Opcja dostawy Płatność online Płatność przy odbiorze Czas dostawy
Paczka w ruchu 5,90 zł     - 2 dni
Paczka 48 do domu 11,90 zł 13,90 zł 2 dni
Odbiór w punkcie Poczty Polskiej 10,90 zł 12,90 zł 2 dni
Odbiór w paczkomacie InPost 9,90 zł     - 1-2 dni
Mini paczka do domu InPost 7,90 zł     - 1-5 dni
Przesyłka kurierska InPost 13,90 zł 15,90 zł 1 dzień
Kurier DPD 14,90 zł 16,90 zł 1 dzień
Opcje dostawy:
Paczka w ruchu
Płatność online:
4,90 zł
Płatność przy odbiorze:
    -
Czas dostawy:
2 dni
Opcja dostawy:
Paczka 48 do domu
Płatność online:
11,90 zł
Płatność przy odbiorze:
13,90 zł
Czas dostawy:
2 dni
Opcja dostawy:
Odbiór w punkcie Poczty Polskiej
Płatność online:
10,90 zł
Płatność przy odbiorze:
12,90 zł
Czas dostawy:
2 dni
Opcja dostawy:
Odbiór w paczkomacie InPost
Płatność online:
9,90 zł
Płatność przy odbiorze:
    -
Czas dostawy:
1-2 dni
Opcja dostawy:
Mini paczka do domu InPost
Płatność online:
7,90 zł
Płatność przy odbiorze:
    -
Czas dostawy:
1-5 dni
Opcja dostawy:
Przesyłka kurierska InPost
Płatność online:
13,90 zł
Płatność przy odbiorze:
15,90 zł
Czas dostawy:
1 dzień
Opcja dostawy:
Kurier DPD
Płatność online:
14,90 zł
Płatność przy odbiorze:
16,90 zł
Czas dostawy:
1 dzień

Czas dostawy deklarowany jest przez dostawcę. Wszystkie zamówienia złożone do godz. 14:00 są wysyłane w tym samym dniu.

Tytuł Serce jak głaz
Autor Diana Palmer
Wydawnictwo HarperCollins
Data premiery 20-02-2019
Ilość stron 416
Oprawa Miękka
ISBN 9788327637697
Tłumaczenie Katarzyna Ciążyńska
Projekt okładki Emotion Media
Ocena 
15-04-2019

Orki z rancza

Seksowni kowboje, bydło i dzikie konie. To zdecydowanie dobry materiał na książkę, tylko warto pamiętać, żeby nie oczekiwać po niej zbyt dużo, ot zwykły przerywnik dnia codziennego.

„Serce jak głaz” Diany Palmer okazało się zaskakująco dobrą i lekką historią, pomimo przewidywalności. Mamy przystojnego kowboja, który po ranach z przeszłości nie chce nikogo do siebie dopuścić oraz skrzywdzoną przez ojca dziewczynę, która na jakiś czas musi zniknąć. Brzmi jak jedna z wielu historii z całkiem oczywistym zakończeniem.

Co mnie w niej urzekło to całkowita niewinność bohaterki oraz jej budząca się pewność siebie. Meredith z początku strachliwa i niepewna przelewa wszystko na swoje obrazy, które okazują się jej ratunkiem. Mamy zranione zwierzę, które daje się dotknąć tylko jej i dzięki temu wzbudza szacunek u swojego kowboja. Ren Colter nie jest miły, nawet nie za bardzo się stara chyba, że w grę wchodzą krowy lub konie.

Cała historia opiera się na relacji dwojga ludzi oraz ich rodzin i przyjaciół. Wplecione informacje na temat bydła czy koni dodają realizmu całej powieści. Sama autorka porusza bardzo ważny temat przemocy domowej, która skrzętnie ukrywana doprowadza do tragedii. Bohaterowie są jednak przewidywalni aż za bardzo, pomimo wartkiej akcji w pewnym momencie mamy tego dość.

Chciałabym zakończyć zdaniem, że książkę czytało się szybko i przyjemnie. Niestety, przez zdecydowaną większość miałam ochotę odłożyć ją na półkę i to nie ze względu na historię w niej zawartą. Nie wiem czy to wina tłumaczenia, czy faktycznie książka została tak napisana, ale masa błędów psuje radość z czytania. Pomijam już, że jedno zdanie pojawiało się co kilka stron a mianowicie to o posiadaniu małego rancza z końmi czystej krwi (arabami). Zrozumiałabym gdyby ów fakt został przedstawiony dwa razy, ze względu na np. pojawienie się nowych bohaterów, jednak pojawiał się on regularnie co kilka stron, jakby od tego miało zależeć życie głównej bohaterki.

Najgorsze błędy pojawiają się gdy ktoś nie wie o czym pisze i uznaje to za normę. Fragment gdy jeden z bohaterów wyjaśniał pochodzenie imienia psa, jeszcze długo pozostanie mi w pamięci. Czasem warto przeczytać co się napisało, zanim zostanie to wydane a gdy się nie ma pojęcia na dany temat, warto kogoś zapytać. Ponieważ kochani czytelnicy w słynnej grze World of Warcraft mamy rasę orki a nie orków, co według tłumacza oznacza to samo. Więc jak ktoś sobie wyobraża w tym momencie wielkie walenie (orki) z psem u boku to nie jest jedyny.

Ocena 
10-04-2019

Romans, tajemnice i kowboje

Serce jak głaz to lekki, szybki romans do poczytania na jedno dłuższe popołudnie. Nie jest literaturą górnych lotów, więc wymagający czytelnik raczej zrazi się do powieści już po pierwszym rozdziale. To nie ta półka!

Książka ma w sobie jednak urok typowy dla tego gatunku. Jest romans, jest zagadka, trochę komplikacji i są kowboje! Czego chcieć więcej? Polecam do niej herbatę i kocyk. Zimą można się nim okryć, latem rozłożyć na trawie. I czytać.

Stuprocentowa niewinność?

Główna bohaterka jest bardzo delikatną, nie znającą życia dziewczyną. Jest niewinna do tego stopnia, że nawet magiczny pierwszy pocałunek wciąż przed nią. Jak się domyślacie, już niedługo. Polubiłam ją od pierwszego spotkania za jej wrażliwość i dobre podejście do zwierząt, a także ludzi niezauważanych przez innych. U gosposi budzi instynkty macierzyńskie, u mężczyzn zdecydowanie inne.

Nie zgodzę się z opisem na okładce: „Kiedy pod wpływem impulsu proponuje pomoc Meredith, na którą poluje płatny zabójca, w kolejnej sekundzie już żałuje tej decyzji”. Cóż, zgodnie z tym co zrozumiałam na samym początku, to nie Ren zaproponował dziewczynie pomoc, tylko jego brat. A Ren nie miał innego wyjścia, jak tylko się zgodzić, skoro już dziewczę stanęło na progu jego domu. Fakt, że mimo wszystko jest przeciwny przemocy, bo gdzieś w środku bije tam jednak serce. Serce jak głaz. Czy kamień może mieć uczucia?
W powieści nie spodobały mi się dwie rzeczy.

Po pierwsze, czasami miałam wrażenie, że informacja o ojcu dziewczyny to najważniejszy element fabuły. Powtarzany był tyle razy, jakby autorka bała się, że czytelnik zgubi ten wątek i nie będzie wiedział o co chodzi.

Druga sprawa to chemia między bohaterami. Diana Palmer poszła w rozwiązanie odrobinę za proste jak na taki romans. Zabrakło mi delikatnego budowania napięcia, stopniowego zbliżania się Rena do Meredith. Tymczasem on został przedstawiony jako samiec, który leci na każdą laskę, do której prawa rości sobie jego brat. Czy to są przejawy braterskiej miłości czy już pewien stopień problemów ze sobą samym?

Ja rozumiem, serce nie sługa, nad uczuciami ciężko zapanować. Ale on nawet nie próbuje się zatrzymać. Jeśli to dziewczyna jego brata, to na pewno jest łatwa (choć intuicja wręcz wrzeszczy na niego zupełnie coś innego) i trzeba ją przelecieć. A gdzie chemia? Gdzie przyciąganie? Gdzie namiętność?
Idealnie niedobrane składniki ????

