Układanka | Karin Slaughter | Książka + Prezent | Booktime.pl
Bestseller

Układanka

Karin Slaughter

03-10-2018

Wydawnictwo: HarperCollins

Ilość stron: 512

Oprawa: Miękka

ISBN: 978-83-276-3759-8

Wymiary: 215x145x34 mm

Cena normalna:39,99 zł

Układanka
39,99 zł

Cena promocyjna:

24,90

Taniej o: 15,09 zł

Wysyłamy w 48h + czas dostawy

Koszt dostawy:

  • Odbiór w kiosku Ruchu6,90 zł
  • Odbiór w Paczkomacie8,90 zł
  • Odbiór na Poczcie8,90 zł
  • Kurier Pocztex10,90 zł
  • Kurier InPost11,90 zł
  • Kurier DPD12,90 zł

Przy zakupach powyżej 150 zł dostawa GRATIS!

Dodaj książkę do koszyka
i wybierz bezpłatny upominek

Opis książki


Andrea jest przekonana, że wie wszystko o swojej matce. Jakie tajemnice może skrywać Laura, elegancka i poukładana terapeutka mowy, filar lokalnej społeczności?
Tego dnia wybrały się wspólnie do restauracji, by świętować urodziny Andrei. Kiedy w lokalu ktoś zaczął strzelać, większość gości wpadła w panikę, jednak nie Laura. Nie tylko zachowała zimną krew, ale sprawnie obezwładniła i bez wahania zabiła napastnika.
Później robi się jeszcze dziwniej. Laura odmawia składania... ...czytaj więcej


Andrea jest przekonana, że wie wszystko o swojej matce. Jakie tajemnice może skrywać Laura, elegancka i poukładana terapeutka mowy, filar lokalnej społeczności?
Tego dnia wybrały się wspólnie do restauracji, by świętować urodziny Andrei. Kiedy w lokalu ktoś zaczął strzelać, większość gości wpadła w panikę, jednak nie Laura. Nie tylko zachowała zimną krew, ale sprawnie obezwładniła i bez wahania zabiła napastnika.
Później robi się jeszcze dziwniej. Laura odmawia składania zeznań, a córce każe natychmiast zniknąć. Zszokowana Andrea zaczyna się zastanawiać, kim tak naprawdę jest jej matka. Czy to ta sama kobieta, która czytała jej bajki na dobranoc?
Andrea posłusznie wykonuje instrukcje matki, przy okazji odkrywając coraz więcej sekretów z jej przeszłości. Chce poznać prawdę, ale nie ma pojęcia, jak trudne i ryzykowne okaże się podążanie śladami młodej Laury. Przecież ci, którzy tak wiele ukrywają, rzadko mają czyste sumienie.

...zwiń
Recenzje
13-12-2018

"Pisarka, która niczego się nie boi. Jedna z najznakomitszych autorek thrillerów", twierdzi Tess Gerritsen. Inni nie ustępują jej w zachwytach, głosząc o najnowszej powieści "Karin Slaughter w najlepszej formie!".
Trudno pozostać obojętnym na tak kuszące recenzje.
Pytanie tylko - ile jest w nich prawdy...?





Życie Andrei jest nudne, przewidywalne i bardzo, bardzo zwyczajne. Wydaje jej się, że wie wszystko o swojej matce, z którą od dłuższego już czasu - od czasu choroby Laury - mieszka. Laura jednak okazuje się być kimś innym. Nie terapeutką, nie ostoją społeczności i nie wyrozumiałą matką, za jaką do tej pory się podawała. W kryzysowej sytuacji bez mrugnięcia okiem obezwładnia napastnika, po to tylko, by chwilę później odebrać mu życie. Nim Andrea zaczyna zadawać pytania, matka każe jej natychmiast zniknąć.
A Andie, jako posłuszna córka, wykonuje wszystkie polecenia matki, przy okazji odkrywając kolejne elementy układanki...




