Opcja dostawy Płatność online Płatność przy odbiorze Czas dostawy
Paczka w ruchu 4,90 zł     - 2 dni
Paczka 48 do domu 11,90 zł 13,90 zł 2 dni
Odbiór w punkcie Poczty Polskiej 10,90 zł 12,90 zł 2 dni
Odbiór w paczkomacie InPost 9,90 zł     - 1-2 dni
Mini paczka do domu InPost 7,90 zł     - 1-5 dni
Przesyłka kurierska InPost 13,90 zł 15,90 zł 1 dzień
Kurier DPD 14,90 zł 16,90 zł 1 dzień
Opcje dostawy:
Paczka w ruchu
Płatność online:
4,90 zł
Płatność przy odbiorze:
    -
Czas dostawy:
2 dni
Opcja dostawy:
Paczka 48 do domu
Płatność online:
11,90 zł
Płatność przy odbiorze:
13,90 zł
Czas dostawy:
2 dni
Opcja dostawy:
Odbiór w punkcie Poczty Polskiej
Płatność online:
10,90 zł
Płatność przy odbiorze:
12,90 zł
Czas dostawy:
2 dni
Opcja dostawy:
Odbiór w paczkomacie InPost
Płatność online:
9,90 zł
Płatność przy odbiorze:
    -
Czas dostawy:
1-2 dni
Opcja dostawy:
Mini paczka do domu InPost
Płatność online:
7,90 zł
Płatność przy odbiorze:
    -
Czas dostawy:
1-5 dni
Opcja dostawy:
Przesyłka kurierska InPost
Płatność online:
13,90 zł
Płatność przy odbiorze:
15,90 zł
Czas dostawy:
1 dzień
Opcja dostawy:
Kurier DPD
Płatność online:
14,90 zł
Płatność przy odbiorze:
16,90 zł
Czas dostawy:
1 dzień

Czas dostawy deklarowany jest przez dostawcę. Wszystkie zamówienia złożone do godz. 14:00 są wysyłane w tym samym dniu.

Tytuł Osiem minut
Autor Darren O`Sullivan
Wydawnictwo HarperCollins
Data premiery 11-07-2018
Ilość stron 336
Oprawa Miękka
ISBN 9788327637352
Tłumaczenie Katarzyna Ciążyńska
Projekt okładki Emotion Media
Ocena 
13-09-2018

Osiem minut

Nie jest to pierwszy debiut, jaki przeczytałam, ale ten niestety trafi na listę tych, co to zmarnowały mój czas. W zamierzeniu miał być interesujący thriller, ale w praktyce powieść wypadła raczej słabo.

Chrisa poznajemy, kiedy czeka na pociąg, który ma zakończyć jego życie i połączyć go ze zmarłą żoną. Kartka po kartce i dowiadujemy się, jak bardzo jej śmierć go załamała i co sprawia, że Chris odlicza dni do chwili kiedy paniczny strach odejdzie wraz z nim. Nie wzbudził mojej sympatii, nie sprawił, że go nie polubiłam, to trochę taka mdła postać bez charakteru. Nawet fakt, że raz na jakiś czas odzywa się w nim jego gorsze ja, nie zmieniło wizerunku nudnego i żałosnego człowieka.

Sara, tej dla odmiany nie polubiłam. Nie potrafi zakończyć związku, który sprawia, że jest nieszczęśliwa. Wciąż się łudzi, że facet, który ją zdradza i okłamuje, zmieni się i będą szczęśliwi. Przypadkiem poznany Chris staje się jej obsesją, a jej chęć uratowania tego człowieka zakrawa na silne zaburzenia psychiczne. Ubzdurała sobie misje i z uporem maniaka prześladuje człowieka, który na różne sposoby okazuje jej swoją niechęć.

Miałam wrażenie, że czytam romans, w którym główna bohaterka jest chora psychicznie i nęka bogu ducha winnego człowieka. Ten z kolei cierpi z powodu złamanego serca. Telenowela. Skrywana w skrzynce narzędziowej mroczna tajemnica to trochę za mało, żeby poczuć klimat dobrego czy choćby przeciętnego thrillera.


Osiem minut jest książką, o której bardzo szybko się zapomina. Nie było „serca w gardle” ani „gęsiej skórki”, nie było zaskakujących zwrotów akcji ani szokującego zakończenia. Była opowieść, którą przeczytałam bez większych emocji. Moim wymaganiom nie sprostała więc nie mogę jej polecić.
www.posredniczka-ksiazek.pl

Ocena 
04-09-2018

Osiem minut

Darren O’Sullivan urodził się w Slough w 1982 roku, ale przeprowadził się do Peterborough, gdy miał 17 lat, aby kształcić się w dziedzinie sztuk scenicznych. Od tego czasu pracuje twórczo, najpierw jako aktor na scenie, potem reżyser.
Kilka lat temu poczuł inspirację do napisania sztuki, z której to narodził się pomysł opracowania powieści. W 2015 roku został przyjęty do sześciomiesięcznego programu szkoleniowego pisania powieści w niezależnym wydawnictwie brytyjskim Faber & Faber. To tam dokształcił swój warsztat pisarski i właśnie na tym szkoleniu narodziła się powieść „Osiem minut”, oryginalny tytuł „Our Little Secret”. W maju tego roku premierę miała druga książka autora: „Close Your Eyes”, wciągający thriller psychologiczny z zabójczym akcentem. Miejmy nadzieję, że szybko zostanie przetłumaczona na język polski i wkrótce ukaże się w polskich księgarniach.
Chris Hayes to pracownik z branży ubezpieczeń społecznych, który rok wcześniej stracił żonę. Nie potrafi pogodzić się ze śmiercią ukochanej kobiety i rozpaczliwie pragnie dołączyć do Julii, a jedynym sposobem, aby ponownie się z nią spotkać, jest samobójstwo. Chris ma wszystko zaplanowane. Wybiera pociąg towarowy, by zaoszczędzić pasażerom traumatycznych widoków. Dokładnie wie, o której godzinie przejeżdża przez stację. Już dawno oszacował, w którym momencie powinien podjąć ostatnią w swoim życiu czynność – rzucić się na tory. Nie przewidział jednego – że na stacji pojawi się ktoś jeszcze. Ktoś, kto jest niezwykle uparty i przeszkodzi mu zrobić to, co planował od wielu tygodni. Sara nieświadomie niweczy zamiary Chrisa, jednocześnie ratując mężczyznę przed śmiercią. Kobieta podejrzewa, że uchroniła nieznajomego przed samobójstwem, a przekonuje się o tym dopiero, gdy znajduje jego list pożegnalny. Wtedy też postanawia odszukać Chrisa, wbrew ostrzeżeniom swoich bliskich. Za wszelką cenę chce ponownie spotkać się z mężczyzną, ponieważ obawia się, że podejmie on kolejną próbę, która tym razem będzie udana. W dodatku czuje z nim silną więź, którą trudno jest jej nazwać. W końcu Sarze udaje się odnaleźć Chrisa, lecz on nie jest zainteresowany znajomością z kobietą. Ta jednak nie zamierza odpuścić. W końcu oboje się do siebie zbliżają, lecz ich wspólna historia wcale nie będzie miała „happy endu”.
Powieść Darrena O’Sullivana miała być thrillerem, lecz przeważał w niej wątek obyczajowy z elementami thrillera. Rozterki miłosne Sary często odsuwały na drugi plan problemy Chrisa.

Dalsza recenzja na: http://tamczytam.blogspot.com/2018/08/osiem-minut.html

Ocena 
23-08-2018

Osiem minut koszmarnego czytania

Tym razem miałam do czynienia z debiutem. Przyznam szczerze, że czekałam na niego jak na mało co. Ten opis z tylu i pochlebne opinie kusiły strasznie, więc nie dziwota, że aż tak oczekiwałam tej pozycji na rynku. Darren O'Sullivan zdecydowanie trafił tą pozycją w mój gust. Przynajmniej byłam tego pewna do momentu, aż nie zaczęłam czytać...

