Detektyw Arrowood

Mick Finlay

05-03-2018

Wydawnictwo: HarperCollins

Ilość stron: 336

Oprawa: Miękka

ISBN: 9788327635068

Wymiary: 215x145x21 mm

Cena normalna:37,99 zł

Detektyw Arrowood
37,99 zł

Cena promocyjna:

25,92

Taniej o: 12,07 zł

Wysyłka w 48h + czas dostawy

Koszt dostawy od 6,90zł

Przy zakupach powyżej 200 zł dostawa GRATIS!

Sprawdź metody i koszt dostawy

Odbiór w punkcie od 6,90 zł

Paczkomat InPost od 9,90 zł

Przesyłka pocztowa od 10,90 zł

Dostawa kurierska od 13,90 zł

Zobacz jak pakujemy książki

Opis książki


Londyn w 1895 roku to miłe miejsce dla bogatych i przedsionek piekła dla biedaków. W brudnych zaułkach kwitnie handel narkotykami i prostytucja. Policja ma pełne ręce roboty, ale z braku środków większość spraw odkłada na półkę. Bogaci w razie potrzeby wynajmują Sherlocka Holmesa, biedni stukają do drzwi Arrowooda. Arrowood czasami za dużo pije i za często zażywa laudanum, ale zna się na ludziach i na kilometr wyczuwa kłamstwo. Holmes to według niego bogaty pozer, bezradny, gdy w... ...czytaj więcej


Londyn w 1895 roku to miłe miejsce dla bogatych i przedsionek piekła dla biedaków. W brudnych zaułkach kwitnie handel narkotykami i prostytucja. Policja ma pełne ręce roboty, ale z braku środków większość spraw odkłada na półkę. Bogaci w razie potrzeby wynajmują Sherlocka Holmesa, biedni stukają do drzwi Arrowooda. Arrowood czasami za dużo pije i za często zażywa laudanum, ale zna się na ludziach i na kilometr wyczuwa kłamstwo. Holmes to według niego bogaty pozer, bezradny, gdy w sprawie brakuje wyraźnych tropów.
Gdy Arrowood przyjmuje zlecenie od panny Cousture, spodziewa się banalnego śledztwa. Znajdzie jej zaginionego brata, zainkasuje honorarium i zapomni o sprawie. Dzieje się inaczej, ta historia ma drugie, a może nawet trzecie dno, a Arrowood nadepnie na odcisk bardzo niebezpiecznym ludziom.

...zwiń
Recenzje
25-04-2018

Wyobraźcie sobie Sherlocka Holmesa tylko o wiele grubszego, brudniejszego, z apodyktyczną siostrą u boku i z pozoru nieogarniętym pomocnikiem. W dodatku nadużywa laudanum i za marne grosze rozwiązuje sprawy małżeńskich zdrad, zaginięć oraz skradzionych drobiazgów. To właśnie detektyw Arrowood. Nie jest może zbyt urodziwy, nie ma gosposi, a policja patrzy na niego raczej z pogardą. Niemniej umiejętnościami dorównuje samemu Sherlockowi – lub jakby sam powiedział, znacznie go przewyższa.

Do sławnego wśród biedoty Arrowooda przychodzi młoda kobieta i prosi go, by odnalazł jej zaginionego brata. Słuch po młodym Francuzie zaginął i choć niechętnie, to detektyw przyjmuje zlecenie. Razem ze swoim pomocnikiem rozpoczynają śledztwo, które prowadzi znacznie dalej, niż początkowo na to wskazywało. Okazuje się, że młody chłopak może być zamieszany w szemrane interesy londyńskiego zbira, który trzyma w szachu nawet policję. Arrowood jednak nie poddaje się i stara się rozwiązać zagadkę. Wkrótce okazuje się, że nawet zrozpaczona panna nie jest tym, za kogo się podaje, a tajemnica sięga dalej, niż detektyw sobie to wyobraża.

Książkę zaczęłam czytać głównie dlatego, że był w niej wspomniany Sherlock Holmes i uznałam, że taka odskocznia od moich tradycyjnych lektur będzie bardzo dobra. Miałam nadzieję, że podobieństwo głównej postaci do Sherlocka będzie bliskie, ale niestety ciężko mi porównać książkę z innymi z tego gatunku. Zazwyczaj takich nie czytam. Pierwsze spotkanie z Arrowoodem było więc dosyć szokujące.

Po pierwsze zaskoczył mnie fakt, że narratorem powieści jest Norman Barnett, czyli pomocnik naszego detektywa. Jest tak jakby odpowiednikiem doktora Watsona. Jest on również motorem napędowym powieści, ponieważ większość obowiązków detektywistycznych jest właśnie na jego barkach. Arrowood jest natomiast twarzą – rozlaną, napitą i mało przystojną. Z pewnością nie przypomina serialowego Sherlocka. Do tego jego charakter również pozostawia wiele do życzenia. Arrowood jednak zna się na ludziach.

W książce zachwycił i jednocześnie zszokował mnie Londyn roku 1895 roku. Jest on brudny, mściwy i przede wszystkim biedny. Autor skupił się właśnie na londyńskiej biedocie, przedstawiając warunki, w jakich żyli i ich podejście do świata. Powieść jest bardzo klimatyczna i naprawdę można odnieść wrażenie, że przenosi czytelnika w czasy Sherlocka Holmesa i Kuby Rozpruwacza. Czasem śmieszy, by zaraz sprawić, że włosy stają dęba. Autor doskonale odwzorował tę atmosferę, przez to książkę czyta się naprawdę dobrze.

Muszę przyznać, że naprawdę ciekawie czytało mi się o bohaterach, którzy w żaden sposób nie byli idealni. Czasem nawet wprawiali mnie w zgorszenie zabarwione rozbawienie. Każda z postaci była tak niesamowicie prawdziwa i miała swoją własną historię. Zbudowana przez autora fabuła pozwoliła na wprowadzenie wątków poszczególnych postaci, a nawet na ich połączenie delikatnie sugerujące o rodzącym się uczuciu, czy wspólnej przeszłości. Nikt w tej książce nie pojawia się niespodziewanie i każdy odgrywa jakąś ważną rolę. To sprawia, że powieść czyta się nie tylko dla rozwiązania zagadki, ale również z uwagą śledzimy losy bohaterów.

Mimo że cała intryga rozwija się powoli, a autor serwuje poszczególne elementy układanki z niejakim ociąganiem, to jednak koniec jest naprawdę zaskakujący. Powieść mimo wolno biegnącej akcji czyta się niezwykle dobrze i szybko. Jest płynna, a opisy są ciekawe i niezwykle obrazowe. Mimo że Sherlock nie pojawia się w powieści, to jednak często jest o nim mowa, a nawet o niektórych jego sprawach. Całe połączenie stanowi doskonałą lekturę.

Mam nadzieję, że to nie ostatnie spotkanie z detektywem.

