Chłopcy, których kochano za mocno | Kazimierz Kyrcz | Książka + Prezent | Booktime.pl
SUPER CENA

Chłopcy, których kochano za mocno

Kazimierz Kyrcz

20-01-2020

Wydawnictwo: HarperCollins

Ilość stron: 384

Oprawa: Miękka

ISBN: 9788327646897

Inne wersje:  Ebook 21,90 zł

Cena normalna:38,99 zł

Chłopcy, których kochano za mocno
38,99 zł

Cena promocyjna:

22,90

Taniej o: 16,09 zł

Wysyłamy w 48h + czas dostawy

Koszt dostawy:

  • Odbiór w kiosku Ruchu6,90 zł
  • Odbiór w Paczkomacie8,90 zł
  • Odbiór na Poczcie8,90 zł
  • Kurier Pocztex10,90 zł
  • Kurier InPost11,90 zł
  • Kurier DPD12,90 zł

Przy zakupach powyżej 150 zł dostawa GRATIS!

Dodaj książkę do koszyka
i wybierz bezpłatny upominek

Opis książki

Podobno nie wysiada się z pędzącego pociągu. Tę zasadę wyznaje zarówno Kuba Szpikulec, seryjny morderca, którego swoistym celem są prostytutki, jak i tropiący go funkcjonariusze z grupy zadaniowej. Ale Szpikulec to nie jedyne zmartwienie organów ścigania. Uwikłani w walkę z własnymi demonami policjanci robią co w ich mocy, by sprostać stawianym przed nimi wymaganiom. Nie cofną się nawet przed zawieraniem sojuszy z tymi, od których powinni trzymać się jak najdalej. "Mroczny i brutalny... ...czytaj więcej

Podobno nie wysiada się z pędzącego pociągu. Tę zasadę wyznaje zarówno Kuba Szpikulec, seryjny morderca, którego swoistym celem są prostytutki, jak i tropiący go funkcjonariusze z grupy zadaniowej. Ale Szpikulec to nie jedyne zmartwienie organów ścigania. Uwikłani w walkę z własnymi demonami policjanci robią co w ich mocy, by sprostać stawianym przed nimi wymaganiom. Nie cofną się nawet przed zawieraniem sojuszy z tymi, od których powinni trzymać się jak najdalej.

...zwiń
Recenzje
26-07-2020

Są książki, które wręcz mnie przyciągają. Mogą mieć niepozorne okładki, niekoniecznie zachęcający opis, a jednak mają w sobie to coś, co mnie hipnotyzuje. Na Kazimierza Kyrcza Jr. trafiłam przypadkowo, zaintrygowana dość skrajnymi opiniami. Jedni uznawali jego książki za super, inni zaś za coś niewartego uwagi. Pomijając wtedy fakt, że zaciekawiła mnie okładkowa notka, to w takich przypadkach uwielbiam sprawdzać, gdzie ulokuje się moja opinia. Czy będę wśród tych zadowolonych, czy wręcz przeciwnie.

W Krakowie od dłuższego już czasu grasuje seryjny morderca nazwany przez dziennikarzy Kubą Szpikulcem. Jego celem są prostytutki, które dla niego są niczym - zbędne śmieci, które sprowadzają porządnych ludzi na złą drogę, doprowadzają ich do grzeszenia. Policja ma pełne ręce roboty, a dodatkowo musi się uporać z własnymi problemami. Dodatkowo okazuje się, że funkcjonariusze posuwają się do robienia rzeczy, które im nie przystoją. Co więcej, nawiązują bliskie kontakty z tymi, z którymi nie powinna zadawać się w ten sposób. Sprawę Kuby Szpikulca obejmuje Edyta Fortuna, która prócz rozwiązania sprawy seryjnego mordercy, dodatkowo musi okiełznać swój męski zespół śledczych.

Złapanie sprawcy jest nie lada wyzwaniem, bo co rusz pojawiają się nowi naśladowcy tacy jak Artur Porudzki, którego psychika skrzywiona jest za sprawą nadopiekuńczej matki, która nie zdaje sobie sprawy z tego, że swoim zachowaniem krzywdzi zarówno syna, jak i innych ludzi, bo mężczyzna w specyficzny sposób daje upust swoim emocjom.

Poznajemy także Michała Walczaka, którego relacje z matką również nie są normalne. Mężczyzna wręcz zmusza się do tego, by odwiedzać matkę w zakładzie opieki. Wizyty u niej kosztują go naprawdę wiele energii i emocji.

Co ciekawe, to o czym wspomniałam, to niewielka część wątków, jakie przeplatają się w powieści Kazimierza Kyrcza Jr. . Jedyne co mnie zirytowało, to brak jakiejkolwiek wzmianki o tym, że "Chłopcy, których kochano za mocno" to druga, a nie pierwsza część cyklu. Jak tylko zaczęłam czytać, to odniosłam wrażenie, że znajduję się w środku akcji, co dało mi do myślenia. Po przeszukaniu internetu okazało się, że faktycznie powinnam zacząć od powieści pt. "Dziewczyny, które miał na myśli", a nie od powyższego tytułu. Nienawidzę braku oznaczeń w przypadku serii, bo czytanie wyrywkowo historii, która powinna mieć logiczny i chronologiczny ciąg jest bezsensowne. Jednak pomijając ten fakt, książka jak dla mnie warta jest uwagi. Muszę powiedzieć, że wciągnęła mnie praktycznie od pierwszych stron i cieszę się, że posiadała wiele wątków, co powodowało, że musiałam się na niej skupić, a nie czytać ot tak bez zastanowienia. W tej chwili kończę pierwszą część, a lada dzień planuję usiąść do "Kobiety, które nienawidzą". Osobiście polecam ten cykl, choć proponuję czytać go w odpowiedniej kolejności.

