– No, no! Ona jest naprawdę nieźle poharatana!
To były pierwsze słowa Turnera, kiedy zajechali na miejsce. Żadnego powitania, żadnych przeprosin za spóźnienie. Zerknąwszy na ciało, Maggie zdała sobie sprawę, że słowa Turnera to niedopowiedzenie, zanim jeszcze koroner spojrzał na nich wilkiem znad połówkowych okularów. Spóźnili się dwadzieścia minut, chociaż w fast foodzie dla kierowców spędzili tylko pięć.
– Na pewno nie ma mi pan za złe, że zacząłem bez pana, agencie Turner.
Stan Wenhoff był wyraźnie niezadowolony, choć tak naprawdę trudno było zobaczyć jego minę. Stał z opuszczoną głową, przygarbiony, wlepiając wzrok w swoje dłonie. Zdążył już otworzyć ciało i zaczął badać urazy wewnętrzne. Maggie wiele razy z nim pracowała. Wyraz jego twarzy rzadko ulegał zmianie, na stałe zagościła w nim pełna dystansu dezaprobata. Wiedziała też, że w jego pracy brak emocji może być zaletą.
Wreszcie Wenhoff na moment podniósł wzrok, skinął głową w jej stronę i powiedział:
– Agentko O’Dell, miło panią znów widzieć. – Potem zwrócił się do Turnera: – Maski, fartuchy, ochraniacze na buty. – Wskazał skalpelem metalową półkę przy ścianie za ich plecami, a potem przeszedł do rzeczy: – To nie jest zaginiona radna z Bostonu.
Wszystkie media w kraju nagłośniły tę historię. Wciąż pojawiały się zdjęcia i wywiady ze spanikowanymi członkami rodziny. Kobieta przepadła bez śladu parę dni wcześniej, jej samochód znaleziono na parkingu restauracji, w której często bywała.
Teraz, stojąc nad ciałem, Maggie zastanawiała się, skąd brała się pewność Wenhoffa. Potargane włosy, siniaki i rany cięte na opuchniętej twarzy nie pozwalały rozpoznać ofiary.
Jakby czytając w jej myślach, koroner oznajmił:
– Ta kobieta zaginęła znacznie wcześniej, przed tygodniem, może nawet dwa tygodnie temu.
– Nie wygląda mi na to, żeby tak długo nie żyła – stwierdził Turner, stając za Maggie i zaglądając ponad jej ramieniem.
Nie stanął obok niej, tylko trzymał się z tyłu, a jego twarz zakrywała szczelnie założona maska. Jej maska nadal wisiała na szyi. Autopsje nie robiły na niej wrażenia. W college’u poczyniła wstępne kroki, by skończyć studia medyczne, ale po jakimś czasie zdała sobie sprawę, że dla lekarza ważny jest dobry kontakt z ludźmi i umiejętności towarzyskie, czego jej brakowało. Prawdę mówiąc, lepiej czuła się ze zmarłymi, a ponieważ miała dyplom z psychologii, wiedziała też, że jej preferencje nie są całkiem normalne. Jakby tego było mało, poza studiami z psychologii, była stypendystką na medycynie, ale nie takiej, która przygotowuje do leczenia ludzi, ale na medycynie sądowej.
– Nie zmarła zaraz po zniknięciu. Oceniam, że gdy znaleziono jej ciało, nie żyła zaledwie od paru dni.
– Gdzie je znaleziono? – spytała Maggie, patrząc na Wenhoffa, który skinął głową Turnerowi, żeby odpowiedział.
– W hrabstwie Shenandoah.
– To północna Wirginia. – Próbowała wyobrazić sobie tę okolicę. Wiedziała również, że w stanie Wirginia działały cztery biura koronera. Wenhoff był patologiem kryminalnym dla okręgu centralnego. Hrabstwo Shenandoah nie należało do jego jurysdykcji.
– Filmer jest na wakacjach – wyjaśnił. – Zastępuję go. Takie moje szczęście. – Wskazał blat. – Robotnik leśny zwrócił uwagę na jaskrawą plamę w lesie.
Na osobnej tacy leżał but do biegania. Pomimo plam z błota, Maggie widziała, że but jest jaskrawopomarańczowy i z odblaskiem.
– Czy to możliwe, że biegała w lesie i zgubiła drogę?
– Z tego, co wiem, do lasu prowadzi tylko jedna droga dojazdowa – odparł Turner. – Las nie jest dla wszystkich dostępny. To ze dwieście pięćdziesiąt hektarów, ale nie ma tam żadnych szlaków turystycznych, nie wolno polować ani wędkować. Wstęp wzbroniony.
– Więc mogła się zgubić.
– I błąkała się tam przez dwa tygodnie? – Wenhoff potrząsnął głową. – Znam tę okolicę. To górzysty teren, musiałaby tam dojechać. Ziemia została ofiarowana państwu, ale pod warunkiem, że teren otrzyma status lasu państwowego. Nosi nazwę Devil’s Backbone. To nie jest miejsce, gdzie ktoś chciałby uprawiać jogging. Kto wie, jak do tego lasu trafiła, ale wygląda na to, że została tam porzucona i zdana na własne siły. Jest odwodniona i niedożywiona, ma ślady ukąszeń insektów, a także zadrapania i skaleczenia na nogach i rękach.
Koroner odłożył skalpel i sięgnął po miskę. Maggie i Turner pochylili się, by zajrzeć do środka. Kiedy Wenhoff oznajmił, że to zawartość żołądka, Maggie słyszała, jak Turner głośno wciągnął powietrze. Nie obejrzała się na niego. Wenhoff albo nie zauważył reakcji agenta, albo się nią nie przejął, ponieważ miał coś ważniejszego do roboty. Grzebał w tym paskudztwie, żeby im pokazać, co znalazł.
– Maleńkie owoce jagodowe, być może dzikie jabłka, nie jestem pewien. I to. – Dźgnął solidniejszy kawałek. – Moim zdaniem to surowa ryba.
– Nie sushi? – spytał Turner z nadzieją w głosie.
Wenhoff potrząsnął głową.
– Nie, wciąż ma płetwy.
Turner jęknął. Maggie słyszała, że cofnął się o krok.
– Więc twierdzi pan, że musiała się żywić surową rybą, którą sama złapała? Czyli mogła się zgubić w lesie – trwała przy swoim Maggie.
– Powiedziałem: porzucona, a nie zabłąkana.
– Jaka to różnica? – spytał Turner.
– Zabłąkana sugeruje, że była tam sama i zgubiła drogę. Porzucona zaś, że ktoś ją zostawił na tym pustkowiu. – Wenhoff odstawił miskę na blat i wrócił do ciała. – Sama sobie tego nie zrobiła.
Pociągnął w dół płótno, które zasłaniało dolną połowę ciała. Maggie od razu wiedziała, co koroner miał na myśli. Lewa łydka została przestrzelona strzałą, jej część wciąż tkwiła w ciele.
Turner cicho gwizdnął.
– Wiedziałem, że powinienem był przeczytać cały raport szeryfa.
– Ktoś ją postrzelił strzałą z łuku? – Maggie nachyliła się, by przyjrzeć się z bliska.
– Bełtem z kuszy – sprecyzował Wenhoff. – To tylko moje spekulacje, ale uważam, że do tego potrzebna była broń o dużej prędkości i sile działania. W tamtych okolicach poluje sporo myśliwych z kuszą, ale te strzały z włókna węglowego? Trudno je złamać, mogą poranić człowiekowi ręce. – Wskazał dłonie denatki pokryte drobnymi skaleczeniami.
– Przynajmniej wiedziała, żeby jej nie wyciągać – zauważył Turner.
– Wygląda na to, że rana wokół strzały zaczęła się goić – powiedziała Maggie, uważnie się przyglądając. – Dlatego sądzi pan, że porzucona w lesie spędziła tam kilka dni.
– Zgadza się.
– Skoro wielu myśliwych używa kuszy, skąd pewność, że to nie był wypadek? – spytał Turner.
Wenhoff pokręcił głową i nieco sfrustrowany spojrzał na agentów.
– Bo wypadek tego nie tłumaczy. – Chwycił płótno załamane na wysokości stopy ofiary i ściągnął je do końca.
W lewej stopie brakowało dużego palca. Został odcięty.

