Opcja dostawy Płatność online Płatność przy odbiorze Czas dostawy
Paczka w ruchu 5,90 zł     - 2 dni
Paczka 48 do domu 11,90 zł 13,90 zł 2 dni
Odbiór w punkcie Poczty Polskiej 10,90 zł 12,90 zł 2 dni
Odbiór w paczkomacie InPost 9,90 zł     - 1-2 dni
Mini paczka do domu InPost 7,90 zł     - 1-5 dni
Przesyłka kurierska InPost 13,90 zł 15,90 zł 1 dzień
Kurier DPD 14,90 zł 16,90 zł 1 dzień
Opcje dostawy:
Paczka w ruchu
Płatność online:
4,90 zł
Płatność przy odbiorze:
    -
Czas dostawy:
2 dni
Opcja dostawy:
Paczka 48 do domu
Płatność online:
11,90 zł
Płatność przy odbiorze:
13,90 zł
Czas dostawy:
2 dni
Opcja dostawy:
Odbiór w punkcie Poczty Polskiej
Płatność online:
10,90 zł
Płatność przy odbiorze:
12,90 zł
Czas dostawy:
2 dni
Opcja dostawy:
Odbiór w paczkomacie InPost
Płatność online:
9,90 zł
Płatność przy odbiorze:
    -
Czas dostawy:
1-2 dni
Opcja dostawy:
Mini paczka do domu InPost
Płatność online:
7,90 zł
Płatność przy odbiorze:
    -
Czas dostawy:
1-5 dni
Opcja dostawy:
Przesyłka kurierska InPost
Płatność online:
13,90 zł
Płatność przy odbiorze:
15,90 zł
Czas dostawy:
1 dzień
Opcja dostawy:
Kurier DPD
Płatność online:
14,90 zł
Płatność przy odbiorze:
16,90 zł
Czas dostawy:
1 dzień

Czas dostawy deklarowany jest przez dostawcę. Wszystkie zamówienia złożone do godz. 14:00 są wysyłane w tym samym dniu.

Tytuł Martwe dziewczyny
Autor Graeme Cameron
Wydawnictwo HarperCollins
Data premiery 13-02-2019
Ilość stron 304
Oprawa Miękka
ISBN 9788327637673
Projekt okładki Emotion Media
Ocena 
16-04-2019

Czy można być detektywem mając zaniki pamięci?

Pierwsza strona książki „Martwe dziewczyny” wprowadza nas od razu w sam środek śledztwa. Wcześniej z okładki dowiadujemy się, że główną bohaterką tej pozycji będzie Detektyw Alisha Green. Od razu jesteśmy rzuceni na głęboką wodę, gdy sierżant Eli Diaz próbuje złapać seryjnego mordercę i wpada w pułapkę, która może się skończyć tragicznie. I dla niego i dla obecnej na miejscu zbrodni detektyw Green. Jako czytelnik potrzebuję kilku chwil, aby odnaleźć się w fabule i zrozumieć, co się właśnie dzieje oraz co wydarzyło się chwilę wcześniej.

Książka jest podzielona na części i rozdziały, co pozwala nam na śledzenie wydarzeń krok po kroku i bycie z detektyw Green podczas kolejnych dni jej służby w policji. W wyniku obławy na mordercę Alisha zostaje ranna i częściowo traci pamięć. Nie jest jej łatwo wrócić do pracy, gdy niewiele pamięta z poprzednich tygodni, a wszyscy czekają na jej wskazówki. Czy powinno się pracować jako detektyw, od którego zależy życie innych osób, gdy nie jest się w pełni sprawnym umysłowo?

Policja próbuje rozwikłać tajemnicę porwań młodych dziewcząt z okolicy, gdy nagle okazuje się, że dwóch policjantów zostaje zamordowanych. Śledztwo, choć na początku poszlakowe, pozwala detektyw Green upewnić się, że za wszystkimi wydarzeniami ostatnich tygodni stoi ta sama osoba – tamten mężczyzna. Facet, który próbował pozbawić Alishę życia i który sprytnie zniknął, by w odpowiednim momencie powrócić do życia detektyw i dołączyć ją do kolekcji zmarłych kobiet.

W książce brakuje mi lepszej kreacji bohaterów. Coś tam o nich wiemy, choć niewiele, niewystarczająco, by móc jednoznacznie powiedzieć czy ich polubiliśmy. O samej detektyw Green możemy powiedzieć tyle, że jeździ czerwonym autem, ma dziewczynę i zaniki pamięci, które powodują, że nie jest w stanie określić nawet jaką kawę lubi. Pozostałe postaci wśród policjantów również są dość nijakie i trudno byłoby mi teraz przyporządkować sylwetki do imion. Brakuje mi na komendzie kogoś z jajami, kto będzie potrafił potrząsnąć policjantami i nadać prawidłowy bieg śledztwu. Mam wrażenie, że większość z nas, czytelników, lepiej dałaby radę poprowadzić działania operacyjne niż komendant w książce. Nawet sam morderca, tamten mężczyzna, nie ma ani wielkiego motywu, ani modus operandi, który byłby dokładnie opisany dla wszystkich ofiar. Wspomniane jest, że tamten mężczyzna zbiera trofea, ale są one dość nijakie. Tamten mężczyzna nie fascynuje jak inni seryjni zabójcy, można się go bać, więzi ofiary zanim je zabije, ale potrafię wymienić co najmniej 5 innych bohaterów kryminałów, którzy swoją psychiką i zachowaniem opisanym w książce przerażali mnie bardziej. Najbardziej wyrazistą postacią w tej książce była Erica, jedna z dziewczyn porwana przez Tamtego mężczyznę. Do końca zastanawiałam się, jaka jest jej rola w tej całej sprawie i nie zawiodła mnie.

Kilka sytuacji w książce przypominało mi inne kryminały. Niestety „Martwe dziewczyny” nie są tak dobre jak żaden z nich. Może to kwestia ilości przeczytanych publikacji czy obejrzanych filmów o mordercach. Może osobom, które dopiero zaczynają przygodę z kryminałami ta pozycja spodobałaby się bardziej. Książkę czyta się łatwo, szczególnie po pierwszych kilku rozdziałach, gdy już rozróżniamy sylwetki poszczególnych bohaterów. Niestety, jeśli mam ocenić całokształt ten pozycji, to jest przeciętnie. Spodziewałam się czegoś znacznie lepszego po Harper Collins, który do tej pory nie zawiódł mnie żadną z wydanych książek.

Ocena 
12-04-2019

Czy na pewno martwe? Graeme Cameron '' Martwe dziewczyny''- recenzja

Choć '' Martwe dziewczyny'' to piewrsza książka autorstwa Graeme Cameron, którą miałam możliwość przeczytać z czystą przyjemnością stwierdzam, że przeczytałam ją z dużą przyjemnością. Od samego początku zaintrygowała mnie sekwencyjnośc morderstw i zastanawiałam się, czy jest to jakiś plan czy może całkowity przypadek? Jeżeki książka Was również ciekawi, zachęcam do zapoznania się z moją opinią o książce.



Na kartach książki napisanej przez Graeme Cameron jako czytelnicy poznajemy Detektyw Alishę Green, która zostaje poważnie ranna podczas jednej z z policyjnych akcji. Powrót do pełni sił w przypadku policjantki jest możliwy dopiero za dwa miesiące, a to znacznie komplikuje sprawę..

Kobieta jest bardzo zdeterminowana do tego aby odkryć kto tak naprawdę stoi za chęcią dołączenia jej do kolejnych swoich ofiar.. i rozpoczyna swoje pposzukiwania na własną rękę. W pewnym momencie u naszej bohaterki następuje zanik pamięci. Czy będzie on przeszkodą w przeprowadzeniu śledztwa?


Z psychologicznego punktu widzenia '' Martwe dziewczyny'' to bardzo dobrze napisany thriller w którym Autorka bardzo fajnie rysuje postać mordercy, skutecznie zacierającego za sobą ślady. W przypadku wspomnianego, niezidentyfikowanego jeszcze sprawcy mamy możliwość obserwowania procesów, które zachodzą w jego umyśle i kierującej nim żądzy zabijania. Z własnego stricte zawodowego punktu widzenia, zastanawiałam się czy seria zabójstw może być związana z tym, że mężczyzna jest Psychopatą?


Dzięki ciekawie nakreślonej fabule i zrozumiałemu językowi książki, jako czytelniczka miałam wrażenie jakbym była uczestnikiem śledztwa. Pomimo fikcji literackiej, fakty zostały przedstawione w sposób bardzo realny i obrazowy. Jest to zdecydowany plus książki.