"Chris stał i patrzył jak pomału mijają sekundy. Osiem minut, musi poczekać jeszcze tylko osiem minut." *

Pewnego majowego dnia Chris stanął na peronie po to, by zrobić ten ostateczny krok, na który przygotowywał się od kilku miesięcy. Data nie jest przypadkowa. To rocznica ślubu Chrisa i Julii. 5 maja to ich dzień. Niestety teraz mężczyzna musi świętować ją sam, bo jego żona nie żyje. Aby nie musieć przeżywać rocznic samotnie postanawia do niej dołączyć. Jest pewny, że uczynił wszystko i jest przygotowany, by zrobić ten jeden krok.

Tyle, że na cztery minuty przed ostateczną decyzją pojawia się ona. Kobieta, która niszczy jego zamiary. Nie chce tego robić na jej oczach. Nie chce nikomu zatruwać życia swoim postępkiem. Nie chce, by ktoś do końca swoich dni widział, jak on popełnia samobójstwo.

Gdy tylko pociąg przejeżdża, Chris znika, a Sara znajduje list niedoszłego samobójcy. To wtedy uświadamia sobie, co mężczyzna chciał zrobić i przed czym go uchroniła. Pytanie tylko, czy na dobre, czy tylko odsunęła to w czasie.

Powieść zaczyna się w momencie, gdy Chris postanawia popełnić samobójstwo by dołączyć do swej żony. Uniemożliwia mu to kobieta, która postanawia go odnaleźć i zrozumieć co kierowało Chrisem. Akcja to tak naprawdę wspomnienia mężczyzny o życiu sprzed śmierci jego żony, która jak się okazuje ma drugie dno. Nie wiem kto i dlaczego umieścił tę powieść w dziale thriller. Jak dla mnie to totalna porażka. Nie tylko wpasowanie pozycji do tego gatunku, ale i sama pozycja. Dawno nie czytałam tak kiepskiej i nudnej książki. Co z tego, że pomysł był genialny skoro wykonanie wprost fatalne? To jedna z tych pozycji, którą jeśli tylko uda Ci się przeczytać to zapomnisz o niej w zastraszająco szybkim czasie. Ja jej nie przeczytałam. Ja ją wymęczyłam. A raczej to ona wymęczyła mnie. Można powiedzieć, że wytłumaczeniem jest fakt iż jest to debiut, ale mam za sobą niejeden i aż tak źle dawno nie było. Ja podziękuję za książki tego autora. Wam zostawiam otwartą bramę czy chcecie ryzykować czy nie.

* - cytat z "Osiem minut" Darren O'Sullivan, str. 5

Ocena 
20-08-2018

Osiem minut

Fabuła związana jest z postacią Chrisa, którego spotykamy na dworcu kolejowym w March, we wschodniej Anglii. O godzinie 22.39, czyli na osiem minut przed zaplanowanym przez bohatera zdarzeniem. Minuta po minucie poznajemy jego motywację do popełnienia samobójstwa, jako że Chris stoi na krawędzi peronu, oczekując na przejazd pociągu towarowego, pod którego koła zamierza się rzucić, aby dołączyć do zmarłej tragicznie żony. Na dworcu nikogo nie ma, Chris wcześniej wszystko przygotował, dokonał obserwacji i wie, że nikt i nic nie przeszkodzi mu w realizacji jego smutnego planu. Nie przewidział jednak, że zupełnie przypadkiem na dworcu pojawi się Sara - kolejna bohaterka powieści - i zdecyduje się przerwać misternie zaplanowany samobójczy akt. Ratując niedoszłego samobójcę, Sara wierzy, że od tego momentu łączy ją z nim wyjątkowa więź. Postanawia poznać go bliżej, i wbrew wszystkim i wszystkiemu, odwieść go od kolejnych prób zakończenia życia. Nie zdaje sobie sprawy, że w ten sposób została wciągnięta w bardzo niebezpieczną intrygę, która może doprowadzić do nieszczęścia.


Bohaterowie tej powieści są opisani dość pobieżnie. Pomimo pierwszoosobowej narracji trudno jest czytelnikowi utożsamić się z nimi, tym bardziej że ich historie zdają się być pozbawione przeszłości. Autor zdecydowanie stawia na prezentację wydarzeń „tu i teraz” i przez całą powieść nie sposób uniknąć wrażenia, że to właśnie teraźniejszość ma największy wpływ na bohaterów, a szkoda bowiem to właśnie tak skomplikowane postaci, jak główni bohaterowie wręcz wymagają prezentacji całego ciężaru bagażu doświadczeń życiowych. Przez to właśnie nie wiadomo, co tak naprawdę ukształtowało ich charaktery i losy. Myślę, że to mógłby być najmocniejszy element tej powieści, gdyby tylko autor postanowił na niego postawić. Być może właśnie ten brak wyjaśnienia przeszłości bohaterów sprawia, że zakończenie tej książki pozostawia niedosyt. Nużą też nieco fragmenty prezentujące siłę uczuć Chrisa do żony. Po kilkunastu stronach czytelnik naprawdę rozumie, że bohater nie może żyć bez swojej ukochanej, nie trzeba tego podkreślać praktycznie na każdym kroku.




Książkę czyta się szybko, narracja wciąga na tyle, że chcemy dowiedzieć się autorskiego zakończenia, mimo własnych domysłów i czytelniczej intuicji, która podpowiada nam, jak to wszystko się skończy. Odradzam tę pozycję bardziej wymagającym czytelnikom thrillerów, tym bardziej, że ta powieść w większości składa się z dramatu. Dopiero zakończenie przynosi oczekiwane elementy thrillera. A jednak są czytelnicy, którym mogę polecić tę powieść. Przede wszystkim ma ona szansę spodobać się miłośnikom nieskomplikowanych powieści psychologicznych. „Osiem minut” to thriller, który szybko się czyta i dość szybko się o nim zapomina – nie można jednak powiedzieć, żeby czas spędzony z tą książką był stracony.

Ocena 
20-08-2018

Osiem minut


Ostatnio obiecałam sobie, że nie sięgnę przez dłuższy czas po żadnej thriller, bo wszystkie zaczęły mi się zlewać w jedną całość. Żaden autor nie potrafił mnie w pełni zadowolić i cały czas miałam wrażenie, że czytam jedno i to samo. Niestety okazało się to dla mnie zbyt trudne i postanowiłam dać szansę debiutowi Darrena O’Sullivana. Książka zaciekawiła mnie opisem, który wydał mi się świeży, ciekawy i pełen polotu. Czy wnętrze okazało się równie interesujące?

Książka mnie nie zachwyciła, bo choć autor wymyślił naprawdę świetną fabułę, to niestety wykonaniu do świetności było daleko. Od dobrego thrillera wymaga się sporo, a jeżeli po przeczytaniu kilkudziesięciu stron czytelnik łapie się na tym, że wie, co wydarzy się dalej, to niestety coś jest nie tak. Wielka szkoda, bo książka miała naprawdę duży potencjał, który został zmarnowany. Nie czułam żadnego napięcia, żadnego dreszczyku emocji, wszystko było dla mnie nijakie i bez polotu. Według mnie to jedna z takich książek, o których po przeczytaniu bardzo szybko się zapomina, albo chce się zapomnieć. Przyznam, że pod koniec akcja zrobiła się ciekawsza, ale ja i tak czekałam na, jak najszybszy koniec.

Na pewno plusem jest to, że książka jest lekko napisana i bardzo szybko się ją czyta. Niestety przyjemność psuje jej przewidywalność i brak efektu zaskoczenia, który uwielbiam w tego typu literaturze.

„Osiem minut” to nie najlepszy debiut, ale uważam, że autor ma duży potencjał i na pewno sięgnę po inne jego książki. Mam nadzieję, że wtedy się nie zawiodę i będę mogła napisać pełną pochwał recenzję. Oczywiście nie zapominajcie, że to tylko moja subiektywna opinia i to, co nie podoba się mnie, może przypaść do gustu wielu z Was.