***

Hrabstwo Warren, Wirginia

Ze swojej kryjówki na gruntowej drodze Stucky widział, jak czarna furgonetka wjechała na długi kręty podjazd po drugiej stronie zakrętu. Policjant najwyraźniej znał jej cel, bo się nie śpieszył. Prawdę mówiąc, od chwili, gdy Stucky zaparkował, minęło dobre dziesięć minut, nim pojawił się radiowóz, który zatrzymał się tuż obok podjazdu.
Przez drzewa Stucky widział podwójnej szerokości przyczepę mieszkalną i budynki gospodarcze. Odsunął na bok małą przenośną lodówkę i wziął worek leżący na podłodze po stronie pasażera. Nie zdejmując wzroku z radiowozu ani przyczepy, sięgnął w głąb worka w poszukiwaniu lornetki. Furgonetka stała obok brudnego jasnobrązowego suva na podwórzu od frontu. Na sznurku niczym jasne żagle na wietrze trzepotała pościel. Okna przyczepy były zasłonięte, więc nic przez nie nie widział.
Dupek parkował na poboczu asfaltowej drogi jakieś pięć, sześć metrów od początku podjazdu. Stucky zastanawiał się, co takiego nabroili właściciele czarnego pikapu, że ściągnęli tu gliniarza. I dlaczego aż tak go zirytowali.
Zerknął na zegarek. Susan R. Fuller nigdzie się nie wybierała, nawet jeśli się obudziła. Uruchomił silnik i powoli cofał się polną drogą, starając się jechać po śladach kół. Nie chciał utknąć w błocie na tym pustkowiu. Z jednej strony drogi rósł rząd drzew, z drugiej gęsty las, gdzie mógł się ukryć razem z samochodem.
Przekręcił kierownicę i przednie koła w prawo, potem zaciągnął hamulec ręczny, żeby samochód nie zjechał tyłem ze wzgórza. Pomyślał, że z góry będzie lepiej widział, a kiedy wziął lornetkę i wysiadł, zobaczył, że radiowóz jedzie krętym podjazdem.
Co ty, do diabła, kombinujesz?
Szybko skrył się w gęstwinie drzew, szukając miejsca, skąd będzie lepiej widział podwórze od frontu i przyczepę. Dojrzał jakiś ruch, odsunął rosnące przed nim gałęzie. Policjant wysiadł z radiowozu i skierował się do drzwi przyczepy.
Niech to szlag!
Stucky nie widział głównych drzwi przyczepy, bo drzewa rosły zbyt gęsto, ciągnęły się w dół aż do samego podwórza. Dostrzegł tylko jakieś fragmenty, jakieś drobiazgi.
Może powinien wejść jeszcze wyżej.
Podekscytowany, ciężko oddychając, w pośpiechu zaczął się wspinać. Gałęzie smagały twarz, pnącza czepiały się nogawek spodni, sosnowe igły chrzęściły pod stopami. Musi zobaczyć, co planuje ten dupek.
Czemu tak się wściekł?
Pokonał zbyt długą drogę, by tylko wlepić komuś mandat.
Wreszcie Stucky znalazł dogodny prześwit i przystawił do oczu lornetkę. Zmarszczył nos i ustawiał ostrość, zirytowany, że trwa to zbyt długo. Kiedy zobaczył powiększony i rozmyty obraz, zakręciło mu się w głowie. Oparł się o pień drzewa. Chwilę potem widział już przyczepę idealnie ostro, wciąż jednak nie mógł zajrzeć do środka przez zasłonięte okna. W pewnym momencie zdawało mu się, że zobaczył poruszający się cień, lecz nic więcej. Znajdował się zbyt daleko, żeby cokolwiek dobrze widzieć albo słyszeć.
Stucky spojrzał na zegarek. Minęło piętnaście minut i nikt nie wyszedł głównymi drzwiami przyczepy, ale dostrzegł jakiś ruch na jej tyłach. Może to tylko trzepoczące na sznurze pranie? Patrząc przez lornetkę, widział w powiększeniu różne fragmenty przyczepy i podwórka. Kiedy w końcu odsunął ją od oczu, był pewien, że coś albo ktoś jest za przyczepą.
Niech to szlag!
Cokolwiek się tam działo, nie mógł tego dojrzeć.
Rozejrzał się wokół po lesie. Nieco dalej w dole zobaczył kolejną gruntową drogę. Znajdowała się bliżej przyczepy. Było tam też wystarczająco dużo drzew, by się ukryć. Musi się przekonać, co zamierza ten dupek.
Pobiegł przed siebie, patrząc uważnie pod nogi, kiedy przemykał między drzewami i przeskakiwał leżące na ziemi gałęzie. Gdy dotarł do samochodu, serce mu waliło, tętno szalało. Wsiadł i natychmiast usłyszał stukanie w bagażniku.
– No już, Susan, wykop mi drugie tylne czerwone światło! – krzyknął przez ramię. – Nikt cię tu nie słyszy.
Gdy zapalił silnik, stukanie ustało. Pomyślał o drugim zastrzyku. Zerknął na worek na podłodze, a potem na zegarek. Jeśli chciał się przekonać, co działo się za przyczepą, nie miał czasu za zastrzyk.
Był tak podniecony, że docisnął gaz. Błoto zassało opony, samochód gwałtownie skręcił.
Powoli, powiedział sobie, zdejmując nogę z pedału. Nie zdawał sobie sprawy, jak strome było wzgórze, gdy wjeżdżał na nie tyłem. Zjazd zaczął przypominać ślizg w błocie. Szarpnął dźwignię skrzyni biegów. Opony wciąż się ślizgały, ale samochód zwolnił, a w końcu z poślizgiem się zatrzymał. Wtedy Stucky znowu usłyszał walenie w bagażniku.
Zaciągnął hamulec ręczny i wyłączył silnik. Zaciskając zęby, chwycił worek marynarski i sięgnął do bocznej kieszeni, gdzie trzymał dodatkową napełnioną strzykawkę. Potem sięgnął pod siedzenie kierowcy i podniósł nóż myśliwski. Zanim otworzył drzwi samochodu, kątem oka dostrzegł jakiś ruch. W dole na głównej drodze. To był policyjny radiowóz.
Sukinsyn!
Stucky pochylił się, ledwie widział cokolwiek nad kierownicą. Jego samochód stał jakieś trzydzieści metrów od głównej drogi. Czy drzewa wystarczająco go zasłaniają? Bo ten drań kierował się z powrotem w tę stronę.
Walenie się nasiliło.
Przysiągłby, że cały samochód kołysał się od tych stukotów. Przyłapał się na tym, że wstrzymuje oddech, jakby to robiło jakąś różnicę, i patrzył, jak radiowóz coraz bardziej się zbliża. Siedział nieruchomo, w jednej ręce ściskając strzykawkę, w drugiej nóż myśliwski, gotowy użyć jednego i drugiego.
Po plecach strużką spływał mu pot. Tak mocno zacisnął zęby, aż poczuł przeszywający ból. Teraz jego serce waliło w rytm stukotów w bagażniku. Potem nagle zobaczył, że radiowóz przyśpieszył, a po paru sekundach przemknął obok wjazdu na gruntową drogę. Stucky widział jeszcze sylwetkę za kółkiem, kapelusz policjanta wciąż nasunięty nisko na czoło. Okulary, zza których patrzył prosto przed siebie. Dupek nawet nie zerknął w stronę dziwnie zaparkowanego samochodu.
Tylne czerwone światła mignęły jeszcze przez sekundę, po czym zniknęły za zakrętem. I po radiowozie.
Stucky wciąż tkwił w miejscu, jakby się spodziewał, że dupek zawróci. Sprawdził godzinę na zegarku i wytrzymał tak pięć minut. Przywykł do czekania i obserwowania. Przyzwyczaił się do wtapiania się w otoczenie i stawania się niewidzialnym. Chociaż musiał przyznać, że Susan R. Fuller nadwyrężała resztki jego cierpliwości.
Minęło kolejne pięć minut. Radiowóz nie wrócił.
Stucky cisnął strzykawkę z powrotem do worka, wsunął nóż myśliwski do kieszeni kurtki i włączył bieg.
– Okej, przekonajmy się, co ty, do diabła, zmajstrowałeś.

***

Hrabstwo Warren, Wirginia

Deszcz zaczął się od lekkiej mżawki, ale kiedy zajechali do Ollie’s Bar and Grill, Maggie żałowała, że nie wzięła ze sobą firmowej kurtki. Kto by przypuszczał, że w środku lata zrobi się tak przenikliwie zimno?
Turner namówił ją, żeby poszła z nim i Delaneyem na drinka. Uparcie twierdził, że potrzebuje jej pomocy i chce przegadać szczegóły autopsji.
– Nigdy nie przedstawię mu tego tak, jak trzeba – powiedział.
Wyjście z Turnerem i Delaneyem na drinka po pracy to było coś więcej, niż zaproszenie Maggie do męskiego stolika w bufecie. Co prawda chodziła już z kolegami na drinka, ale zwykle większą grupą, na przykład żeby uczcić czyjeś urodziny. Tym razem było inaczej. Teraz mieli rozmawiać o sprawie, po godzinach, jak koledzy z pracy.
Nagrała Gregowi wiadomość na sekretarce, chociaż nie musiała tego robić. Odkąd Greg został partnerem w firmie prawniczej, pracował do wieczora i w większość weekendów. Nie pamiętała, kiedy ostatnio usiedli razem do kolacji. Żyli jak współlokatorzy, ich ścieżki czasem się krzyżowały, ale coraz częściej po prostu zostawiali sobie wiadomości. Maggie zazwyczaj naprędce połykała coś kupionego na wynos i po sprawie. Tak naprawdę nieobecność Grega wcale jej nie przeszkadzała.
Kogo ona oszukuje? Wolała być sama. To lepsze niż wysłuchiwanie krytykanckich tyrad męża, strofowania i wykładów na temat jej pracy. Ostatnio wyjawił, jak bardzo mu się nie podoba, że jego żona jest agentką FBI, i nie zamierza zatrzymywać tej opinii dla siebie.
Delaney wyglądał na wykończonego, krótkie włosy miał zmierzwione i wilgotne od deszczu. Mimo to uśmiechnął się i pomachał, przywołując ich do jakże pożądanego narożnego boksu, który udało mu się sprytnie zająć. Naprawdę miał szczęście, bo lokal był zatłoczony.
– Wszystko gra? – spytał go Turner.
W tym momencie Maggie sobie przypomniała, że Turner wspominał o pilnej rodzinnej sprawie, którą musi załatwić Delaney. Nie, nie pilnej sprawie. O rodzinnym problemie. Przyjrzawszy się bliżej, dostrzegła, że Delaney ma przekrwione oczy. Kilka razy potarł brodę wnętrzem dłoni, więc kiedy odpowiedział Turnerowi:
– Taa, wszystko dobrze… – to Maggie wiedziała, że nie mówił prawdy.
Szybko zajęła miejsce naprzeciw Delaneya, a Turner wśliznął się obok niej, wzrokiem szukając kelnerki. Maggie nadal przyglądała się Delaneyowi, choć udawała, że jest zainteresowana menu restauracji.
– Nie pożałujesz, jak weźmiesz burgera – poradził jej Delaney.
– A ty go zamówisz?
– Dla mnie tylko piwo. Spotykam się później z Karen.
Karen była jego żoną. Maggie bezskutecznie próbowała wywnioskować, czy „rodzinny problem” został rozwiązany. A może Delaney przerwał coś ważnego tylko po to, żeby się z nimi spotkać w sprawie autopsji.
Przestań, skarciła się w duchu.
Ostatnio ciągle to robiła. Przyglądała się wszystkiemu i wszystkim i wszystko analizowała, jakby jej umysł nie mógł się wyłączyć. Jakby każdy fragment informacji stanowił podstawę do stworzenia profilu psychologicznego. Jakby wciąż musiała ćwiczyć swój umysł. Poprzedniego dnia przyłapała się na tym, że stworzyła pełny profil sprzedawczyni ze sklepu spożywczego. Na swoją obronę mogła tylko powiedzieć, że stała w długiej kolejce, a sprzedawczyni wyjątkowo się guzdrała, no i na domiar złego kiepsko zakamuflowała siniak nad lewym okiem.
Turnerowi udało się przywołać kelnerkę.
– Kochanie, życie nam pani ratuje. – Nagrodził młodą kobietę szerokim uśmiechem.
Maggie już widziała, jak to robił. Może wyglądał na bejsbolistę twardziela, ale potrafił być czarujący. Teraz czarował też Maggie, zwracając się do kelnerki:
– Wygląda na to, że mamy ochotę na kolację. Co wybierasz, Maggie?
Był tak uprzejmy, że pozwolił jej zamówić pierwszej. Zazwyczaj jeżyła się, kiedy agenci traktowali ją zbyt grzecznie, ale zdusiła złość. W końcu Turner ją zaprosił, ponieważ szanował jej wiedzę i umiejętności.
Przypomniała sobie, że na lunch zjadła tylko tłuste frytki i popiła dietetyczną pepsi w drodze do koronera. Zamówiła burgera i sałatkę, a do tego butelkę Sama Adamsa. Kiedy przyniesiono jedzenie, musiała się pilnować, by nie połknąć wszystkiego naraz. Jadła nieśpiesznie małymi kęsami, a między nimi opisywała rany ofiary morderstwa, ignorując przy tym postękiwania Turnera.
– To była naprawdę masakra, człowieku – stwierdził Turner, patrząc na Delaneya. – Jaki wariat strzela w nogę kobiety, a potem odcina jej palec, żeby go zabrać jako łup?
– Czy palec jest łupem? – spytał Delaney.
Kiedy Maggie podniosła wzrok znad sałatki, zdała sobie sprawę, że to ona była adresatką tego pytania.
– Sądząc z tego, jak to wyglądało, palec został odcięty post mortem – odparła, jakby było to odpowiedzią na pytanie. Gdy agenci nadal patrzyli na nią z oczekiwaniem, zrozumiała, że jej słowa są oczywiste tylko dla niej, więc dodała: – Tak, uważam, że wziął to jako łup.
– Pokręcony drań – skomentował Delaney.
Turner potrząsnął głową i odsunął od siebie talerz, a Maggie ugryzła kolejny kęs hamburgera.
– To dość ekstremalne, co? – Turner spojrzał na nią. – To znaczy wiemy, że nie był to przypadek, i raczej możemy odrzucić ewentualność, że zrobił to jakiś facet, który chciał się na niej zemścić, czy wkurzony mąż, tak? – Wypił łyk piwa i czekał na reakcję Maggie, nie spuszczając z niej wzroku.
– Mordercy zabierają jako łupy rozmaite dziwaczne rzeczy: bieliznę, zęby, prawa jazdy. Jeffrey Dahmer trzymał w lodówce kolekcję penisów.
Turner się skrzywił, a Delaney uśmiechnął się na widok jego miny.
Maggie ciągnęła:
– Jerry Brudos przechowywał w zamrażarce odciętą stopę jednej z zamordowanych kobiet. Lubił ją wyjmować i przymierzać swoją kolekcję skradzionych szpilek.
– Czyli jednak palec nie jest aż takim dziwactwem – stwierdził Delaney. – Ale mówisz o seryjnych mordercach. Myślisz, że ten też już zabijał?
Ręka Maggie z widelcem pełnym sałatki zawisła w powietrzu. Agenci znów na nią patrzyli, oczekując na odpowiedź, którą uważała za oczywistą. Ale może jedyną oczywistą rzeczą było to, że spędziła zbyt wiele czasu, studiując seryjnych morderców.
– Nie wiem, czy już wcześniej zabijał, czy nie – oznajmiła. – Ale mogę wam powiedzieć, że ci, którzy zabijają raz, rzadko zabierają łupy.