20-07-2020


"Chłopcy,których kochano za mocno" to książka po której spodziewałam się totalnej masakry, w cholery krwi i pełnych brutalnych zbrodni,których się nie doczekałam...
Pierwsza połowa lektury mnie totalnie znużyła, było pełno pytań i mało odpowiedzi, z czasem zaczęło mnie to irytować i zaczynałam się powoli gubić w tej historii. Bardzo duża ilość postaci, wątków co odczułam już jako przesyt. Duża połowa już ciut lepsza, akcja bardziej rozwinięta, więcej chaosu,ale to wciąż za mało aby książka mnie zadowoliła.
Niektóre wątki były zbędne, mało ważne przez co miałam wrażenie,że powieść się nie kończy, wręcz przeciwnie się wydłuża.
Chciałam konkretnej lektury z dużą dawką grozy i brutalności, a dostałam słabą powieść, miałam wobec pozycji duże oczekiwania i się rozczarowałam. Zwłaszcza,że uwielbiam takie tematy i w takich historiach oczekuję wtedy totalnej krwawej i potwornej uczty,gdzie leje się krew strumieniami a bohaterowie są na tyle bestialscy,że nie dają się zapomnieć i pozostają w pamięci na długo, a tu tego zabrakło. Mam kolejną część i właśnie ją czytam, liczę ,że aby ta wyjdzie lepiej.

19-07-2020

,,Chłopcy, których kochano za mocno" to kontynuacja książki ,,Dziewczyny, które miał na myśli", której lektura wciąż przede mną. Nie przeszkadzało mi to w żaden sposób w odbiorze książki.

Wydanie powieści ,,Chłopcy, których kochano za mocno" zabrałam ze sobą na wakacje. Idealnie nadała się na podróż samochodem w roli pasażera i gdyby nie to, że później miałam za dużo zajęć, przeczytałabym ją za jednym razem. Jest mroczna, przerażająca, a jednocześnie nie pozwala oderwać się od kolejnych stron. Tym razem pisarz poświęca fabułę chłopcom, mężczyznom, którzy zostali ogarnięci toksyczną miłością przez swoje partnerki, matki, często jest to miłość wykraczająca poza granice moralne.

W takiej sytuacji poznajemy na przykład Artura Porudzkiego, który wciąż mieszka z rodzicielką, która ,,troskliwie" się nim zajmuje. Nie w innej sytuacji jest inny bohater książki, którego mama znajduje się obecnie w domu opieki i ten ją odwiedza, chociaż jest między nimi wiele niewyjaśnionych żalów. Nie sposób nie wspomnieć tutaj także o postaci Kuby Szpikulca, którego tożsamość policja wciąż stara się ustalić. Mężczyzna morduje brutalnie panie lekkich obyczajów, zostawiając na ich ciele znak Z. Czy uda się rozwikłać tę sprawę?

Przede mną trzeci tom serii, czyli ,,Kobiety, które nienawidzą mężczyzn". Z wielką przyjemnością się z nią zapoznam. Kazimierz Kyrcz Jr. ciekawie prowadzi akcję. Bohaterowie zaś są barwni i nietuzinkowi, ich zachowanie wzbudza skrajne emocje. Kibicujemy im, a jednocześnie od czasu do czasu przeszywa nas dreszcz wstrętu, ekscytacji. Uczucia mieszają się ze sobą. Jednak, jak już wspomniałam, dzięki tej wielobarwności bardzo trudno oderwać się od publikacji. Nawet nie bardzo chce się to robić, co jest najlepszą rekomendacją, by sięgnąć po ,,Chłopców, których kochano za mocno".

16-07-2020

Mam nadzieję, że polubiliście rozwiązywać ze mną zagadki kryminalne, bo mam ich dla Was sporo. Dzisiaj zabiorę Was do Krakowa, gdzie grasuje Kuba Szpikulec, seryjny morderca, który na ofiary obrał sobie prostytutki.Szpikulca tropić będziemy wraz z grupą małopolskich policjantów, którym przewodzi Edyta Fortuna. Jestem przekonana, że polubicie ich od pierwszego przeczytania i przeżyjecie w ich towarzystwie pasjonującą przygodę. A będzie się działo naprawdę mnóstwo- przygotujcie się na podróż pełną niesamowitych i niekiedy mrożących krew w żyłach wrażeń.



Chłopcy, których kochano za mocno, to druga część cyklu Kazimierza Kyrcza Jr. Muszę się Wam przyznać, że nie czytałam części pierwszej i trochę tego żałuję, bo nie do końca jasne są dla mnie relacje między jednym z głównych bohaterów, a jego znajomym. Oczywiście, można ten cykl czytać nie po kolei, lecz jeżeli będziecie mieli taką możliwość, zacznijcie jednak od tomu pierwszego.



Autor pisze bardzo specyficznym stylem, który urzekł mnie od pierwszej strony. Trzeba mieć naprawdę niewiarygodny talent, aby sprawić, że uśmiech, który pojawia się na twarzy czytelnika podczas lektury, zamiera z przerażenia po przewróceniu kolejnej kartki. Tak właśnie jest u pana Kyrcza. Czytelnikiem targają przeróżne emocje od pierwszej do ostatniej strony czytanej książki. I zostają jeszcze na długo po jej zamknięciu.



Świat przedstawiony w tej książce jest do bólu prawdziwy. Począwszy od topografii i opisów polskich miast ( bo odwiedzimy nie tylko Kraków), po fizjonomię i losy bohaterów. Na kartach tej książki przewija się mnóstwo postaci z mniej lub bardziej ( ze wskazaniem na bardziej) pokręconymi losami, których historię autor przedstawia w sposób bardzo dokładny i interesujący. Podczas czytania uderzył i przeraził mnie fakt, że po ulicach naszego kraju porusza się tyle psychicznie pokręconych osób gotowych do najgorszych czynów.



Autor jest oficerem krakowskiej policji i pracę dzielnych funkcjonariuszy opisał bardzo dokładnie i realistycznie, bez zbędnego koloryzowania. Czyta się to naprawdę dobrze, fabuła wciąga niesamowicie, a niektóre zwroty akcji dosłownie zwalają z nóg.



Serdecznie zachęcam Was do tej trochę mrocznej i bardzo polskiej lektury. To prawdziwy, rasowy kryminał, o którym długo nie zapomnicie.



I od razu Was uprzedzam, małopolskich policjantów odwiedzimy już niebawem jeszcze raz i rozwiążemy z nimi jeszcze jedną zagadkę, Mam nadzieję, że tą recenzją zaostrzę tylko Wasze apetyty na tę podróż. Miłej lektury i do następnego!