    25-04-2018

    Zapowiada się ciekawa seria z detektywem Arrowoodem w roli głównej. Czyta się lekko, przyjemnie i szybko, a bohaterowie budzą sympatię. Czekam na kolejną część.

      24-04-2018

      Zapewne każdy z nas posiada jakieś głęboko skrywane, szczególne umiejętności, które w pewien sposób wyróżniają nas z tłumu. Czasami potrzeba jedynie odrobimy czasu i cierpliwości by je odkryć, a następnie przez lata doskonalić. Detektyw Arrowood słynie z niesamowitej zdolności rozszyfrowywania emocji, dzięki którym potrafi czytać z ludzi jak z otwartych ksiąg, co oczywiście w sporym stopniu ułatwia mu jego profesję. I chociaż w XIX-wiecznym Londynie najgłośniejszym oraz najbardziej cenionym wśród jego mieszkańców detektywem jest Sherlock Holmes, to właśnie do samego Arrowooda zgłasza się zrozpaczona zniknięciem swojego ukochanego brata panna Cousture. Podejmując się tego zlecenia detektyw nie wie jeszcze wówczas, jak bardzo skomplikowana i złożona okaże się ta tajemnicza sprawa. Czy ostatecznie uda mu się rozwikłać tę zagadkę? Jak Arrowood poradzi sobie z czyhającym na każdym rogu niebezpieczeństwem?

      "...ja jestem detektywem emocji, nie detektywem dedukcji. Dlaczego? Bo ja widzę ludzi. Zaglądam im w dusze. Innymi słowy, wyczuwam prawdę, potrafię ją wywęszyć."

      "Detektyw Arrowood" jest to pierwsza część cyklu o ekscentrycznym detektywie, którego drugi tom za granicą będzie miał premierę już w lipcu tego roku. W pozycji tej występuje uwielbiana przeze mnie narracja w pierwszej osobie. Wszystkie wydarzenia poznajemy jednak nie z perspektywy samego Arrowooda, a jego bliskiego pomocnika, Barnetta. Dzięki temu zabiegowi odkrywamy różne cechy charakteru jego pracodawcy, o których on sam zapewne nigdy by nie wspomniał, a także kilka dosyć istotnych faktów z przeszłości narratora.

      Świetnie wykreowani bohaterowie to z pewnością jedna z głównych zalet tej pozycji. To postaci, których zwyczajnie nie da się nie lubić i chociaż posiadają liczne wady oraz niedoskonałości, czynią one ich jeszcze bardziej ludzkimi, autentycznymi. Norman Barnett to lojalny, poczciwy i skromny młody mężczyzna, który stara się sumiennie i skrupulatnie wykonywać powierzone mu zadania, mimo iż momentami współpraca ze specyficznym detektywem nie należy do najłatwiejszych. Muszę przyznać, że ogromnie przypadł mi do gustu pomysł na postać detektywa, który w przeciwieństwie do Sherlocka swoją dedukcję opierał nie na drobnych poszlakach, ale na ludziach. Sam Arrowood okazał się niezwykle intrygującym bohaterem. Jest szalenie pewny siebie oraz swoich racji, jednak przy tym wszystkim nie przekracza granicy bezczelności i potrafi przyznać się do błędów, a co najważniejsze posiada sumienie, nie jest w swoich działaniach bezwzględny. Czasami zbyt często zagląda do szklanki, bywa opryskliwy, gburowaty i nieznośnie uparty, jednak posiada niesamowity dar rozgryzania ludzkich uczuć, kłębiących się w nich emocji oraz wypływających z ich ust słów. Również bohaterowie drugoplanowi przyciągają uwagę czytelnika, należy do nich z pewnością udzielająca się w różnych społecznych misjach Ettie, siostra Arrowooda, która jest równie zawzięta (a może nawet i bardziej...) jak jej brat i jako nieliczna potrafi w pewien sposób nim dyrygować. Jednak moją największą sympatię bezsprzecznie zyskał Neddy, niesłychanie odważny chłopiec, który niejednokrotnie ryzykował własne życie, by pomóc detektywom rozwikłać tajemnicze sprawy.

      Prosty, bardzo przystępny w odbiorze styl Finlay'a oraz krótkie rozdziały sprawiają, że pozycję tę czyta się niebywale szybko, a kartki niemal same przepływają przez palce. Niestety zabrakło mi odrobinę bardziej szczegółowych opisów samego XIX-wiecznego Londynu, chociaż rażące różnice pomiędzy poszczególnymi warstwami społecznymi zostały przez autora idealnie zobrazowane. Początkowo dosyć opieszałe tempo akcji powoduje, że napięcie budowane jest powoli i niestety przez większość książki jest praktycznie niewyczuwalne. Pod sam koniec jednak nagle przyspiesza, przez co zwyczajnie nie mogłam oderwać się od lektury. Historia natomiast została według mnie świetnie skonstruowana, pojawia się w niej sporo, z pozoru niewiele znaczących pobocznych wątków oraz zwodzących czytelnika tropów, które komplikują całą zagadkę. Przyznam, że samo zakończenie nawet nie przyszło mi na myśl i okazało się jednym wielkim zaskoczeniem, za co naprawdę spory plus dla autora.

      Liczne podobieństwa sprawiają, że nie sposób nie porównać pozycji tej do słynnych opowiadań samego Doyle'a, które miałam przyjemność przeczytać. Narracja poprowadzona przez pomocnika osobliwego detektywa, jawna niechęć Arrowooda do londyńskiej policji, a nawet postać namolnej Ettie, która swoim zachowaniem niejednokrotnie przypominała gospodynię Sherlocka Holmesa, panią Hudson... I niestety w ich świetle historia ta wypada dosyć blado.

      Podsumowując, "Detektyw Arrowood" zaskakuje genialnie wykreowanymi postaciami oraz nieustannie zwodzącą czytelnika fabułą, jednak zabrakło jej odrobiny klimatu. Myślę jednak, że fanom XIX-wiecznych historii kryminalnych pozycja ta jak najbardziej przypadnie do gustu.

        23-04-2018

        Detektyw Arrowood zaciekawia już okładką, a że konkurent Holmesa, to tym bardziej (tematy około holmesowe to ja zawsze).

        Świetnie oddane realia epoki, subtelne poczucie humoru, ciekawie nakreślone relacje miedzy Arrowoodem i jego pomocnikiem Barnettem – zupełnie inne niż Holmesa i Watsona, o których zresztą wzmianki co chwilę (ku irytacji głównego bohatera) się pojawiają.

        Powieść jest niezwykle realistyczna, momentami aż za bardzo, Londyn tu pokazany naprawdę nie pachnie różami… ani nie ma radosnych barw. Z pozoru błahe zlecenie jest tylko wierzchołkiem góry lodowej, z którego nasz detektyw wraz ze swoim asystentem zjeżdża coraz niżej i niżej w celu wykonania powierzonego mu zlecenia. Dokąd dotrze i co znajdzie na samym dnie, tego musicie się sami dowiedzieć, czytając.

