Nie jestem najważniejszą postacią w tej opowieści. Ten honor należy do Meg, żony Jacka, z którym tworzą parę idealnych rodziców dwójki idealnych dzieci, chłopca i dziewczynki, jasnowłosych i błękitnookich, słodszych niż miodowe ciastka. Meg znów jest w ciąży, a ja cieszę się niewysłowienie z tego powodu, ponieważ ja też oczekuję dziecka.
Opierając czoło o szybę, patrzę przez okno w lewo, potem w prawo na warzywniak, salon fryzjerski i butik z ciuchami. Meg się spóźnia. Zazwyczaj o tej porze Lucy jest już w szkole, a Lachlan w przedszkolu, zaś Meg siedzi z przyjaciółkami w kawiarni na rogu. Tworzą specjalną grupę, bo wszystkie są mamami. Spotykają się w każdy piątkowy poranek, zajmują stolik na zewnątrz, przepychają się z wózkami dziecięcymi niczym kierowcy na pokładzie dla samochodów na promie. Zamawiają jedno cappuccino z chudym mlekiem, jedno chai latte i dzbanek ziołowej herbaty...
Ulicą przejeżdża czerwony autobus i zasłania mi znajdujący się naprzeciwko park Barnes Green. Kiedy się oddala, na odległym końcu ulicy dostrzegam Meg. Ma na sobie dżinsy ze stretchem i luźny sweter, w ręce niesie kolorowy rowerek na trzech kółkach. Pewnie Lachlan się uparł, że pojedzie do przedszkola na rowerku, i przez to Meg jest spóźniona. Po drodze zatrzymywał się, żeby popatrzeć na kaczki i na uczniów, którzy mieli lekcję wuefu na dworze, i na starych ludzi ćwiczących tai-chi, którzy poruszają się tak powoli, że mogliby być kukiełkami z filmu animowanego kręconego klatka po klatce.
Patrząc z tej perspektywy, nie widzę, że Meg jest w ciąży. Dopiero kiedy się odwraca bokiem, jej brzuch przypomina wielkością piłkę do kosza, zgrabną i okrągłą, która codziennie trochę się obniża. Słyszałam, jak w zeszłym tygodniu Meg skarżyła się na spuchnięte w kostkach nogi i bolące plecy. Teraz wiem, co to znaczy. Moje dodatkowe kilogramy zamieniły wchodzenie po schodach w niezgorszą zaprawę, a mój pęcherz jest wielkości orzecha włoskiego.
Rozglądając się na boki, Meg przechodzi na drugą stronę Church Road i bezgłośnie mówi do przyjaciółek „przepraszam”, całuje się ze wszystkimi w policzki, przemawia pieszczotliwie do ich dzieci. Ludzie mówią, że niemowlęta są słodkie, i chyba się z nimi zgadzam. Widywałam w wózkach stworzenia podobne do Golluma, z wybałuszonymi oczami i dwoma sterczącymi kosmykami, a jednak zawsze znajdowałam w nich coś, co było ładne, bo były takie małe i niewinne.
Powinnam szybko uzupełniać towar na półkach w trzeciej alejce. Ta część supermarketu jest zwykle bezpiecznym miejscem do leserowania, ponieważ kierownik, pan Patel, ma jakiś problem z produktami do higieny osobistej kobiet. Za Chiny nie wypowie takich słów jak „tampony” czy „podpaski” – nazywa je „tymi rzeczami dla kobiet” – albo po prostu wskazuje palcem na pudełka, które trzeba rozpakować.
Pracuję cztery dni w tygodniu, od wczesnego ranka do trzeciej, chyba że zachoruje któraś z innych osób niebędących na pełnym etacie. Moim zadaniem jest przede wszystkim układanie produktów na półkach i przyklejanie cen. Pan Patel nie pozwala mi pracować na kasie, bo mówi, że wszystko tłukę.
Okej, raz mi się zdarzyło, i to wcale nie była moja wina.
Sądząc z nazwiska, spodziewałam się, że pan Patel okaże się Pakistańczykiem albo Hindusem, tymczasem jest bardziej walijski niż żonkil. Z burzą rudych włosów i przyciętymi wąsami wygląda jak rudy owoc miłości Adolfa Hitlera.
Pan Patel nie darzy mnie specjalną sympatią, a odkąd mu oznajmiłam, że jestem w ciąży, ma wielką chęć się mnie pozbyć.
– Nie oczekuj żadnego urlopu macierzyńskiego, nie pracujesz na pełnym etacie.
– Wcale nie oczekuję.
– Do lekarza możesz chodzić tylko po godzinach pracy.
– Jasne.
– Jak nie będziesz mogła dźwigać pudeł, będziesz musiała odejść.
– Mogę dźwigać pudła.
Pan Patel ma żonę i czwórkę dzieci, co bynajmniej nie przekłada się na przychylność w stosunku do mojej ciąży. Nie wydaje mi się, żeby w ogóle lubił kobiety. Nie chcę powiedzieć, że jest gejem. Kiedy zaczęłam pracować w supermarkecie, nie mogłam się go pozbyć jak uciążliwej wysypki. Wciąż znajdował jakiś pretekst, by się o mnie otrzeć w magazynie, albo przyczepiał się, gdy myłam podłogę mopem.
– Ups! – mawiał, przyciskając swoją erekcję do moich pośladków. – Tylko parkuję rower.
Zbok!
Wracam do wózka z pudełkami i biorę do ręki metkownicę, pamiętając, by odpowiednio ją ustawić. W zeszłym tygodniu nakleiłam niewłaściwą cenę na brzoskwiniach w puszce i pan Patel potrącił mi osiem funtów.
– Co robisz? – wyszczekuje ktoś.
I pan Patel podchodzi do mnie od tyłu.
– Układam nowe tampony – dukam.
– Gapiłaś się przez okno. Twoje czoło zostawiło na szybie tłustą plamę.
– Nie, panie Patel.
– Płacę ci za to, żebyś śniła na jawie?
– Nie, proszę pana. – Wskazuję półkę. – Wyszły nam Tampaxy Super Plus, te z aplikatorem.
Pan Patel wygląda, jakby mu się zebrało na wymioty.
– No to poszukaj w magazynie. – Wycofuje się. – W drugiej alejce coś się rozlało. Wytrzyj podłogę.
– Tak, panie Patel.
– Potem możesz iść do domu.
– Kiedy ja kończę o trzeciej.
– Devyani cię zastąpi. Ona może wchodzić na drabinę.
Ma na myśli, że ona nie jest w ciąży ani nie boi się wysokości, i że pozwoli mu „zaparkować rower”, a nie będzie kaprysiła jak jakaś feministka. Powinnam go oskarżyć o seksualne molestowanie, ale lubię tę pracę. Dzięki niej mogę być w Barnes i bliżej Meg.
W magazynie na tyłach sklepu napełniam wiadro gorącą wodą z płynem i wybieram mopa z gąbką, która jeszcze całkiem nie odkleiła się od metalu. Druga alejka znajduje się bliżej kas. Mam dobry widok na kawiarnię i stoliki na zewnątrz. Nie śpieszę się, myjąc podłogę, trzymam się z dala od pana Patela. Meg i jej przyjaciółki właśnie skończyły spotkanie. Całują się w policzki, sprawdzają telefony, przypinają dzieci do wózków z budką i wózków spacerowych. Meg mówi coś jeszcze na koniec i śmieje się, odrzucając do tyłu jasne włosy. Niemal nieświadomie odrzucam swoje włosy, ale nic z tego. To problem z lokami – odbijają się jak sprężynki i wracają na swoje miejsce.
Fryzjer Meg, Jonathan, uprzedził mnie, że na moich włosach nie sprawdzi się jej fryzura, ale nie chciałam go słuchać.
Meg stoi przed kawiarnią i pisze SMS-a. Pewnie do Jacka. Ustalają, co będzie na kolację, albo robią plany na weekend. Podobają mi się jej dżinsy dla ciężarnych z elastycznym pasem. Chciałabym takie mieć. Ciekawe, gdzie je kupiła.
Chociaż widzę Meg niemal codziennie, tylko raz z nią rozmawiałam. Spytała, czy mamy jeszcze płatki bran flakes, ale akurat się sprzedały. Żałuję, że nie mogłam jej odpowiedzieć twierdząco. Żałuję, że nie mogłam pójść do magazynu za wahadłowymi plastikowymi drzwiami i wrócić z pudełkiem bran flakes tylko dla niej.
To było na początku maja. Już wtedy podejrzewałam, że Meg jest w ciąży. Dwa tygodnie później wzięła test ciążowy z alejki aptecznej i moje podejrzenia się potwierdziły. Teraz obie jesteśmy w trzecim trymestrze, przed nami ostatnie sześć tygodni ciąży. Meg jest dla mnie wzorem, bo sprawia wrażenie, że małżeństwo i macierzyństwo to bułka z masłem. Poza tym jest superatrakcyjna. Założę się, że bez problemu mogłaby być modelką – nie taką bulimiczką na wybiegu, ale laską jak z trzeciej strony The Sun, tyle że zdrowo wyglądającą i w typie dziewczyny z sąsiedztwa, z takich, co reklamują proszek do prania czy ubezpieczenie domu i zawsze biegną przez ukwieconą łąkę albo z labradorem wzdłuż plaży.
W niczym ich nie przypominam. Nie jestem szczególnie ładna, chociaż też nie jakaś paskudna. Pewnie najwłaściwszym określeniem mojej urody byłoby słowo „bezpieczna”. Jestem tą mniej atrakcyjną przyjaciółką, której potrzebują wszystkie ładne dziewczyny. Wiadomo, że nie znajdę się w centrum uwagi i z radością przyjmę pozostawione przez nich resztki (jedzenie i chłopaków).
Jedną ze smutnych prawd na temat handlu detalicznego jest to, że ludzie nie zauważają pracowników, którzy układają towar na półkach. Jestem jak śpiący w bramie bezdomny czy żebrak, który trzyma kartkę z prośbą o datek. Po prostu niewidoczna. Od czasu do czasu ktoś zada mi jakieś pytanie, ale nikt z tych pytających nie patrzy mi w twarz, kiedy odpowiadam. Gdyby w supermarkecie był alarm bombowy i wszyscy poza mną zostaliby ewakuowani, a policja spytałaby:
– Widzieliście jeszcze kogoś w sklepie?
Z pewnością by odpowiedzieli:
– Nie.
– A co z tą osobą, która układa towar na półkach?
– Z kim?
– Tą osobą, która zapełnia półki.
– Prawie go nie zauważyłem.
– To była kobieta.
– Naprawdę?
To ja – niewidoczna, pozbawiona jakiegokolwiek znaczenia osoba wykładająca towar na półki.
Zerkam na zewnątrz. Meg idzie w stronę supermarketu. Otwierają się automatyczne drzwi. Meg bierze plastikowy koszyk i rusza alejką numer jeden, gdzie są owoce i warzywa. Kiedy dotrze do końca, odwróci się i pójdzie w tę stronę. Śledzę jej kroki i widzę ją przez moment, gdy mija makarony i pomidory w puszkach.
Skręca w moją alejkę. Przesuwam na bok wiadro i cofam się, zastanawiając się przy tym, czy powinnam nonszalancko wesprzeć się na mopie, czy może oprzeć go na ramieniu jak strzelbę.
– Ostrożnie, podłoga jest mokra – mówię, jakbym zwracała się do dwulatka.
Mój głos ją zaskakuje. Cicho mi dziękuje, po czym mnie mija, a jej brzuch omal nie dotyka mojego brzucha.
– Kiedy ma pani termin? – pytam.
Meg zatrzymuje się i odwraca.
– Na początku grudnia. – Zauważa, że też jestem w ciąży. – A pani?
– Tak samo.
– Jaki dzień ? – pyta.
– Piąty grudnia.
– Chłopiec czy dziewczynka?
– Nie wiem. A pani?
– Chłopiec.
Meg trzyma rowerek Lachlana.
– Już ma pani dziecko – mówię.
– Dwoje – odpowiada.
– Wow!
Gapię się na nią. Mówię sobie, że powinnam się odwrócić, zerkam na moje stopy, potem na wiadro, na mleko skondensowane i krem w proszku. Powinnam coś jeszcze powiedzieć. Nie jestem w stanie myśleć.
Koszyk Meg jest ciężki.
– Cóż, powodzenia.
– Dla pani też – mówię.
Meg odchodzi, idzie do kas. Nagle myślę o wszystkich rzeczach, które mogłam jej powiedzieć. Mogłam zapytać, gdzie będzie rodziła. Jaki to ma być poród. Mogłam skomentować jej dżinsy ze stretchem. Spytać, gdzie je kupiła.
Meg stoi w kolejce do kasy i przegląda magazyny plotkarskie. Nowy Vogue jeszcze się nie sprzedał, ale ona wybiera Tatlera i Private Eye.
Pan Patel zaczyna skanować kupione przez nią towary: jajka, mleko, ziemniaki, majonez, rukolę i parmezan. Wiele można powiedzieć o człowieku na podstawie zawartości jego koszyka. Widać, kto jest wegetarianinem, weganinem, alkoholikiem, czekoladoholikiem, osobą na diecie, chorym na celiakię, kto nie toleruje laktozy oraz kto zmaga się z łupieżem, kto jest diabetykiem, kto ma niedobór witamin, zatwardzenie czy wrastające paznokcie.
Stąd tak dużo wiem o Meg. Wiem, że jest niepraktykującą wegetarianką, która znów zaczęła jeść czerwone mięso, kiedy zaszła w ciążę, najprawdopodobniej z powodu żelaza. Lubi sosy na bazie pomidorów, świeży makaron, biały ser, gorzką czekoladę i te kruche herbatniki w puszkach.
No cóż, w końcu trochę z nią porozmawiałam. Nawiązałyśmy jakąś więź. Będziemy przyjaciółkami, Meg i ja, a ja będę taka jak ona. Będę miała piękny dom i będę uszczęśliwiała mojego męża. Będziemy chodzić na jogę i wymieniać się przepisami, i spotykać się w każdy piątkowy ranek na kawie z naszą grupą matek.

