Największą pasją Nicolette Ashton była geologia. Mężczyźni natomiast, ku rosnącemu zaniepokojeniu jej ojca, zdawali się wcale jej nie interesować. Jako nieśmiała introwertyczka bała się choćby odezwać do kogokolwiek poza rodziną i przyjaciółmi.
Niki była drobną, szczupłą dziewczyną o subtelnej urodzie, brzoskwiniowej cerze i długich blond włosach. Jej szaroniebieskie oczy przywodziły na myśl zachmurzone niebo w mglisty jesienny poranek. Ale choć budziła powszechne zainteresowanie, nigdy nie zgodziła się z nikim umówić.
Nieśmiałość nie była jedynym powodem. W jej życiu był już pewien mężczyzna. Uważał, że jest dla niego za młoda, jednak Niki uparcie podkochiwała się w nim od lat, oczywiście utrzymując ten fakt w tajemnicy. Jej koleżanki, nie mniej zaniepokojone niż ojciec, wciąż próbowały ją swatać z tym czy innym kolegą, ale Niki nie chciała o tym słyszeć.
Czas mijał, a ona traciła nadzieję, że obiekt jej uczuć kiedykolwiek je odwzajemni. W końcu zaczęła się zastanawiać, czy koleżanki jednak nie miały racji? Przecież chciały dla niej jak najlepiej. Może poznanie jakiegoś miłego chłopaka naprawdę wyszłoby jej na dobre?
Pod koniec semestru koleżanki dopięły swego i umówiły ją na randkę w ciemno z chłopakiem mieszkającym nieopodal ich uczelni w Billings. Niki nie znała go za dobrze; sama dojeżdżała z Catelow w Wyomingu, gdzie mieszkała z ojcem na rodzinnym ranczu.
Gdy w końcu się spotkali, Niki od razu pożałowała swojej decyzji.
Był nachalny i zwyczajnie chamski, zwłaszcza kiedy uparła się, że chce wrócić do domu, zamiast pojechać z nim do jego mieszkania. Doskonale wiedziała, co by to oznaczało. Jakkolwiek niemodna i anachroniczna byłaby jej postawa w porównaniu z innymi studentkami, Niki nie zamierzała podążać za tłumem.
Harvey, bo tak nazywał się jej irytujący towarzysz, nie chciał przyjąć do wiadomości odmowy. Był przecież przystojny, dobrze zbudowany, a na dodatek grał w drużynie piłkarskiej. Wszystkie dziewczyny marzyły, żeby pójść z nim do łóżka!
Lub, jak właśnie się przekonał, wszystkie oprócz Niki.
– Chyba cię pogięło – mruknął, gdy wjeżdżali przez bramę wiktoriańskiej posiadłości. – Mamy dwudziesty pierwszy wiek, dziewczyny puszczają się z kim popadnie! To normalne!
– Nie ja. Zgodziłam się tylko zjeść z tobą obiad, Harvey.
Chłopak warknął gniewnie, parkując przed wejściem na ganek, i rzucił jej niepokojące spojrzenie.
– Twój stary jest w domu?
– Jeszcze nie. Ma spotkanie biznesowe. Ale jego przyjaciel przyjeżdża na kilka dni, powinien zaraz tu być – dodała pospiesznie, zdając sobie sprawę, jak lekkomyślne były jej słowa.
W jej kłamstwie było ziarno prawdy. Blair Coleman, przyjaciel rodziny i właściciel koncernu naftowego, faktycznie miał ich odwiedzić. To właśnie w nim była nieszczęśliwie zakochana. Ale choć czekała niecierpliwie na jego przyjazd, nie wiedziała, o której godzinie ma dotrzeć do Catelow.
– Muszę już wejść – dodała.
– Odprowadzę cię. – Harvey wysiadł z samochodu i otworzył jej drzwi. Sprawiał wrażenie, jakby usilnie się nad czymś zastanawiał.