        Proza Finlaya całkiem udanie wpasowuje się w gatunek do którego aspiruje i grzecznie ustawia w szeregu tuż za najlepszymi jej przedstawicielami. Ciekawa jestem kolejnych przygód Arrowooda.

          23-04-2018

          Pierwszy tom serii zapowiada nieskomplikowaną, sympatyczną i przyjemną detektywistyczną przygodę czytelniczą. Przyjazna narracja lekko i naturalnie wciąga w stylowy klimat i ciekawy scenariusz zdarzeń. Powieść urozmaica szczypta dobrego humoru, zgrabnie zdejmująca ciężar z przybliżanych zbrodni i mrocznego obrazu Londynu końca dziewiętnastego wieku. Ciemne strony miasta, szemrane interesy, podejrzane dzielnice, brudne zaułki, pozbawione światła boczne uliczki, wąskie przesmyki między domami. Pijaństwo, narkotyki, prostytucja, dojmujące okrucieństwo, złudne nadzieje, a także zbierające śmiertelne żniwo choroby, wszechobecny głód, kontrast między poziomem życia elit i najniższych warstw walczących o codzienne przetrwanie. I jeszcze niedawne zamachy bombowe irlandzkich ruchów wyzwoleńczych, wciąż aktywnych w mieście, choć na szczęście już mniej spektakularnie.

          W tym wszystkim odnaleźć się musi dwójka głównych bohaterów, prywatnych detektywów, rozwiązujących zagadki zbrodni, zaginięć, kradzieży i zdrad. William Arrowood, były dziennikarz, określający siebie jako detektyw emocji, potrafiący czytać w ludzkich postawach i zachowaniach, nadużywający trunków i opium, łasy na komplementy. Norman Barnett, wcześniej młodszy urzędnik w sądzie, teraz asystent szefa, wspierający go w zawodowych i prywatnych sprawach, skrywający przykrą osobistą tajemnicę. Przeciwieństwa osobowości frapująco przyciągające się, wspomagające, pracujące na rzecz wspólnych interesów i przyjaźni. Oczywiście, natychmiast powstaje skojarzenie z Sherlockiem Holmesem i doktorem Johnem Watsonem, ale takie celowe porównania z detektywem dedukcji dokonuje sam Arrowood, co wydaje się urocze i ujmujące.

          W tej odsłonie panowie koncentrują się na znalezieniu brata francuskiej klientki. Nie powinno im to zająć dużo czasu czy mocno nadszarpnąć sił, a jednak, nie wszystko układa się zgodnie z ich intuicją, założeniami i przypuszczeniami. Wchodzą w środek niezbadanych przestępczych działań, pakują się w kłopoty, gdzie zagrożenie życia czyha z wielu stron. Sprawa komplikuje się z dnia na dzień, niewiadome mnożą w szybkim tempie, zaś kolejne ślady tylko oddalają od właściwej ścieżki. Frapujące aspekty z wcześniejszych zleceń detektywów dodają opowieści ciekawego smaczku i zabarwienia. Miło spędziłam czas z książką, szybko odnalazłam się w zaproponowanej konwencji, polubiłam postaci, oraz spokojny, choć pełen incydentów bieg zdarzeń, dlatego z zainteresowaniem wyczekiwać będę kolejnego tomu serii.

          bookendorfina.pl

            22-04-2018

            Powieść Mick'a Finlaya pt. „Detektyw Arrowood” wciągnęła mnie bez reszty i pochłonęłam ją dosłownie w dwa wieczory. Jest to doskonała historia detektywistyczna osadzona w realiach Londynu z przełomu XIX i XX wieku. Oprócz wątku kryminalnego mamy tu więc świetnie pokazane codzienne życie ówczesnych Londyńczyków. Zderzenie potwornej nędzy i beznadziei klas najniższych z pławiącymi się w luksusie przedstawicielami arystokracji. W tym wszystkim lokalne szajki gangsterów walczą ze sobą, a ich ofiarami często padają niewinne osoby. Zagadki kryminalne pomaga policji rozwiązywać słynny londyński detektyw Sherlock Holmes wraz z nieodzownym doktorem Watsonem. Holmes jednak, dzięki swej wysokiej renomie, jest drogi. Ci, których na niego nie stać, szukają pomocy u detektywa Williama Arrowooda. Arrowood sam ma wiele problemów: za dużo pije, nadużywa laudanum czyli nalewki z opium, wciąż źle się czuje i w dodatku zostawiła go ukochana żona Isabel. W pracy pomaga mu oddany asystent Norman Barnett. Detektyw, jak sam mówi, różni się od Holmesa tym, że tamten posługuje się dedukcją, natomiast on opiera swoją pracę na czytaniu ludzkich emocji i na tej podstawie odkrywa prawdę. Choć nie zawsze wszystko idzie po myśli tytułowego bohatera. Kilka lat wcześniej popełnił błąd w śledztwie w wyniku czego zginął niewinny człowiek, a małe dziecko zostało trwale okaleczone. Wyrzuty sumienia wciąż nie dają Arrowoodowi o sobie zapomnieć. Gdy u jego drzwi staje młoda, śliczna Francuska, poszukująca swojego zaginionego brata, detektyw nie spodziewa się, że śledztwo zaprowadzi go do gangsterów z którymi miał już poważny zatarg w przeszłości. Prosta z pozoru sprawa, z dnia na dzień się komplikuje, krąg podejrzanych rośnie, a na jaw wychodzą inne, wstrząsające przestępstwa.

            Wszystkie postacie występujące w powieści są niezwykle charakterystyczne, żywe, jaskrawo narysowane. Czytelnik od razu widzi je oczyma wyobraźni. Powieść zaskakuje swoim zakończeniem, bo okazuje się, że nic nie jest takie, jak z początku się wydaje, a maksyma „wszyscy kłamią” potwierdza się i w tym przypadku.

            W książce poruszony jest też problem prostytucji, porywania młodych dziewcząt do domów publicznych, wykorzystywania i znęcania się nad nimi latami. Nawet jeśli takiej dziewczynie udało się wyrwać z patologicznego środowiska , zyskiwała miano kobiety upadłej, a strach, żal i wspomnienia musiała nosić w sobie do końca życia.

            Podsumowując, książka świetna, w retro – klimacie, wciągająca, pełna napięcia i zaskakujących zwrotów akcji. Polecam!

              22-04-2018

              Detektyw Arrowood zajmuje się tymi sprawami, na które Holmes nawet by nie spojrzał. Chodzi o dochodzenia w sprawach najbiedniejszych warstw społecznych. Oczywiście, co za tym idzie, sprawy te są zdecydowanie brutalniejsze. Do detektywa zgłasza się młoda Francuzka, która jest zaniepokojona zniknięciem swojego brata - Terry'ego. Bardzo szybko okazuje się, że młodzieniec pracował w Barrel of Beef - knajpie prowadzonej przez Stanleya Creama - śmiertelnego wroga Detektywa Arrowooda. Czy uda się mu rozwikłać zagadkę? Przekonacie się podczas lektury. ;)

              Sam pomysł na książkę był ciekawym pomysłem, lecz niestety wykonanie zostawia sporo do życzenia. Książka jest przewidywalna, a niektóre jej fragmenty wyraźnie pisane są na siłę, żeby zapełnić historię, która de facto pasowała by na krótkie opowiadanie.

