Marzenia są jak wiatr, czujemy go, ale nie wiemy, skąd się wziął ani dokąd zmierza. Inspirują poetę, dają energię pisarzowi, porywają studenta, pobudzają inteligencję naukowca, napełniają odwagą przywódcę. Niczym kwiaty rozkwitają na polach ludzkiej inteligencji i w tajemnych dolinach umysłu, który tak niewielu ludzi bada i rozumie.
Istnieją dwa rodzaje marzeń.
Pierwsze, to marzenia senne, rodzą się, kiedy my zanurzamy się w krainę snu. Drugie to marzenia powstające na jawie, kiedy zmagamy się z egzystencją, kiedy czujemy życie pulsujące w naszej codzienności.
Sny mają ogromne znaczenie dla rozwoju inteligencji. Kiedy zasypiamy, „ja”, reprezentujące naszą świadomą wolę, przestaje działać logicznie. W tym samym czasie pewne elementy naszej nieświadomości dokonują odczytu z naszej pamięci i tworzą idee, mentalne obrazy, fantazje i postaci. W naszych snach odbywa się eksplozja kreatywności i ponowne odczytanie przeszłości.
Te marzenia są niczym skomplikowane filmy, stworzone bez udziału reżysera, bez logicznego kierownictwa. Odzyskując informacje z niedalekiej bądź zamierzchłej przeszłości, nadają nowe kształty, kolory i smaki przeżytym przez nas sytuacjom.
Sny nie są całkiem nieszkodliwe, bowiem zapisane w pamięci mogą tak samo wspomóc proces uczenia się i rozwinąć naszą osobowość, jak też wzmacniać brak pewności siebie i niepokój.
Wszyscy śnimy, śpiąc, choć nie zawsze przypominamy sobie nasze sny po przebudzeniu. Marzenia senne to pierwszy z dwóch rodzajów marzeń, ale to nie o nich będzie ta książka.

Będę w niej mówił o marzeniach, które snujemy za dnia. Marzeniach, które powstają gdy płaczemy, bawimy się, śpiewamy, rozmawiamy lub milczymy. Marzeniach pączkujących, kiedy rodzi nam się dziecko, kiedy zdobywamy nowego przyjaciela, kiedy jesteśmy oklaskiwani lub przeciwnie, wygwizdywani. Marzeniach, które rozkwitają, kiedy całujemy ukochaną osobę. A także o tych, które pojawiają się, kiedy życie nam coś odbiera, kiedy znika radość i opuszcza nas nadzieja.
Będę opisywał marzenia, które zmieniają świat. Takie, które inspirują nas do tworzenia, pobudzają nas do przekraczania własnych ograniczeń i zachęcają do zdobywania świata. Tak samo jak sny, nasze marzenia nie powstają jedynie z logicznej i świadomej części „ja”, ale także ze zjawisk w obrębie podświadomości, z których tworzy się istny gejzer uczuć i źródło myśli.
Mojżesz, Mahomet, Budda, Konfucjusz, Sokrates, Platon, Seneka, Abraham Lincoln, Ghandi, Einstein, Freud, Max Weber, Karol Marks, Imanuel Kant, Thomas Edison, Machado de Assisa, Sun Tzu, Khalil Gibran, John Kennedy, Hegel, Machiavelli, Św. Augustyn i wielu, wielu innych – wszyscy oni byli wielkimi marzycielami. Udało im się zmienić historię dzięki wielkim marzeniom, które snuli. To marzenia łagodziły ich bóle, przynosiły nadzieję po stracie, dodawały sił po poniesionych porażkach. Ich marzenia zmieniły ich umysły i inteligencję w żyzną glebę.
Czy Bóg również marzy? Architektura wszechświata, z miliardami galaktyk i nieskończoną liczbą niezwykłych zjawisk zdaje się wprost wołać, że nie tylko istnieje Bóg za zasłoną bytu, ale również, że ma wielkie marzenie! Jednak wydaje się, że jedynie ludzie wrażliwi słyszą jego głos. Odkrycie marzenia wielkiego Architekta Świata, niezależnie od religii, jest, być może, największym wyzwaniem, przed jakim staje każdy człowiek, i odpowiedzialnością, która na nas ciąży.

Dziecko i mędrzec

Pewnego dnia przed pewnym myślicielem stanęło dziecko i spytało go: „Jaki rozmiar ma Wszechświat?”. Głaszcząc je po głowie, mędrzec spojrzał w dal i odpowiedział: „Wszechświat ma taki rozmiar, jak twój świat.”
Zakłopotane dziecko spytało: „A jaki rozmiar ma mój świat?”. Myśliciel odparł mu na to: „Taki sam, jak twoje marzenia.”
Kiedy masz małe marzenia, twój wzrok będzie sięgał blisko, twoje cele będą ograniczone, a twoje plany – skromne. Droga, którą będziesz kroczył, będzie wąska, a zdolność znoszenia przeciwności – słaba.
Szekspir powiedział kiedyś, że gdy widać chmury, mędrzec zakłada płaszcz. Tak! W życiu czekają nas nieuniknione burze. Kiedy nadchodzą, mądrzy ludzie przygotowują swoje niewidzialne peleryny – chronią swoje uczucia, używając inteligencji niczym ścian, a swoich marzeń jako dachu.
Marzenia napełniają twoje życie znaczeniem. Jeśli twoje marzenia będą słabe, to twoje jedzenie będzie pozbawione smaku, wiosny - kwiatów, poranki – rosy, a uczucia – romansów, w których mogłyby rozkwitać.
Posiadanie marzeń sprawia, że biedacy stają się królami, a ich brak zmienia milionerów w żebraków. Starzy ludzie dzięki marzeniom odzyskują młodość, podczas gdy młodzi, pozbawieni marzeń, zmieniają się w starców.