Coraz bardziej wgłębiając się w to, co zostało zawarte w książce coraz bardziej kibicowałam Alishii.


Podsumowując, '' Martwe dziewczyny'' to bardzo dobrze napisany thriller psychologiczny pokazujący osobowość sprawcy i ofiary. Kto wygra walkę z czasem? Przekonajcie się Państwo sami. Książkę zdecydowanie polecam każdemu miłośnikowi policyjnych akcji i nie tylko.

Ocena 
12-04-2019

Dla fanów kryminałów...

Żaden ze mnie spec od kryminałów, ponieważ takowych nie czytam namiętnie, ale jeśli coś podobnego, w jakiś tajemniczy sposób mnie zaciekawi - czemu nie! Martwe dziewczyny zapowiadały się naprawdę ciekawie, miałam wielką chrapkę na książkę Cameron praktycznie od momentu, gdy pojawiła się w zapowiedziach. Ale, ale... Mój zapał do czytania tejże książki opadł gdzieś po zapoznaniu się z połową kartek. Później wszystko stało się mega chaotyczne, trudno zrozumiałe, zamotane, pokręcone na całego. I chociaż Martwe dziewczyny starałam się czytać w skupieniu i z wielką uwagą, no niestety, strasznie się gubiłam i nie mogłam w powieści znaleźć sensu. Szkoda, bo początek, a właściwie połowa, była mega udanym czytadłem.

Ocena 
12-04-2019

Dla mało wymagających czytelników

,,Martwe dziewczyny" to osobliwe kryminału z thrillerem, czyli jak większość aktualnie proponowanych nam pozycji na rynku, z tej kategorii. Odniosłam wrażenie, że nic z tej książki nie wynika i nic z niej nie wynoszę. Nienawidzę taich sytuacji. Po lekturze lubię zostać z uczuciem wypełnienia i pozostawionej myśli, mądrości. Zastanawiam się nad tym, co czytałam i co mogło potoczyć się inaczej. Niestety nie w tym przypadku.


Uważam, że autor powinien popracować nad warsztatem pisarskim, to przede wszystkim. Zachować spójność i wartkość akcji. Początek lektury niestety jest taki, że długo człowiek nie może się połapać, o co właściwie chodzi. Do pisania też powinien się lepiej przygotować, by uniknąć pozycji takich jak ta. Zamiast fascynującej historii, otrzymaliśmy oklepany scenariusz, do tego fatalnie napisany. Nie wrócę raczej do tego autora.

Ocena 
11-04-2019

Martwe dziewczyny

Dziewczyny pszyczytajćie zwykły człowiek to pierwsza część a potem martwe dziewczyny i wtedy będzie wszystko jasne wcałej swojej okazałośći



Ocena 
09-04-2019

Graeme Cameron '' Martwe dziewczyny''- recenzja

Choć '' Martwe dziewczyny'' to piewrsza książka autorstwa Graeme Cameron, którą miałam możliwość przeczytać z czystą przyjemnością stwierdzam, że przeczytałam ją z dużą przyjemnością. Od samego początku zaintrygowała mnie sekwencyjnośc morderstw i zastanawiałam się, czy jest to jakiś plan czy może całkowity przypadek? Jeżeki książka Was również ciekawi, zachęcam do zapoznania się z moją opinią o książce.


Na kartach książki napisanej przez Graeme Cameron jako czytelnicy poznajemy Detektyw Alishę Green, która zostaje poważnie ranna podczas jednej z z policyjnych akcji. Powrót do pełni sił w przypadku policjantki jest możliwy dopiero za dwa miesiące, a to znacznie komplikuje sprawę..

Kobieta jest bardzo zdeterminowana do tego aby odkryć kto tak naprawdę stoi za chęcią dołączenia jej do kolejnych swoich ofiar.. i rozpoczyna swoje pposzukiwania na własną rękę. W pewnym momencie u naszej bohaterki następuje zanik pamięci. Czy będzie on przeszkodą w przeprowadzeniu śledztwa?

Z psychologicznego punktu widzenia '' Martwe dziewczyny'' to bardzo dobrze napisany thriller w którym Autorka bardzo fajnie rysuje postać mordercy, skutecznie zacierającego za sobą ślady. W przypadku wspomnianego, niezidentyfikowanego jeszcze sprawcy mamy możliwość obserwowania procesów, które zachodzą w jego umyśle i kierującej nim żądzy zabijania. Z własnego stricte zawodowego punktu widzenia, zastanawiałam się czy seria zabójstw może być związana z tym, że mężczyzna jest Psychopatą?

Dzięki ciekawie nakreślonej fabule i zrozumiałemu językowi książki, jako czytelniczka miałam wrażenie jakbym była uczestnikiem śledztwa. Pomimo fikcji literackiej, fakty zostały przedstawione w sposób bardzo realny i obrazowy. Jest to zdecydowany plus książki.

Coraz bardziej wgłębiając się w to, co zostało zawarte w książce coraz bardziej kibicowałam Alishii.

Podsumowując, '' Martwe dziewczyny'' to bardzo dobrze napisany thriller psychologiczny pokazujący osobowość sprawcy i ofiary. Kto wygra walkę z czasem? Przekonajcie się Państwo sami. Książkę zdecydowanie polecam każdemu miłośnikowi policyjnych akcji i nie tylko.

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję Wydawnictwu Harper Collins i księgarni internetowej booktime.pl

Ocena 
07-04-2019

Ujdzie

Nie jest to bardzo zła książka, jednak mimo ciekawego problemu, to jest to tytuł, do którego nie wrócę. Taka do przeczytania na raz.

Ocena 
06-04-2019

Martwe dziewczyny

Graeme Cameron jest autorem powieści „Zwykły człowiek” i jego kontynuacji „Martwe dziewczyny”. Urodził się, wychował i pozostał w Norfolk, gdzie stara się łączyć pasję do pisania i karierę w branży sportów motorowych.
Jest ojcem czwórki dzieci. Interesuje się fotografią, lubi gry bez prądu i zajmuje się renowacją zabawek, co pewnie jest dość zajmującym zajęciem przy czwórce dzieci. Niestety nie udało mi się znaleźć więcej informacji o autorze, nawet na jego stronie internetowej.
Alisha Green została poważnie poszkodowana podczas ściągania seryjnego mordercy. Rekonwalescencja zajęła jej aż dwa miesiące. Ali, choć jeszcze nie w pełni sił, wraca jednak do służby. Jest zdeterminowana, by dokończyć to, czego nie udało jej się ostatnim razem, zwłaszcza, że groźny przestępca wciąż pozostaje na wolności i planuje kolejne morderstwa. Kobieta chce, by ten, kto ponosi winę za napaść na nią, stanął przed wymiarem sprawiedliwości i odpowiedział za wszystkie swoje czyny. Koledzy z pracy podchodzą do powrotu Alishy w ich szeregi z dużym dystansem. Zauważają, że kobieta po urazie głowy, którego doznała przed dwoma miesiącami, ma problemy z pamięcią. Ona sama z trudem odróżnia prawdę od fikcji i nie wie już, co jest wspomnieniami, a co jedynie jej wyobrażeniami. Te zaburzenia neurologiczne w oczywisty sposób negatywnie oddziałują na postrzeganie przez bohaterkę rzeczywistości, a co za tym idzie, na śledztwo, w którym bierze czynny udział.
Niestety nie miałam okazji przeczytać pierwszej części cyklu – „Zwykłego człowieka”, nie wiem, czy fabuła obu książek łączy się ze sobą, ale podejrzewam, że tak właśnie jest. To by tłumaczyło, dlaczego nie potrafiłam się odnaleźć w lekturze „Martwych dziewczyn”. Być może poprzednia powieść opowiada historię Alishy od samego początku. O „Zwykłym człowieku” dowiedziałam się jednak dopiero wtedy, gdy zaczęłam przygotowywać się do napisania tej recenzji i szukałam informacji o autorze, czyli oczywiście po tym, jak już książkę przeczytałam (i niewiele z niej zrozumiałam).
Odniosłam wrażenie, że powieść jest napisana bardzo chaotycznie. Graeme Cameron przeskakuje z wątku na wątek. Nie jestem do końca pewna, czy sam nie zamotał się w fabule. Ja pogubiłam się dość szybko. Kiedy skończyłam lekturę, przez myśl przeszło mi nawet, by zacząć ją od nowa, ale szybko stwierdziłam, że to będzie strata czasu, ponieważ czytałam książkę powoli, dokładnie, a i tak nie wiedziałam, o czym czytam. Akcja powieści jest dość szybka, pomysł na tę historię jak najbardziej intrygujący, ale wykonanie pozostawia sobie wiele do życzenia. „Martwe dziewczyny” podzielone są na części – ten zabieg był zupełnie zbędny – oraz na rozdziały, w których wydarzenia poznajmy raz z perspektywy głównej bohaterki, raz z perspektywy narratora.