              Jeśli szukacie książki do pociągu ta będzie idealna, ale nie spodziewajcie się fajerwerków, bo jest to typowy zabijacz czasu.

                21-04-2018

                Sherlock Holmes to postać kultowa w angielskiej literaturze. Do tego stopnia, że gdy Arthur Conan Doyle uśmiercił bohatera swoich opowiadań i powieści wierni fani detektywa nosili czarne opaski na znak żałoby. Mick Finlay korzystając z motywu tej postaci, akcję swojej powieść "Detektyw Arrowood" umieścił w alternatywnej wersji wiktoriańskiego Londynu, w której Sherlock Holmes jest osobą rzeczywistą.

                Arrowood to mężczyzna o niezbyt przyjemnej aparycji, jednak niezwykle inteligentny i przenikliwy. Ponieważ nie cieszy się tak dobrą renomą jak Holmes, zmuszony jest prowadzić sprawy klientów którzy z różnych względów (głównie finansowych) nie zdecydowali się na wynajęcie najsłynniejszego detektywa Londynu. Arrowood bardzo rozgoryczony tym, ciągle powtarza, że geniusz Holmes'a to jedynie czysty przypadek i rozgłos medialny. Na każdym kroku udowadnia, że sprawy przez niego rozwiązane, można byłoby poprowadzić w zupełnie innym kierunku.

                Gdy do Arrowood'a zgłasza się atrakcyjna Francuska, z prośbą o odnalezienie brata, początkowo odrzuca on propozycję współpracy. Jednak po jej usilnych namowach podejmuje się wstępnie zbadać losy chłopaka. Wkrótce wszystko bardzo się komplikuje, a początkowe poszukiwania zaginionego, przekształcą się w rozwiązywanie sprawy morderstwa, oraz handlu bronią.

                Książka doskonale opisuje mroczny klimat biednych dzielnic Londynu. Nieco brutalne metody działania zarówno prywatnych detektywów jak i państwowych organów ścigania, głód, bród i wykorzystywanie nieletnich, to tylko niektóre aspekty świata w jakim rozgrywa się powieść.

                Mimo wszystko książka napisana jest w całkiem optymistycznym nastroju. Autor nie rozdrabnia się nad problemami społecznymi. Wiernie przedstawia otoczenie w jakim poruszają się bohaterowie, ale skupia się na samej zagadce, w ciekawy sposób kierując akcją. Metody dedukcji Arrowooda są godne podziwu, a jego czytanie z ludzkich zachowań robi wrażenie.

                Podsumowując lektura książki Finlay'ego to ciekawy sposób na spędzenie wolnego czasu. Interesująca historia, bez zbędnych dłużyzn. Osadzona w nie wybielonych, nie cukierkowych realiach dziewiętnastowiecznego Londynu.

                  19-04-2018

                  Londyn, rok 1895. Czasy świetności Sherlocka Holmesa, do którego tłumem przychodziła londyńska arystokrata. Osoby biedniejsze zadowolić się musiały pomocą detektywa Arrowooda. Jedną z takich osób jest panna Cousture, której brat zaginął. Detektyw przyjmuje zlecenie spodziewając się prawie banalnego śledztwa, jednak z każdą odkrytą postacią sprawa komplikuje się coraz bardziej...

                  Barnett, przyjaciel i współpracownik Arrowooda, opisuje jego historię bardzo dokładnie, poznajemy dobrze nie tylko obu, ale i mnóstwo postaci pobocznych.
                  Autor miał bardzi dobry pomysł na fabułę i udało mu się go ciekawie wykorzystać. Na tych niewielu stronach przeniósł czytelników do brudnego i niebezpiecznego Londynu, do czasów nie tylko Holmesa i Watsona, ale i Kuby Rozpruwacza. Wraz z mijającymi kartami powieści udaje się coraz lepiej zagłębić w te czasy i z żalem się je opuszcza.

                  Detektyw Arrowood jest postacią ciekawą, choć nie całkowicie pozytywną. Nadużywa laudanum i nie stroni od trunków ze względu na stresującą pracę, ale i sytuację rodzinną. Barnett pokazał go nie tylko jako detektywa, ale i człowieka z różnymi problemami. Sam Barnett również ma problemy i nie zawsze sobie z nimi radzi. To właśnie zakończenie jego wątku mnie nie zadowoliło, bo liczyłam na zupełnie inny koniec. Może niedługo wyjdzie drugi tom, w którym autor to rozwiąże, kto wie? O ile się nie mylę historia Arrowooda i Barnetta nie kończy się na tej książce.

                  Akcja książki toczy się powolnym tempem, które z czasem narasta. Co stronę nie ma zwrotów akcji, autor przygotowuje czytelnika na zakończenie. Co kilka stron odnajdywane są kolejne poszlaki i tropy, jednak pojedyncze wątki nie są aż tak ciekawe jak ostateczne rozwiązanie sprawy.

                  Styl Finlaya jest bardzo plastyczny i przyjemny w odbiorze. Dokładnie widać, że autor wczuł, ale i dobrze przygotował się do opisywania tej epoki i zwracał uwagę na szczegóły, które przeciętna osoba z łatwością by przeoczyła. Sprawiło to, że jak najszybciej chcę poznać inne książki napisane przez niego, choć na to przyjdzie mi jeszcze poczekać.

                    19-04-2018

                    William Arrowood jest prywatnym detektywem. Nie tak sławnym jak Sherlock Holmes, ale równie skutecznym. Uważa, iż jego bogaty konkurent po prostu ma szczęście, a doktor Watson opisujący jego przygody sprawia, że nazwisko Sherlocka nie schodzi z pierwszych stron gazet. Niestety nie wszystkich mieszkańców Londynu stać na taki wydatek. I właśnie tutaj do akcji wkracza duet Arrowood i Barnett.


                    Londyńska socjeta szuka pomocy u Sherlocka Holmesa, pozostali idą do niego.

                    Norman Barnett, to taki odpowiednik doktora Watsona, nieodłączny kompan i pracownik Williama Arrowooda. Ku mojemu zaskoczeniu to właśnie on okazał się narratorem tej opowieści. Miałam nawet wrażenie, że gra tam często pierwsze skrzypce, wykonuje większość prac, w czasie gdy jego szef je, czyta, pije bądź dedukuje. Cóż, taki już los mieszkańców Południowego Londynu, gdzie kwitnie przemoc, prostytucja, analfabetyzm, brud, smród i niesamowite ubóstwo. To właśnie ze względu na czas i miejsce akcji zdecydowałam się na tą lekturę. Wyjątkowo długo zastanawiałam się czy warto, przeczytałam nawet fragment książki na stronie wydawcy. Sama okładka nie zawsze jest gwarancją dobrej książki, a niestety czasu jest zbyt mało, aby tracić go na te nudne i nijakie.