Ale Niki myślała tylko o tym, że zaraz będzie mogła zamknąć za sobą drzwi i wreszcie się od niego uwolnić.
– Dzięki.
– Nie ma za co – odparł, uśmiechając się niepokojąco.
Włożyła klucz w drzwi, a te otworzyły się same. Może ojciec jednak już wrócił?
Odwróciła się, żeby pożegnać Harveya... ale w tej samej sekundzie chłopak wepchnął ją do środka i zatrzasnął za nimi drzwi.
– I co zrobisz, cwaniaro? – wycedził szyderczo. – Każda dziewczyna, której poświęciłem mój cenny czas, musi mi za to podziękować! Każda! – Pociągnął ją do salonu i brutalnie rzucił na kanapę.
Po niedawnym pobycie w szpitalu Niki wciąż była osłabiona. Nie znając żadnych technik samoobrony, nie miała szans w starciu z silnym, umięśnionym sportowcem, jakim był Harvey. Bez wysiłku przewrócił ją na plecy, a jej blond włosy rozsypały się w nieładzie wokół twarzy, na której pojawił się chorobliwy rumieniec. Niki zaczęła się dusić. Walczyła ze wszystkich sił, choć wiedziała, że nie uda jej się uciec. Próbował odebrać jej coś, co należało tylko do niej. Była wściekła, a bezsilność tylko potęgowała jej furię.
– Zostaw mnie! – krzyknęła gniewnie. – Ty idioto! Nie pozwolę ci...
– Nie powstrzymasz mnie – wydyszał, usiłując zedrzeć z niej sukienkę. Jego ciężar przygniatał ją, odbierał dech. – I nie ma tu nikogo, kto mógłby ci pomóc...
– Nie byłbym taki pewien – rozległ się głęboki, ochrypły głos.
Niki zerknęła w stronę, z której dochodził, i nie pomyliła się. W drzwiach stał potężny mężczyzna, powód, dla którego z nikim wcześniej nie umówiła się na randkę.
Blair Coleman.
Pijany Harvey z początku nie zdał sobie sprawy, w jak wielkich znalazł się tarapatach. Zrozumiał to, dopiero gdy umięśniony olbrzym podniósł go za kołnierz i cisnął o podłogę.
– Co ty robisz? Nie wiesz, kim jestem?! Rozwalę cię! – ryknął Harvey, skacząc na nogi, i bez zastanowienia rzucił się na przeciwnika.
Blair zaśmiał się ironicznie. Przepona atakującego Harveya napotkała wielką jak młot pięść, która powaliła go na kolana. Spróbował się podnieść, ale Blair podniósł go za fraki i popchnął na kanapę, na drugim końcu której wciąż leżała oszołomiona Niki.
– Powiem tacie! – wrzasnął chłopak. – Mamy prawników...
– Ja też. A teraz wstań i przeproś Nicolette za to, co chciałeś jej zrobić – dodał Blair. Jego głos ciął powietrze jak brzytwa.
– N...nie – zająknął się chłopak.
– Twój wybór. Chętnie powiadomię szeryfa. – Dla podkreślenia swoich słów niespiesznie wyjął telefon z kieszeni.
– Bardzo cię przepraszam, Nicolette – wykrztusił czerwony jak burak Harvey.
Niki poprawiała rozchełstane i podarte ubranie. Jej oczy błyszczały gniewem urażonej cnoty.
– Poczekaj, aż powiem o wszystkim ojcu! On też ma dobrych prawników.
– Byłem pijany! – krzyknął Harvey, wpatrując się w nią z rozpaczą. Nagle uśmiechnął się złośliwie. – Możesz być pewna, że napiszę coś o tobie na Facebooku!
Blair zbliżył się. Harvey zrobił krok do tyłu.
