach. Mieszkających gdzieś na przedmieściach Brisbane, w nieciekawym otoczeniu, marzący o wyrwaniu się z tego marazmu. Tylko jak uciec? Czy można pozostać dobrą osobą??

Dokładnie, pojęcia dobra oraz zła napędzają akcję. Eli, nasza główna postać, ciągle zadaje sobie pytania dotyczące moralności. Urodzony w patologicznym środowisku, kocha matkę-narkomankę, a za swój autorytet i najlepszego przyjaciela uznaje Arthura „Slima” Hallidaya, który zasłynął jako uciekinier z więzienia, gdy mimo wszystko spędził prawie ćwierć wieku. Mężczyzna trzyma pieczę nad Elim i jego bratem, Augustem, dbając o to, aby chłopcy uniknęli jego błędów, wyszli na prostą ścieżkę, wbrew pochodzeniu. Z zaciekawieniem obserwowałam ich relację, wyjątkową, jak kwiat w samym środku bagna. Infantylne porównanie, lecz takie przychodzi mi teraz do głowy.

Trent Dalton ma specyficzny styl. Porusza wątki poważne, ale okrasza je humorem, trochę rozganiając mrok. Najmocniejszym punktem książki wydaje się być pomysł na fabułę. Odrzucone dziecko, które potrafi odnaleźć w życiu pozytywne strony. Zachęcone przez recydywistę do pisania listów do innych więźniów, w ten sposób zyskując kolejnego przyjaciela. To skłania ku pewnych refleksjom — za dużo skupiamy się na pozorach. Ludzie popełniają błędy, czasami katastrofalne w skutkach, aczkolwiek nie czyni to od razu z nich potworów. Istnieje szansa na zmianę, kiedy w człowieku ciągle drzemie właśnie człowiek. Byle tylko go wydobyć, do czego potrzeba nawet małego impulsu. Jakim może zostać dokładnie list.

„Chłopiec pochłania wszechświat” jest propozycją idealną dla tak zwanych „wrażliwców”. Wzruszająca powieść, bardzo udany debiut literacki. Ale też rodzaj książki, który trudno polecić albo odradzić. Każdy powinien zapoznać się samemu, bo jednych ta pozycja zachwyci, a innych dosłownie zanudzi. Mnie zauroczyła, ze względu na swoją magiczność, przesłanie o trzymaniu się nadziei. Siła braterstwa, ogrom miłości, choć momentami ciężkiej, wypełnionej łzami. Nawet w rynsztoku można znaleźć coś, co sprawia, że dalej chcemy walczyć, na przekór przeciwnościom.

20-01-2020

Eli to dwunastoletni chłopiec żyjący w ciągłym stresie. Ojciec nie jest obecny a przybrany handluje narkotykami, matka zażywa, brat nie mówi z własnej woli.
Codzienność ratuje Skin Halliday, były legendarny uciekinier z więzienia Boggo Road Gaol. Mimo takiej reputacji daje mu wielkie wsparcie i rady życiowe.
Z kartki na kartę ukazuje się wielka siła młodego chłopaka który stara się wszystko zmienić, dla rodziny i dla samego siebie. Czy Austria w roku 1983 stanie się początkiem końca?
Pamiętaj: "MARTWA CHWOSTKA SZAFIROWA ZAPOWIADA TWÓJ KONIEC"
___
Książka trudna tematycznie, zabawna oraz życiowa. Debiut autora który zachwyca od pierwszej strony!
Bohater jakim jest Eli to niezwykły chłopiec, mądry i zaradny nie zważając na postawiony problem. Wraz z wiekiem widzimy walkę dobra ze złem, jak bardzo uda się młodemu chłopakowi zmienić życie rodzinne, jakie poniesie ku temu straty?
Jaki to gatunek? Mix najlepszy z najlepszych. Obyczajowa, kryminał oraz literatura piękna.
Pozycja z której wyniesiecie wiele mądrości. Przepiękna książka o Australii w latach 80, rodzinie która wisi na włosku i jeden bohater walczący o wszystko i wszystkich.
Chłopiec który pochłania wszechświat...
Wchłonęła mnie bez reszty, kac książkowy gwarantowany.
Już za niedługo możliwość sięgnięcia po nią!