Moje pierwsze spotkanie ze Slaughter było mało udane, drugie okazało się zaskakująco wręcz dobre, a trzecie... Ha, posłuchajcie sami ;)
Pani Rzeź zdaje się mieć sprawdzony schemat na książkę, który to śmiało wykorzystuje przy pisaniu każdej swojej powieści. Jeśli chodzi więc o konstrukcję, to "Układanka" niczym nie różni się od jej poprzednich bestsellerów - zaczyna z przytupem i bez chwili zwłoki wrzuca nas w sam środek wydarzeń, po to tylko, by za moment drastycznie zwolnić i pobawić się w nudnawego nieco barda. Slaughter uwielbia też retrospekcje - i muszę przyznać, że to one są mocną stroną "Układanki", bo bieżące wydarzenia - być może za sprawą Andrei - są trochę rozwleczone i momentami odrobinę nużące. Skoro o Andrei już mowa... Rany boskie, cóż to za człowiek! Istna mamałyga, której mózg zamienia się w papkę za każdym razem, gdy ma podjąć jakąkolwiek decyzję. A zresztą... Czego można oczekiwać po bohaterce, która sama siebie określa jakże zaszczytnym mianem "ameby" (i nie, kochani, to nie żart :P )? Co do reszty bohaterów, trzeba przyznać, że Karin odwaliła kawał świetnej roboty - są charakterystyczni, są świetnie zarysowani i mają - ha, w odróżnieniu od panny A. - osobowość. Fabuła w pewnym momencie staje się dość przewidywalna i naprawdę nie trzeba być szalonym geniuszo-naukowcem, by przewidzieć finał historii, co nie zmienia jednak faktu, że ciekawie było obserwować jak bardzo zmanipulować można drugiego człowieka i jak to się dzieje, że jedna osoba jest w stanie porwać tłumy.
Czy zatem "Układanka" to Karin Slaughter w najlepszej formie?
Hm, może nie w najlepszej, ale na pewno w bardzo dobrej ;)




"Układanka" to genialna historia dla każdego fana Jacka Reachera i tych z Was, którzy za porcję niezłej powieści sensacyjnej daliby się pokroić na kawałki. Może niekoniecznie przypadnie do gustu fanom krwistych thrillerów, ale całej reszcie...
Cóż, powinna ;)

    10-12-2018

    Moje pierwsze spotkanie z twórczością Karin Slaughter było więcej niż zadowalające. „Moje śliczne” okazały się lekturą pełną emocji i napięcia, tego samego spodziewałam się sięgając niedawno po „Układankę”, czyli najnowszą powieść autorki. Nie mogę powiedzieć, żebym się zawiodła. Wyraźnie widać, że Slaughter potrafi dawkować i budować odpowiedni nastrój oraz napięcie i ma świetne pomysły na swoje fabuły. Moim jedynym zarzutem, zresztą bardzo osobistym, jest fakt, że dla mnie książka ta jest zbyt mocno osadzona wokół wątków społeczno-ekonomicznych, które niekoniecznie należą do moich ulubionych. Nie zmienia to faktu, że przeczytałam tę powieść z zainteresowaniem i sprawiła mi dużo przyjemności.

    Andrea prowadzi mało satysfakcjonujące życie u boku swojej matki. Wróciła do rodzinnego domu by pomóc rodzicielce w walce z rakiem piersi. Teraz wydaje jej się, że utknęła nie tylko w tym domu, ale także na tym etapie życia. Właśnie ten problem próbują rozwikłać razem z matką siedząc pewnego dnia w kawiarni. Spokój rozmowy zostaje jednak zburzony wtargnięciem uzbrojonego napastnika, który zaczyna strzelać do gości lokalu. W jednej chwili Laura (matka Andrei) ze statecznej matrony przeistacza się w wojowniczkę. Aby uchronić swoją córkę zaczyna dialog z napastnikiem, a w końcu rozbraja go i… zabija! Wszyscy są w szoku. Kolejne wydarzenia każą dziewczynie zastanowić się kim tak naprawdę jest jej mama…

    Laura jest szalenie barwną i ciekawą postacią, która ma wiele do ukrycia. Za to jej córka, której postać gra początkowo pierwsze skrzypce, wydaje się przy niej nijaka i nudna, i niestety właśnie przez to pierwsze (współczesne) rozdziały tej historii nieco się dłużą. Fabuła rozgrywa się na dwóch płaszczyznach czasowych: w roku 1986 i 2018. Wydarzenia z przeszłości są ciekawsze, jednak jedne i drugie ostatecznie zazębiają się tworząc jedną, konkretną opowieść. Początkowo trudno jest odgadnąć o co tak naprawdę chodzi w tej historii, jednak z czasem kolejne elementy układanki zaczynają do siebie idealnie pasować, choć momentami miałam wrażenie, że niektóre fragmenty ocierają się o lekką abstrakcję. Nie ma to jednak wpływu na odbiór książki.

    Powieść jest dość zawiła, zawiera wiele wątków, w tym właśnie wspomniane przeze mnie wcześniej społeczne i ekonomiczne (a nawet podszyte lekką nutą polityki), o ile te pierwsze same w sobie mi nie przeszkadzają, to mocne uwikłanie ich w te drugie, sprawia że walory fabularne tej opowieści są dla mnie nieco obniżone. Jestem jednak przekonana, że dla wielu będą one stanowiły barwny dodatek do ciekawej opowieści o młodej kobiecie, która uwikłała się w bardzo niebezpieczną grę. Dlatego myślę, że mogę z czystym sumieniem polecić „Układankę” wszystkim miłośnikom dobrych thrillerów i powieści sensacyjnych. A fani twórczości Karin Slaughter będą nią po prostu zachwyceni, bo odnoszę wrażenie, że autorka pokazała tutaj swoją nieco inną literacką twarz.