Dalsza część recenzji na: http://tamczytam.blogspot.com/2019/03/martwe-dziewczyny.html

Ocena 
03-04-2019

krzywe zwierciadło kryminału

Czytam niewiele kryminałów i właściwie nie wiem dlaczego, bo to jeden z bardziej lubianych przeze mnie gatunków. Kiedy jednak jakiś tytuł trafi już w moje ręce, przepadam. Nieistotne dla mnie jest to, czy uda mi się wytypować mordercę; raz się udaje, raz nie. Większą uwagę zwracam na to, czy całość jest spójna, na atmosferę oraz kreację strony technicznej.

,,Kość to kość, właściwie trudno ją z czymś pomylić. ‘’

Główna bohaterka, Alisha Green zostaje poważnie ranna podczas policyjnej obławy na seryjnego mordercę. Po dwóch miesiącach wraca do pracy, ale wciąż nie w pełni sił fizycznych. Jest zdeterminowana, żeby odnaleźć swojego oprawcę, który odpowiedzialny jest za śmierć wielu kobiet. Śledztwa nie ułatwia jednak fakt, że Ali nadal ma kłopoty z pamięcią. Zdarza się, że nie jest pewna co wydarzyło się naprawdę, a co wyłącznie w jej głowie. Wydaje się, że nie ma szans w konfrontacji z mordercą, który umiejętnie zaciera ślady i najpewniej cały czas poluje. Ali jest jednak zdeterminowana, żeby pomścić śmierć bestialsko zamordowanych kobiet i ocalić chociaż jedno życie.

Na początku kompletnie pogubiłam się w śledztwie. Kto, kogo i dlaczego. Narracja skakała, a ja nie bardzo wiedziałam, gdzie zogniskować wzrok. Trwało to dłuższą chwilę, a w miarę jak obraz powoli się klarował, okazał się bardzo prozaiczny; seryjny morderca, który porywa kolejne kobiety. Najbardziej zawiodło mnie to, że okazał się całkiem zwyczajny jak na tego złego. Jego postać nie została odpowiednio umotywowana ani charakterystycznie podkręcona i te kilka faktów, które wychodzi na jaw w ciągu powieści układa się w mizerny obraz.

Z resztą bohaterów sprawa nie przedstawiała się dużo lepiej. Główna bohaterka Ali ze względu na to, że sprawca zaatakował również ją, podchodzi do sprawy bardzo emocjonalnie i osobiście. Odrobinę za bardzo, biorąc pod uwagę fakt, że to na niej ogniskuje się akcja. Po ataku ma problemy z pamięcią oraz czasami z kontrolą gwałtownych emocji. Nie jest też w optymalnej kondycji fizycznej, a mimo to upiera się, żeby wrócić do śledztwa. Niewiele o niej wiadomo oprócz tego, że jest lesbijką i umiarkowanie miłą osobą. Zaryzykowałabym stwierdzeniem, że ogarnia ją mała obsesja na punkcie śledztwa i dziwię się, że wybuchy emocjonalne nie zagwarantowały jej odsunięcia od sprawy. Pozostałe postacie słabo zaznaczają swoją obecność. Przyjazny partner, który również ucierpiał w wypadku, popełniający drobne gafy, przez które omija go awans. Szefowa, którą jako jedyną ominęło miejsce zbrodni i którą podwładni traktują z delikatnym pobłażaniem, bo błądzi między ślepymi uliczkami. Na uwagę zasługuje jednie jedna z porwanych dziewczyn, która podejrzewana jest o współudział. O tej postaci wiemy najwięcej, choć nadal nie tak wiele, żebym czuła się usatysfakcjonowana. Erica zdecydowanie jest jednak najciekawszą, nieoczywistą bohaterką. Do samego końca nie wiadomo czy jest dobra, czy zła. Aczkolwiek jest drobna postać z szelmowskim, a czasem empatycznym uśmiechem pozostawia pole do popisu. Może niekoniecznie cała zasługa leży po stronie autora, ale jeżeli resztę dopiszemy sobie sami… można ją polubić.

‘’Jej oczy zdradzały przerażenie, ból i świadomość, że jest zbyt młoda, zbyt naiwna, zbyt ludzka, żeby mogła to wszystko znieść.’’

Nie tylko Ali nie trzyma się protokołu. Odniosłam wrażenie, że autorka naczytała się dużo kryminałów, ale niekoniecznie potrafi odtworzyć je ze swobodą i autentycznością pierwowzoru. Tak jakby wiedziała, czym charakteryzuje się poprawny, poczytny kryminał i po kolei odhaczała te punkty z większą lub mniejszą efektywnością. Przeszliśmy przez seryjnego mordercę, policjantkę angażującą się emocjonalnie w śledztwo, plejadę zaginionych kobiet, zemstę jednej z ofiar, niekompetentną szefową… Mamy tu wszystko, tyle, że niedociągnięte. Nie mogłam wyzbyć się wrażenia, że śledztwo było prowadzone po omacku, nikt nie wiedział co robić, z kim rozmawiać, kolejne pomysły okazywały się bezsensowne. Zachowanie policjantów wydawało mi się mało profesjonalne i nie ma miejscu. Luki pamięci lukami pamięci, ale odnosiłam wrażenie, że nie tylko Ali, ale i reszta zdawała się mieć zatrważające braki w procedurach i wiedzy. Nikt nie grał pierwszych skrzypiec, nie mieliśmy tu starego wygi, tylko staruszków, którzy nigdy się nie opierzyli. Całość była zaledwie karykaturą śledztwa, widzianą w krzywym zwierciadle.

Zakończenie, które w wielu przypadkach przesądza o ogólnej ewaluacji książki, tutaj… po prostu było. Ani dobre, ani złe. Takie, jakiego się spodziewałam i jakiego pewnie spodziewalibyście się wy. Również w pewien sposób koślawe jak wcześniejsze wydarzenia i z odrobiną dowolności, jeżeli chodzi o interpretację, tak jak w przypadku bohaterów. Mi to odpowiada, ten niedosyt i miejsce na twórczość czytelnika. Aczkolwiek zdaję sobie sprawę, że dla wielu osób to kolejny minus, bo nie wszystkie wątki zostały tutaj rozwiązane.

Autor powinien zaprawić się w sztuce pisania kryminałów inaczej, niż czytając inne twory, bo sama znajomość obiektu i schemat może pozwala na poprawne odtworzenie, ale z pewnością nie na swobodę twórczą i oryginalność. Najpierw mocniej usystematyzowana wiedza, a dopiero potem biegłość.

Ocena 
02-04-2019

łówną bohaterką książki jest Alisha Green - detektyw, która podczas pewnej policyjnej akcji przeciwko seryjnemu mordercy, została dość poważnie ranna. Po dwóch miesiącach dochodzenia do siebie w końcu wraca do pracy. Jest zdeterminowana, aby dopaść psychopatę, który chciał ją dołączyć do swojej kolekcji martwych kobiet. Niestety śledztwo to utrudnia fakt, iż Ali nie do końca jeszcze wydobrzała, ma kłopoty z pamięcią. Dodatkowo czasami nie jest w stanie określić, co jest wytworem jej wyobraźni, a co wydarzyło się naprawdę. Wydaje się, że w konfrontacji z mordercą, który umiejętnie zaciera ślady, kobieta nie ma szans. Jednak kieruje nią coś nie do opisania. Chce nie tylko uratować swoje życie, ale także pomścić śmierć wszystkich bestialsko zamordowanych kobiet.




Muszę z przykrością przyznać, że niestety strasznie zawiodłam się na książce. Przede wszystkim dlatego, że nie mogłam się w nią wgryźć. Niby ją czytałam, ale chyba bardziej składałam literki niż coś z niej wynosiłam. Wydaje mi się, że to w dużej części było spowodowane językiem, którym posługiwał się autor. Jak dla mnie był on ciężki, a sama narracja dość specyficzna i trudna do przyswojenia. Czytając tę książkę naprawdę kilkakrotnie łapałam się na tym, że myślami jestem gdzieś indziej i kompletnie nie jestem skupiona na fabule. Równie mocno rozczarowała mnie sama fabuła, która początkowo wydawała mi się być bardzo chaotyczna i naprawdę trudno mi się było połapać o co chodzi. Akcja toczy się wolno, nie ma tu nieoczekiwanych zwrotów akcji, a zakończenia bez problemu można się domyślić. Niestety nie czytałam tej książki z wypiekami na twarzy...