Dorota Skrzypczak

12-07-2020

Kraków z seryjnym mordercom w tle...
Oto co przygotował dla nas Kazimierz Kyrcz w swojej książce pt.,, Chłopcy, których kochani za mocno"

Kuba Szpikulec to seryjny morderca, grasujacy po Krakowie. Jego głównym celem mordów stają się prostytutki- kobiety które nie mają dla niego żadnej wartości. Policja rozpoczyna pościg za szaleńcem, lecz czy zdoła go złapać? Sprawie przewodniczy komisarz Edyta Fortuna, która nie tylko musi opanować trudną sytuację krakowskiego mordercy, ale także musi okiełznać swój męski zespół śledczy...

Chłopcy których kochano za mocno, to idealnie skrojony thriller i kryminał w jednym. Autor stopniowo, budował napięcie, wzbudzając tym samym moją ciekawość, oraz chęć rozwiązania sprawy.
Dzięki stylu pisania autora, a także doświadczeniu jako pracy śledczego, przeniosłam się w świat policji, napięcia, a także czasem bezradności.
Ku mojemu zaskoczeniu, powieść nie dotyczyła tylko mordercy i pościgu za nim, ale przedstawiała trud policjantów, ich bolączki, cierpienia, a także wedle mnie wkradł się tutaj także wątek wypalenia zawodowego.
Miejscem akcji jest piękne miasto Kraków, które w książce nabiera trochę depresyjnej i strasznej aury. Takie przedstawienie miejsca, wpłynęło jeszcze bardziej na moje emocje, przede wszystkim uaktywnił się we mnie strach. Na dużą pochwałę, zasługuje także kreacja postaci. Posiadają bardzo realistyczne rysy, które odnoszą się do wielu ludzi. Same ich charaktery, oraz zachowanie wzbudzają czujność czytelnika, oraz zmuszają do racjonalnego myślenia.
Całość wydaje się bardzo dynamiczna. Styl pisania autora jest specyficzny. Początkowo wydawał mi się trudny, lecz z czasem to przekonanie zniknęło. Przedstawiona historia, bardzo mi się podobała, gdyż była także pełna przemyśleń, które w jakimś stopniu odnajdują się w realiach naszego codziennego życia.

17-04-2020

Po książkę "Chłopcy, których kochano za mocno" sięgnęłam zachęcona rekomendacją Wojciecha Chmielarza. Niestety, po lekturze, muszę stwierdzić, że nasz gust czytelniczy mocno się rozmija...
Świat przedstawiony w powieści jest zły. Każdy tu jest potencjalnym zabójcą, mordercą bez wyrzutów sumienia. Każdy myśli o sobie, nie ma tu miejsca na empatię czy zrozumienie. No chyba, że mówimy o środowisku policyjnym, bo oni, dziwnie, bo dziwnie, ale starają się siebie wspierać, choć skutki tego są raczej też kiepskie.
Styl powieści wydaje mi się ukierunkowany w bardzo wąską grupę odbiorców – ja tak z 1/3 dialogów w ogóle nie zrozumiałam.
Ogromna ilość postaci, wątków, ich historii, prócz pokazania, że świat jest zły, nic tu nie wnosi. Gubiłam się co chwilę, książka mnie zmęczyła i wpędziła w naprawdę podły nastrój. To zdecydowanie nie była lektura dla mnie.

04-04-2020

PATOLOGICZNY WSZECHŚWIAT


Im dłużej czyta się książki, ty trudniej jest znaleźć satysfakcjonującą lekturę. I jeszcze trudniej znaleźć jest dzieło oryginalne – tym bardziej we współczesnych pozycjach dostosowanych do gustu odbiorcy, który myśleć się boi, głębi unika, a na dobrą jakość zdaje się mieć chroniczna alergię. A mimo to wciąż można trafić na wartościowe dzieła, które swoją premierę miały nie dalej, jak kilka lat temu. I do nich właśnie należy „Chłopiec pochlania wszechświat”, sentymentalna opowieść o minionym świecie i przyjaźni, która trzyma zadziwiająco wysoki poziom, nie tylko jak na debiut.


Brisbane, 1983 rok. Eli nie ma łatwego życia. Ojciec jest nieobecny, matka pogrążyła się w uzależnieniu od narkotyków, a jej obecny facet zajmuje się handlem heroiną. Jedynie brat nie pasuje do tego wzorca, bo choć niemy, pozostaje uzdolniony, ale czy ma szansę rozwijać talent w takim środowisku? I właśnie z tego środowiska chce się wyrwać Eli. Chce pomóc matce, chce być dobrym człowiekiem, ale los mu tego nie ułatwia. Czy w brudzie chłopak może jednak znaleźć coś więcej? Wydaje się, że tak i to w postaci Slima Hallidaya, recydywista który nad nim czuwa. Ale czy ktoś taki naprawdę może być swoistym ratunkiem?


Pierwszym, co zwróciło moją uwagę w przypadku tego dzieła był opis fabuły. Lata 80., młodość, problemy, przyjaźń, polskie akcenty… Potem, kiedy już powieść trafiła w moje ręce, kupił mnie styl. Chwilę później wciągnęła fabuła i… Chyba możecie już domyślić się, co było dalej. Dałem się porwać. „Chłopiec…” kupił mnie aż zdziwiłem się, jak bardzo.


Nie jest to zbyt oryginalna. Autor, swoją drogą nagradzany dziennikarz, tworzy dzieło fabularnie znajdujące się na styku „Wielkich nadziei” z „Jasperem Jonesem” i licznymi opowieściami o dorastaniu w patologicznym otoczeniu (mi osobiście rzecz najbardziej pod tym względem kojarzyła się choćby z „8 milą”, bo niestety porównywanie jej do życiowych dramatów, jakich pełno, byłoby sporą krzywdą). Styl też nie jest zbyt oryginalny, bo chociaż podobne pisarstwo (oparte na powtórzeniach i pewnym ascetyzmie) spotyka się dość rzadko, autorzy tacy, jak Amy Hempel czy Chuck Palahniuk opanowali do mistrzostwa. A jednak „Chłopiec pochlania wszechświat”, jak pisałem, kupił mnie.


Czym? Prostotą, szczerością, klimatem i świetnym wykonaniem. Powieść jest życiowa, odpowiednio ciężka, ale niepozbawiona lekkości i satyrycznego, ciętego w swym brzmieniu humoru. Postacie i świat nakreślone są znakomicie, styl też trzyma poziom i wyróżnia się na tle współczesnych dzieł, a całość po prostu czyta się jednym tchem. Bywa nostalgicznie, bywa ponuro i nieprzyjemnie, bywa też zabawnie – przede wszystkim jednak jest życiowo i z pewną nutą głębi.