W dzisiejszych czasach młodzież na całym świecie traci umiejętność snucia marzeń. Młodzi mają dużo pragnień, ale niewiele marzeń. Pragnienia nie oprą się życiowym trudnościom, podczas gdy marzenia to projekty na całe życie, dlatego potrafią stawić czoła chaosowi.
Nie jest to jednak wina młodzieży. Dorośli zamykają ją w intelektualnej szklarni, która niszczy ich zdolność marzenia. Zapadają masowo na tę samą chorobę: są agresywni, a jednocześnie introwertyczni, chcą bardzo wiele, ale rzadko odczuwają satysfakcję.
Marzenia dają zdrowie emocjom, pozwalają słabym i wrażliwym stać się autorami własnej historii, przywracają siłę zalęknionym, dodają energii przygnębionym, przekształcają ludzi niepewnych siebie w wyjątkowo wartościowe jednostki. Marzenia sprawiają, że nieśmiali mają ataki brawury, a pokonani stwarzają sobie nowe możliwości.
Książka ta została napisana z myślą o wszystkich, którzy potrzebują marzeń. Jest skierowana do dzieci, młodzieży, rodziców, osób pracujących, a nie jedynie psychologów i wychowawców. Mówi o nauce o marzeniach, umyśle marzycieli, osobowości tych, którzy nigdy nie zrezygnowali ze swoich marzeń.
Nade wszystko zaś, książka ta ma nauczyć myśleć. Prawdopodobnie czytając ją, przemyślisz na nowo swoje życie.
Zdrowy umysł powinien być fabryką marzeń. To marzenia są tlenem dla inteligencji i pożywką dla życia pełnego przyjemności i sensu.


WSTĘP

MARZENIA OTWIERAJĄ OKNA UMYSŁU

Pewien bardzo wykształcony pacjent wyznał mi kiedyś, że byłby w stanie stawić czoła wściekłemu psu, ale śmiertelnie boi się motyli. Jakie są rzeczywiste zagrożenia spowodowane przez motyla?
Żadne, z wyjątkiem nacieszenia oczu jego niezwykłym pięknem. Konflikt, który przeżywał ów pacjent, nie wynikał z zewnętrznego niebezpieczeństwa, a jedynie z wyobrażonych zagrożeń. Jego dramat nie jest rezultatem fizycznego istnienia motyla, ale psychologicznego motyla zapisanego, w zdeformowany sposób, w jego pamięci.
W dzieciństwie jego matka mówiła mu, że jeśli dotknie motyla gołą ręką, a potem dotknie oczu, oślepnie. Za każdym razem, kiedy dotykał motyla, krzyczała. Ostrzegawczy okrzyk skrzyżował się w jego umyśle z obrazem motyla. Oba impulsy zostały zapisane w tym samym miejscu podświadomości, w tym samym „oknie pamięci”. I tak oto piękny, nieszkodliwy motyl zamienił się w potwora.
Przez całe dzieciństwo, kiedy tylko mój pacjent widział motyla, z gracją unoszącego się w powietrzu, oblokowywał psychiczny mechanizm, który w czasie tysięcznych ułamków sekundy otwierał w jego pamięci okno, gdzie było zapisane patologiczne wspomnienie. Wyobrażony motyl zostawał wypuszczony na wolność, aby atakować jego emocje i niszczyć jego spokój.
Największy jednak problem polega na tym, że za każdym razem kiedy następują niepokojące przeżycia związane z motylami, nadpisują się one na nowo i zanieczyszczają kolejne, niezliczone okna w jego pamięci. Im więcej powstanie stref chorobowych w jego umyśle, tym większa będzie jego skłonność do irracjonalnego działania. Jeżeli pacjent ten nie napisze na nowo swojej historii, nabawi się fobii i stanie osobą przewrażliwioną, słabą, niezdolną do walki o swoje marzenia i obdarzoną skłonnością do mnóstwa innych lęków.
Opisany tu mechanizm stanowi jeden z ważnych sekretów psychologii, którego zrozumienie zajęło nam ostatnie sto lat, a nawet więcej. Dziś, za pomocą teorii Inteligencji Wieloogniskowej, odkrywamy niektóre ze zjawisk, które, ukryte za kulisami naszego umysłu, wpływają na cały proces konstruowania myśli i generują psychiczne traumy. To nie realnie istniejący przedmiot jest ważny dla naszego umysłu, ale to, jak zostaje zinterpretowany i zarejestrowany.
Dla niektórych kolejka linowa to coś, co służy do miłej przejażdżki, dla innych to ciasna komórka pozbawiona powietrza. Dla jednych przemówienia publiczne są przygodą, dla innych męczarnią paraliżującą myślenie. Dla jednych porażki to cenne lekcje życia, dla innych wyłącznie dręczące poczucie winy. Jedni to, co nieznane, będą odkrywać jak piękny ogród, podczas gdy dla innych stanie się ono źródłem niekończącego się przerażenia. Strata może oznaczać nieznośny ból, ale także dotyk szlifierza, który szlifuje brylanty emocji.

Wszyscy tworzymy sobie demony, które okaleczają marzenia

Ile wyobrażonych potworów skrywa się w podziemnych archiwach twojego umysłu, skąd kradną całą radość życia i okaleczają twoje marzenia? Za uprzejmością i pogodą ducha wszystkich nas skrywają się demony.
To, jak mierzymy się z odrzuceniem, rozczarowaniem, błędami, stratą, poczuciem winy, konfliktami w związku, krytyką czy kryzysem zawodowym, może sprawić, że staniemy się dojrzali, ale też niespokojni, może zrodzić pewność siebie lub traumę, lidera lub ofiarę. Niektóre przeżyte przez nas chwile stały się źródłem konfliktów, które zmieniły całe nasze życie, nawet jeśli jeszcze nie zdajemy sobie z tego sprawy.
Niektóre osoby nie podniosły się już nigdy po swoich porażkach. Inne nigdy nie miały już odwagi spojrzeć w przyszłość z nadzieją po tym, jak poniosły poważną stratę. Tych, którzy są wrażliwi, krępowało poczucie winy, stawali się zakładnikami popełnionych w przeszłości błędów. Zadusiło ich poczucie winy.
Niektórzy młodzi ludzie o ekstrawertycznym usposobieniu stracili na zawsze poczucie własnej wartości po tym, jak zostali publicznie upokorzeni. Niektórzy stracili najpiękniejsze lata swojej młodości, bo odrzucono ich ze względu na defekty fizyczne lub dlatego, że ich ciała nie pasowały do niezdrowych wzorców piękna lansowanych przez media.
Niektórzy dorośli ludzie nigdy nie podnieśli się po kryzysie finansowym, jaki ich dotknął. Wiele kobiet i mężczyzn straciło wiarę w romantyczną miłość po tym, jak ich związki okazywały się porażką, kiedy zostali zdradzeni, byli niezrozumiani, raniono ich lub nie byli kochani.
Dzieci traciły blask spojrzenia po tym, jak jedno z rodziców zamykało oczy na zawsze. Czuły się samotne w tłumie. Inne traciły naiwność po traumatycznych rozstaniach rodziców. Stawały się niewinnymi ofiarami w wojnie, której nie rozumiały. Zamieniły zabawki na samotny, rozpaczliwy płacz.
Złożoność ludzkiego umysłu sprawia, że zmieniamy motyla w dinozaura, rozczarowanie w emocjonalną katastrofę, zamkniętą przestrzeń w pozbawione powietrza pudełko, fizyczne dolegliwości w zapowiedź śmierci, a porażkę w powód do wstydu.
Musimy poradzić sobie z naszymi ukrytymi potworami, tajemnymi ranami, naszym głęboko skrywanym szaleństwem (Michel Foucault). Nigdy nie powinniśmy zapominać, że marzenia, motywacja i pragnienie wolności pomagają nam pokonać te demony, przezwyciężyć je i zacząć używać ich tak, aby służyły naszej inteligencji. Nie obawiaj się bólu, bój się raczej strachu przed stawieniem mu czoła, przed krytycznym podejściem do niego i zrobieniem z niego użytku.