MEGHAN

Kolejny piątek. Odliczam je, skreślam w kalendarzu, zaznaczam na ścianie. Ta ciąża wydaje się trwać dłużej niż dwie wcześniejsze. Zupełnie jakby moje ciało buntowało się przeciw temu pomysłowi, domagało się odpowiedzi, dlaczego tego z nim nie skonsultowałam.
Wczoraj wieczorem myślałam, że mam zawał, a to była tylko zgaga. Kurczak z curry okazał się wielkim błędem. Wypiłam całą butelkę gavisconu, który smakuje jak kreda w płynie, a ja bekam po nim jak kierowca ciężarówki. To dziecko będzie podobne do Andy’ego Warhola.
Teraz chce mi się siku. Powinnam była pójść do toalety w kawiarni, ale wtedy wydawało mi się, że nie mam takiej potrzeby. Mięśnie dna mojej macicy pracują nadprogramowo, kiedy śpieszę przez park, przeklinając za każdym razem, gdy rowerek Lachlana wali mnie w goleń.
Proszę, nie chcę siusiać, powtarzam w duchu. Proszę, nie chcę siusiać.
W jednym z zakątków parku odbywa się lekcja wuefu. Gdzie indziej trenerzy personalni stoją nad swoimi klientami i każą im zrobić jeszcze jedną pompkę albo przysiad. Może kiedy to się skończy, ja też zatrudnię takiego trenera. Jack zaczął robić złośliwe żarty na temat mojego rozmiaru. Wie, że tym razem jestem grubsza, bo po urodzeniu Lachlana nie wróciłam do poprzedniej wagi.
Złości mnie, że próbuje wzbudzać we mnie poczucie winy. Ciężarne kobiety powinny jeść czekoladę, nosić wygodną piżamę i kochać się przy zgaszonym świetle. Co prawda ostatnio niewiele tego seksu. Jack od tygodni mnie nie tknął. Wydaje mi się, że czuje dziwną awersję do sypiania z kobietą, która nosi jego dziecko, jakby we mnie widział Madonnę dziewicę, której nie wolno skalać.
– To nie dlatego, że jesteś gruba – powiedział minionej nocy.
– Nie jestem gruba, jestem w ciąży.
– Oczywiście, to właśnie miałem na myśli.
Nazwałam go dupkiem, a on nazwał mnie „Meghan”. Tak dzieje się tylko wtedy, gdy się sprzeczamy. Nie znoszę pełnej formy mojego imienia. Lubię Meg, przypomina mi słowo nutmeg, które w języku angielskim oznacza gałkę muszkatołową, egzotyczną przyprawę, o którą ludzie i państwa toczyli ze sobą wojny.
My z Jackiem raczej nie rozgrywamy bitew, tylko potyczki. Jesteśmy niczym dyplomaci z czasów zimnej wojny, którzy mówią sobie miłe słowa, a w tajemnicy gromadzą broń i amunicję. Ciekawe, kiedy parom kończą się tematy do rozmowy. Kiedy gaśnie namiętność? Kiedy rozmowy stają się tępe i nudne? Kiedy iPhone’y trafiają na stół w jadalni? Kiedy grupy matek przechodzą od rozmów o dzieciach do narzekania na mężów? Kiedy uczenie mężczyzny porządku staje się dowodem miłości? Kiedy przepaść między wymarzonym mężem każdej kobiety a wymarzoną żoną każdego mężczyzny osiąga taką wielkość, jak odległość od bieguna do bieguna?
No, brzmi naprawdę świetnie, podsumowuję w duchu. Powinnam to zapisać na moim blogu.
Nie, nie mogę tego zrobić. Kiedy poślubiłam Jacka, obiecałam sobie, że nie będę jedną z tych żon, które próbują zmienić męża w kogoś, kim nie jest. Zakochałam się w nim i wzięłam go z całym dobrodziejstwem inwentarza, prosto z pudełka, bez konieczności dopasowywania. Jestem zadowolona z moich wyborów i nie zamierzam tracić czasu na kontemplowanie alternatywnego życia.
Nasze małżeństwo nie jest takie złe. To związek partnerski podobnych umysłów i bratnich dusz. Dopiero przyglądając się z bliska, można dostrzec pewne niedoskonałości, jak na delikatnym wazonie, który się stłukł i został sklejony. Wydaje się, że nikt z zewnątrz niczego nie zauważa, ale ja dbam o ten wazon z nadzieję, że jeszcze nie przecieka, kiedy wleje się do niego wodę, i mówię sobie, że kryzysy wieku średniego są jak progi zwalniające na drodze, które każą nam zwolnić i wąchać róże.
Nie planowaliśmy z Jackiem kolejnego dziecka. To nasza wpadka, wypadek, dziecko nieprzewidziane, co nie znaczy, że niechciane – w każdym razie jeśli o mnie chodzi. Wyjechaliśmy akurat na weekend, co rzadko nam się zdarza, na czterdzieste urodziny naszego przyjaciela. Moja matka zaoferowała się, że zaopiekuje się Lucy i Lachlanem. Za dużo wypiliśmy, tańczyliśmy, nieprzytomni padliśmy na łóżko. Rano się kochaliśmy, a Jack zapomniał o prezerwatywie. Zaryzykowaliśmy. Czemu nie mielibyśmy zaryzykować, kiedy weźmie się pod uwagę, ile razy ryzykowaliśmy szybki numerek i w samym środku przerywały nam słowa: „Mamusiu, pić mi się chce” albo „Mamusiu, nie mogę znaleźć króliczka”, albo „Mamusiu, posikałem się do łóżka”.
Moje poprzednie ciąże były przygotowywane niczym kampanie wojskowe, ale ta była dosłownie strzałem w ciemno.
– Jeśli to dziewczynka, powinniśmy ją nazwać Ruletka – oznajmił Jack, kiedy już otrząsnął się z szoku.
– Nie nazwiemy jej Ruletka.
– Okej.
Takie żarty pojawiały się po sprzeczkach i wzajemnym oskarżaniu się, które już ustało, choć ilekroć Jack jest zły czy zestresowany, istnieje szansa, że znów wypłynie na powierzchnię.

Opcja dostawy Płatność online Płatność przy odbiorze Czas dostawy
Paczka 48 do domu 8,90 zł 10,90 zł 2 dni
Odbiór w paczkomacie InPost 9,90 zł     - 1-2 dni
Mini paczka do domu InPost 7,90 zł     - 1-5 dni
Przesyłka kurierska InPost 13,90 zł 15,90 zł 1 dzień

Czas dostawy deklarowany jest przez dostawcę. Wszystkie zamówienia złożone do godz. 14:00 są wysyłane w tym samym dniu.

Tytuł Raj nie istnieje
Autor Michael Robotham
Wydawnictwo HarperCollins
Data premiery 15-02-2018
Ilość stron 480
Oprawa Miękka
ISBN 9788327630612
Tłumaczenie Katarzyna Ciążyńska
Projekt okładki Emotion Media
Ocena 
30-04-2018

" ...Wartość tajemnicy zależy od tego, przed kim zamierza się coś ukryć... "

Ostatnio zauważyłam już, że bardzo lubię książki wydawane przez Wydawnictwo HarperCollins bo pomimo, że opisy wydają się dosyć banalne i przewidywalne to jednak książka za każdym razem ma w sobie to coś, co sprawia, że chcę się ją czytać a przy tym niesie ze sobą przesłanie i głębsze myślenie, są to książki które pokazują nam historię ludzi, które za każdym razem zapadają w pamięci. I tak samo było kiedy miałam przyjemność czytać „Raj nie istnieje”. Książkę, która opowiada o cierpieniu, ale i o miłości, o rozpaczy, ale również o szczęściu, o osobie, którą wykreowała straszna przeszłość.