19-01-2020

,,Chłopiec pochłania wszechświat" to bardzo dobra opowieść o trudnej miłości. Pełnej bólu, krwi, wrzasków, walenia pięściami w ściany, uzależnionej od heroiny. To historia niezwykłej przyjaźni między dorosłym mężczyzną i dojrzewającym chłopcem, który uczy się, co jest w życiu najważniejsze. Szczera, wzruszająca, momentami liryczna powieść, którą warto poznać.

17-01-2020

Co w życiu ważne? Jakie są granice wytrzymałości człowieka? Ile jest w stanie znieść? Czy dzieciństwo warunkuje jego przyszłość, a jeśli tak, to co może się stać, kiedy maluch dorasta pod skrzydłami mordercy, a w domu ma matkę – narkomankę? Pytania o to, w jakim stopniu środowisko wychowawcze, a w jakim cechy naszego charakteru wpływają na nasze wybory, na subiektywne poczucie szczęścia czy sukces, od lat powraca w dyskusjach psychologów, socjologów czy pedagogów. I choć nikt do końca nie udzielił spójnej odpowiedzi pewne jest, że przeszłość nie pozostaje bez znaczenia. Liczy się jednak przede wszystkim to, co z takim „dziedzictwem” zrobimy. Dzieciństwo Elego Bella z pewnością nie było sielanką. Wychowujący się na przedmieściach Brisbane chłopiec, bez ojca, z narkotyzującą się matką i jej partnerem, handlarzem heroiną, niemym bratem – czy można trafić gorzej? Biorąc pod uwagę fakt, że faktyczną opiekę sprawuje nad nim niejaki Slim, skazany w przeszłości na dożywocie za brutalne pobicie ze skutkiem śmiertelnym, życie dwunastolatka jest dość osobliwym, ale jakże wdzięcznym materiałem na książkę. O Elim możemy rzeczywiście przeczytać – jest on bohaterem powieści autorstwa Trenta Daltona pt. „Chłopiec pochłania wszechświat”. Opublikowana nakładem Wydawnictwa Harper Collins książka, to niezwykle wciągająca historia, choć niestety jej potencjał nie został w pełni wykorzystany. Mimo tego, zarówno sama powieść, jak i płynące z niej przesłanie czynią ją niezapomnianą i wyjątkową. Dlatego też sięgnąć po nią mogą nawet najbardziej wymagający czytelnicy, poszukujący tekstów niebanalnych o nieco metafizycznym wydźwięku. Dysfunkcyjna rodzina sportretowana przez Daltona paradoksalnie nie jest źródłem cierpienia Elego. Co więcej, wydaje się on całkiem zadowolony z funkcjonowania w swoim niezwykłym świecie, a także z uczestniczenia w rzeczywistości kreowanej przez brata Augusta, prawdziwego geniusza, który kreśli odpowiedzi w chmurach zamiast wypowiadać słowa. Ponoć przestał mówić w wieku sześciu lat, kiedy matka odeszła od ojca, teraz pisze w powietrzu, co nie przeszkadza mu być najlepszym uczniem czy też zastępować młodszemu bratu matkę. W rzeczywistości jednak prawdziwym opiekunem – mentorem Elego jest wspomniany Artur „Slim” Halliday, najsłynniejszy uciekinier z więzienia, zwany „Zabójcą taksówkarza” lub też nieuchwytnym „Houdinim z Boggo Road”. To właśnie mężczyzna, którego Ele darzy szacunkiem, proponuje mu pisania listów do skazańców. Dla przebywających w więzieniu osób takie wiadomości są niekiedy jedynym łącznikiem ze światem, są też potwierdzeniem tego, że wciąż mogą być traktowani jak ludzie. W ten sposób chłopiec poznaje Alexa, który to stanie się nie tylko przyjacielem Elego, ale – podobnie jak Slim – swego rodzaju przewodnikiem. Pod ich wpływem chłopiec zacznie rozumieć, co tak naprawdę w życiu jest ważne, co powinno się liczyć. Ta opowieść o niezwykłej przyjaźni, o pogodzie ducha mimo trudów, a także o pozorach, na których niekiedy opieramy swoje sądy, bez wątpienia każde zwrócić uwagę na autora i bacznie obserwować jego karierę. I choć zdecydowanie bardziej do mojego serca „przemówił” August, brakło mi także płynności, która pozwoliłaby wciągnąć się w historię bez reszty, choć lektura pozostawiła wrażenie, że niekiedy tekst wymykał się Daltonowi z rąk, to bez wątpienia jest to ważna i piękna pozycja, która po prostu przeczytać trzeba!