Wszyscy jesteśmy skomplikowanymi i złożonymi istotami

W trakcie mojej kariery psychiatry klinicznego i badacza-psychologa przekonałem się, że nie ma bardziej logicznego stworzenia niż człowiek, a przy tym bardziej od niego wewnętrznie sprzecznego. W teatrze, jakim jest nasz umysł, możemy oglądać dosłownie wszystko: dramat i satyrę, panikę i uśmiech, siłę i kruchość.
Jesteśmy do tego stopnia kreatywni, że nawet kiedy nie mamy żadnych problemów, to je sobie tworzymy. Niektórzy są specjalistami w cierpieniu z powodów, które sami stworzyli. Inni mają powody, żeby być zadowoleni, ale żebrzą o przyjemność. Mają pełne konto w banku, a jednocześnie, niespokojni i zestresowani, są poważnie zadłużeni wobec istoty swojej egzystencji.
Ghandi powiedział kiedyś mądrze: „To, co myślisz, staje się tobą”. Nasze myśli wpływają na nasze emocje, infekują pamięć i generują psychiczne nieszczęścia. Nigdy nie było tylu nieszczęśliwych osób w zagranicznych samochodach, pracujących w wielkich biurach, podróżujących samolotami, pozujących do zdjęć na okładkach czasopism. Ten, kto jest niewolnikiem swojego sposobu myślenia, nie jest wolny i nie może marzyć.
Skomplikowane wnętrze nie jest przywilejem konkretnych osób, konkretnego narodu, grupy społecznej czy wieku. Dorośli i dzieci, psychiatrzy i pacjenci, intelektualiści i zwykli uczniowie – wszyscy są skomplikowani, wszyscy mają takie chwile, w których irytują się drobiazgami i cierpią bez potrzeby. Jedni mniej, inni bardziej.
Nie sposób być całkowicie wolnym od sprzeczności i niespójności. Dlaczego? Posiadamy bowiem złożone uczucia, które mają potężny wpływ na logikę myślenia, reakcje i ludzkie zachowania.
Każdy, kto chce być idealny, stanie się w końcu komputerem, a nie kompletnym człowiekiem. Nie powinno nas martwić, że jesteśmy tak skomplikowani. Bo nawet jeśli ból głowy pochodzi z tego obszaru naszego mózgu, który wykracza poza logikę, to również tam skrywają się największe skarby naszej inteligencji.
Nasza zdolność do kochania, tolerowania innych, zabawy, tworzenia, przeczuwania różnych rzeczy i snucia marzeń to niektóre z cudów, które rodzą się w strefie rozciągającej się poza granicami racjonalnego myślenia. Wszystkie bardzo racjonalne osoby kochają dużo mniej i niewiele marzą. Ci wrażliwi więcej cierpią, ale kochają mocniej i mają piękniejsze marzenia.

Inspiracja i pot

Nie zawsze marzenia są jasno określone i poukładane na półkach umysłu. Czasem rodzą się jako małe, pojedyncze kreski, proste szkice, niejasne pomysły, które rysują się i nabierają kształtu przez całe nasze życie. Wszystkie wielkie przemiany w historii ludzkości - społeczne, emocjonalne, naukowe i technologiczne - powstały dzięki wielkim marzeniom, które legły u ich źródeł.
Aby mieć wielkie marzenia i zostać sprawcą wielkich zmian społecznych, nie trzeba mieć szczególnych uwarunkowań genetycznych czy cech geniusza.
Thomas Edison wierzył, że na wszystkie wielkie osiągnięcia ludzkości składa się 1% inspiracji i 99% potu. Ten wynalazca zewnętrznego światła posiadał też szczególne światło wewnętrzne. Jestem przekonany, że jego twierdzenie ma sens, ale wymaga pewnych poprawek.
Wierzę, że wszelkie osiągnięcia składają się w 50 procentach z inspiracji, kreatywności i marzeń, a w drugich 50 z ciężkiej pracy, dyscypliny i determinacji. Te dwie składowe są niczym dwie nogi – muszą iść razem. Jedna potrzebuje drugiej, aby nasze projekty nie zmieniły się w miraże, a nasze cele się skonkretyzowały.
Każdy, kto pragnie osiągnąć doskonałość w nauce, związkach czy w swoim zawodzie, powinien uwolnić swoją kreatywność, aby stać się marzycielem, i swoją odwagę, aby zostać przedsiębiorcą. Te dwa filary tworzą charakter lidera.