                    Zdecydowanie Londyn w 1895 roku nie jest fajnym miejscem, ale jakże klimatycznym. Ten retro kryminał osadzony w barwnych czasach czytało mi się naprawdę przyjemnie. Poza ogólną sprawą prowadzoną przez detektywów poznajemy także szereg innych, ciekawych postaci oraz śledzimy życie prywatne wszystkich zainteresowanych. Wielu z nich bardzo polubiłam i czekam na ich kolejne przygody. Okazuje się bowiem, że pomimo rozwiązania sprawy "Detektyw Arrowood" powinien mieć swoją kontynuację, tak więc czekam i jednoczenie serdecznie polecam.

                      18-04-2018

                      Arrowood nie wzbudza zaufania i nie jest sympatyczną postacią. Nie jest doskonały, popełnia błędy i angażuje się emocjonalnie. W dodatku ma dość apodyktyczną siostrę. Jest zazdrosny o sławę Holmesa i Wattsona, a rozwiązywanie przez nich spraw dyskredytuje w swojej analizie. To jednak Barnett wzbudza zaufanie i to jego postać ratuje historię. Niemniej powieść można określić jako nieokrzesany i nieoszlifowany diament. Śledztwo prowadzone w południowym Londynie mocno zakorzenione jest w klasie robotniczej. Mamy irlandzkich bojowników o niepodległość, wymuszone prostytucje, skorumpowane siły bezpieczeństwa i przebiegłych ludzi, którzy nadają ostrzejszy ton powieści. Kłamstwa, intrygi, zbrodnie, włamania. Determinacja Arrowooda, przyzwoitość Barnetta, charakterystyka innych bohaterów i prezentacja życia w Londynie pod koniec XIX wieku, a także żywy dialog wpływają na odczucia czytelnika. To dobra lektura, która może wzbudzić zainteresowanie.

                        17-04-2018

                        "Detektyw Arrowood" to książka stworzona dla miłośników złożonych zagadek kryminalistycznych. Fabuła skrywa w sobie wiele sekretów i potrafi nieźle zaskoczyć. Historia pachnie klimatycznym Południowym Londynem, pełnym dorożek, pijaństwa i morderstw, którym policja nie jest w stanie zapobiec.
                        Chociaż nigdy nie zagłębiałam się w działalność Sherlocka Holmesa, to duet Arrowood & Barnett przypadł mi do gustu. Główni bohaterowie są inteligentni i błyskotliwi, a na dodatek mają w sobie odrobinę komizmu, przez co nie sposób ich nie lubić. W powieści przewija się mnóstwo innych postaci, które wprowadzają całkiem sporo zamętu, nieco humoru i dużo niespodziewanych komplikacji. Oprócz głównego śledztwa, którym zajmują się Arrowood i Barnett, czytelnik ma wgląd w ich życiowe problemy oraz osobiste dramaty, co dodaje całości charakteru.

                        Historia jest wciągająca, pełna zwrotów akcji, a czyta się ją niezwykle przyjemnie. Myślę, że ta książka to ciekawa alternatywa dla miłośników kryminałów, którzy mają ochotę na zbrodnię w innych czasach. Spędziłam miłe chwile w towarzystwie "Detektywa Arrowooda", dlatego Ciebie również zachęcam do odwiedzenia londyńskich uliczek. Zamów ostrygi, poczęstuj się cygarem i przekonaj się, o co tak naprawdę chodziło w sprawie pewnego podejrzanego zniknięcia...

                          17-04-2018

                          Sherlock Holmes to moja miłość. Jego przygody mogłabym czytać i czytać - nigdy mi się nie nudzą! To klasyka, po którą chętnie sięgam. Nic więc dziwnego, że koniecznie musiałam przeczytać również "Detektywa Arrowooda" Mick'a Finlay'a.
                          Londyn w 1895 r. to specyficzne miejsce - dla bogatych to przyjemne miejsce, dla biednych wręcz przeciwnie. Handel narkotykami, prostytucja i przestępczość kwitną. Policja ma pełne ręce roboty, dlatego rola Sherlocka Holmesa i Detektywa Arrowooda jest niezwykle ważna. Ten pierwszy rozpatruje sprawy bogatych, drugi biednych. Pewnego dnia do mieszkania Arrowooda trafia pewna niewiasta. Panny Cousture poszukuje brata, a detektyw ma jej pomóc. Niestety, kobieta kłamie, a z pozoru prosta sprawa, okazuje sie być niezwykle złożonym przypadkiem.
                          Autor zabiera nas w podróż do XIX-wiecznej Anglii. Odwzorowuje ówczesne realia - brud, przestępczość, biedę. Ukazuję epokę z jej pięknymi i "brzydkimi" akcentami. W tych realiach osadza postać detektywa Arrowooda. Czasem nieporadnego mężczyznę z pociągiem do alkoholu, który chce nieść pomoc biednym i rozwiązywać zagadki. W książce jest mnóstwo analogii do Sherlocka Holmesa. Detektyw Arrowood ma wiernego przyjaciela, który spisuje jego dokonania, charakteryzuje go skłonność do nałogów, nieszczęśliwa miłość, chęć poznania człowieczej natury i troszkę lekceważący stosunek do policji. Arrowood jest wręcz odbiciem Holmesa, a zarazem formą drwiny z pierwowzoru.
                          Książka napisana jest dość lekkim językiem, a opisana zagadka kryminalna naprawdę interesująca ale... za bardzo rozciągnięta. Według mnie historia została troszkę na siłę wydłużona, przez co wkradły się przestaje. Nie czytało się jej tak szybko jak powinno, pomimo wprowadzenia ciekawych wydarzeń.
                          "Detektyw Arrowood" to książka specyficzna. Dzieje się w niej naprawdę wiele, czasem aż za wiele. W wydarzenia łatwo się wciągnąć i zatracić, a z drugiej strony można się nimi zmęczyć. Czyta się ją dobrze, a zarazem źle. Wywołuje skrajne emocje, dlatego nie potrafię jednoznacznie jej ocenić. Musicie sami sprawdzić czy historia detektywa Arrowooda przypadnie Wam do gustu!

                            16-04-2018

                            Opis fabuły



                            W wiktoriańskiej Anglii Sherlock Holmes nie jest jedynym detektywem. Podczas gdy do mieszkania przy Baker Street ściąga cała londyńska śmietanka, ubożsi mieszkańcy stolicy muszą zadowolić się wizytą u detektywa Arrowooda. Specjalizuje się on głównie w wykrywaniu zdrad, ale pewnego dnia otrzymuje zlecenie, którego celem jest odnalezienie młodego Francuza, brata klientki. Arrowood i jego asystent będą musieli zbadać wiele aspektów tajemniczego zaginięcia, które niejednokrotnie doprowadzą ich tam, gdzie dotrzeć by nie chcieli. Ale czy odkryją prawdę? I jaką cenę przyjdzie im za to zapłacić?