Ocena 
19-08-2018

Osiem minut

Fabuła związana jest z postacią Chrisa, którego spotykamy na dworcu kolejowym w March, we wschodniej Anglii. O godzinie 22.39, czyli na osiem minut przed zaplanowanym przez bohatera zdarzeniem. Minuta po minucie poznajemy jego motywację do popełnienia samobójstwa, jako że Chris stoi na krawędzi peronu, oczekując na przejazd pociągu towarowego, pod którego koła zamierza się rzucić, aby dołączyć do zmarłej tragicznie żony. Na dworcu nikogo nie ma, Chris wcześniej wszystko przygotował, dokonał obserwacji i wie, że nikt i nic nie przeszkodzi mu w realizacji jego smutnego planu. Nie przewidział jednak, że zupełnie przypadkiem na dworcu pojawi się Sara - kolejna bohaterka powieści - i zdecyduje się przerwać misternie zaplanowany samobójczy akt. Ratując niedoszłego samobójcę, Sara wierzy, że od tego momentu łączy ją z nim wyjątkowa więź. Postanawia poznać go bliżej, i wbrew wszystkim i wszystkiemu, odwieść go od kolejnych prób zakończenia życia. Nie zdaje sobie sprawy, że w ten sposób została wciągnięta w bardzo niebezpieczną intrygę, która może doprowadzić do nieszczęścia.

Bohaterowie tej powieści są opisani dość pobieżnie. Pomimo pierwszoosobowej narracji trudno jest czytelnikowi utożsamić się z nimi, tym bardziej że ich historie zdają się być pozbawione przeszłości. Autor zdecydowanie stawia na prezentację wydarzeń „tu i teraz” i przez całą powieść nie sposób uniknąć wrażenia, że to właśnie teraźniejszość ma największy wpływ na bohaterów, a szkoda bowiem to właśnie tak skomplikowane postaci, jak główni bohaterowie wręcz wymagają prezentacji całego ciężaru bagażu doświadczeń życiowych. Przez to właśnie nie wiadomo, co tak naprawdę ukształtowało ich charaktery i losy. Myślę, że to mógłby być najmocniejszy element tej powieści, gdyby tylko autor postanowił na niego postawić. Być może właśnie ten brak wyjaśnienia przeszłości bohaterów sprawia, że zakończenie tej książki pozostawia niedosyt. Nużą też nieco fragmenty prezentujące siłę uczuć Chrisa do żony. Po kilkunastu stronach czytelnik naprawdę rozumie, że bohater nie może żyć bez swojej ukochanej, nie trzeba tego podkreślać praktycznie na każdym kroku.


Książkę czyta się szybko, narracja wciąga na tyle, że chcemy dowiedzieć się autorskiego zakończenia, mimo własnych domysłów i czytelniczej intuicji, która podpowiada nam, jak to wszystko się skończy. Odradzam tę pozycję bardziej wymagającym czytelnikom thrillerów, tym bardziej, że ta powieść w większości składa się z dramatu. Dopiero zakończenie przynosi oczekiwane elementy thrillera. A jednak są czytelnicy, którym mogę polecić tę powieść. Przede wszystkim ma ona szansę spodobać się miłośnikom nieskomplikowanych powieści psychologicznych. „Osiem minut” to thriller, który szybko się czyta i dość szybko się o nim zapomina – nie można jednak powiedzieć, żeby czas spędzony z tą książką był stracony.

Ocena 
19-08-2018

Recenzja

http://kochajacaksiazki.blogspot.com/2018/08/179-darren-osullivan-osiem-minut.html


Po wielu ckliwych romansach i przepełnionych namiętnością erotykach, zawładnęła mną żądza brutalności i rozlewu krwi. Wybór był prosty – thriller psychologiczny albo kryminał. Ostateczna decyzja padła na debiutancki thriller Darren’a O’Sullivana, pt. „Osiem minut”.

Chris obiecał żonie, że wkrótce do niej dołączy. Wszystko dokładnie zaplanował, starannie wybrał czas i miejsce. Osiem minut przed przyjazdem pociągu stanął przy krawędzi peronu.
Sarah nie od razu zdaje sobie sprawę, że uratowała samobójcę. Powinna pójść swoją drogą, ale czuje się odpowiedzialna za mężczyznę, któremu ból i desperacja odebrały chęć do życia. Małomówny i tajemniczy Chris coraz bardziej ją intryguje, powoli staje się jej obsesją. Chociaż on wyraźnie jej unika, Sarah zaczyna go śledzić, a potem odwiedzać w domu. Dąży do zacieśnienia znajomości, nie wie, że byłoby lepiej, gdyby niektóre sekrety na zawsze pozostały nieodkryte. Nie wie też, że wkroczyła na śmiertelnie niebezpieczną ścieżkę.

Jak na debiut, „Osiem minut” nie było takie złe. Nie mniej jednak znalazło się kilka zgrzytów, które sprawiły, że ta pozycja jednak idealna nie była. Największym minusem jest zdecydowanie postać Sarah. Boże drogi, ta kobieta prawie doprowadziła mnie do obłędu.
Jest to irytująca do potęgi desperatka, która po rozstaniu z facetem rzuca się na kolejnego, przypadkowego biedaka (nawet takiego, co chce się rzucić pod pociąg). Naiwnie wierzy, że przeznaczenie zesłało na jej drogę Chrisa. Czuje się jak jakaś super bohaterka, gdyż uważa, że to ona uratowała życie przyszłemu samobójcy (mimo iż tak naprawdę nie zrobiła nic – to była po prostu decyzja Chrisa). I nagle się zakochuje. Tak – zakochuje. W facecie, który się chciał zabić i którego widziała kilka minut. Ale to nie wszystko. Gdy biedak ten proponuje jej kawę (by się jej po prostu pozbyć) ta oniemiała ze szczęścia, od razu planuje założyć z nim rodzinę i żyć długo i szczęśliwie.
Czy tylko ja wyczuwam na odległość jej desperację?
Potem jak na dobrą desperatkę przystało, zamienia się w stalkera. Zdobywa jego adres, nachodzi go, przesiaduje pod drzwiami. Oczywiście wciąż wierzy w swoją super moc ratowania ludzi, a swoje zachowanie tłumaczy tym, że są oni po prostu sobie pisani, bo każde z nich zostało zranione przez bliską im osobę.
Boże, widzisz i nie grzmisz.

Sama w sobie zagadka nie jest jakaś wybitnie zawiła. Myślę, że większość czytelników, nawet takich, co dopiero zaczynają swoją przygodę z thrillerami czy kryminałami, z pewnością potrafiłoby odgadnąć, o co tak naprawdę chodzi. Motyw zbrodni jest również dość przeciętny. Klasyczna klasyczność.

Akcji jako tako w sumie nie ma. Cała historia jest dość monotonna. Praktycznie w każdym rozdziale zawarte są retrospekcje z przeszłości Chrisa. Dodatkowo, w książce umieszczone są fragmenty z dziennika Julii, żony Chrisa, które stanowią ciekawy dodatek do historii. Nagły zwrot akcji następuje w sumie tylko w ostatnich rozdziałach.

Zakończenie było dokładnie takie, jakiego się spodziewałam. Ni to dobrze, ni to źle. Z jednej strony nie dostał mi się żaden element zaskoczenia, ale z drugiej strony przynajmniej nie byłam rozczarowana jakimś beznadziejnym finałem.

Książkę czyta się przyjemnie i szybko. Narracja prowadzona jest przez trzy osoby: Chrisa, Sarah i Steve’a – przyjaciela Chrisa. Najwięcej uwagi autor oczywiście poświęcił głównemu bohaterowi, przez co jego portret psychologiczny jest najbardziej dopracowany. Niestety pozostałe postacie, poboczne wątki zostały zepchnięte na bardzo odległy plan, przez co brak w tej historii jakiejś różnorodności w fabule. To z kolei niekorzystnie działa na samo zakończenie, które staje się banalnie przewidywalne. Bo jak można nie rozwikłać zagadki, mając wszystko pod nosem? Zabrakło tutaj jakiś innych poszlak, które potrafiłyby zmylić czytelnika.

„Osiem minut” jako debiutancki thriller, wypadł całkiem nieźle, choć z pewnością autor powinien popracować nad pewnymi kwestiami. Nie mniej jednak, czyta się to dobrze, więc nikomu nie odradzam.


Moja ocena: 7/10

Ocena 
19-08-2018

Osiem minut

Jak na debiut powieściowy to nie jest tak źle. Ciekawy i bardzo obiecujący początek powieści, trochę mniej wiarygodny środek, ale zakończenie bardzo dobre i sprawiające, że chce się jak najszybciej poznać finał historii.