Opcja dostawy Płatność online Płatność przy odbiorze Czas dostawy
Paczka w ruchu 4,90 zł 7,90 zł 2 dni
Paczka 48 do domu 8,90 zł 10,90 zł 2 dni
Odbiór w punkcie Poczty Polskiej 7,90 zł 9,90 zł 2 dni
Odbiór w paczkomacie InPost 9,90 zł     - 1-2 dni
Mini paczka do domu InPost 7,90 zł     - 1-5 dni
Przesyłka kurierska InPost 13,90 zł 15,90 zł 1 dzień

Czas dostawy deklarowany jest przez dostawcę. Wszystkie zamówienia złożone do godz. 14:00 są wysyłane w tym samym dniu.

Tytuł Przedsmak zła
Autor Alex Kava
Wydawnictwo HarperCollins
Data premiery 14-03-2018
Ilość stron 336
Oprawa Miękka
ISBN 9788327634986
Tłumaczenie Katarzyna Ciążyńska
Projekt okładki Emotion Media
Ocena 
05-04-2018

Czytamy bo kochamy

Nie zawsze thriller spełnia moje oczekiwania. W tym gatunku potrzebuje mocnych wrażeń, wydarzeń wbijających w fotel, rozlewu krwi, gęsiej skórki, scen, przez które w nocy nie będę mogła spać. Tego właśnie szukam w powieściach tego gatunku. Bym ani na moment nie mogła odłożyć książki na półkę, tylko wciąż pochłaniała nowe rozdziały. I to wszystko właśnie otrzymałam w prequelu ,,Przedsmak zła''.

Maggie O'Dell kolejny raz w akcji! Tym razem główna bohaterka opuszcza swoje dotychczasowe stanowisko i wraz z Turnerem lądują u koronera. Pierwszy raz kobieta może na żywo obejrzeć denata, przyjrzeć się ciału z bliska. Widok nie należy do przyjemnych. Podnosi włosy na karku, przeraża. Miejsce odnalezienia zwłok również nie pomaga w odpowiedzi na pytania: ,,Jak to się stało?'', ,,Jak do tego w ogóle doszło''? Pytania bez odpowiedzi wciąż się nawarstwiają. Jednak, gdy bohaterka staje się celem mordercy nic już nie będzie takie same. To będzie gra kotka i myszki, nie wiadomo tylko kto w finalnym rozliczeniu okaże się ofiarą, a kto katem.

Opowieść o której się nie zapomina. To taki typ książki, z której nie chce się szybko rezygnować tylko delektować każdą czytaną stroną, z drugiej pragnie się prędko pochłonąć historię, by poznać jej zakończenie. Tak było w moim przypadku. Nie chciałam kończyć powieści zbyt szybko, jednak gdy akcja nabierała tempa w głowie mówiłam ,,jeszcze jeden rozdział i koniec''. Ciężko walczyć z własną ciekawością.

Autorka spełniła wszystkie moje oczekiwania. Była moc, śledztwa, trupy, mnóstwo krwi, akcja, która raz zwalniała, a raz przyspieszała, podnosząc mi ciśnienie. Do tego bogaty portret psychologiczny, dzięki któremu mogłam poznać bliżej nie tylko Maggie O'Dell, ale samego mordercę, co nim kierowało, jak skutecznie opracowywał swój plan i nie raz zagrał na nosie policji i FBI. Historię możemy głównie poznać z dwóch perspektyw. Agentki i naszego sprawcy. Poznałam ciemne zakamarki potwora, przez którego później nie mogłam zmrużyć oka. Mrożące krew w żyłach sceny sprawiały, że każde wydarzenie wyobrażałam sobie! Pomysłowość autorki na poprowadzenie fabuły bardzo mi się podobało. Bardzo rzadko osoba trzecia przedstawiała przebieg wydarzeń, najwięcej Maggie i morderca.

Kolejnym plusem powieści jest fakt, że każdy rozdział jest bardzo krótki. Dzięki temu książkę czyta się w zawrotnym tempie, ,,lekko i przyjemnie'', pomijając, że odnajdziemy tam wiele szczegółowych scen morderstw, krwi, trupów, które zjadają czerwie. Podobało mi się również to, że autorka nie odkrywała wszystkich kart od razu tylko stopniowo ujawniała fakty i poszlaki. Wodziła mnie za nos, szokowała, przerażała, podnosiła adrenalinę i włoski na karku. Dla osób, które dopiero rozpoczynają przygodę z książkami Alex Kavy to doskonała opowieść, która nie tylko przedstawi jak zaczęło się przeżycie Maggie O' Dell poza czterema ścianami jej gabinetu, a fani będą mogli na nowo przejść jej śladami.

W powieści odnalazłam kilka wad, błędów, jednak nie zaważyło to na pozytywnym odebraniu powieści. Akcja, adrenalina, bogaty zarys psychologiczny sprawia, że na te małe detale nie zwraca się uwagi, tylko czerpie się z niej jak najwięcej przyjemności. Książkę polecam każdemu. Myślę, że spełni wasze oczekiwania, a ja nie raz powrócę do tej wspaniałej opowieści.

Ocena 
03-04-2018

Przedsmak zła

Zastanawialiście się kiedyś, jak to jest zabić kogoś z zimną krwią? Tak bez powodu i bez wyrzutów sumienia? Mieć czyjąś krew na rękach, czuć jej metaliczny zapach, mało tego, chcieć więcej? Poszukiwać idealnych, nieskazitelnych ciał, tylko po to, aby czerpać chwilową przyjemność z czegoś, co nie jest normalnym i ludzkim zachowaniem, a wręcz zwierzęcą naturą?

Maggie O'Dell po raz pierwszy ma możliwość zobaczyć miejsce zbrodni na żywo. Do tej pory, aby odkryć zagadkę, miała do dyspozycji jedynie materiał dowodowy, zdjęcia, filmy, materiały, które nie robiły na niej większego wrażenia, gdy przeglądała je w ciepłym fotelu z filiżanką kawy. Wszystko się jednak zmienia w momencie, gdy pojawia się morderca i zaczynają ginąć młode kobiety. Agentka wie, że nie może tak tego zostawić.

Kiedy pojawiają się nowe ofiary i nowe dowody, kobieta poświęca się pracy w 100%, zaniedbując przy tym dom i męża? Biorąc pod lupę sprawę, nie ma jeszcze pojęcia, że wpadnie w niebezpieczeństwo, a ryzyko dotyczy nawet jej życia.

Historia została napisana z dwóch perspektyw, które zazębiają się ze sobą. W ten sposób mamy możliwość obserwowania sytuacji z punktu widzenia mordercy, oraz pójściem śladami władz specjalnych. Historia jest pełna zwrotów akcji i przez to wchłania się tak szybko jak krew ofiary w tkaninę.Nie ma niedomówień, wątpliwości, czy zachowań, przez które zadajemy sobie mnóstwo pytań. Postacie są kreowane tak, że od razu wiadomo, kto jest zły do szpiku kości, a kto stara się pomóc i za wszelką cenę dąży do osiągnięcia celu. Nie ukrywam, że książka jest brutalna, a powodem tego, jest zawartość białych pojemników z jedzeniem na wynos, a co w nich znajdziecie, tego wam nie powiem.

Agentka O'Dell była już na moim języku w momencie, gdy mówiłam wam o pierwszych 6 rozdziałach, jakie miałam przyjemność przeczytać przedpremierowo. Przedsmak zła jest prequelem serii, która dzięki niemu staje się jeszcze ciekawsza dla czytelnika. W tej historii dosłownie wszystko może się zdarzyć, nikt nie może czuć się bezpiecznie, a zamieszany w sprawę może być ktoś, na którego nic nie wskazuje. Jeśli więc lubicie krwawe kryminały, oparte o akcję, niezwykłe emocje i wyścigi z czasem, a także nieszablonowe sytuacje, które wręcz mrożą krew w żyłach to ta książka jest zdecydowanie dla was.

Ocena 
03-04-2018

Przedsmak zła

Zastanawialiście się kiedyś, jak to jest zabić kogoś z zimną krwią? Tak bez powodu i bez wyrzutów sumienia? Mieć czyjąś krew na rękach, czuć jej metaliczny zapach, mało tego, chcieć więcej? Poszukiwać idealnych, nieskazitelnych ciał, tylko po to, aby czerpać chwilową przyjemność z czegoś, co nie jest normalnym i ludzkim zachowaniem, a wręcz zwierzęcą naturą?

Maggie O'Dell po raz pierwszy ma możliwość zobaczyć miejsce zbrodni na żywo. Do tej pory, aby odkryć zagadkę, miała do dyspozycji jedynie materiał dowodowy, zdjęcia, filmy, materiały, które nie robiły na niej większego wrażenia, gdy przeglądała je w ciepłym fotelu z filiżanką kawy. Wszystko się jednak zmienia w momencie, gdy pojawia się morderca i zaczynają ginąć młode kobiety. Agentka wie, że nie może tak tego zostawić.

Kiedy pojawiają się nowe ofiary i nowe dowody, kobieta poświęca się pracy w 100%, zaniedbując przy tym dom i męża? Biorąc pod lupę sprawę, nie ma jeszcze pojęcia, że wpadnie w niebezpieczeństwo, a ryzyko dotyczy nawet jej życia.

Historia została napisana z dwóch perspektyw, które zazębiają się ze sobą. W ten sposób mamy możliwość obserwowania sytuacji z punktu widzenia mordercy, oraz pójściem śladami władz specjalnych. Historia jest pełna zwrotów akcji i przez to wchłania się tak szybko jak krew ofiary w tkaninę.Nie ma niedomówień, wątpliwości, czy zachowań, przez które zadajemy sobie mnóstwo pytań. Postacie są kreowane tak, że od razu wiadomo, kto jest zły do szpiku kości, a kto stara się pomóc i za wszelką cenę dąży do osiągnięcia celu. Nie ukrywam, że książka jest brutalna, a powodem tego, jest zawartość białych pojemników z jedzeniem na wynos, a co w nich znajdziecie, tego wam nie powiem.

Agentka O'Dell była już na moim języku w momencie, gdy mówiłam wam o pierwszych 6 rozdziałach, jakie miałam przyjemność przeczytać przedpremierowo. Przedsmak zła jest prequelem serii, która dzięki niemu staje się jeszcze ciekawsza dla czytelnika. W tej historii dosłownie wszystko może się zdarzyć, nikt nie może czuć się bezpiecznie, a zamieszany w sprawę może być ktoś, na którego nic nie wskazuje. Jeśli więc lubicie krwawe kryminały, oparte o akcję, niezwykłe emocje i wyścigi z czasem, a także nieszablonowe sytuacje, które wręcz mrożą krew w żyłach to ta książka jest zdecydowanie dla was.

Ocena 
03-04-2018

Bardzo dużo morderstw

Agentka FBI O'Dell zawsze rozpracowywała przestępców zza biurka, tym razem tajemnicze morderstwo i przypadkowy udział w autopsji sprawią, że kobieta trafi w sam środek rzezi. Co chwila pojawiają się nowe ofiary, a policja nie wie co robić. Czy agentka postawiona w zupełnie nowej sytuacji poradzi sobie z zadaniem? Czy rozgryzie zamiary mordercy? Ile będzie ofiar zanim uda się dotrzeć do sprawcy?

Wcześniej już wspominałam Wam o tej powieści troszkę. Jednak teraz czas na pełną recenzję i opowieść o moich wrażeniach po skończeniu tej powieści. Powiem Wam, że moje zdanie na temat tej pozycji od momentu dodania minirecenzji dużo się nie zmienił. Miałam od początku dobre do niej przeczucie i nie przeliczyłam się.