                            Opinia


                            Jest to chyba pierwsza książka w tym roku, co do której mam tak mieszane uczucia. Nie wiem jak ją ocenić, ponieważ mimo tego że jest dobra, przez długi czas miałam wrażenie, że jest to żerowanie na sławie Doyle'a i wykreowanego przez niego słynnego na całym świecie detektywa. No cóż, należy się jednak przyjrzeć każdemu z elementów tej nieszczęsnej powieści...
                            Rolę pierwszoosobowego narratora pełni asystent tytułowego detektywa, Barnett. Sprawia on wrażenie obiektywnego i dość racjonalnie rozumującego człowieka. On i jego pracodawca zajmują się bardzo dobrze zaplanowaną zagadką kryminalną, którą czytelnik próbuje rozwiązać wraz z nimi.
                            Kiedy ktoś pytał mnie, o czym jest ta książka, z wielkim smutkiem odpowiadałam: o zapijaczonym flejusie, który nienawidzi Sherlocka Holmesa. Niestety, takie są fakty. Życie Arrowooda może i jest miejscami tak przykre, że aż zabawne, ale nie zmienia to faktu, że go po prostu nie polubiłam. Wydaje mi się, że autor zrobił wszystko, by pokazać tytułowego detektywa jako obleśnego, wielkiego, spoconego gościa, który bluzga na cały świat. Jednakże, sytuację ratuje Barnett, który okazuje się naprawdę sympatycznym facetem. Ma on bardzo zdrowe podejście do życia i umie pogodzić się z tym, że ktoś może być od niego lepszy. Oczywiście, ma on swoje za uszami, ale jestem w stanie zrozumieć jego postawę i powody, dla których nie ujawnia swoich tajemnic. Moją ogromną sympatię udało się też zdobyć Ettie, która jest kobietą walczącą o siebie, swoją wolność i przekonania. Właśnie takich bohaterek potrzeba powieściom związanym z czasami wiktoriańskimi! Kreacja policjantów i "czarnych charakterów" jest dość bazowa, może wręcz stereotypowa, ale książka Finlay'ego i tak może dostarczyć czytelnikowi sporo rozrywki.
                            Ogromnym plusem tej powieści jest przedstawienie realiów czasowych - w Londynie jest brudno, śmierdząco i biednie. Ale hej! Tak właśnie wyglądały czasy wiktoriańskie! Ludzie się nie myli, a na ulicach chodziło się nawet po kostki w budzie, łajnie i odpadach. Sama intryga kryminalna również zasługuje na pochwałę, ponieważ jej rozwiązanie jest zaskakujące. Autor dobrze dawkuje napięcie, a akcja wręcz pędzi. Niestety, jeśli chodzi o zdolności detektywistyczne bohaterów, nie jest już tak kolorowo. Owszem, są oni pomysłowi i dość przebiegli, ale w tym wszystkim brakuje geniuszu, finezji, za co Arrowood tak bardzo krytykuje Holmesa. Ale właśnie dlatego to Sherlock jest popularny! Każdy może popytać, uruchomić siatkę informatorów czy zmanipulować innych ludzi. I właśnie tak sprawy rozwiązuje Arrowood, nie dbając o konsekwencje, co niejednokrotnie odczuje na własnej skórze.
                            Muszę pochwalić autora za dobre przygotowanie merytoryczne oraz świetne opisy Londynu z XIX w. Zgadzało się wszystko - język, zajęcia ludzi, stroje i budynki. Pod tym względem jestem w pełni usatysfakcjonowana!
                            Wydawnictwo HarperCollins, od którego otrzymałam tę powieść, coraz lepiej przykłada się do korekty i redakcji. W tej pozycji nie pojawiły się jakieś większe niedociągnięcia, dzięki czemu mogłam się skupić na treści i wyrobić sobie własne zdanie na temat samej powieści, nie wydania, które jest w jak najlepszym porządku.
                            Powieść Finlay'a stanowi ciekawą wariację na temat czasów Sherlocka Holmesa, ale niesympatyczny, odpychający główny bohater trochę zmarnował potencjał tej pozycji. Autorowi udało się trochę wybronić przedstawieniem czasu i miejsca akcji oraz bohaterami drugoplanowymi. Jeśli informacje z Lubimy czytać są prawdziwe, to jest to dopiero pierwszy tom. A szczerze mówiąc, nie wiem czy chcę sięgnąć po kolejne.

                              10-04-2018

                              "Detektyw Arrowood" to powieść, która nie pasuje do moich literackich upodobań i może dlatego zdecydowałam się zaryzykować i sięgnąć po coś, po co nie sięgam.
                              Fabuła powieści rozgrywa się w czasach gdy zagadki rozwiązywał Holmes, ale przecież nie tylko on był detektywem...w owej epoce nie brakowało zagadek do rozwiązania, ludzi do odszukania...sensacji do ogłoszenia...

                              Detektyw Arrowood wraz ze swoim współpracownikiem otrzymują zlecenie od młodej kobiety, która poszukuje swojego brata. Zaginiony mężczyzna ponoć zniknął bez śladu. Gdy dwaj detektywi zaczynają prowadzić śledztwo trafiają na incydent, który pociąga za sobą nowe zdarzenia oraz odkrywa karty, które mogą być niezbyt dobrze wróżyć prywatnym agentom.
                              Niestety im bardziej detektywi drążą tym większe grozi im niebezpieczeństwo...a im większe niebezpieczeństwo, tym gorętsze tajemnice wychodzą na światło dzienne...
                              Czy uda im się odnaleźć brata zleceniodawczyni żywego? Czy sami przeżyją?

                              Mick Finlay stworzył literacki wehikuł czasu i zabrał mnie do minionej epoki, do czasów gdy grasował Kuba Rozpruwacz, gdzie dominowały bród, niezbyt przyjemne zapachy oraz ogromna masa zbrodni ...Muszę przyznać z ręką na sercu, że autor bardzo realistycznie przedstawił czasy, w których umieścił fabułę, klimatycznie całkowicie odczuwa się ową epokę.

                              Fabuła powieści rozgrywa się w powolnym tempie. Autor bardzo szczegółowo przedstawia i rozbudowuje wątki, które zdecydował się powołać do życia. Śledztwo, które prowadzą bohaterowie posuwa się w ślimaczym tempie, ale to też dlatego, że w międzyczasie autor dodaje komplikacje i tym samym bardziej rozbudowuje treść.