Ocena 
16-08-2018

Mnie się podobało :)

Ja nie jestem jakimś specem od thrillerów i totalnie nie znam się na tym gatunku, lecz sporo dzieł tego typu przeczytałam i wiem w sumie, co mi się podoba. Osiem minut, wbrew pozorom przypadł mi do gustu. I chociaż opinie na temat tej książki nie są zbyt pozytywne i zachęcające, to dla mnie niniejsza nowość była atrakcyjną lekturą, którą czytałam z wypiekami na policzkach. Bo tak naprawdę, mamy tutaj porządny thriller psychologiczny. Tak, już na samym początku domyślałam się kto zabił, kto może być winny, ale autor skupił się głównie na zobrazowaniu nam psychiki głównych bohaterów. Zaglądamy do ich głów, próbujemy zrozumieć, negować ich zachowania, usprawiedliwiać. Zwał jak zwał, autor zręcznie wykreował główne osobistości.

https://czytambolubieo.blogspot.com/2018/08/osiem-minut-darren-osullivan.html

Ocena 
15-08-2018

bez szału

Thriller mają nas zaskakiwać i trzymać w napięciu. Chcemy poczuć zbudowaną przez autora atmosferę. Dlatego więc w tej książce wszystko poszło nie tak?


Osiem minut zaczyna się od sceny próby popełnienia samobójstwa. Główny bohater, stojąc na dworcu kolejowym i oczekując pociągu, który odbierze mu życie, wspomina przeszłość oraz żonę, do której zamierza dołączyć. To od razu daje nam do zrozumienia, że ona nie żyje, choć… później na jaw wychodzi wiele informacji, które świadczą o tym, że o śmierci wie jedynie Chris.


Sarah jest świadkiem jego próby, ale nie domyśla się, co Chris zamierza zrobić. To dla mnie irracjonalne, a mamy dopiero początek książki. Koleś stoi nad torami, portfel zostawił na ławce – który ona znalazła i podchodzi do niego mówiąc, że zapomniał. Trzymajcie mnie…


Tak niewiele dzieje się w tej powieści, akcja jest kompletnie rozwleczona na zbędne rozdziały, które powinny być usunięte. Ja bym nacisnęła „delete” i się nie wahała. Nie ma tego „mięcha”, w które można się wgryźć i poczuć jakieś wartości dobrego thrillera. Nie mam pojęcia, jak określić kategorię tej książki, bo tutaj wieje nudą i niedociągnięciami.


Osiem minut nie jest warte uwagi, nie trzyma w napięciu, a całego zakończenia i prawdy o Chrisie domyśliłam się na początku. Jakim cudem? Nie powinno tak być i jakoś nie wierzę, że to celowy zabieg autora. Po prostu coś nie wyszło mu w całej tej fabule, a niestety to „coś” było kluczowe.


Muszę być z Wami szczera, więc nie polecę tego, bo nie chciałabym, aby moi czytelnicy tracili czas. Jeśli spróbujecie, to wasza sprawa, nie zniechęcam, ale nie wiem czy jest sens.

Ocena 
15-08-2018

Osiem minut

https://z-ksiazka-w-reku.blogspot.com/2018/08/osiem-minut-darren-osullivan.html

Głównym bohaterem debiutu Darren O'Sullivan jest Chris - zrozpaczony po stracie żony. Obiecał, że wkrótce do niej dołączy. Postanowił trzymać się planu - wybrał dokładne miejsce i godzinę. Przygotował się do tego bardzo długo, zadbał również o to, aby nikt nie musiał patrzeć na jego śmierć. Kiedy już stanął przy krawędzi peronu, jego zamiary zepsuła zdruzgotana Sarah, która nie od razu wiedziała, że uratowała samobójcę. Jednak z biegiem czasu nie mogła przestać myśleć o mężczyźnie, wręcz obsesyjnie go szukała, a później obserwowała. Za wszelką cenę dążyła do tego, aby zbliżyć się do niego. Nie wiedziała jednak, że najlepsze i najbezpieczniejsze dla niej, co mogła zrobić, to zapomnieć o mężczyźnie, który chciał rzucić się pod pociąg.

Ogólnie mówiąc, książka przypadła mi do gustu, szczególnie biorąc pod uwagę, że to debiut. Ani przez chwilę autor nie pozwolił mi tego odczuć. Ponadto sam pomysł na fabułę wydaje mi się być bardzo dobry i dość oryginalny, a na pewno trzymający w napięciu. Naprawdę czytałam tę książkę z zapartych tchem. Z wypiekami na twarzy śledziłam losy Chrisa i czy uda mu się w końcu spotkać z żoną. Byłam również bardzo ciekawa jaką rolę w tym wszystkim odegra Sarah.

Książka, pomimo tego że to thriller, jest przepełniona emocjami. Ta pozycja po prostu tętni rozpaczą, tęsknotą, smutkiem i bezradnością. Na każdej stronie, w której prym wiedzie Chris, można znaleźć jego ból i cierpienie. Jednakże jest jedno „ale”. Emocje te nie były, jak dla mnie, dość autentyczne. Przy takich opisach się płacze, cierpi razem z bohaterem. Tego tutaj nie było i bardzo nad tym ubolewałam. Oprócz tego, książka, pod względem technicznym jest poprawna i składa się w logiczną całość. Zagwozdka, jaką prezentują nam autor nie jest zbyt skomplikowana, bez żadnych trudności domyśliłam się zakończenia, co u mnie rzadko się zdarza. Jednak pomimo kilku mankamentów uważam, że to dobry thriller i z pewnością umilił mi opalanie.

Podsumowując, „Osiem minut” to bardzo dobry, niewymagający thriller. Charakteryzuje go oryginalny pomysł na fabułę oraz trzymanie w napięciu, przez co od książki nie mogłam się oderwać.

Ocena 
12-08-2018

Osiem minut

Kilka miesięcy temu Chris stracił żonę. Obiecał jej, że niedługo znów się spotkają. Wszystko dokładnie zaplanował, starannie wybrał czas i miejsce. Osiem minut przed przyjazdem pociągu stanął przy krawędzi peronu. Jego życie ratuje jednak Sarah, która zaczyna interesować się tajemniczym mężczyzną. Co prawda on jej unika, jednak ona nie ma zamiaru tak łatwo odpuścić. Dąży do zacieśnienia znajomości. Co z tego wyniknie?

Od razu powiem, że ta książka jest reklamowana jako thriller, ale ja się z tym nie zgadzam. Jeśli nastawicie się na tego typu lekturę, będziecie bardzo rozczarowani. To raczej powieść obyczajowa. Do thrillera wiele jej brakuje.

To nie jest debiut bez skazy. Od samego początku wiedziałam, co się wydarzy i właściwie nic mnie nie zaskoczyło. Czy mnie to rozczarowało? Nie powiedziałabym. Nie miałam żadnych wygórowanych oczekiwań w stosunku do tej powieści, więc nie jestem jakoś bardzo zawiedziona.

Sam pomysł na powieść był dobry. Nieco ograny, ale odpowiednio poprowadzony, byłby w stanie utrzymać czytelnika w napięciu. Tak tutaj jednak się nie stało. Mamy bezbarwnych bohaterów, o których szybko się zapomni. Nawet zakończenie w moich oczach ich nie ratuje.

Trudno mówić o tej książce, nie wchodząc w spoilery. Podejrzewam, że wielu czytelników dość szybko zorientuje się, o co właściwie chodzi. Zwłaszcza, jeśli mają na koncie sporo przeczytanych thrillerów.

To nie jest tak, że książki nie da się czytać i to całkowita strata czasu. Powieść mimo wszystko nie pozwala się odłożyć na półkę i nie powiem, żeby jakoś specjalnie irytowała swoją treścią. Całość jest w miarę logicznie poukładana, choć do bólu przewidywalna. Sami zadecydujcie, czy chcecie się z nią zapoznać.

Ocena 
12-08-2018

Tylko osiem minut

Osiem minut to mało i dużo.
Mało radości, śmiechu i szczęścia; dużo smutku, zagubienia i bólu.

Tytułowe Osiem minut kryje w sobie historię wielogodzinną, wielotygodniową, wielomiesięczną, wręcz wieloletnią. Opowieść o wielkiej miłości i ogromnej stracie, o bólu, który nie pozwala normalnie żyć, o cierpieniu, które stopniowo zabija. Książka jest historią niedoszłego samobójcy, pragnącego dołączyć do zmarłej żony. Zawiera również opowieść zdradzonej kobiety, szukającej ciepła i męskiej dobroci, która nieświadomie ratuje samobójcę.

