Złe spojrzenia | Daria Orlicz | Książka + Prezent | Booktime.pl
SUPER CENA

Złe spojrzenia

Daria Orlicz

06-11-2019

Wydawnictwo: HarperCollins

Ilość stron: 304

Oprawa: Miękka

ISBN: 9788327647276

Cena normalna:38,99 zł

Złe spojrzenia
38,99 zł

Cena promocyjna:

22,60

Taniej o: 16,39 zł

Wysyłamy w 48h + czas dostawy

Koszt dostawy:

  • Odbiór w kiosku Ruchu6,90 zł
  • Odbiór w Paczkomacie8,90 zł
  • Odbiór na Poczcie8,90 zł
  • Kurier Pocztex10,90 zł
  • Kurier InPost11,90 zł
  • Kurier DPD12,90 zł

Przy zakupach powyżej 150 zł dostawa GRATIS!

Dodaj książkę do koszyka
i wybierz bezpłatny upominek

Opis książki

W Boże Narodzenie na cmentarzu za kościołem ktoś brutalnie morduje jedenastoletniego ministranta.
Policja długo nie może znaleźć winnego, ale miejscowi wydali już własny wyrok i niemal zlinczowali młodego wikarego – są pewni, że to on dopuścił się zbrodni.
Kto zabił syna bogatego biznesmena i czy ksiądz, który spędzał z chłopcem podejrzanie dużo czasu, rzeczywiście jest tak niewinny, jak twierdzi?

Recenzje
16-01-2020

Zanim zaczęłam tę książkę, wiedziałam, że autorka zapowiada przerwę w cyklu. Nic dziwnego, w końcu te 5 tomów pojawiło się w przeciągu tylko 13 miesięcy. Niestety w tym tomie było to bardzo widoczne. Zamiast jednego dopracowanego wątku kryminalnego dostajemy trzy. Dwa jeszcze mają jakieś uzasadnienie dla fabuły, to na nich opiera się cała historia, mimo że są potraktowane mocno po łepkach. Trzeci naprawdę nie wiem co miał na celu oprócz zapełnienia kilku stron.

Miło było oczywiście spotkać znane z wcześniejszych tomów postacie, jednak tu też coś poszło nie tak. Za dużo dramatów, za dużo nieuzasadnionego działania...

Książkę oczywiście czyta się szybko i bezproblemowo, styl autorki jest prosty i przejrzysty, jednak tu znowu muszę się doczepić do nadmiernego sięgania po wulgaryzmy i jednego określenia na pogodę i ukochaną osobę.

Całość ogólnie niestety mnie zawiodła, za dużo tematów, za dużo wydarzeń, za mało faktycznych uzasadnionych i przemyślanych treści. Nie tracę jednak nadziei, że po przerwie autorka wróci do formy z pierwszych tomów!

16-01-2020

Daria Orlicz to pseudonim pod którym tworzy Katarzyna Misiołek. Na swoim koncie ma już kilka bestsellerowych powieści społeczno – obyczajowych. Od niedawna pisze również kryminały i thrillery psychologiczne. Urodziła się w Krakowie, jest absolwentką Wyższej Szkoły Pedagogicznej. Przez kilka lat mieszkała w Rzymie. W swoim życiu podejmowała się różnych zajęć, od tłumaczki, przez radiową pogodynkę, do hostessy. Aktualnie w ramach współpracy pisze dla kilku znanych wydawnictw prasowych oraz książkowych. Lubi literaturę, filmy grozy, fantastykę postapokaliptyczną, mroczne thrillery oraz biografie. Ponadto interesuje się turystyką, psychologią, medycyną niekonwencjonalną, a nawet tarotem.