Dlatego polecam gorąco. „Chłopiec pochlania wszechświat” to świetna książka obyczajowa, z całkiem sporą dozą niebanalności. A sam Dalton, wielokrotnie zresztą za ten tytuł nagrodzony, zapowiada się bardzo ciekawym autorem. Oby tylko kolejne jego powieści utrzymały ten poziom.

03-04-2020

Jest to mój debiut z tym autorem i muszę przyznać, że dawno żadna książka o polskiej policji nie była dla mnie tak męcząca i zawiła. Sama okładka kompletnie mnie nie zachęciła do czytania, ale przecież nie ocenianie książki po okładce, więc dałam jej szanse i się niestety zawiodłam.
„Chłopcy, których kochano za mocno” od @harpercollinspolska to kontynuacja „Dziewczyn, które miał na myśli”, ale książka jest napisana w taki sposób, że brak znajomości pierwszej części nie przeszkadza w czytaniu jej kontynuacji.
Cała historia koncentruje się wokół Kuby Szpikulca - seryjnego mordercy, który zabija prostytutki, a potem je rozczłonkowuje. Policja ściga zabójcę, jednak bez rezultatu - zbrodni jest coraz więcej i nie wiadomo do końca, czy Szpikulec na pewno działa sam, czy to tylko jedynie naśladowcy, którzy ‚nakręceni’ przez media, szukająca chwili sławy.
Autor dostarcza nam bardzo dużo bohaterów, przez co cała historia jest bardzo zawiła i tak naprawdę im bliżej zakończenia książki, tym sytuacja komplikuje się jeszcze bardziej, a czytelnik nie otrzymuje tutaj ani rozwiązań, ani nawet jakiś logicznych wyjaśnień.
Akcja książki na początku mnie wciągnęła, ale z czasem zaczęła być męcząca - nie do końca wiadomo czy dane sytuacje dzieją się w dzień czy w nocy, opisy Krakowa są bardzo słabe, a praca policji to w sumie same niedorzeczności.
Naprawdę spodziewałam się czegoś lepszego, zwłaszcza że przeczytałam sporo pozytywnych recenzji zanim sięgnęłam po tę książkę.

02-04-2020

W Krakowie grasuje seryjny morderca nazywany Kubą Szpikulcem. Jego ofiarami padają prostytutki. Nie pozostawia po sobie zbyt wielu śladów, a cechą charakterystyczną dokonanych przez niego zbrodni jest wycinanie na ciele kobiet litery „Z”. Nie tylko to utrudnia pracę policji. Do mediów przeciekają metody działania mordercy, co skutkuje pojawieniem się jego naśladowców, a nawet psychofanów. Grupa policyjna prowadzona przez komisarz Edytę Fortunę ma pełne ręce roboty. Co chwilę pojawiają się nowe ofiary, coraz więcej tropów, a także poboczne sprawy, które niekoniecznie mają związek ze Szpikulcem.

Poznajmy Artura Porudzkiego, dwudziestotrzylatka, który przez wiele lat przeżywa piekło w rodzinnym domu. Zazwyczaj słyszy się o pedofilach mężczyznach. Tym razem Kazimierz Kyrcz Jr. w tej właśnie roli obsadza kobietę – matkę Artura, która przesadnie kocha swojego syna, przesadnie o niego dba i chcąc mieć go wyłącznie dla siebie, zaspakaja wszystkie jego potrzeby, nawet seksualne. Zdegradowany psychicznie młody mężczyzna od dziecka marzył o tym, by zostać motorniczym. Kiedy jednak boleśnie utwierdza się w przekonaniu, że mimo wielu prób, nigdy nie zostanie zatrudniony w MPK, chce za wszelką cenę poprowadzić tramwaj. A gdy postanawia posunąć się o krok dalej, za sprawą prasy zostaje okrzyknięty Kwasicielem. Wkrótce dostaje się w ręce policji i naprowadza śledczych na trop młodych mężczyzn zafascynowanych działaniami Kuby Szpikulca. Czy to wystarczy, by wreszcie schwytać poszukiwanego mordercę?

„Chłopcy, których kochano za mocno” to kontynuacja powieści „Dziewczyny, które miał na myśli” wydanej w 2017 roku nakładem wydawnictwa Pocisk. Dopiero gdy po skończonej lekturze dotarłam do podziękowań autora zamieszczonych na końcu książki, dowiedziałam się o istnieniu poprzedniej części. Być może kiedyś ją przeczytam, aby mieć pełny obraz historii Kuby Szpikulca. Na razie nie uważam tej lektury za priorytet.

Cieszę się, że powieść „Chłopcy, których kochano za mocno” trafiła w moje ręce. Nieznajomość poprzedniej części raczej nie miała znaczenia podczas lektury jej kontynuacji. Miło było przeczytać kryminał napisany przez policjanta, który na kartach swojej powieści operuje fachowym słownictwem oraz charakterystycznym w tej grupie zawodowej żargonem. Język, którym posługuje się Kazimierz Kyrcz Jr. jest zrozumiały dla każdego, ale też ma pozytywny wpływ na odbiór jego twórczości. Powieść wydała mi się dużo bardziej realistyczna. Wielokrotnie czułam się nie tylko obserwatorem, ale uczestnikiem wydarzeń, częścią grupy pod przewodnictwem Edyty Fortuny.

Historia bardzo mnie zaciekawiła, choć zakończenie powieści było dla mnie trochę rozczarowujące. Nawiązanie do postaci Kuby Rozpruwacza nie jest niczym nowym w literaturze, a jednak powieść zrobiła na mnie całkiem pozytywne wrażenie. Dość oklepany motyw zyskał zupełnie nową świeżość. Zbrodnia goni zbrodnię, co trochę pojawiają się nowe wątki, ale również nowi bohaterowie, nie ma miejsca na nudę. Autor przybliża nam również życie prywatne grupy policjantów i ich wzajemne relacje nie tylko na gruncie zawodowym, choć najwięcej uwagi poświęca komisarzowi Bednarskiemu. Nie szczędzi nam również drastycznych opisów brutalnych przestępstw, dzięki czemu dostajemy naprawdę mocny, trzymający w napięciu kryminał.