14-01-2020

Eli Bell ma dość dziwną rodzinę. Jego matka to uzależniona od narkotyków kobieta, a ojczym jest dilerem. Ojca w zasadzie w ogóle nie ma, a brat chłopaka nie mówi, chociaż jest naprawdę mądrym chłopakiem. Jest rok 1983, Australia, a Eli naprawdę nie narzeka, chociaż przecież mógłby. Jest w miarę szczęśliwy i zadowolony z tego co ma. Opowiadając o chłopcu nie można pominąć jednej, bardzo ważnej osoby, a jest nią Arthur Halliday nazywany również Slim. Mężczyzna jest więźniem, notorycznie ucieka z zakładu karnego i jest najlepszym przyjacielem chłopca. Arthur wpada na pewien pomysł, a Eli decyduje się go zrealizować, ma zamiar pisać listy do skazanych, w ten sposób poznaje Alexa, który staje się jego przyjacielem.
„Chłopiec pochłania wszechświat” autorstwa Trenta Daltona to powieść, która opowiada o losach młodego chłopaka żyjącego i zmagającego się z trudami życia. Z pewnością nie jest to książka, której fabuła gna do przodu, przeciwnie czasami czułam się znużona i chciałam, by w końcu coś zaczęło się dziać. Męczyły mnie też przydługie opisy, ale czytałam dalej, bo bardzo chciałam dowiedzieć się, jak potoczą się dalsze losy bohaterów. Zakończenie nie do końca mnie usatysfakcjonowało, ale pozwoliło snuć domysły i dało dużo do myślenia, zresztą tak jak sama powieść.
Książka opowiada o zwyczajnym chłopcu, któremu przyszło żyć w trudnej rodzinie. Dość mocno uderza myśl, jak wielu jest takich chłopców, którzy żyją w rodzinach dysfunkcyjnych, a ich rzeczywistość nie przypomina bajki. Sama lektura nie trafi do wszystkich, jestem o tym przekonana, ale spodoba się osobom, które będą miały ochotę na powieść zwyczajną, ale przepełnioną jakaś magią, siłą braterskiej miłości, przyjaźni i wiary w ludzi. Polecam

12-01-2020

Ta książka jest o czymś, choć momentami zapominałam o czym.
Ta książka jest niecodzienna, choć chwilami czułam, że czegoś jej jednak brakuje, bym mogła nazwać ją wyjątkową.
Tę książkę polecam każdemu, choć uprzedzam, że nie każdy się w niej odnajdzie.

Chłopiec pochłania wszechświat a fabuła pochłania czytelnika. Dużo w niej i gęsto tematów trudnych, ponurych, przytłaczających, ale napisana jest z humorem, który łagodzi mrok. Narkotyki, rozbita rodzina, więźniowie, dilerskie porachunki; obok tego miłość dziecka do rodzica, braterska sztama, przyjaźń, która nie powinna się nigdy narodzić, a jednak jest, kwitnie i pokazuje światu środkowy palec.

Głównym bohaterem jest nastoletni Eli, który opisuje nam swój szary świat, w barwny sposób, przedstawia nam swoją, mówiąc brutalnie, patologiczną rodzinę, wprowadza nas w kryminał swojego życia.
Książką ma sens i ma przesłanie. Początkowo czytelnik może błądzić we mgle, ale zaręczam, warto brnąć w to dalej, bo ostatecznie, każdy drobny szczegół rozkwita w coś znaczącego.

Mocna fabuła, silni bohaterowie, satysfakcjonujące zakończenie. Czasem trochę rozwlekła, ale finalnie warta cennego ludzkiego czasu. Raczej do rozsmakowania się, niż pochłonięcia w jednen dzień. Zostaje w mojej głowie i na mojej półce!

Schowaj

Oceń książkę i napisz recenzję