                              Narratorem jest Barnett współpracownik detektywa Arrowooda. Powieść jest jednak rozbudowana pod względem bohaterów. Pisarz powołał do literackiego życia wiele postaci...niektóre z nich odegrały znikome zadanie i zostały uśmiercone, ale są i takie poboczne "osoby", które towarzyszą czytelnikowi przez dłuższy czas. Każda z literackich postaci jest "żywa", barwna, godna uwagi.

                              Jeśli chodzi o styl autora jest on dość plastyczny. Literat słowami potrafi stworzyć klimat, bardzo realistycznie kreuje i opisuje bohaterów, umiejętnie komplikuje zadanie, które miało być łatwym zarobkiem. Potrafi tak zaczarować czytelnikiem, że w trakcie poznawania treści ma się wrażenie uczestnictwa w opisanych wydarzeniach.

                              Nie mogę jednoznacznie powiedzieć czy powieść "Detektyw Arrowood" jest dobrą czy złą powieścią, gdyż nie mam zbytniego porównania. Mogę jednak oznajmić, że spędziłam ciekawie czas poszukując ( ale czy na pewno) zaginionego mężczyzny.

                                09-04-2018


                                „Detektyw Arrowood” to całkiem przyjemna w odbiorze powieść detektywistyczna, której akcja została osadzona w Londynie schyłku XIX wieku. Lektura przepełnionej humorem historii o dwóch detektywach z trudem wiążących koniec z końcem, próbujących wydostać się z cienia przereklamowanego ich zdaniem Sherlocka Holmesa niejednokrotnie rozbawiła mnie do łez. Akcja, kreacja świata przedstawionego i bohaterów to elementy powieści, które bardzo przypadły mi do gustu.

                                Jest rok 1895, na londyńskich salonach króluje słynny Sherlock Holmes, tymczasem w południowej części miasta swe detektywistyczne usługi dla uboższej klienteli świadczą niedoceniony William Arrowood ze swym współpracownikiem Normanem Barnettem. Mężczyznom daleko do bycia wytwornymi dżentelmenami, którzy w try miga rozwiązują powierzone im sprawy. Panowie muszą mocno się napracować, czasem działać na granicy prawa, a nawet porządnie oberwać po głowie tudzież innych częściach ciała, by uzyskać informacje potrzebne do zamknięcia dochodzenia w sprawie zaginionego brata tajemniczej panny Cousture – dochodzenia bardzo niejasnego, w którym co rusz pojawiają się dziwne i mylące tropy.

                                Mick Finlay stworzył bardzo dobry, realistyczny pod względem społeczno-historycznym kryminał. Pisarz nie słodzi i nie upiększa rzeczywistości, przedstawia czytelnikom ciemne, ale autentyczne oblicze XIX wiecznej stolicy Anglii. Również kreacja bohaterów stoi moim zdaniem na wysokim poziomie. Arrowood i Burnett nie są detektywami idealnymi, ich zachowanie często pozostawia wiele do życzenia i kłóci się z obrazem angielskiego detektywa dżentelmena, do którego przyzwyczaili czytelników Arthur Conan Doyle i Agatha Christie. Nieokrzesani bohaterowie Finlaya często szokują swym zachowaniem, czy nieobyczajnymi komentarzami, ale dzięki temu postacie nabrały psychologicznej autentyczności.

                                „Detektyw Arrowood” to książka godna polecenia, jeśli poszukujecie nieszablonowej, nawiązującej do klasyki gatunku powieści detektywistycznej.

                                  09-04-2018

                                  Detektyw Arrowood to postać dobrze znana w biedniejszych dzielnicach Londynu roku 1895. Ci wszyscy, których nie stać na usługi Sherlocka Holmesa właśnie do niego kierują swoje kroki. Na pomoc policji nie ma co liczyć: mają zbyt mało funkcjonariuszy, żeby cokolwiek zmienić. Nic więc dziwnego, że panna Cousture zwraca się ze swoją prośbą właśnie do niego i jego pomocnika. Jej sprawa wygląda na banalne śledztwo: znajdą jej zaginionego brata, który najprawdopodobniej ukrywa się gdzieś w pobliżu poprzedniego miejsca zamieszkania. Stopniowo jednak pojawiają się coraz to nowe i bardziej niebezpieczne okoliczności. Tym bardziej, że będą musieli znów kręcić się w pobliżu pewnych osób, z którymi spotkali się już w przeszłości. I nie było to miłe spotkanie przy popołudniowej herbatce. Pomimo tego wszystkiego Arrowood i jego pomocnik są zdeterminowani doprowadzić śledztwo do samego końca. Nie zważając na konsekwencje i możliwe ofiary.

                                  Całość recenzji dostępna pod adresem: http://zapach-ksiazek.pl/mick-finlay-detektyw-arrowood/

                                    06-04-2018

                                    Liczyłam na bardziej porywającą historię z wartką, niesłabnącą nawet na minutę akcją. Jednak bohaterowie są tak skonstruowani, że o ich przygodach chce się czytać i czytać. Miejscami cała powieść bywa przewidywalna, ale co tam! Autor wspaniale oddał klimat XIX wiecznego Londynu. Takie retro kryminały są naprawdę przyjemne w odbiorze - przynajmniej dla mnie. Mroczne uliczki, czarne charaktery i dwóch detektywów, którzy mają pełne ręce roboty. Nowe zadania, nowe twarze, nowe wyzwania i niestety kolejne problemy.

                                    Jeśli lubicie książki, gdzie aż roi się od zagadek i tajemnic, to serdecznie polecam wam powieść Detektyw Arrowood. To pierwszy tom cyklu, więc z największą przyjemnością sięgnę po kolejne części. Mam tylko nadzieję, że Mick Finlay utrzyma wysoki poziom. No i że będzie jeszcze więcej Normana Barnett'a, który chyba stał się tutaj moją ulubioną postacią.
                                    https://czytambolubieo.blogspot.com/2018/04/detektyw-arrowood-mick-finlay.html

                                      06-04-2018

                                      Nikt nie powiedział, że w mieście musi być tylko jeden detektyw.
                                      Tak więc bogaci powierzają swoje sprawy w ręce Sherlocka Holmesa, pozostali zaś idą do Arrowooda.

                                      Pomysł na napisanie tej książki był naprawdę bardzo dobry. Nie wydaje mi się, abym spotkała się z podobną historią, której akcja osadzona jest w XIX-wiecznym Londynie, gdzie swoją działalność prowadzi równocześnie słynny na całym świecie bohater powieści Arthura Conan Doyle'a. Oczywiście tym razem pierwsze skrzypce gra tytułowy detektyw William Arrowood, jednak powiązań i podobieństw między dwoma panami jest o wiele więcej.