Więcej na: http://tamczytam.blogspot.com/2020/02/chopcy-ktorych-kochano-za-mocno.html

24-03-2020

Kuba Szpikulec to seryjny morderca skupiający się na prostytutkach, wylewając swoją złość oraz podpisując swoje wyczyny. Z drugiej strony barykady znajdziemy funkcjonariuszy policji. Zdeterminowani na tyle by nie unikać błędów a tylko i wyłącznie znaleźć mordercę...
____
Książka z gatunku kryminał lecz nie w 100%. Mimo że są zbrodnie jest i człowiek który je popełnia to nie jest najważniejszy temat poruszany w tej pozycji. "Chłopcy, których kochano za mocno" to przykład życia które żaden z nas nie chciał by funkcjonować. Miłość którą otrzymujemy nie zawsze jest zdrowa a swoje skutki zobaczymy z czasem...
Kwestia która najbardziej mi się podobała to uwaga na policję, rzadko kryminał skupia się aż tak na bohaterach nazwijmy ich dobrych, co nie do końca będzie odpowiednie. Mogę pokusić się o stwierdzenie że oni dawali nam najwięcej emocji, który czytelnik nie kibicuje bohaterowi by wyszedł na prostą i nie popełniał błędów? A no właśnie

24-03-2020

„Chłopcy, których kochano za mocno” to kontynuacja powieści „Dziewczyny, które miał na myśli” traktującej o Kubie Szpikulcu, który postanawia na własną rękę „oczyszczać świat” mordując prostytutki. Sama - jak to często u mnie bywa – zaczynam właśnie od kontynuacji.


Wspomnianego Kubę Szpikulca próbują dorwać funkcjonariusze małopolskiej policji, jednak on nadal wymyka im się z rąk. Ponadto w okolicy pojawia się coraz więcej następców seryjnego mordercy, którzy w ślad za nim pozbywają się kobiet lekkich obyczajów. Mundurowi z grupy zadaniowej muszą wykazać się nie lada sprytem, by zakończyć te makabryczną „misję” Szpikulca.

Zatem kto należy do tej specjalnej grupy?


Edyta Fortuna, która jest szefową grupy, Tytus Marchwica, Sebastian Bednarski i Zdzisław Kosturek. To było moje pierwsze spotkanie z tą ekipą i muszę przyznać, że największą uwagę zwróciłam na Fortunę, która zdaje się być silną i nieugiętą szefową trzymającą wszystko w ryzach. Oczywiście nie zawsze tak jest, czasami nie daje rady i się gubi, ale w pracy nigdy tego nie przyzna. Zresztą każdy z funkcjonariuszy boryka się to z nałogiem, to ze swoją przeszłością. Tak już się chyba utarło, że każdy glina ucieka przed swoją przeszłością, próbując wymazać ją z pamięci choćby za pomocą używek. Dość schematyczne, jednak współgrające z klimatem książki.


Choć fabuła skupia się głównie na policjantach, to nie jedyni bohaterowie tej historii. Są jeszcze oni – chłopcy, których kochano za mocno. Dwudziestokilkuletni Artur Porudzki mieszka z niezrównoważoną matką, która kocha go miłością złą, od której pragnie się jedynie uciec. I Artur ucieka i tworzy siebie na nowo. Teraz jako Kwasiciel oczyszcza świat z brudasów. Od życia z matką izoluje się również Michał Walczak- nauczyciel historii, który prowadzi rozmowy z wyimaginowanymi złotymi rybkami. Samotni, skrzywieni, marzący o śmierci swoich rodzicielek.


Wracając do klimatu powieści, muszę przyznać, że nie napawa on optymizmem. Praca w policji zdaje się być najgorszą z możliwych. Mundurowi mierzą się z zawodowym wypaleniem, złem, którego są świadkami każdego dnia oraz porażką, którą ponoszą w polowaniu na Kubę Szpikulca. Nie widząc wyjścia z sytuacji, każdy z nich stara się znaleźć własny sposób na przetrwanie.


Zdawać by się mogło, że ta historia będzie za ciężka, trudna do przetrwania. Owszem, ta opowieść jest mroczna i bezwzględna, jednak jest coś, co przełamuje te cechy, pozwalając czytelnikowi na chwilę oddechu – humor, którego autor nam nie szczędzi. Sama, wczytując się choćby w rozmowy stróżów prawa miałam ochotę się roześmiać.


„Chłopcy, których kochano za mocno” to powieść łącząca elementy sensacji i kryminału. I choć nie wprowadza powiewu świeżości do wspomnianych gatunków, absorbuje czytelnika i wywołuje emocje.

07-03-2020

O,drżyjcie niewiasty! Kuba Szpikulec grasuje po Krakowie!

06-03-2020

Kiedy zobaczyłam książkę Chłopcy, których kochano za mocno Kazimierza Kyrcza jr nie miałam żadnych skojarzeń, bo nie czytałam wcześniejszych powieści autora Podwójnej pętli, Dziewczyn, które miał na myśli ani zbiorów opowiadań Femme fatale i Okruchów mroku. Do przeczytania książki zachęciła mnie umieszczona na okładce opinia Wojciecha Chmielarza, że jest to mroczny i brutalny dreszczowiec oraz to, że autor kryminału jest oficerem krakowskiej policji.

Kraków, czasy współczesne. Za prowizorycznym kościołem na Ruczaju ksiądz Franciszek Brzuszka znajduje zaszlachtowaną kobietę. Sprawca zadał sobie sporo trudu, bo ułożył kawałki ciała według przemyślanej koncepcji. Jak się wkrótce okazuje po mieście grasuje seryjny morderca, który morduje prostytutki jakby chciał oczyścić rasę ludzką od grzechu rozpusty i porubstwa. Zespół policjantów z grupy zadaniowej tropi Kubę Szpikulca, a jednocześnie walczy z własnymi demonami.