Tajemnice ludzi, którzy zmienili bieg historii

Największy geniusz to nie ten pochodzący z puli genów ani wyprodukowany przez kulturę akademicką, ale ten ukształtowany w dolinach lęku, na pustyniach trudności, w zimę życia i pośród najcięższych wyzwań.
Wielu marzycieli rozwinęło szlachetne cechy umysłu, które również inni mogliby rozwinąć. Udało im się przetrwać burze prawie niemożliwe do przetrwania. Wytrzymali naciski, które niewielu by zniosło. Przeżywali dni pełne niepokoju i często czuli, że przeszkody ich przerastają.
Niektórych nazywano szaleńcami, innych głupcami, wyśmiewano się z nich, nierzadko dyskryminowano. Mieli mnóstwo powodów, żeby zrezygnować ze swoich marzeń, a czasem nawet i z własnego życia. Jednak nie poddali się. Co było ich tajemnicą?
Przede wszystkim zmienili swoje życie w przygodę. Nie dali się uwięzić rutynie. Oczywiście, przed rutyną nie da się do końca uciec. Bardzo często jest dla nas niezbędnym środkiem uspokajającym. Jednak ci marzyciele, o których mówię, spędzali co najmniej 10% swojego czasu na tworzeniu, wynalazkach, odkryciach.
Mieli szerokie spojrzenie na świat, który zazwyczaj skrywa mgła. Byli przedsiębiorcami, strategami, mieli siłę przekonywania i byli za pan brat z optymizmem. Byli towarzyscy, byli też obserwatorami, analitykami, krytykami.
Dokonywali wyborów, określali swoje cele i dążyli do nich cierpliwie. Według Immanuela Kanta „cierpliwość jest gorzka, lecz jej owoce słodkie”. Cierpliwość to klejnot osobowości. Wielu o niej mówi, lecz niewielu jest jej wielbicielami. Ci jednak, których na nią stać, zbiorą najsłodsze owoce.
Plutarch napisał, że „cierpliwość ma większą moc niż siła”. Nie mierz człowieka miarą jego władzy politycznej i finansowej. Mierz go wielkością jego marzeń i cierpliwością w ich realizowaniu. Jednak oprócz cierpliwości potrzebujemy jeszcze drugiego wiosła, żeby sprawnie sterować łodzią marzeń. Jakiego?
Potrzebujesz odwagi, żeby nie bać się ryzyka. Największe ryzyko dla tego, kto ma marzenia, jest jak kamień na drodze. Potykamy się właśnie o małe kamienie, a nie o wielkie góry. Temu, kto pozwala, by niebezpieczeństwa i obawa przed ryzykiem przejęły nad nim kontrolę, brakuje emocjonalnej odporności i szybko się wycofa. A Ty, czy masz tę odporność?
Epikur twierdził, że wielcy żeglarze zawdzięczali swą sławę sztormom i burzom, z którymi musieli się zmagać. Jeśli będziesz bał się burz, nigdy nie uda Ci się żeglować po nieznanych morzach. Nigdy nie podbijesz innych kontynentów.
Ci, którzy zrealizowali marzenia, najpierw musieli nauczyć się być panami samych siebie, żeby następnie móc przewodzić swojemu otoczeniu. Mieli pozytywne ambicje, chcieli zmienić społeczeństwo, w którym żyli, firmę, w której pracowali, świat swoich uczuć. Byli osobami równie żarliwie niegodzącymi się na problemy społeczne, co na swoje własne problemy psychiczne.
Ich marzenia stały się rzeczywistością, ponieważ udało im się zdobyć emocjonalne paliwo, żeby rozpalić płomień, który nigdy nie zgasł, nawet kiedy przechodzili przez życiowe burze i ulewy. Czym jest to paliwo? Pasją życia i miłością do ludzkości. Ludzi tych opanowało niepohamowane pragnienie przysłużenia się innym. Ten, kto żyje tylko dla siebie, nie ma wewnętrznych korzeni.
Można zniszczyć marzenie istoty ludzkiej, która marzy sama dla siebie, ale kiedy marzy dla innych, zniszczenie tego marzenia jest niemożliwe, chyba że odbierze się jej życie. Dyktatorom nigdy nie udało się zniszczyć marzeń tych, którzy śnili o wolności dla swego ludu. Dyktatorzy umarli, broń zardzewiała, ale marzenia tych, którzy kochają wolność, żyły dalej.

O poszukiwaniu złota w ruinach porażek

W książce tej przeprowadzę wolną, otwartą i krytyczną analizę funkcjonowania umysłów czterech postaci, które były autorami niezwykle pięknych marzeń i sprawiły, że marzyli również inni. Wybrałem cztery postacie kochające ludzkość, które przeżyły wiele trudnych chwil. Często im nie wierzono, wykluczano je, raniono, uważano za szalonych, głupich lub zbyt brawurowych.
Przemierzyli terytorium strachu i wspięli się na piętrzące się klify trudności. Przewracali się na drodze, ranili, ale szli dalej, nawet wtedy, kiedy inni nie wierzyli, że uda się im podnieść.
Wszystko sprzyjało temu, żeby im się nie udało, a mimo to świecili jak diamenty. Z pozoru nie byli nikim wyjątkowym, ale udało im się wydobyć cenne klejnoty spośród szczątków swoich traum. A ty, czy potrafisz wydobywać złoto ze swoich wewnętrznych konfliktów?
Większość dzisiejszych dorosłych zrezygnowałoby ze swoich marzeń i zapadła na chorobę psychiczną, gdyby przeżyła chociaż część przeciwności, których doświadczyli ci wybitni ludzie.
Wielu młodych wycofałoby się w obliczu takich przeszkód. Młodzież jest kompletnie nieprzygotowana do życia w naszym poddawanym stresom społeczeństwie. Młodzi potrzebują silniejszej odporności intelektualnej i emocjonalnej, żeby znieść straty, porażki, upokorzenia i niesprawiedliwość.
Tym, co różni młodych ludzi ponoszących porażkę od tych, którym się udało, nie jest wykształcenie akademickie, ale zdolność przezwyciężania życiowych trudności.
Przestudiujemy zatem reakcje tych czterech ludzi na dotykające ich klęski, podziwiajmy ich zdolność pokonywania przeciwieństw, kompetencje do przewodzenia innym, odwagę podejmowania ryzyka, zdolności intelektualne, intuicję, wieloogniskowe spojrzenie na rzeczywistość.
Na opisanie zasługuje wiele innych znanych postaci - Budda, Konfucjusz, Dostojewski, Kant, Montaigne, John Kennedy, Ghandi, Thomas Edison, Einstein - wszyscy bowiem byli wielkimi marzycielami. Z braku miejsca nie będę się nimi tu zajmował, jednak odniosę się do idei ich autorstwa, żeby ułatwić sobie trudną pracę interpretatora.
Jestem przekonany, że analizując umysłowość czterech wybranych przeze mnie wybitnych postaci, uda mi się wyodrębnić podstawowe zasady, na których opiera się inteligencja wielkich marzycieli wszystkich epok. W ten sposób uzyskamy wszechstronne spojrzenie na rozwój i działalność wybranych myślicieli.
Historie, które tu odtworzę, są oparte na rzeczywistych faktach. Nie jest moim zamiarem napisanie biografii czterech postaci, dlatego rzadko wymieniam daty, poprzestając na śledzeniu pewnej sekwencji zdarzeń, najważniejszych z punktu widzenia przeprowadzanej przeze mnie analizy.
Przeszłość jest szklaną zasłoną. Szczęśliwi ci, którzy przyglądają się przeszłości, aby móc podążyć ku przyszłości. Zajrzymy do niej i skrupulatnie, niczym naukowcy, przebadamy zachowanie tych osób w kluczowych momentach ich życia.
Ich historie nas zaskoczą. Sądzę, że staną się pożywką dla naszej inteligencji, zachęcą nas do odkopania własnych marzeń i dostarczą nam niezbędnych narzędzi do wewnętrznej odbudowy.
Zanurzmy się w fascynujący świat, w którym powstają koszmary i tworzą się sny.