Historia przedstawiona na kartach tej powieści jest bardzo krwawa i bardzo dużo w niej morderstw, przez co nie można się nudzić. Sprawca działa bardzo roztropnie, wszystko ma zaplanowane i nie popełnia praktycznie żadnych błędów. Bardzo byłam ciekawa jak ta sprawa się skończy, jednak samo wyjaśnienie było takie aż za proste i jakoś mało realne :/

O bohaterach nie będę Wam dużo mówić, ponieważ nie chciałabym spojlerować czego możecie się po tych postaciach spodziewać. Jednak bardzo podobała mi się główna bohaterka i jej umiejętność analitycznego myślenia i przewidywania zachowań morderców. Morderca też był mocny (nie wiem jakiego tu określenia użyć). Jego sposoby zabijania i przygotowywanie do tego, to coś WOW.

Książkę czyta się naprawdę szybko i przyjemnie. Mimo że opisy morderstw są drastyczne, to nie powodują one odruchów wymiotnych. Rozdziały nie są długie, co ułatwia szybkie czytanie. Jest też pisana z kilku perspektyw, dzięki czemu poznajemy mordercę, ofiarę i stróżów prawa.

Podsumowując książka jest naprawdę dobra. Mimo średniego zakończenia czyta się ją naprawdę przyjemnie i chce się jak najszybciej poznać rozwiązanie. Dlatego jeżeli macie ochotę na dobry kryminał to Przedsmak zła jest bardzo dobry. Ja po tej książce bardzo chętnie zapoznam się z resztą książek z tej serii.

Ocena 
01-04-2018

Rewelacja

Thrillery nigdy nie były moim ulubionym gatunkiem literackim. Może dlatego, że w rzeczywistym życiu mam mam tyle adrenaliny, że wystraczy na kilkanaście thrillerów, ale... "Przedsmak zła" jakoś tak przyciągał mnie i wołał "przeczytaj mnie, przeczytaj...". I przeczytałam - czy był to dobry wybór?



Przyznaję się bez bicia, że nie czytałam wcześniejszych sześciu części historii o agentce Maggie O’Dell i na dodatek myślałam, że Alex Kava to mężczyzna, jednak sięgając po prequel, którym jest "Przedsmak zła", nie było takiej potrzeby. Za to teraz juz wiem, że muszę nadrobić zaległości i to jak najszybciej.

"Ciało zwisało z sufitu. Ręce i nogi były związane kablem, a ściany pokrywały rozbryzgi krwi. W kuchni stało otwarte pudełko na jedzenie na wynos, nad którym unosiła się chmara much. W środku znajdowała się ludzka śledziona, a może wątroba, trudno powiedzieć. Taki widok zastała agentka Maggie O’Dell na miejscu zbrodni. Pierwszym, które oglądała na własne oczy, a nie na zdjęciach policyjnych techników. Dotąd próbowała przeniknąć umysły zabójców zza biurka, jednak przy tworzeniu profilu tego mordercy ma jej pomóc praca w terenie. Giną kolejne ofiary, sprawca działa według określonego wzorca, ale do czasu. Nieoczekiwanie skupia uwagę na Maggie O’Dell i zmienia zasady gry. Prowokuje i zaprasza do okrutnej zabawy, w której zwycięży ten, kto pierwszy dopadnie przeciwnika. "

Maggie O’Dell to młoda agentka FBI, która ma niesamowity zmysł i potrafi zauważać to, czego żaden inny agent nie zauważa. Rozwiązuje sprawy kryminalne zza biurka, patrząc na zdjęcia i słuchając opowiadań innych agentów, a stos spraw, w których proszą ją o pomoc rośnie z dnia na dzień. Pewnego dnia szef agentki postanawia, że najwyższa pora wysłać ją w teren, by stworzyła profil mordercy, który zabija z wyjątkowym okrucieństwem, a ofiar jest coraz więcej. Nie jest to dla niej łatwe, zwłaszcza, że jej pierwsza sprawa to coś makabrycznego, co z czasem okazuje się początkiem wielu innych spraw, które łączy jedno - Kolekcjoner...

Stucky, to morderca, którego podnieca widok krwi, ale najbardziej lubi obmyślanie kolejnych "łowów", a następnie uczucie strachu u ofiary. Trudno za cokolwiek go lubić, jednak wszystko wskazuje na to, że jego psychopatyczne usposobienie jest w dużej mierze winą ojca i tego w jaki sposób go wychowywał. Stucky zabija bez mrugnięcia okiem, on to kocha, ale gdzieś tam w środku jest skrzywdzonym dzieckiem... Mimo całego obrzydzenia, jakie do niego czułam, zrobiło mi się go żal w momencie kiedy nie był w stanie zabić dziecka, bo czuł jego samotność...

Autorka w genialny sposób pokazuje nam mroczne zakamarki umysłu mordercy, w które tak naprawdę chyba nie chcemy wnikać. Opisy zdarzeń, myśli to istny majstersztyk lietracki, który trzyma przez cały czas czytelnika w niepewności i napięciu. Ciekawym dodatkiem, jest tutaj opis życia prywatnego agentki i przeszłość mordercy. Sam morderca został tak przedstawiony, że niełatwo będzie mi go zapomnieć i długo będzie pojawiał się w moich nagorszych koszmarach. Swoją drogą, noc po przeczytaniu książki była dla mnie nocą bezsenną. W każdym razie autorka nie oszczędza nam tutaj krwawych szczegółów i jeżeli jesteś wrażliwym czytelnikiem... no cóż, lepiej nie sięgaj po tę powieść. Warto też wpomnieć o dialogach, które są krótkie, a jednak niebywale treściwe, co udowadnia nam, że czasem niewiele słów potrafi przekazać o wiele więcej niż przydługie monologi.

Czytając inne recenzje w internecie, cieszę sie, że serię o agentce zaczęłam właśnie od tej części, gdyz mogłam poznać historię po kolei, bez nacieków z innych spraw i morderstw. Tutaj mogłam poznać dziewczynę jeszcze jako osobę młodą i nie do końca pewną siebie. Lubię kiedy wszystko ma swój początek i koniec, jednak dla osób znających juz twórczość autorki "Przedsmak zła" będzie świetnym bonusem dopełniającym całość. Jedyne może torchę zawieść czytelnika to bardzo przewidywalne zakończenie, które jakoś tak nie pasuje mi do mrocznej całości.

Podsumowując - polecam lekturę osobom kochającym adrenalinę i strach bijący z każdej strony, a jednoczesnie szukający w powieściach psychologicznych aspektów pozwalających zrozumieć to, co dzieje się w fabule. Zapraszam też na stronę internetową, gdzie można znaleźć tę i inne książki Aleks Kavy. KLIKNIJ TUTAJ

Ocena 
30-03-2018

Udany powrót

Maggie O’Dell jest profilerką w FBI. Do tej pory rozpracowywała umysły morderców na podstawie zdjęć oraz raportów. Przyszedł jednak czas, aby wyjść w teren. Ktoś porywa i morduje młode kobiety, a w miejscach publicznych zostawia pudełka z jedzeniem na wynos i swoim znakiem rozpoznawczym – fragmentem ciała poprzedniej ofiary. Porwanych kobiet jest coraz więcej, a morderca staje się coraz bardziej odważny i bezczelny. Igra z szeryfem, policją i FBI. A szczególnie podoba mu się igranie z piękną i bystrą agentką Maggie O’Dell.

„Przedsmak zła” Alex Kavy to dwunasty tom (nie licząc serii Ryder Creed) przygód profilerki FBI Maggie O’Dell. Ostatnimi czasy Alex Kava nie była w najlepszej pisarskiej formie. Sama przyznawała, że książki o agentce O’Dell pisze tylko na prośbę czytelników (i pewnie dla zarobku), ale tym razem powróciła z prequelem i to był dosyć udany, świeży zabieg.

Thriller ma kilka wad, m.in. powtarzające się teksty, które sprawiają wrażenie lania wody, jak kilkukrotny opis działania ketaminy, czy nieco drętwe dialogi, jednakże niedociągnięcia rekompensuje wartka akcja, dobrze zbudowane napięcie oraz ciekawy rys psychologiczny mordercy.

To książka nie tylko dla stałych fanów Maggie O’Dell, bo dzięki temu, że jest to prequel, a nie kontynuacja dobrze odnajdzie się w niej także odbiorca, który nigdy nie czytał powieści Alex Kavy i właściwie od tego tomu może spokojnie zacząć przygodę z tą autorką.

www.alex-kava.pl

Ocena 
29-03-2018

Maggie O'Dell

"Przedsmak zła" to prequel serii Alex Kavy o Maggie O'Dell, kobiecie, która zajmuje się tworzeniem profili psychologicznych zbrodniarzy. Jej początkująca kariera nabiera tempa oraz coraz bardziej zagraża jej życiu.
Główna bohaterka, Maggie O'Dell pracuje w policji na stanowisku profilerki, która tworzy portrety psychologiczne morderców. Zwykle zajmowała się tym w swoim biurze, opierając się na zdjęciach i relacjach innych policjantów, którzy byli obecni na miejscu zbrodni. To się jednak zmienia, kiedy jej szef Cunningham powoli klimatyzuje ją w nowych obowiązkach. Jej pierwsza sprawa okaże się skokiem na głęboką wodę. Trafia na miejsce okrutnej i brutalnej zbrodni. Na miejscu znajdują trzy ciała i jedną, niewinną dziewczynkę, która prawdopodobnie była świadkiem zdarzeń. Cała akcja spleciona jest z dwóch narracji, poznajemy tok myślenia prawdziwego zabójcy, jednak do samego końca nie wiemy kim jest, oraz znamy punkt widzenia agentki FBI. To właśnie sprawia, że książka daje nam pełny i bogaty obraz całej historii. Dodatkowo autorka urozmaiciła tę powieść, a utrudniła pracę policji o drugą postać, która również wplątana jest w morderstwa. "Przedsmak zła" to thriller z krwi i kości. Dosłownie! Nie brakuje w nim dosadnych opisów miejsc zbrodni, a pudełka, które morderca zostawia jako ''prezenty'' dla policji są bardzo zaskakujące. Cała sytuacja zmienia się kiedy to na celowniku przestępcy staje Maggie. Alex Kava w bardzo dobry sposób przedstawiła tok myślenia i ogólny zarys psychologiczny jednego ze zbrodniarzy. Poznajemy jego motywy, dlaczego wybiera akurat takie ofiary i dlaczego przyjmuje taką a nie inną formę działania. To wszystko sprawia, że książka wywiera bardzo pozytywne wrażenie, a dla mnie, miłośnika kryminałów to na prawdę bardzo dobra pozycja. Dla fanów Kavy to z pewnością miły powrót do losów Maggie O'Dell.
"Przedsmak zła" to idealna pozycja dla ludzi lubiących czuć dreszczyk emocji i uczucie niepewności co do zakończenia całej fabuły. Alex Kava przenosi nas w swój wyimaginowany świat i pozwala się w nim zatracić razem z agentką O'Dell.

Ocena 
29-03-2018

Czym jest zło?

Maggie O’Dell, agentka która zyskała opinię wybitnej specjalistki od tworzenia profili psychologicznych seryjnych morderców, po raz pierwszy ma okazję wyjść z biura i zobaczyć miejsce zbrodni na żywo, a nie tylko ze zdjęć. Zastaje tam zwisające ciało z poderżniętym gardłem, a obok niego pudełko z ciastem i ludzką wątrobą. Morderca tak naprawdę dopiero się rozkręca, chce ją zaszokować oraz nastraszyć. Bohaterka jest jednak tylko pozornie słaba i delikatna.