Przyznam, że początek kryminału wprowadził mnie w osłupienie i obrzydzenie. Zastanawiałam się, czy czytać dalej, ale jednak postanowiłam poznać do końca tę historię i uważam, że to była dobra decyzja. Akcja przebiegała sprawnie i gdzieś w środku tylko lekko zwolniła, a koniec był równie szokujący jak początek. Bardzo podobała mi się plejada zróżnicowanych bohaterów-policjantów z grupy zadaniowej. Edyta Fortuna, początkująca komisarz policji, która na sprawie Szpikulca prawie zjadła zęby. Przenosi niepowodzenia w sprawach osobistych do pracy i wyżywa się na podwładnych. Sierżant Krzysztof Wierzbicki, muskularny, ale pozbawiony umiejętności dedukcyjnych, z żelem we włosach i miodem w uszach. Sierżant sztabowy Tytus Marchwica, wielki, gruby, ciągle chrupiący marchewki. Komisarz Sebastian Bednarski, samotnie wychowujący nastoletnią córkę. Skuteczny w przesłuchaniach podejrzanych i niezbyt przestrzegający policyjnych procedur. Po latach babrania się w ludzkim syfie i zmagań z głupotą przełożonych, nauczył się pragmatyzmu i nastawienia na cel. Podkomisarz Inga Chajec, ślicznotka czuła na punkcie własnego wyglądu i nie do końca określonej orientacji seksualnej. Starszy aspirant Zdzisław Kosturek, jedną nogą na emeryturze, ale wciąż sprawny policjant. Naczelnik komendy Andrzej Markowicz uważany powszechnie za śliskiego gościa. Postaci jest dużo i wszystkie charakterne.

Autor powieści jest oficerem krakowskiej policji, więc od podszewki zna środowisko funkcjonariuszy prawa. Przyznam, że obraz policji nie jest zbyt pochlebny i trudno w jej szeregach znaleźć tytanów intelektu, a ci wyróżniający się, z doświadczeniem mają bardzo dużo dodatkowej pracy, za którą nie idzie odpowiednie wynagrodzenie. Młodzi policjanci nic nie umieją i co gorsze, nie chcą się uczyć. Nikt ich do pracy i nauki nie goni, aby przypadkiem nie zrazili się do służby, a dostają takie samo wynagrodzenie, co starsi służbą wywalczyli latami harówki. Policjanci nie żyją tylko łapaniem morderców, ale są też imprezy integracyjne oscylujące wokół spraw służbowych, technicznych i związanych z seksem. Opite alkoholem, obrzygane i zaprawione ostrym seksem. Od połowy książki zaczęłam się śmiać z farsy i tekstów policyjnych rozmów, aż trudno uwierzyć, że mogą tak przebiegać. Ciekawe czy to świadomy zabieg autora, czy też dialogi policjantów faktycznie takie są.

,,Chłopcy, których kochano za mocno" to bardzo dobry kryminał, który pod wieloma względami szokuje i sprawia, że nie można o nim zapomnieć. Narastająca złość bohaterów, która szuka ujścia i kolejne decyzje pociągające za sobą następne wymieszane w policyjnym cyrku. Ogrom zła, które zadaje bliska osoba jest trudny do przyjęcia nawet przez policjantów, którzy latami pracy uodparniają się na jego przejawy. Mocny kryminał, który wiele osób zaszokuje. Zachęcam do przeczytania:)

28-02-2020

Długo nie wiedziałam, co mam Wam powiedzieć o tej książce, bo zabiła mi niezłego ćwieka. Przytoczyłam Wam powyżej opis wydawcy. Jeśli czytacie mojego bloga od dawna, to wiecie, że to są moje klimaty. Dlatego też zdecydowałam się na lekturę tej książki.

Miałam do niej kilka podejść. I nie, nie chodzi mi o to, że to paść, od której macie się trzymać z daleka. Nie mogę powiedzieć, że to zła pozycja. Po prostu Kazimierz Kyrcz jr napisał historię, która przypadnie do gustu czytelnikom lubiącym naprawdę mocne wrażenia.

Sama historia jest intrygująca i pomimo moich problemów z rozpoczęciem lektury, byłam ciekawa, jaki całość będzie miała finał. Nie jestem w stanie przyczepić się do kreacji bohaterów, bo ci akurat nie zlewają się w całość.

Myślę, że ta powieść może podzielić czytelników na tych, którzy będą nią zachwyceni i tych, którzy dojdą do wniosku, że szkoda na nią czasu. Mnie ta powieść wystawiła na próbę.Nie byłam pewna, czy uda mi się przez nią przejść, ale dałam radę, choć momentami było bardzo brutalnie i nie zawsze to, co napisał autor, do mnie przemawiało. Jeśli jednak szukacie mocnej książki akcji, to myślę, że będzie to propozycja dla Was.

28-02-2020

KAZIMIERZ KYRCZ JR.- CHŁOPCY,KTÓRYCH KOCHANA ZA MOCNO

Siedzi mi to dalej w głowie. Nie mogę o niej zapomnieć. I mimo,że nie znajdziemy tutaj makabrycznych opisów zbrodni to te inne opisy
zapisują się w głowie.
Jak sam tytuł wskazuje ta książka jest o tych,którzy byli zbyt mocno kochani. I może ta miłość nie była bardzo dobra to odcisnęła
swoje piętno w psychice.
Nie wszystko zostaje zapomniane bo są rzeczy o,których zapomnieć nie potrafimy.
Nie rozumiem jak tak można. Jak własna matka może robić takie rzeczy. To jest chore ale niestety się zdarza. O zgrozo tyle mogę napisać..
I nie,nie napiszę o co chodzi - przeczytajcie!
Jest to moja pierwsza przeczytana książka Pana Kazimierza ale czekam. Tak czekam na więcej!

Policjanci próbują złapać seryjnego mordercę Kubę Szpikulca,który nie lubi prostytutek. Czyści świat z wszelkiego brudu.
Może próbuje się zemścić?
Nikt nie wie kim jest i dlaczego to robi a może jednak ktoś wie? Jedno jest pewne on jest bardzo blisko..
Jednak wszystkie morderstwa nie są do siebie podobne.. Czy Kuba ma wspólnika a może ktoś się pod niego podszywa?