Osiem minut to przypadek, zrządzenie losu, niespodziewany zwrot akcji. Powieść porusza poważne tematy, obnaża ludzkie słabości, demaskuje żyjące w nas bestie. W tej książce rządzi potrzeba bycia kochanym, obsesja, problemy psychiczne.

Pomysł ciekawy, ale mimo wszystko czegoś mi tu zabrakło. Na tle innych powieści z motywem samobójstwa, ta wypada raczej blado. Liczyłam, że będzie bardziej wstrząsająco i emocjonalnie, ale poza makabryczną końcówką było dość monotonnie.

Osiem minut to historia na raz - trochę intryguje, trochę wciąga, trochę porusza. Niestety, tylko trochę. Jeśli masz ochotę na lekki thriller, bez nawału akcji, z odrobiną mroku, to czytaj, może Tobie bardziej przypadnie do gustu.

Ocena 
12-08-2018

Pora na samobójstwo

„(…) Piątego maja zakończyłem swoje życie. Nie był to czyn przestępczy, ponieważ sam podjąłem tę decyzję i zrobiłem to sam z własnej i nieprzymuszonej woli. Powiadają, że czas leczy rany, ale tak naprawdę niektóre rany są nieuleczalne” – jak zdesperowany, cierpiący musi być człowiek, który decyduje się targnąć na swoje życie? Co kieruje nim w chwili podjęcia decyzji i czy rzeczywiście nie ma innej drogi? Czy próba samobójcza jest rzeczywiście pragnieniem śmierci, samounicestwienia, czy tez tak naprawdę jest wołaniem o pomoc i nadzieją, że ktoś dostrzeże problem, że pomoże, uratuje?
Chris Hayes, mieszkaniec małego miasteczka na północ od Cambridge, nie chce pomocy. Już dawno podjął decyzję o śmierci, pragnie połączyć się bowiem z ukochaną żoną na tamtym świecie. Julia odeszła w tragicznych okolicznościach, została zamordowana na jego oczach, on zaś nie może pogodzić się z tym, że nie zainterweniował na czas, że jej nie uratował. Od chwili jej śmierci jego życie przypomina równię pochyłą, choć jednocześnie staczając się, precyzyjnie planuje on swoją śmierć. Stara się popełnić samobójstwo w taki sposób, by nikt przy tym nie ucierpiał, dlatego też postanawia rzucić się pod pociąg, pod skład towarowy i to w czasie, kiedy na dworcu nikogo nie będzie. Drogą obserwacji dokonuje optymalnego wyboru, ustalając dzień i godzinę. Już dawno zwolnił się z pracy, zerwał niemal wszystkie kontakty z otoczeniem, zaś list, który zostawił pod kamieniem wraz z portfelem ma posłużyć identyfikacji jego zwłok, ale również jasno wskazywać, że jedynym odpowiedzialnym za jego śmierć, jest on sam.
Jedyne, czego Chris nie przewidział, to obecność na peronie Sary, kobiety zdradzanej i porzuconej, która spędziła ostatnie lata swojego życia u boku mężczyzny, który absolutnie nie zasługiwał na jej miłość. Nie od razu zdaje sobie ona jednak sprawę z tego, że dziwny mężczyzna stojący boso na krawędzi peronu, to potencjalny samobójca. Widok całującego zdjęcie nieznajomego rozczula Sarę i pozwala podjąć jej decyzję o ostatecznym pożegnaniu się z Johnem. Dopiero, kiedy zagadywany przez nią mężczyzna odchodzi, Sara znajduje pozostawione przez niego rzeczy, w tym list niedoszłego samobójcy. Z pomocą siostry stara się odnaleźć mężczyznę, a kiedy spotyka go na mieście, idzie za nim do domu. Mimo iż podejmowane próby kontaktu nic nie dają, zaś Chris nie otwiera jej drzwi, ona pojawia się pod nimi regularnie. Nieświadoma tego, że pewnego dnia Chris ją wpuści, nieświadoma niebezpieczeństwa, na jakie się naraża…
Co naprawdę zdarzyło się w dzień śmierci Julii? Jak zginęła? Dlaczego Chris przez niemal rok ukrywa jej śmierć nawet przed najlepszym przyjacielem twierdząc, że wyjechała do ojca do Australii? Jakie niebezpieczeństwo grozi Sarze? Odpowiedzi na te i kolejne pojawiające się pytania znajdziemy w powieści „Osiem minut”, autorstwa Darrena O`Sullivana. Opublikowana nakładem Wydawnictwa Harper Collins książka dysponuje olbrzymim potencjałem, choć niestety nie został on w pełni wykorzystany. Intrygująca fabuła jest niedopracowana, a sam pomysł – genialny w swojej prostocie i wyrafinowaniu, zatracił się w przydługich opisach, fragmentach dziennika Julii, które zamiast ubarwiać opowieść, niepotrzebnie ją przedłużały.
Zakończenie, choć zaskakujące, przynosi ulgę czytającym, bowiem niektóre fragmenty lektury nużą, są zbędne, a nierówno prowadzona akcja funduje nam emocjonalny rollercoaster. Wszystko to sprawia, że powieść, zamiast dostarczać przyjemności i więzić nas w wewnętrznym świecie bohatera, staje się książką jakich wiele. Taką, którą można przeczytać, ale nie pozostaje ona na dłużej w naszej pamięci. A szkoda, bowiem mogłaby powstać z tego powieść na miarę „Dziewczyny z pociągu” Pauli Hawkins.

Ocena 
11-08-2018

Osiem minut

Jako wielbicielka romansów, "z taka pewną nieśmiałością" sięgam zawsze po thrillery, a zaczynając czytać, marzę o tym, by nie było... zbyt strasznie. Czasem się udaje i mogę spać spokojnie po skończonej lekturze, a bywa i tak, że kilka nocy śnią mi się koszmary. Jak było w przypadku "Osiem minut"?

Chris niedawno stracił żonę. Kobieta została zamordowana o czym wie tylko on. Rodzina żony do tej pory myślała, że kobieta wyjechała w podróż, jednak powoli zaczynają się domyślać prawdy. Bohater nie radzi sobie ze stratą i tęsknotą, dlatego postanawia popełnić samobójstwo. Dzień po dniu, miesiąc po miesiącu planuje to wydarzenie, a kiedy nadchodzi ta chwila, na jego drodze staje Sarah, która "ratuje" go przed śmiercią i od tej chwili czuje, że jest z nim związana na zawsze. Dziewczyna nie wie jeszcze jaką straszną tajemnicę kryje Chris...

Jak widać z mojego, krótkiego streszczenia powieści, pomysł na fabułę jest całkiem ciekawy. Samotny mężczyzna, który nie może odgonić demonów przeszłości i który dla kobiety chce umrzeć. Robi się nawet romantycznie, prawda? Jest jednak jeszcze druga kobieta, która chce owego mężczyzną za wszelką cenę ratować. Tych dwoje to mieszanka toksyczności i dziwnego powiązania. Autor jako debiutant, doskonale poradził sobie z ukazaniem nam uczuć bohaterów. To, że rozdziały pisane są naprzemiennie, z punktu widzenia Chrisa i Sarah, zdecydowanie pomogło w bardziej obrazowym ich przedstawieniu. Bardzo lubię, kiedy autor właśnie tak pisze. Niestety oprócz plusów, są także minusy. Jest tutaj za dużo opisów tego, co było, a zbyt mało grozy. Tak, własnie tak! Ja, która zawsze trzymam kciuki, by nie było zbyt strasznie, zapragnęłam tego uczucia podczas lektury "Osiem minut". Przecież to thriller! Winą za ten stan rzeczy obarczam przewidywalność fabuły. Gdybym od praktycznie samego początku książki nie domyśliła się jej zakończenia, to być może byłoby mroczniej i ciekawiej, a tak było tylko "średnio". Moja córka powiedziałaby zapewne, że "szału nie ma".