Podsumowując, „Martwe dziewczyny” to książka, która do mnie niestety nie trafiła. Nie czułam się związana ani z bohaterami ani z fabułą. Niestety nie mogę jej Wam polecić, ale pamiętajcie - to, że mi się nie podobała nie oznacza, że Wam również.

Ocena 
31-03-2019

Martwe dziewczyny

,,Martwe dziewczyny" Graeme Cameron to całkiem wciągający kryminał, któremu postanowiłam dać szansę. czy było warto?

Okazuje się, że ,,Martwe dziewczyny" są kontynuacją wcześniejszej książki autorki, z czego nie zdawałam sobie sprawy. Niemniej, można ją w jakimś stopniu czytać jako oddzielną całość. Główna śledcza przeżyła horror i teraz zajmuje się poszukiwaniem sprawcy, który był odpowiedzialny za uprowadzanie kobiet. Ona sama padła jego ofiarą, jednak, jak wynika z treści, udało jej się wyswobodzić. Czy w tym tomie dojdzie do szczęśliwego rozwiązania?

Wbrew pozorom całą powieść czyta się niezwykle szybko. Nie jest to bardzo wyczerpująca, ani też nad wyraz wciągająca lektura. Może służyć jako stosunkowo lekki przerywnik między innymi, bardziej wymagającymi publikacjami. Autorka ma lekkie piór, dzięki czemu nie odczuwa się nudy. Trochę żałuję, że nie zapoznałam się wcześniej z pierwszym tomem, jednak zawsze można to nadrobić.

Kryminałów, thrillerów i powieści grozy jest na rynku naprawdę całe mnóstwo. Wydaje mi się jednak, że Graeme Cameron ma szansę się przebić. Było to dopiero moje pierwsze spotkanie z jej twórczością, jednak w przyszłości pewnie sięgnę po inną jej powieść, jeśli jakaś jeszcze ukaże się w Polsce.

Ocena 
31-03-2019

Martwe dziewczyny

Podczas obławy na seryjnego mordercę detektyw Ali Green zostaje poważnie ranna. Po dwóch miesiącach rekonwalescencji wraca do policyjnej służby. Powrót nie jest łatwy, gdyż kobieta nadal boryka się z problemami zdrowotnymi, które utrudniają jej pracę. Ponadto w wyniku odniesionych obrażeń Ali miewa kłopoty z pamięcią. Bywają dni, kiedy ma trudności z zapamiętaniem swojego imienia i nazwiska. Co więcej, wracając wspomnieniami do tragicznych zdarzeń sprzed kilkudziesięciu dni, nie wie, co wydarzyło się naprawdę, a co jest jedynie wytworem jej wyobraźni. Kobieta jest jednak nieugięta i za wszelką cenę pragnie odnaleźć swojego oprawcę. Tamten mężczyzna, jak nazywa go Ali skrzywdził nie tylko ją. Ten seryjny morderca od dawana przetrzymywał kobiety w klatkach, a następnie pozbawiał ich życia. Jest jednak ktoś, kto zdołał uciec tamtemu mężczyźnie. To Erica. Jednak czy na pewno jest ona ofiarą, czy może wspólniczką kata? Tego musi dowiedzieć się Alisha Green.
„Martwe dziewczyny” to kontynuacja „Zwykłego człowieka” autorstwa Graeme Cameron. Przyznam szczerze, że pierwszy tom mocno mnie rozczarował. Zamiast mrożącej krew w żyłach opowieści, dostałam historię, która zamiast przybierać na sile, coraz bardziej nużyła. A szkoda bo potencjał na intrygującą fabułę był. I właśnie ze względu na te możliwości postanowiłam dać tej serii jeszcze jedną szansę. Druga część cyklu nie spełniła wszystkich moich oczekiwań, ale momentami bywała intrygująca. Dlaczego momentami? Dlatego, że akcja powieści jest nierówna. Raz przyspiesza i angażuje czytelnika, by następnie gwałtownie wyhamować. Sama kilkakrotnie chciałam odłożyć książkę, jednak wtedy fabuła nabierała rumieńców i kiedy z niecierpliwością czekałam na rozwój wypadków historia zaczynała być nużąca.
Przejdźmy teraz do postaci. W „Zwykłym człowieku” najbardziej intrygujące wydały mi się Erica i Ali, dlatego miałam nadzieję na to, że w tym tomie dowiem się o tych paniach nieco więcej. I wydawać by się mogło, że tak będzie, gdyż stykamy się tutaj z dwutorową narracją: pierwszo- i trzecioosbową. Sama skupiłam się na relacji detektyw Green. Obraz wyłaniający się z jej wspomnień czy też z jej wyobrażeń jest chaotyczny i biorąc pod uwagę jej stan zdrowia jest t zupełnie zrozumiałe. Sama odnajdywałam się w tym jej bałaganie. Niestety moje zainteresowanie detektyw Green zamieniło się w irytację. Natomiast Erica i jej rodzina (bo o niej też mowa w tym tomie) rozbudziła moją ciekawość. I tutaj czuję niedosyt, gdyż nie znalazłam odpowiedzi na wszystkie moje pytania odnośnie życia Eriki.
„Martwe dziewczyny” podobnie jak „Zwykły człowiek” pozostawiają mnie z uczuciem rozczarowania tym, że autor nie wykorzystał tkwiącego w tej historii potencjału.

Ocena 
27-03-2019

Martwe dziewczyny

Recenzja www.zaczytanaemigrantka.eu

Wiecie, że czytam sporo kryminałów. Ten tytuł mnie zaciekawił, postanowiłam poznać twórczość Graeme Cameron. Dopiero w domu, gdy zaczęłam czytać, naszły mnie myśli, że Wydawnictwo Harper Collins słynie z... romansów! Czego więc się spodziewać?

"Martwe dziewczyny" to historia bardziej jak z thrillera niż kryminału. Główną bohaterką jest Ali Green z wydziału kryminalnego w Norwich. Zajmuje się sprawą zabójstw kilku młodych kobiet. Niestety podczas akcji sama zostaje ranna, a gdy po pewnym czasie wraca do zdrowia, okazuje się, że zginęli jej koledzy. Policja ma coraz więcej zagadek do wyjaśnienia, a Ali traumatyczne przeżycia i niełatwe zadanie.

Z początku książkę czyta się ciężko. Narracja jest dosyć dziwna. Zimna, ciężka, oszczędna w emocje. Później poznajemy nową towarzyszkę Green i wnosi ona w całą historię trochę życia i niepewności. Tak mniej więcej w połowie książki, gdy czytelnik przyzwyczai się do sposobu prowadzenia i opowiadania historii, jest lepiej. Łatwiej się czyta, dosyć ciężko się oderwać.
Nie liczcie jednak na elementy zaskoczenia i możliwość rozwiązywania kryminalnej zagadki razem z bohaterami. Nawet ja - detektywistyczna noga - od początku wiedziałam, kto stoi za całym zamieszaniem. Od pierwszych stron zresztą autor i bohaterki mówią o "TAMTYM MĘZCZYŹNIE". Przez chwilę łudziłam się, że może to taka literacka próba zmylenia czytelnika... Niestety.

Największym minusem tej historii, jest jak już wspomniałam jej przewidywalność. Od początku wiadomo kto stoi za zbrodnią. My możemy jedynie obserwować coś na wzór wspomnienia czy relacji z akcji.

Ocena 
27-03-2019

Martwe dziewczyny

Ostatnio czytam jak szalona. Pewnie dlatego, że same fajne książki trafiają w moje ręce. Rozczytałam się na dobre w kryminałach i thrillerach, chociaż nigdy nie przypuszczałam, że akurat taki rodzaj literatury stanie się tym, który aktualnie uwielbiam. Ostatnio przeczytałam książkę "Martwe dziewczyny" autora, którego twórczości wcześniej nie znałam.

Książka to połączenie thrillera i kryminału, co bardzo mi się spodobało. Początkowo ciężko mi było przebić się przez swoistą, specyficzną narrację prowadzoną przez autora, ale druga część książki wszystko mi wynagrodziła.

Detektyw Alishia Green, która została poważnie ranna w obławie na seryjnego mordercę, wraca dość szybko do pracy, by rozprawić się ze swoim oprawcą. Nie odzyskała jeszcze w pełni sił ani sprawności, ma zaniki pamięci, trudno jej odróżnić prawdę od fikcji, ale buzuje w niej adrenalina. Gotowa jest stawić czoła seryjnemu mordercy, który pozbawił życia wiele niewinnych kobiet. Działa niekonwencjonalnie, czasem wydaje się, że nie ma szans, by pokonać mordercę, który jest sprytny, umiejętnie zaciera ślady i nadal poluje na swoje ofiary. Główna bohaterka jest jednak bardzo zdeterminowana. Czy uda jej się złapać mordercę i powstrzymać go od krzywdzenia kolejnych kobiet?