Alex Kava jest mistrzynią kryminałów oraz budowania napięcia. Znam się z autorką nie od dziś i miałam już okazję czytać kilka jej książek. Wszystko wydaje się dopracowane, jedynym minusem w „Przedsmaku zła” był dla mnie zbyt krótki punkt kulminacyjny. Po niezwalniającej akcji spodziewałam się czegoś więcej niż zaledwie paru stron zakończenia.

Książkę czyta się bardzo szybko i nie jest to jedynie zasługa krótkich rozdziałów oraz niezbyt dużej objętości. Powieść po prostu jest ciekawa i na pewno spodoba się miłośnikom gatunku.

Postaci występujących w tej pozycji jest całkiem sporo. Z samą agentką spotkałam się w innej serii. Jestem zaintrygowana cyklem, którego prequelem jest opisywany przeze mnie „Przedsmak zła”. Czytałam o nim wiele różnych opinii i zdecydowanie jestem ciekawa, jak potoczą się dalsze losy Maggie O’Dell.

W książce występuje narracja kilkuosobowa. Poznajemy historię z punktu widzenia FBI, samego mordercy, jak i też jednej z jego ofiar. Muszę przyznać, że spodobał mi się pomysł, w jaki sposób Kolekcjoner atakował ludzi, którzy byli dla niego zdobyczą. Bawił się ich niepokojem, próbą ucieczki i naiwnością. Nie jest on osobą głupią, każdy jego ruch jest przemyślany, dosłownie gra on na nosie służbom sprawiedliwości, nasycając się ich błądzeniem w miejscu.

Podsumowując: „Przedsmak zła”, jest prawdziwym przedsmakiem do tego, co czeka na czytelników w serii o Maggie O’Dell. To trzymający w napięciu kryminał, który nie skupia się wyłącznie wokół toczącego się śledztwa, ale również dyskretnie zagląda w życie prywatne bohaterów. Dynamiczna akcja oraz idealnie zbudowane napięcie sprawiają, że nie sposób oderwać się na moment od lektury. Polecam miłośnikom powieści z dreszczykiem oraz z agencją rządową w tle.

Ocena 
26-03-2018

Przedsmak zła

Kiedy Maggie O'Dell przybywa na swoje pierwsze w karierze miejsce zbrodni, widzi zwisające z sufitu ciało. Ręce i nogi były związane kablem, a ściany pokrywały rozbryzgi krwi. W kuchni stało otwarte pudełko na jedzenie na wynos, nad którym unosiła się chmara much. Maggie nigdy wcześniej nie uczestniczyła w zbieraniu dowodów. Widziała miejsce zbrodni na zdjęciach i w swoim biurze próbowała stworzyć profil mordercy. Dochodzi do kolejnych zbrodni. Morderca zaczyna prowadzić pewnego rodzaju grę. Ile osób zginie, zanim uda się go złapać?

Kava jak zwykle nie zawodzi. Jeśli nigdy wcześniej nie słyszeliście o Maggie O'Dell, to nawet lepiej dla Was, ponieważ od Przedsmaku zła możecie rozpocząć swoją przygodę z nią. To będzie dobre wprowadzenie do historii. Nie uważam też, żeby osoby, które mają cały cykl za sobą, mogły odczuwać znużenie po lekturze. Nic z tych rzeczy. Ta historia wnosi powiew świeżości i uzupełnia opowieść, która jest dobrze znana.

Książkę czyta się błyskawicznie. Powodów jest kilka. Po pierwsze, rozdziały są bardzo krótkie i płynnie przeskakuje się od jednego do drugiego. Po drugie - historia jest przemyślana, wszystko ma ręce i nogi i chociaż przechodzimy z miejsca na miejsce, nie ma opcji, żeby się pogubić. Po trzecie - to jest ciekawa historia, która wciąga i trzyma w napięciu od początku do końca. Wszystko rusza z kopyta zwłaszcza po tym, jak Maggie pojawia się po raz pierwszy na miejscu zbrodni. Jednak o tym, co działo się później, musicie przekonać się sami.

Jeśli macie delikatne żołądki, momentami możecie mieć problem z lekturą, bo niektóre sceny są dość mocne. Chociażby ta, o której wspomniałam, przywołując fabułę. Sama wiele rzeczy w życiu czytałam, ale aż czułam ciary na całym ciele, gdy akcja przeniosła się na miejsce zbrodni.

Mamy tutaj wielu bohaterów, ale każdy z nich ma swoją rolę do odegrania. To nie jest tak, że pojawiają się, żeby zapełnić puste miejsce. Nie. Wszyscy są dopracowani. Wiedzą, co mają zrobić i dlaczego.

Na pewno nie będziecie się nudzić przy tej lekturze. Autorka Wam na to nie pozwoli. Najbardziej intrygującym wątkiem jest to, w jaki sposób buduje się relacja między Maggie a mordercą. Jak zakończy się gra zabójcy? Przekonajcie się sami.

Ocena 
26-03-2018

Przedsmak zła

Dwa tygodnie wcześniej

Kupuje łuk. Pragnie znów zapolować, bo polowanie jest jak narkotyk- uzależnia. A on czuje głód, dlatego wyśledził kolejną zdobycz.

Dwa tygodnie później

W lesie- na terenie hrabstwa Shenandoah- zostają znalezione zwłoki kobiety. W lewej łydce denatki tkwi strzała, ponadto na jej ciele widoczne są liczne rany i siniaki. Śledztwo prowadzi agent Turner oraz Maggie O’ Dell, znakomita profilerka pracująca dla FBI. Dotychczas jej praca koncentrowała się tylko i wyłącznie na tworzeniu portretów psychologicznych kolejnych zwyrodnialców. Tym razem kobieta współuczestniczy w dochodzeniu, które do najłatwiejszych nie należy. FBI, co rusz znajduje nową ofiarę i pojemniki, zawierające kolejne „wskazówki”. Sprawca zafascynowany agentką O’Dell na miejscu zbrodni zostawia także liściki, które-można by rzec- są zaproszeniem do gry.

„Przedsmak zła” to prequel „Dotyku zła” rozpoczynającego serię o profilerce FBI- Maggie O’Dell. Cykl autorstwa Alex Kavy zyskał rzesze fanów. Sama, sięgając po niektóre tomy (m.in. „Mroczny trop”) czułam się nieco rozczarowana. Fabuła momentami bywała schematyczna, a i bohaterowie wykreowani byli według powtarzającego się wzorca. Styl, co prawda prosty i lekki, jednak mnie nie do końca odpowiadał. Zatem z twórczością Alex Kavy dość długo się mijałam, aż do chwili obecnej. Zdecydowałam się sięgnąć po prequel, bo chciałam poznać szczegóły historii, do której Maggie często wracała w poprzednich tomach, które miałam okazję poznać. Były to jednak tylko fragmenty. Teraz pierwszemu śledztwu O’Dell możemy przyjrzeć się z bliska.

W porównaniu do poprzednich tomów, które nie do końca mnie przekonał, ten pozytywnie mnie zaskoczył. Maggie- ta będąca u progu kariery w FBI, dla mnie jest postacią znacznie ciekawszą, niż w późniejszych odsłonach. Ponadto styl Kavy, choć nadal bardzo przystępny, tutaj prezentuje się odrobinę lepiej, niż w dotychczas znanych mi tomach.

Zatem czy Kava okazała się mocna? ;) Hmm. Z pewnością mocniejsza, od tego, co udało poznać mi się wcześniej. Niemniej nadal jest to jeden z tych lżejszych thrillerów, które czyta się błyskawicznie. Myślę, że „Przedsmak zła” spodoba się nie tylko fanom samej Kavy, ale także wielbicielom prozy Erici Spindler czy J. T. Ellison.

Ocena 
25-03-2018

Smakowity thriller

"Przedsmak zła" to thrillerowa uczta dla czytelniczego podniebienia. Wspaniale rozplanowana i przyrządzona fabuła, dopełniona sugestywnymi opisami sprawia, że od książki nie sposób się oderwać. Zaczynasz z poranną kawą, a kończysz w porze obiadu, czując głód ciągu dalszego.
Niby już na początku książki autorka pokazuje palcem, kim jest polujący na kobiety psychopata, a jednak rozwiązanie śledztwa mnie osobiście zaskoczyło. Po pierwszym spotkaniu z twórczością Alex Kavy stwierdzam, iż ma lekkie pióro oraz talent do tworzenia makabrycznie zawiłych zbrodni, które niejednego czytelnika wyprowadzą w pole.

"Przedsmak zła" to treściwa historia, przykuwająca uwagę od pierwszej strony. Akcja stale nabiera tempa, więc na nudę narzekać nie można. Między bohaterami rozkwitają relacje, nie tylko na podłożu zawodowym, lecz także osobistym, przez co całość nabiera jeszcze bardziej intrygującego smaku.
Co do samej Maggie O'Dell... co tu dużo mówić: profesjonalna, fajna babka, idealna na główną twarz serii! Jestem ogromnie ciekawa jej dalszej kariery w świecie zbrodni i z przyjemnością będę brnąć w kontynuację.

Gorąco polecam Ci ten smakowity thriller, bez względu na Twój stosunek do tradycyjnej kawy, bowiem ta konkretna Kava smakuje wybornie!

Ocena 
25-03-2018

Przedsmak zła

Alex Kava to amerykańska pisarka urodzona w 1960 roku w Silver Creek w stanie Nebraska. Autorka bestsellerowych książek z gatunku thrillerów psychologicznych w tym także popularnej serii o agentce FBI Maggie O’Dell. W swoich książkach tworzy skomplikowane postaci, które umieszcza w mrocznym świecie tajemniczych zbrodni, do których bohaterów popychają najczęściej nieokiełznane emocje.

"Przedsmak zła" to prequel bestsellerowego "Dotyku zła" rozpoczynającego cukl o profilerce Maggie O'Dell. Zaznaczmy również to, że jest to pierwsze spotkanie z tą autorką, ale obiecujemy, że nie ostatnie!!!

W Wirginii grasuje szaleniec. W niewyjaśnionych okolicznościach giną kobiety, niektóre z nich się odnajdują, ale nie zawsze w jednym kawałku.

Maggie O'Dell to specjalistka od tworzenia portretów psychologicznych zabójców. Tym razem zostaje wyciągnięta zza swojego biurka i rusza w pogoni za mordercą w teren. Tajemnicza zbrodnia w przyczepie kempingowej i obecność świadka przynosi jeszcze więcej pytań niż odpowiedzi.

"Przedsmak zła" to cudowny thriller, który pochłonie każdego, nawet takiego laika thrillerów jak ja (czyt. Paulina). Wspaniała kompozycja, bez zbędnych opisów, lekkie pióro, niby poznajemy psychopatę, który poluje na kobiety, już w pierwszych rozdziałach , ale rozwiązanie sprawy zaskoczy Was, tak samo jak nas - to macie gwarantowane. Autorka cudownie dawkuje informacje, co za tym idzie... buduje napięcie. Z tą książką nie będzie nudy...

Polecam serdecznie ten cudowny prequel, to właśnie on zacznie naszą przygodę z poznaniem innych książek serii o Maggie O'Dell, mamy nadzieję, że Wy również podejmiecie taką samą decyzję jak my :-).

Ocena 
25-03-2018

Gra z szaleńcem

Agentka specjalna FBI Maggie O'Dell już od jakiegoś czasu pracuje jako konsultantka przy zabójstwach. Szczególnie tych bardzo okrutnych lub z podejrzeniem seryjnego mordercy. Jej umiejętności zyskują jej coraz większą renomę, a co za tym idzie - jeszcze więcej próśb o pomoc ze wszystkich stron kraju. Do tej pory wszystkie sprawy badała jedynie na podstawie przysyłanych zdjęć i dowodów. Jednak jej przełożony postanawia, że Maggie powinna w końcu zobaczyć miejsce zbrodni na własne oczy. Nie przewidział jedynie tego, że pierwsze morderstwo, w sprawie którego O'Dell będzie brała bezpośredni udział będzie aż tak okrutne. Ani tego, że ktoś inny będzie ich w obserwował na miejscu tamtej zbrodni. Ktoś, komu zadawanie bólu i zabijanie sprawia przyjemność. Ktoś, kto będzie chciał uczyć Maggie jedną ze swoich ofiar i w tym celu nie cofnie się przed niczym.