Fajnie została rozegrana scena, w której już prawie, prawie… ale jednak nie. Ja zbulwersowałam się na Rena, Meredith była totalnie zaskoczona, a sam Ren kipiał emocjami. Niekoniecznie pozytywnymi. Jednak wyzwolił we mnie instynkty mordercze, a o to chyba właśnie autorce chodziło. Jednak nawet tu nie poczułam, że tych dwoje faktycznie powinno być razem. Ci bohaterowie przez 70% książki byli dla mnie jak czekolada i pomidor. Totalnie nie w parę. Aż dziwne, że były momenty, kiedy potrafili ze sobą rozmawiać.

Spodobało mi się zakończenie. Był tam element, którego się nie spodziewałam, a okazął się całkiem fajnym dodatkiem. Sam wątek kryminalny też niezły, choć nie odrzucał mnie, jak to czasami bywa. Nie lubię „krwi i flaków” i tego tu nie dostałam. Dziękuję!

Książkę czyta się naprawdę szybko, fabuła potrafi zaciekawić, a momentami zaskoczyć. O dziwo nie jest to szablonowa powieść o miłości, bo autorka tak poprowadziła pewne poboczne wątki, że nie sposób było ich przewidzieć. Polecam wszystkim duszyczkom kochającym romanse (i harlequiny).

Ocena 
04-04-2019

Spoko

Witam serdecznie! Jak zwykle muszę wam kochani pomarudzić i bardzo przeprosić za moją nieobecność, ale jak wiecie przyszła wiosna, a co za tym idzie: wiosenne przesilenie czyli lenistwo i niechęć do wszystkiego. TAK! Nawet do blogowania! Nic mi się nie chce kompletnie. Jednak na raty staram się czytać książki, ale czasem idzie mi to lepiej, a czasem gorzej. Różnie to bywa...

Dzisiaj chciałabym wam opowiedzieć troszkę o ostatniej książce jaką miałam przyjemność przeczytać Diany Palmer *Serce jak głaz*.

Nie wiem czemu, ale zazwyczaj każdą książkę, którą wybiorę od tego wydawnictwa pochłaniam w mgnieniu oka. Tak się stało również z tą powieścią. Serce jak głaz pochłonęło mnie kompletnie.

Główni bohaterzy w tej powieści, to Ren Colter czyli najbogatszy w okolicy ranczer oraz Meredith, córka znanego hodowcy rasowych koni, która ukrywa się u Rena ponieważ zagraża jej poważne niebezpieczeństwo. Brat Rena poprosił go, aby ukrył u siebie na ranczu swoją przyjaciółkę Meredith. Ren zgodził się na ten układ ponieważ bardzo szanuje swojego brata.

Ren Colter jet osobą bardzo arogancką i pewną siebie i odniosłam wrażenie jakby wszystkie rozumy pozjadał. Jakoś nie bardzo byłam przekonana do tej postaci, ale do jego tymczasowej współlokatorki bardzo. Kobieta jest delikatna i krucha i wydaje mi się bardzo sympatyczną osobą.

Meredith przebywa przez jakiś czas na ranchu Rena ponieważ musi ukryć się przed płatnym zabójcą. Jej ojciec za życia miał machlojki i w zemście jakiś mężczyzna zlecił zabicie jego córki. Tylko zabójca nie wie, że jej ojciec już dawno nie żyje. Mimo wszystko dziewczyna musi się nadal ukrywać.

Na ranczu jak i poza nim dzieją się ciekawe przygody. Zakończenia wam nie zdradzę, ale powiem tylko jedno, że jest pozytywne. Tak naprawdę czytam dopiero drugą książkę Diany Palmer i powiem szczerze, że fajnie się ją czytało. Lekko i przyjemnie. Lekko trzymająca w napięciu. Cała historia bardzo mi się spodobała i z chęcią polecę tę powieść dalej.

Ocena 
04-04-2019

Czasami miłość puka do drzwi...

Najbardziej boli zdrada bliskich nam osób, tych, którym ufamy najbardziej. Czasami jedna, pogrążeni w tym cierpieniu, zapominamy że świat idzie do przodu, a nasze zachowanie budzi nie tylko coraz większe zdumienie otoczenia, ale też my sami stajemy się coraz bardziej introwertyczni oraz zgorzkniali. Zamknięcie swojego serca, nawet jeśli powodem jest ochrona przed kolejnym zranieniem, nie jest dla nas dobre, bowiem prędzej czy później wszyscy zaczną się od nas odsuwać. Mimowolnie wyrządzamy sobie takim zachowawczym postępowaniem krzywdę, dlatego czasami warto zaufać, warto otworzyć się na nową miłość. Szczególnie, kiedy sama puka do naszych drzwi…
Ren Colter, prezes spółki wydobywczej, hodowca bydła, jest nie tylko człowiekiem niezwykle majętnym, ale i pociągającym w ten surowy, męski sposób. Jego sposób bycia odstrasza jednak niemal wszystkich, a apodyktyczny, szorstki ton oraz bezwzględność w zachowaniu nie zjednują mu znajomych. Tak naprawdę wcale nie zależy mu na towarzystwie, ma swoje ranczo i zwierzęta, zaś praca od świtu do zmierzchu pozwala mu nie myśleć o przeszłości i upokorzeniu, jakiego doznał ze strony kobiety. Został zdradzony dwa tygodnie przed wyznaczonym terminem ślubu, a na dodatek jego wybranka – jak się ukazuje łasa na pieniądze – miała jeszcze czelność rozpowszechniać po rozstaniu plotki na jego temat. Od tego czasu Ren zmienił się w posępnego mężczyznę, obcesowo traktującego ludzi, pałającego szczególną nienawiścią wobec kobiet.
Nic zatem dziwnego, że Ren nie jest zachwycony, kiedy jego młodszy brat, Randall, przywozi na ranczo swoją nowa zdobycz i prosi brata o udzielenie dziewczynie schronienia. Mimo zgody, jaką udziela, robi wszystko, by Meredith poczuła się w domu intruzem i bez skrupułów zastrasza dziewczynę. Nie wie jednak, że ta śliczna, młodziutka dziewczyna, nie jest związana z Randallem, co więcej, w swoim życiu wiele już przeszła. Nie dość, że na nią i na jej siostrę poluje płatny zabójca, to jeszcze przez całe swoje życie Meredith była terroryzowana przez ojca, który nie powstrzymywał się ani od przemocy psychicznej, ani fizycznej.
Łagodność dziewczyny, w połączeniu z siłą, którą w sobie znajduje, jej podejście do zwierząt, gospodarność, skromność – wszystko to sprawia, że Ren jest coraz bardziej zafascynowany swoim gościem. Czy jednak będzie w stanie zapomnieć o przeszłości? Czy pozwoli sobie na uczucie wobec Meredith? Czy zapewni dziewczynie bezpieczeństwo, które jest jej tak potrzebne? Przekonamy się o tym dzięki lekturze powieści Diany Palmer pt. „Serce jak głaz”. Opublikowana nakładem Wydawnictwa HarperCollins książka, mimo swojej lekkości i schematyczności, kryje w sobie wiele warstw i smaków, które warto odkryć. Lekko naiwna opowieść z nieco przerysowanymi bohaterami, jest jednak wciągającą lekturą, po którą sięgnąć mogą zarówno osoby gustujące w romansach, jak i takie, które lubią wątki kryminalne, zaszyte w fabule. Bez wątpienia miłośnicy autorki czekali na te pozycję i czekać będą na kolejne, których akcja rozgrywa się w pobudzającym wyobraźnie Wyoming.

Ocena 
04-04-2019

Serce jak głaz

Nie jest nam dane przewidzieć, jakie będzie nasze życie. Nie my decydujemy o tym, w jakiej rodzinie będziemy i jakich ludzi spotkamy na swojej drodze. Możemy mieć szczęście i dostać to, co najlepsze, ale czasem trafia się też zła karta, która sprawia, że los nas doświadcza, odbiera zaufanie oraz uczy ostrożności. I to niestety zbyt dużej, odbierającej szansę na to, czego pragniemy w głębi serca.