Nazywa się Agatha. Ani brzydka, ani ładna. Układa towary na sklepowych półkach. Dręczy ją bolesna przeszłość i obsesyjne pragnienie dziecka, miłości i rodziny. Ukradkiem obserwuje Meghan, kobietę, która ma wszystko, o czym ona może tylko marzyć. Powoli zdobywa jej zaufanie, z perfidią realizuje plan, który nabiera coraz wyraźniejszych kształtów. Uparcie dąży do celu i jest zdolna do najgorszego, bo dawno przestała odróżniać dobro od zła.

„Raj nie istnieje” to książka, która opowiada historię dwóch na pozór podobnych kobiet, ale kiedy poznajemy je bliżej zauważamy różnice, które tak bardzo je dzielą od siebie. Jedną z tych bohaterek jest Agatha, która nigdy nie zaznała prawdziwej miłości od rodziców, a traumatyczne dzieciństwo sprawia, że dziewczyna dorasta tak naprawdę bez nich tułając się po rodzinach zastępczych. Potem nieudane małżeństwo, śmierć dziecka i tak los sprawia, że Agatha mieszka w Londynie, pracuje w supermarkecie i spodziewa się dziecka. Agatha jednak nie ma męża, a jak twierdzi ona sama dziecko zostało poczęte przez jej ówczesnego kochanka Haydena, który jest w Marynarce Królewskiej. Drugą z kobiet jest Meghan, która jest kochającą matką dwójki pięknych dzieci, oraz żoną przystojnego mężczyzny, który rozwija swoją karierę w telewizji. Ma piękny dom, otacza ją miłość i szczęście, a ponad to Meghan jest w nieplanowanej ciąży. Agathe i Meghan połączyły dzieci, które niebawem mają przyjść na świat, jednak podzieli ich to, że tak naprawdę to jedna z nich jest w ciąży, a ta druga nie będzie cieszyć się dzieckiem zbyt długo.

Jak można zauważyć opis książki jest interesujący i na pewno zachęca do przeczytania książki Michaela, jednak sprawia on, że myślimy, że książka będzie w pewnych momentach wiała nudą a i schematyczność może się pojawić. Nic bardziej mylnego ! Jak już powiedziałam, Wydawnictwo HarperCollins wydaję książki, które nie są tylko żeby się je dobrze czytało, ale żeby historia bohaterów przeszyła nas i zachęciła do głębszej refleksji. Czytając „Raj nie istnieje” miałam tak sprzeczne uczucia, bo z jednej strony bardzo mi się podobało to jak piszę autor i cały zarys fabuły, a z drugiej strony byłam przerażona tym z jaką łatwością autor stworzył bohaterkę, która wydaję się być całkiem normalną osobą, którą spotykamy na ulicy i możemy zaprosić do domu na kawę. Bo któż by podejrzewał kobietę w ciąży o szpiegowanie, naśladowanie i oszukiwanie wszystkich ?

Co bardzo mi się spodobało w tej książce to że cała fabuła odbywała się w Londynie, w mieście, które tak pokochałam i dzięki tej książce i bohaterach mogłam na nowo zwiedzać uliczki Londynu oraz miejsca, które tak głęboko zapadły w mojej pamięci. Pojawiły się też miejsca w których nie byłam i kto wie, może kiedyś lub nawet niedługo będę miała okazję zwiedzić te miejsca w Londynie i podążać śladami bohaterów, mam nadzieję, że tak. Co do samych bohaterów to jestem bardzo zadowolona z tego w jaki sposób autor wykreował ich wszystkich, począwszy od Agathy, której historia mrozi krew w żyłach, Meghan – kobieta, która sprawia wrażenie szczęśliwej, która dostała od życia bardzo wiele i wydawać by się mogło, ze nic nie może zniszczyć tego jej na pozór pięknego, kolorowego świata w którym się znajduję. Autor również postarał się w związku z pobocznymi postaciami a mianowicie Jack - maż Meghan, który zaczyna gubić się w swoim życiu, Simon - postać, która mnie bardzo zaciekawiła i sądziłam, że w związku z nim autor rozwinie bardziej fabułę, ale jednak się nie doczekałam, oraz Hayden - którego dziecko całkowicie zmienia.

Bardzo serdecznie polecam wam tą książkę, ponieważ autor w bardzo dobry sposób przedstawił historię, która mogła wydarzyć się naprawdę a my nawet nie zdajemy sobie sprawę. Porywanie dzieci stało się w dzisiejszych czasach bardzo popularne, jeżeli mogę to tak nazwać, nieraz słyszymy o okupach czy porzuconych dzieciach, ale czy zdajemy sobie sprawę co przeżywają rodzice, którym odebrane ukochane maleństwo, które matka nosiła w swoim brzuchu dziewięć miesięcy, aby usłyszeć cichutki płacz i zobaczyć tą uśmiechniętą buźkę ? Jednak nie tylko to jest kwestią nad którą powinniśmy pomyśleć, ale również zastanowić się nad tym dlaczego ktoś porywa dziecko ? Historia Agathy pokazuje, że osoba nie musi być zła do szpiku kości, aby zrobić coś złego, czy to że chciała znaleźć namiastkę miłości sprawia, że Agatha to osoba, która zasługuje na kare. Jestem zachwycona tą książkę i czekam na kolejne dzieła tego autora, bo jego styl pisania, choć prosty bardzo przypadł mi do gustu i chętnie sięgnę po kolejne jego dzieła.

http://in-my-different-world.blogspot.com/2018/04/raj-nie-istnieje-michael-robotham.html#comment-form

Ocena 
28-03-2018

Dobry thriller, świetny dramat psychologiczny!

Dwa wspaniale nakreślone charaktery; dwie zupełnie różne historie, które się przeplatają; dwie poruszające tragedie, powiązane ze sobą… „Raj nie istnieje” Michaela Robothama, to thriller który tak naprawdę jest świetnym, trzymającym w napięciu dramatem psychologicznym, od którego trudno się oderwać, nawet jeśli w pewnym momencie można zacząć przewidywać, jak będzie wyglądał finał tej historii. Fabuła nie należy do odkrywczych ale dawno nie czytałam książki, w której bohaterowie byliby tak intrygująco wieloznaczni, a ich opowieści tak zwyczajnie bliskie sercu i rzeczywistości.

Agathę i Meghan dzieli wszystko, a jednak w jakiś przedziwny sposób losy tych kobiet splatają się. Agatha marzy o wszystkim tym co ma Meghan, a to marzenie wkrótce może się spełnić. Meghan ma wszystko o czym można marzyć kobieta, a jednak pod całym tym lukrem skrywa się kilka przygnębiających tajemnic. Żadna z nich nie jest całkowicie szczęśliwa, choć jedna z nich miała w życiu więcej szczęścia, a może to wcale nie jest takie proste?

Czytelnicy mają okazję poznać perspektywę obu bohaterek, dzięki czemu łatwiej jest im zrozumieć motywacje kobiet. Książce dalece do typowych kryminałów, czy thrillerów choć początkowe rozdziały w jakimś stopniu utrzymują sedno fabuły w tajemnicy, co potęguje napięcie. Niemniej jednak, będąc szczerą, muszę napisać jasno, że „Raj nie istnieje” to przede wszystkim literacki dramat, opowiadający o tym, jak wielką pułapką są dla nas nasze własne pragnienia. To naprawdę poruszająca, ale jednak mało zagadkowa historia, której największym walorem są genialne postaci, świetny język i sposób prowadzenia opowieści. To jedna z tych książek, które nie przebijają się na bestsellerową czołówkę, za to godnie plasują się wśród powieści, które bezwzględnie warto przeczytać.

Ważne jest także to, że powieść zmusza do refleksji, do zastanowienia się nad tym jak dzieciństwo i przykre doświadczenia wpływają na nasze życie, a być może nawet na temat presji społecznej dotyczącej bycia matką i spełniania odpowiedniej roli. Warto również, w tym kontekście, zwrócić uwagę na zachowanie męża Meghan, który obarcza winą za „nieplanowaną” trzecią ciążę, właśnie ją. Kobiety, które nie mają dzieci są temu winne, i te które zachodzą w ciążę też są same temu winne. Uwikłanie bohaterek w dodatkowe wątki ubarwia akcję i podkręca napiętą atmosferę, wyczuwalną z każdym kolejnym rozdziałem.

„Raj nie istnieje” to jedna z ciekawszych lektur pierwszego kwartału roku 2018. To naprawdę wciągająca, trzymająca w napięciu i warta poznania książka. Jedna z tych, które pod popkulturową, rozrywkową formą skrywają mądrości i kwestie, które po prostu trzeba przemyśleć.

Ocena 
27-03-2018

www.recenzjeknigoholiczki.blogspot.com

Gdy tylko spojrzałam na okładkę wiedziałam już, że obok tej książki nie przejdę obojętnie. No cóż, po prostu spodobała mi się, była taka niebanalna. Czytając opis utwierdziłam się w przekonaniu, że pierwsze wrażenie tym razem mnie nie zwiodło.

Powieść to relacja dwóch kobiet: Agathy i Meghan. Początkowo nie znają się, lecz los styka je ze sobą. Obie są w ciąży, Agatha ma urodzić pierwsze dziecko, Meg- trzecie. Każda z nich ma swoje problemy. Co się wydarzy?

Na tylnej stronie okładki czytamy, że Agatha jest osobą złą do szpiku kości. Zupełnie nie zgadzam się z tym stwierdzeniem. Moim zdaniem na zachowanie tego czarnego charakteru wpływ miały wydarzenia z przeszłości.

To, jak wiele przeżyła ta młoda kobieta odcisnęło piętno na jej psychice. Może to głupie, ale nie potrafiłam źle o niej myśleć, przeciwnie, współczułam jej i tłumaczyłam jej postępowanie.

Fabuła książki jest bardzo ciekawa, wciągająca. Trudno się oderwać od czytania, trudno zostawić nim przeczyta się ostatnią stronę.

Ale czy w przypadku powieści "Raj nie istnieje" są same pozytywne rzeczy? Otóż moje zdanie jest takie: nie wszystko mi się podobało. Odrobinę rozczarowało mnie zakończenie, jest troszeczkę niejasne, ale trzeba przyznać- oryginalne i ciekawe.