Całość recenzji dostępna pod adresem: http://zapach-ksiazek.pl/alex-kava-przedsmak-zla/

Ocena 
25-03-2018

Przedsmak zła

Alex Kava, a właściwie Sharon Kava, to amerykańska pisarka, autorka bestsellerów z gatunku thrillerów psychologicznych. Tym razem chciałabym Wam bardziej przybliżyć tę postać.
Alex wychowała się w Silver Creek w stanie Nebraska i już jako mała dziewczynka marzyła o tym, by pisać powieści.
W 1982 roku ukończyła college i rozpoczęła życie na własny rachunek. Po ukończeniu studiów pracowała w reklamie i marketingu jako założycielka firmy zajmującej się projektowaniem graficznym dla sektora reklamowego. W 1992 roku rozpoczęła pracę w swojej dawnej szkole, gdzie została szefową PR, jednakże cztery lata później porzuciła to zajęcie i oddała się pisaniu książek. „Przedsmak zła” to długo wyczekiwany prequel cyklu o agentce FBI Maggie O'Dell, który premierę w Polsce miał całkiem niedawno, bo 14 marca. Miałam okazję podzielić się z Wami na blogu opinią o sześciu pierwszych rozdziałach, a teraz przyszedł czas na pełną recenzję całej książki.
Poprzednio pisałam, że w Shenandoah w stanie Wirginia jeden z myśliwych cierpliwie czyha z kuszą na swoją ofiarę. Wcale nie jest takie oczywiste, czy będzie nią dzika zwierzyna, czy może drugi człowiek.
Natomiast dwa tygodnie później w Quantico w tym samym stanie Maggie O’Dell, specjalistka w tworzeniu portretów psychologicznych, pracująca w Wydziale Badań Behawioralnych FBI, znów otrzymuje korespondencję, w której zwrócono się do niej z prośbą o ustalenie profilu psychologicznego przestępcy. Sprawa dotyczy dwudziestojednoletniego Davida Robardsa, którego przyczynę śmierci określono jako „nierozstrzygniętą”, a w kopercie oprócz raportu znajdują się zdjęcia ofiary. Kiedy jednak jeden z agentów proponuje Maggie wyjazd na autopsję, odkłada sprawę Davida na bok. Na miejscu okazuje się, że denatką jest kobieta, której ciało znaleziono w hrabstwie Shenandoah, jednakże zginęła ona nawet dwa tygodnie wcześniej. W dodatku morderca wziął część jej ciała jako łup, a tak przecież nie zachowują się amatorzy.
Pierwsze sześć rozdziałów niewiele mi zdradziło, ponieważ prawdziwa zabawa zaczyna się dopiero wtedy, gdy Maggie otrzymuje propozycję nie do odrzucenia. Po raz pierwszy ma szansę oderwać się od biurka i pracować w terenie na miejscu prawdziwej zbrodni. Jest to przełom w życiu zawodowym młodej agentki. Niestety widok zmasakrowanych zwłok i ich nieprzyjemny zapach znacznie różni się od fotografii, które dotychczas oglądała. Mimo to Maggie próbuje trzymać się dzielnie, by nie dać kolegom po fachu powodów do śmiechu i docinków. W przyczepie, w której doszło do masakry, zauważa pojemnik z jedzeniem na wynos, w którym najprawdopodobniej znajduje się ludzki organ, nienależący jednak do żadnej z ofiar. Zespół Maggie O’Dell oddelegowany zostaje do kolejnych zbrodni, a morderca najwyraźniej bawi się z FBI, zostawiając na miejscach popełnienia przestępstwa kolejne podarunki w pudełkach na jedzenie. Przez cały czas przygląda się pracy stróżów prawa. W końcu zaczyna fascynować się młodą agentką, szykując dla niej wstrząsającą niespodziankę.
Tak jak pisałam już wcześniej, część rozdziałów poświęcona jest agentce O’Dell, inne tajemniczemu mężczyźnie, którym jest Albert Stucky. Kolejne rozdziały rozwiewają wszelkie wątpliwości i dają jasno do zrozumienia, kim jest Albert.

Dalsza część recenzji na: http://tamczytam.blogspot.com/2018/03/przedsmak-za.html

Ocena 
24-03-2018

Początki panoszącego się zła

Maggie O'Dell jest bohaterką jednej z serii autorstwa Alex Kavy, choć spotkałam ją również w cyklu Ryder Creed. Znana z odwagi doskonała profilerka jeździ w różne miejsca kraju, by pomóc w rozwikłaniu trudnych spraw. Nierzadko męczą ją demony przeszłości a w snach pojawiają się twarze morderców lub ciała ofiar. Ale jak to się zaczęło? Co robiła agentka O'Dell zanim zaczęto ją wzywać do rozmaitych przypadków w terenie?

"Przedsmak zła" to prequel do cyklu Dotyk zła i dzięki niemu możemy poznać odpowiedzi na powyższe, nurtujące pytania. Alex Kava rozpoczyna swą historię w hrabstwie Shenandoah w Wirginii, gdzie doświadczony i cierpliwy myśliwy oczekuje z kuszą na swoją ofiarę. Napięcie rośnie... Kto lub co nią będzie?

Dwa tygodnie później, Quantico, stan Wirginia
Młoda agentka specjalna Maggie O'Dell jest dosłownie zawalona teczkami i kopertami z aktami spraw. Wyrobiła sobie tak znakomitą opinię w zakresie ustalania profilu mordercy, że od kilku lat funkcjonariusze z całego kraju przysyłają jej informacje - albo strzępki informacji - z prośbą, by im pomogła. Z nadzieją, że tylko ona może sobie poradzić. Owszem, wielokrotnie jej się to udawało - na zdjęciach lub w opisach znalazła coś, co wszystkim umknęło...

Jednocześnie O'Dell i Turner dowiadują się od patologa kryminalnego Stana Wenhoffa, iż kobieta, której ciało odnaleziono w hrabstwie Shenandoah, nie żyje już od wielu dni... I na pewno nie była to zwykła śmierć... Interesujący jest również fakt, że morderca zabrał trofeum a według O'Dell Ci co zabijają raz, nie biorą łupów...

Anonimowy informator zawiadamia policję, iż w przyczepie mieszkalnej doszło do tragedii. Zjawia się tam zespół FBI, wraz z agentką Maggie, dla której ma to być pierwsza sprawa w terenie. Niestety jej szef nie widział, że będzie to taka masakra... Jak zareaguje O'Dell? Kogo zafascynuje jej reakcja? Czy uda się ocalić naocznego świadka?

Pojawiła się również intrygująca postać mężczyzny zatrzymanego do kontroli drogowej, który z podrobionym prawem jazdy jeździ kradzionym samochodem. Czy policjant odkryje prawdę? Funkcjonariusz zaczyna się dziwnie zachowywać i zatrzymany początkowo się oddala, by później z ukrycia obserwować poczynania policjanta. O co tutaj chodzi? Jaką rolę w tej sprawie odegra policjant? A kim okaże się człowiek, który go podglądał? Co ukrywa Albert Stucky, czyli człowiek zatrzymany do kontroli? Czy kobieta w odblaskowych butach jest pierwszą ofiarą seryjnego mordercy? I wreszcie czy ta sprawa będzie należała do sukcesów Maggie O'Dell, która jest jeszcze na początku swej ścieżki kariery? Czy gdyby wiedziała, jak wiele bólu i ran na ciele oraz duszy ją czeka, to czy posłuchałaby męża i zmieniła decyzję w sprawie tego, co chce robić w życiu?

Ogrom pytań ciśnie się na usta czytelnikowi. Próbowałam wyprzedzić śledczych i odgadnąć jakie będą kolejne kroki Kolekcjonera. Drżałam o życie porwanych, trzymałam kciuki za tych, którzy mieli szansę się uratować. Tylko czy przy tak wyrachowanym mordercy, który zmienia wcielenia i ma wszystko wcześniej tak dokładnie przygotowane jest to możliwe?

Książka jest napisana typowym dla Alex Kavy językiem, czyta się łatwo, szybko i przyjemnie, choć to ostatnie określenie powinnam chyba napisać w cudzysłowie, gdyż czasem pojawia się 'gęsia skórka' w reakcji na opisywane sceny. Zawsze w trakcie lektur amerykańskiej pisarki cieszyły mnie dość krótkie rozdziały i wyjątkowo nie denerwowało mnie częste przeskakiwanie między miejscami akcji. Tak jest również w przypadku "Przedsmaku zła" - napięcie rośnie, zresztą wraz ze wzrostem liczby ofiar...

Podsumowując - "Przedsmak zła" jest świetnym thrillerem psychologicznym, który nie skupia się wyłącznie na prowadzonych śledztwach, ale uzupełnia fabułę również prywatnymi relacjami między bohaterami. Doskonale wprowadza do kolejnych książek o Maggie O'Dell a dzięki dynamicznej akcji i rozlicznym emocjom serce szybciej bije. Prequel, patrząc pod względem jakości, jest doskonałym powrotem do początkowych książek autorki - polecam wielbicielom cyklu o agentce specjalnej oraz tym, którzy lekturę serii mają jeszcze przed sobą.

recenzja pochodzi z mojego bloga: http://czytelnicza-dusza.blogspot.com/

Ocena 
24-03-2018

http://miedzypolkami-ksiazki.blogspot.com/2018/03/przedsmakzla-alexkavarecenzja.html

Ciała z brakującymi elementami. Dania z wynos z krwawymi dodatkami w postaci śledziony czy palca. Tajemnicze listy skierowane do pięknej agentki. To wszystko sprawka piekielnie dobrego w swoim fachu mordercy, który postanowił przypodobać się nieco agentce FBI jaką jest Maggie O'Dell. Kobieta mimo wspaniałego instynktu oraz talentu do łapania przestępców niestety napotyka trudności na drodze do rozwiązania zagadek. Mężczyzna oprócz talentu do cichego zabijania posiada także umiejętność zmieniania skóry niczym kameleon, dzięki czemu jest wprost niewidoczny dla innych. Czy Maggie zdąży rozwiązać skomplikowaną sprawę zanim ten zbierze jeszcze większe żniwo?


"-Nie odkryłeś mojego sekretu, ale może ja poznam twój."


"Przedsmak zła" to prequel serii o agentce FBI, który ukazał się dość niedawno, ponieważ 14 marca tego roku. Alex Kava na nowo powróciła z historią o Maggie O'Dell, natomiast ja w ten sposób dopiero co rozpoczęłam z nią swoją przygodę!

Jest to moja pierwsza książka tej autorki, ale na pewno nie ostatnia. Nie jest mój gatunek, w którym mogłabym zaczytywać się dniami i nocami, jednak po tej lekturze zdecydowanie zmieniłam do niego stosunek. Alex Kava stworzyła niezwykle ciekawą oraz dopracowaną historię, od której nie można oderwać się nawet na krótką chwilę!

Jestem pozytywnie zaskoczona pomysłem na napisanie książki z perspektywy dwóch osób, na pierwszy rzut oka całkowicie różniących się od siebie. Czytelnik ma możliwość poznać agentkę zajmującą się śledztwem, ale też wejść w głowę samego mordercy, a tym samym przekonać się na "własnej skórze" co kryje się w jego umyśle. To naprawdę świetne posunięcie! Kava mimo tego, do samego końca potrafiła utrzymać mnie w niepewności co do całej sprawy i bez przerwy budować napięcie, które tak naprawdę wzrastało z każdym rozdziałem.