Przyznam jednak, że widzę jednak w autorze spory potencjał, bo jego styl literacki jest poprawny i ujmujący. Być może nie odnalazł się zbytnio w tej tematyce, a może potrzeba mu jeszcze doszlifowania warsztatu literackiego. W każdym razie czuję, że jego kolejna powieść będzie miała w sobie to coś.

"Osiem minut" polecam czytelnikom, którzy nie są zbyt wymagający i lubią powieści dla nich samych i dla samego czytania.

Ocena 
11-08-2018

Tajemnica zbrodni.

Jak na wakacje przystało, często sięgam po kryminały i thrillery. Tym razem postanowiłam zapoznać się z debiutancką powieścią nieznanego mi wcześniej autora, o którym przeczytałam, że należy go obserwować. Tak więc Darren O'Sullivan, który napisał książkę, pt. "Osiem minut", trafił na moją listę autorów, którym udało się mnie lekko zaskoczyć. A to za sprawą oryginalnego pomysłu na fabułę, która trzymała mnie w pewnym napięciu oraz zagadkowego postępowania głównego bohatera.
Fabuła związana jest z postacią Chrisa, którego spotykamy na dworcu kolejowym w March, we wschodniej Anglii, w hrabstwie Cambridgeshire. O godzinie 22.39, czyli na osiem minut przed zaplanowanym przez bohatera zdarzeniem. Minuta po minucie poznajemy jego motywację do popełnienia samobójstwa, jako że Chris stoi na krawędzi peronu, oczekując na przejazd pociągu towarowego, pod którego koła zamierza się rzucić, aby dołączyć do zmarłej tragicznie żony. Na dworcu nikogo nie ma, Chris wcześniej wszystko przygotował, dokonał obserwacji i wie, że nikt i nic nie przeszkodzi mu w realizacji jego smutnego planu. Nie przewidział jednak, że zupełnie przypadkiem na dworcu pojawi się Sara - kolejna bohaterka powieści - i zdecyduje się przerwać misternie zaplanowany samobójczy akt. Ratując niedoszłego samobójcę, Sara wierzy, że od tego momentu łączy ją z nim wyjątkowa więź. Postanawia poznać go bliżej, i wbrew wszystkim i wszystkiemu, odwieść go od kolejnych prób zakończenia życia. Nie zdaje sobie sprawy, że w ten sposób została wciągnięta w bardzo niebezpieczną intrygę, która może doprowadzić do nieszczęścia.
Pomysł na fabułę uważam za bardzo udany. Podwójna narracja, ukazująca dwa punkty widzenia, jak również odniesienie się do pamiętnika zmarłej żony Chrisa, powodują, że przez pewien czas nie domyślamy się prawdziwych motywów działania głównego bohatera. Trzymanie w niepewności, złożoność całej historii oraz wywoływanie emocji, to zalety powieści "Osiem minut". Szkoda, że dość szybko karty zostają wyłożone na stół i wiemy, kto stoi za okrutną zbrodnią popełnioną wobec żony głównego bohatera. Na szczęście samo zakończenie nie jest do końca przewidywalne, w moim przypadku przyjęłam je z ulgą, bo było inne, niż sobie założyłam, ale nie było też w pełni satysfakcjonujące. W każdym razie, skoro powieść jest debiutem literackim autora, prawdopodobnie niewielkie niedociągnięcia można, a nawet trzeba wybaczyć.
"Osiem minut" idealnie wpasowała się w mój urlopowy czas. Jest to powieść, która podtrzymuje napięcie, ma dobre zwroty akcji i niezłe zakończenie.
Podobała mi się złożoność ukazania bohaterów, skomplikowany temat poruszony w powieści, i popularny motyw działania głównej postaci, który tutaj nabrał pewnej świeżości.
Książkę czyta się szybko, narracja wciąga na tyle, że chcemy dowiedzieć się autorskiego zakończenia, mimo własnych domysłów i czytelniczej intuicji, która podpowiada nam, jak to wszystko się skończy. Lektura, choć poświęcona problematyce samobójstwa i zbrodni, sprawia przyjemność, ponieważ pozwala oderwać się od codziennych spraw. Jednocześnie daje możliwość spojrzenia na ciemną stronę ludzkiej psychiki, która za każdym razem potrafi nas zaskoczyć.
Jeśli macie ochotę na ciekawą, debiutancką powieść, która odrobinę Was zaskoczy, polecam lekturę "Ośmiu minut".

Ocena 
11-08-2018

"Chris stał i patrzył, jak powoli mijają sekundy. Osiem minut, musi poczekać jeszcze tylko osiem minut."

"Chris stał i patrzył, jak powoli mijają sekundy. Osiem minut, musi poczekać jeszcze tylko osiem minut."

Thriller na typowo wakacyjne czytanie, kiedy łapiemy zaledwie kilka chwil z książką, bo inne zajęcia nas od niej odrywają, tu nie mamy poczucia, że coś stracimy, gdy dopiero za jakiś czas powrócimy. Pomysł na fabułę spodobał mi się, miałam nadzieję, że wykonanie będzie równie dobre i ciekawe. Niestety, bardzo szybko zorientowałam się jak najprawdopodobniej potoczy się scenariusz zdarzeń i jaką postać przyjmie zakończenie. A to przy powieści z dreszczykiem nie jest mile widziane, zdejmuje pożądane napięcie, wyczekiwanie i niecierpliwość w odwracaniu stron, aby dowiedzieć się, co będzie dalej. Narracja poprawna, odwołująca się do presji czasu, a jednak w całokształcie zbyt mdła, niepotrafiąca wytworzyć odpowiedniej atmosfery strachu i niepewności. Zapowiadało się frapujące poprowadzenie relacji między samobójcą a jego wybawicielką, naprawdę nieźle się to rozwijało, jednak pewne czyny kobiety stały się dla mnie irracjonalne i niezrozumiałe, odczytałam zamysł autora, ale nie przekonał mnie do proponowanej wersji. Ostatnie rozdziały książki charakteryzują się dynamicznymi rytmami, wiele się dzieje, ale i tak chcemy przyspieszyć bieg zdarzeń, spowodować, żeby pociąg szybciej dotarł na stację.

Chris Hayes, pracujący w ubezpieczeniach społecznych, przed rokiem stracił żonę, wiedziony cierpieniem pustki zdecydowany jest popełnić samobójstwo, połączyć się z Julią w innym świecie. Misternie planuje każdy aspekt, tak aby jak najmniej osób ucierpiało w wyniku jego decyzji o ostatecznym zakończeniu życia. Jednak kilkumiesięczne przygotowania na nic się zdają, kiedy w sprawę angażuje się zbieg okoliczności. Przypadkiem tego dnia na dworcu kolejowym pojawia się Sara, która krzyżuje plany Chrisa i go ratuje. Kobieta sądzi, że z mężczyzną połączyła ją unikalna więź, czuje się za niego odpowiedzialna, postanawia mu pomóc nawet wbrew sprzeciwom rodziny i Chrisa. Nie zdaje sobie sprawy jakie tajemnice i sekrety przyjdzie jej poznać. "Osiem minut" to literacki debiut, nie jestem z niego zadowolona, lecz intuicyjnie wyczuwam, że warto będzie zwrócić uwagę na kolejną książkę autora, pomysłowości nie można mu odmówić, a to co teraz jest mankamentem, po odpowiednim oszlifowaniu, może się okazać przyciągającym atutem.

bookendorfina.pl

Ocena 
10-08-2018

Osiem minut

On – by odnaleźć spokój ducha, pragnie być przy żonie, której nie ma. Ona – obsesyjne stara się uratować go przed tym, co nieuniknione. Czy jej się to uda? Czy On ulegnie urokowi kobiety, która zrobi wszystko by się do niego zbliżyć? Darren Oʹ Sullivan miał ciekawy pomysł na fabułę, miało być tajemniczo, z dreszczykiem emocji. To wszystko było, choć w wersji „light”. Zabrakło mi trzymania czytelnika w napięciu, już od początku książki. Tak po prostu lubię. Początkowo Chris i Sara, czyli główne postaci, nie wzbudziły mojej sympatii. Nie mogłam zrozumieć postępowania Chrisa, a już tym bardziej niezdrowego zainteresowania Sary Jego osobą. Jednak z każdym rozdziałem, mój stosunek do nich ulegał zmianie. Nie da się jednoznacznie określić bohaterów tej książki, wzbudzają skrajne emocje, od rozdrażnienia po współczucie. To książka do połknięcia na raz, choć w moim przypadku było kilka razów. Biorąc pod uwagę fakt, że jest to debiut autora (a wiadomo, najtrudniejszy pierwszy raz) to uważam, że jest jak najbardziej udany. Ja nie mówię nie i chętnie sięgnę po inne książki OʹSullivana, chociażby z ciekawości.