Opcja dostawy Płatność online Płatność przy odbiorze Czas dostawy
Paczka w ruchu 4,90 zł     - 2 dni
Paczka 48 do domu 8,90 zł 10,90 zł 2 dni
Odbiór w punkcie Poczty Polskiej 7,90 zł 9,90 zł 2 dni
Odbiór w paczkomacie InPost 9,90 zł     - 1-2 dni
Mini paczka do domu InPost 7,90 zł     - 1-5 dni
Przesyłka kurierska InPost 13,90 zł 15,90 zł 1 dzień
Kurier DPD 14,90 zł 16,90 zł 1 dzień

Czas dostawy deklarowany jest przez dostawcę. Wszystkie zamówienia złożone do godz. 14:00 są wysyłane w tym samym dniu.

Tytuł Nie porzucaj marzeń
Autor Augusto Cury
Wydawnictwo HarperCollins
Data premiery 21-03-2018
Ilość stron 208
Oprawa Miękka
ISBN 9788327634320
Tłumaczenie Katarzyna Stachowicz
Projekt okładki Emotion Media
Ocena 
02-05-2018

Goniąc za marzeniami

„Voltaire powiedział, że marzenia i nadzieja zostały nam dane jako rekompensata za życiowe trudności”

Będąc dziećmi, marzymy o zrobieniu w przyszłości kariery jako piosenkarz, lekarz, policjant czy ktoś równie ważny czy lubiany. Oprócz takich daleko idących planów, mamy takie mniejsze marzenia jak przykładowo otrzymanie w prezencie gitary i nauczenie się na niej grać lub kupno jakiejś innej upragnionej rzeczy. Z biegiem lat tracimy jednak zapał do marzeń, stawiania sobie celów, które chcielibyśmy osiągnąć i szczytów, na które pragnęlibyśmy wejść.

Augusto Cury, pokazując od strony psychologicznej osiągnięcia Jezusa, Abrahama Lincolna czy Martina Luthera Kinga, pragnie przekonać Czytelnika o tym, jak bardzo ważnym elementem w życiu jest zdolność do marzenia, ale i sięganie po cele ustanowione przez siebie. Zrealizowanie ich uzależnione jest od tego, na ile jesteśmy odporni na porażki i niepowodzenia, które z pewnością spotkamy na swojej drodze. Badając psychikę wyżej wymienionych postaci, brazylijski psychiatra niejednokrotnie dziwił się, jak i podziwiał ich umysły oraz to, jak bardzo byli wytrwali. Odkrywał ich tajemnicę odniesionych sukcesów.

„Władza uwodzi ludzi, sprawia, że śmiało przyjmują oklaski, ale nie są już tak śmiali w wychodzeniu naprzeciw potrzebom innych”

Mogłabym opisać tutaj wiele innych rzeczy zawartych w tym poradniku, ale chciałabym, aby pozostały one dla osób, które zainteresował sam temat marzeń – nie będę psuła przyjemności płynącej z czytania „Nie porzucaj marzeń”. Prawdopodobnie każdy z Was ma inne doświadczenia związane z takim typem książek – jedni lubią, drudzy uważają je za narzucanie swojej woli, manipulację. Sama wielu poradników nie pochłonęłam, ale wiem, iż pozycja, o której dzisiaj piszę, przekonała mnie do siebie – językiem, używanymi metaforami, tematem oraz zrealizowaniem go.

O swoich marzeniach trzeba pamiętać, a przede wszystkim – mieć je, nie rezygnować z nich, nie zniechęcać się przez niepowodzenia.

https://oxu-czytanie.blogspot.com/2018/05/nie-porzucaj-marzen-augusto-cury.html

Ocena 
25-04-2018

Marzenia to ucieczka od codzienności...

Marzenia... co to w ogóle znaczy? Zajrzyjmy na samym początku może do słownika języka polskiego... i właśnie to znajdziemy :

"marzenie
1. «powstający w wyobraźni ciąg obrazów i myśli odzwierciedlających pragnienia, często nierealne»
2. «przedmiot pragnień i dążeń»
3. «ciąg myśli i wyobrażeń powstających podczas snu»
4. pot. «o czymś doskonałym»"

Czy naprawdę marzenia są nierealne?... Oczywiście, że nie to właśnie one są nieodłączną częścią naszego życia. Dzięki nim jesteśmy szczęśliwsi i choć na chwilę możemy uwolnić się od szarej, nudnej codzienności. Co prawda są często tylko naszymi wybujałymi myślami i marzeniami, ale czasem sprawiają, że człowiek osiąga swoje marzenia poprzez ciężką pracę i poświęcenie, a to z kolei uczy go, że ciężka praca zawsze się opłaca.

Ale po tym wstępie wróćmy może do samej książki.... "Nie porzucaj marzeń" to poradnik, który warto przeczytać. Ukazuje on analizę dróg życiowych wybitnych postaci (m.im. Jezusa, Abrahama Lincolna oraz Martina Luthera King), ale również opisuję swoją historie co jest wielkim plusem. Każdy z nich żyje w innych czasach, ale łączy ich bardzo wiele, a najważniejsze to, że "o czymś" marzyły i nie bały się dążyć do ich realizacji.

"Nie porzucaj marzeń" jest lekką, bardzo pozytywną lekturą, która pokazuje nam, że rzeczy niemożliwe stają się możliwe i nie należy się poddawać podczas ich realizacji. Trafiła do nas w odpowiednim momencie, udało nam się trochę opanować stres maturalny i uwolnić trochę od całych tych powtórek. Polecamy ją każdemu z całego serca, bardzo szybko się ją czyta, więc na letnie popołudnia czy wieczory będzie idealna.