W drugi dzień Świąt Bożego Narodzenia na przykościelnym cmentarzu znalezione zostaje ciało jedenastoletniego ministranta z poderżniętym gardłem. Mieszkańcy małego nadmorskiego miasteczka o tę bestialską zbrodnię oskarżają młodego księdza, który spędzał z chłopcem sporo wolnego czasu. Zarzucają mu pedofilię i sami chcą wymierzyć sprawiedliwość. Sprawę zamordowanego Kornela Dąbrowskiego prowadzi Wojciech Kiciński, Hanka Piasecka i Jeremi Jaromiński, policjanci doskonale znani z poprzednich książek Darii Orlicz. Nie do końca wierzą oni w winę księdza Jarzyny, dlatego prowadzą dokładne śledztwo, które ujawnia wiele tajemnic rodziny Dąbrowskich. Ojciec chłopca powiązany jest z grupą, której organizacja przypomina sektę, zaś macocha ma poważne problemy psychiczne. Lista podejrzanych wydłuża się. Kto z nich jest odpowiedzialny za śmierć Kornela? Ksiądz, ojciec, macocha, a może ktoś zupełnie obcy?

Zupełnie inne śledztwo w tym samym czasie prowadzi sierżant Aleksandra Florczyk. Opiekunka społeczna podczas jednej z wizyt u swojej podopiecznej zawiadamia Policję, podejrzewając dzieciobójstwo. Przybyli na miejsce policjanci dokonują makabrycznego odkrycia.

Kolejne dochodzenie dotyczy trzech przyjaciółek, które wspólnie świętują sylwestrową noc w domku na odludziu. Ktoś próbuje je śmiertelnie przestraszyć, a Policja ma za zadanie położyć temu kres.

Wreszcie czwarte śledztwo, które znów przypadło sierżant Aleksandrze Florczyk i jej partnerowi starszemu aspirantowi Arkowi Wilkowi, dotyczy ucieczki z pobliskiego poprawczaka. Uciekinierem jest szesnastoletni Radek Wężyk. Mniej więcej w tym samym czasie znika Dorota Socha, upośledzona umysłowo dziewczyna zatrudniona w kuchni poprawczaka. Policjanci podejrzewają porwanie, ale nie wykluczają, że trzymana pod kloszem dziewczyna, postanowiła uciec od matki – zagorzałej katoliczki.

Oprócz czterech powyższych wątków kryminalnych, pojawiają się też obyczajowe, dotyczące prywatnego życia naszych policjantów. Związek Wojtka z jego partnerką Małgorzatą wisi na włosku. Hanka ma coraz większe problemy z dorastającą córką, w dodatku jej małżeństwo przechodzi poważny kryzys, a do tego umiera jej macocha. Daria Orlicz tym razem nie tylko rzuca kłody pod nogi swoim bohaterom, ale wali ich nimi po głowach. W tej książce wydarzyło się zdecydowanie za dużo złego. Poczułam się przytłoczona negatywnymi emocjami. Naprawdę lubię tych bohaterów, którzy towarzyszą mi od pierwszej książki, jaką przeczytałam, lecz z każdą kolejną wydaje mi się, że ich charaktery są do siebie zbyt zbliżone, nieco mdłe.

Więcej na: http://tamczytam.blogspot.com/2019/12/ze-spojrzenia.html

09-01-2020

Boże Narodzenie nie zawsze jest radosne i szczęśliwe. Nie zawsze wiąże się z narodzinami.

W "Złych spojrzeniach" Darii Orlicz tak właśnie jest. To właśnie tego dnia zamordowany zostaje nastolatek, ministrant. Na cmentarzu bestialsko podcięto mu gardło. Wszystko podejrzenia kierowane są natychmiast na młodego księdza, który spoufalił się z chłopakiem, którego nienawidziła macocha, a ojciec nie zauważał, gdyż zajęty był biznesem. A dodatkowo... Działa w jakiejś podejrzanej sekcie. Nieciekawe towarzystwo, sami przyznajcie. Nad tą sprawą pracuje poznana już w "Cudzych grzechach" ekipa - Kiciuś, Hanka i Jeremi.

Tymczasem dziewczyna Jeremiego wraz z Wilkiem mierzy się z kolejna ucieczka z domu dziecka. Tym razem uciekinier zabiera że sobą pomoc kuchenną z placówki.

To jednak nie jedyne problemy policjantów. Poza zawodowymi sprawami, których wydaje się być coraz więcej i dającej w kość zimie część z nich musi się zmierzyć z prywatnymi kłopotami.