Medredith “Merrie” Grayling nie miała łatwego życia jako dziecko. Jej ojciec nie był kochającym tatą i nie dbał o dobro swoich córek. Znęcał się nad nimi i planował wykorzystać do własnych celów. Mogłoby się wydawać, że w momencie jego śmierci kobiety zaznają już spokoju, ale to nie jest takie proste, bo ktoś, komu naraził się ich ojciec, wynajął płatnego mordercę, by ten je zabił. Z pomocą Merrie przychodzi Randall, który oferuje jej schronienie na ranczu jego brata – Rena Coltera, który zgodził się na to dość niechętnie. Ranczer ma złe doświadczenia z kobietami, przez co jest oschły i zamknięty w sobie. Pomimo swojej zgody obecność Medredith w jego azylu nie jest mu na rękę i nie jest dla niej zbyt miły, podejrzewa ją o udawanie niewinnej i skromnej. Jest pewny, że pragnie zdobyć bogatego męża i nie podejrzewa nawet, jak bardzo się myli.

Swego czasu bardzo często sięgałam po książki Diany Palmer i się wręcz w nich zaczytywałam. Teraz nadal zdarza mi się wracać do tych ulubionych i sięgać po nowe. Dlatego też chętnie zabrałam się za Serce jak głaz. Czy było warto?

Wiem, czego mogę się spodziewać po książkach tej autorki i jestem świadoma, że to klasyczny romans ze szczęśliwym zakończeniem. Nie oczekuje od niej niczego zaskakującego, ale lubię styl pisania autorki. Pisze lekko, zabawnie, pomimo przewidywalności porusza życiowe tematy i bardzo często dostarcza dawki dreszczyku jakimś kryminalnym wątkiem. Serce jak głaz posiada ciekawą fabułę, autorka porusza nie tylko temat zaufania, przyjaźni, wybaczenia, miłości o różnych odcieniach, ale również przemocy wobec ludzi i zwierząt oraz opisuje ranczerskie życie. Książkę czyta się szybko i lekko, a co ważniejsze odczuwa się zawarte w niej emocje i chce się przewracać kolejne strony, by odkryć, jakimi drogami Diana Palmer dotrze do finału.

Kolejnym plusem książki są jej bohaterowie. Żadne z nich nie jest idealne i przez swoje doświadczenia popełniają błędy, bojąc się zaufać i porozmawiać otwarcie. Krążą wokół siebie i często źle reagują lub oceniają. Z drugiej jednak strony dostrzegają swoje prawdziwe twarze, tylko potrzebują czasu, by uwierzyć, że to nie jest gra, że warto zaryzykować. Polubiłam zarówno Marrie, Rena, jak i tych pobocznych, szczególnie obie gospodynie. Muszę też zaznaczyć, że Palmer fajnie wyszło tutaj budowanie napięcia między głównymi postaciami oraz rozłożenie wszystkiego w czasie.

Serce jak głaz to lektura, którą czyta się za jednym razem. Wystarczyło mi kilka godzin, by się z nią zapoznać i jestem całkowicie usatysfakcjonowana czasem spędzonym z bohaterami. Od pierwszych stron wciągnęłam się w fabułę, zżyłam z bohaterami i z zainteresowaniem poznawałam ich przeszłość oraz obserwowałam kolejne poczynania. Muszę jednak przyznać, że trochę przeszkadzało mi wielokrotne opisywanie tego samego, jakby czytelnikowi trzeba było przypominać co chwilę, bo może zapomniał. Oprócz tego minusa nie mam nic do zarzucenia powieści i jestem pewna, że chętnie do niej wrócę. Taką Dianę Palmer lubię najbardziej.

Wiem, że to nie jest książką dla każdego, ale jeśli tylko lubicie pióro Palmer lub szukacie czegoś lekkiego na leniwe popołudnie lub wieczór, to Serce jak głaz sprawdzi się idealnie. Życiowa, lekka i wciągająca. Polecam z czystym sumieniem.

Ocena 
04-04-2019

Serce jak głaz


„Serce jak głaz” to już szósty tom cyklu Wyoming Men. Nie czytałam wcześniejszych części, ale nie ma to większego znaczenia, ponieważ każda książka przedstawia historię innego bohatera. Tym razem poznajemy historię Rena bogatego farmera, który po zdradzie narzeczonej zmienił się w zimnego faceta, któremu nie zależy na kobietach, a tym bardziej na trwałym związku oraz Meredith, która trafia na ranczo mężczyzny, by ukryć się przed płatnym zabójcą. Oczywiście jak możecie się domyślić, Ren nie będzie zadowolony z takiego obrotu sprawy. Na każdym kroku będzie okazywał dziewczynie niechęć, ale z czasem obudzi się w nim względem niej pożądanie. Będzie myślał, że Meredith jest taka sama, jak wszystkie inne kobiety jego brata i potraktuje ją z wyrachowaniem. Zrani dziewczynę i wtedy zrozumie, że Meredith jest inna, a jego uczucia do niej to nie tylko sympatia, a prawdziwa miłość. Co będzie dalej? Tego oczywiście Wam nie zdradzę.

Książki Diany Palmer nie są wymagające. To lekkie i przyjemne w odbiorze historie, który czasami są mocno przesłodzone i mało realistyczne, takie troszeczkę opery mydlane. Mnie osobiście to nie przeszkadza, bo jej książki to idealne przerywniki od cięższej literatury. Historia Rena i Meredith to niezobowiązująca lektura, przy której niektórzy z Was spędzą czas. I choć jest to historia bardzo przewidywalna i bardzo przesłodzona, to jej plusem jest to, że bardzo łatwo wciągnąć się fabułę i dzięki temu na kilka godzin można odciąć się od otaczającej nas rzeczywistości. Poza tym naprawdę bardzo szybko się ją czyta, a to zasługa stylu, jakim operuje autorka, który prosty, lekki i przyjemny w odbiorze.

Jeżeli chodzi o bohaterów, to myślę, że można ich polubić. Czasami niemiłosiernie wkurzają, ale i tak trzyma się kciuki, by ich historia miłosna miała szczęśliwe zakończenie.

„Serce jak głaz” to powieść, przy której się zrelaksujecie i zapomnicie o otaczającej Was rzeczywistości. To powieść, która ma swoje zalety i wady, ale na pewno miło spędzicie z nią czas.

Ocena 
31-03-2019

Nie moja bajka

Serce jak głaz to moje pierwsze spotkania z twórczością Diany Palmer i niestety, obawiam się, że ostatnie. Ach, co to była za opowieść! Wszystkie schematy powielone, banał goni banał, nierealność na najwyższym poziomie. Od pierwszej strony wiadomo, kto z kim na końcu będzie wieszał firanki... Zero zaskoczenia, zero zwrotów akacji.

Czyta się lekko i szybko, z częstymi przerwami na walenie głową w ścianę. Zachowanie bohaterów jest niesamowicie oklepane, momentami wyjątkowo płytkie. No przelukrowane do obrzydzenia!


Serce jak głaz to typowe, tanie romansidło, którego nie chciałabym spotkać drugi raz w swoim życiu. Oczekiwałam po tej książce czegoś więcej, zdecydowanie czegoś mniej tandetnego i naciąganego. Nie polubiłam się z tą historią, choć przyznaję, czytałam gorsze...

Ocena 
28-03-2019

Serce jak głaz

Merrie to młoda kobieta, która wielokrotnie przeżyła w swoim życiu piekło. Brutalny ojciec, który notorycznie podnosił rękę na dziewczynę, czym skutkiem są między innymi blizny na plecach, nie wspominając o stanie psychicznym Merrie.

Dziewczyna mając dwadzieścia trzy lata, nigdy nie była na prawdziwej randce z mężczyzną, nie wspominając o żadnej bliskości, nawet pocałunku. Na wszystko miała zakaz. Ojciec chciał ją wydać za zamożnego mężczyznę, by tylko i wyłącznie sam na tym skorzystał.
Z czasem, kiedy zmarł ojciec dziewczyny, mogłoby się wydawać, że dziewczyna poczuje się wolna i będzie mogła w końcu żyć pełnią życia.