Ocena 
23-04-2018

Poradnik nie dla każdego

Ostatnio chwaliłam się, że mam szczęście do dobrych książek i za co się nie wezmę- wszystko mi się podoba. I chyba w złą godzinę to powiedziałam, bo moje szczęście właśnie się skończyło. Tym razem sięgnęłam po książkę, która według zapowiedzi miała być poradnikiem dla tych, którzy zapomnieli jak ważne w życiu człowieka są marzenia.

Tematyka mnie zaintrygowała dlatego też chętnie sięgnęłam po książkę. Autor postanowił na nieco niekonwencjonalne podejście do tematu i stara się zachęcić czytelnika do refleksji nad samym sobą przez analizę życiorysów wybitnych postaci takich jak Jezus, Abraham Lincoln czy Martin Luther King. W kolejnych rozdziałach przybliża nam profile psychologiczne swoich bohaterów, analizuje ich zachowania, to czym się kierowali, z jakimi trudnościami musieli się zmierzyć i jak przezwyciężali wszelkie trudności. Niestety na tym kończy się to, co mogę powiedzieć dobrego na temat tej książki. "Nie porzucaj marzeń" to zaledwie 200 stron, a ja męczyłam się z tą książką całe wieki. Sięgałam po nią kilkanaście razy z nadzieją, że przekonam się do lektury, która spędzała mi sen z powiek bo ciągle zastanawiałam się: "co jest z nią nie tak".

Szczerze? Ciągnie nie znalazłam odpowiedzi na to pytanie. Tematyka jest ciekawa, autor doświadczony, ale cóż, chyba po prostu "nie zaiskrzyło". Z poradnikami zazwyczaj jest tak, że albo trafiają w człowieka i wtedy czytelnik jest w stanie wyciągnąć z nich dla siebie jak najwięcej i spojrzeć na swoje życie nieco inaczej, albo wręcz przeciwnie: mimo, że autor stara się nas przekonać do wprowadzenia pewnych zmian, do przewartościowania własnego życia i znalezienia dla siebie nowej drogi, to czasami po prostu to do nas nie trafia. I właśnie tak było tym razem. We mnie ta książka nie trafiła kompletnie, co nie znaczy, że w waszym przypadku będzie tak samo, cóż, musicie spróbować sami, w końcu "no risk no fun".

Ocena 
23-04-2018

Dość szczupła książka o wielkiej sile

"Nie porzucaj marzeń" to książka, której wstęp potargał moje wewnętrzne ja, trafił w moje myśli niczym granat pozbawiony zawleczki w sam środek pola walki. Czytając, zaczęłam zadawać sobie pytania. Moje własne odpowiedzi uświadomiły mnie, dlaczego w pewnych obszarach swojego życia robię błędy. A książka pokazała, jak to zmienić.

O CZYM JEST TEN PORADNIK?

To uświadomienie czytelnikowi, dlaczego marzenia pełnią tak ważną rolę w naszym życiu i jak tak naprawdę powinniśmy marzyć. Co robimy źle, że te marzenia nie mają takiej siły, jaką mieć powinny.

Augusto Cury przytacza historie z życia czterech osób. Słyszeliście o przynajmniej trzech z nich. Ja słyszałam. Przykłady są genialne, historie tak obrazowo opisane, że nie sposób nie zrozumieć przekazu całej idei. Czytelnik zmuszony jest do rozważań o własnych marzeniach. I czy w ogóle jakieś ma.

Autor pokazuje, jak wychylać się ze sztywnych ram, by robić coś nieoczekiwanego i totalnie nieszablonowego. To jedyna droga, by zebrać obfity dla siebie plon.

Co ważniejsze, nie jest to książka tylko dla jednej, określonej grupy społecznej. Znajduję w niej rady dla przedsiębiorców, ale też dla ludzi, którzy z własną działalnością nie mają nic wspólnego. Dla nastolatków, ale też dla osób dorosłych.

ALE…

Prosta, niepozorna i dość chuda książeczka (zaledwie 208 stron), a bije od niej tak niesamowita siła! I byłabym nią zachwycona już do reszty, całkowicie i bez żadnych „ale”. Jednak i ono się pojawiło, dość nieoczekiwanie prawie pod koniec lektury.

Uważam, że w pewnym momencie autor zszedł ze swojej pierwotnej drogi i koniecznie chciał wcisnąć coś, co niekoniecznie mi tu pasuje. Wywody z innej jego naukowej książki wpakowane pod koniec sprawiły, że poczułam chwilowy niesmak. Wyrwałam się z upojenia treścią i zaczęłam zastanawiać, kto normalny będzie to analizował, by zrozumieć co dokładnie autor miał na myśli.

Jeśli człowiek ma problemy, chce sobie pomóc i we wstępie oraz czterech pierwszych rozdziałach tej książki znalazł to, co było mu potrzebne, to teraz nagle może poczuć mętlik. Nie dlatego, że zaczyna czytać o jakichś głupotach. Dlatego, że zaczyna czytać coś w rodzaju naukowego bełkotu, którego wcześniej nie było ani grama i którego po prostu może nie zrozumieć, nawet mimo wysiłków autora, by wytłumaczyć swoje wnioski.

Wygląda to tak, jakby autor chciał koniecznie wsadzić jedną książkę w drugą. Tę mniej fajną dla przeciętnego człowieka, w tę fajniejszą. I to już mi się nie spodobało. Te kilkanaście stron niestety mnie zmęczyło. Nie sądzę, by osoba w depresji, która szuka drogi wyjścia ze swojego problemu będzie miała siłę, by przebrnąć przez tę treść. Jestem natomiast pewna, że pierwsze 150 stron podziała bardzo pozytywnie.

Poza tym uważam, że jest to naprawdę dobry tytuł, który może niejedną osobę postawić na nogi, wskazać drogę działania, a przede wszystkim natchnąć pozytywną energią. Nie jest to książka dla tych, którzy chcą po prostu odhaczyć kolejny tytuł na liście „przeczytanych w … roku”. Jeśli z takim podejściem chcecie łapać za ten tytuł, szkoda Waszego czasu. I szkoda książki. Jeśli szukacie dobrej energii i zastrzyku pozytywnego myślenia, łapcie za Nie rezygnuj z marzeń!