Ocena 
24-03-2018

Z tęsknoty za dzieckiem


Miłość matki do dziecka jest miłością największą i najpiękniejszą, bowiem całkowicie bezwarunkową. Nie jest ważne to, jak dziecko wygląda, nie są ważne jego cechy charakteru i sposób zachowania. Nawet, jeśli matka czegoś nie akceptuje, to nie zmienia to w żadnym wypadku siły jej miłości. Dlatego też nie sposób sobie nawet wyobrazić, jak wielkie cierpienie wiąże się ze stratą ukochanego dziecka. Nikt, kto tego nie doświadczył, nie jest w stanie w pełni zrozumieć ogromu tragedii i obezwładniającej pustki, która powstaje w sercu. W takich chwilach podejmuje się irracjonalne decyzje, można też – świadomie lub nieświadomie – zacząć krzywdzić innych. To, czy wówczas taka kobieta zasługuje na współczucie czy potępienie jest kwestią dyskusyjną, pewne jest jednak, że kieruje się źle pojętą miłością i wszechogarniającym pragnieniem ponownego posiadania.
O różnych obliczach matczynej miłości, o stracie, szaleństwie, prawdzie i kłamstwie, a także o winie i karze opowiada wspaniała powieść autorstwa Michaela Robothama. Opublikowana nakładem Wydawnictwa Harper Collins książka „Raj nie istnieje”, to zarazem porywająca i przerażająca książka, którą powinna przeczytać każda kobieta – niezależnie od tego, czy jest matką, czy nie doświadczyła tego błogosławieństwa.
Autor kreśli sylwetki dwóch bohaterek – tak bardzo różnych od siebie, jednocześnie tak podobnych. Agatha to zbliżająca się do czterdziestki, z lekką nadwagą, nijaka pracownica lokalnego supermarketu. Zapewne nikt nie zwróciłby na nią uwagi, traktując jako część procesu zakupowego, gdyby nie fakt, że jest w ciąży. Powiększający się brzuch budzi w ludziach pozytywne emocje, skłania do rozmowy i zachwytu nad nowym istnieniem. Nikt jednak nie wie, że ciąża Agathy jest wynikiem obsesyjnego pragnienia posiadania dziecka, nikt też nie zna burzliwej przeszłości kobiety. Jedynie jej były mąż wie, że kobieta jest bezpłodna, że po stracie ich długo oczekiwanego dziecka, nie udało się jej mimo licznych prób zajść w ciążę. Jednak nikt nie jest świadomy tego, z jaką uwagą obserwuje ona mieszkającą w okolicy kobietę – żonę znanego dziennikarza sportowego, Meghan.
Meghan ma pozornie idealne życie: piękny dom, przystojny mąż, dwójka wspaniałych dzieci, a na dodatek właśnie spodziewa się dziecka. Tak naprawdę jednak jej małżeństwo przeżywa kryzys, spotęgowany jeszcze nieplanowaną ciążą. I są takie chwile, kiedy kawa z poznaną w sklepie inną ciężarną kobietą, zaproszenie jej do domu czy podarowanie kilku ubranek, są prawdziwą odskocznią od problemów dnia codziennego. Nawet wówczas, kiedy tą osobą jest Agatha – kobieta, która zrobi wszystko, by zapewnić sobie kogoś, kto będzie ją już zawsze kochał, kto będzie przy niej…
O tym jak zakończy, a właściwie jak rozwijać się będzie ta historia, możemy przekonać się dzięki lekturze mistrzowsko skonstruowanej i napisanej powieści „Raj nie istnieje”. Znajdziemy w niej wszystko to, co zamienia dobrą powieść w prawdziwy bestseller, co sprawia, że raz przeczytanej opowieści, nie zapomina się nigdy. Fascynującej fabule towarzyszy doskonałe wyczucie proporcji, naprzemiennie możemy wysłuchać bowiem wersji Agathy i Meghan, które składają się na historie o matczynej miłości, o pragnieniu posiadania dziecka niezależnie od ceny, którą za realizację marzeń przyjdzie zapłacić. Doskonała jest również kreacja bohaterów, czytelnik zyskuje wgląd w ich działania, a także emocje co sprawia, że zaczynamy ze zdwojoną siłą przeżywać ich tragedie, że ich cierpienie, staje się naszym. Czy zaczynamy lepiej rozumieć Agathę? To pytanie pozostawiam otwartym dla tych wszystkich, którzy po książkę sięgną. Muszą jednak mieć świadomość, że od tej chwili zmieni się ich postrzegania rzeczywistości, że już nigdy więcej ich dzieci nie będą miały tyle swobody, co dotychczas, że już nigdy nie wypuszczą ich z objęć.

Ocena 
23-03-2018

Raj nie istnieje

Do przeczytania książki "Raj nie istnieje" zdecydowanie zachęcił mnie jej opis, który wydawał mi się naprawdę intrygujący. Choć nigdy wcześniej nie słyszałam o Michael'u Robotham'ie, postanowiłam przekonać się czy warto poświęcać swój czas na czytanie jego powieści. Od samego początku miałam jakieś dziwne przeczucie, że może to być naprawdę świetny thriller psychologiczny, który mocno mną wstrząśnie. Przyznam szczerze, że miałam ogromne oczekiwania co do tej pozycji i bardzo ucieszyłam się kiedy książka znalazła się w moich rękach. Postanowiłam nie zwlekać i poznać historię głównych bohaterek. Jakie wrażenie zrobiła na mnie ta lektura? Zapraszam do zapoznania się z dalszą częścią recenzji, z której z pewnością się tego dowiecie.

Agatha nie wyróżnia się jakoś szczególnie z tłumu - nie jest ani brzydka ani ładna. Przymiotnikiem, który dobrze ją określi będzie 'nijaka'. Układa towary na sklepowych półkach, co daje jej możliwość obserwacji Meghan - kobiety, która ma wszystko o czym Agatha może tylko pomarzyć. Bohaterka obsesyjnie pragnie dziecka i jest gotowa zrobić wszystko, aby je zdobyć. Nie liczy się z cudzymi uczuciami i wykorzysta każdą okazję, aby osiągnąć swój cel. Z dokładnością realizuje wymyślony wcześniej plan i stara się zdobyć zaufanie Meghan. Do czego posunie się kobieta, która tak rozpaczliwie pragnie mieć rodzinę?

Fabuła intryguje już od pierwszych stron, choć niekoniecznie jest jakoś szczególnie oryginalna. Miałam okazję czytać już książki, które opowiadały podobną historię, chociaż muszę przyznać, że żadna z nich nie była tak dobrze napisana, jak "Raj nie istnieje". Rozdziały są krótkie, co nadaje większej dynamiki i nie pozwala nawet na chwilę poczuć nudy czy monotonii. Akcja utrzymuje stałe tempo, a konstrukcja tej opowieści jest niesamowicie dobrze przemyślana. Cała historia opowiedziana jest naprzemiennie z dwóch perspektyw - Agathy i Meghan, co pozwala spojrzeć na wszystkie wydarzenia z różnych stron. Dzięki temu możemy lepiej zrozumieć fabułę, a także zachowanie bohaterek.

Agatha i Meghan to postacie, które bardzo się od siebie różnią, choć łączy je to, że obie bardzo pragną mieć dziecko. Bohaterki są doskonale wykreowane i zdecydowanie jest to jedna z największych zalet tej książki. Autor zagłębia się w ich psychikę i pozwala czytelnikowi poznać przeszłość obu kobiet, a także poczuć emocje jakie nimi targają. Michael Robotham świetnie przedstawia motywy jakie kierują Agathą i opisuje ją w taki sposób, że w pewnych momentach zaczęłam nawet jej współczuć. Obie kobiety skrywają jakieś tajemnice, które wraz z kolejnymi rozdziałami, stopniowo poznajemy. Agatha i Meghan to nie są kolejne banalne postacie - to bohaterki z krwi i kości, niezwykle realistyczne i namacalne.

Język, którym posługuje się autor jest prosty, co pozwala bez większych problemów zrozumieć fabułę. Michael Robotham pisze z niezwykłą lekkością, co musi być naprawdę trudne, ponieważ tematyka jaką porusza z pewnością nie należy do najłatwiejszych. "Raj nie istnieje" to powieść, którą czyta się z zapartym tchem, w błyskawicznym tempie, a do tego po prostu nie można się od niej oderwać. Historia głównych bohaterek wciągnęła mnie tak bardzo, że kompletnie przestałam zwracać uwagę na otaczający mnie świat.

Podsumowując - "Raj nie istnieje" to jeden z lepszych thrillerów psychologicznych jaki miałam okazję przeczytać. Autor zawarł w nim wszystko co tak bardzo cenię sobie w tym gatunku literackim. Świetna historia, doskonałe wykonanie i niesamowite bohaterki - to wszystko czeka na was w tej książce. Bardzo gorąco polecam wam tę pozycję i mam nadzieję, że zdecydujecie się na jej lekturę.

Ocena 
23-03-2018

Raj nie istnieje

Kiedy zobaczyłam okładkę książki Michaela Robothama "Raj nie istnieje" i przeczytałam opis, wiedziałam, że będzie to uczta czytelnicza. I nie pomyliłam się.

Meghan i Agathe to dwie kobiety, które żyją w zupełnie różnych światach. Pewnego dnia stają sobie na drodze. Agatha, która pracuje w supermarkecie wykładając na półki towar, zwraca uwagę na Meghan, kobietę spełnioną, matkę dwójki dzieci, idealną żonę, poświęcającą się bez reszty swojej rodzinie, oczekującą kolejnego potomka i prowadzącą świetnie prosperującego bloga o macierzyństwie.

W smutnym i samotnym życiu Agathy jedynym ważnym i dającym złudną radość zajęciem jest obserwowanie uroczej Meg. Agatha właściwie "żyje" życiem Meghan. Z zapałem czyta każdy kolejny wpis, a kiedy dowiaduje się, że jej ulubienica jest w ciąży postanawia nawiązać z nią kontakt. Aranżuje z pozoru niewinne spotkanie, które na zawsze odmienia losy głównych bohaterek. Obie są poranione, ale życie jednej z nich zamienia się w koszmar. Wychodzą na jaw głęboko skrywane tajemnice, takie o których chcemy zapomnieć. Mnóstwo tu niedopowiedzeń, przez co nic nie jest do końca jasne.

Autor stworzył rewelacyjne kreacje bohaterów, a dzięki podwójnej narracji, lepiej możemy poznać obie kobiety. Intrygujący są też drugoplanowi bohaterzy.

Z ogromnym zainteresowaniem śledziłam rozwój historii, perfidny plan Agathy podsycany ciągłymi niespodziankami serwowanymi przez autora, więc jeśli lubicie thrillery psychologiczne to zdecydowanie polecam. Wciągająca lektura od pierwszej do ostatniej strony... www.alexanderkowo.pl

Ocena 
22-03-2018

Rewelacja!