"Martwe dziewczyny" to książka przy której można się odprężyć, zagłębić w wartkiej akcji, mrocznym, dusznym klimacie śledztwa prowadzonym przez policjantkę na codzień zmagającą się z własnymi ograniczeniami, ale za wszelką cenę pragnącą pomścić wszystkie martwe dziewczyny.

Ocena 
25-03-2019

Martwe dziewczyny

Mroczny i ciężki klimat książki, nie każdego czytelnika zadowoli. Ja, jako miłośniczka kryminałów, thrillerów i pokręconych postaci, znalazłam w tej książce coś dla siebie. Początek książki był, delikatnie rzecz ujmując, zakręcony, wręcz chaotyczny. Zaczynając książkę wkraczamy w sam środek piekła z jakim musiała zmierzyć się główna bohaterka, detektyw Alisha Green. Rozpoczyna się walka z czasem, ze swoimi słabościami, pogoń za mordercą, który jak cień krąży wokół pani detektyw. Pomysłowa fabuła oraz dziwnie wykreowane postaci dodają tej książce swoistego klimatu duszności i napięcia. Czego mi zabrakło w tej książce? Psychologia postaci ( głównie seryjnego mordercy) oraz elementy retrospekcji z perspektywy zabójcy. Czyta się szybko, jednakże były momenty, kiedy zadawałam sobie pytanie „ale po co? ” Dobra książka na wieczór bądź dwa wieczory.

Ocena 
25-03-2019

Martwe dziewczyny

Alisha Green to detektyw, która wraca do pracy po dwumiesięcznej przerwie. Przerwa spowodowana była ranami odniesionymi podczas obławy na seryjnego mordercę. Mężczyzna dalej nie został złapany, a już planuje poświęcenie kolejnej kobiety. Głównym problemem Ali jest to, że ma problemy z pamięcią, więc nie może sobie przypomnieć nic związanego z psychopatą, ale też ma trudności z odróżnieniem rzeczywistości i wymysłu własnej wyobraźni. Determinacja Ali jest wielka, ale czy uda jej się zwalczyć własne słabości, by pomścić zamordowane dziewczyny?

Autor nie wprowadza nas w tę historię od jej początku, ale zaczynamy od samego środka - jesteśmy wprowadzeni w trwające już śledztwo, co było ciekawym pomysłem, jednak bardzo łatwo było się pogubić. Kto ściga kogo, dlaczego Ali ma problemy, co się stało i dlaczego, pytań mnożyło się bardzo dużo, a odpowiedzi przychodziły dopiero z czasem. Pomysł mógł być lepiej rozwinięty, ale autor skupił się bardziej na kolejnych wydarzeniach.

Z samą Alishą również nie za bardzo się polubiłam. Jak dla mnie jest zbyt chaotyczna i może również za mało uczuciowa. Jest to jedna z tych bohaterek, które na siłę chcą działać przeciwko systemowi wierząc w jakiś swój wyższy cel, a ich los jest różny. Jej jedynym priorytetem jest odnalezienie sprawcy, ale kosztem palenia mostów za sobą. Nie zawsze mogłam zrozumieć jej działanie, prawdopodobnie spowodowane jest to małą ilością stron i pędzącą akcją.

Narracja w "Martwych dziewczynach" przemieszana jest przez perspektywy kilku bohaterów. Bez oznaczeń na początku rozdziału trudno było mi się połapać o kim teraz jest mowa, wszystko wyjaśniło się wraz z upływem stron, jednak tego rodzaju chaos w obliczu wartkiej akcji nie był dobrym pomysłem.

Autor ma prosty i przystępny styl pisania, przez co książkę pochłania się w kilka godzin. Nie jest to lektura bardzo zajmująca, choć na taką liczyłam, ale raczej książka przy której można się odprężyć. Oczywiście występują opisy zbrodni, lecz nie były one na tyle dopracowane i szczegółowe, by wywołać u mnie jakieś emocje.
Historia miała potencjał, ale mam wrażenie, że autorowi zabrakło "rozpisania" i wierzę, że kolejne jego książki będą lepsze. Zdecydowanie warto by było popracować nad kreacją bohaterów, szczególnie tych drugoplanowych, którzy się rozmywali.

Ocena 
25-03-2019

Po ostatnich dosyć poważnych, ale też ciekawych książek, miałam ochotę na coś lekkiego. Coś co mnie wciągnie, ale niczego przy okazji nie nauczy. Coś co mnie pochłonie na kilka godzin. Coś co mnie porwie do swojego wymyślonego świata. Z takimi oczekiwaniami sięgnęłam po książkę „Martwe dziewczyny". Opis tej pozycji wydał mi się ciekawy. Detektyw z problemami z pamięcią, ale nadal na służbie i próbuje złapać seryjnego mordercę. W pełni zaintrygowana sięgnęłam po książkę pana Camerona.

Zaczęłam czytać książkę „Martwe dziewczyny" będąc pełna optymizmu i dobrych przeczuć. Bardzo szybko się wciągnęłam w historię i miałam ochotę dowiedzieć się, co takiego autor wymyślił i jak rozwinie wątki. Książkę czytało się błyskawicznie między innymi dzięki dużej czcionce. Bardzo szybko zbliżyłam się do końca czytania i nadal w mojej głowie siedziały pytania dotyczące tego jak autor rozwinie niektóre wątki. Niestety, niektórych w ogóle nie rozwinął i zostałam z niedosytem.

„Martwe dziewczyny" to dobry kryminał, który czyta się błyskawicznie. Myślę, że będzie odpowiednią lekturą na zajęcie jednego wieczoru. Niestety, nie jest to świetny kryminał, gdyż zabrakło mi rozwinięcia niektórych spraw. Bardzo ciekawiło mnie, jak problemy z pamięcią wpłyną na pracę głównej bohaterki. Miałam kilka teorii i w sumie żadna się nie sprawdziła, a to co dostałam to było dla mnie za mało. Bardzo liczyłam na rozwinięcie tego wątku i chyba dlatego odczułam takie rozczarowanie, gdy tego nie dostałam. Jednak to nie zmienia faktu, że książkę czytało się naprawdę przyjemnie.

Ocena 
25-03-2019

Martwe dziewczyny

Kryminał to jeden z moich ulubionych gatunków, więc zawsze sięgam po niego z ogromną ciekawością. Zastanawiam się jakim człowiekiem będzie główny bohater i jaką tym razem zagadkę kryminalną przyjdzie mi wspólnie z autorem rozwiązać. Ogromnym sentymentem darzę również tych autorów, z którymi spotykam się po raz pierwszy. Zazwyczaj po przeczytaniu jednej książki wiem czy zostanę z nim na dłużej, czy jednak więcej nie sięgnę po żaden jego tytuł. Czasami jednak, mimo wcześniejszej czytelniczej porażki, postanawiam nie skreślać od razu jego twórcy, tylko dać mu kolejną szansę. "Martwe dziewczyny" to kryminał, który bardzo mnie zaciekawił. Nazwisko autora nic mi nie mówiło, a ja uwielbiam być czytelniczym odkrywcą. Także okładkowy opis zachęcał do sięgnięcia po tę książkę, więc sięgnęłam.
Podczas policyjnej obławy na seryjnego mordercę giną policjanci, a detektyw Alisha Green zostaje poważnie ranna. Jednak już po dwóch miesiącach wraca do służby z zamiarem schwytania psychopaty. Sprawy jednak się nieznacznie komplikują, nikt tak naprawdę nie zna mordercy, a ci co widzieli jego twarz kolejno giną. Dodatkowo śledztwo utrudnia fakt, że Alisha nie odzyskała w pełni sił i ma spore kłopoty z pamięcią. Nie do końca ma świadomość tego co jest faktem, a co wytworem jej wyobraźni. Rozpoczyna się walka na śmierć i życie, mimo iż z góry widać, że szanse są nierówne. Morderca zabija nadal i wciąż zaciera ślady.