      09-12-2018

      Nazwisko Karin Slaughter wielokrotnie obijało mi się o uszy. Kiedyś czytałam jedno, krótkie opowiadanie autorki, ale nie zrobiło ono na mnie wielkiego wrażenia. Jednak zdecydowałam się sięgnąć po najnowszą powieść tej autorki.

      Andrea pracuje w call center pomagając ludziom z problemami. W dniu swoich urodzin udaje się z mamą do restauracji. Rozmowa nie bardzo się klei, ale zostaje ona brutalnie przerwana strzelaniną. Jedyną osobą, która zachowuje zimną krew jest Laura - matka Andrei, która z łatwością obezwładnia szaleńca i zabija go. Następnie karze córce szybko spakować się i jak najszybciej wyjechać z miasta. Zszokowana córka stawia opór, ale potem wiedziona ciekawością o przeszłości swojej matki postanawia jechać tropem wskazanym przez rodzicielkę.

      Wydaje mi się, że w książkę wkradł się mały chaos, jednakże czytało mi się ją całkiem dobrze. Wartka akcja, zaskakujące momenty powodują, że czytelnik chce z książką spędzić czas. Jednakże nie wiem czy jest to wina tłumaczenia, czy może język autorki jest taki twardy. W thriller trzeba się wgryźć i dopiero potem czytanie idzie zdecydowanie łatwiej.

      Powieść porusza ciekawy motyw: zagadki, które skrywają nasze rodziny bywają bardzo interesujące i z pewnością są one warte uwagi. Myślę, że nie do końca znamy siebie. Dzisiaj nasze życie toczy się bardzo szybko i nie ma czasu na rodzinne pogawędki. Zdarza się, że znajomi z portali społecznościowych są nam bliżsi, niż rodzice czy dziadkowie. Może czasami warto zwolnić i zadać pytanie rodzicom na przykład jak się poznali?

      Polecam Wam lekturę na zimowe wieczory. Myślę, że to też dobra książka na prezent świąteczny - z pewnością obdarowany miłośnik gatunku bardzo się ucieszy.

        29-11-2018

        Karin Slaughter to feministka wśród autorów thrillerów, bo u niej kobiety są nie tylko ofiarami ale także głównymi bohaterkami, także po tej silnej stronie. Oczywiście poza tym faktem, ksiażka jest warta przeczytania z innych powodów: wartka akcja, ciekawa fabuła i przeplatające sie wątki przeszłości i teraźniejszości

          29-11-2018

          Układanka rozgrywa się w dwóch czasach, gdzieś w latach 80. w młodości Laury i po latech kiedy ma ona już dorosłą córkę, którą bardzo starała sie przed swoją przeszłością chronić. Na poziomie relacji matka - córka początkowo wydaje się, że kobiety łączy niewiele. Zmienia się to w miarę odkrywania przez córkę prawdy o przeszłości matki i kiedy życie ich obu jest zagrożone.