W tym roku mam naprawdę niesamowite szczęście do bardzo dobrych, wciągających tytułów. Książka Michaela Robothama wciągnęła mnie bez reszty - po prostu nie mogłam się od niej oderwać. A zwłaszcza druga połowa totalnie mnie zaskoczyła.


Raj nie istnieje to historia dwóch kobiet: Meghane i Agathy. Wydaje się, że Meg ma wszystko: wspaniały dom, kochającą rodzinę, przystojnego męża i mnóstwo pieniędzy. Do tego spodziewa się dziecka. Agatha za to jest pracownikiem supermarketu i poznajemy ją jako kobietę w ciąży. Obie uczęszczają na zajęcia z jogi dla ciężarnych. Agatha próbuje zaprzyjaźnić się z Meg, jednak w trakcie tego poznajemy jej historię, że jej ciąża nie jest prawdziwa, a celem nie jest szczera przyjaźń z Meg. Kobieta ma zupełnie inne, okrutne zamiary. Chcecie poznać dalszy ciąg historii to sięgnijcie po książkę. :)

Historia porusza trudny problem porwań dzieci. Wiemy, że motywów jest mnóstwo i niestety jest to dość poważny problem. Część z dzieci trafia na handel żywym towarem, część jako dawcy organów, a jeszcze część pada łupem zdesperowanych kobiet, które po prostu nie mogą mieć dzieci. Dlatego tak ważne jest, żeby rozwijać najróżniejszą pomoc dla kobiet, które szukają ratunku dla siebie. Często zdarza się, że są to osoby bardzo samotne, dla których uśmiech dziecka jest prawdziwym skarbem. Być może historia opisana na kartach tej książki pomoże zrozumieć trudną naturę kobiet i czym dla kobiety jest macierzyństwo.

Serdecznie Wam ten thriller polecam. Jest jednym z najlepszych jakie ostatnio czytałam i mogę go porównać do takich tytułów jak Nieznajoma w domu czy To, co zostawiła. Absolutnie fenomenalna, wręcz nieodkładalna książka! Koniecznie ją przeczytajcie. Idealna na wiosenne dni :)

Ocena 
22-03-2018

Raj nie istnieje

Na okładce tomu widnieje cytat: „Książka od której trudno się oderwać” - podpisano Stephen King. Już ta opinia powoduje, że natychmiast zabieram się do czytania. To, co zaaprobował mistrz Stephen King, z całą pewnością będzie mi się podobało.

Tak też się dzieje. Wartka akcja, zaskakujące sytuacje. Dwie kobiety, na zmianę, prowadzą czytelników przez swoje sytuacje rodzinne, zakręty życiowe, różnego rodzaju zawirowania. Obie w podobnym wieku, ale jedna wydaje się bardziej szczęśliwa od drugiej. Ta druga oczywiście zazdrości szczęścia i usiłuje trochę go zabrać tej pierwszej.

Nie chce zdradzać Wam, co dzieje się w książce i o jakich intrygach jest w niej mowa. W każdym razie bohaterki budzą sympatię i współczucie czytającego. Z konfliktu wychodzą obie poranione. Stąd może tytuł książki „Raj nie istnieje” - co można zastąpić znanym powiedzeniem: „dobrze tam, gdzie nas nie ma”.

Książkę bardzo polecam, czyta się ją jednym tchem. Nie bez znaczenia jest doskonałe tłumaczenie pani Katarzyny Ciążyńskiej, która potrafiła utrzymać w powieści napięcie, a jednocześnie obudziła w czytelniku sympatię do obu bohaterek. Świetna lektura warta zarwania nocy.

Ocena 
21-03-2018

Dlaczego zawsze wydaje się nam, że inni mają lepiej?

Wow, jaka ta książka jest dobra! Kiedy do niej usiadłam, nawet nie zauważyłam, że za jednym zamachem przeczytałam ponad połowę. Nie jest to pozycja, w której akcja mknie szybko do przodu, wręcz przeciwnie, rozwija się powoli, dając czytelnikowi możliwość dogłębnego poznania obu z bohaterek. Narracja odbywa się naprzemiennie z pozycji Agathy oraz Meghan.

Agatha jest zwykłą osobą, której nikt z otoczenia nie zauważa. Pracuje w sklepie, gdzie układa towary na półkach, jest przeciętnej urody, ma za sobą bolesną przeszłość, marzy o dziecku oraz szczęśliwej rodzinie. Niestety dokucza jej samotność, bezduszny szef oraz zazdrość, jest w ciąży i wszystko wskazuje na to, że zostanie ona samotną matką. Od pewnego czasu obserwuje Meghan, która prowadzi poczytnego bloga, ma męża i trzecie dziecko w drodze. Wydaje się piękna i szczęśliwa, ma wszystko, to czego jej potrzebuje do szczęścia. Z biegiem czasu dowiadujemy się, że Agatha ma plan, który powoli wprowadza w życie. Obie kobiety mają swoje tajemnice.

Michael Robotham nie wykazał się niczym innowacyjnym podczas tworzenia tej historii, ponieważ książek o podobnej tematyce powstało wiele, zwłaszcza w ostatnim czasie. Moim pierwszym skojarzeniem podczas lektury była „Dziewczyna z pociągu”. W obu książkach mamy do czynienia z podglądaniem, ze snuciem fantazji na temat cudzego życia, dopisywaniem do niego własnego scenariusza, a nawet z pociągami w tle. „Raj nie istnieje” ma w sobie jednak coś, co nie pozwala odłożyć książki na półkę i przejść obok niej obojętnie. Wciąga i daje do myślenia. Mimo, że zakończenie było dla mnie przewidywalne, oceniam tę powieść bardzo pozytywnie.

Książka niewątpliwie zasługuje na plus ze względu na wcześniej wymienione przeze mnie napięcie. Istnieje wiele thrillerów psychologicznych, ale nie każdy potrafi przytrzymać czytelnika w niepewności. Do tej pory nie miałam okazji czytać pozostałych dzieł autora, ale jego styl przypadł mi do gustu i z całą pewnością zwrócę na niego większą uwagę.

„Raj nie istnieje” budzi w człowieku różnorakie emocje: złość, zdziwienie, współczucie. Daje do myślenia na temat tego, ile jesteśmy skłonni zrobić, by osiągnąć upragnione szczęście. Na początku lektury zadajemy sobie pytania: czym wywołana jest obsesyjna fascynacja Agathy? Czy życie Meghan doprawdy jest takie idealne? Jakie „trupy” obie kobiety trzymają w szafie? Warto dotrwać do końca, by móc odpowiedzieć sobie na te pytania. Mniej więcej w połowie, akcja przyspiesza i już nie sposób się od niej oderwać. Serdecznie polecam!

Ocena 
21-03-2018

Raj nie istnieje

Nie wiem jak wy, ale je ostatnio odnoszę nieodparte wrażenie, że Stephen King więcej pisze tekstów polecających na okładki innych książek niż swoich własnych powieści. Tak jest i w przypadku książki „Raj nie istnieje”. Wielki Stephen twierdzi, że jest to „książka, od której trudno się oderwać”. Już wiele razy zdarzyło mi się z panem Kingiem nie zgodzić, a jak będzie tym razem? ;)
Agatha jest w ciąży. Pracuje w supermarkecie, mieszka sama i jeszcze nie powiadomiła ojca dziecka, że zostanie tatą, ale Agatha ma plan. Ma też w życiu pasję. Jest nią obserwacja Meg – idealnej żony z idealnym mężem oraz idealną dwójką dzieci i trzecim w drodze. Agatha jest fanką Meghan. Kobieta śledzi ją, hołubi i zazdrości jej życia szytego na miarę, ale w sumie dlaczego? Czemu Agatha nie potrafi docenić tego co ma?
Im bliżej terminu rozwiązania tym więcej „trupów wypada z szafy” i to nie tylko w nie do końca udanym życiu Agathy, ale również i w zgoła perfekcyjnym związku Meghan.
„Każdy, kto twierdzi, że szczerość zawsze jest najlepsza, żyje w świecie bajek. Albo nigdy nie był żonaty czy zamężny, albo nie miał dzieci. Rodzice bez przerwy okłamują dzieci – na temat seksu, narkotyków, śmierci i setek innych rzeczy. Okłamujemy tych, których kochamy, by chronić ich uczucia. Kłamiemy, bo to właśnie jest miłość, zaś nieskrępowana szczerość jest okrucieństwem i szczytem braku umiaru.”
Okazuje się, że wszyscy mają coś do ukrycia, choć jedne tajemnice są mniejsze a inne większe. Czemu Agatha tak bardzo fascynuje się Meg? Czemu jej własna ciąża nie wystarcza jej do szczęścia? Co tak naprawdę dzieje się w modelowej rodzinie?
W tej książce mamy dwóch narratorów. Dwie ciężarne kobiety, które nie mają ze sobą nic wspólnego, ale ich losy zostaną połączone w wyniku chorej obsesji. Choć cała intryga może nie jest czymś nowym, to dzięki sekretom jakie powoli odkrywają przed nami bohaterki książkę czyta się z niesłabnącym zainteresowaniem. Autor nie daje nam łatwych odpowiedzi i jednobarwnych charakterów. Tu nie znajdziecie jednoznacznie złego bohatera, to wszystko nie jest takie proste.
„Połknęłam” tę książkę w tempie ekspresowym, bo bardzo chciałam się dowiedzieć jak to wszystko się skończy i co było siłą napędową jednej z głównych bohaterek. Te wszystkie drugie dna, manipulacje, niedopowiedzenia i krzywdy. To wrażenie jak bardzo prawdziwa jest ta historia, bo tak naprawdę mogłaby być na czołówkach jutrzejszych gazet. To wszystko sprawia, że gorąco polecam Wam tę pozycję.
http://ksiegozbiorczyta.blogspot.com/2018/03/Raj-nie-istnieje.html

Ocena 
20-03-2018

Studium obsesji

W natłoku powieści z gatunku thrillerów psychologicznych nie jest łatwo trafić na taką, która mogłaby zaskoczyć oryginalnym rozwiązaniem. A jednak wciąż zdarzają się książki, na które warto czekać, by następnie czytać je z zapartym tchem. Należy do nich powieść "Raj nie istnieje". Napisał ją uznany australijski autor powieści kryminalnych, współtwórca "autobiografii" ludzi związanych ze sztuką, wojskiem i sportem, Michael Robotham.