Po przeczytaniu książki miałam ogromny kłopot z jej oceną. Już na samym początku byłam zdziwiona faktem powrotu do pracy głównej bohaterki po zaledwie dwóch miesiącach od wydarzeń, które prawie pozbawiły ją życia. Poważne zaburzenia pamięci, problemy z utrzymaniem równowagi czy drętwienie nóg to tylko niektóre problemy, z którymi borykała się Ali. Nastawiona jednak na cel schwytania mordercy, robi wszystko co może, by wyglądać w oczach kolegów i przełożonych na w pełni zdrową. Początkowo bardzo spodobała mi się intryga stworzona przez autora. Zaginione dziewczyny, morderca bez nazwiska i twarzy, błędne tropy i, jakby na to nie spojrzeć, nietuzinkowy problem zdrowotny głównej bohaterki. Z czasem jednak zaczynałam się w tym wszystkim gubić. Książka stała się chaotyczna, autor przeskakiwał z tematu na temat i z osoby na osobę. Muszę przyznać, że pierwszy raz miałam takie problemy z połączeniem wszystkiego. Brakowało mi elementu, który złączyłby wszystkie wątki w jedną całość. Również zakończenie pozostawiło we mnie wielki niedosyt. Spodziewałam się fajerwerków, a otrzymałam sztuczny ogień. Miałam także wrażenie, że autor pisał te powieść w pośpiechu, że jak najszybciej chciał ją zakończyć. Brakowało mi bardziej rozbudowanej warstwy obyczajowej, głębi postaci mordercy oraz jego ofiar. Spłycenie, a nawet nie poruszanie tych tematów sprawiło, że tak naprawdę niewiele obchodził mnie los ofiar, a osoba mordercy w ogóle mnie nie zainteresowała. Wielka szkoda, bo pomysł był naprawdę znakomity - zabrakło tylko precyzji wykonania.
Opisując swoje wrażenia z przeczytanej książki zawsze staram się podchodzić do tego obiektywnie. Nie oceniam osobowości bohaterów, nie analizuję, czy ich lubię czy nie. Nigdy nie jest to moim kryterium. Najważniejsze dla mnie są logiczność i konsekwencja zdarzeń, a tego niestety tutaj zabrakło.

Ocena 
25-03-2019

Martwe dziewczyny

"Martwe dziewczyny" to książka z gatunku, który powinien mocno wciągać w wykreowany świat, a jeśli jednak taka nie jest to oczekuję chociaż jakiejś oryginalnej akcji lub brutalnej, nieprawdopodobnej zbrodni i lekko zawiłego śledztwa. W tej powieści niestety tego nie było.
Liczyłam chociaż na coś, co przyciągnie mnie przynajmniej w malutkim stopniu do lektury i nie pozwoli odłożyć książki na półkę. W przypadku tej historii zabrakło mi wszystkich wymienionych czynników sprawiających, że książka staje się niesamowitą literacką przygodą. Początek był rzeczywiście obiecujący, tajemniczy mężczyzna, zawiłe losy i przeszłość detektyw prowadzącej sprawę i cała akcja owiana lekkim dreszczykiem emocji, jednak z każdym kolejnym rozdziałem, czułam, że to nie będzie to, czego się spodziewałam. Pierwszym powodem, dla którego nie mogłam polubić się z tą pozycją jest tak dziwna i zakręcona fabuła, która wywoływała u mnie uczucie, że autor sam do końca nie jest pewien co chce osiągnąć i w jaki sposób poprowadzić akcję. Dodatkowo pojawiła się równie mocno zaplątana narracja, która raz, że nie pozwalała skupić się na bieżących wydarzeniach, a dwa, że w sumie do tej pory nie jestem w stanie jej sobie poukładać w logiczną całość. Nie wiem czy kiedykolwiek czytałam tak specyficzną książkę. Może to wina tłumaczenia, ale sądzę, że to jednak wizja autora minęła się trochę z rzeczywistością. Kolejną rzeczą, która bardzo mnie irytowała to usilne kreowanie głównej bohaterki, czyli detektyw Alishy, na osobę chorą psychicznie. Wydaje mi się, że miało to chyba w jakiś sposób sprawić, że czytający nie do końca ufałby jej, co wprowadzało jeszcze większy zamęt. To się udało nawet bez specyficznego charakteru postaci. Książka jest potężnie niedopracowana. Miliony rozpoczętych wątków, z czego połowa wprowadza jakiś sens do akcji, a reszta tylko wydłuża czas, który z tą książką spędzamy. Chciałabym powiedzieć coś dobrego o tej książce, ale nie jestem w stanie. Nie jestem wybredna, bo w każdej powieści, na którą przeznaczam czas staram się dostrzec jakieś pozytywne strony, a tutaj, no cóż, pomysł był i to nie byle jaki, ale wykonanie to totalna klapa.
Zapowiadała się całkiem fajna książka, jednak rzeczywistość okazała się brutalna nie tylko dla mnie. Pierwszy raz mam przekonanie, że trzeci raz (pierwsze moje spotkanie skończyło się niedokończoną lekturą "Zwykłego człowieka") nie skuszę się na książkę tego autora.

Ocena 
25-03-2019

Rozczarowanie.

Liczyłam na więcej, niestety, ale mocno się rozczarowałam. Sama historia, którą opowiada autorka, jest bardzo ciekawa. Umiejętnie poprowadzona byłaby dobrą, wciągającą lekturą. Szkoda, że potencjał nie został wykorzystany.
Początek książki niezły, zapowiadał nie najgorszą lekturę. Niestety, im dalej w las tym gorzej.
Tym co najbardziej mi przeszkadzało w trakcie lektury był ogromny chaos w treści i fabule książki.
Pomijając liczne nowe wątki, które pojawiały się co chwila, występują liczne przeskoki z jednego do drugiego tematu, z wątku a do wątku b etc. Są one częste, zupełnie niespodziewane. Dodatkowo wcześniej toczący się wątek zostaje urwany w trakcie jego rozgrywania się, nie jest zakończony. Do tego liczne alternatywne wersje zakończenia danej historii. Trudne do ogarnięcia, męczące. Układ treści, fabuła, mocno zagmatwane, a całość po prostu męcząca.
Martwe dziewczyny mają być kryminałem, thrillerem. Niestety, ale nie sprawdzają się w żadnym z tych gatunków literackich.
O chaosie wspomniałam. Do tego dochodzi brak sensownie prowadzonej, wprawiającej w lekki niepokój, umiejętnie podkręcanej fabuły. Brak czegoś, co wprowadzi niepokój, sprawi, iż niecierpliwie będziemy odwracać kolejne kartki książki. W książce nie dzieje się praktycznie nic. Fabuła jest nie tylko chaotyczna, ale i ciągnięta na siłę, pisana z przymusu. Brak w niej ładu i składu, ale także tego, co charakteryzuje dobry thriller, kryminał.
Szkoda, bo sam początek wróżył coś innego, a opis na okładce zapowiadał treść, która wciągnie czytelnika w swój świat.
Do tego dochodzi postać głównej bohaterki, detektyw Alishy, którą z maniakalnym uporem autor kreuje na chora psychicznie. Nie widzę jakiejś analogi pomiędzy taką sylwetką bohaterki, śledczej, a treścią fabuły. Nie wiem, jaki był sens tego zabiegu poza zirytowaniem czytelnika. Bezsensowna, niedopracowana, wciśnięta do fabuły na siłę postać.
Inni bohaterowie także niedopracowani, płascy, nijacy.
Poza dobrym początkiem wszystko inne w tej książce nadaje się do usunięcia. Wielkie rozczarowanie i żal poświęconego na lekturę czasu.

Ocena 
24-03-2019

Martwe dziewczyny

Trzydziestoczteroletnia Ali Green z wydziału kryminalnego komendy w Norwich zostaje oddelegowana do wydziału zabójstw. Podczas policyjnej obławy na seryjnego mordercę ledwo uchodzi z życiem i trafia do szpitala w bardzo ciężkim stanie. Pomimo nieodzyskania pełni sił i zdrowia wraca do pracy, by za wszelką cenę schwytać psychopatę mordującego kobiety, który również ją chciał włączyć do swojej kolekcji.

Główna bohaterka nie jest typową panią detektyw, która idzie do przodu jak burza i pokonuje kolejne przeszkody na swojej drodze, by schwytać mordercę. Ali Green musi najpierw pokonać własne słabości i ograniczenia. Mężczyzna, który ją skrzywdził, pozbawił wspomnień, nadziei, przyszłości i prawie zabił gołymi rękami wymyka się, bo świadkowie podają mylne opisy, a Ali nie wie, co jest prawdą, a co fałszem, gdyż zmaga się z zanikami pamięci. Musi poukładać wszystkie fakty i oddzielić od tego, co jest wytworem jej umysłu. Spotkanie z psychopatą zostawiło w Ali trwały ślad-czasem niespodziewanie upada, ma problemy z chodzeniem, bo nerwy w prawej nodze są zrośnięte. Nie zawsze jest sobą, łączność między jej ciałem a zmysłami jest lekko przesunięta w czasie, czuje się jakby miała gorączkę. Wydaje jej się, że żyje w surrealistycznym świecie i to ją przeraża. Ma też normalne dni i wtedy śmieje się w odpowiednich momentach, dużo pamięta i nie musi zapisywać swojego imienia na ręku. To wszystko sprawia, że nie jest jej łatwo schwytać zabójcę kobiet.