– Pozwól, że dam ci pewną radę – powiedział cicho Blair. – Nie próbuj odgrywać się na niej w internecie. Moi ludzie będą regularnie cię sprawdzać. Jeśli zobaczę chociaż słowo na jej temat, uratuje cię tylko wyjazd z kraju, zanim dopadną cię moi ludzie. Jasne? – Jego budzące grozę ton i postawa świadczyły, że mówi poważnie.
– T...tak. Jasne. Bardzo.
Blair obrócił jego głowę w stronę drzwi. Harvey zrozumiał aluzję. Powstrzymał ochotę, by puścić się biegiem, ale i tak wyszedł w dużym pośpiechu.
Jej wybawiciel stał jeszcze chwilę przy oknie, upewniając się, że napastnik naprawdę odjechał. Korzystając z okazji, Niki przyjrzała mu się dokładniej.
Wąskie markowe spodnie przylegały do muskularnych ud, a pod zieloną koszulą rysowały się umięśnione bary. Czarne jak smoła oczy były głęboko osadzone w szerokiej, opalonej twarzy, którą okalała burza falujących czarnych włosów. Miał duże dłonie i stopy, ale wyglądał bardzo proporcjonalnie, bez grama zbędnego tłuszczu.
Gdy ojciec po raz pierwszy zaprosił go do domu, Niki miała siedemnaście lat. Zakochała się w nim od pierwszego wejrzenia, a inni mężczyźni przestali się liczyć. Śniła o nim i pragnęła go, mimo że nie rozumiała jeszcze do końca, co to znaczy.
– Dziękuję – szepnęła. Miała wysoki, dziewczęcy głos. – Nie wiem, jak bym sobie poradziła bez ciebie... – Jej oddech był płytki i urywany.
Blair nachmurzył się.
– Masz astmę, prawda?
Skinęła głową.
– I właśnie przechodziłam zapalenie płuc. – Uśmiechnęła się nieśmiało. – Dziękuję, panie Coleman.
Grymas gniewu zniknął z jego twarzy, odwzajemnił uśmiech.
– Blair. Po prostu Blair. Dobrze cię znowu widzieć, Niki, choć wolałbym spotkać się w przyjemniejszych okolicznościach.
Zdobyła się na krótki i trochę ochrypły śmiech.
– Ja też. Ale cieszę się, że byłeś w domu. – Wciąż kurczowo ściskała podartą sukienkę, pilnując, by nie odsłoniła za wiele.
– Zrobił ci krzywdę?
– Nie wydaje mi się...
– Zobaczmy. – Posadził ją na kanapie i dotknął brzegu potarganej tkaniny. – Nic z tych rzeczy – dodał szybko, gdy oblała się rumieńcem, biorąc jej reakcję za oznakę nieśmiałości. – Jestem o wiele za stary, żeby przystawiać się do dziewczyny w twoim wieku. A poza tym jestem zaręczony.
– Och.
Typowe. Nie dość, że mężczyzna jej życia uważa ją za dziecko, to jeszcze wkrótce się ożeni. Jej serce rozpadło się na małe kawałeczki. Ale nie dała nic po sobie poznać; zamiast tego rozluźniła nieco swój kurczowy uścisk.
– Wybacz. Miałam trochę stresujący wieczór.
– Zauważyłem. – Zsunął górę jej sukienki, odsłaniając koronkowy stanik. Ale to nie bieliznę chciał zobaczyć. Zamiast tego obejrzał dokładnie siniaki na jej piersiach, tuż nad miseczkami. Miała takie śliczne, malutkie piersi...
Nie! Natychmiast zdusił w sobie pożądanie. To było nie na miejscu, zwłaszcza teraz. Ale zaraz wezbrał w nim gniew, gdy dostrzegł na jej ramionach więcej siniaków.
– Szkoda, że nie uderzyłem go mocniej – wycedził przez zęby.