Ocena 
10-08-2018

Obyczajówka - tak, thriller - nie

Debiuty mają to do siebie, że albo są szalenie dobre, albo nudne jak flaki z olejem.
Osiem minut niestety należy do tej drugiej kategorii. Mówiąc niestety, mam na myśli to, że pomysł był nawet niezły. Poległo wykonanie.
Wydaje mi się, że przyporządkowanie tej książki w kategoriach thrillera psychologicznego mocno w nią bije. Bardziej jest to obyczajówka z niewielkim wątkiem thrillera. Bo kiedy czytamy na okładce o zaskakującym pomyśle czy fenomenalnym debiucie zaczynamy wyobrażać sobie za dużo.
Jako obyczajówka- jak najbardziej się sprawdzi.

Ocena 
09-08-2018

DARREN O’SULLIVAN • „OSIEM MINUT”

Czasem możemy kogoś uratować przed tragiczną śmiercią, choć nie zdajemy sobie z tego sprawy. Pozory potrafią zmylić, gdy widzimy człowieka pogrążonego w absolutnym bólu. Czy dobrze jest trzymać się cudzych sekretów? Jaką cenę za to trzeba zapłacić?

Życie Chrisa Hayesa wydaje się być zupełnie bezsensowne. Jego żona, Julia, umarła. A co gorsza, nikt z ich bliskich nie zna całej prawdy. Myślą, że wyjechała do Australii, aby odwiedzić ojca. Chris idealnie zaplanował swoje samobójstwo: peron, środek nocy, nadciągający pociąg. Żadnych świadków. Jednak tuż przed ostatecznym krokiem pojawia się nieznajoma kobieta, która przypadkowo ratuje mu życie. Sarah właśnie rozstała się z partnerem, nie ma pieniędzy nawet na bilet i czuje, iż wszystko się wali. W chwiejącym się Chrisie dostrzega własny ból, dziwny magnetyzm. Wściekły Hayes proponuje Sarze małą pożyczkę na kawę, by mogła się ogrzać. Chce po prostu pozostać bez obserwatorów jego smutnego końca. Niestety, kobieta odbiera to jako akt przyjaźni — widzi w nim bratnią duszę. Do samobójstwa nie dochodzi, a Sarah wpada w obsesję na punkcie nowo poznanego mężczyzny. Koniecznie musi odkryć jego pobudki. A egzystencja Chrisa nie jest łatwa — okazuje się, że Julia została brutalnie zamordowana, a świadkiem był jej mąż. Sprawca zagroził mu poważnymi konsekwencjami, jeśli zdradzi prawdę. Na domiar złego, przyjaciele Hayesa zaczynają podejrzewać, iż Julia wcale nie wyjechała, a jej zniknięcie jest co najmniej dziwne. Nadchodzą monstrualne kłopoty — czy uda się złapać mordercę zanim ponownie zaatakuje?

Ostatnio zdecydowanie często trafiam na kryminały, thrillery i wszystko inne, co powinno wzbudzać lekki dreszczyk niepokoju. Tak upłynął mi lipiec, zaczyna upływać sierpień. Z tego względu mogę pokusić się na różne porównania, jeżeli chodzi o aktualne premiery. Postanowiłam przeczytać debiutancką powieść autorstwa Darrena O’Sullivana. Anglik swoją zawodową ścieżkę rozpoczął w, nomen omen, roli aktora teatralnego, następnie reżysera, a kolejno zajął się pisaniem scenariuszy. Finalnie, zainteresował się prozą. Z jakim skutkiem? Tego dowiecie się za moment. Odkryłam, że O'Sullivan zdążył już stworzyć nową książkę, więc sądzę, iż niedługo ukaże się w Polsce. Wspominam o tym fakcie, bo domyślam się, że autor może zebrać w naszym kraju grono fanów. Na razie skupmy się na jego literackim debiucie, który przeczytałam naprawdę szybko, co jest niezłym wyczynem spoglądając na tę rozleniwiającą pogodę. Dwie parne noce — i koniec.

Sama idea na fabułę nie należy do tych najoryginalniejszych. Wydaje mi się, że czytelnicy uwielbiający od lat thrillery mogą poczuć się nieco rozczarowani, właśnie ze względu na jakąś przewidywalność. Co innego, jeśli mają ochotę na książkę dość lekką, zwłaszcza teraz, kiedy aura nie pozwala na głębsze rozmyślania nad rozwojem akcji i filozoficzne dumania. W tym przypadku, większość osób może być zadowolona. Powieść niewątpliwie byłaby cieńsza, gdyby ominięto rozterki bohaterów. Często analizują swoją przeszłość. Ten zabieg pozornie sprawia wrażenie zbędnego, ale myślę, że bez niego pojawiłyby się problemy ze zrozumieniem poszczególnych pobudek kierujących postaciami, ich zachowaniami.

Narracja prowadzona jest z punktu widzenia Chrisa i Sary. Dzięki temu zgrabnie przechodzimy między dwoma różnymi spojrzeniami, obserwując fabułę z osobnych perspektyw. Dodatkowo, wpleciono urywki z dziennika Julii. Kłopot pojawia się w kwestii samej zagadki, będącej osią powieści. Bardzo szybko poznałam rozwiązanie, już gdzieś w połowie. Jednak nie odebrało mi to przyjemności z czytania, czas mi się nie dłużył, nie odłożyłam egzemplarza. Lecz doskonale rozumiem, że wielu ludzi poczuje zrezygnowanie, zwłaszcza wspomnieni wcześniej fani thrillerów, przede wszystkim tych psychologicznych, mających trzymać w napięciu do końca.

Dwójkę głównych bohaterów ciężko polubić. Są zdruzgotani, specyficzni w myśleniu. To dość normalne, że zapałanie do nich sympatią należy do całkiem trudnych opcji. Ta sprawa dotyczy szczególnie Sary, chwilami przerażającej w swojej manii na punkcie Chrisa. Przyznam, momentami miałam chęć nią potrząsnąć, pokazać jej, iż nie tędy prowadzi droga do poradzenia sobie z traumą po rozstaniu. Paradoksalnie, zachowanie Sary jest dla mnie plusem. Nie zalicza się do miałkich postaci, tworzy pewne emocje, w jakimś stopniu angażuje czytelnika w historię. Natomiast Chris budzi mocno mieszane uczucia. Niby łatwo mu współczuć, ale z drugiej strony, brak mu wyrazistości, konkretniejszego rysu. Już zdecydowanie bardziej interesująco jawi się Steve.

Debiutancka powieść Darrena O'Sullivana mogłaby spodobać się głównie tym osobom, które nie są wielkimi miłośnikami thrillerów psychologicznych, a chciałyby wyjątkowo coś takiego poczytać. To niezobowiązująca książka, spędza się przy niej sympatyczny czas, choć nie zostaje w głowie na długo. Dam szansę kolejnej publikacji autora, gdy tylko ukaże się w Polsce. Może udało mu się naprawić wcześniejsze potknięcia, na co bardzo liczę!

Ocena 
09-08-2018

DARREN O’SULLIVAN • „OSIEM MINUT”

Wszyscy skrzętnie kolekcjonujemy wspomnienia. Ale te z czasem lubią się zacierać, a umysł dopowiada elementy, które nigdy nie istniały. Wyobraźmy sobie, że jesteśmy w stanie „magazynować” w mózgu tylko to, co było wczoraj. Resztę musimy zapisywać. Czy zamieścimy wyłącznie prawdę?