28-02-2020

Czy można kochać za bardzo?
Od lat prowadzone są badania odnośnie tego, co wpływa na osobowość, a także na sposób zachowania się człowieka. Czy to geny czy może sposób wychowania i otaczające nas środowisko mają większy wpływ na jednostkę? Czy można działając świadomie lub w sposób nieuświadomiony wykreować potwora? Czy kochając za bardzo można zrobić komuś krzywdę?
Interesujące ujęcie tego tematu znajdziemy u Kazimierza Kyrcza Jr., który w swojej książce pt. „Chłopcy, których kochano za bardzo” przedstawia nam właśnie takie psychopatyczne osobowości. Opublikowana nakładem Wydawnictwa HarperCollins pozycja nie jest jednak książką psychologiczną czy naukową, w nasze ręce trafia natomiast pastisz powieści kryminalnej, choć przesyconej dużą dozą polskiej obyczajowości i … kobiet kochających za bardzo.
Już początek lektura daje nam małą próbkę tego, z czym będziemy mieć do czynienia w kolejnych częściach książki. Poznajemy bowiem Artura, dwudziestotrzyletniego mężczyznę, który nigdy nie został odstawiony od matczynej piersi. I to niemal w dosłownym tego słowa znaczeniu, bowiem wielbiąca go rodzicielka zaspokaja ręcznie nawet jego potrzeby seksualne, by „nie latał z fajfusem po mieście” bo jeszcze „jakąś szmatę przywlecze”.
Artur, którego otaczają makabryczne wizje morderstw i tego, co zrobiłby z napotkanymi w środkach lokomocji kobietami, to tylko jeden z bohaterów książki Kyrcza Jr. Przede wszystkim mamy seryjnego mordercę, niejakiego Kubę Szpikulca, który specjalizuje się w mordowaniu prostytutek. Jego znak rozpoznawczy to wycinana na ciele ofiary litera „Z”, a przynajmniej tak początkowo się wydaje. Poszukiwanie tego psychopatycznego mordercy przez policję jest niezwykle utrudnione, działa bowiem jak człowiek-widmo, a na dodatek upublicznienie modus operandi Szpikulca przez media sprawia, że w szemranym środowisku zaczyna on budzić podziw, a co więcej - znajduje naśladowców. Grupa zadaniowa Bednarskiego ma naprawdę trudne zadanie szczególnie, że jak się okazuje, w polskich realiach prowadzenie takiego dochodzenia jest niezwykle problematyczne. Artur czy Szpikulec to jednak nie jedyni zagadkowi bohaterowie książki. Pojawia się też Michał Walczak, którego powiązania z policją są zastanawiające.
Kiedy grupa studentów zbyt ostro zabawia się z dziewczyną do towarzystwa, pozorując po jej śmierci działanie Szpikulca, zaczynamy się zastanawiać ile ofiar ma rzeczywiście na swoim koncie, a ile osób zostało zamordowanych w takiej właśnie sytuacji lub przez jego naśladowców. Od razu pojawia się też pytanie, czy chora miłość może zniszczyć i czy można kochać „za bardzo” wpływając znacząco na psychikę drugiego człowieka. Co bowiem musi się stać, by zadziałał wyzwalający agresję i mordercze skłonności mechanizm?
Odpowiedzi na te pytania znajdziemy w książce „Chłopcy, których kochano za mocno”, dość specyficznej zarówno jeśli chodzi o konstrukcję, jak i odbiór. Po książkę sięgnąć mogą zarówno osoby gustujące w kryminalnych opowieściach, jak i osoby zainteresowane psychiką sprawcy. Tyle tylko, że lektura jest dość trudna w odbiorze, być może z uwagi na treść, a być może sposób prowadzenia akcji. Po tym, jak w męczarniach przebrnęłam przez kilka pierwszych stron, nieco zaszokowana tym, do czego może posunąć się matka, kolejne strony wciągnęły mnie i sprawiły, że emocjonalnie zaangażowałam się w tę historię. Nie jest to jednak książka, której lekturę chciałabym kiedykolwiek powtórzyć, która zmieniła moje życie. Nawet temat tej wynaturzonej miłości nie zostawia głębszej refleksji, podobnie jak konstrukcja bohaterów. Po odłożeniu książki nie czuję potrzeby, by analizować wpływ rodzicielskiej miłości, by zastanawiać się nad płaszczyzną socjologiczną czy psychologiczną książki. Jedyna myśl dotyczy tego, że wierną czytelniczką powieści Kyrcza Jr. raczej nie zostanę.


24-02-2020

Czytanie książek z danej serii od środka, jest dość nieprzyjemne, ale na upartego da się przeczytać. Jednak nie trzeba sobie komplikować życia, tak jak ja to zrobiłam w przypadku książki pt. "Chłopcy, których kochano za mocno", autorstwa Kazimierza Kyrcz Jr.
Kraków. Dawna stolica Polski, gdzie grasuje Kuba Szpikulec - seryjny morderca, który morduje prostytutki. Natomiast na niego czają się funkcjonariusze z policji, usilnie starający się odkryć jego tożsamość.
Ciężko mi ocenić, którego bohatera polubiłam najbardziej, jako że poznałam ich dopiero po przeczytaniu drugiej części.
Jednak chyba najbardziej polubiłam Edytę, która była szefową całej grupy, zajmującej się sprawą Szpikulca.
Była to kobieta stanowcza i chłodna, jednak pod tą maską skrywała osobę, która potrafiła okazać uczucia, a także swoje słabości.
Nie powiem, że polubiłam postać Artura, na pewno bardzo mu współczułam tego, co przeżywał przez całe swoje życie, gdy matka znajdowała się obok niego. Dlatego też go nie potępiam za to, co zrobił, ale też nie popieram jego decyzji.
Całą powieść przynajmniej z początku czytało mi się bardzo ciężko - myliły mi się nazwiska i postaci, jednak nie była to kwestia kreacji świata przez autora - tylko braku znajomości z pierwszą częścią tj. "Dziewczyny, które miał na myśli".
Gdy wszystko już sobie ułożyłam w głowie, to książka pochłonęła mnie bez reszty.
Bardzo podobał mi się zawarty tam wątek pewnej dziennikarki, która zrobiłaby wszystko, aby zdobyć sławę.
Generalnie książka mi się podobała, jednak wydaje mi się, że gdybym przeczytała najpierw poprzednią część, o wiele lepiej wczuła bym się w klimat powieści.

23-02-2020

Pierwsze kilkanaście stron i moja pierwsza myśl brzmiała, że to będzie beznadziejnie napisana książka o psychopacie. Jakie było moje zdziwienie, kiedy doczytując powieść o rodzimym Kubie Rozpruwaczu byłam w szoku. Ale tym pozytywnym, bo tego się nie spodziewałam!
Jest to stosunkowo prosta książka. Nie znajdziecie w niej strasznie rozbudowanych opisów, ociekających krwią ani przydługawego rozwlekania akcji. Owszem, jest parę obrzydliwych momentów, gdzie co wrażliwsi mogą się wzdrygnąć. . Jak na polskie podwórko kryminalne dostajemy dobry, surowy, cyniczny, z humorem i dobrze skrojonymi psychopatami kryminał.