Główni bohaterowie są naprawdę porządnie wykreowani! Autorka w interesujący sposób pokazała sposób działania FBI, a zarazem idealnie potrafiła wcielić się w rolę mordercy, który zapałał dziwną sympatią do Maggie. To, jak chciał za wszelką cenę pokazać siebie jako króla zbrodni było na pewno przerażające i niejednokrotnie jego nienormalne "dzieła" zmroziły mi krew w żyłach. Uważam, że jest to bardzo dobry zabieg w tego typu lekturze, dzięki któremu z trudem można się od niej oderwać.

Mimo że nigdy wcześniej nie miałam możliwości poznać bliżej twórczości Alex, to teraz jestem w stu procentach przekonana, że sięgnę po kolejne książki o agentce O'Dell. "Przedsmak zła" mogę uznać za jedną z lepszych lektur jakie przeczytałam w tym roku, więc to już mówi samo za siebie, prawda? Historia została stworzona w sposób niezwykle ciekawy, dopracowany! Zawsze uważałam, że thrillery są dość trudne w samym czytaniu, ale tutaj lekturę pochłania się szybko i bez najmniejszego problemu. Jestem naprawdę zachwycona twórczością tej pisarki, która najwidoczniej zachęci mnie do częstszego sięgania po ten gatunek.

Ocena 
23-03-2018

Dobra! Wciągająca.

Jesteś fanem kryminałów? To jest bardzo dobra książka dla ciebie. Już na wstępie zaznaczę, że styl autorki jest świetny! Czyta się szybko, sprawnie, lekko. Kava ma dobre pióro. Czy to zachęciło cię do przeczytania dalszej części recenzji? Przedsmak zła to prequel bestselerowego Dotyku zła rozpoczynającego cykl książek o agentce FBI Maggie O'Dell, o czym już wspominałam w poprzednich postach o tej książce. Miałam przyjemność recenzować sześć pierwszych rozdziałów, więc wiecie jak bardzo spodobała mi się ta powieść. Prowadzona świetnie od samego początku, z dobrze rozbudowaną fabułą i ciekawymi bohaterami.



Definicja głosi, że "Zło – jedno z podstawowych (pierwotnych) pojęć etycznych. W moralności zło stanowi przeciwieństwo dobra" i to od samego początku jest nam uświadomione. Przeżywamy kolejne losy wraz z główną bohaterką Maggie o O'Dell, którą polubiłam od razu. Nie miałam jej nic do zarzucenia. Nie jestem znawczynią kryminałów, ale mogę się wypowiedzieć, że postacie były świetnie wykreowane. Kibicowałam Maggie, aby rozwiązała zagadkę, korzystając ze swojej niezawodnej intuicji. Kava wiele razy podkreśla, że Maggie zawsze widzi to, co innym umyka. I tak faktycznie jest.

Jesteśmy trzymani w dużym napięciu, czekając na odpowiedzi. Akcja nie zwalnia, nie pozwala odetchnąć. Czy te wszystkie plusy zachęcają Was do tej książki? Moim zdaniem jest bardzo dobrze napisana i nie mogę się przyczepić. Spędziłam z nią kilka dni i w paru momentach byłam przestraszona.

Sięgaj! Polecam.

Ocena 
22-03-2018

Przedsmak zła

Jestem pewna, że fani kryminałów i thrillerów doskonale znają nazwisko Alex Kava. Autorka napisała wiele powieści, które zyskały ogromną popularność i wiernych czytelników. Seria o Maggie O'Dell jest uwielbiana przez ogromną grupę osób, do której należę również ja. To właśnie dlatego tak bardzo czekałam na prequel cyklu o jednej z moich ulubionych agentek FBI. Koniecznie chciałam się dowiedzieć jak wyglądały początki pracy Maggie - jak stała się jedną z najlepszych profilerek kryminalnych i w jaki sposób zyskała szacunek kolegów z FBI. Kiedy tylko powieść znalazła się w moich rękach, natychmiast zabrałam się za jej czytanie. Jakie wrażenie zrobiła na mnie niedawna premiera od wydawnictwa HarperCollins? Zapraszam do zapoznania się z dalszą częścią recenzji, z której z pewnością się tego dowiecie.

Maggie O'Dell po raz pierwszy ma okazję zobaczyć miejsce zbrodni na własne oczy. Dotychczas oglądała je tylko na zdjęciach, ale w końcu przyszedł czas, aby młoda agentka FBI wyszła zza biurka i sprawdziła się w pracy w terenie. To co odkrywa mocno ją szokuje. Ciało zwisa z sufitu. Ręce i nogi są związane kablem, a całe ściany pokryte są ogromną ilością krwi. W kuchni znajduje się otwarte pudełko na jedzenie na wynos, a w nim... ludzka śledziona, a może wątroba - ciężko to stwierdzić na pierwszy rzut oka. Giną kolejne ofiary, a sprawca działa według określonego wzorca. Do czasu gdy zaczyna fascynować się młodą agentką FBI. Pragnie jej uwagi i podziwu. Maggie O'Dell daje się wciągnąć w okrutną grę, która może okazać się dla niej śmiertelnie niebezpieczna. Czy bohaterka odkryje kto stoi za brutalnymi zabójstwami?

Fabuła książki jest ciekawa, jednak nie można powiedzieć, że jest jakoś specjalnie oryginalna i pomysłowa. Takich seryjnych morderców, którzy zabijają by czerpać z tego przyjemność było już w literaturze całe mnóstwo, tak więc pod tym względem "Przedsmak zła" nieszczególnie mnie zaskoczył. Zabójca jest nam znany już od samego początku. Niektóre rozdziały są napisane z jego perspektywy co pozwala nam śledzić jego poczynania, myśli i emocje. Cieszę się, że autorka pozwoliła nam lepiej poznać ten zły charakter, jednak niestety nie był on tak mocno rozbudowany jak tego oczekiwałam.

Maggie O'Dell jest postacią, którą pokochacie już od pierwszych stron. To bohaterka odważna, w miarę rozsądna i mało irytująca. Najczęściej podejmuje dobre decyzje, które zbliżają ją do rozwiązania zagadki, choć oczywiście zdarza jej się popełniać błędy. O reszcie osobowości nie można zbyt wiele powiedzieć, ponieważ zbytnio się oni nie wyróżniają, choć niektórzy z nich odgrywają w całej historii dosyć istotne role.

Język, którym posługuje się autorka jest prosty i niesamowicie lekki, co sprawia, że książka jest doskonale dla każdego zrozumiała. "Przedsmak zła" czyta się w błyskawicznym tempie, choć nie jestem pewna czy ten tytuł pozostanie na długo w mojej pamięci. Akcja jest szybka, a każda kolejna stronach to potężna dawka emocji i nieoczekiwanych zwrotów akcji. Osoby, które lubią twórczość Alex Kavy, powinny być zadowolone z lektury jej kolejnej książki.

Podsumowując - przeczytanie "Przedsmaku zła" okazało się dobrą decyzją, której absolutnie nie żałuję. Prequel cyklu o Maggie O'Dell jest doskonałą okazją, aby rozpocząć przygodę z twórczością Alex Kavy i mam nadzieję, że część z was zdecyduje się to zrobić. Jeśli już znacie niektóre pozycje spod pióra tej autorki, to "Przedsmak zła" zdecydowanie jest dla was pozycją obowiązkową.

Ocena 
22-03-2018

Przedsmak zła

Alex Kava to chyba jedna z najsławniejszych pisarek książek kryminalnych. Choć sama czytałam tylko kilka jej pozycji i to niestety nie po kolei nie jestem pewna czy ta sława jest adekwatna do poziomu. Z każdą kolejną książką odczuwałam to coraz bardziej. Tym razem w moje ręce trafił prequel przygód Maggie O'Dell ukazujący początkowe jej losy.

Wirginia, hrabstwo Shenandoah. Pewien mężczyzna przygotowuje się do polowania. Kupując kuszę decyduje się na tą z maksymalną siłą naciągu. W końcu tu nie ma ograniczeń ze strony prawa, które w innych Stanach są bardzo restrykcyjne. Idzie do lasu i poluje na wcześniej upatrzoną ofiarę. W końcu ostrzegał, że zakupu pomarańczowych odblaskowych butów do biegania kobieta pożałuje...

Mniej więcej w podobnym czasie w Quantico w stanie Wirginia. Maggie O'Dell młoda agentka FBI zajmująca się od lat sporządzaniem profili seryjnych morderców nie będąc nawet na miejscu zbrodni zostaje zaangażowana w śledztwo. Pierwszy raz ma możliwość sporządzić profil opierając się nie tylko na zdjęciach czy ewentualnym pobycie w prosektorium. Ofiarą jest młoda kobieta, która choć zaginęła jakiś czas temu to jednak nie żyje raptem od kilku dni. Wszystko wskazuje, że będzie to rutynowa sprawa tak dla Maggie jak i reszty zespołu. Chyba nie mogli być w większym błędzie...

Nikt nie spodziewał się, że to co mają za sobą to początek góry lodowej. Dołączą kolejne zwłoki i to nie jedne, a na "deser" pojemniki z jedzeniem na wynos. Tylko zawartość lekko odmienna od oczekiwanej i za każdym razem z listem skierowanym bezpośrednio do agentki O'Dell.

Młoda agentka musi zmierzyć się z kilkoma rzeczami. Pierwsza to fakt, że do tej pory prowadziła śledztwa z zza biurka. Teraz, gdy wyszła w teren okazało się, że oglądanie miejsc przestępstwo to bajka jakże inna od oglądania zdjęć czy nawet autopsji w sali prosektoryjnej. No i morderca, który upatrzył ją sobie jak kot upatruje mysz. Wygra tylko jedno z nich. Kto pierwszy złapie przeciwnika...

Gdzieś na początku poczułam, że ta książka będzie dobra. Że znów dostaniemy tę dobrą, mocną i pobudzającą Kavę i to bez kofeiny, więc polecam tym dbającym o zdrowie - chyba, że delikatna psychika jest wrażliwsza od fizycznych aspektów ciała. Takie powieści mogła bym czytać nałogowo. Ci co znają Alex pewnie chętnie do niej wrócą, tym co chcą poznać proponuję zaczęcie serii właśnie od tej pozycji, bo w końcu to prequel ukazujący nam początki kariery agentki, jej wzlotów i upadków oraz problemów tak zawodowych jak prywatnych. Wiele dzięki temu można zrozumieć w późniejszych tomach - zawsze lepiej poznać wszystko od razu i po kolei niż wyrywkowo jako wspomnienia agentki podczas konkretnych śledztw w książkach. Zachęcam do przeczytania

Więcej na:
www.swiatmiedzystronami.blogspot.com

Ocena 
19-03-2018

Nowy wymiar zła

Przedsmak zła to prequel bestselerowego Dotyku zła rozpoczynającego cykl książek o agentce FBI Maggie O'Dell. Przechodząc przez kolejne tomy serii zauważyłam u Alex Kavy znaczny spadek formy. Po mrożących krew w żyłach pierwszych częściach cyklu zaczęły się pojawiać kolejne, niestety nazbyt schematyczne i dużo słabsze książki. Przedsmak zła jest realnym dowodem na powrót autorki do pełni formy. Najnowsza książka stanowi idealne wprowadzenie do serii z Maggie O'Dell w roli głównej.

Na wstępie śmiało mogę stwierdzić, że tytuł świetnie oddaje treść książki. Autorka od podstaw stara się uzmysłowić czytelnikowi czym jest zło i co powinno się zrobić, żeby je ujarzmić. Z fabuły dowiadujemy się, że kariera Maggie powoli się rozkręca. Agentka zyskuje uznanie zwierzchników, niestety nadal nie zostaje oddelegowana do pracy w terenie.

"Ma pani intuicję, jeśli chodzi o ludzi... o morderców. Choć jest to cenna zdolność albo talent, czy jak tam wolałaby pani to nazwać, choć jest to niezwykle przydatne, chcę żeby miała pani świadomość, że czasami za zagłębianie się w umysł zła trzeba zapłacić cenę. (...)"