"Raj nie istnieje" to bardzo dobrze skonstruowana powieść, trzymająca w napięciu i skłaniająca do refleksji na temat obsesji, które rządzą naszym życiem. Fabuła została zbudowana w oparciu o podwójną narrację, którą czytelnicy znają z wielu innych powieści. Pierwsze skojarzenie, które nasuwa się w trakcie lektury, to pomysł zastosowany w powieści "Dziewczyna z pociągu". Zarówno tam jak i u Robothama mamy do czynienia z bohaterkami, które skrywają swoje tajemnice.
Bohaterki wykreowane przez Michaela Robothama są niedoskonałe, borykają się z różnymi problemami, robią rzeczy, które nie świadczą o nich najlepiej.
Nutą przewodnią fabuły powieści jest motyw przyjaźni niemożliwej między dwiema kobietami, które będąc w ciąży pragną stworzyć idealną rodzinę. Przynajmniej jedna z nich uważa, że mogłyby zaprzyjaźnić się, mimo dzielących je różnic. Bo obie przechodzą najważniejszą w życiu próbę - dar macierzyństwa.
Agatha pracuje w sklepie spożywczym, układa towar na półkach i uporczywie pragnie dziecka. Jej smutną codzienność rozświetla Meghan, którą obserwuje w ukryciu, ponieważ stanowi ideał, o którym marzy. Meghan ma wszystko: piękne dzieci, przystojnego męża, szczęśliwe małżeństwo, odpowiednio dobraną grupę przyjaciół i popularny blog. Agatha czyta z zapałem wszystkie posty kobiety, która jest dla niej wyśnionym wzorcem. Robi to w domu, siedząc samotnie przed komputerem i czekając na wiadomość od chłopaka, z którym będzie miała dziecko.
Gdy Agatha dowiaduje się, że Meghan jest w ciąży, decyduje się na nawiązanie z nią kontaktu. Pozornie niezobowiązująca rozmowa w jednej ze sklepowych alejek na zawsze odmieni życie dwóch bohaterek.
"Raj nie istnieje" to opowieść, która pozwala zagłębić się w umysłach i życiu dwóch zupełnie różnych kobiet. Ich mroczne sekrety tworzą ciekawą łamigłówkę, która powoli rozpada się na naszych oczach, by ujawnić tajemnice, wpływające destrukcyjnie na życie wielu osób.

Powieść "Raj nie istnieje" budzi współczucie wobec ludzkiej kondycji, wyzwala emocje, pozwala spojrzeć na nasze pragnienie budowania szczęścia za wszelką cenę, zgłębia zakamarki okaleczonego umysłu.
Autor - mężczyzna - podołał próbie ukazania kobiecej psychiki. Potrafi zaangażować czytelnika emocjonalnie, tworząc wiarygodne postaci oraz wydarzenia. Jego narracja jest wnikliwa i bardzo intymna. Ukazuje niezwykłą dwudzielność między pragnieniami a rzeczywistością. Zwraca uwagę na to, że pragnienie idealnej rodziny, społeczna presja posiadania dziecka, może prowadzić kobietę do wielkiej desperacji. Kłamstwa, sekrety, trudna przeszłość stanowią tło powieści, w której nie jest łatwo określić, kto jest dobry, a kto zły. Kto jest ofiarą, a kto prześladowcą?
I chociaż "Raj nie istnieje" wpasowuje się w tak zwaną popularną literaturę komercyjną, w której występują znane nam układy, to książkę czyta się naprawdę dobrze. Polubiłam ją od pierwszej do 480 strony ;-)

Ocena 
19-03-2018

KAŻDY MA SWOJE SEKRETY I PRAGNIENIA, LECZ NIEKTÓRZY NIE COFNĄ SIĘ PRZED NICZYM, BY OSIĄGNĄĆ SWÓJ CEL – MICHAEL ROBOTHAM „RAJ NIE ISTNIEJE”

„Czuję się klaustrofobicznie. Nie mogę oddychać. Wkładam płaszcz, schodzę na dół, zarzucam kaptur, bo na dworze mży. Czuję skurcze macicy. Serce mnie boli. Moje ciało ze mnie kpi. Istota rechocze.” Do czego potrafi być zdolny człowiek, który w swoim życiu chce zaznać odrobiny szczęścia?

Agatha układa towar na sklepowych półkach. Jest osobą z bolesną przeszłością, obsesyjnie pragnącą dziecka, miłości oraz rodzinnego ciepła. Obserwuje Meghan, kobietę mającą wszystko to, o czym ona marzy. Obie powoli nawiązują nić porozumienia, lecz każda z nich ukrywa przed światem swoje tajemnice. „Istota zwyciężyła. Ona to wie. Zajada się moimi organami, ciesząc się swoją ostatnią wieczerzą…” W powieści ukazana jest narracja pierwszoosobowa. Historia opowiadana jest z różnych perspektyw, gdyż autor dopuścił do głosu dwie bohaterki – Agathę oraz Meghan. Obie kreacje postaci są według mnie naprawdę przemyślane i złożone pod względem psychologicznym. Z jednej strony mamy bohaterkę, typ obserwatora, osobę kierującą się w życiu obsesyjną chęcią posiadania dziecka. Z drugiej strony widzimy kobietę, która z pozoru ma wszystko to, o czym inni mogą tylko marzyć – kochającą rodzinę, jak i spokojne życie. Tylko, czy rzeczywistość jest taka, jaką widzą ją inni ludzie? „Inteligencja nie wyklucza szaleństwa.” „Raj nie istnieje” Michaela Robothama jest niezwykle przemyślaną powieścią, skłaniającą czytelnika do refleksji. Oceniam ją bardziej w kontekście psychologicznym, ze względu na to, iż dla mnie książka ta nie jest typowym thrillerem. Nie doświadczyłam tutaj zaskakujących zwrotów akcji, ani elementów grozy. Doceniam za to fakt, iż autor nie bał się podjąć trudnego tematu, a przede wszystkim zdołał napisać powieść z punktu widzenia dwóch kobiet i to w bardzo dobrym guście. Dla mnie jest to jedna z lepszych książek o danej tematyce, jak i nie jest ona przesadzona. Co ciekawe, autor potrafi skłonić czytelnika do przemyśleń, refleksji. Ukazuje on w swojej historii różne perspektywy, pokazuje nam, iż człowiek jest istotą wielce złożoną, przedstawia inne typy osobowości, jak i dostrzega cienką granicę pomiędzy dobrem a złem. To, co wielu osobom może się nie spodobać, a mi za to bardzo przypadło do gustu, to fakt, iż zamiast na dynamicznej akcji, autor skupił się na emocjach i odczuciach zarówno bohaterów, jak i czytelnika. „Dziwne to nasze życie. Szukamy szczęścia, a tak naprawdę chodzi o to, żeby przeżyć… Potrzebujemy ciemności, żeby docenić światło.” Jest to przede wszystkim książka, która nie jest lekka w odbiorze, za to paradoksalnie szybko się ją czyta ze względu na lekki styl autora. Sama powieść jest interesująca, choć nie ukrywam, iż końca historii czytelnik może łatwo się domyślić. Myślę jednak, że nie jest to tutaj najważniejsze. Autor, pomimo wybranego przez siebie dosyć trudnego tematu, jakim są relacje rodzinne oraz obsesyjne pragnienie posiadania dziecka prowadzące do skrajnych zachowań, poradził sobie naprawdę dobrze. Książka jest przede wszystkim wiarygodna, a to jest ogromny atut. Uważam więc, iż nie jest to powieść dla osób nastawionych na wydarzenia rodem z filmów sensacyjnych, a raczej dla czytelników trochę więcej wymagających od literatury popularnej.

Ocena 
18-03-2018

"Raj nie istnieje"

"Jak one śmią narzekać? Są błogosławione. Wybrane. Mają szczęście."


Nazywa się Agatha. Ani brzydka, ani ładna.
Pracuje w supermarkecie i układa towary na półkach. Bolesna przeszłość dręczy ją każdego dnia, a obsesyjne pragnienie dziecka i rodziny nie daje o sobie zapomnieć, nawet na chwile.
Ukradkiem obserwuje Meghan. Ma ona wszystko, o czym Agatha może tylko marzyć.
Powoli zdobywa jej zaufanie, z perfidią realizując swój plan, który nabiera coraz wyraźniejszych kształtów.
Uparcie dąży do celu i jest zdolna do wszystkiego, bo dawno przestała rozróżniać dobro od zła.

"Kłamstwo przychodzi mi bardzo naturalnie, podczas gdy prawda jest krępująca i niewygodna jak źle dopasowane buty. Nie zamierzałam manipulować ani oszukiwać, kłamstwa, które mówię innym, są niczym w porównaniu z tymi, które mówię sobie."



Ostatnio staram się czytać coraz więcej thrillerów psychologicznych, bardzo polubiłam ten gatunek. "Raj nie istnieje" jest właśnie jedną z takich książek i mimo, że temat jest coraz częściej wykorzystywany przez autorów, książka bardzo mi się podobała. Autor do przewidywalnych rzeczy dodał takie wątki, które wywołały u mnie zaskoczenie i nie dały oderwać się od lektury. Cała książka porwała mnie już od pierwszych stron i czytało się ją bardzo dobrze.



Dwie główne bohaterki zostały wykreowane w idealny sposób. Poznajemy tu dwie kobiety, każdą z własnymi problemami. Rozdziały opowiadane są przez Agathe i Meghan naprzemiennie, dlatego możemy dokładnie poznać każdą z nich. Sama historia nie jest czymś nowym, jednak dzięki wyrazistości postaci, "Raj nie istnieje" jest czymś, co naprawdę warto przeczytać. Wszystkie wątki psychologiczne, problemy bohaterów i ich uczucia tworzą klimat i czytelnik zaczyna przeżywać wszystko razem z nimi. Stopniowo budowane napięcie rośnie z każdym rozdziałem i osobiście mogę powiedzieć, że często wstrzymywałam oddech, bo bałam się o to, co zaraz może się wydarzyć i co stanie się z bohaterami. W książce ukazane jest to, że niestety jedni rodzą się i mogą mieć wszystko o czym inni mogą tylko marzyć, a i tak tego nie doceniają. Z drugiej strony mamy osoby, których los nie oszczędza i niestety nie są w stanie znieść wszystkiego, co życie postawiło na ich drodze, przez co zaciera się granica między dobrem a złem. Rany z przeszłości towarzyszą nam przez całe życie. Jedni mogą sobie z nimi poradzić, inni z każdym dniem idą w stronę ciemności i cierpienia, posuwając się do strasznych czynów.

"W kolejnych dniach byłam przekonana, że ludzie widzą moją winę, zupełnie jakby była wytatuowana na moim czole albo sterczała jak niewycięta metka z nowej pary dżinsów."