            24-11-2018

            Andrea jest wycofaną i zagubioną życiowo młoda kobietą, pracującą w policyjnej dyspozytorni. Prowadzi nudne, jak dotychczas bezowocne życie i z czasem oswaja się z myślą, że tak już będzie wyglądać jej przyszłość. Będzie córką, która wróciła do rodzinnego domu aby opiekować się matką po onkologicznych przejściach i będzie kobietą na granicy depresji, bojącej się własnego cienia, niezrealizowanej zawodowo i społecznie, żyjącej w kokonie ułudy i beznadziejności.
            Laura jest miłą, spokojną i empatyczną logopedką pracującą z ludźmi po udarach i innych zaburzeniach neurologicznych, cierpliwą matką, która wciąż rozpościera parasol ochronny nad dorosłą już córką i filarem lokalnej społeczności.
            Pewnego dnia matka i córka spotykają się na urodzinowym lunchu w restauracji mieszczącej się w ekskluzywnym centrum handlowym. Dzień jak co dzień. Zdawkowe pytania, rozmowa o niczym, próba odnalezienia wspólnej płaszczyzny porozumienia i nerwowe odliczanie minut do zakończenia tego spotkania. Kiedy nagle do lokalu wpada uzbrojony młody mężczyzna i zaczyna strzelać do ludzi, wszyscy wpadają w panikę, wszyscy z wyjątkiem Laury. W momencie zagrożenia życia swojej córki, kobieta przeistacza się w wojownika. Nie w naładowaną adrenaliną matkę, za wszelka cenę i na oślep broniącą swojego dziecka, ale w metodycznie postępującego żołnierza. Bez wahania zabija napastnika.
            W jednej chwili całe dotychczasowe życie Andy i jej wszelkie wyobrażenie o własnej matce rozpadają się jak domek z kart. Kim jest Laura? Kim była Laura w przeszłości? I kim są tajemniczy Oni, przez których dziewczyna jest zmuszona uciekać z miasta, nie zadając pytań i ściśle wypełniając instrukcje matki?
            Z początku postać Andy mnie drażniła. Jej strach, naiwność, ciągnące się godzinami wewnętrzne dialogi, niekonsekwencja w działaniu, chaotyczne ruchy, beznadziejne decyzje. Z czasem jednak, kiedy zaczęłam w niej bardziej dostrzegać realna kobietę a nie sztucznie wykreowana bohaterkę, zrozumiałam, że jej postawa nie mogła być inna. To nie ona miała się zmienić dla życia, to życie miało ją ukształtować. Zastanawiałam się, jak ja zachowywałabym się na jej miejscu. Czy znalazłabym w sobie dość siły by niczym Terminator walczyć z całym światem, czy jednak z naiwnością dziecka miotałabym się w tym brutalnym świecie, cały czas mając nadzieję , że w końcu się obudzę i świat jaki dotychczas był moim światem będzie nim nadal, a najbliższe mi osoby pozostaną wciąż takie same..... Aby nie zdradzać za wiele i nie zepsuć radości z czytania "Układanki" powiem tylko, że moje osobiste odczucia względem charakteru bohaterki zmieniały się wraz z rozwojem akcji.
            Z czasem też poznajemy przeszłe życie Laury i całą sytuację, która to życie determinowała. W miarę czytania zaczynamy rozumieć jej zachowanie i decyzje, które podjęła. Docieramy do punktu, w którym Laura porzuca dotychczasowe życie, a ona sama zmienia się niczym kameleon. Musi tak głęboko ukryć swoja tożsamość, jak głęboko Andy musi sięgnąć by dowiedzieć się kim naprawdę jest jej matka i kim jest ona sama. Z czasem wszystkie rozrzucone elementy układanki, zebrane razem przedstawiły nam czytelny obraz. Oczywiście nie brakowało i słabszych momentów fabuły, czasami klocki dopasowywano na siłę, ale generalnie całość prezentowała się całkiem zgrabnie. Akcja książki wciągnęła mnie od samego początku, zarówno ta część współczesna jak i przeszłość. "Układanka" to książka nie tylko o poszukiwaniu ukrytej przeszłości, zemście, żalu i obsesyjnej miłości, ale także doskonała prezentacja studium manipulacji i psychicznej władzy nad drugim człowiekiem.

            To moje pierwsze spotkanie z twórczością Karin Slaughter, ale po przeczytaniu Układanki już wiem, że nie będzie ostatnim. Jeżeli wszystkie jej książki są tak dobre jak Układanka, to autorka znalazła w mojej osobie wiernego czytelnika.

              23-11-2018

              Każdą kolejną książkę Slaughter porównuje do fantastycznych "Moich ślicznych", które szalenie mi się podobały pod każdym względem.
              "Układanka" wypada gorzej w tym porównaniu, ale ma swoje plusy.
              Autorka w każdą swoją historię stara się wpleść problemy rodzinno- społeczne. W tym przypadku pokazuje jak ważną rolę w życiu osób młodych i podatnych na manipulację odkrywają znajomi z mocnym, dominującym charakterem. Slaughter porusza problem sekt, które wierzą w tzw."wyższe cele".
              Nie do końca spodobało mi się zakończenie "Układanki", chociaż trzymało poziom. Jest to dobry, wciągający thriller. Nie będziecie zawiedzeni.

                23-11-2018

                „Układanka” Karin Slaughter to ten typ powieści, która już od pierwszych stron porywa czytelnika intrygującą akcją. Wszystko zaczyna się od niepozornej sceny – matka i córka jedzą urodzinowy lunch i rozmawiają o przyszłości trzydziestojednoletniej jubilatki. Andy jest przeciętną kobietą, która nie ma pomysłu na przyszłość - mieszka w domu matki, nie ma oszczędności ani pomysłu na siebie. Jej nudne życie przewraca się do góry nogami, kiedy do restauracji wpada uzbrojony szaleniec, który zaczyna strzelać. Sparaliżowani strachem goście kulą się ze strachu za stolikami, modląc się, by to nie oni stali się kolejnym celem zamachowca. Tymczasem ranna matka Andy, drobna logopedka, staje w obronie córki, spektakularnie rozbraja napastnika i go zabija…

                Andrea jest w szoku, nie może uwierzyć, że jej stateczna rodzicielka odważyła się obezwładnić i zabić niebezpiecznego mężczyznę. Tymczasem rozpoczyna się śledztwo, a Laurą i jej niezwykłym wyczynem zaczyna interesować się FBI. Zachowanie zrównoważonej do tej pory kobiety gwałtownie się zmienia. Laura kategorycznie zabrania córce rozmów z policją, staje się oschła i dość obcesowo każe Andy natychmiast wyprowadzić z domu. Trzydziestojednolatka jest zagubiona z powodu nagłej zmiany zachowania mamy oraz czuje się odtrącona, na swoje nieszczęście zwleka z wyprowadzką i staje się świadkiem przerażającej sceny. Okoliczności zmuszają Andy do natychmiastowej ucieczki. Podążając za wskazówkami pozostawionymi jej przez matkę kobieta przemierza Stany Zjednoczone, by odkryć szokującą prawdę o przeszłości Laury.