W tym świecie nie liczy się podział na rasy i wyznania, a pamięć — jakkolwiek dziwnie to brzmi. Społeczeństwo składa się z monosów oraz duosów, a różnica między nimi polega na tym, że w głowie pierwszych znajdujemy informacje z dnia wczorajszego, a umysł drugich sięga „aż” do przedwczoraj. Na szczęście, wszelkie nowinki można zapisywać na specjalnych urządzeniach. Problem sprawia fakt, iż wielu wówczas kłamie, obraca bieg wydarzeń. Claire dwadzieścia lat temu związała się z Markiem, a ich relacja zawsze wydawała się nietypowa. Kobieta jest monoską, natomiast jej ukochany duosem. Mark to popularny pisarz, aspirujący do kariery politycznej. Jego wizerunek musi być bez skazy. Czarne chmury zbierają się nad głowami pary, gdy niedaleko ich domu zostaje znalezione ciało niejakiej Sophii. Śledztwem zajmuje się nadkomisarz Hans Richardson. Okazuje się, że Sophia w swym pamiętniku często pisała właśnie o Marku i jego otoczeniu. Wyraźnie chciała zaszkodzić przyszłemu politykowi. Dlaczego? Tego pragnie dowiedzieć się nie tylko Hans, ale też Claire, która uświadamia sobie, iż kilka ważnych urywków zniknęło z jej własnego iDiary. Rozpoczyna się walka z czasem, ponieważ śledztwo nie może czekać. W końcu łatwo będzie o nim zapomnieć, bez jałowych problemów…

Lato w pełni! Czyli pora, gdy najchętniej sięgam po lekkie romanse i niezobowiązujące biografie. Jednak ostatni tydzień, nomen omen, upłynął w atmosferze rzęsistego deszczu. Właśnie wtedy postanowiłam przeczytać jakiś dobry thriller, a mój wybór padł na debiutancką powieść Felicii Yap. Zdecydowałam się dać jej szansę z dwóch powodów. Primo, ciągle zaprzyjaźniam się z fabułami mającymi w sobie dreszczyk grozy. Secundo, zainteresował mnie sam opis. Przywiódł mi na myśl jedną z publikacji autorstwa Aldousa Huxleya — uwielbiam go! Dlatego stwierdziłam, że akcja prowadzona przez Yap mogłaby przypaść mi do gustu, mimo mego wiecznego poznawania thrillerów. Trafiłam w dziesiątkę, bo nasza debiutantka posiada naprawdę dobre pióro. Nadal się rozwija, co każdy wyczuje, ale potencjał widać spory. Swoją drogą, biografia Felicii to też świetny materiał na książkę — kobieta wielu zawodów, której największą radość daje pisanie.

Powieść przeczytałam stosunkowo szybko, jednak dużo czasu zajęła mi późniejsza analiza. Zaczynając od końca, finał mógłby być jeszcze bardziej zaskakujący, lecz i tak robi wrażenie. Nie chcę za wiele zdradzać, oczywiście, choć jestem przekonana, że będziecie pozytywnie zdziwieni. Pomimo zapewniania, iż mało wiem o thrillerach, nauczyłam się najważniejszej zasady: muszą trzymać w napięciu. I niepokoju tu nie zabrakło. Razem z bohaterami próbujemy odnaleźć się w groźnym świecie, gdzie dosłownie wszystko można spreparować. Samo myślenie o tego typu miejscu wywołuje gęsią skórkę. Zwłaszcza teraz, w dobie portali społecznościowych, bez oporu kreujemy swoje życie.

Akcję obserwujemy z aż czterech perspektyw: Claire, Marka, Hansa oraz Sophii, ta ostatnia przedstawia swój punkt widzenia za pomocą wpisów z pamiętnika. Interesujący zabieg, choć rozumiem, że może zabrzmieć dość skomplikowanie. Spokojnie, każdy rozdział został zatytułowany adekwatnym imieniem, więc nie musimy przez pięć minut dumać nad treścią. Niby nieistotny element, lecz chciałam go zaznaczyć, gdyż napotykałam w życiu na książki przyprawiające o zawrót głowy z powodu poplątanej narracji. Pozornie wydaje się, iż bohaterowie będą miałcy wskutek ich klarowny. Nic bardziej mylnego.

Każda z postaci idealnie wypełnia swoją rolę w powieści, tworząc ją ciekawą, intrygującą. Sam pomysł na fabułę jest najmocniejszym punktem, a na miejscu Yap wzięłabym pod uwagę kontynuację. Szkoda poprzestać na jednej części. Felicia chwilami balansowała, kiedy dana osoba dziwnym trafem zapamiętywała jakąś kwestię, choć wcześniej o niej nie było mowy. Ot, pewien błąd, chociaż zrzucę to na karb debiutu, łatwo o niedopatrzenia. Natomiast zdecydowanie upodobałam sobie styl autorki: ostry, szybki, zachowana proporcja pomiędzy opisami a dialogami. Wnikliwy czytelnik zauważy nawet puentę, bo i taka się znalazła, więc trudno stwierdzić, że ta pozycja należy do tych prędko wypadających z głowy.

„Wczoraj” jest dzieckiem thrillera z kryminałem, które naprawdę umie porwać. Oryginalna fabuła i całkiem niezłe wykonanie sprawiają, że ciężko się oderwać od książki. Chętnie będę śledzić dalszą karierę Felicii Yap, a sądzę, iż pisarka stworzy jeszcze sporo świetnych powieści. Zamiesza na rynku wydawniczym, dlatego warto zapamiętać jej nazwisko. Trzymam kciuki za kolejne sukcesy! Zasłużyła. Egzemplarz można wrzucić do torby, gdy wybieramy się na wakacyjną wycieczkę. Z pewnością przyda się w podróży, zwłaszcza w trakcie nocnego kursu…

Ocena 
08-08-2018

Osiem minut

On – by odnaleźć spokój ducha, pragnie być przy żonie, której nie ma. Ona – obsesyjne stara się uratować go przed tym, co nieuniknione. Czy jej się to uda? Czy On ulegnie urokowi kobiety, która zrobi wszystko, by się do niego zbliżyć? Darren Oʹ Sullivan miał ciekawy pomysł na fabułę, miało być tajemniczo, z dreszczykiem emocji. To wszystko było, choć w wersji „light”. Zabrakło mi trzymania czytelnika w napięciu, już od początku książki. Tak po prostu lubię. Początkowo Chris i Sara, czyli główne postaci, nie wzbudziły mojej sympatii. Nie mogłam zrozumieć postępowania Chrisa, a już tym bardziej niezdrowego zainteresowania Sary Jego osobą. Jednak z każdym rozdziałem, mój stosunek do nich ulegał zmianie. Nie da się jednoznacznie określić bohaterów tej książki, wzbudzają skrajne emocje, od rozdrażnienia po współczucie. To książka do połknięcia na raz, choć w moim przypadku było kilka razów. Biorąc pod uwagę fakt, że jest to debiut autora (a wiadomo, najtrudniejszy pierwszy raz) to uważam, że jest jak najbardziej udany. Ja nie mówię nie i chętnie sięgnę po inne książki OʹSullivana, chociażby z ciekawości.

Ocena 
03-08-2018

Myślę, że jest to książka dla osób zaczynających swoją przygodę z thrillerami

„Osiem minut” to debiutancka powieść Darren O'Sullivan. Jak zapewnia Wydawca, to wciągający thriller psychologiczny.

Na początku poznajemy Chrisa. W nocy na pustym peronie rozmyśla o swojej żonie. Ma wszystko zaplanowane. Niespodziewanie pojawia się Sara i ratuję go od podjęcia ostatecznego kroku...

Co takiego wydarzyło się w życiu Chrisa?
Jak wpłynie to na życie Sary, która nie chce odpuścić i coraz bardziej zbliża się do mężczyzny?
Czy wraz ze Stevem - przyjacielem Chrisa, uda się jej mu pomóc?

Książka do przeczytania w jeden, dwa dni. Czyta się ją łatwo, a poprzez pierwszoosobową narrację poznajemy lepiej bohaterów, ich odczucia. Być może zbyt wiele czytam podobnych powieści, bo szybko domyśliłam się zakończenia. Jest tu wykorzystany popularny motyw w literaturze, nie napiszę więcej, by nie zdradzić zbyt wiele z fabuły.

Myślę, że jest to książka dla osób zaczynających swoją przygodę z thrillerami. Będzie to wtedy zaskakująca lektura na wakacyjny wieczór.
Kora, lat 17
źródło: www.szkolnyklubrecenzenta.pl

Napisz recenzję

Napisz recenzję