20-02-2020

"Chłopcy, których kochano za mocno" to książka, która pokazuje nam realia pracy w policji, przedstawia problemy, oraz zbrodnie, w których trzeba znaleźć winnego i takie , które nie mogą ujrzeć światła dziennego.
Niektórzy z was, może już znają grupę zadaniową Bednarskiego, ja ją poznałam pod dowództwem, komisarz Fortuny.
Jej zespół nie był idealny, nie było tam orłów, natomiast byli ludzie, którzy mieli swoje problem, jednak od dłuższego czasu poświęcają się sprawie seryjnego mordercy, niejakiego Kuby Szpikulca, który zabija prostytutki, jego znak rozpoznawczy to wycięta na ciele ofiary litera "Z" która jak się później okazuje, jest cyfrą 2, która odegrała znaczną rolę w życiu mordercy.
Szukanie tego psychopaty, to jakby szukanie igły w stogu siana, tym bardziej że prasa, upubliczniając niektóre informacje o technice mordercy, stworzyła następców, naśladowców, tego niezrównoważonego człowieka.
Skąd się biorą ludzie tacy jak Kuba Szpikulec?
Psychopaci, którzy myślą, że mają rację i są gotowi zabijać w tym celu.
W tej książce wspomniany Kuba, jest tylko jednym przykładem, poznajmy tam także Artura, który ma bardzo kochającą mamusię, która zaspokaja swojego syna w każdy sposób, aby tylko nie przyprowadził jakiejś zdziry do domu. Psychika tego mężczyzny jest bardzo naruszona, o czym możemy się przekonać, czytając jego rozmyślenia.
Mamy także Michała Walczaka, to jest naprawdę zagadkowa postać. Wiemy, kim jest, wiemy, co robi, ale jakie ma powiązania z policją? Kim jest dla Bednarskiego?
Jest grupa studentów, która chcąc uczcić zaliczenie egzaminów, zabawiła się zbyt ostro z dziewczyną do towarzystwa. Trzeba pozbyć się trupa, oczywiście spędzając winę na znanego Kubę Szpikulca.
Ile z tych ofiar, jest prawdziwymi ofiarami seryjnego mordercy o pseudonimie Kuba Szpikulec?
Całkiem dobra książka, pokazuje głównie skutki, toksyczniej rodzicielskiej miłości, która niszczy psychicznie i popycha do najgorszych czynów.
Praca w policji nie należy do przyjemnych, trzeba podejmować decyzje, które towarzyszą przez resztę życia, nie koniecznie przyjemne we wspomnieniach. Trzeba być mocnym psychicznie, by pracować na co dzień z ofiarami morderstw, starać się złapać odpowiedzialną za to osobę, a po pracy dalej być normalnym człowiekiem i mieć rodzinę. Zastanawiam się, czy takie funkcjonowanie jest w ogóle normalne.
Kochani, mi jako osobie, która czasami sięga po kryminały, czytało się całkiem przyjemnie, dlatego jak najbardziej zostawiam zielone światło!
Przyjemnego czytania.

18-02-2020

„Oczywiście, że nie chciał mieć jej na sumieniu. Czy jednak można zabić kogoś, kto umarł?”, czyli prosto i na temat kolejna opowieść o Kubie Rozpruwaczu.

Chłopcy, których kochano za mocno to kryminał autorstwa Kazimierza Kyrcza Jr. Książka przyciągnęła mnie do siebie swoim intrygującym opisem i zarazem świetną okładką.

Podobno nie wysiada się z pędzącego pociągu. Tę zasadę wyznaje zarówno Kuba Szpikulec, seryjny morderca, którego swoistym celem są prostytutki, jak i tropiący go funkcjonariusze z grupy zadaniowej. Ale Szpikulec to nie jedyne zmartwienie organów ścigania. Uwikłani w walkę z własnymi demonami policjanci robią co w ich mocy, by sprostać stawianym przed nimi wymaganiom. Nie cofną się nawet przed zawieraniem sojuszy z tymi, od których powinni trzymać się jak najdalej.

Już od początku wiedziałam, że będzie mi się ją dobrze czytać. Pierwszy rozdział i od razu są momenty, które wywołują wiele emocji. Autor sportretował kilku naprawdę ciekawych psychopatów (jeden, który ma dosyć chore relacje z matką, a drugi zbyt religijny), a to sprawiło, że cała historia jest dosyć mroczna. Jest krew i mocne momenty, które napędzają akcję. Jednak Krycz nie szczędzi także humoru. Muszę przyznać, że nie raz się uśmiechnęłam i zaśmiałam. Z każdą kolejną stroną rosło napięcie, a także ilość psychopatycznych sytuacji.

Dawno nie czytałam takiego kryminału. Jest prosto i na temat. Nie znajdziecie tutaj kwiecistych porównań ani rozległych opisów, ale za to realistycznych bohaterów i intrygującą historię. Oczywiście nie jest to wybitna lektura pod względem stylistycznym i na pewno daleko jej do bestsellerowych kryminałów, ale całość czyta się dosyć przyjemnie i szybko. Nie raz ta książka wami wstrząśnie i zdziwi, a nawet obrzydzi. Jeśli jesteś osobą wrażliwą, to może sobie daruj tę książkę.

Chłopcy, których kochano za mocno to brutalny, ostry i surowy kryminał, który wciąga od pierwszych stron. Fanom tego gatunku na pewno przypadnie do gustu. Muszę przyznać, że boję się, co autor zaserwuje nam w kolejnych książkach. Już tutaj pokazał, na co go stać i że wyobraźnię ma bogatą. Chociaż motyw Kuby Rozpruwacza jest już dosyć oklepany, to całość prezentuje się dobrze. To było moje pierwsze spotkanie z Kyrczem, ale na pewno nie ostatnie. Jestem ciekawa jego kolejnych książek.

16-02-2020

Naprawdę kawał dobrej literatury!

Schowaj

Oceń książkę i napisz recenzję