                Akcja „Układanki” rozgrywa się na dwóch planach czasowych – wydarzeń rozgrywających się w teraźniejszości i bardzo ciekawych reminiscencji, które przenoszą czytelnika do roku 1986. Na główną część powieści składa się historia Andy, jej ucieczki, prób odkrycia tajemnic matki oraz przyspieszonego procesu dojrzewania emocjonalnego, który musi przejść mocno gapowata bohaterka. Andy jest niestety postacią bardzo irytującą i trudno ją polubić – jest niezaradna życiowo, często zachowuje się jak beksa, pozwala sobą manipulować i przez ogromną część fabuły zachowuje się jak osoba lekko upośledzona. Nie takiego typu głównego bohatera spodziewa się na ogół czytelnik sięgający po thrillery. Odniosłam wrażenie, że opowieść dotycząca Andy jest jedynie pretekstem do przedstawienia innej, o wiele ciekawszej i bardziej złożonej historii. Jest swoistego rodzaju klamrą, dzięki której pisarka mogła elegancko domknąć wątki i wydarzenia, które rozgrywały się w przeszłości.

                Najmocniejszą stroną tego tytułu nie jest historia rozgrywająca się w teraźniejszości, lecz właśnie naładowane akcją, tajemnicą i mnóstwem wątków psychologicznych oraz społeczno-obyczajowych fragmenty przenoszące czytelników do roku 1986. To w nich kryje się główny wątek powieści i to one wyzwalają podczas lektury największe emocje – właśnie dla tych części warto przeczytać „Układankę”.

                  22-11-2018

                  ,,Układanka" Karin Slaughter to najnowsza powieść autorki, która ukazała się w Polsce. Czy warto się z nią zapoznać?

                  Andrea nigdy w życiu nie przypuszczałaby , że to co zrobiła jej matka, zachwieje jej całym całkiem uporządkowanym życiem. Kobieta miała już 31 lat i przypuszczała, że wie o swojej rodzicielce wszystko. Okazało się, że to,że jej matka zamordowała pewnego chłopaka nie było najgorszym, czego mogła się o niej dowiedzieć. To wydarzenie zapoczątkowało odkrywanie kart z przeszłości.

                  Karin Slaughter słynie z bardzo dobrze napisanych thrillerów. Do tej pory miałam okazję zapoznać się chyba tylko w jednym z nich, więc z chęcią dałam szansę ,,Układance". Książka jest naprawdę obszerna, dodatkowo w większym niż standardowy formacie. Akcja dzieje się współcześnie oraz ponad 30 lat wstecz. Rozdziały przeplatają się ze sobą.

                  Autorka stworzyła naprawdę świetnie skonstruowaną powieść, w której wszystko idealnie wskakuje na swoje miejsce. Początkowo mnogość bohaterów i faktów może nieco przerażać, jednak z czasem wszystko się doskonale komponuje. Nie jest to z całą pewnością pozycja, którą pochłonie się w jeden dzień, ale warto spędzić z nią kilka wieczorów.

                    21-11-2018

                    Andrei wydawało się, że dobrze zna swoją matkę, Laurę, do której przeprowadziła się, gdy ta walczyła z rakiem. Kiedy kobiety wybrały się do restauracji, by świętować urodziny Andrei, dochodzi do strzelaniny. Laura jako jedyna zachowuje zimną krew i zabija napastnika. Jakby tego było mało, nakazuje córce, by ta zniknęła, a sama odmawia składania zeznań. Andrea wykonuje polecenia matki i rusza w podróż, która pozwoli jej poskładać w jedną całość fragmenty układanki z życia Laury.

                    Ostatnia powieść Karin Slaughter niespecjalnie mnie zachwyciła i przyznam, że nieco obawiałam się tej historii. Nie wiedziałam, czego mam się po niej spodziewać, ale postanowiłam dać autorce szansę i nie żałuję, że to zrobiłam.

                    Andrea, zwana Andy, miała zwyczajne życie. Posunę się nawet do stwierdzenia, że było ono nudne. Kobieta przeprowadza się do matki, gdy dowiaduje się, że ta ma raka. Pewnego dnia spokój bohaterek zostaje zburzony przez strzelaninę, o której już wspomniałam. Andy dowiaduje się, że właściwie nic nie wie o Laurze. Wyrusza w podróż, po której nic nie będzie takie, jak było kiedyś.