– Ale się zdziwił, kiedy cię zobaczył! – przypomniała sobie Niki, uśmiechając się z satysfakcją. – Wiesz, jest gwiazdą piłki nożnej. – Przewróciła oczami. – Chyba dlatego uważał, że wszystko mu się należy...
– Niestety, niektórzy mężczyźni tak właśnie myślą. A teraz odwróć się, skarbie. – Przesunął ją, by obejrzeć jej plecy. Było na nich jeszcze więcej siniaków.
– Jest bardzo źle? – zapytała z niepokojem.
Blair westchnął i obrócił ją z powrotem przodem do siebie. Jego czarne oczy błyszczały ze złości.
– Trzeba zabrać cię do szpitala, a potem porozmawiać z szeryfem. To przekracza wszelkie granice...
– Nie mam dowodów. Nie uwierzą mi na słowo.
– Widziałem większość z tego, co się wydarzyło.
– Ale nie byłeś z nami w samochodzie. Może powiedzieć, że obiecałam mu to, czego chciał, a potem się rozmyśliłam.
Blair zaklął.
– Nie podoba mi się myśl, że ujdzie mu to na sucho.
– Och, dostanie wystarczającą nauczkę, kiedy przyjdzie mu tłumaczyć się z siniaków. Opowiem wszystkim, że to dzieło moich pięści!
Blair parsknął śmiechem.
– Stanie się żywą legendą. Prawie mi go żal!
– Nie wyglądasz jak ktoś, kto często wdaje się w bójki – zauważyła nagle, marszcząc brwi.
Blair wzruszył ramionami.
– Mój... ojciec – zaczął z wahaniem – założył rafinerię, która z czasem rozrosła się w międzynarodowy koncern. Od początku wychowywał mnie na swojego spadkobiercę. Postanowił, że nauczy mnie tej pracy od podstaw, zacząłem więc jako zwykły robotnik na platformie wiertniczej. – Zacisnął usta. – Syn szefa nie był najbardziej popularnym facetem w ekipie, jak się pewnie domyślasz. Inni uznali, że zrobią ze mnie popychadło.
– Pewnie szybko dostali nauczkę!
– I owszem – zgodził się. – Przykro mi to mówić, ale będziesz miała okropne siniaki.
– Gdybyś nie przyszedł na czas, byłoby dużo gorzej… – Zadrżała, po raz pierwszy uświadamiając sobie całą grozę sytuacji. Nagle zaniosła się szlochem. – Przepraszam – wykrztusiła.
Blair podniósł ją i posadził sobie na kolanach.
– Wyrzuć to z siebie, Niki. Nie boję się łez – powiedział miękko, muskając ustami jej włosy.
Całkiem się rozkleiła. Rzadko znajdowała pocieszenie u innych. Jej ojciec nie należał do facetów, którzy lubią czułości. Tak jak Blair był nafciarzem, i podobnie jak on pracował w młodości na platformie wiertniczej. Jej matka umarła, gdy Niki była w szkole podstawowej, więc przez większość jej życia mieli tylko siebie nawzajem, no i to wielkie ranczo, które ojciec odziedziczył po jej dziadku. A teraz miała prawie dwadzieścia lat i Blair był pierwszą osobą, która przytuliła ją na pocieszenie. No, może oprócz gosposi Edny Hanes...
Przylgnęła mocno do jego szerokiej piersi, płacząc nad ostateczną stratą ukochanego. Dotychczas pielęgnowała cichą, nieśmiałą nadzieję, że kiedyś dorośnie na tyle, żeby Blair dostrzegł w niej kobietę. A tymczasem on postanowił się ożenić. Jej naiwne mrzonki legły w gruzach. Dobrze chociaż, że ocalił ją przed tym przerośniętym bydlakiem.
– Moje biedactwo – wymruczał czule, opierając podbródek na jej głowie. – Tak mi przykro...