Pamiętam, jak przy pierwszym spotkaniu z bohaterami wykreowanymi przez Darię miałam problem z tą historią. Nie mogłam się wgryźć. Teraz jednak wracam jak do dobrych znajomych i czekam na więcej!

09-01-2020

Kolejny już raz z ogromną przyjemnością powróciłam do świata "Straconych dusz". Tym bardziej, że "Złe spojrzenia" w mojej ocenie wypadają znacznie lepiej niż poprzedni tom, "Cudze grzechy". Ciekawsza jest - jakby to makabrycznie nie zabrzmiało :D - i główna zbrodnia (wraz z jej okolicznościami), i wszystkie kryminalne wątki, choć tych drugich jest znacznie mniej niż we wszystkich poprzednich tomach. Wraz z pozbyciem się z grona bohaterów Bugaja, zniknął bohater pierwszoplanowy - i, jak już wcześniej mówiłam, było to genialne posunięcie. Zamiast kolejnych podbojów bawidamka i łajdaka otrzymujemy ciekawie rozbudowane wątki obyczajowe dotyczące członków naszej policyjnej grupy. Co do stylu pani Orlicz - wciąż szalenie mi się podoba, jest lekki, niesamowicie przystępny i po prostu przyjemny. Jedyne, co nieco mnie rozczarowało, to rozwiązanie zagadki mordercy 11-latka - poszło po prostu za szybko i - niestety - za banalnie. Poza tym nie mam się do czego przyczepić. No, może jeszcze do tego, że - wnioskując po zakończeniu - mam przedziwne wrażenie, że powoli zbliżamy się do finału całej serii.
Czy to jedynie ułuda, czy fakt przekonamy się pewnie już niedługo ;)


08-01-2020

Kryminały Darii Orlicz kusiły mnie od dłuższego czasu. No i w końcu  uległam! Złe spojrzenia są dowodem na to, że kobiety perfekcyjnie radzą sobie w mrocznym świecie kryminału.  Z biogramu pisarki dowiedziałam się, że Daria Orlicz to  nie kto inny jak znana autorka powieści społeczno- obyczajowych- Katarzyna Misiołek.

Święta Bożego Narodzenia niewiele mają wspólnego z aurą zła. Komuś ewidentnie zależało, aby  zakłócić spokój w sercach  mieszkańców małego nadmorskiego miasteczka. Na cmentarzu przykościelnym znaleziono zwłoki jedenastoletniego  ministranta. Lokalna społeczność łatwo potrafi  dodać dwa do  dwóch i pierwszym podejrzanym zostaje młody wikariusz lokalnej parafii. Tylko interwencja policji  pomogła uchronić mężczyznę przed brutalnym linczem. Ksiądz podejrzanie wiele czasu poświęcał zamordowanemu chłopcu, a śledząc niedawne wydarzenia w polskim Kościele wnioski więc mogą nasunąć się same. Małomiasteczkowa mentalność mieszkańców nie potrzebuje dodatkowych  dowodów i  argumentów, żeby osądzić winnego sprawcę. Może, że znajdzie się prawdziwy morderca....

Chylę czoła przed talentem pisarskim Katarzyny Misiołek! Pomysł został konsekwentnie przelany na papier, a efekt końcowy sprostał moim całkiem wyśrubowanym czytelniczym oczekiwaniom. W moje ręce trafił bardzo zgrabnie napisany kryminał z ostro zarysowanym  tłem społeczno- obyczajowym- a takie właśnie uwielbiam czytać! Ekipa policyjna poza standardowymi  procedurami śledczymi, musi ujarzmić społeczną wrzawę wokół  morderstwa i tutaj możemy poobserwować sobie całą paletę zarówno konwencjonalnych, jak i nie do końca zgodnych z prawem zachowań. Aż miło było oglądać wycinki z życia zwykłych  ludzi- zarówno skrajne namiętności, jak i najgłębiej skrywane lęki, a wszystko to przedstawione w najczystszej postaci. Kolejne sceny cechuje mocny  realizm w połączeniu z niewymuszoną neutralnością, w tym scenariuszy nie ma miejsca na przypadkowość. Autorka dała mi szansę wniknąć w głąb umysłu mordercy, poczuć na własnej  skórze czym prawdziwe zło  jest.