                    Mamy tu dwie płaszczyzny czasowe: teraźniejszość i przeszłość. Cofamy się w czasie, by przekonać się, co takiego wydarzyło się w życiu Laury, że jest akurat w takim, a nie innym miejscu. I przyznaję szczerze, że na początku bardziej interesowała mnie teraźniejszość, ale bardzo szybko się to zmieniło i po jakimś czasie przeszłość intrygowała mnie bardziej i nie chciałam wracać do tego, co się aktualnie działo, bo Andy i jej działania momentami działały mi na nerwy.

                    Wszystko po jakimś czasie zaczyna składać się w logiczną całość jak tytułowa układanka. Karin Slaughter udało się utrzymać mnie w napięciu i pochłonęłam tę książkę jednym tchem, nie potrafiłam się od niej oderwać. Intrygowała mnie przeszłość Laury i chciałam ją poznać. I gdy kolejne fakty wychodziły na jaw, coraz bardziej ją podziwiałam. Nie chcę Wam zdradzać szczegółów, ale swoje w życiu przeszła i udało jej się mimo wszystko po tym pozbierać.

                    W tej powieści mamy przedstawiony dramat wielu ludzi. Zarówno pierwszoplanowych, jak i drugoplanowych bohaterów. Karin Slaughter pokazuje czytelnikowi, do czego są w stanie posunąć się ludzie, gdy doprowadzi się ich do ostateczności, zada się im cios, po którym ciężko się podnieść. Kilka razy się wzruszyłam, ale głównie siedziałam napięta jak struna i czekałam na to, co autorka jeszcze będzie w stanie mi zaoferować.

                    Może i Układanka nie pobiła Moich ślicznych, ale uważam, że to jedna z lepszych powieści Karin Slaughter. Jeśli szukacie dobrego thrillera, myślę, że to może być dla Was dobra propozycja.

                      21-11-2018

                      Karin Slaughter przygotowała dla czytelnika intrygującą układankę, fabuła opiera się na ciekawym pomyśle, wiele w niej zaskakujących elementów i zwrotów akcji. Podobało mi się zaczerpnięcie tematyki z bezwzględnej manipulacji psychiką człowieka, podatności na sugestię, rozbudowania aspektów ogłupiającej sekty i pragnienia sprawowania kontroli nad ludzkimi umysłami. W dobie popularyzacji social mediów, natychmiastowego dostępu do informacji, obluzowania więzów bliskich relacji, wymuszonej szybkości życia, presji sukcesu, fałszywych autorytetów, oddalenia od wpajania cech indywidualności, człowiek, bez odpowiedniego wsparcia i zrozumienia, jakże często czuje się zagubiony, zdezorientowany i samotny. Niskie poczucie wartości, brak świadomości celu, głód akceptacji, czynią nas podatnymi na wpływy innych, zwłaszcza osób wykazujących się wielką charyzmą, osobistym urokiem, pozornie szczytnymi motywami. Autorce udało się frapująco poprowadzić przez te zagadnienia, ukazać ich skalę, skontrastować pobudki, wciągnąć odbiorcę powieści w sieć pozorów, kłamstw, fałszów i wybiegów. Z jednej strony wydaje się, że sami nie wpadlibyśmy w tak perfidnie zastawione pułapki zwyrodniałych umysłów, a z drugiej nic w końcu nie jest tak oczywiste, wyraźne i bezsporne, jak się na pierwszy rzut oka wydaje.

                      To moje czwarte spotkanie z twórczością Karin Slaughter ("Moje śliczne", "Ofiara", "Dobra córka") i kolejny raz pozostawiona zostaję z poczuciem satysfakcji czytelniczej. Odpowiadała mi kreatywność w scenariuszu zdarzeń, sensacyjne odwołania, sprytnie wytwarzany klimat napięcia, barwne portrety postaci, z wyczuciem prowadzone tempo akcji, a także przyjazna narracja, zgrabnie łącząca grę na emocjach z wyważonymi opisami i niedopowiedzeniami. Teoretycznie wiemy, dokąd zmierzają wątki, w jaki sposób będą się ze sobą przeplatać, ale i tak jest w tym element świeżości i zaskoczenia. Początkowo trzydziestoletnia Andrea, wydawała mi się przejaskrawiona, podejrzliwie przyglądałam się jej niepewności, kłopotliwym wahaniom, brakowi poczucia własnej wartości, ale z czasem to właśnie taka kreacji głównej bohaterki okazała się plusem thrillera. Jej niekonsekwencja i amatorskość pasowała do klimatu przedstawianej historii. Po cichu liczyłam na bardziej racjonalne i sprawiedliwe zakończenie, jednak w takiej odsłonie też wydaje się logiczne i właściwe. Jak bardzo zderzenie wyobrażeń o najdroższej naszemu sercu osobie z ponurą rzeczywistością kładzie się cieniem na postrzeganiu całego świata? Czy można wybaczyć wciągnięcie w życie oparte na ustawicznych tajemnicach i niedopowiedzeniach? Co dzieje się z człowiekiem, kiedy dowiaduje się, że poznane przez niego tożsamości innych nie są tymi prawdziwymi? Andrea odkrywa sekrety z przeszłości matki, jednocześnie wiele dowiaduje się o sobie samej, w moim odczuciu warto czytelniczo zaangażować się.