Poznajemy obie strony medalu. Zarówno osobę, która przez swoją obsesje może kogoś skrzywdzić, jak i jej ofiarę. Jednak Michael Robotham tak stworzył postać Agathy, że w pewnym momencie zaczęło być mi jej naprawdę szkoda. Oczywiście nie mówię o jej czynach, były one okropne i wywoływały wiele negatywnych emocji. Jednak cała jej sytuacja daje bardzo dużo do myślenia. To jak los ją potraktował i to wszystko czego doświadczyła sprawia, że dokładnie widzimy kiedy i jak ukształtował się jej charakter.



Książka pokazuje jak różna jest kobieca psychika i jak można ją zniszczyć. Jest to pierwsza książka tego autora z którą mam styczność, jednak sięgnę po inne. Bardzo spodobał mi się jego styl pisania i to jak przedstawił historie, która wielokrotnie została już wykorzystana. Jeśli lubicie ten gatunek, to zachęcam Was do przeczytania. Ja spędziłam z nią dwa dni, jednak kiedy już ją odłożyłam, towarzyszyła mi w myślach i nie dała o sobie zapomnieć.

https://blogmiedzystronami.blogspot.com/

Ocena 
15-03-2018

Kobieta kobiecie

Czy nie jest tak, że każdy z nas zazdrości czasami innym ich życia? To zawsze u kogoś trawa jest bardziej zielona, dzieci grzeczniejsze, mąż bardziej kochający, możliwości finansowe większe, szczęście aż wylewa się poza ściany pięknego domu... Tylko czy tak jest naprawdę? Wszak wszyscy skrywają jakieś sekrety... Jakże ascetyczna w wyglądzie, ale dająca sporo do myślenia jest okładka thrillera Michaela Robotham'a "Raj nie istnieje" - jaką skrywa treść?

Z pozoru ta historia wygląda następująco...
Bohaterkami są dwie - na oko około czterdziestoletnie - ciężarne kobiety, z których jedna jest wykształcona, świetną pracę poświęciła na rzecz rodziny. Dba o męża - dziennikarza sportowego oraz dwójkę kilkuletnich dzieci - Lucy i Lachlana. W wolnych chwilach prowadzi bloga o macierzyństwie a także chodzi na jogę i spotyka się z przyjaciółkami w kawiarni. Druga bohaterka jest pracownicą supermarketu, nie ma męża ani przyjaciółek, nie utrzymuje kontaktów z matką. Jedyną osobą, z którą utrzymuje bliższą znajomość jest sąsiadka z góry, która spodziewa się drugiego dziecka. Ma obsesję na punkcie posiadania dziecka i macierzyństwa w ogóle. Dyskretnie obserwuje pewną kobietę - tamta nie ma pojęcia, jaki plan wykiełkował w głowie prostej wykładaczki towarów...

Pozory jednak w pewnym momencie zanikają i odsłaniają brutalną prawdę. Na 'scenie' pojawia się dwóch chłopców: jeden, to utracony członek rodziny z odległej przeszłości, który wywołując bolesne wspomnienia sprawia, że jego siostra nakręca się do działania. Drugim jest synek wspomnianej sąsiadki, który odkrywa prawdę o jednej z bohaterek i wtedy...
Wtedy czytelnik śledzi wydarzenia z jeszcze większym zainteresowaniem, gdyż wie do czego one zmierzają. Domyśla się tego, co jest nieuchronne... Czy przygotowany z najmniejszymi szczegółami plan wypali? Czy zaplanowane i wyćwiczone zachowania oraz przygotowane rekwizyty spełnią swą rolę?

Naprzemienna narracja jaką zastosował dla swoich bohaterek Michael Robotham pozwala na szybko po sobie następujące poznanie ich myśli i przeżyć. Ta historia nie miałaby takiego wydźwięku, gdyby nie przeskakiwanie z życia Meg do życia Agathy i znów, i znów... Napięcie i tak jest już na bardzo wysokim poziomie.

Jednocześnie ze śledzeniem perfidnego planu wobec Meg, poznajemy prawdę o jej życiu - wcale nie jest tak idealne, jak sądzą niektórzy. Niby szczęśliwa rodzina zaczyna borykać się z tajemnicami, sekretami i tematem zdrady...Czy te problemy nie przesłonią im nadchodzącej tragedii? Czy będą potrafili stanąć ręka w rękę i walczyć? A może oddalą się od siebie na zawsze?

Portret Agathy, jej życia a także wspomnień to istny dramat! Kiedy przeczytałam o pierwszej traumie jaką przeżyła mając czternaście lat byłam w szoku... A to dopiero początek... Z każdą nową 'rewelacją' byłam coraz bardziej zdegustowana, zniesmaczona, przerażona i z niepokojem odkrywałam kolejne tajemnice. Jaki ma plan wobec Meg? Co zamierza zrobić? Czy jej się uda? Koniecznie musicie to sprawdzić!

Michael Robotham doskonale poradził sobie z tematyką bliższą płci pięknej - ciąża, macierzyństwo, adopcja, problem dotyczący poronień czy obsesyjną chęcią posiadania potomstwa. W bardzo oryginalny sposób, pasujący właśnie do thrillera pokazał, do czego jest zdolna kobieta, która pragnie zostać matką a nie zawsze ma taką możliwość. Dorzucił też nieco o zdradzie, utracie bliskich, problemach małżeńskich czy relacjach z innymi ludźmi.

Ogromnie emocjonalna książka, zwłaszcza dla mnie jako matki. Ale nie tylko z tego powodu... Historia stworzona przez Robothama'a porusza najczulsze struny w sercu i duszy człowieka - aktualnymi wyborami bohaterek oraz szokującą przeszłością jednej z nich. A przecież stworzony plan wcale nie jest wydarzeniem bardziej pozytywnym... Czy ktoś ją wyda? A może sama popełni błąd? Czy będzie miała na kogo liczyć w swoim szaleństwie?
Niezmiernie wzruszył mnie list, który napisała do swojego nienarodzonego jeszcze dzieciątka Meg, zaledwie na kilka godzin przed porodem.


Podsumowując - "Raj nie istnieje" to znakomity thriller, który trzyma w napięciu a kolejnymi rewelacjami wciąż podsyca ciekawość. Doskonale skrojona fabuła, postacie, niezwykle wartka akcja i prosty w odbiorze język sprawiają, że czyta się bardzo szybko - zwłaszcza, że każdy pragnie poznać zakończenie :) To pozycja godna uwagi dla wszystkich wielbicieli gatunku oraz dla tych, którzy nie lubią się nudzić podczas czytania. Polecam, jednocześnie ostrzegając, iż grozi zarwaniem nocy.

Ocena 
14-03-2018

Raj nie istnieje


Meghan ma wszystko. Kochającego męża, dwoje wspaniałych dzieci i piękny dom. Z niecierpliwością oczekuje narodzin kolejnego dziecka. Obrazek nieskazitelnej rodziny to jednak tylko złudzenie, gdyż Meg ma coraz większe kłopoty w dogadywaniu się z mężem. Ponadto każde z nich ma swoje tajemnice, które nigdy nie powinny ujrzeć światła dziennego.
Agatha nie ma nic. Z matką nie utrzymuje żadnego kontaktu. Z mężem rozwiodła się po kilku latach wspólnego życia. A jej pragnienie zostania matką nigdy nie doczekało się spełnienia. Obecnie wynajmuje jakieś tanie mieszkanie i pracuje w sklepie spożywczym. Tam właśnie poznaje Meg, która staje się dla niej ucieleśnieniem jej wizji idealnego życia. Agatha jest gotowa na wszystko, byle choć przez chwilę poczuć się jak jej „przyjaciółka”.
Autor, Michael Robotham w swojej najnowszej książce „Raj nie istnieje” sięga po tematykę dość mocno- w literaturze - wyeksploatowaną. Obsesyjne pragnienie posiadania dziecka, skłaniające kobietę do działań w myśl zasady- „cel uświęca środki” to wątek z którym zapewne większość z was spotkała się czytając thriller czy kryminał.
Motyw, który zdaje się być tak dobrze znany oraz przewidywalność, której autorowi niestety nie udało się uniknąć działają na niekorzyść powieści. A jednak jest w niej coś takiego, co sprawia, że nie mogłam się od niej oderwać. Coś, co powoduje, że przez niemal pięćset stron przebrnęłam w błyskawicznym tempie.
Co to takiego? Główne bohaterki. Dwie silne i inteligentne kobiety, które stają się największym atutem powieści. Nie przeszkadzało mi to, że bez większych problemów udawało mi się przewidzieć dalszy rozwój wydarzeń. Skupiłam się właśnie na głównych postaciach. Na ich emocjach, ich wyborach i tajemnicach. A muszę dodać, że każda z pań ma niejeden sekret.
Dobrym pomysłem było wprowadzenie dwutorowej narracji. Te same wydarzenia widziane oczyma Meg i oczyma Agathy stają się wielowymiarowe. Emocje, które wywołują w czytelniku obie panie także stają się złożone. Od sympatii, współczucie i żal, po niedowierzanie i złość.
Zatem, jeśli dacie szansę powieści, która- nie ukrywam- jest przewidywalna i skoncentrujecie się na kluczowych postaciach, wielu z was nie odłoży jej, póki nie pozna finału.

Ocena 
14-03-2018

Inne nie znaczy lepsze

Raj nie istnieje bardzo mnie zaskoczył. Zarówno podjętym tematem jak i lekkością tekstu.
Narracja jest prowadzona równolegle z punktu widzenia Agathy i Meghan. Żyjemy ich problemami i powoli wnikamy w psychikę bohaterek. Jest to książka napisana prostym językiem. Czytając, dostrzegamy różnice w wypowiedziach i sposobie myślenia między kobietami. Podobało mi się jak autor przedstawił sposób myślenia Agathy. Z jakimi wyborami i emocjami musiała się zmierzyć jak była młoda i jak oddziałują na jej obecne życie. Czytelnik ma problem, z tym czy współczuć jej czy też potępiać jej zachowanie. Zastanawiamy się, co takie typowo kobiece problemy robią z głową...

Sama fabuła, mimo, że ciut schematyczna, rzeczywiście nie pozwalała się oderwać. Raj nie istnieje to duża dawka różnorakich emocji. Szczególnie będzie emocjonalna dla matek i kobiet starających się o dziecko, ponieważ te problemy porusza ta pozycja. To ile może znieść człowiek i jego psychika jest zaskakujące! No ale, jak wiadomo, nie ma lepszego czy gorszego życia- raj nie istnieje.