Śledczy z superbohaterami  za wiele wspólnego nie mają. Do życia policjantów również wkrada się zły nastrój,  depresja, czy problemy rodzinne w połączaniu z monotonią życia dając nieprzyjemną mieszankę. Bardzo cenie sobie ten nienachalny  sposób, w jaki oddane zostały krystalicznie czyste emocje. Autorka żadnej postaci nie traktuje po  macoszemu, dla każdego bohatera przeznaczony jest stosowny  moment .  Nader zgrabnie i równie realistycznie zostało opisane, jak praca odbija się na ich  życiu  prywatnym śledczych. Wątki  przewodnie są dwa- morderstwo ministranta i ucieczka z poprawczaka znanego  lokalnej społeczności oprycha. Oba intrygują niejednoznacznością i przyciągają mrocznym klimatem  niedopowiedzeń, sama do końca nie byłam pewna co czeka mnie dalej. Tytułowe złe spojrzenia idealnie oddają lokalny  klimat, gdzie człowiek człowiekowi zaczyna być wilkiem.

Można mieć pewne podejrzenia, ale nie da się tak do końca dociec kto zabił. Wątek porwania młodej kucharki to zderzenie dwóch diametralnie różnych poglądów na sytuację. Obie przedstawione historię, mimo prostego szablonu, mają ogromny potencjał i został on  całkiem zmyślnie i w całości wykorzystany. Grono  potencjalnych  morderców jest zacne, ale dość ograniczone, co cieszy. Miałam swoje typy, ale finał i tak mile mnie zaskoczył  niekonwencjonalnym rozwikłaniem zagadki. Perfekcyjnie oddane zostały lokalne nastroje- emocjonalne wichry i burze zmiksowane ze wzajemnym podjudzaniem się- plus ta charakterystyczna małomiasteczkowa zawiść. Spoiwem dla wszystkich zdarzeń okazał się silny lękiem egzystencjalny mieszkańców. Co do bohaterów- psychologia postaci w przypadku tej  pozycji jest niczym wisienka na torcie- do bólu przemyślana i dopracowana. Tutaj nie natraficie na ludzkie szablony  typu kopiuj,  wklej i sparafrazuj. Bohaterowie są tacy po prostu ludzcy, nienachalni, niby normalni, ale na swój sposób wyraziści-i co najważniejsze mają jaja!

Złe spojrzenia są dowodem na to, że z prostej historii można stworzyć całkiem wybuchowy scenariusz. Polecam każdemu, kto  lubi  mocne kryminały  przyprawione  mroczną aurą niedopowiedzeń. Ciesze się, że w Polsce są autorki kreatywne, których nie blokuje ograniczona wyobraźnia. Dawno nie czytałam równie wysublimowanej, jak i  emocjonalnie pobudzającej mieszanki. Bezapelacyjnie polecam!