                      bookendorfina.pl

                        20-11-2018

                        Andrea jest dyspozytorką w policji. Jej praca polega na odbieraniu telefonów i pomocy ludziom w sytuacjach kryzysowych. W dniu swoich trzydziestych pierwszych urodzin marzy tylko o tym, by jak najszybciej zakończyć obiad z matką i pójść spać. Niestety w restauracji, w której się znajdują, dochodzi do napadu. Młody chłopak zaczyna strzelać, a większość gości wpada w panikę, ale nie Laura. Matka Andrei nie tylko podchodzi do napastnika, ale również zabija go z zimną krwią. Okazuje się, że Andrea w ogóle nie zna swojej matki. Kim ona jest? Jakie skrywa sekrety?

                        Mam mieszane uczucia, co do tego thrillera, z jednej strony zapowiadał się on fajnie, na początku jego akcja była wciągająca, można tu dostrzec nierozwiązane tajemnice, mające korzenie, gdzieś daleko w przeszłości, jest odpowiedni dla tego gatunku klimat, występują retrospekcje, ukazujące zdarzenia mające wpływ na teraźniejszość i dość szybką akcję, ale z czasem powieść ta zaczęła mnie nudzić. Zauważyłam, że za dużo jest w niej wewnętrznych monologów głównej bohaterki, zastanawiania się w kółko, o co chodzi, kim jest jej matka, jak doszło do tej sytuacji. Rozumiem, że spotkało ją niecodzienne zdarzenie, ale wałkowanie w kółko tego tematu jest laniem wody i niepotrzebnym przedłużaniem książki. Gdyby zamiast przeszło pięciuset stron, miała ona trzysta pięćdziesiąt, to zapewne nie dłużyłaby się wcale.

                        Andrea znalazła się w niecodziennej sytuacji, nic więc dziwnego, że dopadł ją szok, tylko niestety to uczucie wstrząsu łapało ją zbyt często, nieustannie jąkała się, zapadała w odrętwienie, nie wiedziała co zrobić, zastanawiam się jakim cudem mogła ona być dyspozytorką, skoro ludzie często musieli dzielić się z nią niepokojącymi, szokującymi historiami.

                        Zakończenie nieco podciąga moją ocenę, akcja przyspieszyła tempa, w końcu dostałam odpowiedzi na nurtujące mnie pytania, pisarce udało się mnie nawet nieco zaskoczyć i gdyby nie to przeciąganie w nieskończoność scen i dialogów, byłabym tą powieścią zachwycona. Nie każda gruba książka jest nudna, nie ma to związku z jej objętością, ale w niektórych przypadkach, tak jak właśnie w przypadku „Układanki”, lepiej było nieco się ograniczyć.

                        Karin Slaughter miałam okazję poznać przy lekturze „Dobrej córki”. Pamiętam, że wtedy również przeszkadzała mi duża objętość książki, niesprzyjająca aura za oknem i jej czytanie szło mi opornie, ale sam zamysł fabuły mi się podobał. Ciekawa jestem innych dzieł autorki, ponieważ najwyraźniej ma ona po prostu taki styl i albo się ją polubi, albo nie.

                          19-11-2018

                          Książki Karin Slaughter należą do grona tych, których nie mogę się doczekać i jak tylko pojawiają się w zapowiedziach, to jak najszybciej chcę je mieć. Dzisiaj mam dla Was najnowszą książkę autorki - Układanka - która tylko utwierdziła mnie w świetności tej Pani. Mam nadzieję, że uda mi się zrazić Was chociaż odrobiną entuzjazmu

                          A co, jeśli osoba, którą wydawało Ci się, że znasz najlepiej, okazuje się kimś, zupełnie obcym i odległym od kreowanego obrazu? Czy Laura naprawdę spędziła całe życie w małym miasteczku, a jej jedynym marzeniem na pewno jest bycie filarem lokalnej społeczności? Andrea - jej córka, musi nagle zmienić swoje spojrzenie na matkę, kiedy ich wycieczka do centrum handlowego kończy się strzelaniną i sytuacją w której Laura bez wahania zabija. Nic już nie jest takie samo, a Andrea za wszelką cenę chce odkryć przeszłość matki, przed którą ta się ukrywała.

                          Chyba już wspominałam, że Slaughter trafiła na moją listę najulubieńszych autorów. Teraz ośmielę się powiedzieć, że jest to mój ulubiony autor płci żeńskiej i każda jej nowa książka, jest jak miód na moją literacką duszę. No ale do rzeczy.