Autor dosyć pogmatwał akcję i na początku nie mogłam połapać się, o co w tych śledztwach chodzi. Rozmowy między detektywami nie wnosiły zbyt wiele i wiadomo było tylko tyle, że zaginęły cztery kobiety, które były ze sobą powiązane. Do tego dochodziła jedna ofiara postrzału, prawdopodobnie dwóch martwych detektywów i mężczyzna, który nazywany jest przez całą powieść TAMTYM MĘŻCZYZNĄ. Nie wszystkie wątki zazębiły się ze sobą, części z nich autor nie dokończył, a przyznam, że nie lubię tego typu zabiegów w kryminałach. Czułam chaos i chciałam odłożyć książkę na półkę, a takie sytuacje zdarzają mi się bardzo rzadko. Przełamałam się i druga część powieści bardziej się rozkręciła, a ja wczułam się w akcję na tyle, by ją dokończyć i dowiedzieć się, o co chodziło z tym mężczyzną. Powieść miała potencjał, ale autor go nie wykorzystał. Dosyć dobrze przedstawił portret psychologiczny Ali, ale zabrakło tego w przypadku mordercy. Nie czułam napięcia, emocji i dreszczyku niepewności, a to bardzo ważne elementy w thrillerach.

,,Martwe dziewczyny" to połączenie kryminału z thrillerem, przewidywalna akcja zdarzeń biegnąca wolno do przodu bez wyraźnych elementów zaskoczenia, ciekawie zaprezentowana postać głównej bohaterki zmagającej się z własnymi ograniczeniami, ale uparcie dążącej do pomszczenia bestialsko zamordowanych kobiet. Muszę przyznać, że decydując się na czytanie tego kryminału liczyłam na coś więcej niż dostałam...

Ocena 
24-03-2019

"Chodzi o co najmniej cztery zaginione kobiety, których nadal nie odnaleziono, i o mężczyznę, który je uprowadził i zamordował. Tego samego, który o mało mnie nie zabił."

"Chodzi o co najmniej cztery zaginione kobiety, których nadal nie odnaleziono, i o mężczyznę, który je uprowadził i zamordował. Tego samego, który o mało mnie nie zabił."

Długo nie mogłam wbić się w klimat książki, ponieważ przeszkadzała specyficzna narracja, surowa i sztywna, nieco dziwna i osobliwa, z jednej strony szarpana i rwana, a z drugiej skoncentrowana na tym, co najważniejsze. Dopiero w drugiej połowie powieści udało się złapać kontakt ze stylem autora, oswoić ze sposobem snucia opowieści, na tyle dobrze, że książka w ostatnich rozdziałach zrobiła korzystne wrażenie. Szkoda, że tak późno, ale czasem przydaje się niespodziewana odmiana w poznawaniu przygód czytelniczych.

Plusem jest solidna dawka ironicznego czarnego humoru, zazwyczaj napotykam go w męskiej odsłonie, a tu pojawił się w kobiecym pierwiastku. Minusem zbytnia przewidywalność scenariusza zdarzeń i zachowań uczestników. Nie mogę powiedzieć, że coś mnie specjalnie zaskakiwało, ale też nie wpadało w ramy nudy i monotonii, sporo się działo, nie zabrakło sensacyjnych elementów podkręcających wartką akcję. Nie do końca wyłapałam motywy czarnego charakteru, co kryło się za szaleństwem i obsesją, na polu kreowania jego portretu czuję spory niedosyt, może wpływ na to miał fakt, że nie poznałam "Zwykłego człowieka", poprzedniej książki autora, co z perspektywy czasu wydaje się warunkiem koniecznym. Sinusoidalny kształt wrażeń czytelniczych, pojawia się chwila, że mamy już dość opowieści, a za chwilę wciąga nas jakiś fragment. Przy tej historii nie znalazłam pełnej satysfakcji, ale jest coś w pomysłach autora, co pozwala przypuszczać, że kiedy kolejne tytuły okażą się bardziej dopracowane i zajmujące, jest szansa, że po nie sięgnę.

Podobała mi się koncepcja połączenia thrillera i kryminału, budowania napięcia nie tylko w sferze zagadki detektywistycznej, ale również włączania sytuacji, które wystawiają główną bohaterkę na niebezpieczeństwo, to zawsze intryguje i wzbudza niepewność, jak potoczą się jej losy. Kluczowa postać nietuzinkowa, mocno zakręcona, cechująca się wieloma przywarami, które nieco drażnią, lecz też nadają pikanterii osobowości. Detektyw Alisha Green podejmuje wyzwanie złapania brutalnego i bezwzględnego seryjnego mordercy, boryka się także z problemami zdrowotnymi i zawodną pamięcią, są one następstwem poważnych ran odniesionych podczas obławy na tego właśnie psychopatę. Świat wokół policjantki malują mroczne i ciemne barwy, nasila się presja czasu, zło dotyka przyjaciół, zaś w podejrzenia wkradają się niepokojące obrazy wspomnień, prawdziwych i fałszywych. Czy uda się Alishy zatrzymać zabójcę i pomścić śmierć ofiar?

bookendorfina.pl

Ocena 
20-03-2019

Martwe dziewczyny

Detektyw Alisha Green została poważnie ranna podczas policyjnej obławy na seryjnego mordercę. Dwa miesiące później wraca na służbę i chce schwytać człowieka, który chciał ją zabić. Nie jest to jednak takie proste, gdyż Ali ma kłopoty z pamięcią. Często nie wie, co wydarzyło się naprawdę, a co jest jedynie wytworem jej wyobraźni. Czy uda się powstrzymać psychopatę przed popełnieniem kolejnej zbrodni?

Mam bardzo mieszane uczucia w stosunku tej książki. Bywały momenty, gdy siedziałam wciśnięta w fotel i z niecierpliwością czekałam na rozwój wydarzeń, ale też były sceny, które mi się nieco dłużyły.

Sam pomysł na fabułę nie był zły. Opisy zbrodni robiły wrażenie, ale mam wrażenie, że nie do końca zagrali tutaj bohaterowie, zwłaszcza Ali. Nie byłam w stanie jej polubić. Rozumiem, że ma za sobą traumatyczne przeżycia, a co gorsza, nie jest w stanie przypomnieć sobie tego, co się wydarzyło, ale czasem zachowywała się tak irracjonalnie, że nie wiedziałam, co mam o niej myśleć.

Na szczęście, moim zdaniem, drugoplanowi bohaterowie robią dobrą robotę i są w stanie wzbudzić w czytelniku jakieś emocje. Mam tutaj na myśli przede wszystkim Carlę. Zobaczcie, w jaki sposób była przedstawiona i co się stało w jej życiu.

Odniosłam wrażenie, że autor chciał nieco za dużo opowiedzieć, ale po drodze pogubił kilka wątków, bo nie wszystkie zostały zakończone i czasem wydawało mi się, że jestem wrzucona w środek akcji i nie do końca wiem, dlaczego akurat tam się znalazłam.

Ta historia miała duży potencjał, tylko po drodze poszło coś nie tak. Autor zaczął w pewnym momencie opierać się na znanych schematach i nie wyszło mu to na dobre. Chodzi mi o motywy Ali.To grano już wiele razy i nie wybrzmiało to tak mocno, jak powinno.

Książka jest specyficzna i trzeba się bardzo skupić, żeby nie pogubić się w wątkach. Zdecydowanie odradzam czytanie wieczorem, bo można bardzo szybko odpaść. Nie powiem, że ta książka to gniot, bo jak już wspomniałam, były wątki, które mnie wciągnęły, ale uważam, że jej potencjał nie został do końca wykorzystany.

Ocena 
20-03-2019

Martwe dziewczyny

Morderca powraca i doskonale bawi się w grę, której zasady wymyśla na bieżąco. Czy wygra z pościgiem i dopadnie kolejną ofiarę?

Graeme Cameron powraca z kolejną powieścią, która niby posiada wszystkie elementy kryminału, ale jest zdecydowanie historią, która przekonuje do siebie klimatem thrillera psychologicznego. Nie trzeba zachować chronologii czytania, by odnaleźć się w rozgrywanych wydarzeniach i zagustować w ciężkim klimacie tajemnicy, która pojawia się już przy pierwszych stronach. To niezależny tom, opowieść o prześladowcy, który bardziej przypomina ducha niż realnego człowieka. Sprowadzi do fabuły niebezpieczeństwo, które doda jej pazura.