Okazuje się, że mężczyzna, który za wszelką cenę chce wyrównać rachunki z ojcem Merrie, wynajmuje płatnego mordercę, by zabił dziewczynę. Tak najlepiej ukarać ojca, zabić jego najmłodszą córeczkę, największy cios w serce dla rodzica. Nikt jednak nie wie, że ojciec nienawidził Merrie jak i jej siostry.

Jej przyjaciel Randall wywozi ją na ranczo swego brata Reana, wiedząc, że tam będzie najbezpieczniejsza ze względu na bardzo dobrą ochronę całej posiadłości.
Rean, przez to, iż ma za sobą przykre doświadczenie z byłą narzeczoną, którą również poznał dzięki bratu, nie może zaakceptować obecności dziewczyny w swoim domu.

Merrie jednak nie da się nie uwielbiać. Kobieta kocha przyrodę, zwierzęta ją akceptują, nawet te dzikie. Wielka pasja malarstwa, co czyni ją jeszcze bardziej niesamowitą
Rean jest tym wszystkim zszokowany i tym samym zafascynowany.

Ocena 
27-03-2019

Serce jak głaz

Książka „Serce jak głaz” wywołała mój zachwyt, niestety nie trwał on długo, powiedziałabym, że bardzo krótko. To mogła być ciekawa historia z klimatycznym ranczem w tle. Przystojny i zdystansowany kowboj, pod swoim dachem ukrywa piękną Meredith, którą ściga płatny zabójca. Mogło być naprawdę ciekawie. Co w takim razie poszło nie tak? Moim zdaniem całą robotę popsuła główna bohaterka, wykreowana na infantylne dziewczę, na widok której wszyscy pieją z zachwytu, bo piękna, słodka, kocha zwierzęta
a zwierzęta kochają ją, nawet wilk, kruk i koń który nikomu nie da się dotknąć. Chodzący ideał, przy którym nawet mafioso mięknie. Dość nierealna postać, jak większość postaci w tej książce mało ciekawa. Jak dla mnie za dużo słodyczy i słabo wykreowane postaci. Jest jeszcze coś co bardzo mnie drażniło, mianowicie powtarzający się bohaterowie, którzy na okrągło i każdemu z osobna opowiadali tę samą historię swojego życia. Jak ktoś lubi bardzo lekkie, niewymagające romanse to książka może się spodobać.

Ocena 
27-03-2019

Serce jak głaz

"Serce jak głaz" to lekka powieść obyczajowa idealna gdy chcemy się zrelaksować i na chwilę zapomnieć o całym świecie. Jej autorką jest Diana Palmer, amerykańska pisarka publikująca głównie romanse, których na swoim koncie ma już ponad setkę. Z twórczością pisarki zetknęłam się kilka lat temu, wrażenia były pozytywne więc gdy nadarzyła się okazja chętnie chwyciłam za jej najnowszą książkę i spędziłam w ten sposób przyjemnie ostatni weekend ;)

Akcję powieści autorka osadziła na amerykańskim ranczu w Wyomingu. Tutaj ukrywając się przed płatnym mordercą trafia młoda Meredith. Ranczo jest dobrze chronione więc kobieta może czuć się na nim bezpieczna. Właścicielami posiadłości są bracia Randall i Ren. Randall jest przyjacielem Merrie, ale nie może z nią pozostać, wyjeżdża w interesach. Kobieta trafia pod opiekę Rena. Ten jednak jest do niej wrogo nastawiony. Po ostatnim zawodzie miłosnym nienawidzi kobiet i wcale tego nie ukrywa. Jest w stosunku do Merrie oschły i traktuje ją jak niechcianego intruza, który burzy jego ład i harmonię. Dziewczyna jest delikatna, nieśmiała i ma niebywałe podejście do zwierząt, dlatego szybko udaje jej się skruszyć lód w sercu Rena. Mężczyzna jest nią oczarowany jednak myśli, że jest kobietą jego brata i to komplikuje sytuację. Właściwie nie wie co o niej myśleć. Z jednej strony ta kobieta budzi w nim najgłębsze pragnienia z drugiej wspominając poprzednie kobiety brata traktuje ją przedmiotowo. Merrie tymczasem zakochuje się w Renie i w jej przypadku jest to szczere, prawdziwe uczucie...

Pisarka wykreowała ciekawych i bardzo wyrazistych bohaterów. Ren przypomina mi Darcy'ego z powieści Jane Austen. Jest dobrym człowiekiem, ale skrzętnie skrywa swoją prawdziwą twarz pod maską, którą odsłania jedynie w obecności bliskich i dobrze mu znanych osób. Merrie jest nieśmiałą, wychowaną w wierze i trochę staroświeckich poglądach młodą dziewczyną. Miała bardzo trudne dzieciństwo, ale mimo to jest pogodną i sympatyczną dziewczyną, której nie sposób nie lubić. Dobrym duchem na ranczu i bohaterką o której nie sposób nie wspomnieć jest też Delsey, gosposia, która czuwa nad wszystkimi, matkuje Renowi i zawsze potrafi pocieszyć i pokrzepić dobrym słowem każdego kto tego potrzebuje.

Powieść jest klimatyczna, trochę wyidealizowana i oczywiście zakończona szczęśliwym zakończeniem. Jej fabuła jest prosta i trochę nawet przewidywalna, ale lubię styl autorki i takie romantyczne historie zawsze przyciągały mnie do lektury. Ciekawe jest to, że Diana Palmer w swojej opowieści poruszyła wiele tematów. Dużo miejsca poświęciła przemocy domowej. Ojciec Merrie wychowywał ją i jej siostrę bardzo surowo, często stosował kary cielesne. Poruszyła też w odniesieniu do tego temat znęcania się nad zwierzętami, a idąc za ciosem pokazała niezwykły dar Merrie, która kochała zwierzęta, które z kolei ufały jej bezgranicznie i stawały się w jej towarzystwie potulne jak baranki. Dziewczyna jest artystką - malarką, jest więc niebywale wrażliwa i delikatna. Tłem do opisywanych wydarzeń są natomiast porachunki gangsterskie. W tej powieści znaleźć można więc wszystko, ale przede wszystkim historię rodzącej się miłości dwojga skrzywdzonych przez los ludzi, którzy spotkali się przypadkiem i zakochali trochę jakby na przekór całemu światu. Zdecydowanie polecam ;)

Ocena 
25-03-2019

Czy miłość jest w stanie rozgrzać serce, które zamieniło się w głaz?

Któż nie słyszał o jednej z bardziej popularnych pisarek romansów i powieści obyczajowych, jaką jest Diana Palmer. A z racji, że jestem amatorką książek o miłości, wstyd było przyznać, że nie znam jej twórczości. Więc, gdy tylko pojawiła się okazja, żeby przeczytać jej najnowszą powieść, nie mogłam nie skorzystać.

„Wielu ludzi budzi w nas strach, dopóki ich bliżej nie poznamy”

Serce jak głaz… Sam tytuł, piękna okładka i opis bardzo mnie zaciekawiły. Dwudziestotrzyletnia Meredith ścigana przez płatnego zabójcę przy pomocy swojego przyjaciela Randalla stara się odnaleźć bezpieczne schronienie na farmie zarządzanej przez jego brata. Mężczyzna wiele przeszedł, a ostatnia kobieta z jaką się związał zraniła go do tego stopnia, że postanowił zamienić swoje serce w głaz. Czy młodsza od niego, niedoświadczona dziewczyna rozpali w nim uczucie, które tak uparcie starał się od siebie odsunąć?


„Artystów nie da się wziąć w cugle. Równie dobrze można zaganiać koty”

Fabuła jest przewidywalna. Tutaj raczej niewiele może nas zaskoczyć. Już sięgając po tę powieść podejrzewamy, jak prawdopodobnie się zakończy. W końcu to słodki romans, w którym najczęściej miłość pokonuje wszystkie przeciwności… Ale autorka wplotła tu także wątek niepewności. Czy uda im się uciec spod czujnego oka zabójcy? Czy ich miłość będzie mogła także i to przezwyciężyć?