– Nie wiedziałam, że mężczyźni mogą się tak zachowywać – wyjąkała łamiącym się głosem. – Nie chodzę za często na randki. Wolę żyć przeszłością. Myślę czasem, że odnalazłabym się w epoce wiktoriańskiej. Nie pasuję do współczesnego świata.
– Ja też. – Odsunął głowę, by spojrzeć w jej mokre od łez oczy. – Wciąż jesteś dziewicą?
Przytaknęła. Co dziwne, rozmawianie z nim o tych sprawach wcale nie było krępujące. Czuła się, jakby znała go od lat, co właściwie było prawdą.
– Tata zabierał mnie do kościoła w każdą niedzielę, dopóki nie wyjechałam na studia – wyszeptała. – Wiele dziewczyn mówi mi, że jestem naiwna. Że nikt nie ożeniłby się z kobietą, która zachowała niewinność do ślubu. Uważają, że potrzeba doświadczenia, aby uwieść mężczyznę. – Spojrzała na niego z ciekawością, przekrzywiając głowę jak ptaszek. – Czy to prawda?
Odgarnął mokre włosy z jej policzków, czując, jak jego ciało mimo woli reaguje na jej bliskość. W myślach zbeształ się za tę reakcję. Chociaż Niki była już na studiach, w porównaniu z nim wciąż była dzieckiem.
– Myślę, że niewinność to piękna i rzadka rzecz – powiedział po chwili. – I że twój mąż będzie bardzo szczęśliwym człowiekiem.
– Dzięki. – Uśmiechnęła się nieśmiało. Otworzyła usta, jakby zamierzała coś dodać, ale zaraz je zamknęła.
– Coś jeszcze chciałabyś wiedzieć? Śmiało, pytaj.
– Czy twoja żona będzie bardzo szczęśliwą kobietą? – wyrwało jej się.
Blair roześmiał się serdecznie.
– Nie. Zdecydowanie nie. – Spojrzał w jej błyszczące oczy. – Jesteś szczera do bólu, co?
– Jestem. – Uśmiechnęła się do niego. – Opowiesz mi o swojej narzeczonej? Jaka jest?
– Czarne włosy, niebieskie oczy, piękna, wyrafinowana, artystyczna – podsumował ją krótko.
– I bardzo ją kochasz?
– Jest pierwszą kobietą, którą poprosiłem o rękę. Całe życie byłem zbyt zajęty zarabianiem pieniędzy, żeby myśleć o życiu prywatnym. A przynajmniej o stałym związku...
– Jest miła? – przerwała mu Niki.
– Co to za pytanie? – parsknął nieco zbity z tropu.
– To znaczy czy będzie się tobą opiekować, kiedy zachorujesz, i czy będzie dobrą matką dla waszych dzieci? – Zdała sobie sprawę, że zależy jej na szczęściu Blaira nawet z inną kobietą.
To było niewygodne pytanie. Elise nie znosiła chorób, unikała ich jak zarazy. Oświadczyła też, że nie planuje dzieci, a na pewno nie w ciągu najbliższych kilku lat. Dlaczego wcześniej o tym nie myślał? Oświadczył jej się w takim pośpiechu, że nie zdążył nawet zastanowić się, czy będą dobranym małżeństwem. Pragnął jej tak mocno, że zrobiłby wszystko, by w końcu ją zdobyć, włączając w to ślub. Doprowadzała go do szaleństwa, zawsze wycofując się w ostatniej chwili...
– Chcesz mieć dzieci? – dodała Niki, widząc jego zmieszanie.
Czule wsunął kosmyk jej włosów za ucho.
– Chciałbym – odparł, wzdychając ciężko.
– Ojej, wybacz. Palnęłam głupstwo...
– Nie, nie. – Uśmiechnął się z wysiłkiem. – Po prostu nigdy się nad tym nie zastanawiałem. Ale jestem pewien, że zaopiekuje się mną, jeśli będzie trzeba.
Słysząc to, Niki z ulgą odwzajemniła jego uśmiech.