Alex Kava na przykładzie Maggie systematycznie przybliża czytelnikom szczegóły dotyczące pracy zawodowego profilera kryminalnego. Taki zabieg w mojej ocenie dodał książce realizmu. Autorka krok po kroku wprowadza do fabuły kolejne postacie, tworząc coś na kształt siatki wzajemnych relacji (zarówno prywatnych, jak i służbowych) między głównymi bohaterami. Przedstawioną w książce historie poznajemy z dwóch perspektyw - mordercy i śledczego- dzięki czemu możemy lepiej zrozumieć zachowania każdej ze stron.


Fabuła książki jest ściśle związana z pierwszym śledztwem agentki, prowadzonym przez nią osobiście na miejscu zbrodni. W przyczepie znajdującej się na uboczu nieopodal lasu agenci odkrywają zwłoki w stanie znacznego rozkładu. Sprawa komplikuje się w chwili odkrycia zaskakującego znaleziska. Znajdujący się na miejscu zbrodni pojemnik na jedzenie na wynos zawiera pewien ,najprawdopodobniej ludzki, organ.

Alex Kava na bazie kilku osobnych wątków zbudowała dość intrygującą fabułę. Pierwsze rozdziały przybliżają czytelnikowi postać pewnego seryjnego mordercy i stanowią preludium dla późniejszych wydarzeń. Kolejne skupiają wokół zakrojonego na szeroką skalę śledztwa. Ku mojej uciesze w książce nie zabrakło nieoczekiwanych zwrotów akcji i towarzyszącej im mrocznej aury.

Prequel krok po kroku wprowadza czytelnika w świat Maggie O'Dell. Książka w głównej mierze skupia się na życiu zawodowym agentki. Alex Kava zmyślnie przemyca do treści elementy z życia prywatnego swojej bohaterki. Krok po kroku dowiadujemy się, jakie wydarzenia ukształtowały osobowość młodej agentki. Czytałam wszystkie tomy serii, więc niestety żadna z przedstawionych informacji nie była dla mnie zaskakująca. Uważam jednak, że miło było przypomnieć sobie niektóre fragmenty z życia Maggie O'Dell.

W najnowszej książce Alex Kavy najbardziej zaintrygowała mnie niecodzienna więź rodząca się między mordercą, a Maggie. Przedsmak zła, jak przystało na dobry thriller, od początku do końca trzyma w napięciu. Niektóre sceny mogą zbulwersować co wrażliwszych czytelników. W pewnym momencie poczułam się lekko rozczarowana dość przewidywalną postawą mordercy. Fabuła mimo pewnych mankamentów była dopracowana i zdecydowanie bardzo przyjemna w odbiorze.

"Jedno, czego się nauczyła, to budowanie murów, żeby mikt nie miał szansy jej opuścić, porzucić. Robiła wszystko, żeby nikt nie znaczył dla niej aż tak wiele, by ją zranić. Już nigdy. (...)"

W trakcie lektury wielokrotnie zwróciłam uwagę na sposób prowadzenia dialogów przez głównych bohaterów. Wymiana zdań między postaciami była bardzo dynamiczna, a pod względem prezentowanych treści zawierała wiele interesujących przesłań. Niestety zakończenie książki ze względu na swoją przewidywalność było w mojej ocenie najsłabszym elementem książki.

Dla czytelników znających serię najnowszy thriller Alex Kavy będzie świetnym uzupełnieniem losów głównej bohaterki. Dla osób rozpoczynających swoją przygodę z książkami autorki Przedsmak zła stanowić będzie świetne wprowadzenie do cyklu. To idealna propozycja zarówno dla fanów gatunku, jak i tych, którzy dopiero rozpoczynają swoją przygodę thrillerem.

Ocena 
19-03-2018

To dopiero początek...

Czym jest zło? Czy tkwi w każdym z nas? Depcze naszej duszy po piętach i tylko czeka na moment, żeby się ujawnić? A może wręcz odwrotnie. Zło to objaw zwyrodnienia, spaczenia, wyjątek, a nie zasada. Jaka by nie była odpowiedź, agentka Maggie O’Dell wyśledzi prawdę i odda sprawcę w ręce sprawiedliwości. A przynajmniej zrobi wszystko, co w jej mocy... Jednak, czy to wystarczy?

"Przedsmak zła" to historia, która poprzedza całą serię o agentce FBI Maggie O’Dell. W tomie 0.5 główna bohaterka jest już znaną profilerką, ale wciąż działa zza biurka. To zupełnie inne doświadczenie niż zetknięcie się na żywo z miejscem zbrodni. Tym razem jednak udział profilerki jest niezbędny. Nawet nie zdaje sobie sprawy, że ta sprawa będzie wyjątkowo niebezpieczna. Bo przeciwnik, z którym przyjdzie się jej zmierzyć, jest wyjątkowo przebiegły. Aż chciałoby się powiedzieć, zło wcielone!

Chociaż tytuł stanowi wprowadzenie do serii, muszę przyznać, że dla mnie jest to pierwsze spotkanie z agentką (przynajmniej zacznę chronologicznie!) i z pewnością... nie ostatnie. Książka jest niezwykle intensywna już od pierwszej strony. Żadnych zbędnych wstępów i opisów, sama akcja i to wyjątkowo... brutalna.

Historia napisana została z dwóch perspektyw, które zazębiają się ze sobą. W ten sposób mamy możliwość poznania dwóch odmiennych punktów widzenia, przy czym psychika sprawcy to... bez wątpienia jazda bez trzymanki. Podobało się to, że jego osobowość została bardzo starannie i skrupulatnie zbudowana. W książce nie ma niedomówień, wątpliwości, czy zachowań, które budzą w czytelniku wątpliwości. Główny zły to postać z krwi i kości, aż chciałoby się dodać... „niestety”.

Równie ciekawie prezentuje się agentka Maggie O’Dell. W historię interesująco wprowadzono jej życie osobiste. Bo chociaż kobieta najchętniej cała oddałaby się pracy, w praktyce nie może zapominać o całym świecie. To niebezpieczne zajęcie nie tylko odbija się piętnem na jej psychice, ale też relacjach z najbliższymi.

Najważniejsze jednak i najbardziej wciągające w tej książce są liczne zwroty akcji i pełna napięcia atmosfera. W tej historii wszystko może się wydarzyć. Nikt nie jest bezpieczny. Z niezwykłym przejęciem śledziłam rozwój wydarzeń i do samego końca nie mogłam się oderwać od lektury.

Jeśli cenicie sobie kryminały oparte na motywie „wyścigu” z przestępcą, dynamicznej akcji oraz nieszablonowej historii, koniecznie sięgnijcie po „Przedsmak zła”.

Ocena 
17-03-2018

ZANIM DOTKNĘŁO ICH ZŁO

Kariera Alex Kavy zaczęła się całkiem nieźle, bo jej pierwsze dwie powieści miały w sobie to coś, niestety potem zaczęło być już tylko słabiej i słabiej. Z każdą kolejną książką autorka pisała w coraz gorszy sposób, prostszy (ale nie w dobrym tego słowa znaczeniu) oraz płytki, powielając przy tym niezliczone schematy i popadając w coraz większą sztampę. Na szczęście „Przedsmak zła” to powrót do lepszej formy. Może dlatego, że Kava w końcu się opamiętała? A może po prostu sprawił to powrót do początku, bo niniejsza powieść to nic innego, jak prequel jej debiutu, a zarazem zapis wydarzeń, o których czytelnicy niejednokrotnie w formie wspomnień czytali w jej książkach.

Hrabstwo Shenandoah, Wirginia. Pewien mężczyzna przygotowuje się do polowania. Kupuje kuszę z maksymalną siłą naciągu, taką, jakiej nie dostanie w innych Stanach, gdzie są ostrzejsze uregulowania prawne, idzie do lasu i… Cóż, ostrzegał kobietę, że pożałuje zakupu pomarańczowych odblaskowych butów do biegania, teraz jedynie daje tego dowód.
Dwa tygodnie później, Quantico, Wirginia. Agentka specjalna Maggie O’Dell zajmuje się sporządzaniem profili najróżniejszych przestępców, nie bywając nawet na miejscach zbrodni. Służby z całych Stanów przysyłają jej różne rzeczy, prosząc by na ich podstawie pomogła określić psychikę zbrodniarza. Tym razem zostaje zaangażowana w śledztwo w sprawie morderstwa kobiety z Wirginii. Ofiarę uprowadzono wprawdzie jakiś czas temu, zginęła jednak niedawno. Wszystko wygląda na rutynową sprawę, Maggie nie ma jednak jeszcze pojęcia z jakim koszmarem już wkrótce przyjdzie się jej zmierzyć. Ludzkie organy w pudełkach po jedzeniu na wynos. Kolejne trupy. A w środku tego wszystkiego ona. Młoda agentka, która dotychczas takie sprawy załatwiała zza biurka, ale teraz musi wyruszyć w teren, bo ma to pomóc jej w rozwikłaniu zagadki. Nikt nie podejrzewa jakie zagrożenie to na nią sprowadzi…

Warto zauważyć, że „Przedsmak zła”, zanim ukazał się w tej formie, w jakiej mamy go w tym tomie, był książką znaną już od kilku lat. I nie chodzi mi tu wcale o to, że jej treść jest doskonale znana miłośnikom prozy amerykańskiej pisarski, bo przez wiele tomów Maggie wspominała te wydarzenia, a o to, że niniejsza historia ukazała się najpierw jako nowela. W roku 2014 z inicjatywy Brendy Novak grupa bestsellerowych autorek napisała po jednym tekście na rzecz antologii, dochód z której miał wesprzeć badania nad cukrzycą. „Sweet Dreams Boxed Set”, bo tak nazwano ten projekt, zawierał wśród trzynastu innych tekstów, także nowelę Kavy „Before Evil”. Tekst ten oczywiście znacząco różnił się od tego, co możemy czytać teraz. „Przedsmak zła” został przez autorkę napisany na nowo, poza ogólnym zarysem fabuły obie wersje nie mają ze sobą wiele wspólnego, różnią się nawet tym, że nazwisko mordercy pada już w pierwszym rozdziale – fani znali je zresztą doskonale, a czy autorka zaskoczyła tam czymś innym, nie zdradzę. Ale tak, czy inaczej, całość opowiadała tę samą historię.

A czy jest to historia dobra? Tak. Szczególnie dla tych, którzy nie czytali „Dotyku zła” i innych powieści Kavy, gdzie wspominano przeszłość Maggie. Wtedy czeka na nich więcej zaskoczeń, ale i fani pisarski znajdą tu wiele dla siebie. Przede wszystkim jest to dobre uzupełnienie serii, która na rynku obecna jest niemal od dwudziestu lat. Ale mamy tu także niezłą historię, ciekawe przedstawienie początków Maggie i próbę rozwiązania kwestii dlaczego bohaterka, choć jest profilerką, działa od samego początku jak agentka terenowa – próbę nie do końca udaną, ale wnoszącą co nieco do opowieści. Poza tym po prostu dobrze było wrócić do tej starej, dobrej Maggie O’Dell i klimatu pierwszych, najlepszych tomów.

Stylistycznie powieść też jest całkiem niezła. Kava nadal nie wybija się ponad przeciętność, niemniej w „Przedsmaku zła” czyta się go o wiele lepiej, niż wiele wcześniejszych jej dzieł. We mnie osobiście wzbudził też pewien sentyment. Poza tym to po prostu niezły thriller, w stylu innych podobnych dokonań współczesnych autorów – a właściwie autorek. W sam raz dla nowych odbiorców, którzy chcieliby przekonać się, jak smakuje ta Kava i, oczywiście, dla miłośników autorki.

Napisz recenzję

Napisz recenzję