Za egzemplarz książki dziękuję Wydawnictwu HarperCollins Polska


07-01-2020

"Złe spojrzenia" to kolejna książka Darii Orlicz, którą miałam przyjemność przeczytać. Piszę, że przyjemność, chociaż nie do końca jestem usatysfakcjonowana. Mam mały niedosyt jeżeli chodzi o zakończenie wybranych wątków. Tak, kolejny raz autorka postawiła na wielowątkową fabułę, na którą ja, nie jeden raz, narzekałam. No dobra, tym razem nie będę, ponieważ książkę czyta się bardzo dobrze. Jest taka..., jakby to wyrazić, może "swojska"? Zdecydowanie bardziej podoba mi się od poprzedniej (Cudze grzechy). Nie będę ukrywać, polubiłam też bohaterów, których już mogłam poznać w poprzednich częściach.To może kilka zdań na temat fabuły. Dzieje się sporo. Jak zawsze. Na cmentarzu dochodzi do brutalnego morderstwa jedenastoletniego chłopca. Policja ma problem ze znalezieniem mordercy, choć ludzie wydali już wyrok na miejscowego wikarego. Czy słusznie? W tak zwanym międzyczasie, trzy kobiety są obserwowane przez mężczyznę, który ewidentnie nie lubi płci pięknej. Dziwne prezenty, które dostaje jedna z nich, doprowadzają wszystkie trzy na posterunek policji. To najmniej lubiany przeze mnie wątek. Poznamy również Radka, który ucieka z poprawczaka. Okazuje się, że nie jest sam. Jest z nim Dorota, dziewczę, które ma prawie 30 lat i lekkie upośledzenie. Czy Dorota została porwana, czy grozi jej niebezpieczeństwo? Oprócz mrocznych, kryminalnych spraw, w książce znajdziemy też motyw obyczajowy. Bohaterowie też przecież mają swoje problemy, między innymi damsko - męskie. Pani Kasia Misiołek (Daria Orlicz to pseudonim) jest pisarką z olbrzymim potencjałem. I choć zawsze znajdę jakieś "ale" w powieści pióra autorki (proszę mi to wybaczyć), to pomimo tego, ciągnie mnie do Jej książek.

01-01-2020

Jakoś dawno nie sięgałam po kryminały, a już był okres, że naprawdę mnie pochłonęły. No, uznajmy, iż ta „krótka” przerwa wyszła mi na dobre i teraz mogę spojrzeć świeżym okiem na różne nowości. Tym razem w moje ręce wpadła książka autorstwa Darii Orlicz. Nazwisko wydawało mi się znajome, choć wcześniej nie nadarzyła się okazja do zapoznania z twórczością pisarki. Postanowiłam zaryzykować. Natychmiast nadeszło zaskoczenie, gdy zauważyłam, że mam do czynienia z piątym tomem cyklu! Trudno, zdecydowałam, wejdę w świat powieści od innej strony. Czy słusznie zrobiłam? Już po lekturze stwierdzam — tak. Nie żałuję poświęconego czasu, ponieważ spędziłam nad publikacją kilka interesujących wieczorów. To miłe rozpoczęcie ponownej przygody z kryminałami, a nieco za nimi tęskniłam.

Zwróciłam uwagę z opinie dotyczące poprzednich książek Orlicz i z recenzji jasno wynika, iż mamy kontakt z naprawdę fascynującą autorką. Teraz, gdy sama się z nią zapoznałam, zaczęłam żałować, że pisarka nie jest aż za bardzo promowana. A szkoda! Moim skromnym zdaniem, mogłabym znaleźć się w kanonie najpoczytniejszych twórczyń polskich kryminałów/thrillerów, na co w pełni zasługuje. Świetnie rozwinięty warsztat, pomysły na prowadzenie fabuły, a co istotne — umiejętność trzymania czytelnika w napięciu. To jedna z najważniejszych cech charakteryzujących osoby, które postanowiły zająć się tak wymagającymi gatunkami. W przypadku Orlicz, ciężko mi do czegokolwiek się przyczepić.

Wydarzenia mające miejsce w „Złych spojrzeniach” są bardzo realne. Zdarza się, że o podobnych dowiadujemy się z mediów, z wypiekami na twarzy śledząc kolejne informacje. Tutaj obserwujemy wszystko „od środka”, dodatkowo oglądając życie prywatne prowadzących sprawę policjantów. Zazwyczaj tego typu fragmenty w powieściach mnie nudzą, ale nastąpił wyjątek od reguły. Zwłaszcza postać Hani Piaseckiej wydała mi się interesująca i chciałabym poznać jej przeszłe oraz dalsze losy. Świetnie skonstruowana bohaterka, walcząca z demonami przeszłości, a przy tym niezwykle silna.