Podsumowując, jest to książka, która łatwa tematycznie nie jest. Ale szybko się ją czyta i mimo takiego tematu, czyta się łatwo. Jeden z lepszych thrillerów w tym roku - póki co :)

Ocena 
12-03-2018

Raj nie dla każdego oznacza to samo

Dwie bohaterki w naprzemiennej narracji. Meghan i Agatha. Obie są w ciąży, a termin porodu dla obu pań przypada na początek grudnia. Meghan nie ma pojęcia kim jest pracująca w pobliskim supermarkecie Aghata. Za to Aggy wie o Meg WSZYSTKO. Według kobiety Megan ma wszystko: dwoje doskonałych dzieci, przystojnego, rozpoznawalnego z telewizji męża, szczęśliwe małżeństwo, piękny dom, stylową grupę przyjaciół i popularny blog dla rodziców, który Agatha czyta z oddaniem. Dziewczyna nie wie, że jej idolka także posiada sporo tajemnic, a jej życie wcale nie przypomina sielanki. Mimo wszystko realizuje plan, który skomplikuje życie wielu osób.

Michael Robotham niesamowicie realnie opisał życie bohaterek. Trudy macierzyństwa, relacje rodzinne, bezpłodność, obsesyjna chęć posiadania dziecka - wszystkie te zagadnienia brzmią tak trafnie jakby sam to przeżył. Z informacji znalezionych w internecie wynika, że autor dwa lata kompletował swoją wiedzę w powyższych tematach. Przeglądał blogi rodzicielskie, rozmawiał z kobietami w ciąży, gromadził historie opowiadane przez matki. Jednocześnie w jego domu panuje prawdziwy babiniec. Michael ma trzy córki oraz jest szczęśliwym małżonkiem od trzydziestu lat.

"Raj nie istnieje" to niezwykle wciągająca i trzymająca w napięciu książka. Wiele osób identycznie jak Aghata zazdrości innym tego, czego sama nie ma. Nigdy nie jesteśmy w stanie zrozumieć sytuacji drugiego człowieka, jeśli nie przeżyjemy tego co on. Aghata nie jest w stanie skupić się na sobie i choć życie jej idolki ma swoje wady, dziewczyna wyobraża je sobie jako idealne. Ludzie bardzo lubią licytować się kto ma gorzej i nie potrafią cieszyć się z tego co mają. Dotyczy to prawie wszystkich bohaterów z powieści Robothama. Zaskoczeniem był dla mnie Hayden, partner Aghaty. Zaimponował mi swoją dojrzałością i zrozumieniem jakie okazał w zaistniałej sytuacji.

Podsumowując, autor wykonał kawał dobrej roboty. Znakomicie oddał emocje towarzyszące ciężarnej Meghan, a także jej sytuację rodzinną. Wykreował świetną postać Aghaty, budzącej niesamowite zaufanie i współczucie. Smutna, szokująca i bardzo wciągająca historia. Ciężko ją odłożyć. Serdecznie polecam.

Ocena 
11-03-2018

"Wartość tajemnicy zależy od tego, przed kim zamierza się coś ukryć... może być wiele warta... bezwartościowa. Ale zawsze ktoś musi za to zapłacić."

Porządnie poprowadzony thriller, wciągająca narracja, intrygujący pomysł na fabułę, niepokojący klimat, który z każdym rozdziałem nabiera intensywności. Scenariusz zdarzeń śledzimy z dwóch perspektyw, każda ma wiele ciekawego do zaoferowania, przyciąga zestawem emocji i możliwości interpretacji, czytelnik rzucany jest z jednej skrajności w drugą, elementy wzajemnie wykluczają się, a jednak po połączeniu tworzą spójną i logiczną całość. Frapująca dychotomia ma swój urok, zmusza do refleksji, rozszyfrowywania przeszłych zdarzeń, nieustannego snucia domysłów i przypuszczeń.

I nawet, kiedy autor wyjaśnia już wszelkie wątpliwości, odkrywa większość fragmentów układanki prawdy, to wciąż pozostawia w niepokojącym zawieszeniu odnośnie finalnej odsłony powieści. Wybornie odmalowano profile głównych bohaterek, bynajmniej nie idealnych i bez skazy, mają wady i zalety, a ich dobre i złe strony wymykają się jednoznaczności. Ta, która pozornie zasłużyła na potępienie i odrzucenie, wywołuje też w pewnym stopniu zrozumienie i współczucie, a ta, która powinna budzić opiekuńcze i ciepłe emocje, okazuje się mieć kilka wyjątkowo mroźnych zadr. Powieść idealnie pokazuje, jak skomplikowana i złożona jest natura człowieka, jak wiele z jego zachowań zależy od okoliczności, jak bardzo może być przesuwana granica szaleństwa i obłędu, wierności i lojalności, miłości i oddania, nienawiści i pogardy.

Zarówno Agatha, pracująca w sklepie spożywczym, związana uczuciem z technikiem komunikacji w marynarce, jak i Meghan, wcześniej dziennikarka, teraz prowadząca bloga parentingowego, spełniona żona, matka dwójki dzieci, są w ostatnich tygodniach ciąży. Przy paru przypadkowych spotkaniach nieznajome zamieniają ze sobą kilka zdań. Jednak jedna nie wie, że jest pod baczną obserwacją drugiej, że w niedalekiej przyszłości jej życie zmieni się w istny koszmar i udrękę. Obie kobiety skrywają tajemnice, które nie powinny ujrzeć światła dziennego, ale czy uda się im je ukryć, nie dopuścić do ich ujawnienia? To było moje pierwsze spotkanie z twórczością Michaela Robothana, ale z pewnością nie ostatnie, przeczesywać będę księgarnie i zasoby bibliotek w poszukiwaniu jego książek, gdyż ta przygoda sprawiła mi wiele radości i satysfakcji czytelniczej.

bookendorfina.pl

Ocena 
08-03-2018

Trzyma w napięciu!

Autor wykreował dwie osobistości w sposób idealny, bez najmniejszego zarzutu. Dawno nie spotkałam się w thrillerze z tak przemyślanymi, dopracowanymi bohaterami. Sama historia nie jest czymś nowym, odkrywczym, ale Michael Robotham nie popadł w przesadę, nikogo nie naśladował, a na swój sposób przedstawił nam problem. Elementy psychologiczne tworzą tutaj odpowiedni klimat, budują napięcie i nie pozwalają zapomnieć tak szybko całej tej opowieści. Czytelnik, a z pewnością ja, nie potrafię wyjść ze zdumienia, jak los lubi grać nam na nosie, jak szybko ludzkie życie może się zmienić. Na gorsze, na lepsze - to zależy. Jedni przeżywają osiemdziesiąt lat w szczęściu i dostatku, a drudzy w wielu dwudziestu lat szykują się na najgorsze. Nie możemy jednak nic na to poradzić. Wszak jesteśmy tylko ludźmi i mamy prawo do popełniania błędów. Warto więc cieszyć się chwilą i doceniać nawet najmniejszy drobiazg.

https://czytambolubieo.blogspot.com/2018/03/raj-nie-istnieje-michael-robotham.html

Ocena 
07-03-2018

W życiu potrzebujemy ciemności by docenić światło


Biegnąć przez pozornie szarą codzienność życia nie dostrzegamy tego, co w nim cenne. Skupieni na drobnostkach nie doceniamy tego, co ważne. Mając wiele od losu cenimy tylko co, czego nam brakuje, a smak szczęścia czujemy dopiero wtedy, gdy nas ono opuszcza i wali się cały świat.
Rany zadane kiedyś boleć mogą całe życie. Krzywda ma do siebie to, że potrafi położyć się cieniem na dalekiej przyszłości.

Meg i Agahta to dwie dojrzałe kobiety w podobnym wieku. Każda z nich wiedzie jednak inne życie. Jedna ma powody do szczęścia, choć nie zawsze potrafi je docenić to, co ofiarował jej los. Agatha dostaje od życia o wiele mniej. W jej życiowym bagażu jest wiele krzywd, wiele smutnych zdarzeń. To odciska na niej piętno, to sprawia, że kobiecie trudno jest poskładać życiowe puzzle w obraz o szczęśliwych barwach.

Meg to żona i mama dwójki dzieci. Swoją karierę zawodową odłożyła na półkę, by poświęcić się rodzinie. Wkrótce po raz trzeci zostanie mamą. To dziecko nie było planowane, to wpadka. Jack i Meg na pozór są szczęśliwi, choć dotyka ich proza życia.
Agatha również spodziewa się dziecka, które ma przyjść w podobnym terminie jak dziecko Meg. Agatha pracuje w sklepie i zajmuje się wykładaniem towaru. Jej obsesją jest śledzenie Meg i jej rodziny. Właściwie to ona żyje ich życiem. Zna rozkład dnia, wie jak spędzają czas, zna adres i wiele danych z życia tej pary. Agatha właściwie żyje bardziej ich życiem niż swoim. Dlaczego tak jest? Co kieruje dziwnym postępowaniem kobiety? Los złączy ich życiowe drogi. Co z tego wyniknie?
Odpowiedzi drzemią w fascynującej lekturze, która gwarantuje sporo emocji. Jest dobra w swoim gatunku i sprawi, że docenicie życiowy święty spokój.

Książka robi wrażenie od samego początku. Dreszcze są, a to oznacza, że warto ją czytać. Bo ja, to wybredny czytelnik. Nie kończę sensacji, thrillerów czy horrorów jeśli nie są one dobre i nie podobają mi się. Jestem zdania, że tego typu lektury muszą mieć w swojej treści to "coś" co trzyma w szachu. Jeśli tego brakuje to nie warto poświęcać im swój czas. A "Raj nie istnieje" spełnia moje wszelkie wymogi i dlatego czytałam go z rumieńcem na policzkach. Nie byłam pewna końca historii, bo Autor wiele razy w fabule udowadniał, że psychika ludzka jest w stanie znieść wiele, ale jest też nieobliczalna. Obsesja i zadane rany mogą obudzić w nas potwora, ale i udowodnić, że drzemią w nas anielskie cechy. Temat na jakim opiera się fabuła jest chętnie wykorzystywany jako fundament tego typu lektur. Czytając nie miałam absolutnie wrażenia, że to jakiś "odgrzewany kotlet". Autor potraktował go indywidualnie i świeżo. Elementy psychologiczne zostały świetnie w ten tytuł wkomponowane. Czytelnik dogłębnie poznaje dwie główne bohaterki, które tracą w różny sposób kontrolę na swoimi światami. Los wymaga wiele, daje kuksańce, rzuca kłody pod nogi, zabiera zdolność racjonalnego myślenia. A wszystko przez marzenia, przez koszmary z przeszłości.
Książka zdradza sekrety kobiecych dusz, pokazuje jak wrażliwa jest ludzka psychika i jak bardzo może zmienić nas choroba duszy na którą nie zawsze można podać na czas skuteczne lekarstwo.
Warto skupić się na tej książce, przeżyć jej fabułę i zajrzeć do życia dwóch ciekawie skonstruowanych bohaterek, które nie zawsze dokonują w życiu dobrych wyborów.
Gorąco polecam. Wspaniała historia, która nie zawiedzie.

Napisz recenzję

Napisz recenzję