– Myślę, że będziesz wspaniałym mężem.
Blair znów spojrzał na jej podartą sukienkę.
– Moje biedactwo – westchnął. – Miałaś okropny wieczór...
– Cóż, skończył się lepiej, niż się zaczął.
Nagle drzwi otworzyły się i Todd Ashton wszedł do domu. Stanął jak wryty, widząc córkę na kolanach przyjaciela. Wyglądała, jakby...
– Laura umówiła mnie na randkę w ciemno z takim jednym Harveyem – wyjaśniła szybko. – Kiedy nie zgodziłam się pójść do jego mieszkania, zaciągnął mnie tutaj. Gdyby pan Coleman go nie powstrzymał... – Przełknęła ślinę, nie umiejąc dokończyć.
– Moi prawnicy skontaktują się z jego rodzicami – oznajmił lodowato jej ojciec.
– Zaproponowałem, że zawiozę ją do szpitala i zadzwonię po szeryfa – wtrącił Blair. – Nie zgodziła się.
– Moja biedna córeczka. Przepraszam. Powinienem być w domu, ale przez te cholerne problemy z budżetem musiałem zwołać nadzwyczajne posiedzenie zarządu...
– Świetnie cię rozumiem. – Blair uśmiechnął się pokrzepiająco do sponiewieranej dziewczyny. – Lepiej?
– O wiele lepiej. Jeszcze raz wielkie dzięki – dodała, po czym z niechęcią wysunęła się z objęć Blaira i stanęła na nogi. Przytulanie było miłe.
Blair parsknął śmiechem.
– Dobrze wiedzieć, że dalej umiem się bić.
– Chyba pójdę się położyć. Jestem taka zmęczona...
– Nie powinnaś tak wcześnie wracać do szkoły – wtrącił ojciec.
– Nie mogłam opuścić sesji! Wczoraj napisałam ostatni egzamin. Dlatego Laura umówiła mnie z Harveyem. – Niki westchnęła. – Mieliśmy świętować początek wakacji...
– Kiedy skończysz studia, Elise i ja zabierzemy cię do restauracji na szampana i homary – obiecał Blair.
Niki uśmiechnęła się z przymusem. Miała złamane serce.
– Musielibyście poczekać jeszcze rok czy dwa, ale tak czy inaczej dzięki. Byłoby super.
– Elise?
– Moja narzeczona – wyjaśnił z uśmiechem Blair. – Bierzemy ślub za dwa tygodnie. Dopilnuję, żebyście dostali zaproszenie!
– Chyba nie damy rady – odparł Todd, uśmiechając się przepraszająco. – Ale wyślę wam prezent, obiecuję.
Tymczasem zmęczenie Niki wzięło górę. Życzyła im dobrej nocy i poszła do sypialni.

Opcja dostawy Płatność online Płatność przy odbiorze Czas dostawy
Paczka w ruchu 4,90 zł 7,90 zł 2 dni
Paczka 48 do domu 8,90 zł 10,90 zł 2 dni
Odbiór w punkcie Poczty Polskiej 7,90 zł 9,90 zł 2 dni
Odbiór w paczkomacie InPost 9,90 zł     - 1-2 dni
Mini paczka do domu InPost 7,90 zł     - 1-5 dni
Przesyłka kurierska InPost 13,90 zł 15,90 zł 1 dzień
Kurier DPD 14,90 zł 16,90 zł 1 dzień

Czas dostawy deklarowany jest przez dostawcę. Wszystkie zamówienia złożone do godz. 14:00 są wysyłane w tym samym dniu.

Tytuł Magia Uczuć
Autor Diana Palmer
Wydawnictwo HarperCollins
Data premiery 08-08-2018
Ilość stron 336
Oprawa Miękka
ISBN 9788327637390
Tłumaczenie Ewelina Grychtoł
Projekt okładki Emotion Media

Napisz recenzję