Do końca nie byłam pewna, kto okaże się zabójcą ministranta. Całość przeczytałam szybko, zarywając noc, bo aż tak zafascynowała mnie zbrodnia, jej przyczyny oraz konsekwencje. Główna oś to niewiele miasteczko, które skrywa w sobie masę tajemnic. Każdy każdego zna, lecz wszyscy zgodnie milczą na temat faktów, równocześnie bez wahania wskazując „winnego”. Motyw dość dobrze znany w literaturze, ale odpowiednio poprowadzony zawsze wprowadza nutę grozy. Fabuła mistrzowsko pokazuje problem pochopnej oceny. Prawda czasem bywa rzeczywiście mało oczywista, wbrew różnym (mylnym) przypuszczeniom. Tak, z tej pozycji byłaby niezła adaptacja filmowa, może serial? To gotowy materiał na scenariusz i myślę, że zdobyłby całkiem dużą rzeszę fanów.

„Złe spojrzenia” to idealna lektura dla miłośników mieszanki kryminału z thrillerem. Mam ogromną nadzieję, że już wkrótce uda mi się sięgnąć po resztę tomów serii. Wypatruję też kolejnych i wydaje mi się, iż moja przygoda z Darią Orlicz potrwa długo… Ukłony w stronę autorki (tworzącej pod pseudonimem, ma na koncie także powieści obyczajowe)! Ta stylistyka wspaniale do niej pasuje, oby dalej rozwijała literacką karierę w tym właśnie kierunku. Trzymam za nią kciuki, a Wam — polecam!

28-12-2019

Życie jest pokręcone, nie zawsze jest sprawiedliwe, książka "Złe spojrzenia" pokazuje nam bardzo realne wydarzenia, o których jak najbardziej moglibyśmy usłyszeć w radiu bądź telewizji, bardzo łatwo wczuć się w tę historię.
Znowu możemy spotkać się z bohaterami wcześniejszej części, których bardzo polubiłam, Wojtek Kiciński (Kiciuś), Hanna Piasecka, Jeremi Jaromirski, poznajemy również kilka nowych postaci . Wracając do historii, policjanci, prowadzą sprawę zamordowanego ministranta, któremu poderżnięto gardło, na pobliskim cmentarzu parafialnym. Mieszkańcy nie czekają na wyniki śledztwa, osądzają księdza wikarego, który przyjaźnił się z chłopcem. Jednak policja nie do końca wierzy w taką wersję wydarzeń, szuka dowodów i świadków, tą sprawą zajmuje się Wojtek i Hanka , czy wpadną na trop prawdziwego mordercy? Czy chłopiec z bogatej rodziny, mógł mieć wrogów?
W tym samym czasie, Aleksandra Florczak i Arkadiusz Wilk prowadzili sprawę, dzieciobójczyni oraz, ucieczki chłopaka z poprawczaka wraz z niepełnosprawną umysłowo dziewczyną.
Pomiędzy prowadzeniem spraw, nasi bohaterowi mają swoje życie i swoje problemy, na naszych oczach wszystko się rozgrywa.
Sprawa ucieczki z poprawczaka cały czas się ciągnie, Radek Wężyk, ma nie ciekawą przeszłość, wziął ze sobą kobietę z poważnymi problemami psychicznymi, wiek jej 30 lat a rozum 16latki, możecie sobie wyobrazić, jak wygląda ich ucieczka, jednak finał, jaki spotka tę dwójkę, jest nie do odgadnięcia, to się dzieje z minuty na minutę i wszystko się zmienia.
Każda opisana sprawa, zostaje wyjaśniona, a życie bohaterów toczy się dalej, do zakończeń, chyba zacznę się przyzwyczajać, są jak niezapisana do końca strona.
Czy domyśliłam się, kto był zabójcą ministranta?
Do ostatniego momentu nie, choć cała seria zdarzeń, jest jak najbardziej prawdopodobna, i nasuwała podejrzenia.
Kochani, książka "Złe spojrzenia" to bardzo dobra książka, ciężko było mi się oderwać, bo tyle zagadek, chciałam poznać rozwiązanie, dodatkowo, bardzo ciekawi mnie życie prywatne bohaterów, a teraz to już w ogóle, jestem ciekawa, jak się potoczą losy Hanki, kochana Orliczko, czekam niecierpliwie na kolejne części.

Schowaj

Oceń książkę i napisz recenzję