Ocena 
23-04-2018

Nie porzucaj marzeń

Kiedy byliśmy dziećmi, wszystko wydawało się możliwe. Gwiazdy były na wyciągnięcie ręki, a piasek na plaży był do policzenia. Z czasem jednak, który naznaczyły niepowodzenia, przestaliśmy wierzyć, że nasze marzenia się spełnią i ostatecznie je porzuciliśmy. A przecież one są na wyciągnięcie reki.


Augusto Cury to wybitny brazylijski pisarz, który ma na koncie miliony sprzedanych egzemplarzy poradników o szczęściu. W swoich książkach pokazuje, że warto wierzyć w marzenia, bo to one dają człowiekowi szczęście. Książka skierowana jest do każdego, bo nikt nie powinien porzucać marzeń.

Marzę. Mam swoje marzenia, mniejsze, większe, nawet te niemożliwe do spełnienia, ale marze i wierzę, ze się spełnią. Świat bez marzeń byłby nudny, ponury i bez wartości, beznadziejny. Dlatego, kiedy zobaczyłam tę książkę postanowiłam po nią sięgnąć. Nie jest obszerna. Ot taka zwykła cieniutka książka. Zawiera za to bardzo życiowe i mądre przemyślenia, które każą zastanowić się nad własnym wnętrzem i życiem, które skłaniają do refleksji i inspirują.

Ocena 
21-04-2018

Poradnik warty uwagi

Nie wzdychaj do księżyca. Sięgnij po niego.

Federico Moccia

Marzenia są bardzo ważnym elementem naszego życia i nie powinniśmy o tym zapominać. Często są paliwem, napędzają nas do działania, do tego, aby krok po kroku zdobywać zamierzone cele. Jestem marzycielką i uwielbiam bujać w obłokach, dlatego wybranie tej pozycji do przeczytania było dla mnie oczywiste.

Autor opiera się na znanych autorytetach, takich jak Jezus, czy Marcin Luter. Próbowanie to nasza siła. Nie możemy uciekać, nie możemy rezygnować. Tylko tym, którzy włożą pracę w swoje działania, sukces sprawi przyjemność. Czasem warto zacisnąć zęby i odepchnąć wątpliwości. Czemu mamy stać w miejscu, jeśli naprawdę możemy sięgnąć po marzenia?

Książka Carry'iego jest mądrym poradnikiem, który i uświadamia i motywuje. Jeśli są ludzie, którzy mają z tym problem, którzy wciąż uważają, że marzenia, sny są niepotrzebne, niech przeczytają ten poradnik. My dużo chcemy, dużo pragniemy, ale nie marzymy i o to nie walczymy. To nie jest poradni idealny, który rozwiąże wszystkie problemy, bo ma wady. Na przykład uważam, że jest za krótki, lecz można znaleźć wartości, które chciał przekazać autor.

Polecam ją Wam, abyście znaleźli odpowiedź na pytania, które was dręczą i może chcieli spełniać marzenia.

Ocena 
18-04-2018

„NIE PORZUCAJ MARZEŃ”

Marzenia! Są siłą napędową dla wielkich odkryć, są kanwą dla sztuki. Podziwiamy je z westchnieniem, patrząc na ekran kinowy lub telewizyjny. Czytamy o nich w książkach. Słyszymy o nich piosenki. Ale czy sami potrafimy marzyć?

Augusto Cury jest jednym z najpopularniejszych brazylijskich pisarzy. Jego książki, wydawane w sześćdziesięciu krajach biją rekordy sprzedaży. Tworzy poradniki i powieści, ciągle rozwijając swój warsztat. Tym razem porusza temat pozornie banalny, a tak naprawdę, ogromnie potrzebny — marzeń. Cury postanawia udowodnić, że współczesna młodzież ma dużo pragnień, za to snów? Mało. A to one dają fundament rozwoju, o czym wiedzieli wszyscy wielcy tego świata. Autor na podstawie życiorysu, między innymi, Jezusa, Abrahama Lincolna, lecz też własnego, pokazuje, iż warto pobujać w obłokach, nie zapominając o realizacji celu. I sięgać po rzeczy ważne, skupiając uwagę na możliwościach, nie wadach. Jak wiadomo, osoby ignorujące sięganie po owoce swej pracy są skazane na zdecydowaną porażkę. Ale za to ludzie, którzy chcą próbować — zawsze mają sporo szans na sukces. A chyba nikt nie pragnie porzucania szczęścia na rzecz stagnacji? Augusto Cury dzieli się swoimi opiniami, aby jak największe grono zrozumiało, że marzenia nie istnieją wyłącznie w filmach.

Augusto Cury i ja spotykamy się ponownie. Poprzednio przy okazji lektury „Najbardziej inteligentnego człowieka w historii”. Byłam całkiem zadowolona z książki, a tym razem autor zaprowadza czytelnika w zupełnie inne rejony. Gdy zwróciłam uwagę na zapowiedź publikacji, to zaczęły kierować mną sprzeczne uczucia. Z jednej strony, czułam zainteresowanie rozwinięciem wiedzy o twórczości Brazylijczyka, a z drugiej, martwiłam się, że mam do czynienia z kolejnym poradnikiem pełnym banałów. A takowe często pojawiały się w mych dłoniach. W końcu ciekawość zwyciężyła, egzemplarz dotarł, zabrałam się za kartkowanie stron, analizę każdego rozdziału. Jest ich pięć, więc skończenie książki nie powinno zająć wiele czasu, jednak w moim przypadku było inaczej. Nie z powodu nudy, irytacji, tylko po prostu trudno sklecić odpowiednią opinię, bez zbędnego owijania w bawełnę. Finalnie, jakoś się udało!

W całości nie ma niczego, co mogłoby konkretnie zrazić. To pozycja dość łatwa, przyjemna w odbiorze, miło zapełniająca wolny czas. Zwyczajnie obawiam się, że szybko może wypaść z głowy. Ot, jak fajerwerki, zachwyci na chwilę, a następnie zapomnimy. Myślę, iż winę ponosi deficyt jasnych rad. Wówczas książka byłaby niewątpliwie grubsza, owszem, ale tylko by zyskała. Zwyczajnie brakuje klamry odpowiednio spinającej wszystkie elementy, na ten moment czytelnicy muszą wykazać inicjatywę i wysunąć wnioski. Nie ma w tym nic złego, jednakże zamierzenie autora chyba było odrobinę inne. I to tyle z zarzutów, potem jest lepiej.