„Ktoś go skrzywdził, więc bywa nieprzyjemny. Ranne zwierzęta atakują”

Szczerze mówiąc było to moje pierwsze spotkanie z tego typu romansami. To nie jest zdecydowanie powieść new adult, z którymi najczęściej miałam do czynienia. To także nie pikantne erotyki, które można by czytać z wypiekami na twarzy, choć autorka nie omija tego tematu. Nie jestem pewna, czy z racji na mój wiek nie przypadła mi do gustu, czy także po prostu nie polubiłam za bardzo pióra tej autorki. Być może, gdybym sięgnęła po nią za kilka lat, moje odczucia byłyby zupełnie inne. Nie zrozummy się źle, nie uważam, że ta książka była stratą czasu, bo niektóre momenty naprawdę mi się podobały, a całość pozostawiła po sobie neutralne odczucia, aczkolwiek nie znaczy to, że nie spędziłam przy niej kilku miłych wieczorów, bo powieść tę czyta się niezwykle szybko.

„Niezależnie od tego, jak bardzo jesteśmy pewni siebie, życie ma dla nas pełno niespodzianek”

Jak już wspominałam, fabuła nie jest wielce skomplikowana. Nie znaczy to jednak, że mi się nie spodobała. Miła, lekka, przyjemna i gdyby wpleść w to więcej akcji, więcej napięcia, więcej dramatów, które łamią serce, a później je składają, mogłaby ona zyskać w moim rankingu o kilka punktów więcej. Niestety właśnie tego mi zabrakło. Może dlatego, że występowała tu narracja trzecio osobowa, która sprawiała wrażenie opowiadania tego, co kiedyś się wydarzyło, niż faktycznego przeżywania losów bohaterów. Ponadto autorka niejednokrotnie wracała do opisywania tego samego co parędziesiąt stron. Na dodatek, robiła to w dialogach, które moim zdaniem nie wyszły przez to najlepiej. Wypowiedzi bohaterów nie są przeznaczone do tego, żeby między innymi opisywać kto jest autorem wiersza cytowanego przez jednego z nich. Zwłaszcza, że druga strona kompletnie nie reaguje na te rewelacje. Jakby ich w ogóle nie słyszała, a zapisy dialogów były przeznaczone wyłącznie do kontaktu z czytelnikiem. Co jeszcze ciekawsze – kiedy bohaterowie wracali do tego, o czym już wcześniej mówili, odbiorca tych słów niejednokrotnie jest zaskoczony tym, co zawiera opowiedziana przez niego historia życia, chociaż niejednokrotnie już o tym słyszał.

„Choć wyznajemy różne religie, jednak w pewien sposób jesteśmy podobni do siebie […] Pielęgnujemy naszą wiarę w świecie, który chce sobie radzić bez religii”

Od samego początku uderzyła mnie chaotyczność opisów. Nie miałam pojęcia, gdzie właściwie znajduje się bohaterka, dlaczego się tam znalazła i kim była osoba, która ją tam przywiozła, po czym zostawiła tam samą pod opieką nieprzychylnie nastawionego do niej jego brata. Później sytuacja się wyklarowała, ale całość opierała się przede wszystkim na opisach detali, przez co czasami miałam problem z umiejscowieniem bohaterów w konkretnej sytuacji.

„Wolność to tylko słowo. […] Więc poszukajmy jego treści. Ludzie, którzy są naprawdę wolni, nie chcą zapuszczać korzeni ani mieć zobowiązań. Czyli taka wolność to samotność. […] Ja chcę innej wolności, czyli prawdziwego życia, z korzeniami, stabilnością i dziećmi. Dla mnie to jest wolność.”

Na minus są dla mnie także bohaterowie, którzy właśnie przez nijakie dialogi oraz narrację trzecio osobową, która ani nie pozwalała zobaczyć ich od zewnątrz, ani nie wchodziła całkowicie do ich myśli (A może oni naprawdę tak niewiele niekiedy myśleli?), stali się bezbarwni. Wszyscy tacy sami. Nawet ich historie były tak podobne, że mimo iż autorka wciąż wracała do ich opowieści, nie umiałam się połapać w tym, kto jest z FBI, kto z wojska, a kto był z gangu, mafii lub zajmował się handlem narkotykowym, jednocześnie będąc w powiązaniu z policją. To sprawiało wrażenie, jakby autorka wyciągnęła ich z jednej formy i wyposażyła jedynie w kilka mniej lub bardziej charakterystycznych elementów, które miały ich od siebie odróżniać. Główna bohaterka jest tematem na osobny wywód. Bo teoretycznie nie była zła. Wiele przeszła, przez co zrozumiałe jest jej małe obycie w świecie i to mi nawet nie przeszkadzało. Jednak idealizowanie jej, nadawanie wręcz magicznych umiejętności, jak porozumiewanie się ze zwierzętami i ich poskramianie, a także wnikanie w przeszłość ludzi malowanych na obrazach wyłącznie poprzez jedno spojrzenie na nich było sporą przesadą jak dla mnie.

„Bez słów mówiąc wszystko to, co chciał powiedzieć”

Koniec końców, książka ta nie jest zła. Sam pomysł na nią nie był zły. Z realizacją poszło nieco gorzej, przez co sporo ta powieść na tym straciła. Być może Wam przypadnie ona do gustu, mi oprócz w miarę przyjemnie spędzonych kilku wieczorów, niczego nie wniosła. Nie mam po niej większych przemyśleń, które pobudzałyby moją wyobraźnię i w jakiś sposób inspirowały. Podobał mi się tutaj poruszony temat rancza i przystojnego kowboja. Może gdyby nie było aż tak wyidealizowane i przesłodzone, to mogłaby być to naprawdę genialna powieść, bo miała do tego potencjał, zważywszy także na wątek ścigania przez płatnego zabójcę, który mógł być zrealizowany w niesamowicie ciekawy sposób, jednak tutaj został kompletnie zepchnięty na nawet nie drugi, ale trzeci plan, ujawniając się bardziej dopiero pod koniec. Czy przeczytałabym drugą część tej powieści, gdyby taka wyszła (choć nie zapowiada się na to)? Raczej nie. I dopóki mam jeszcze spore zaległości na półce, nie bardzo mam ochotę sięgać po inne książki tej autorki, chociaż ta naprawdę była przyjemna i lekka. Cieszę się, że mogłam poznać jej styl, chociażby z samej ciekawości, a także genialny pomysł, podczas którego realizacji niestety coś poszło nie do końca tak, jakby się wydawało, że mogłoby pójść.

Ocena 
25-03-2019

www.swiatmiedzystronami.blogspot.com

Diana Palmer jest mi dobrze znana. Bardziej dzięki mamie niż samej sobie, ale owszem sięgam po jej książki. Ot przerywnik w czymś poważnym, czasami męczącym psychicznie. Skąd pomysł by akurat teraz po nią sięgnąć? Może słonko za oknem, a może okładka, która przypomina wiosnę/lato gdzieś na farmie. I tu niemiłe zaskoczenie - okładka to fake, bo opowieść toczy się zimą co trochę mnie zaskoczyło i nie pocieszyło.

Meredith zagraża śmiertelne niebezpieczeństwo. Pomaga jej przyjaciel, który proponuje by zamieszkała na ranczu jego brata, które jest wyjątkowo dobrze chronione przez fakt posiadania bardzo drogiego bydła, które tam hodują. Ren Colter, który jest właścicielem zgadza się na to, choć jak się okazuje nie zna prawdy dlaczego Merrie się ukrywa. Niestety w momencie, w którym poznaje młodą kobietę zaczyna żałować swojej decyzji. Śliczna i drobna blondynka budzi w nim instynkt opiekuńczy, a Ren obiecał sobie, że jego serce będzie niedostępne dla żadnej kobiety po tym jak zdradziła go narzeczona. Sama Meredith też czuje, że mężczyzna nie jest jej obojętny i budzi w jej ciele coś czego nigdy nie czuła. Problemem okazuje się przeszłość Merrie oraz jej wychowanie. A jak by tego było mało zachowanie Rena, który bierze dziewczynę za kolejną partnerkę Randalla tylko pogarsza sytuację.