                          Książka już od pierwszych stron dostarcza czytelnikowi sporą dawkę akcji i bardzo mi się podoba, że trzyma w napięciu do ostatnich stron. Co prawa zdarzyło się kilka mniejszych "przestojów", na szczęście nie zaburzyły one całości i w rezultacie nie mogłam się oderwać od książki.

                          Autorka postawiła na bardzo ciekawy dobór postaci. Główna bohaterka, która oprócz tajemnic matki, zmaga się ze swoim własnym życiem, które nie do końca potoczyło się tak jak by sobie tego zażyczyła. No i jej matka, która przez trzydzieści lat uciekała przed swoją przeszłością. I o ile ta druga, jest raczej często spotykana w literaturze, tak Andrea wykreowana na postać, która nie odniosła żadnego sukcesu jest trochę dla mnie nowością, po tych wszystkich pięknie ułożonych rodzinach, w tego typu książkach. Nie wiem czy dobrze wytłumaczyłam, ale zazwyczaj, kiedy jedno z bohaterów skrywa sekret z przeszłości i się ukrywa, to zazwyczaj jego rodzina jest bardzo ułożona. No dobra, już i tak zagmatwałam to. Czytelnik m okazję bardzo dokładnie poznać Anree, a przy okazji jej matkę. Ciesze się, że nie zostały one płytko potraktowane, ale napisane w taki sposób, aby czytelnik mógł sam zdecydować co mu odpiwada w danej postaci, a co nie.

                          Pomysł na historię może nie należy do oryginalnych, ale to w jaki sposób autorka tworzy całość, jak dla mnie jest genialne. Uwielbiam styl pisania Slaughter, ponieważ od jej książek nie sposób się oderwać. I mimo iż pozycja ta nie należy do najkrótszych, bardzo szybko udało mi się z nią uporać i trochę szkoda mi było ją kończyć.

                          Świetny klimat, który da się wyczuć już od pierwszych stron, potęgowany jest z każdym kolejnym wydarzeniem w książce, która porwała mnie w swój wir i nie chciała wypuścić aż do zakończenia. Swoją drogą, zakończenie bardzo mi się spodobało i wydaje mi się, że jest idealne do historii, ponieważ każde inne mogłoby już nie być takie interesujące.

                          Układankę polecam, bo jest to książka, która przypadnie do gustu wielu czytelnikom. Zresztą, zachęcam do całej twórczości Slaughter, bo być może i Wy odkryjecie w niej jedną ze swoich ulubionych autorek. Ja już czekam na kolejne historie, które wyjdą spod pióra autorki.

                            17-11-2018

                            Karin Slaugther była dla mnie nieznana, ale kiedy zobaczyłam opis jej nowej książki w zapowiedziach, wiedziałam, że muszę ją poznać. Thrillery albo są świetne, trzymają w napięciu, manipulują czytelnikiem, albo są przewidywalne i od razu do wyrzucenia. Układanka idealnie wpasowuje się w pierwszą grupę i ja, jako czytelnik, jestem ogromnie zadowolona z lektury, od której nie mogłam się oderwać.

                            Z początku historia Andrei, nie odzywającej się za wiele, przygaszonej i przytłoczonej, nie wzbudziła mojego zainteresowania. Wręcz przeciwnie – byłam zmieszana i niewiele rozumiałam z kreacji bohaterów. Po kilkunastu stronach wstępu, udało mi się wkręcić w tę historię i do końca trwałam już w głębokim zainteresowaniu. Tyle rzeczy wydarzyło się w ciągu dwóch dni. Strzelaniny. Śmierć. Szpital. Wyrzucenie z domu. Ucieczka. A w tym wszystkim Laura, matka naszej bohaterki. Laura, która wydaje się starszą, spokojną kobietą i nikt by nie przepuszczał, co ukrywa.

                            Andrea rzucona na głęboką wodę, opuszcza dom i ucieka wypełniając zadania, które powierzyła jej matka. Z kompletnym mętlikiem w głowie odkrywa kryjówki, poszlaki z przeszłości i nie ma pojęcia, jak może połączyć te fakty.

                            Laura świetnie ukryła swoją historię. Już od początku czułam, że coś jest z nią nie tak. W książce zostały poprowadzone dwie perspektywy, a może powinnam powiedzieć "teraźniejszość" i "retrospekcje". Właśnie ta metoda pozwalała mi ułożyć elementy układanki w jedność. To co odkryłam, nie pozwoliło mi wstać z łóżka i odłożyć książki. Spędziłam pół dnia, żeby dokończyć zaplątaną historię Andrei i Laury.

                            Być może nie jest to książka idealna, ma wady, jak prawie każda, ale bardzo dobrze się przy niej czułam. Nie męczyłam tej powieści, nie chciałam jej odrzucić na bok i zająć się inną, więc dla mnie to bardzo duży plus. Mnie trzymało w napięciu i mam nadzieję, że jeśli się skusicie na Układankę, to również nie będziecie zawiedzenie.

                              Schowaj

                              Oceń książkę i napisz recenzję