Cury przybliża nam sylwetki znanych osobistości w naprawdę ciekawej formie. Początkowo używa wyłącznie ich inicjałów, więc musimy zgadywać, o kim opowiada. Lecz nie sprawia to trudności, łatwo się zorientować, bez dociekania. Robi to w tak frapujący sposób, że chętnie poznałoby się jego spojrzenie na większą liczbę ludzi, zasłużonych w wielu dziedzinach. Właściwie, mogłaby z tego powstać kolejna część, byłabym ukontentowana. Ta stylistyka przypadła mi do gustu mocniej niż zawarta w „Najbardziej inteligentnym człowieku w historii”, jest naturalniejsza, niewymuszona.

Ciężko wybrać najlepszą biografię, gdyż wszystkie trzymają równy poziom. Aczkolwiek trzeba nadmienić, że spodobało mi się, iż autor opisał też własne przygody. To dodało wiarygodności, tym samym fantastycznie poparł swoją tezę dotyczącą marzeń. Jasno pokazuje, często zadowalamy się byle czym, nie mamy siły lub ochoty, aby sięgać po to, co nam się należy, jeśli popracujemy i nauczymy się zdrowo planować. Nawet abstrakcyjnie. Boimy się ryzyka, wolimy spokojnie tkwić w miejscu, chociaż czujemy, że stać nas na więcej. Cury próbuje wyjaśnić starą, acz nadal aktualną życiową prawdę — marzenia nic nie kosztują, a zdecydowanie mogą poprawić nie tylko nastrój, ale też każdy aspekt istnienia.

„Nie porzucaj marzeń” jest dobrą lekturą na leniwe popołudnie. Gdy szukamy czegoś lżejszego, lecz równocześnie poruszającego temat ważny oraz interesujący. Z pewnością spodoba się miłośnikom twórczości brazylijskiego pisarza, osłodzi oczekiwanie na następne pozycje, które zapewne zostaną w Polsce wkrótce wydane!

Ocena 
12-04-2018

Nie porzucaj marzeń

Poradnik napisany przez Augsto Cury’ego, autora pierwszej części trylogii o najbardziej inteligentnym Człowieku w historii, o Jezusie – wzbudził moją ciekawość. Pomimo, iż ostatnio nie mam ochoty czytać „motywatorów”, postanowiłam zaryzykować – tylko ze względu na autora. I ponownie się nie zawiodłam! „Nie porzucaj marzeń” to, wbrew wszystkim stereotypom, poradnik, który warto przeczytać.

„Nie porzucaj marzeń” to przede wszystkim książka pełna historii. Augusto Cury przywołuje w niej krótkie życiorysy takich osób jak Martin Luter King, Abraham Lincoln czy Jezus. Opisuje też swoją własną historię. Każda z tych osób żyła w zupełnie innych czasach, miała odmienne możliwości i ambicje, a jednak coś ich łączyło. Wszystkie te osoby „o czymś” marzyły. Miały odwagę marzyć i walczyć o swoje cele.

„W czasie społecznych burz schował się w jednym bezpiecznym miejscu, chroniącym przed światem – swoim własnym wnętrzu. Tam w ciszy zmówił modlitwę mędrców: milczenie.” (s. 90)

Ciągły pośpiech, nadmiar informacji, rozkojarzenie… Wydaje mi się, że dzisiaj szczególnie to można zauważyć. A przy tym wszystkim zapominamy o swoich marzeniach. Przestajemy marzyć, a skupiamy się bardziej na tym, co jest „tu i teraz” – na pracy, która ma być dochodowa, a niekoniecznie jest tym, co sprawia nam radość, na celach bliższych – chcemy skończyć studia, ale niekoniecznie wiemy, co chcemy po nich robić. Augusto Cury w swojej książce przedstawia osoby, które miały odważne marzenia – marzenia, które nie były łatwe do osiągnięcia, ale dzięki wytrwałości, ciężkiej pracy i nieustannym przezwyciężaniu trudności udało im się osiągnąć wielki sukces. A jak jest dzisiaj? Dzisiaj łatwiej jest powiedzieć, że „to jest niemożliwe” i zadowalać się tym, co się ma, nawet jeśli nie sprawia nam to radości, a wręcz doprowadza do łez.

„Kiedy na scenę naszego umysłu wkracza strach, nie ma tam miejsca dla dwóch zwycięzców. Albo my go pokonamy, albo on nas pokona” (s. 108)
„Czy znasz marzenia i lęki swoich najbliższych?”(s.144)

Generalnie autor pisze w swoim poradniku wiele o strachu i o problemach psychicznych, które mogą spowodować, że nie będziemy szczęśliwy. Chyba jedynym pokonaniem tego problemu są marzenia. Po prostu trzeba nieustannie dążyć do tego, co chce się osiągnąć. Wybór, czy będziemy walczyć czy poddamy się swoim lękom i stanom depresyjnym zależy wyłącznie od nas. I Augusto Cury bardzo szczegółowo omawia ten problem, a ja mogę jedynie potwierdzić – jest tak jak on pisze. Sama przeszłam w swoim życiu nie jeden kryzys i wiem, że gdy przestaje się walczyć, gdy pozwala się, by nasze myśli „zawładnęły nami” to można wpaść w bardzo ciężki stan. Rozwiązaniem jest tylko atak z negatywnymi myślami i walka o swoje marzenia.

Augusto Cury poruszył ważny temat, dzięki niemu miałam okazję na nowo przemyśleć, coś tak ważnego, o czym tak często zapominam. Po przeczytaniu tej książki czuję jednak lekki niedosyt. Chyba jednak to nie jest typowy poradnik. Nie ma w nim zbyt wielu „rad” – są konkretne historie, ale bez szczegółów. Czyta się bardzo szybko i przyjemnie, a jednak chyba jednak zabrakło mi jakichś konkretnych wskazówek, „jak walczyć o swoje marzenia”. Do tego przydałoby się dodatkowe minimum 100 stron! Ale mimo wszystko książka jest warta przeczytania i szczerze ją polecam. Tak samo jak „Najbardziej inteligentnego człowieka w historii”.

Sia

*cytaty: Cury, A. 2018. Nie porzucaj marzeń. Warszawa: HarperCollins Polska

Napisz recenzję

Napisz recenzję