Ona nie wie co robić i jak się zachowywać, on nie rozumie, że uczucia rządzą się swoimi prawami. Ona mu ufa, a on to wykorzystuje, choć nie z premedytacją. Z powodu złych doświadczeń z kobietami odbiera ją jako oszustkę.

Tak jak wspomniałam Dianę znam i czasami czytuję, choć prawdziwą jej miłośniczką jest moja mama. Ja traktuję jej książki jako rozrywkę, a nie coś, co czytałabym nałogowo. I najczęściej wiem dlaczego. "Serce jak głaz" to typowy romans z porachunkami przestępczymi w tle. I pewnie wszystko byłoby dobrze, gdyby nie fakt, że powieść jest po prostu bajkowa. Jedna z tych okropnie naiwnych, choć na plus przyznam, że nie zbyt słodkich. Nie ocieka lukrem jak niektóre. Wiem, że znów minie trochę czasu aż znów do niej sięgnę, ale zrobię to na pewno nadaje się do relaksu. Polecam miłośniczkom typowych kobiecych pozycji. Zdecydowanie będą zadowolone.

Ocena 
23-03-2019

Serce jak głaz

Wydaje mi się, iż Diana Palmer jest dość znanym nazwiskiem w książkowym światku, choć jej ostatnio wydana powieść w Polsce jest moją pierwszą książką jej autorstwa, którą przeczytałam. Jej twórczość postrzegałam jako zwykłe harlequiny i w zasadzie tak jest w rzeczywistości, przynajmniej jeśli chodzi o dokładnie tę część cyklu zatytułowanego „Wyoming Men”.

Wobec „Serca jak głaz” nie miałam wygórowanych oczekiwań – chciałam jedynie, by lektura sprawiła mi przyjemność i choć na chwilę zajęła moje myśli. Przyznam, że udało się to, chociaż świadoma jestem wielu wad i luk, które książka ta zdecydowanie posiada. Schematyczność schematycznością – na nią można jeszcze przymknąć oko, ale niektóre nieracjonalne, gwałtownie podejmowane decyzje bohaterów mogły wprawiać w zdziwienie. Do tego narrator (jak i postaci) miał tendencję do powtarzania niektórych faktów co kilka stron w różnych sytuacjach. Powodowało to, że w pewnym momencie miało się już dość powielania jednych i tych samych informacji – bo ile razy można czytać w kółko o tym, jakie to ktoś miał złe dzieciństwo lub życie? Jasne, że ten przesyt jest do zignorowania, ale kiedy już ta sprawa została zaakceptowana przez Czytelnika, pojawia się kwestia przesłodzenia – dla niektórych wielka, a dla innych znośna, wszystko zależne od gustu. Sama uważam, że wystarczyło niektóre strony „przelecieć” szybciej wzrokiem i problem zażegnany.

W historii obok romansu znajduje się wątek trochę kryminalny, który rozgrywa się w tle, napędza w niektórych momentach akcję, jednak sam w sobie nie sprawia, że główna bohaterka – Meredith – staje się nam bliższa i chcemy jej za wszelką cenę pomóc. Niektóre dialogi były dla mnie po prostu śmieszne, chociaż humor nie mógł być pewnie zamierzony przez autorkę w tamtych sytuacjach. Sama kreacja bohaterów mnie nie porwała – no, może z wyjątkiem Mikeya, który pomimo bycia mafiozo potrafił wywołać na mojej twarzy uśmiech swoją postawą w wielu sytuacjach. A, i wielki plusik leci ode mnie za nawiązania do Avengersów – Hawkeye'a i Kapitana Ameryki!

Podsumowując, książka Diany Palmer „Serce jak głaz” nie obyła się bez wad, ale jeśli nastawicie się na niezobowiązującą lekturę lub po prostu nie będziecie mieć co do niej żadnych wymagań, spędzicie z nią miło czas.

Ocena 
21-03-2019

Serce jak głaz - Diana Palmer

"Serce jak głaz" jest historią dwudziestodwuletniej Medredith "Merrie" Grayling, utalentowanej artystki, która w obawie o swoje życie zmuszona jest się ukrywać. Z pomocą przychodzi jej Randall, który prosi swojego starszego brata - Rena Coltera, aby przez jakiś czas zamieszkała razem z nim na jego ranczu. Mężczyzna ma za sobą przykre doświadczenia z poprzednią narzeczoną, Angie. Zależało jej tylko na pieniądzach Rena i po zerwaniu oczerniła go w mediach społecznościowych, co naraziło na szwank reputację poważnego ranczera. Meredith jest dla niego kolejną dziewczyną młodszego brata, a on nie chce kolejny raz się sparzyć. Ren traktuje delikatną i skromną Merrie bardzo oschle i wcale nie ukrywa, że nie jest zadowolony z jej obecności. Tak się jednak składa,iż zaśnieżone ogromne ranczo w Wyoming jest najbezpieczniejszym miejscem, w ktorym Meredith mogła się znaleźć.

Jak nietrudno się domyślić, ich relację charakteryzował burzliwy początek. Ren traktuje Merrie jak niechcianego gościa, jest wobec niej szorstki i nie daje wiary w jej niewinność. Podejrzewa, że cechuje ją podwójna moralność jak wszystkie kobiety. Nie ma powiem pojęcia, że Meredith to dziedziczka fortuny i córka okrutnego człowieka, powiązanego ze światkiem przestępczym na skinienie którego było całe miasteczko w Teksasie. Meredith chowa przez Renem tajemnicę swojej przeszłości. w której życie i jej siostry Sari było pełne bólu, który zadawał im ich własny ojciec. Nic więc dziwnego, że początkowo Ren wzbudził w dziewczynie strach. Z czasem jednak Meredith udowodniła Renowi, że jest wyjątkowa, a jego skamieniałe serce ponownie zaczyna bić dla jakieś kobiety.

W tej historii podobało mi się wolno budujące się porozumienie między głównymi bohaterami. Ren zakochuje się w talencie malarskim Meredith i jej zadziwiającym podejściu do zwierząt, które sam darzy miłością, szacunkiem, nie tolerując okrucieństwa. Meredith zaczyna odczuwać sympatię w stosunku do Rena. Ciągle jednak ranczerem targają wątpliwości wywołane urazą, jaką żywi nie tylko do byłej kochanki, ale i do własnej matki. Merrie z kolei nie zna nic więcej oprócz zadawanych razów i ukojenia w religijnych praktykach. Po niedawnej śmierci ojca dopiero zaczyna żyć tak jak chce. Jest kompletnie niedoświadczona w relacji z mężczyznami, ale Ren nie daje temu wiary, ponieważ nie ufa kobietom. W końcu jednak bohaterowie stwarzają prawdziwy związek, w który można uwierzyć.

Choć ta opowieść jest bardzo wyidealizowana i nieco odrealniona, autorce udało się stworzyć ciekawych, wyrazistych bohaterów. Ren to typowy kowboj, silny, bezkompromisowy mężczyzna, twardo stąpający po ziemi. Jest dwuwymiarowy: z zewnątrz twardy i niedostępny jak głaz, ale w środku o miękkim sercu. Jego natura zostaje czytelnikowi przestawiona przez sytuacje, które go ukształtowały. Merrie niespecjalnie wzbudziła moją sympatię. Może dlatego, iż była typową "damą w opałach", która mimo, że dużo przeżyła w swoim życiu, ciągle potrzebowała ratowania. Ja wolę silne, niezależne bohaterki. Tymczasem Meredith jest nieśmiałym ptaszkiem ze złamanym skrzydłem. Mam wrażenie, że to postać zbyt płaska. Przeżyła piekło, a cechuje ją purytańska wręcz moralność i dobroć. Powinna być z niej jakaś złość, a tymczasem brakuje jej pazura nawet, kiedy Ren potraktował ją podle. Dużo bardziej polubiłam postać Isobel i jej męża Paula (których historię opowiada książka "Ocalić Isobel"). Sari wydała mi się dużo silniejszym charakterem, który potrafi się postawić. Książka dużo więcej zyskała, kiedy akcja przeniosła się z Wyoming do Teksasu. To tam poznajemy ciekawą postać, jaką jest Mikey, gangster i kuzyn Paula, który otoczył opieką delikatną Merrie i nazywał ją swoją "laleczką".