Detektyw Alisha Green została poważnie ranna podczas jednej z policyjnych zasadzek. Seryjny morderca przysporzył jej tym sposobem znacznie więcej problemów niż przypuszczała. Powolna rekonwalescencja pozwala jej na powrót do służby dopiero po dwóch miesiącach. I już na starcie rozpoczyna się kolejny pościg z czasem. Nie cofnie się przed niczym, by znaleźć kryjówkę psychopaty, który chciał dołączyć ją do swojej kolekcji. Tylko czy problemy ze zdrowiem na pewno pomogą jej odnaleźć się w sprawie? Czy zaniki pamięci nie będą przeszkodą?

Opis psychologiczny mordercy, który sprawnie zaciera za sobą wszelkie ślady okazał się najciekawszym motywem fabuły. Wejście w głąb obsesyjnego umysłu kierowanego żądzą zabijania wielokrotnie przyprawiało mnie o dreszcz przerażenia. Autor umiejętnie nakierował mnie na niewyjaśnione tory, tajemnice i niedomówienia, które powolnie rozwiązywały się wraz z biegiem fabuły a to tym samym pozwoliło mi na wysnucie własnych podejrzeń. Wraz z Ali, która pełna determinacji nie cofnęła się nawet o krok, podążałam tropem podejrzeń i domysłów oraz poczucia, że zemsta ze strny kobiety jest nieunikniona.

Głównym problemem jest zanik pamięci Ali. Wcześniej świadomie poukładane w jej umyśle fakty nagle zamknęły się na klucz i nie dopuszczają jej do wiedzy, która jest niezbędna. Dowody przeczą jej domysłom, świadkowie podają mylny opis mordercy a ona sama musi dostać się w głąb siebie, by odkryć prawdę. Nie jest to wcale takie łatwe i frustrujące co wpływa na emocje, które odbiera czytelnik. Kibicowałam głównej bohaterce w drodze ku zrozumieniu i schwytaniu tego, kto tak bardzo jej zagroził i z zainteresowaniem śledziłam przebieg policyjnej procedury, którą Cameron opisał w najdrobniejszych detalach.

"martwe dziewczyny" to powieść utrzymana w stonowanym klimacie niebezpieczeństwa. Sama akcja nie gna na złamanie karku, ale jest na tyle wciągająca, że warto dać jej szansę, nawet jeśli stawiacie na cięższe klimaty. Tutaj liczy się osobowość mordercy i poszukującego, swoista zabawa w kotka i myszkę, charakterystyka postaci tak skrajnie od siebie różnych. W klimacie tajemnicy i niedomówień rozpoczyna się pościg za psychopatycznym mordercą. Kto jest o krok przed wygraną - ścigany czy ścigająca?

Ocena 
19-03-2019

Nie do końca martwe...

Chętnie sięgam po  thrillery  psychologiczne, ale próbując jednoznacznie ocenić Martwe dziewczyny miałam niezłą zagwozdkę. Pierwszy raz natrafiłam na scenariusz w którym w ogóle nie mogłam się połapać. Nie chodzi tu  nawet o mnogość wątków, w przypadku  tej konkretnej  pozycji  zawinił układ treści. Na przemian poznawałam kilka alternatywnych  wersji pewnej mrocznej historii sprzed lat. Widziałam jedno- w przeszłości doszło do brutalnej  napaści i porwania...

Alisha Green  została poszkodowana w wyniku napaści podczas obławy policyjnej, jest świadoma tego, że nigdy  nie odzyska pełnej  sprawności. Kobieta dość nieoczekiwanie podejmuje decyzje o powrocie do pracy. Dziwi to jej przełożonych, ponieważ Alisha nie przeszła jeszcze pełnej  rekonwalescencji i wątpią w jej gotowość do  podjęcia czynności służbowych. Policjantka nakręca płynąca w jej żyłach adrenalina, ma tylko  jeden  cel- chce znaleźć swojego oprawcę  i doprowadzić go  przed obliczę wymiaru sprawiedliwości. Seryjny morderca ma na koncie śmierć wielu niewinnych kobiet. Ali w wyniku wypadku doznała urazu  głowy,  przez co  cierpi na zaburzenia neurologiczne i ma trudności w zapamiętywaniu. Kobiecie trudno  jest odróżnić prawdę od fikcji i  powoli  zaczyna wątpić w swoje wspomnienia. Jedno wie na pewno- w przeszłości w jej życiu wydarzyło się coś strasznego. Policjantka ma nadzieję, że w końcu uda jej się skonfrontować z brutalnym seryjnym mordercą. Następnym razem nie przegra i pokaże brutalnemu  oprawcy, kto  rozdaje karty w tej konkretnej rozgrywce. Pomóc jej może tylko jedna osoba...

Nie mogę jednoznacznie ocenić tej  propozycji. Z jednej strony otrzymałam ciekawą historię osadzoną w fascynującej scenerii, z drugiej musiałam borykać się z nieprzyjemnym dla oka chaosem, który wprawił mój mózg w stan hibernacji. Sam pomysł na fabułę był według mnie bardzo interesujący, ale autor powinien go bardziej dopieścić. Niestety kilka elementów osłabiło zaprezentowany scenariusz, głównie sposób w jaki  została zaprezentowana cała ta historia. Przeskakiwanie między kolejnymi wątkami i przedstawienie alternatywnych wersji  wydarzeń wprowadziło niepotrzebny chaos, w pewnym momencie sama zreflektowałam się, że nie wiem dokładnie o co w tej książce chodzi. Nawet więcej- czułam się na tyle zagubiona a może nawet zniesmaczona, że chciałam tę pozycję odłożyć na półkę. Mimo wszystko  fabuła została poprowadzona w sposób lekki i dość niezobowiązujący przez co  lektura stała się nad wyraz przyjemna i  absorbująca. Historia może i nie była nazbyt skomplikowana, ale zabrakło mi pewnego usystematyzowania faktów, które pozwoliłoby zrozumieć ciąg przyczynowo- skutkowy. Początek był mocny i  to on przykuł moją uwagę, dalej było trochę słabiej, a napięcie raz rosło, a raz opadało wprowadzając mnie w dość nieprzyjemny stan emocjonalnego odrętwienia.

Portret psychologiczny  głównej bohaterki był przyzwoity, ale bez jakiś tam fajerwerków. Sam motyw zemsty okazał się nieco oklepany i na swój sposób płytki. Główna bohaterka, jak łatwo można było się domyślić, jest owładnięta dziwną obsesją i nie ma zamiaru poddać się woli przełożonych. Policjantka  działa w sposób niekonwencjonalny, mając w nosie procedury łamię prawo prowadząc samowolne śledztwo. W sumie nie byłam zaskoczona poziomem buntu głównej bohaterki, jej zachowanie było dość przewidywalne. Zastosowany został prosty schemat, który moim zdaniem nie do końca się sprawdził w takiej odsłonie. Przez większą część książki  nie dzieje się praktycznie nic na tyle  fascynującego, żeby wytrącić czytelnika z równowago, można co  najwyżej mieć nadzieję na jakiś nagły zwrot akcji. Martwe dziewczyny mimo wszystko nie nudzą, ale również nie hipnotyzują. Trzeba oddać, że Graeme Cameron ma całkiem przyjemny styl i wie, jak  zaintrygować czytelnika na wiele różnych sposobów. Czuje się w pewnym  sensie nieusatysfakcjonowana, ale w żadnym razie nie jestem rozczarowana. Fani powieści z dreszczykiem w tej propozycji znajdą wiele interesujących sensacyjnych smaczków, dla których  warto  z tą książką się zapoznać. Atmosfera na komendzie była dość osobliwa, policjanci nie do końca dostrzegli powagę kolejnych zdarzeń. Zakończenie było  dość brawurowe i w sumie uratowało cały ten skomplikowany scenariusz zbrodni. Graeme Cameron powinien więcej  miejsca poświęcić postaci  tajemniczego seryjnego  mordercy, przez to ta historia byłaby kompletna. Tym  razem forma nie współgrała z treścią, dostrzegłam  nieprzyjemny dla oka kontrast.

Autor powinien popracować nad swoim scenariuszem. Niedbalstwo pisarza w przypadku tej konkretnej miało katastrofalne skutki, przez co  fascynująca historia przerodziła się w oklepany scenariusz, jakich  na rynku wydawniczym nie brakuje. Docenić należy pomysł i oryginalność pisarza, ale ja niestety  nie mogę mu wybaczyć wspomnianych mankamentów. Mimo to z chęcią zapoznam się z kolejnymi propozycjami Graeme'a Cameron'a.

Napisz recenzję

Napisz recenzję