                                      Wydarzenia poznajemy z perspektywy przyjaciela-pomocnika śledczego, Normana Barnett'a, który na pierwszy rzut oka łudząco przypomina doktora Watsona. Do Arrowooda przychodzi młoda kobieta z prośbą, aby ten odnalazł jej brata, który mając prawdopodobnie porachunki ze swym pracodawcą, przepadł nagle bez śladu. Poprzez toczące się śledztwo nie tylko podążamy tropem detektywa, odkrywając coraz to nowsze warstwy spisku stojącego za tą sprawą, ale powoli zagłębiamy się także w historię i życie codzienne głównego bohatera oraz jego pomocnika. Pod tym względem postacie zostały wykreowane dość ciekawie, na ogół zachęcając nas do ich bliższego poznania. Moim jedynym zarzutem w tę stronę jest zachowanie Arrowooda oraz jego niekompetencja, która uwidacznia się w pewnych scenach. Często Barnett okazuje się szybszy w działaniu i bardziej poradny w wykonywaniu zadań aniżeli jego szef, który nie kwapi się z realizacją wielu niewygodnych dla niego rzeczy. Drażni też fakt, iż William rzucając kąśliwe uwagi pod adresem Holmesa, jakby na siłę próbuje odwrócić kota ogonem i przedstawić dobrze nam znane sukcesy Sherlocka w gorszym świetle. Co prawda autor próbuje wyprostować jego przytyki obronną postawą reszty bohaterów, jednak zarzuty kierowane w stronę postaci Doyle'a nadal subtelnie krążą gdzieś w powietrzu.

                                      Sama fabuła pozostaje w mojej opinii bez zarzutów. Niektórych rzeczy można domyślić się już w trakcie czytania, inne natomiast okazują się miłą niespodzianką. Znajdziemy tutaj trochę sytuacyjnego humoru, wnikliwych analiz psychologicznych, a przede wszystkim dobrze oddany klimat roku 1895. To oraz pozostałe rzeczy sprawiają, że książka posłuży nam za miły przerywnik w obowiązkach przez jeden bądź dwa wieczory.

                                      ,,Detektyw Arrowood'' oczywiście z Sherlockiem Holmesem równać się nie może, choćby i ze względu na to, iż klasyk zawsze pozostanie ponadczasowy, jednak powieść Micka Finleya posiada swój osobisty urok, który czyni ją interesującą na tle innych.

                                        04-04-2018

                                        Londyn, 1895 rok. Na Baker Street urzęduje jeden z najsławniejszych i najdroższych detektywów- Sherlock Holmes. Śledczy, wraz ze swoim kompanem, dr Watsonem, w tropieniu przestępców nie mają sobie równych. A co za tym idzie również w ilości otrzymywanych zleceń nikt nie jest w stanie z nim konkurować. Niestety, na wynajęcie Holmesa stać jedynie dobrze sytuowanych obywateli. Ci mniej zamożni zwracają się do niejakiego Williama Arrowood’a, którego gabinet mieści się w południowej części Londynu.
                                        William Arrowood to mężczyzna w średnim wieku, były dziennikarz, amator laudanum i samozwańczy psycholog. Po utarcie pracy jednej z londyński gazet postawił na detektywistyczną działalność. Detektyw nie pracuje sam, zawsze może liczyć na swojego asystenta, Normana Barnett’a, który bardzo krótko cieszył się swoją prawniczą karierą.
                                        Co łączy Arrowood’a z Holmesem? Nie licząc profesji, oczywiście ;) Rywalizacja. Tak, tak. Sherlock oczywiście z nikim się nie ściga, bo nie ma sobie równych. W przeciwieństwie do Williama, który na wieść o kolejnym sukcesie swojego „wroga” dostaje białej gorączki. Za nic w świecie nie da po sobie poznać, że osławiony detektyw mu imponuje. Co rusz wytyka mu błędy, nazywając go detektywem dedukcji, a samego siebie detektywem emocji. Nie omieszka także nawiązać do słynnych spraw Sherlocka, znanych m.in. ze „Studium w szkarłacie”.
                                        Arrowood i Barnett cienko przędą, zatem kiedy w ich biurze zjawia się panna Caroline Cousture, bez zastanowienia zgadzają się jej pomóc. Klientka prosi ich o odnalezienie brata – Thierry’ego. Mężczyzna zniknął z dnia na dzień, nie zostawiając siostrze żadnej wiadomości. Kobieta, w obawie że ten wplątał się w jakieś podejrzane interesy, postanowiła zwrócić się do profesjonalistów. Entuzjazm, który towarzyszył detektywom ulatnia się, kiedy dowiadują się, że zaginiony pracował w Barrel of Beef, restauracji, której właścicielem jest Stanley Cream. Prowadząc poprzednią sprawę zaleźli Creamowi za skórę (delikatnie mówiąc) i teraz wolą trzymać się od niego z daleka. Niestety, obiecali pomoc, a obietnica droższa od pieniędzy, zatem śledztwo rusza z kopyta. Nie chcę tutaj zdradzać zbyt wiele, zatem napiszę jedynie, że zniknięcie Thierrego to jedynie wierzchołek góry lodowej. A ta przysłowiowa „góra” to nie tylko nielegalne interesy, handel bronią czy korupcja czy walki Fenian o wolną Irlandię.
                                        Sama bardzo lubię postać stworzoną przez Arthura Conana Doyle i właśnie przez wgląd na tego bohatera sięgnęłam po książkę Micka Finlay’a. Zaintrygował mnie Arrowood, który, nie czarujmy się, jest bardzo krytyczny wobec Sherlocka.
                                        Autor- Mick Finlay nawiązuje do twórczości Doyle’a również poprzez narrację. W opowieściach o Sherlocku Holmesie narratorem jest dr Watson, tutaj jest nim Barnett. To właśnie z jego perspektywy przyglądamy się poczynaniom Arrowood’a. Barnett stara się rzetelnie i (na ile to możliwe) obiektywnie oceniać swojego pracodawcę. Nie idealizuje go, otwarcie wspominając o jego słabościach, czy błędach, które popełniał.
                                        Językowa warstwa książki dopasowana jest nie tylko, do ówczesnej epoki, ale również do narratora. Barnett wywodził się z klasy średniej i odciska to swój ślad na jego dialekcie, ale również na zachowaniu. Przyznam, że taka stylistyka czyni tę opowieść bardziej wiarygodną.
                                        Spodziewałam się szybszej akcji, niemniej barwni bohaterowie, klimat powieści i dość dobrze skonstruowana intryga wynagradzają jej brak. Właśnie klimat jest czynnikiem, który w dużej mierze tworzy tę powieść, sprawiając, że zaintrygowana spacerowałam uliczkami XIX wiecznego Londynu szukając tropów i wskazówek. Ponadto, ta dwójka detektywów zaintrygowała mnie, zatem chciałam poznać ich przeszłość.
                                        „Detektyw Arrowood”to lekki kryminał, osadzony XIX- wiecznym Londynie, gdzie ta ciemniejsza strona miasta, daje się mieszkańcom coraz bardziej we znaki, a Sherlock Holmes i William Arrowood mają ręce pełne roboty.



                                          Schowaj

                                          Oceń książkę i napisz recenzję