Wątek kryminalny zleconego zabójstwa na Meredith i jej starszą siostrę jest tylko tłem jak to w klasycznym romansie. Akcję do przodu posuwają dialogi i informacje przekazywane nam przez innych bohaterów. Nie ma tutaj intrygi, czy samodzielnego dochodzenia przez bohaterkę do tego kim jest zabójca, ale też nie tego się spodziewałam, bo to nie kryminał. Nie ma tu nagłych zwrotów akcji.

Nie można odmówić tej książce lekkości i romantycznej nuty. Pozwala się zrelaksować i odciąż od rzeczywistości. Nie ma tu wielkich dramatów, nie musimy się bać o szczęśliwe zakończenie. Książkę czyta się szybko i przyjemnie. Sceny zbliżeń między bohaterami opisane są przez panią Palmer w miarę subtelnie jak na dzisiejsze czasy. Kwestią gustu pozostaje styl autorki. Musiałabym się jeszcze raz w nim oczytać. Na pewno nie będzie moim ulubionym. Pisarka wplata w dialogi bohaterów dużo powtórzeń, np. o jednej kwestii dowiadujemy się zarówno w rozmowie z Merrie jak i Renem. Na pewno były niepotrzebnie i zapychały treść. Kolejną rzeczą, która nie przypadła mi do gustu jest kwestia pojawiających się w książce anegdot, czy przytaczanych opowieści, w których czasem się gubiłam. Przypominało to schemat: słyszałeś o TYM co się WTEDY wydarzyło. KIEDY? No WTEDY KIEDY... i tak dalej. Chociaż być może taki był zamysł autorki, a czytelnik wcale nie musiał się w tym orientować.
W tej z gruntu lekkiej historii autorka poruszyła wiele poważnych tematów takich jak przemoc domowa, kary fizyczne wobec dzieci, kłusownictwo, czy okrucieństwo wobec zwierząt. To na pewno mocna strona tej książki. Meredith to dziewczyna o powierzchownie zagojonych ranach, które ciągle jątrzą się w środku. Jest w niej latami brutalnie wypracowana uległość, która uświadamia nam jak wiele złego w psychice człowieka (i nie tylko) może wyrządzić stosowanie przemocy. Pobocznie również pisarka przybliża czytelnikowi środowisko amerykańskich weteranów wojennych, nie wiem na ile to prawdziwy obraz, ale miało to swój klimat.

"Serce jak głaz" to lekka, romantyczna historia miłosna dwójki ludzi po dramatycznych przejściach ze szczyptą niebezpieczeństwa w tle. Pozwoli nam uwierzyć, że miłość potrafi uleczyć nawet najbardziej stwardniałe serce, a w życiu nigdy nie jest za późno, aby coś zmienić.
Szczerze ją polecam, zwłaszcza osobom o duszach romantyka.

Autor: Pola
Czytaj na: https://czytamytu.blogspot.com/2019/03/recenzja-serce-jak-gaz-diana-palmer.html

Ocena 
20-03-2019

DIANA PALMER • „SERCE JAK GŁAZ”

Wrażliwa i opiekuńcza kobieta, zatwardziały i gburowaty mężczyzna. Co ich może łączyć? Odpowiedź jest prosta: przeżycia. Czy taka para ma szansę wspólnymi siłami pokonać demony z przeszłości? Ile cierpliwości potrzeba, aby móc zbudować pozytywną przyszłość?

Susan Kyle niejedno ma imię. Publikuje również jako Susan S. Kyle, Katy Currie, Diana Blayne, ale jej najbardziej znane książki podpisała nazwiskiem Diany Palmer. Chyba wszyscy spotkaliśmy się z nimi zupełnym przypadkiem, w bibliotece, księgarni, czasem w kiosku. Autorka stworzyła tak wiele powieści, że znudziłam się w trakcie liczenia. Z pewnością powyżej setki, co jest naprawdę imponującym wynikiem. Lecz dopiero po raz pierwszy mam okazję przeczytać coś, co wyszło spod jej pióra. W dalszej części recenzji Susan będzie nazywana właśnie Dianą, bo, powtórzę się, to najpopularniejszy z używanych przez nią pseudonimów. A przede wszystkim, takie dane widnieją na okładce „Serca jak głaz”. Co ciekawe, oryginalny tytuł to „Wyoming Brave”, a jedenaście lat temu Palmer wydała „Heart of Stone” — książka nie doczekała się polskiego tłumaczenia. Skomplikowane, prawda?

Nie miałam względem lektury jakichś specjalnych oczekiwań. Nastawiłam się na romans, z takowych słynie autorka, podobno wszystkie są identycznie zbudowane. Proste, acz przyjemne. Rzeczywiście, w ten sposób można je opisać. Fabuła bywa przewidywalna, lecz równocześnie całość czyta się szybko i bezboleśnie. Miła odskocznia na jeden wieczór, maksymalnie dwa, a sama wiem, że większość z nas momentami potrzebuje odpoczynku, chce uniknąć wysilania umysłu. Najmocniejszym punktem jest umiejscowienie akcji, zawsze ciągnęło mnie do amerykańskiej prowincji, choć niektórzy określą to upodobanie jako „kiczowate”. Rancza, słomkowe kapelusze, specyficzny klimat, Palmer porządnie go odwzorowała.

Z mojej wiedzy wynika, iż mamy do czynienia z którąś częścią cyklu, ale nie trzeba na siłę zapoznawać się z poprzednimi tomami, gdyż w tym streszczono perypetie wszystkich bohaterów. Napotykamy dużą dozę dramatu, zranionych uczuć, a finalnie romantycznej miłości, okraszonej wieloma wyznaniami, trochę zbyt często powtarzanymi. Sporo nadaje się do usunięcia, wówczas książka byłaby cieńsza, jednak w pewnym stopniu sensowniejsza. Sam pomysł na historię nie należy do specjalnie oryginalnych, aczkolwiek tkwił w nim potencjał, osłabiający wspominane minusy.

Merrie, czyli nasza główna postać żeńska, jest przesłodka. Sympatyczna, urocza, pozbawiona wad, czego nie zaliczam do dobrych cech, kiedy chodzi o fikcyjnych bohaterów. Wypada dla mnie aż za perfekcyjnie, przydałaby się odrobina pikanterii, aby jej osobowość wyglądała tak bardziej ludzko. Natomiast Ren to przeciwieństwo Meredith, mocny facet, poszukujący zagubionej dawno wrażliwości. Chwilami irytujący, ale realniejszy od swojej partnerki. Ich relacja opiera się na przyciąganiu i odpychaniu, ponieważ Ren poprzysiągł sobie, że więcej się nie zakocha. Naturalnie, ciężko mu trwać w postanowieniu, gdy spotyka idealnego anioła. Załóżmy, iż czasami można zatopić się w bajce. O wiele ciekawiej prezentują się postaci drugoplanowe, nadający akcji odpowiedniego tła.

„Serce jak głaz” należy polecić przede wszystkim miłośnikom twórczości Diany Palmer, z pewnością czekali na polskie wydanie tej pozycji. Z doświadczenia mogę też podpowiedzieć, że książka przypadnie do gustu osobom lubiącym niezobowiązujące fabuły, wyciskacze łez, przepadający za melodramatycznymi sytuacjami. Doskonale rozumiem, iż tego typu literatura posiada swoich fanów, to absolutnie nic złego. Sama, dla spokoju ducha, chciałabym sięgnąć po jakąś wczesną powieść Diany, gdyż słyszałam o nich sporo dobrego. I przyznajmy — pisarka jest niekwestionowaną królową romansów, od lat utrzymuje tron.

Ocena 
14-03-2019

Serce jak głaz

Już niedługo wiosna, majówka oraz ciepłe, słoneczne dni ...czas urlopów, wypoczynku i relaksu. W takim czasie do pełni szczęścia brakuje tylko romantycznej, lekkiej powieści.
"Serce jak głaz" to stuprocentowa powieść, która pozwala pobujać w obłokach...przepełniona cukierkowością i lekkim dreszczykiem. Książka to typowy romans z porachunkami gangsterskimi w dalekim tle.

Fabuła powieści jest prosta Meredith zagraża niebezpieczeństwo, ukrywa się u Rena na odludzi. Między bohatera iskrzy, ale też są przeszkody do pokonania. Wzloty i upadki.
Jeśli jesteś romantykiem czeka cię pełna paleta uczuć ... Od śmiechu po płacz. Natomiast jeśli jesteś zatwardziałym pragmatykiem fabuła raczej cię nie porwie.

Powieść jest klimatyczna, a nawet taka odrobinę baśniowa, ale jest też okropnie naciągana...aż szwy pękają. Choć wydarzenia rozgrywają się w realistycznym świecie, to są tak wyidealizowane, wygładzone, uproszczone, że aż niewiarygodne. Jednak jak dla mnie jest to plus, bo w trakcie czytania można mieć nadzieję, że nawet złe rzeczy kiedyś się kończą.

Literatka w swojej powieści poruszyła temat przemocy domowej. Nie uczyniła wątku przodującym tematem, raczej zsunęła go na dalszy plan, aczkolwiek nie dała o nim zapomnieć. Bardzo ciekawie wykreowała dwie przodujące postacie Meredith i Rena. Oboje mieli twardych ojców, ale ze względu na płeć inaczej sobie radzili.

"Serce jak głaz" to powieści banalnie prosta, mało ambitną, ale kopiąc głębiej i w niej można doszukać się wskazówek, rad jak należny postępować, czego unikać, których błędów nie zapominać.

Czytanie książki było błyskawiczne. Fabuła mocno wciągnęła mnie do swojego świata. Polubiłam bohaterów, choć czasem mnie irytowali, przymknęłam oko na rzeczy, które w życiu nie mają szans zaistnieć, ale w fikcji literackiej są możliwe.
Odczuwam żal, niedosyt, że przygoda z bohaterami już się zakończyła.

Komu mogę polecić powieść Serce jak głaz? Fanom takich autorów jak Nicholas Spark czy Richarda Paula Evansa, gdyż klimatycznie jest bardzo podobna książek owych pisarzy.
Jeśli chodzi o moje indywidualne odczucia - powieść bardzo mi się podobała, zrelaksowałam się w trakcie czytania, odpoczęłam psychicznie i mam w planie poznać wcześniejsze książki autorki.

Ocena 
13-03-2019

Serce jak głaz

Z Dianą Palmer to jest tak, że albo się ją kocha bezkrytycznie, albo się jej nie trawi. Mi osobiście znacznie bliżej do tej drugiej opcji. Jako zdeklarowana romansoholiczka, na prawdę staram się zaprzyjaźnić z tą autorką, ale my chyba odbieramy na odmiennych falach.

Nie znam wcześniejszych tomów tego cyklu, ani też książki "Ocalić Isabel" która należy do cyklu "Long Tall Texans" i powiada o siostrze Merrie - naszej głównej bohaterki. Ale szczerze mówiąc nie był to dla mnie problem. Mogłoby co prawda zrobić się nieprzyjemnie, gdybym postanowiła nadrobić brakujące książki. "Ocalić Isabel" zostało w "Sercu jak głaz" w znaczniej mierze streszczone.

Na życie Merrie czyha nieustępliwy płatny morderca. Dlatego też zostaje ona umieszczona przez swojego przyjaciela Randalla na ranczu u Rena, jego brata. Dziewczyna ukrywa przed wszystkimi jak bardzo jest zamożna, jak ciężkie dzieciństwo miała i jak bardzo jest niewinna. Te tajemnice spowodują pewne nieporozumienia pomiędzy Renem a Merrie, które w efekcie doprowadza do kolejnych dramatycznych wydarzeń.

Diana Palmer pisze książki, które teoretycznie powinny mi się podobać. Lubię dziką przyrodę, bezkresne przestrzenie, twardych skrzywdzonych przez los ranczerów. Lubię historię z niebezpieczeństwem w tle. Jednak niestety styl pisania autorki przyprawia mnie o ból głowy. Liczne powtórzenia, ciągłe oznajmienie oczywistych oczywistości. To najbardziej mnie boli.

A bohaterowie? Z Renem jestem w stanie się jeszcze pogodzić. Ale Merrie jest za dobra, za niewinna, za bardzo kochają ją zwierzęta i ma zbyt dużo zdolności jasnowidzenia, żeby przejść nad nią do porządku dziennego bez zgrzytania zębami.

Wydaje mi się jednak, że miłośniczki Diany powinny być zadowolone. Książka z jednej strony jest dość typowa dla autorki, z drugiej zaś fabułę ma ciekawą i pełną pasjonujących wydarzeń. Ja jednak chyba pogodzę się już z moją niechęcią do Palmer i przestanę próbować ją przezwyciężyć.

Ocena 
11-03-2019

Rewelacyjna

Meredith miała bardzo trudne dzieciństwo. Ojciec sadysta, na nic jej pozwalał, za wszystko bił do tego stopnia, że ma całe plecy w bliznach. Po śmierci matki jedyną ucieczką dla niej i jej siostry był kościół, dlatego jest bardzo wierząca. Śmierć ojca jest dla dziewczyny wybawieniem, niestety nie stu procentowym. Młody chłopak, któremu ojciec Meredith zabił matkę, w ramach zemsty wynajmuje płatnych morderców, aby zabili dziewczyny, nie wie, że on ich nie kochał.

Ren leczy rany po nieudanym związku. Zamknięty w sobie, nerwowy, odcięty od ludzi. Mieszka na ranczo, które jest całym jego światem. Jest zaciętym ateistą, nietolerującym żadnych oznak wiary. Kocha tylko młodszego, przyrodniego brata, a z matką nie miał kontaktu od wielu lat.

Tych dwoje spotyka się, gdy brat Rena przywozi Meredith na jego ranczo. Nie mówi mu jednak prawdziwego powodu, dla którego dziewczyna musi się ukrywać. Stwierdza, że jest jego przyjaciółką (co dla Rena oznacza partnerką), która musi się ukryć przez stalkerem. Mężczyzna, choć nie miał takiego zamiaru, czuje coraz większą sympatię do dziewczyny, im bardziej ją poznaje, tym staje się mu bliższa. Z jednej strony wydaje się bardzo krucha, z drugiej nie przerażają ją mało delikatne filmy. Wydaje się taka niewinna, a przecież będąc kobietą jego brata, nie może być. Meredith im bardziej poznaje Rena, tym bardziej zmienia o nim zdanie, powoli zakochuje się w nim.
Udają się na wspólne przyjęcie, na którym Meredith doprowadza do ucieczki byłej narzeczonej Rena, imponuje mu tym. Niestety ma cały czas w głowie, że jest kobietą brata, więc musi być „lekkich obyczajów”. Po powrocie rani ją do tego stopnia, że dziewczyna ucieka z rancza. Czy to już koniec? Czy Meredith i Ren mają szanse na miłość? Co zrobi mężczyzna, gdy pozna prawdę? Czy Meredith dopadnie płatny morderca?

Książka zdecydowanie mi przypadła do gustu. Ciekawa, wciągająca historia, w której znajdziemy trochę zagadek i sporo miłości.

Bohaterowie ciekawi, życiowi. Śmiało, można się z nimi utożsamiać.

Bardzo spodobało mi się to, że książka jest napisana zamiennie oczami Meredith i Rena. Takie rozwiązanie pozwala nam poznać punt widzenia, myśli, uczucia obojga bohaterów.

Książkę pt.: „Serce jak głaz” przeczytałam w jeden wieczór, a w sumie noc. Wciągnęła mnie do tego stopnia, że nie było mowy o czytaniu na raty. Zdecydowanie polecam.


Recenzja dostępna również na moim blogu (https://anka8661.blogspot.com/2019/03/harpercollins-polska-ksiazka-pt-serce.html)

Napisz recenzję

Napisz recenzję